temat Marudnik i narzekacz

braad - 18/2/2007 godz. 11:59

Taki temat też chyba musi być, żebym miał się gdzie wpisywać , zapewne byłoby tu najwięcej moich wpisów ale może inni też nieco sobie ulżą , no i chyba wypada mi go rozpocząć, tak więc:

Do cholery jasnej, kupiłem sobie rolki, czekałem na nie 2 tyg i okazały się za małe, shit.

[edytowane 18/2/2007 od braad]

[edytowane 8/7/2010 przez braad]


kamma - 18/2/2007 godz. 13:07

Ojejku
A ja miałam ostatnio tyle powodów do marudzenia, ale głupio mi było zakładać w tym celu marudnik. No, ale skoro jest, to do dzieła
Nie mam serca do roboty.... bleeee.... już mam dosyć ślęczenia nad tą cholerną pracą, nad statystyką, bleeee po stokroć!
Ale gwoli uczciwości muszę w weselniku wpisać, że dziś 10 stron, jak na razie To rekord!
I Michał mi pasjansa wykasował, żeby nic mnie nie rozpraszało, bleee... I powoli kończą mi się wymówki, bo: pozmywałam, zebrałam pranie, obiad dochodzi... Zostało mi jeszcze drugie pranie i ewentualnie zgarnięcie zabawek Irmy w jedno miejsce. No i forum
Rany, nie dajcie mi pisać postów, pogońcie mnie do roboty, błagam!


braad - 18/2/2007 godz. 13:14

quote:
Rany, nie dajcie mi pisać postów, pogońcie mnie do roboty, błagam!
no wlasnie, mialem dzisiaj inne plany niz sleczenie na tym forum, tyle czasu zmarnowalem przez to forum, bosze to tak nie moze byc, mnie tez stad pogoncie !


acha Kamma do roboty, ale to juz, raz dwa, albo raz raz, zmykac mi stad!

[edytowane 18/2/2007 od braad]


kamma - 18/2/2007 godz. 13:19

eeee tam, obiad jem....
No dobra już, dobra, idę, zanim mnie Admin tymczasowo wykluczy dla mojego własnego dobra
ech, gdzie mój pasjans?


Olla - 18/2/2007 godz. 13:27

Wynocha stąd, a sio sio, kurczaki i kurczątka.... podziubcie sobie w swoich domkach, a potem przyjdzcie w nagrodę na forum i pochwalicie sie swoimi dokonaniami... okey?

Jacie to naprawdę działa ... motywacja sama w sobie !

[edytowane 18/2/2007 od Olla]


vegetena - 18/2/2007 godz. 13:44

Myślałam o tym temacie, bo ostatnio, żeby do czegoś dojść muszę przejść krętą drogę, hmm... Ale to mnie motywuje do działania i tak trzeba
Kamma, ja też staram się pracować, ale nie chce sie... Wiem co czujesz

[edytowane 18/2/2007 od vegetena]


marchewka2808 - 18/2/2007 godz. 13:55

a mnie boli zębik dzis w nocy położyłam sie przed północa a zasnełam dopiero o czwartej ale jeszcze tylko jutro ale nie mam pojecia jak wytrzymam

nie chce mi sie nic, w szkole mi źle idzie ostanio byłam pewna że dostane 4 albo ostateczne 3 a tu pała :/:/:/ nie wiem jakim cudem ale trza sie za siebie wziąć


vegetena - 18/2/2007 godz. 13:59

Ech, Marchewko, coś o szkole wiem.... Ostatnio postanowiłam, że albo się uczę, albo wytrwale robię ściągi.... Najlepiej się uczę tuż przed lekcją


ritch - 18/2/2007 godz. 15:55

Straciłem znajomą... jedyne co mnie w tym nie dobija to to, że z jej winy.


EvilOne - 18/2/2007 godz. 17:55

jestem chorobliwie zazdrosna, wręcz nienormalna i ciężko mi z tym jak sam....!!!


wymyślam sama sobie problemy i utrudniam tym życie innym.

sama psuje sobie szczęście.

i nie mogę jeść dziś cały dzień, jestem przeziębiona, od gardła chyba....


siwcia - 19/2/2007 godz. 08:37

hmmm....myslalam, ze dam sobie radę z tym wszystkim, ale chyba wymiękam, padam....nic mi się nie chce, łapie jakiegoś pieprzonego doła, nie wiem co się ze mną dzieję
Gdzie ta moja chorobliwa ambicja?? Gdzie się podziała moja motywacja??? Powiedzcie mi gdzie? Ach................................
Od razu lepiej


kamma - 19/2/2007 godz. 10:06

A myślałam, że mnie wzrok myli: siwcia w marudniku! Najbardziej optymistyczna osoba na forum! No, ale to:

quote:
Od razu lepiej

wyjaśnia wszystko.

Mam dziś kiepski dzień na pracę. Spałam niespokojnie, śniły mi się durne rzeczy ( że mnie dzieckiaki w toalecie obserwują!), jestem zmęczona, a morale spada...
(na razie 7 stron, ale 4 to same wykresy )
Teraz pójdę sobie na spacer, zatopię się w wielkomiejsko-jesienną szarugę (nie cierpię szarugi!), a po powrocie znóóóóów dooooooo praaaaacyyyyy... ble.


siwcia - 19/2/2007 godz. 10:13

Kamma a co myślalaś, że ja taka twarda sztuka jestem i nic mnie nigdy nie lamie? No jak widać powyżej nawet niepoprawni optymiści maja chwile słabości
Mam tylko nadzieję, że szybciutko się z tego otrząsne i powróci dawna pełna energii i chęci dzialania Siwcia A na razie nie mam ochoty i siły na nic..............Czuję się jak stara, zurzyta detka...ach.............................


ritch - 19/2/2007 godz. 10:19

quote:
Czuję się jak stara, zurzyta detka..

Zapewne jesz za mało kiełków i siemienia lnianego

quote:
No jak widać powyżej nawet niepoprawni optymiści maja chwile słabości

Dobrze że też czasem tacy pesymiści jak ja mają chwile słabości- w postaci optymizmu


siwcia - 19/2/2007 godz. 10:24

Ritch moje samopoczucie donosze nie do fizjologicznych odczuć a psychicznych. Czyli : psychicznie czuję sie jak stara zurzyta dętka A kiełków i siemienia lnianego w mojej diecie nie brakuje
Ritch w takim razie oby wiecej u Ciebie takich chwil słabości się pojawiało


ritch - 19/2/2007 godz. 10:28

quote:
A kiełków i siemienia lnianego w mojej diecie nie brakuje

Wiem, to był żart. Ale na pewno znaleźliby się tutaj tacy, którzy by wysnuli takie wnioski

quote:
Ritch w takim razie oby wiecej u Ciebie takich chwil słabości się pojawiało

Mam nadzieję... chociaż pewnej granicy chyba nie przekroczę. Muszę wyrabiać dzienną normę pesymizmu...


siwcia - 19/2/2007 godz. 11:38

Ritch wiem przecież, że z tymi kiełkami to był joke A jaka jest ta Twoja dzienna norma pesymizmu?


ritch - 19/2/2007 godz. 11:42

Taka, że muszę się zamartwiać i być niezadowolonym bez powodu przez kilka godzin dziennie.
Chociaż ostatnio jakby spadła trochę ta norma


vanityy - 19/2/2007 godz. 12:05

taa... a ja !! co ja mam powiedziec nienawidzę stać nad garami ale coś jesc musze, to jak już rusze te swoje szanowne cztery litery i ugotuje sobie jakis obiad, to kiedy wracam do kuchni po jakis 20 minutach to garnki są na ogól puste a tata z szerokim i rozbrajającym usmiechem na twarzy mowi "dobra było ojj dobre" a ja nie mam co jesc tak sobie pomyslałam, ze nastepnym razem ugotowała bym więcej ale to równa sie wiecej pracy np. trzeba by było obrać więcej marchewki, pietruszki itp... a ostatnimi czasy mam ogromnego lenia


siwcia - 19/2/2007 godz. 12:13

W takim razie Ritch życzę Ci aby ta norma sukcesywnie zaczęła spadac


Blanka - 19/2/2007 godz. 15:44

wiedzialam ze predzej czy pozniej ktos ten temat zalozy

otoz narzekam : duuuzo nauki...brak wiary w siebie....poczucie bezuzytecnosci


vegetena - 19/2/2007 godz. 19:21

Ech , rozumiem. Mi też ostatnio lekko nie jest, szczególnie na lekcjach... Nawet tutaj nie mogę czuć się swobodnie (nie o Was chodzi...), no ale nic... Niech się na mnie wyżywają, ja mam swoje życie, które staram się jak najlepiej wykorzystać. Bo nareszcie potrafię


SIMA - 20/2/2007 godz. 16:31

Chce mi sie kląć..ostatnio tylko to mnie uspakaja


vegetena - 20/2/2007 godz. 17:16

Wkurzam się, bo kolega w szkole pomazał pastelami mój szkic, buuu!!!!!!!


ritch - 20/2/2007 godz. 17:25

Chyba straciłem drugą znajomą... ale teraz to już nawet nie mam pojęcia, dlaczego
No ale jeszcze trochę ich zostało... a zresztą...


EvilOne - 20/2/2007 godz. 18:24

tak kaszle że mi się cofa:/ a po prostu MUSZE iść jutro do szkoły coś zaliczyć... nie dają mi sie wykurować ani wyspać

i usycham z tęsknoty....

aha... przypomniało mi sie jestem tak głośna, awanturnicza, wulgarna, wyuzdana, niedobra, złośliwa, krzykliwa i mam tak niski głos czasami cholera, dziad ze mnie!

[edytowane 20/2/2007 od EvilOne]


Majowa - 24/2/2007 godz. 14:59

Dzisiaj nie chce mi się marudzić. Pomarudzę następnym razem


ptakbezglowy - 24/2/2007 godz. 15:26

quote:
tak kaszle że mi się cofa:/ a po prostu MUSZE iść jutro do szkoły coś zaliczyć... nie dają mi sie wykurować ani wyspać

i usycham z tęsknoty....

aha... przypomniało mi sie jestem tak głośna, awanturnicza, wulgarna, wyuzdana, niedobra, złośliwa, krzykliwa i mam tak niski głos czasami cholera, dziad ze mnie!

[edytowane 20/2/2007 od EvilOne]


Ale Ci zazdroszczę tego wyuzdania...

To teraz ja. Nie wszyscy przyjaciele mnie kochają tak jakbym chciala.
Np. Łosiu jest niesłowny, a Ewelunka (tak, "Ewelunka", a nie "Ewelinka".) nie pofatyguje się by znaleźć dla mnie czas by nadrobic stracone pół roku. Kiedy ją łapię w szkole, to mnie lekceważy.


braad - 27/2/2007 godz. 20:29

a do mnie nie odpisuja wege dziewczyny jak im pisze na PM buuuuuu


Lily - 27/2/2007 godz. 20:48

Wiecie co... to temat jak znalazł dla mnie, więc nie będę się tu chyba wpisywać


Jyoti - 27/2/2007 godz. 23:44

.....niesteyt musiałam się dzisiaj wyprowadzić z wynajmowanego mieszkania..... powrót po ponad rocznej samodzielności do rodziców ....koszmar :-( obym dała radę ....
.....cierpliwości.........


braad - 28/2/2007 godz. 11:33

zapraszamy Lily do wpisywania, jak zauwazysz to wiekszosc marudzen konczy sie postanowieniem, ze trzeba sie wziasc w garsc albo jakos inaczej sobie poradzic, wiec moze tez ci to pomoze dojsc do jakis pozytywnych wnioskow


Lily - 28/2/2007 godz. 12:20

"Wziąć się w garść" to wyrażenie powodujące ciężką reakcję alergiczną.

Mam doła od ponad tygodnia i czekam, aż przejdzie. Może jak słońce wreszcie zaświeci to będzi OK.


JAGA - 28/2/2007 godz. 17:44

quote:
"Wziąć się w garść" to wyrażenie powodujące ciężką reakcję alergiczną.

