sunnylion
bywalec   wiadomości 132 zarejestrowany 3/2/2006 status offline
|
wysłano 9/2/2006 godz. 21:17 |
otoz...nigdy za bardzo nie przywiazywalam wagi do wzerania kielkow,ale
ostatnio pomyslalm,ze warto jak
wiadomo te na polkach w "super"marketach pozostawiaja wiele do zyczenia i
czesto sa zdechle a oto moje watpliwosci:
[co prawda czytalam na ten temat artykuly na surawka.republika.pl ale cos
to do mnie nie trafia ]
1.jak w ogole zacząć?! podobno sa metody słoikowe, materiałowe,jakies tacki
na kielki a oprocz tego mozna kupic kielkownice...co jest lepsze?i jak to
wyglada w szczegolach (o kielkownicy juz wiem z poprzedniego tematu)
2 jakie kielki warto hodowac? co najlatwiej wychodzi? i jakie wy jecie?
3. naprawde codziennie trzeba je plukac w wodzie? przeciez to strasznie
pracochlonne/czasochlonne....
i o co chodzi z "drenazem" kielkow, jak to zrobic?
4. czy da sie wykielkowac soczewice/soje/pszenice,taka jaka kupuje sie w
sklepie ze zdrowa zywnoscia do gotowania?
jezeli ktos doczytal do konca i do tego cos mi jeszcze poradzi to rispect
dla niego! ;D |
|
| |
euridice
moderator forumowy expert   wiadomości 614 zarejestrowany 8/12/2005 status offline
|
wysłano 9/2/2006 godz. 21:55 |
witaj sunnylion!
ja hoduje kielki (glownie rzodkiewki) w najprostszy z mozliwych
sposobow.
biore paperowy recznik i zwilzam go woda. klade na talerzyku, i rozsypuje
ronomiernie nasionka, z ktorych maja byc kielki. za pomoca lyzeczki polewam
je dodatkowo woda. talerzyk stawiam na parapecie w kuchni i to jest
praktycznie koniec - calosc nie zajmuje nawet pieciu minut, takze nie jest
to czasochlonne (:
jedyne co muisz potem robic to podlewac kielki 2-3 razy dziennie, tak aby
mialy staly poziom wilgoci (ale nie maja plywac ;P). ja to robie lyzeczka -
siup siup siup - pare ruchow reka i juz kielki podlane - zajmuje to jakies
6 sekund (:
takze jak widzisz moja metoda prawie nie wymaga czasu, nie stosuje zadnych
drenazy, a hoduje kielki regularnie juz od ponad roku i zawsze sie udaja.
tzn. prawie zawsze - zawsze jak hoduje moja metoda, ale raz chcialam
wlasnie sprobowac z tym sloikiem - z tylu opakowania od kielkow bylo
napisane jak to zrobic, no i postepowalam dokladnie wedlug tamtejszych
instrukcji, ale kiedy po 3 dniach kielki nie zaczely kielkowac (co nie jest
normalne, moje po 3 dniach praktycznie nadaja sie do jedzenia) wyjelam je
na talerz i wykielkowaly natychmiast - od tamtej pory nie ryzykuje z innymi
metodami, chociaz nie mowie, ze sa zle, moze to ja cos sknocilam, ale skoro
mam swoja - dobra, to nie bede wiecej eksperymentowac.
ja kupuje kielki w sklepach za zdrowa zywnoscia i sa w porzadku. kiedys tez
kupilam w OBI, w dziale ogrodniczym i wlasciwie to nie roznily sie od tych
z eko-sklepu, ale musze przyznac, ze te z obi mialy lepszy tekst z tylu - o
witaminach i korzysciach plynacych z jedzenia kielkow, a te drugie jakas
"poezje" (pseudo), cos w stylu "obudz sie wraz z budzacymi sie do zycia
kielkami blablabla". jestem pewna, ze wartosc odzywcza mialy taka sama,
wiec nie wiem czemu na tych drugich nic o niej nie bylo. ale teraz kupuje
tylko w eko-sklepie - wspieram sluszny przemysl (:
nie wiem czy widzialas, ze w "ogolne", na drugiej stronie tematow (sa juz 3
strony) jest moj post o kielkach, o tu:
http://wegetarianie.pl/modules.php?op=modload&name=XForum&file=view
thread&tid=269 - znajdziesz tam troche informacji o kieleczkach
(:
nie wiem czemu wrzucilam go wtedy do "ogolnie" skoro powinien byc w
"kuchnia i odzywianie", chyba bylam jeszce mloda forumowiczka i sie slabo
orientowalam czy mozna przeniesc temat (to takie bardziej do
Admina pytanie, jesli tu zajrzy)?
tak jak juz tam pisalam - kielki dodaje praktycznie do wszystkiego -
najczesciej posypuje nimi kanapki, ale dekoruje nimi takze moje vege-zupy,
dania glowne, albo nawet podjadam bez niczego.