Mam doła od ponad tygodnia i czekam, aż przejdzie. Może jak słońce wreszcie zaświeci to będzi OK.


I piękne oraz godne podziwu jest to ,że czekasz aż przejdzie...Gdy czuję się "wypalona smutkiem"(który czasem jest totalnie niewiadomego pochodzenia) to takie odczekanie-pozwolenie sobie na przeżycie chwilowego doła jest najlepszym rozwiązaniem: kilka dni wyciszenia, nie walczenia na siłę z deprechą.


vegetena - 28/2/2007 godz. 19:27

Dni spędzam na ciągłym zastanawianiu się nad wszystkim, zapisywaniem od niechcenia tego... Nic nie mam ochoty robić, źle się czuję... Ale wszystko będzie w porządku... To, co teraz, jakby tłumię w sobie, niedługo ujawni się ze zdwojoną siłą, wtedy będę zadowolona...


obłudna - 28/2/2007 godz. 19:29

podziwiam was, dziewczyny, za takie podejście
może kiedyś też sięgo nauczę ;]


EvilOne - 28/2/2007 godz. 19:59

Brakuje mi na wszystko czasu, przede wszystkim na naukę, a kiedy znajdę chwile pojawia się wszechobecne WYKOŃCZENIE fizyczne, które nie pozwala mi robić wszystkich rzeczy, jakie bym chciała zrobić. Jeszcze niecałe 6 tygodni zostało mi chodzenia do szkoły, nie napisałam pracy na ustną, czuję, jakbym stanęła umysłowo w miejscu albo jeszcze lepiej-cofnęła się w rozwoju... a 4,7 i 10 maja-wiecie co

W dodatku przyziemne, zwykłe rzeczy doprowadzają mnie do smutku, szału, nerwów itd. Nie potrafię się cieszyć, że mam tak wiele....

eh.. pomarudziłam sobie...!


parasolka - 28/2/2007 godz. 22:50

A mnie dzisiaj strasznie kregoslup boli ( pewnie dlatego ze wczoraj prawie caly dzien spedzilam przed kompem) , czuje sie jak kaleka i paralityk.


EvilOne - 5/3/2007 godz. 16:44

pogryzł mnie pies:/ jak można być tak niedojebanym za przeproszeniem skoro mieszkam obok niego odkąd przyszedł na świat i w dodatku jest synem mojego psa? i to przy właścicielu:/


PS Wiecie gdzie można dostać tanią kurtke na wiosne? I jak naprawić spodnie rozerwane nie na szwie tylko na samym środku uda?


vegetena - 5/3/2007 godz. 16:50

EvilOne, a był szczepiony? Tania kurtkę, nawet cruelty-free dostaniesz na bazarze, a na spodnie możesz coś naszyć, ewentualnie porwać gdzieś indziej


EvilOne - 5/3/2007 godz. 18:20

no był szczepiony, ciesze się że sie o mnie martwisz ale bardziej mnie poobijał niż poszarpał, tylko płaszczyk czarny i dżinsy rozwalone coraz cieplej a ja będę zasuwać w płaszczu super-zimowym jak eskimos jutro poszukam po sklepach, bo bazaru nie ma u mnie na wsi, raz czy tam dwa razy w tygodniu jest rynek, może tam trafie na coś taniego, absolutnie nie stać mnie teraz na nowe zakupy... szkoda mi spodni najbardziej, były takie luzackie i kąpałam sie z nich w Bałtyku przez przypadek, ale masz racje co do jednego-chyba zrobi z nich całe podarte no, nie łamę się, mógł mi przecież odgryźć głowę, a tak mam tylko fioletowe siniory i jestem cała i zdrowa


moniulekm - 6/3/2007 godz. 06:41

mam reumatyzm jak stara baba


vegetena - 6/3/2007 godz. 11:47

Zamieściłam na forach ogłoszenie o wpłacie pieniędzy na konia, zostałam wyśmiana i pouczona na temat biedy ludzkiej, nie zwierząt. Kolejny raz potwierdzam, że większość jest pozbwiona czuć.


Wiejka - 6/3/2007 godz. 19:22

Moja życie teraz to nauka nauka i dla odmiany nauka.....mam juz dośc....


elis99 - 6/3/2007 godz. 19:57

Jak się okazało zjadłam musli z lecytną sojową i chyba z kilogramem cukru...


vegetena - 9/3/2007 godz. 12:34

W moim mieście jakiś chłopak skoczył z dachu... Życie jest ........ ...


Paulina_p - 12/3/2007 godz. 20:06

ktoś mi dziś przejechał samochodem kota kilometr od mojego domu ;( ;(


fabryka_slow - 13/3/2007 godz. 07:48

Mam zapalenie oskrzeli, a NIE MAM CZASU CHOROWAĆ. Szlag mnie trafia, nie mam siły juz leżeć w łóżku (właśnie nielegalnie kozystam z komputera (: ). A, i jeszcze.. Mam najbardziej niezdorwa ambicję na świecie!!

Nie chorujcie (:


Lily - 13/3/2007 godz. 08:34

Jestem gruba


Fatty - 13/3/2007 godz. 10:31

Ooooj temat w którym podejrzewam będę wykazywała wzmożoną aktywność albowiem maruda ze mnie pierwszorzędna. Więc tak:
nic nie robię a mimo to nie starcza mi na nic czasu
problemy w szkole- standard.
problemy w relacjach z innymi-standard.
mam przemożną ochotę ograniczyć swój świat do granic mojego łóżka i tyle. Albo zamieszkać w dziupli i zabarykadowac się od środka.
nie lubię mojej tendencji do robienia z siebie idiotki gdziekolwiek się znajdę. Gdybym jeszcze umiała swój idiotyzm obrócić w żart byłoby dobrze. Ale ja nie umiem.
ojciec mi wszystkie moje herbaty wypija, a potem z miną niewiniątka zapiera się,ze to nie on
lenistwo mnie kiedyś zgubi.
łakomstwo też.
po dniach kiedy czułam,że lubię siebie, teraz czuję się jak pączuś w maśle pływajacy, a i mobilizacji do odchudzania znaleźć sobie nie potrafię.
Tyle? chyba tyle.


Asia - 13/3/2007 godz. 15:26

Przymierzam się już od godziny do nauk i( chemia!! ) i nie moge się przemóc...poza tym jest już tak pięknie na dworzu ,a ja nie moge wyjść bo musze zakuwać...(


Fatty - 13/3/2007 godz. 17:19

Asia, to może wziać książki i iść zakuwać na polu?(jam z podkarpacia, wyrażenie "na dworzu" jest dla mnie wysoce nienaturalne)
Ja w tamtym roku brałam szczury do koszyka, książki do plecaka i szłam zakuwać na zielonym odludziu. Nawet przyjemnie się kuło, o ile kucie można nazwać przyjemnym.
Właśnie przypmniałaś mi,że ja też muszę chwycic za chemię. Reszta ludzi się uczy do matury a ja zdaję całe poprzednie półrocze z tego przedmiotu właśnie... ach kocham Cię życie.


Lily - 13/3/2007 godz. 18:04

Znowu mnie ktoś uraził pisząc, że śmieszą go wegetarianie, jak powiedział - "bo wg niego wegetują".


Wiejka - 14/3/2007 godz. 17:23

a ja mialam mega cięzki dzień dzisiaj...rano....chemia-spr.,infa-spr, ang.-projekt(o wege), ang-spr.:...Cieżko było..nie powiem...A w połowie tego wszystkiego juz nie wytrzymalam i sie poryczalam.....Oj juz dawno nie płakałam..a dzisiaj przez taka łupot..ael to dlatego, ze to wszystko sie przez cąły miesiac we mnei zbierało........Już troche lepiej jest..ale nie jakos super.....dzien zwalony i tyle..


EvilOne - 14/3/2007 godz. 19:28

Musze napisać wypracowanie maturalne na nudny temat i to jeszcze z lektury, którą czytałam pół roku temu. Oczy mi się same zamykają, chce mi się spać jak nie wiem... jestem wykończona... a muszę pisać, pisać...:/


siwcia - 15/3/2007 godz. 16:26

Mam wrażenie, że stoję w miejscu, nic mi chyba nie wychodzi tak jak trzeba...za mało się dzieje...a może to ja za mało działam??? Czuję się jak...wrrrrrrr....trzeba się wziąść w garść...to już drugi taki kryzys w ostatnim czasie....hmmm.......


Fatty - 16/3/2007 godz. 18:56

Paskudnie się czuję.
Szkoła dała popalić.

I na dodatek po raz koleny uświadamiam sobie,że świat galopuje do przodu a ja stoję w miejscu. Trzeba to zmienić... tyle,że ja nie chcę galopować razem z resztą. Ja chcę aby świat stanął razem ze mną, bo zmian nie lubię


braad - 16/3/2007 godz. 22:39

jak w koncu jakas wege mi sie podoba to sie okazuje, ze jest zajeta, ech ale sie zezloscilem


Fatty - 17/3/2007 godz. 10:49

braad, może rozszerz teren poszukiwań na Panie nie-wege Istnieje wszakże możliwosć,że przekabacisz dotychczas wszystkożerną kobiałkę na wegetarianizm


bartekd - 17/3/2007 godz. 11:41

Ktoś tu ma doła? Polecam książkę "Obudź w sobie olbrzyma" Anthony'ego Robbinsa. Nic tak nie wyzwala z doła, macie moją gwarancję


Wiejka - 17/3/2007 godz. 15:09

nzma tą ksiązke....!!świetne..chociaż tylko ją przekartkowalam..


braad - 19/3/2007 godz. 11:24

"nzma" kurcze nie wiem o co tej dziewczynie chodzi, czy to skrot od "nie mam za cholere na nic czasu" ?


Lily - 20/3/2007 godz. 11:10

Mam doła.


kamma - 20/3/2007 godz. 13:59

Myślałam, że mam przyjaciela.


braad - 20/3/2007 godz. 17:26

jestem juz drugi dzien chory ....


Asia - 4/4/2007 godz. 18:25

Moja świnka umarła <beczy>


Lily - 4/4/2007 godz. 18:46

Morska świnka? Przykro mi


Asia - 4/4/2007 godz. 20:16

Taak niestety jestem załamana okropny dzień....


Wiejka - 5/4/2007 godz. 19:09

quote:
"nzma" kurcze nie wiem o co tej dziewczynie chodzi, czy to skrot od "nie mam za cholere na nic czasu" ?


przez chwile sama nie wiedzialam o co mi chodziło...mialo być"znam"..:p...A to Twoje wolne tłumaczenie..wcale nie jest śmieszne....Nikt sie nie śmieje tylko Ty..:p...
A jeśli mam marudzić....to ogólnie..Powiem na przekór Bradowi..doba jak dla mnie jest za krotka..!!


wykreconaZwyboru - 5/4/2007 godz. 19:28

zarosła mi się koleja dziurka po kolczyku


Syllaba - 6/4/2007 godz. 20:11

Hej. Ja też mam dola, bo w tym roku niestety nie pojedziemy z mężem na wakacje. Brak funduszy... Dzwonią do nas znajomi, z którymi byliśmy w zeszłym roku na wczasach i namawiają nas ostro na wyjazd. Niestety nic z tego. Paskudne życie...


Fatty - 13/4/2007 godz. 19:39

Dlaczego ludziom tak ciężko zrozumieć,ze nie każdy chce się "rozerwać" w weekendy? Ja mam weekend po to, aby 24h na dobę w domu siedzieć i rezygnować z weekendowego domatorstwa nie chcę, a tu się spotykam z naleganiam na wyjazdy i i złością gdy odmawiam


szyszka88 - 13/4/2007 godz. 20:08

no to ja pomarudze troche na szkole .... wiec.. drodzy maturzysci jeszce tzry tygodnie... . a ja nic nie umiem!! nic sie nie ucze i sie nie zapowi8ada, żebym sie za nauke zabrala... NIE CHCE MI SIĘ....

i jeszce głupia ujędza z angola uwaliła mi troje na konie, mimo że przez trzy lata mialam czworki . ale ejszce sie bebe kłócić . takze caaaały weekend zawalony nauką angola retyyyyy!!!


Fatty - 13/4/2007 godz. 20:26

Ja się do matury nie za bardzo mam kiedy uczyć- wciąż zaliczam chemię której i taknie zdaję.


Kretka - 13/4/2007 godz. 21:22

Oj, ja sie dziś przyłączam, bo mam popołudnie narzekania... Nie możemy z męzem mieć kota, bo nasza współlokatorka jest uczulona:-( Alternatywa jest szczurek, ale też może okazać się uczulona i co wtedy??
I wkurzają mnie dziś głupie teksty nt.wege. Dziś się dowiedziałam, że schudnę i że wypadną mi włosy Ludzie to już nie mają czego wymyślać...


EvilOne - 14/4/2007 godz. 10:30

Podpisuję się pod postami Szyszki i Fatty. Mam dziś korki z polaka:/ A nie mam ani pracy na ustny, ani w ogóle nic jeszcze nie powtórzyłam... i muszę się uczyć przedmiotów, których nie zdaje...<rzygi>


szyszka88 - 14/4/2007 godz. 10:43

quote:
i muszę się uczyć przedmiotów, których nie zdaje...<rzygi>

i skad ja to znam . zdaje polski, angol i historie a musze sie uczyc matmy i gegry i po co mi to??? . że sie musze angola na wyzsza ocene uczyc to jeszcze przeboleje bo mi sie przyda do matury... polskiego nie nie ucze bo jakoś poleci . gorzej z histrą... jak na razie jestem w starożytności... . hehe.
EvilOne.. o ustny sie nie martw bo to w sumie nie jest takie zle... nawet jak nie pojdzie najlepiej to i tak potem nikt na to nie patrzy... wogole nie widze sensu takiego egzaminu... No bo po co to?? żeby dołożyć dodatkowy stres maturzystom??

[edytowane 14/4/2007 od szyszka88]


EvilOne - 14/4/2007 godz. 12:12

Dodatkowy stres i w ch*j roboty. Z samą bibliografią trzeba się męczyć nie wiadomo ile i sprawdzać czy się przecinka nie przesunęło:/ Na studia, na jakie sie wybieram (fil.ang) liczy mi się tylko ang. roz. a nie mam czasu na uczenie się angielskiego, bo w szkole z przedmiotów typu mata, a nawet przedsiębiorczość:/ zadają nam tyle, że czasem po powrocie ze szkoły nie wiem w co ręcę włożyć...

O! przypomniało mi się:/ muszę zrobić na pon. konspekt.


Surri - 22/4/2007 godz. 11:50

Mam na jutro tyle nauki, że aż sie płakać chce. Anatomia radiologiczna- już mi sie w głowie kręci od tych radioghramów , ekg- jakieś durne obliczenia.
I jeszcze mnie w stawach rwie. Mam nadzieje, że mi niewraca choroba- miałam zapalenie stawów krzyżowo biodrowych jakies 3 lata temu.
A najbardziej dobija mnie to, ąze mój pieseczek znowu dostał ataku kaszlu- choruje na rozedme płuc.
To tyle, ide mu dać lekarstwa i wracam do nauki
radiogramy, radiogramy, radiogramy.......


Blanka - 22/4/2007 godz. 11:59

Mam kaca....a jutro spr z geografiii, we wtorek i środe testy....ech,,,,:/


Fatty - 22/4/2007 godz. 12:55

Przytyłam .
Mój żołądek powiedział,ze więcej nie będzie znosic tego jak go traktuję i od 2 dni bolesnie sie awanturuje.
Szkła - fe!


wykreconaZwyboru - 22/4/2007 godz. 16:08

za 10 dni mam maturę a jestem do tyłu z materiałem-w dodatku nie mogę sie zmobilizować i mam poważny deficyt na koncie aż ryczec się chce!!!!


Fatty - 22/4/2007 godz. 17:08

quote:
za 10 dni mam maturę a jestem do tyłu z materiałem!

ja też matura... ale nic nie robię i nawet się nie martwię Ja się cieszę,ze już w tym tygodniu kończę szkołę która przez ostatnie 3 lata była dla mnie istnym piekłem. W obliczu tej radości matura jakos traci na znaczeniu...


wykreconaZwyboru - 22/4/2007 godz. 17:30

ehhh..w sumie chyba teżchce to napisać i miec za sobą...ten rok to była najwięsza porazka...najgorsze ze stres mnie wcale nie mobilizuje do pracy i znowu suiedzę na necie sluchając muzyki


Reiha - 23/4/2007 godz. 12:25

czy ktoś może się zlitować i mnie odstrzelić? Skróćcie mi cierpienia


EvilOne - 23/4/2007 godz. 13:11

Ukradli mi koty. Myśle tylko o tym, co mogło się z nimi stać... najgorsze jest to, że gdzieś słyszałam, że taki piękny czarny jak mój Czarny (bez ani jednej jasnej plamki) to jakieś podłe wiejskie chamiska biorą takie na "skórki" które rzekomo leczą reumatyzm czy coś i teraz cały czas o tym myśle gdzie jest Czarny i Rudy Jakbym tych chamów dorwała... niech się o pełni księżyca przebierają za czarownice, może to im wyjdzie na zdrowie, a od zwierząt niech się odpier**lą! wrrrrrrrrr!!!


Syllaba - 23/4/2007 godz. 18:31

Hej! Tak sobie spacerowałam po forum i znalazłam Weselnik . Już prawie się zdecydowana byłam na to aby się wpisać, ale zmieniłam zdanie i poszłam sobie dalej... I tak znalazłam Marudnik! Stwierdziłam, że wpis na tej stronie bardziej odpowiada mojemu nastrojowi! Po pierwsze: byłam niemiła dla osoby (w pracy), która zadzwoniła z pytaniem do mnie. Chyba zadzwonię jutro i z nią porozmawiam Po drugie: kilka osób w pracy rzuciło mi się do gardła i nawet nie wiem dlaczego! Nie lubię gdy ktoś krzyczy na mnie bez powodu i usiłuje ze mnie zrobić kozła ofiarnego! Nie miałam golfa, więc ugryzienia bolały!!! Po trzecie: jutro jadę do urzędu skarbowego!!! I to tyle szczęścia na raz a jest dopiero poniedziałek! Boję się myśleć co będzie dalej! Chyba wypiję sobie browarka dzisiaj wieczorkiem


EvilOne - 24/4/2007 godz. 19:36

Jako że jestem po: błękitnym bolsie, 2 browarach, malibu, krwawej mary... nie pamiętam(to nie nazwa drinka) i właśnie kończe samotnego żubra pitego do monitora, to sobie pomarudze do woli...

Boję się, że nie zdam matury z geografii:/ tzn. próbna była prosta i przyjemna, bez przygotowania napisałam na 50 %, a wczoraj zaglądam do tej z wyborczej a tam... sama nie wiem co:/ nie to, co na próbnej na pewno... złapałam się za głowę.


W dodatku dziś gadałam z niedoszłym (?) szefem i zamiast mu skłamać w żywe oczy to powiedziałam szczerze, że marzą mi się studia a on na to, że nie opłaca mu się szkolić pracownika na 4 miesiące... a ja biegałam do pracy mamy (nie mam drukarki), żeby napisać CV, eh a 2 miechy temu gadałam na lekcjach, że to niepotrzebne...

Ale żeby mnie odrzucić od pracy barmanki?? Co jak co!! Na barach sie znam!!


Lily - 24/4/2007 godz. 19:39

Podejrzanie poprawnie piszesz mimo takiej ilości alkoholu


EvilOne - 24/4/2007 godz. 20:01

Co to dla mnie kiedyś musiałam post edytować jak następnego dnia przeczytałam, co Braadowi odpisałam... szczerze? to dla mnie niewiele... i się staram

co do marudnika.... jeszcze dwa łyki i po piwie:/:/:/


yolin - 25/4/2007 godz. 15:39

no..no ...EvilOne.... to u mnie na lodowce stoi od pol roku zubrowka, nawet z dodatkiem jakiegos syropu jablkowego, a w lodowce Baileys (700ml) wazny tylko do konca kwietnia i z coraz wiekszym przerazeniem patrze na kalendarz...... kurcze gdybys mieszkala dwie ulice dalej to chyba bym Cie odwiedzila,

a tak w ogole to niecierpie marudzenia i narzekania,

a ze ten temat zalozyl akurat Braad, to mnie wcale nie dziwi


[edytowane 25/4/2007 od yolin]


Rysia - 25/4/2007 godz. 22:16

Koty jeszce moga wrócić o ile to panowie. Pewno siedzą u dziwczyny zakochani wróca po tygodniu bardzo wychudzone. Mój tak często robił. A wszystkim co maja mature wspólczuje z całego srca. Całe studia były mniej stresujące niż te kilka dni matury. Może być tylko lepiej kilka dni nerwów i potem luzy do pażdziernika.


czarna - 26/4/2007 godz. 15:24

To ja sobie ponarzekam,boli mnie glowa,mama katar,oczka mi łzawia,musze jutro ubrac biala bluzeczke i szpileczki bo apel musze poprowadzic!!!Jak sie nie zabije w tych tykach to bedzie dobrze...i na dodatek 2 maja jest koncert Indios Bravos i Big Cyc a mi sie wcale nie chce isc bo znowu bedzie pelno ludz(plastiki pewnie przyjda) i,smrodu z "pieczonych kielbasek", i bleeeeeeeeeeeee,no na razie tyle;(((((((((((((((((((((((


wykreconaZwyboru - 27/4/2007 godz. 08:59

beznadziejny dzień-wstałąm chyba lewa nogą, wszystko mnie drażni i chce mi sie ryczeć wczoraj jeszce rodzoice sie wkurzyli bo mało jestem na płycie ze 100dniówki i miałam pogadankę ze na pewno jestem snobem bo się cały czas nie bawiłam wrrrrrrrrrrrr.... chce juz napisać ta głupią maturę i mieć wakacje, zeby każdty zapomniał o 100dniówce i dał mi święty spokój!!!
ps, jeszce chyba tak fatalnego dnia nie miałam


Surri - 27/4/2007 godz. 09:52

mam kaca , jestem mega nie wyspana, na 15 musze iść do pracy a mi sie NIECHCE!!!!!!!i to chyba tyle a jak dla mnie aż tyle. Wrrrr.


Fatty - 27/4/2007 godz. 11:07

Nie wiem o której mam zakończenie roku. Myślałam,że się poratuję stroną mojej szkoły,ale tam pisze,że zakończenie roku będzie jutro - a to chyba niemożliwe i błąd ma miejsce.


krówka - 4/5/2007 godz. 19:09

Na wszystkich ostatnio warczę


psa nowego w schronisku mamy... z walk..na działce sobie jakiś %!&@# walki urządził...


Surri - 4/5/2007 godz. 19:22

Cholernie smutne krówko , czy ludzka głupota nie zna granic??


krówka - 4/5/2007 godz. 19:25

Dobija mnie to już czasem..dobija
Pies jest strasznie groźny i taki zdziczały...nawet karmić go nie możemy, a co dopiero podejść do klatki..

Dla takich *#$@! powinny być wysokie kary więzienia!