jak zwykle sie rozpisalam, wybacz ;P
mam nadzieje, ze z mojego szalonego belkotu wylowisz jakas uzyteczna dla
siebie tresc
pozdrawiam. ____________________ animals are my friends and i don't eat my friends || GO VEGAN! |
|
katrinko
stały bywalec   wiadomości 641 zarejestrowany 18/5/2005 status offline
|
wysłano 9/2/2006 godz. 23:28 |
Od lat używam kiełkownicy (3-poziomowy plastikowy pojemnik z pokrywką i
podstawką na wodę), sprawdza się bardzo dobrze, a hodowla kiełków nie
zajmuje wcale wiele czasu. Nasiona do kiełowania kupuję w sklepie ze zdrową
żywnością. Teraz kiełkuję fasolę adzuki, nastepna czeka lucerna i rzeżucha. |
|
sunnylion
bywalec   wiadomości 132 zarejestrowany 3/2/2006 status offline
|
wysłano 10/2/2006 godz. 11:47 |
dzieki za wasze podpowiedzi 
no fakt euridice, nie widzialam tego twojego tematu o kielkach w ogolnych

hmm..twoj sposob (przynjamniej na początku) wyprobuje,moze mi sie uda.
tyle,ze ja czytalam,ze kielkow nie nalezy wsytawiac na bezposrednie
promienie sloneczne, co innego gdy z nasion chce sie otrzymac zielenine.
ale podobno jezeli hodujemy na kielki to sie powinno chronic przed
sloncem... [?]
swoja droga przemysle zakup kielkownicy katrinko 
thx jeszcze raz i czekam na komentarze innych  |
|
JAGA
forumowy expert   wiadomości 1341 zarejestrowany 2/10/2005 status offline
|
wysłano 10/2/2006 godz. 11:48 |
kupiłam 3 miesiące temu trójpoziomową kiełkownice ale niestety nie udało mi
się wyhodować w niej kiełków.
Hoduje kiełki rzezuchy w podobny sposób jak Euridice,tyle tylko że nie na
papierze,ale na cieniutkiej warstwie waty.Do jedzenia nadają się tylko
zielone częsci "z góry" , które ścinam.Zdaje sobie jednak sprawe ,że jedząc
tylko te zielone częsci kiełków trace wiele odżywczych wartości, ____________________
|
|
katrinko
stały bywalec   wiadomości 641 zarejestrowany 18/5/2005 status offline
|
wysłano 10/2/2006 godz. 12:10 |
Sunnylion, jeżeli hodujesz kiełki w ciemnym, mają więcej enzymów, jeśli na
słońcu, więcej chlorofilu. I to, i to jest potrzebne. |
|
sunnylion
bywalec   wiadomości 132 zarejestrowany 3/2/2006 status offline
|
wysłano 13/2/2006 godz. 19:06 |
dzieki katrinko, czyli wlasciwie i tak dobrze i tak 
ja przez ostatnie 3 dni wychodowalam kielki fasolki mung w dosyc prymityny
sposob bo nie zaopatrzylam sie jeszcze ani w sloik ani w kielkownice ani
w nic. wiec wzielam miseczke wsypalam nasionek i zalalam woda a potem przez
3 dni wode zmienialam 
cos nawet uroslo, nie powiem
dobry poczatek nie jest zly.
ale czy ktos wie co zrobic z tymi oslonkami ktore zostaja po wykielkowaniu
nasionek?
bo jakos tak niefajnie sie je je a oddzielac recznie to raczej nie bede
?!!!! |
|
Majowa
bywalec   wiadomości 182 zarejestrowany 25/11/2005 status offline
|
wysłano 13/2/2006 godz. 21:42 |
Ja tak samo robie z kiełkami fasoli mung. Zalewam je wodą w miseczce i
płucze kilka razy dziennie na sitku. Wychodzą z tego całkiem normalne
kiełki, a skórki albo jak na sitku mieszam to same odpadają albo też je
zjadam. |
|
Natalka
bywalec   wiadomości 127 zarejestrowany 20/1/2006 status offline
|
wysłano 13/2/2006 godz. 23:59 |
mam takie pytanko co to za odmiana fasola mung? coz... ja oprocz zwyklej
fasoli jasia to o innej nie slyszalam... moze dlatego, ze nie zajmuje sie
przygotowywaniem posilkow  |
|
Majowa
bywalec   wiadomości 182 zarejestrowany 25/11/2005 status offline
|
wysłano 14/2/2006 godz. 00:33 |
To jest taka mała zielona i do fasoli troche niepodobna tak na moje. Je sie
ją przede wszystkim na surowo w postaci kiełków. A fasoli to wogóle oprócz
jasia jest milion rodzajów. Pochodź po sklepach w prawie każdym dostaniesz
przynajmniej w dwóch wariantach - białą i czerwoną. |
|