Reiha - 4/5/2007 godz. 20:15

wszyscy mnie ostatnio drażnią. najbardziej baby w tramwajach jadące 20 przystanków i cała drogę stojące w przejściu strzelające focha kiedy ktoś chce wysiąść.


martajg - 6/5/2007 godz. 06:18

<płacze> rybka o imieniu Rybek mi zdechła!!! a tak ją kochałam i się o nią troszczyłam!!! dlaczego wszystlo co fajne tak szybko zdycha?! była taką żwawym i fajnym karasiem!!! niech ci bedzie dobrze, tam gdzie teraz jestes, bo w boga, mimo ze jestem katoliczką nie wierze


braad - 6/5/2007 godz. 14:22

pada deszcz, brzydka pogoda, ponad 15 i dalej nic nie odzyskane


EvilOne - 6/5/2007 godz. 16:03

Gdy jem zdrowy obiad, jak dziś (kotlety sojowe, salatka z zielonych ogórków, papryki, pomidorów, koperku etc.), mimo iż zjadłam cały talerz, jestem przeraźliwie głodna, a cały mój organizm krzyczy z całych sił "Frytek! Czegoś tłustego! Placków ziemniaczanych! Lodów i czekolady!" po prostu nie mogę się najeść! Zaraz pier%$#ca dostanę...


kamma - 6/5/2007 godz. 16:16

skąd ja to znam.... od surowych owoców i warzyw robię się jeszcze bardziej głodna. Wspomagaj się kaszą i ryżem!
Jak marudzić, to marudzić
Jeść mi się chce, ale mam lenia i nie chce mi się nic szykować. Może ktoś by mi zrobił pyszne kanapki?
I jeszcze ten deszcz, który powinien mnie wkurzać, a tymczasem.... podoba mi się, jak drobne krople spadają na młode, jasne listki, uginają gałęzie, orzeźwiają świat.
Zazwyczaj naprawdę nie lubię deszczu, słowo! Chociaż najbardziej wkurza mnie silny wiatr, bo pozbawia mnie poczucia kontroli nad chodem i w ogóle nad moim własnym ciałem. I ubiorem, heh.
No i byłby czas na jakąś majową burzę, co mnie na taki dziwaczny offtop wzięło, przecież jest gdzieś temat o wiośnie. Może ktoś go odkurzy, bo ja mam lenia


fabryka_slow - 6/5/2007 godz. 16:48

Jest strasznie smutna pogoda. Potrzebuję pomocy, wsparcia, tymczasem moich rodziców nie ma ciagle w domu a jak juz są to sa bardzo zmeczeni. Nie umiem sie skupic na niczym. Nie wiem co mi jest. Lipa w kratę. =\


vegetena - 6/5/2007 godz. 17:59

Mam doła psychicznego. Coraz bardziej, bo powłaziłam na strony ze zwierzętami, które potrzebują pomocy. Na wątek na kilku forach, gdzie kiedyś zamieściłam posty, by uratowano konie, dowiedziałam się że dwie suczki w moim mieście mają zostać uśpione, albo zabrane do kogoś, ale na to nikłe szanse, weszłam niedawno na forum, na które bardzo dawno nie wchodziłam i widzę, że kolejne schronisko potrzebuje pomocy. Chcę pomóc, ale nie mam sił nawet zamieszczać tego na innych forach, ale wiem, że zamieszczę. Na razie tylko to mogę zrobić, ale bardzo chciałabym pomóc finansowo. Cholera, tak bardzo chcę, żeby zostały spełnione moje marzenia, ale takie dzięki którym zostanie ziszczonych wiele innnych i ludzi i zwierząt... Wiem, że bez wiary w siebie, w to, że mogę coś zyskać nic raczej nie zdołam osiągnąć, ale nie dam rady myśleć pozytywnie. Źle mi........ Nic nie mogę zrobić...


kamma - 11/5/2007 godz. 22:39

Kupiłam dom. Malutki domek z wielkim ogrodem. I daleko mi do euforii, dziwne, nie? Martwię się, ponieważ posiadłość sąsiaduje z domem moich rodziców i boję się, że mi córkę rozpuszczą. No i nie wiem, czy znajdę w tej okolicy dobrą pracę. Krótko mówiąc, mam stresa-giganta.


Lily - 12/5/2007 godz. 08:51

Rozpuszczą, ale też pewnie pomogą Kamma?





Kurcze, mam takie doły ostatnio, boję się...


EvilOne - 12/5/2007 godz. 13:43

Usłyszałam niezasłużenie najgorsze słowa na świecie i jeszcze wyszło, że to ja jestem ta zła. Najchętniej bym skoczyła z balkonu.


vegetena - 12/5/2007 godz. 14:17

EvilOne, ale chyba nie zamierzasz?


EvilOne - 12/5/2007 godz. 16:59

Vegeteno, nie bój sie, bez sensu, nisko i jeszcze moge spaść na Miśka, bo zawsze się u mnie pod balkonem kładzie. Tzn. wykopuje sobie ziemianki i w nich śpi. Jak leje deszcz mówie mu: "Misiek, schowaj sie pod dach bo zmokniesz!" a on tylko patrzy na mnie z wyrazem twarzy "Gó.... wiesz to sie nie odzywaj".

A tak a propos marudnika to ja już nie potrzebuję psychologa tylko psychiatry:/ a z bardziej przyziemnych rzeczy to mama mi nic na obiad nie kupiła


wykreconaZwyboru - 12/5/2007 godz. 19:07

EvilOne nie przejmuj się ja codziennie słyszę ze jestem ta złą-wazne ze ja wiem ze tak nie jest...
a z mojego marudnika-wczoraj wypiłam za dużo(wydałam pieniądze i teraz nie wiem jak oddam długi) zaczynam zastanawiać się nad opcją sxe tyle ze ponownie zostałam zmieszana przez to z błotem przez znajomych:| aha zeby było śmieszniej przez dzisiejsze leczenie kaca nie zrobiłąm plakatu na prezentację maturalną którą mam pojutrze;/


EvilOne - 12/5/2007 godz. 20:29

Eh...ja jeszcze w sytuacjach nerwowych palę duużo więcej, po prostu papieros od papierosa... to jest najgorsze, że tym razem też byłam "ta zła", ale chyba ze swojej winy...ja po prostu psuję wszystko na własne życzenie:/
Wykręcona, ja mam ustną w piątek....też jeszcze w proszku


Lily - 12/5/2007 godz. 21:58

Nienawidzę swojego ciała. Powinnam sobie usta zawiązać na kłódkę, a żołądek w supeł.


czarna - 13/5/2007 godz. 06:16

mam kaca


wykreconaZwyboru - 13/5/2007 godz. 07:09

Lily...nie mów tak


vegetena - 13/5/2007 godz. 08:40

Lily, słońce, wiem że łatwiej jest powiedzieć niż wykonać, ale - nie mów tak i nie myśl tak! Też czasami dochodzą do mnie takie myśli właśnie, ale jak patrzę na resztę, to nie ma się czym martwić.


Lily - 13/5/2007 godz. 09:00

Resztą też mam powody się martwić. Nic nie jest dobrze. Nic. I to wcale nie jest chwilowe.


krówka - 13/5/2007 godz. 11:03

A mnie wzburzył widok 'uśmiechniętej szynki' zakupionej przez moją mamę.


vegetena - 14/5/2007 godz. 19:08

znowu mam taki nastrój, że siedzę i staram sie nie płakać. Nie dam rady, nie wytrzymam, a na dokładkę znowu weszłam na stronę gdzie apelują o pomoc dla konia, który ma pojechać do rzeźnika. http://www.centaurus.org.pl/10n.html Życie jest czasami p....


plateau - 14/5/2007 godz. 19:32

A ja mam doła (nic nowego).
Jutro muszę iść na dodatkowy angielski, i znowu zrobie z siebie idiotkę moim poziomem.
I mam doła jeszcze większego.
I w ogóle zaraz zwariuję.


EvilOne - 15/5/2007 godz. 11:53

Za dwa dni mam maturę ustną z polskiego, a za nic nie mogę skończyć pracy... zatrzymała sie w martwym punkcie


JAGA - 15/5/2007 godz. 18:20

jestem wredna dla innych i siebie, ciągle chce mi się płakać, krzyczeć itd itp totalna huśtawka nastrojowa z przewagą negatywnych emocji


Fatty - 15/5/2007 godz. 18:23

EvilOne dasz radę!

Ja mam za tydzień ustną z angielskiego- a zdążyłam już niemal zapomnieć ten język. Za powtórkę też nie mam kiedy się wziąć bo zaczęłam pracę i po kilku godzinach bieganiny nogi mi włażą do tyłka i jestem tak padnięta,że głowę zaprzątają mi tylko 2 priorytetowe myśli : jeść i spać.
Chyba zakupię jedną z reklamowanych maści na obolałe i opuchnięte kończyny dolne


wykreconaZwyboru - 15/5/2007 godz. 18:53

a ja jak zawsze musiałam coś odwalić i....wczoraj zamiast o 19(tak jak obiecałąm)wróciłam po 24;/ chyba już mnie w domu nie lubią;/


plateau - 15/5/2007 godz. 19:33

A ja pokłóciłam się z chłopakiem. O zwykłą głupotę. Znowu.
Czuję, że niektórzy ludzie oddalają się ode mnie (i od innych ludzi) w zastraszającym tempie. I chyba niektórych dobrych kumpli tracę. Nie powiem "przyjaciół", bo w przyjaźń nie wierzę.
Pojechane to wszystko.


Tymon - 16/5/2007 godz. 05:39

Marudnik i narzekacz? Ojejku... To chyba nie ja.


vegetena - 16/5/2007 godz. 12:43

No to się ciesz, Tymon...

Staram się być wesołą, mieć dobry nastrój, a nic z tego nie mam. Za leniwa jestem... I dobrze? Może...


wykreconaZwyboru - 16/5/2007 godz. 13:09

ja sobie lubię pomarudzic to jak zwykle coś od siebie dołoże: spać mi się chce niemiłosiernie a powinnam się uczyć-jutro matura;/ strandardowo nic nie umiem i jak zawsze liczę na to ze głupi ma szczescie
no i coś pracy nie mogę znaleźć...tzn taa...zaproponowali mi...za 700zeta miesięcznie;/ jak nic innego nie znajdę to będe musiała to wziąć i najwyzej jeszce czymś dorabiać;/


Fatty - 16/5/2007 godz. 18:34

Ja zarabiam 400 zł z hakiem - taka dola stażysty


EvilOne - 16/5/2007 godz. 20:15

Heh...co wy narzekacie, ja też niewiele ponad 700 stów dostane


Lily - 16/5/2007 godz. 23:15

Płaczę już nie wiem, który to dzień z rzędu...


krówka - 17/5/2007 godz. 07:21

miałam w domu awanturę i wykład o..anoreksji
ja pier.
pięknie.
to jak się rezygnuje z nabiału i jaj, to najlepiej do psychiatryka wsadzić.


JAGA - 17/5/2007 godz. 12:25

quote:
miałam w domu awanturę i wykład o..anoreksji
ja pier.
pięknie.
to jak się rezygnuje z nabiału i jaj, to najlepiej do psychiatryka wsadzić.




miałam identyczny wykład, choć odrzuciłąm tylko nabiał... wiem co czujesz, ja pier**** to słowo, które ciskało mi się równiez na usta
Jakbyś znała adres jakiegoś dobrego psychiatry to daj znać


obłudna - 17/5/2007 godz. 12:51

nie ten temat drogie dziewczeta! powinnyscie w weselniku sie cieszyc, ze anoreksja was nie dotyczy

a ja tu narzekac, ze sama mam problemy z odzywianiem, ale wole je interpretowac jako powod do pozytywnych zmian ;]


vegetena - 17/5/2007 godz. 19:47

Do psychiatryka to tylko ludzie rzeczywiście z problemami. Też miałam takie wykłady, ale ... Nie martwcie się, wiem co czujecie...
Ja - jak codzienniej od jakiegoś czasu - nie mogę pozbierać myśli i dalej mam okropny nastrój. Tak mi czegoś szkoda, czegoś brak... I ilekroś cos napiszę, to mi tak jakoś wychodzi, że ciągle o sobie... Głupio mi... ee


Jędruś - 17/5/2007 godz. 22:32

W googlu coś znalazłem:

Psychologia społeczna
http://www.psychologia-spoleczna.pl/content/view/95/48/1/0/

Nadopiekuńczość rodziców (warto dać rodzicom do przeczytania, polecam drugi link, jest krótki i treściwy)
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/2984
http://tiny.pl/dvmq
http://www.isr.org.pl/slownik/nadopiekun.htm


Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty


bartekd - 18/5/2007 godz. 07:04

Od tych narzekań może się człowiekowi naprawdę w głowie przewrócić. Jak tak czytam to co piszecie, to już czuję zapach depresji.


Lily - 18/5/2007 godz. 07:30

Prosta rada - nie czytaj :>


kroz - 18/5/2007 godz. 07:47

ja nie lubie zbytnio narzekac, ale postaram sie: a jaaaaaa musze dzis isc do oczyszczalni na zajecia, a tam tak smierdziiiii , jeszcze tyle ogrodka mam do skopania, a tak mi sie nieeeee chce, i znowu pada .....

eee narzekanie jest nawet fajne


JankeS - 19/5/2007 godz. 13:52

S_e_s_j_a mi się zbliża wielkimi krokami, uczyć się nie chce, brak pomysłów i wszystko z trudem przychodzi... Do tego mam 4 kolokwia na ten tydzień i przerąbany następny poniedziałek... Ehh

Może jutro będzie lepiej


Fatty - 22/5/2007 godz. 09:06

Za godzinę mam maturę ustną z angielskiego - wszelkie uczucia koncentrują się w moim brzuchu,więc na chwilę obecna czuję jakby mnie prąd w żołądek trzepał


vegetena - 22/5/2007 godz. 09:23

Źle się czuję. I nastrój się nie zmienił.


EvilOne - 22/5/2007 godz. 18:08

pracuję za gówniane pieniądze, i przez tą cholerną pracę pewnie gorzej zdam ustny ang (jutro, a ja pracowałam 2 dni pod rząd). A szef ch*j.


braad - 29/5/2007 godz. 20:17

na moj gust to na tym forum coraz mniej ciekawych tematow, tak jakby juz wszystko zostalo przerobione, za to pojawiaja sie nic nie wnoszace w stylu "o co bys zapytal/a golebia" albo klotnie nie nazywane klotniami na temat wyzszosci albo nizszosci wege nad wegan, lub rozpatrywanie czy usiasc u kogos na skorzanej kanapie czy nie tak jakby uczestnicy tego forum byli glabami i trzeba im mowic co maja robic a czego nie powinni


yolin - 30/5/2007 godz. 14:07

hm.... moze to wina zmiany klimatu..... za wysoka temperatura.... za duzo szkodliwego promieniowania...

Lily, przestan prosze plakac i usmiechnij sie (nie musisz sie usmiechac do innych, najwazniejsze to usmiechnac sie do siebie samej )

EvilOne, przestan palic na "milosc boska"

i wogole moze skonczyc z tym marudzeniem.... wegetarianie to weseli, inteligentni , optymistyczni, pogodni itd. ludzie


no to ja mam pare dowcipow na rozweselenie

Wieloryby

Wokół samicy pływa wieloryb i narzeka:
- Dziesiątki organizacji ekologicznych, setki aktywistów, tysiące polityków i naukowców, dziesiątki tysięcy ludzi na manifestacjach, rządy w tylu krajach robią wszystko, by zachować nasz gatunek, a ciebie, cholera, głowa boli...

Mądry pies

Pewien zamożny człowiek zdecydował się na safari w Afryce. Zabrał ze sobą ulubionego psa dla towarzystwa. Jednego dnia pies pobiegł za motylami i nim się obejrzał, odkrył, że się zgubił... Wędrując po dżungli zauważył lamparta zmierzającego w jego kierunku z oczywistym zamiarem jedzenia lunchu. Pies pomyślał:

- O, w mordę, ale wpadłem!

Wtedy zobaczył, że wokół na ziemi leżą jakieś kości i natychmiast siadł przy tych kościach zwrócony plecami do napastnika. Lampart już miał skoczyć, gdynagle pies krzyknął głośno:

- Kurcze, to był naprawdę pyszny lampart. Zastanawiam się, czy jest ich tu więcej?

Słysząc to, lampart powstrzymał atak, po cichu cofnął się w zarośla i odbiegł na bezpieczną odległość.

- Fiu, fiu! - tak myślał - W ostatniej chwili udało mi się zwiać... Ten pies prawie mnie miał.

Tymczasem małpa, która oglądała całą scenę z pobliskiego drzewa, postanowiła, że przehandluje swą wiedzę, by zapewnić sobie wdzięczność lamparta. Pies jednak ją zauważył i zrozumiał, że coś jest na rzeczy. Małpa wkrótce złapała lamparta i opowiedziała mu jak było naprawdę. Lampart wściekły, że dał się nabić w butelkę, krzyknął:

- Dalej małpa, skacz mi na plecy i wracamy. Zobaczysz, co zrobię temu cwaniaczkowi!

Pies zauważył lamparta zbliżającego się z małpą na plecach. Zamiast uciekać, usiadł plecami do napastników i udawał, że ich jeszcze nie zobaczył. Kiedy podeszli wystarczająco blisko, usłyszeli, że pies mówi:

- Gdzież u licha jest ta małpa?! Nikomu już nie można wierzyć. Wysłałem ją pół godziny temu by przyprowadziła mi innego lamparta i nadal nici z obiadu!


Leci nietoperz

Leci nietoperz z walkmanem na uszach. Wpadł na drzewo, spadł i mówi:
- Ta technika mnie kiedyś zabije!



Po wybuchu jądrowym

Po wybuchu jądrowym rozmawiają dwa ocalałe szympansy.
- Masz coś do jedzenia? - pyta samiec. Samica podaje mu jabłko.
- O nie, nie będziemy tej idiotycznej historii powtarzać od początku!


Wchodzi Puchatek do mięsnego i pyta

Wchodzi Puchatek do mięsnego i pyta:
- Jest szynka?
- Jest - odpowiada sprzedawca.
Puchatek wyciąga kałacha, zaczyna strzelać i krzyczy:
- To za Prosiaczka!

jak ktos chce wiecej to tu
http://www.vege.pl/
jest jeszcze duzo innych :-)
a poza tym jak komus sie wydaje, ze ma " problemy" to na glownej stronie vege.pl jest baner z Karolina, wolontariuszka , ktora potrzebuje pomocy...


[edytowane 30/5/2007 przez yolin]


Lily - 30/5/2007 godz. 15:30

zdycham.


yolin - 30/5/2007 godz. 15:32

nie zdychaj...


siwcia - 30/5/2007 godz. 16:35

Lily nie rób nam tego Głowa do góry...mega smile please


yolin - 30/5/2007 godz. 16:38

Lily?
Usmiechnij sie!!!!


Fatty - 2/6/2007 godz. 05:39

Mam poczucie,że chcąc pomóc to swojemu psu krzywdę zrobiłam


czarna_owca - 2/6/2007 godz. 14:30

Możliwe, że w ogóle nigdzie nie pojadę na wakacje, tylko będę siedziała w domu


Aniusia - 2/6/2007 godz. 14:31

nie kupilam butow znow nie bylo rozmiaru


fabryka_slow - 2/6/2007 godz. 18:40

quote:
nie kupilam butow znow nie bylo rozmiaru


Moment, skąd ja to znam? Szlag mnie równiez trafia z tego powodu.

Własnie zjadłąm 3 wielkie kawałki własnorecznie upieczonego ciasta z truskawkami i umieam na rozepchniecie zołądka od gardła do pepka. łakomstwo jest ZŁEEEEE


vegetena - 2/6/2007 godz. 18:56

Chyba znowu jestem chora, bo gardło boli i kaszlę. A stan psychiczny bez zmian nawet...


Fatty - 3/6/2007 godz. 14:26

quote:
Mam poczucie,że chcąc pomóc to swojemu psu krzywdę zrobiłam

nie ma go już...


EvilOne - 3/6/2007 godz. 17:19

Wiem co to znaczy stracić psiaka, współczuje Ci z całego serca


braad - 5/6/2007 godz. 14:21

swiat schodzi na psy, ludzie ktorzy zwa sie wege i nie zabijaja zwierzat sa za pozbawieniem zycia wlasnego dziecka, ktore dla usprawiedliwienia nazywaja plodem, ktory wg nich z zalozenia nie ma nic wspolnego z nienarodzonym jeszcze dzieckiem


katrinko - 5/6/2007 godz. 20:32

Fatty, twój Czarek?? Bardzo mi przykro


Patrice - 6/6/2007 godz. 12:57

Jestem nowa ale muszę powiedzieć : bardzo Ci współczuje powodu straty pieska. Mój odszedł 2 lata temu a ja nadal czasami popłakuje sobie w kątku Szczególnie cieżko było i jest bo był ze mną prawie od urodzenia. Zresztą zawsze jest ciężko gdy jakaś istota umiera...


xxl - 8/6/2007 godz. 15:18

Jutro mam część ustną mojego egzaminu na CAE. Zaczynam panikować... Jestem dobrze przygotowana, ale co jeśli coś pójdzie nie tak? Denerwuję się... Cholernie się denerwuję, jak zwykle.

Trzymajcie kciuki za mnie i wszystkich zdających. Obym nie musiała się wpisywać w marudniku jutro wieczorem...


Asia - 8/6/2007 godz. 15:56

xxl wpiszesz sie w weselniku bedzie dobrze 3mam kciuki


kroz - 11/6/2007 godz. 09:38

zabilem kreta.... chcialem go tylko wykopac i przeniesc do lasu, ale uszkodzilem go przy wykopywaniu


Lily - 11/6/2007 godz. 17:22

przykro mi z powodu kreta...


krówka - 11/6/2007 godz. 19:53

Co kilka dni wykłady o anoreksji i o tym jak to chudnę w oczach (??) i jak to z każdym dniem jestem coraz bledsza ( przegięłam z plażą, jak to możliwe, ze blada jestem? daltonizm?)
Ehh, męczące się to robi.


obłudna - 12/6/2007 godz. 08:29

może metoda Pollyanny? :> ciesz się, że nie masz anoreksji na prawde ;]
i won mi stąd do weselnika


vanityy - 12/6/2007 godz. 08:40

Piecze mnie w buzi bo do sałatki wsypałam za dużo pieprzu


kamma - 12/6/2007 godz. 14:50

marudnik rośnie o wiele szybciej niż weselnik
my, Polacy, uwielbiamy marudzić, skarżyć się i żalić.
Ale może lepsze to niż obłudne amerykańskie "keep smiling".


Olla - 12/6/2007 godz. 15:02

Jak sie żyje w kraju katolickim to inaczej być nie może. Ale juz więcej nie napisze na ten temat, jedynie co to ciesze sie że sama odeszłam od kościoła i pochłonęłam sie zagadnieniom dietetyki, yogi i medytacji.


xxl - 12/6/2007 godz. 15:58

Kumpel przyjechał i odjechał... Było pięknie, ale teraz? Nic mi się nie chce :( A jutro znów mam ważny egzamin (cae). Pisanie to porażka... Ech. Trzymajcie chociaż kciuki.


obłudna - 12/6/2007 godz. 16:05

też mam egzamin :/ jutro i w piatek i koniec
albo wrzesniowa poprawka ;]


xxl - 13/6/2007 godz. 19:29

W zasadzie to nie wiem, czy wpisać się w Weselniku czy w Marudniku. Rozdarta jestem. Ale że to nic przyjemnego - jestem tutaj.
Wciąż czuję się tak, jakbym straciła dwoje przyjaciół jednego dnia... i jeszcze mi się tak długo utrzyma.
Ale sił dodaje mi tytuł pewnej piosenki... W tłumaczeniu:

Nie smuć się, że już mnie nie ma, po prostu ciesz się, że tu byłem.

Ja się cieszę. Tylko do bani znów być sama...


vegetena - 22/6/2007 godz. 18:49

Parę godzin temu się cieszyłam, teraz znowu dół.... Chciałabym wyładować swoje emocje, ot, na przykład ścianę rozwalić....


Fatty - 25/6/2007 godz. 17:40

Owczarek niemiecki rzucił się na mojego szczeniaka... bałam się,że mi psiaka zabije.
Trzęsę się, serce mam w gardle,ale młodemu poza poobijaniem nic nie jest na szczęście.


xxl - 16/7/2007 godz. 21:00

Widzę, że nikt się dawno nie wpisywał, ale spokojnie, ja za Was wszystkich to nadrobię. Ekhm:

Nie ma to jak powroty do domu :/ Koniec bajki, powrót do rzeczywistości. Tęsknię za zagranicą i spotkanymi ludkami.
W tym roku opaliłam trochę swoje ciałko, którego większość nie widziała słońca od dobrych kilku lat. Czuję się, jakbym była brudna, a nie opalona. W dodatku skóra złazi mi płatami.
Myślałam, że z wakacji przywiozę do domu kupę wege-bajerów niedostępnych w naszym kraju. A tam kompletna wege-bieda. Naród same fast foody żre.
Dziś wróciłam po miesiącu nieobecności, a pojutrze wyjeżdża na kolejny miesiąc moja jedyna kumpelka. Super.
Chcę jechać na obóz. Chcę iść na koncert Toola. Marne szanse na którekolwiek.
Nikt znajomy się nie odzywa. Obiecanki cacanki... Ludzie, nie rzucajcie słów na wiatr!
Muszę zacząć robić pracę na licealny konkurs geograficzny... Ależ mi się nie chce.

A poza tym mi się nudzi.
Jak ja nie znoszę tak smęcić.


Koniara - 16/7/2007 godz. 23:13

Mój pies pogryzł już dwie osoby ;/ Jednego chłopaka (pijany) i moja sąsiadke do ktorej przez 5 lat nic nie miał a nagle na nia z zębami Nie wiem co sie z nim dzieje


Koniara - 23/7/2007 godz. 22:59

Jesuuuu ludzieeee Czy ja jestem taka zła? Czy ja jestem taka głupia? czy ja jestem taka dziwna, i czy jestem taka brzydka?! ;(;( Dostałam kosza <placzE> Złamane serce po raz kolejny? A to wszystko moja wina. mogłam nic nie robic, zyc w nadzieji ze on moze cos czuje a z czasem by to przeszło.
No cóż, głowa do góry i zyje dalej. zreszta ja to jestem troche az za kochliwa. tydzien nie mija ja sie znów zakocham XD


vegetena - 27/7/2007 godz. 18:39

Miałam trzy tygodnie siedzieć nad jeziorem, a tu .... Zasnąć mi było ciężko, wieczorem i nocą wszelkie fobie dawały o sobie znać, strach, ogromny stres, sprawdzanie czy nigdzie nie ma karaluchów i kleszczy, okropny dyskomfort psychiczny.... Pogoda.... I sprawy powierzchowne - syf, zmywanie podłogi, kurz, pajęczyny, drobne, obrzydliwe żyjątka.... A już kilka razy byłam w tamtej miejscowości, kąpałam się w tamtym jeziorze, czułam się najlepiej jak nigdzie i nie tęskniłam za domem.... A kiedy dały o sobie znać karaluchy.... Niespanie całą noc, obawa o to, czy kot ich nie ruszy, kleszcze.... To co wynikło z tego wyjazdu, jest pogłębieniem nerwicy natręctw i bardzo złego nastroju, nie tylko mojego, a jeśli są wokół mnie osoby, czujące się tak samo, jest mi jeszcze gorzej, udaję szczęśliwą, żeby i jej zrobiło się weselej, albo maksymalnie się rozklejam i nie mogę wydusić z siebie słowa. Dodatkowo jestem przewrażliwiona na bezpieczeństwo, a tam cały czas się o to martwiłam.... Teraz mi szkoda, chociaż wiem, że jakbym pozostała tam dłużej, byłoby jeszcze gorzej. Trudno.... Ale źle mi jeszcze bardziej....

I strasznie nienawidzę jak mam zaległości na forum.


Lily - 27/7/2007 godz. 18:48

Vegetena, masz jakąś pomoc psychologiczną?

[edytowane 27/7/2007 przez Lily]


vegetena - 27/7/2007 godz. 18:52

Nie, Lily. Wiem, że powinnam, ale... I jeszcze w moim młodym, "niepoważnym" wieku.... Jakoś nie dam rady o tym wszystkim myśleć....


Lily - 27/7/2007 godz. 21:22

No rozumiem, tylko że Ci ciężko...
Chciałabym jakoś Ci pomóc, bo wiem, jak to jest mieć problemy ze sobą.


obłudna - 28/7/2007 godz. 08:52

Vegetena, wlasnie szegolnie, ze jestes w mlodym wieku powinnas szukac tej pomocy - z czasem moze byc coraz trudniej sie wyzwolic
poszukaj pomocy i nie wstydz sie swoich problemow...


vegetena - 28/7/2007 godz. 13:26

Dzięki, że mnie rozumiecie (mam nadzieję, że te słowa nie zabrzmią jakoś egocentrycznie). Cieszę się, że jestem, mimo, że wirtualnie, wśród takich jak Wy.
Dzięki, Lily, za chęci, wiem co mi by pomogło, ale to jest teraz raczej niemożliwe.... No nic, jakoś będzie, nie jestem sama


Lily - 28/7/2007 godz. 14:54

Może napisz na priva, może mogę jakoś pomóc? Albo na maila sf99(małpa)wp.pl


vegetena - 28/7/2007 godz. 19:07

Jutro napiszę, jeśli Ci to kłopotu nie sprawi, bo coś czuję, że taka rozmowa nawet może sie przydać....

A żeby nie było, że nie na temat, to -
Nie mogę poskładać myśli w całość, napisać coś sensownie, źle mi, no ale co do nastroju, to nie będę sie rozpisywać.... Jeszcze sprawy inne, filtr się w akwarium zepsuł, działa tylko pompka, trzeba będzie wszystko czyścić.... Do tego widzę oznaki atopowego zapalenia skóry (będę naprawde pięknie wyglądać przez jakiś czas....), zrobilam sobie siniaka na nosie (pół biedy, bo jakoś daje się zamazać). I nic mi się nie chce.... Źle..........


Koniara - 31/7/2007 godz. 19:31

Mam dzisiaj humor nie do zycia. cały dzień wściekła, zrozpaczona i zdołowana. Nie ważne dlaczego, i tak nikogo to nie obchodzi a zreszta to sprawy sercowe :/ i najgorsze bo kłamie moja juz była przyjaciółka. jedyne co mnie podtrzymuje na duchu, to to że Depi(koń) wita mnie już i żegna. rży jak przychodze, i chce przeskoczyc płot jak odchodze. Wspaniałe uczucie.


Jyoti - 31/7/2007 godz. 22:29

A ja koniecznie muszę pomarudzić, że dzisiaj wyjątkowo nie mam żadnych powodów do narzekania !!!!
... a wszystkich smutasów bardzo ciepło przytulam i głaszczę po główce : to minie :-)


AgraFeczka89 - 31/7/2007 godz. 22:34

zimno mi.... boli mnie głowa.... internet mi wolno chodzi .... to sobie marudziłam


Koniara - 1/8/2007 godz. 19:59

Nie noooo... dzis sa moje urodziny a chyba mi serce pęknie z rozpaczy ( ( ( ( ( (


waszakicia - 1/8/2007 godz. 20:19

Koniara a dlaczego?
Wszystkiego najlepszego kochana :*


Koniara - 1/8/2007 godz. 21:09

nie ważne. poprostu nie mam szczęścia w miłości a to wszystko jeszcze w jeden dzień. ból
dzieki za zyczenia ::-):*


Aniusia - 3/8/2007 godz. 22:34

zpsuty humor martwie sie melanrz na woodstocku i nie daje znaku zycia albo zabalowal albo cos mu sie stalo albo ktos mu komorke ukradl... martwie sie ehh


vegetena - 4/8/2007 godz. 08:41

Parę plików i folderów z mojego dysku się gdzieś podziało. Nie mogę znalećź. Czyli działa mi tylko ie (który wyświetla część stron tylko w htmlu, przez co nie mogę w pewne linki wejść), winamp i chyba antywirus.
Jest mi.... źle i nijak. Nie da się określić.


Lily - 4/8/2007 godz. 08:44

Vegetena... nie odpisywałam już, bo miałam wrażenie, że nie chcesz... mimo to dobrze Ci życzę, wiedz o tym...


vegetena - 4/8/2007 godz. 08:51

Lily, nie jest tak, że nie chcę, ale też nie tak że chcę, po prostu wiem, że trudno jest rozmawiać z osobami, takimi jak ostatnio ja i sama nie wiem co mówić, źle mi się teraz wysłowić, raczej na nic nie umiem teraz odpowiedzieć jednoznacznie. A i dodam - jeśli kogoś przez swoje wypowiedzi wprowadziłam w zły nastrój, lub coś podobnego negatywnego, to przepraszam, nie zamierzałam. No nic


Lily - 4/8/2007 godz. 08:55

No coś Ty, ja się sama w zły nastrój wprowadzam
Jeśli nie chcesz iść do lekarza, to można jeszcze kropli Bacha spróbować...


vegetena - 4/8/2007 godz. 20:20

Rzeczywiście..... Już o tym zapomniałam.

Wracając do marudnika - na niczym dzisiaj nie mogę się skupić, nic zrobić, bolą mnie nogi, brzuch.... Jak to dobrze, że mogę się zaraz położyć.... Tylko wpierw chcę nabrać dobrego nastroju, żeby lepiej zacząć następny dzień.... Ale na to raczej marne szanse. I jeszcze ta nerwica natręctw mnie dopada


Koniara - 7/8/2007 godz. 22:42

jeste chora i to w wakacje. to ze na serce to juz pomine, ale dzis zaczęło bolec mnie gardło, łeb, brzuch i mam zatkany nos ;/ zwymiotuje zaraz.


Fatty - 10/8/2007 godz. 05:59

Stwierdzam,że marudy z nas( ze mną włącznie) straszne. Zajrzałam do działu o zwierzętach i same smutne tematy: topienie kota,cierpienie,cierpienie... Ja nie mówię aby rozprawiania o tym zaniechać, bo to ważne, informować i reagować trzeba, ale świat, chociaż często brudnoszary ma też swoje piękne strony. Chyba założę jakiś lekki i przyjemny temat zwierzęcy,aby przerywnikiem był. Tylko go wymyślę.

A skoro już tu jestem, to nie chce mi się iść do roboty... sezon szkolny się zaczyna, czyli mam roboty pełne ręce i głowę. I wysłuchuję jeszcze ponagleń ze strony czekających w kolejce ludzi,ale niech się ugryzą- ja ten towar mam od początku lipca, chcąc uniknąć kolejek mogli wcześniej zakupy robić. A jak znam życie- im bliżej września,tym jeszcze gorzej bo ludzie zostawiają wszystko na ostatnią chwilę.


[edytowane 10/8/2007 przez Fatty]


karotka - 11/8/2007 godz. 20:03

Mam doła
Mój maluteńki zwierzaczek jest chory, ja mu nie mogę pomóc, martwię się, że malutka ma coś z płucami Najbliższy wet się takimi zwierzaczkami nie zajmuje, więc pewnie będę musiała jechać w poniedziałek gdzieś dalej-a to znaczy, że będę musiała prosić brata by mnie zawiózł (chce prawko )... Martwię się, że do poniedziału może się moje słoneczko nieźle namęczyć, choroba może sie rozwinąć...

A moje drugie słoneczko kupione w zoologu (zwierzątka stadne) jest chyba w ciąży... urósł jej brzuszek, może przytyła na lepszym żarciu, ale boczki jej się dziwnie kształtują... boję sie, że jak urodzi to coś może być nie tak Może wreszcie powiem o jakie zwierzątko chodzi- myszki. Dostałam jedną od przyjaciółki i dla towarzystwa musiałam kupić drugą... Tak bardzo je polubiłam, że teraz jest mi ciężko, kiedy z jedna jest coś nie tak. Może wam się to wyda głupie, dla mie jednak ma znaczenie...

Pójdę może się czymś zajmę, bo nie mogę wysiedzieć tak przy kompie... Nie wiem kiedy znowu powrócę na to forum, na razie jednak muszę zrobić sobie porządną przerwę...


vegetena - 15/8/2007 godz. 19:00

Zalałam sobie klawiaturę. Coprawda wytarłam i włączyłam na początku, ale póki co na więcej sobie nie pozwolę, bo się boję. Trudno mi to mówić, ale dobry humor nie potrwał długo, chociaż kto wie, staram się weselić. Pozdrawiam


Lily - 15/8/2007 godz. 22:54

Po co ja w ogóle się urodziłam...
Nota bene, podobno mi się poprawi jak zacznę jeść mięso. Tak mi ktoś powiedział.


kamma - 18/8/2007 godz. 18:28

GŁUPIE DZIĄSŁO


vegetena - 18/8/2007 godz. 19:49

Ech, życie...... Czy coś w tym stylu.....


karotka - 31/8/2007 godz. 17:58

Łeb mi pęka ( Już cały dzień, a dorwało mnie na basenie. Fakt, że zatroszczył się o mnie baaardzo miły ratownik nic nie daje, bo już wieczność minęła, a mnie ciągle boli Niech mnie ktoś przytuli


EvilOne - 31/8/2007 godz. 18:53

Ten obleśny czop nie wypłacił mi pieniędzy, choć dziś skończyłam prace będę musiała specjalnie jechać do PT żeby dostać pieniądze, na które harowałam miesiąc czasu, raz nawet 10 dni pod rząd
odechciało mi się wszystkiego (
Nawet placki ziemniaczane się przeciwko mnie obróciły i przywierają do patelni


Koniara - 31/8/2007 godz. 19:48

musze zapłacić 67 zł kary zajeżdzenie bez biletu (złapałamnie PiSdaaaaaaa<szok> a jak do 7 dni nie zapłace to 110 ;/ jestem tak na to wkur...

Moja Depi miała wypadek.Alenic powaznego, tylkodwie szramy

Ale,powiedzcie mi, jak mozna scigać się na źrebnej klaczy która się przewróciła podczas tego całego'wyscigu' , a potem dziwić sie że źrebak pare dni po porodzie zdechł?! (

W ogóle mi sie spacja zacina, i szkołaco raz bliżej


karotka - 1/9/2007 godz. 11:14

Wczoraj jak mi łeb pękał (pulsujący ból w skroniach, zwłaszcza przy ruchu), to poprosiłam tatę by mi zmierzył ciśnienie. i co?? 120/40 !!! Pierwsza wartość dobra, ale skąd to 40??!! (uważa się, ze najlepiej jak druga wartość jest mniejsza od pierwszej o 40, czyli powinno być 80, a nie 40 ) miałam wrażenie, że szyję mam martwą, serce się zaraz zmęczy i przestanie bić, a mózg się rozleje po ścianie...

Załamka, dzisiaj w nocy nie mogłam usnąć, a jak usnęłam, to się obudziłam po 4 godzinach i tak mnie bolało, że nie mogłam sobie miejsca znaleźć. 3godziny się tłukłam sama ze sobą, aż w końcu słońce wstało :/


Koniara - 1/9/2007 godz. 16:05

Karotka, to może idź do lekarza


Koniara - 4/9/2007 godz. 19:12

z koniem co raz gorzej (


karotka - 4/9/2007 godz. 19:18

Koniara, wiem, ze powinnam z tym iść do lekarza, ale nie bardzo mam jak. Odwołałam kolejną lekcję pływania i jak na razie, po 3dniach wszystko wróciło do normy. Może umówię się na kolejną lekcję i następnego dnia, po szkole podrepczę do szpitala (jest baardzo bliziutko od mojego LO), ktoś tam zawsze powinien być... Ale tak sie boję, że nie wiem czy się przekonam do tej wizyty...


A tak dokładniej to co koniowi jest? Na co jest chora??


Lily - 4/9/2007 godz. 21:28

Karotka, a to nie jest jakiś błąd w pomiarze? bo nie wiem, czy przy tak niskim ciśnieniu byłabyś przytomna...


Koniara - 4/9/2007 godz. 22:23

quote:


A tak dokładniej to co koniowi jest? Na co jest chora??


Chora nie jest,tylko to jest koń sierota. Matka jej odrazu przy porodzie padłai kon wychowywałsię wśródludzi. ma już prawie 3 lata i tylko 2 miesiące swojego życia spędziła z koniem. Ujeżdza ją kolezanka, ja tam przychodze zeby pomagać.(w ogole ja ją znam do źrebięcia). I dzisiaj była taka akcja(bo ona się robi co raz gorsza,w ogole to jest narowisty koń), po za tym że się na wszytskich rzucała, gryzła, kopala itp.To taki moment: Idzie koło okna, i zobaczyła się w szybie ;/ z2 minuty stała jak wrytai sietylko patrzyła, potem zaczeła sie cofacdo tyłu i odeszła. Kurde ja tam wybuchłam płaczem.
Ale myśle że to nie będzie długo trwało, może bedzie tam stal inny tez koń.Ale się rozpisałam.

A Karotka, lepiej idź. Zrobią Ci jakieś badania,okarze się co Ci jest dostaniesz jakies leki i wyzdrowiejesz. a tak to się bedzieciągło w nieskonczoność


karotka - 5/9/2007 godz. 17:34

Lily, może był jakiś błąd, ale mierzyli mi dwa razy, wiec nie wiem...

Koniara, pójdę, tylko muszę znowu isć na basen, żeby mi znowu ciśnienie opadło, łeb pękał... to pójdę, jak będę "w tym stanie"... bo teraz to by chyba nic ie wykryli...


velvet - 14/9/2007 godz. 07:22

zdiagnozują mi rzs ( maaaamoooo ja sie boje!

[edytowane 18/7/2008 przez velvet]


EvilOne - 17/9/2007 godz. 11:27

Nie mogę znaleźć mieszkania Cholerna Łódź


Lily - 17/9/2007 godz. 15:47

jest mi strasznie smutno, czuję się kompletnie nierozumiana i bezradna


vegetena - 17/9/2007 godz. 17:29

Jak 'dobrze' chociaż w części powrócić do swojego dawnego nastroju. Tym razem z czynników niezależnych ode mnie, a może i odwrotnie.... Ja, robiąc coś dla siebie, skłaniam pewne osoby do słów i zachowań wobec mnie, których nienawidzę słuchać, ani brać w nich udział. I mało mi brakuje do chandry. Mimo, że staram się na tym nie skupiać


Koniara - 17/9/2007 godz. 18:14

szkola mnie dobija ;( dopiero drugi tydzien a ja juz wagaruje bo nie wytrzymuje ;(((((

ja chce wakacje!...


Fatty - 18/9/2007 godz. 06:27

Katar, dziś jadę zawieźć papiery do szkoły(swoją drogą 450 zł wpisowego )do której iść nie chcę, jadę z szefostwem na hurtownię(a się wstydzę) i ogólnie marudno mi.


velvet - 18/9/2007 godz. 09:42

uprowadzono mi kota! jestem załamana, bo przed chwilą dowiedzialam się ze samochód go przejechał
Ćzy ludzie muszą być tak okrótni? Nie wiem czy im kiedys zaufam Dlaczego nie jestem zwierzęciem?!

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


EvilOne - 18/9/2007 godz. 11:36

Wrrr... kupiłam w sobote tel. a wczoraj przestał działać:/
Nadal nie mam gdzie mieszkać w Łodzi, jutro decydująca podróż w poszukiwaniu mieszkania...
Padł mi dysk na kompie, kompletowana przez kilka lat muzyka poszła się... i muszę korzystać z laptopa mamy, tak że pisanie na forum to gehenna, bo są poprzestawiane litery na klawiaturze

Ale to tylko takie tam wkurzające pierdoły, nic poza tym... Prawdziwy problem jaki ostatnio mam, to że straciłam najlepszą przyjaciółkę ( że zawiodłam się na osobie, której najbardziej na świecie ufałam, krórą znałam praktycznie od urodzenia, a zwierzałam się jej, odkąd potrafiłam mówić. Od tygodnia, jak tylko o tym pomyśle, zaczynam płakać (


velvet - 18/9/2007 godz. 15:43

bede stałą bywalczynią tego wątka
Jestem beznadziejna! Mam zmienić nastawienie do życia by zmieniło sie moje życie! Bzdura! no jak ja to mam zrobić? I co do tego mają moje głupawe opisy na gg! Nie znacie mnie to dlaczego osądzacie? Nie wiecie nic o mnie i mówicie mi jak mam żyć.
Nie nawidze ludzi

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


vegetena - 19/9/2007 godz. 14:05

Jakiś czas temu postanowiłam, że koniec z nerwicą natręctw i dawnym nastawieniem do życia. Starałam się na tym nie skupiać i nie mówić, żeby znowu nie wdrażać w życie. Tych nerwicowych nawyków, które miałam nie wykonuję tak często, jeśli jest taka chwila kiedy mam to gdzieś. Coraz częściej dopadają mnie te impulsywne natręctwa, nie 'rytualne'i od jakiegoś czasu zauważyłam, że te myśli w pewnym sensie.... No, tutaj tego nie powiem dosłownie, ale się domyślić można. Nie dotyczą one konkretnie tego o czym myślałam, ale i tak nie jest dobrze. Dawny nastrój mnie dopada, owszem.... Boję się o wszystko.... A i post miał brzmieć trochę inaczej, ale ta p.... nerwica....
No nic


Lily - 19/9/2007 godz. 16:21

gruba, tłusta, z celulitem na brzuchu, fuj...


vegetena - 19/9/2007 godz. 16:24

Ja Ci powiem, że każda figura jest idealna, każda kobieta sama w sobie niepowtarzalna. Nie ma brzydkich kobiet, są tylko takie, które jeszcze nie wiedzą, że są piękne. I uwierz. Z urodą też mam problemy, ale wiem, że to normalne i nie ma mojej kopii


Lily - 19/9/2007 godz. 18:20

Daj mi ponarzekać w marudniku i narzekaczu.
Poza tym nie wierzę w to, co piszesz, dla mnie jest zupełnie inaczej.


Koniara - 19/9/2007 godz. 18:44

moja babcia mówi że nie ma ludzi brzydkich i ma racje.

no, ja jak narazie narzekam tylko na szkołe i... ale to nie wazne. po prostu przez moja głupote i egoizm stracilam najlepsza na swiecie przyjaciółke,
no cuż. minie jej, albo moze ja sie przełamie.

Pzdr


katrinko - 22/9/2007 godz. 13:11

Właśnie zaczęła się bitwa o Koźle, a ja jeszcze godzinę muszę siedzieć w pracy Zobaczę pobojowisko najwyżej ( Wystrzalów armatnich tylko sobie posłucham. I łeb mi pęka i tak.

I zgubiłam mój śliczny, nowy kolczyk
Nie mogę na nic znaleźć czasu, na swoje mieszkanie już patrzeć nie mogę. Zasypiam o 21, bo padam z nóg.
Mój Kotek się podziębił, mój Kotek leje jak... lejek.
Mój wykastrowany pies wykazuje aktywność seksualną (o boze jak to brzmi)
Ech.
[edek] myszy mnie wykańczają nerwowo.

[edytowane 22/9/2007 przez katrinko]


vegetena - 22/9/2007 godz. 14:16

A mi nerwica natręctw 'nie pozwala' posłuchać muzyki. Ludzie, dajcie spokój, przecież ja jestem uzależniona, nie mogę bez muzyki.... Wczoraj jak bateria mi się rozładowała od odtwarzacza, to biegałam po szkole pożyczać.... A teraz, ot tak?!
----
I nie pozwala mi ściągnąć BitTorrenta ;P



Edit 24/09/2007 18.00

Niski poziom pewnych osób cały czas mnie zaskakuje.... Poza tym wkurzam się

[edytowane 24/9/2007 od vegetena]


Koniara - 27/9/2007 godz. 11:49

;//// ;((((( ;(((
zajebiscie ;/;/ dzis moja wychowawczyni dzwonila do matki czemu nie bylam w szkole, dobra mamie powiedzialam ze zaspał8am. spoko. ale wczesniej nie chodzilam do szkoly w sumie 6 dni a jutro mama idze do szkoy ;( jak jej o tym poawiedzieć???!!!


kamka - 27/9/2007 godz. 12:04

mam już 3 miesiące remont w domu i zero wakacji, wszystko na mojej głowie, a jeszcze popsuł się bojler...... eh.... a od poniedziałku na uczelnie, a remont trwa....


katrinko - 28/9/2007 godz. 10:13

Wszystko mi się sypie
Od najbliższej osoby usłyszalam, że do niczego się nie nadaję i w niczym nie jestem dobra. I niestety to prawda.


braad - 28/9/2007 godz. 12:10

hm, to niedobrze, ze u katrinko jest niedobrze, to przeciez taka fajna dziewczyna, tylko musi bardziej wierzyc w siebie


Koniara - 28/9/2007 godz. 19:53

a mnie dzis baba od chemi opieprzyla ;/ i to sotro troche. kwasem jej w... buzie
matka powiedziala ze nic nie umiem w szkole w domu a muzyczna zawalam, i na dodatek kon mnie nie lubi bo nie kopnal ;/ co za stwierdzenie. sama wiem co potrafie.
zrabane kapusie na mnie wyakopawy nauczycielce i dlatego stara byla w szkole.
jak ja nienawidze tego bahora! ;[
kobyla sie dalej grzeje ;/ nikt nie wie co z nia, juz drugi miesiac, po za tym ma szwy na pysku.
pies wyje calymi dniami bo suka ma cieczke..
nie no, do rybnika mnie wywioza ;////
Pzdr!


vegetena - 30/9/2007 godz. 13:08

Wczoraj wróciłam później niż zwykle do domu i własna matka myślała.... że jestem na haju..... Dajcie spokój, co ja mam o tym myśleć.....? Dzisiaj niby wszystko ok, ale nie dla mnie.... Obejrzałam kawałek kasety ze ślubu mojego chrzestnego, który się odbył pięc lat temu....Terazim się nie układa, a jeszcze na kasecie zobaczyłam człowieka, którego już nie ma....Dawno to było coprawda, mało pamiętam, ale wspomnienia są niestety.
I nic mi się nie chce. Ogólnie źle


velvet - 1/10/2007 godz. 16:28

chyba mam depresje
depresje
d jak depresja
mam powody do radosci
ale sie nie radoszcze
r jak radość
d jak depresja
dupa

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


EvilOne - 2/10/2007 godz. 15:04

Moje pierwsze w życiu zajęcia na studiach-informatyka w instytucie fizyki. Leje deszcz, Łódź wygląda jak z koszmarnego snu pełnego szarności i brudu, zapomniałam fajek, nie mam internetu, aa, no tak-bo nie mam W OGÓLE komputera.


Myszka - 2/10/2007 godz. 19:39

Nic mi sie nie chce ogolnie mam dzisiaj ch_j__y dzien!! Beznadzieja....


Lily - 3/10/2007 godz. 21:16

ja też się pokłóciłam, do tego na ulicy i nie wiem właściwie o co :>


xxl - 4/10/2007 godz. 14:43

Wczoraj umarł mój kochany pies...


Fatty - 5/10/2007 godz. 16:43

xxl współczuję, trzymaj się


braad - 6/10/2007 godz. 09:21

o jak mi zle, o jak mi niedobrze chyba pojde sie polozyc, obzarstwo ... : )


Lily - 8/10/2007 godz. 19:18

robię się coraz większa


vegetena - 14/10/2007 godz. 10:42

Chyba ryba mi zdycha, a ja nie mam jak pomóc.... Niedziela i nigdzie nie dostanę leków.....


zapapalka - 14/10/2007 godz. 12:01

przez ostatnie 3 dni przytyłam 1kg! x/

i się zakochałam. . . tyle że bez wzajemności


vegetena - 14/10/2007 godz. 12:33

Już chyba trzeci raz widzę jak ryba umiera na moich oczach. I drugi raz prawdopodobnie przez MOJĄ pieprzoną nerwicę natręctw.... Leży przewrócony do góry brzuchem i ledwo rusza skrzelami.... Matko....


vegetena - 14/10/2007 godz. 18:47

No to mam o rybę mniej..... Najgorzej, że mam poczucie winy, że to przeze mnie. Znowu. Ale bardziej


Fatty - 16/10/2007 godz. 19:37

szkoda rybci


Wywalam to z siebie. Zagmatwane,poplątane ale muszę...

Męczy mnie moja nieśmiałość, ciapowatość, nadwrażliwość, niezdecydowanie a przede wszystkim świadomość,że wszelakie przeszkody,utrudnienia i bariery stwarzam sobie sama i nijak nie potrafię tego pokonać. Ktoś na ulicy się zaśmieje- a ja cała truchleję i kroku przyspieszam bo jestem niemal pewna,że to ze mnie. Ktoś w pracy krzywo na mnie spojrzy a ja przeżywam to parę tygodni. Boję się ludzi, nie potrafię rozmawiać, najchętniej schowałabym się w jakiejś dziurze i wejście zamurowała szczelnie.
Nie czuję się bezpiecznie, powoli mam dość. Nie wiem czy rzucić dopiero co zaczętą szkołę, mam stracha aby zadzwonić na uczelnię... ale czy ja całe życie mam tak uciekać?
Bur,bur,bur, jak ja bym chciała być kimś innym.


xxl - 16/10/2007 godz. 20:56

Fatty, ośmielę się stwierdzić, że Cię w pewnym stopniu rozumiem. Też jestem lekko 'upośledzona społecznie'. Ostatnio mi lepiej, bo mam nową, świetną klasę, która mnie akceptuje i jesteśmy bardzo zgrani. Ale do miasta dalej niechętnie chodzę i raczej unikam ludzi.
Czy się kiedyś bardziej polepszy? Na razie ważne, żeby się nie pogorszyło. Wiąże się to (niestety?) z pogłębianiem egoizmu i olewaniem ludzi spoza wąskiego kręgu znajomych. Rozwijaj siłę woli, autosugestia to potęga. Nie pozwól by ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z Twoim życiem stworzyli Ci problem, który wymknie się spod kontroli i Ci to życie zepsuje. To się po prostu nie opłaca. Spędzaj więcej czasu z tymi, wśród których czujesz się dobrze. Kiedy pomyślę, że np. moja Wercia mnie naprawdę zna i lubi, to przestaje mnie obchodzić co (nie)myśli jakiś obcy facet, którego nie znam i nigdy w życiu już nie zobaczę na oczy. Jego problem, jeśli mu coś nie pasuje.

Logika, racjonalizm i siła woli. Moje życiowe kierunkowskazy.
Pozdrawiam, Fatty. Wiem, że moim gadaniem za wiele nie zdziałam, ale... Życie jest jedno, szkoda zmarnować je w dziurze bez pożytku :)


Fatty - 17/10/2007 godz. 18:19

"Spędzaj więcej czasu z tymi, wśród których czujesz się dobrze"

W izolacji dochodzę już do perfekcji, czas spędzam już tylko ze sobą - tyle,że ze sobą nie czuję się dobrze
Rozmyślam poważnie nad rzuceniem szkoły - nie lubię zmian i komplikacji, a studia właśnie są zmianą i komplikacją zarazem... trochę się gryzę z tym w duchu bo nie chcę stać za ladą całe życie, ale inaczej chyba nie dam rady.


vegetena - 17/10/2007 godz. 20:13

Życie jest jedno, czasami porażki sobie sami stwarzamy, a wcale tak nie musi być.... Nie warto marnować, czegoś, czego nie można potem przywrócić. Dobrze jest gadać, ale i przez takie gadanie, nawet i ja coś z życia mam, cokolwiek miałoby to znaczyć


Kapibara - 17/10/2007 godz. 20:14

Och ,nie warto narzekac tylko trzeba sie wziąc za siebie i za to co w tobie piekne i najlepsze.Wcale nie chciałabyś być kimś innym .To ktoś inny chciałbybyc Tobą, z twoją wrażliwością i zapewne innymi cechami pozytywnymi które na pewno posiadasz.Nie rzucaj studiów- pomyśl ile pracowałaś by dotrzeć do tego punktu?
Nie mów chce być inna tylko wypisz sobie cechy jakich ci brakuje by byc ideałem, a potem drogę,srodki dzielące Cie od tych ideałów.To wcale nie jest takie trudne !I moze warto otworzyć sie na ludzi, chociaż trochę?


Lily - 17/10/2007 godz. 20:26

Ponarzekać wolno i czasem trzeba. Równowaga.


vegetena - 17/10/2007 godz. 20:38

Narzekać tak, ale nie skupiać się tylko na tym i nie pozwolić, żeby to zaczęło nami rządzić


~*mikrokosmos*~ - 18/10/2007 godz. 18:53

quote:
.Wcale nie chciałabyś być kimś innym .To ktoś inny chciałbybyc Tobą, z twoją wrażliwością i zapewne innymi cechami pozytywnymi które na pewno posiadasz.


To mi się bardzo przyda.

Ech a narzekanie, trapienie się... ciągłę wyrzucanie sobie nie tego gestu, nie takiego tonu głosu... nieśmiałośc. ech. Trzeba z tym walczyć i oby kiedys każdy nabył takiej siły.


Kapibara - 19/10/2007 godz. 11:01

Przyda ? Ale do czego
A u mnie nieśmiałość i niezadowolenie z siebie skończyły sie jakoś tak nagle, bez większego impulsu.


~*mikrokosmos*~ - 19/10/2007 godz. 15:49

Przyda się, bo ja ciągle komuś czegoś zazdroszczę.


vegetena - 1/11/2007 godz. 14:10

No i znowu mi źle....


xxl - 4/11/2007 godz. 17:41

Nie mogę przestać myśleć o śmierci Vitka z Decapitated... Co za niewyobrażalna strata.


Koniara - 4/11/2007 godz. 18:58

Jutro do tej durnej budy, i znow baba z chemi bedzie sie mnie czepiac ze nie chodze na jej lekcje, i mnie pewno udupi :| wstawi pałe albo sie wydrze, albo osmieszy tak jak kiedys przy tablicy że: 'to powinnas pamietac z I klasy kazdy to wie' Bosheeeee ;( nie wiem, juz nie mam siły. mam korepetycje z chmi a sie tak stresuje przed chemią(chociaz nigdy w zyciu sie nie stresowałam przed własnie chemią) (
a potem do muzycznej zdawac durną game jakaś e-dur chyba sama nie wiem ;/ nie znosze spiewać! >:[
kurdeeeeee ;(
nawet koń jest nieszczesliwy ;(
mam jesienna depresje :|


vegetena - 4/11/2007 godz. 19:01

U mnie epidemia w akwarium, dzis kolejna ryba.....


Lily - 6/11/2007 godz. 00:04

Co się dzieje anaitis91?


vegetena - 6/11/2007 godz. 14:23

Ech :/ Jeśli jest taki temat, to znowu pozwolę sobie z niego skorzystać.... Dzisiaj padła mi kolenja ryba i własnie robi to następna.... W takim tempie, to nie wiem co.... I nerwica natręctw powróciłą....


Jędruś - 6/11/2007 godz. 19:34

Wegetena wejdź na forum akwarystyczne poprzeglądaj i ewentualnie załóż wątek co zrobić aby nie umierały twoje rybki.
Sprawdziłaś pH (odczyn) wody, dotleniasz wodę .
Wystarczy wpisać w googlu akwarystyka forum

Pozdr.
Jędruś wegano-witarianin + B12
Zwolennik soku marchewkowego własnej roboty


[edytowane 6/11/2007 przez Jędruś]


Frutaniva - 6/11/2007 godz. 19:39

vegeteno!a stosujesz jakies lekarstwa?jak wygladaja twoje rybki?jakies plamki?opisz mi je


vegetena - 6/11/2007 godz. 19:41

Dzięki, Jędruś, pytałam, wiem, że to raczej ospa,ale u mnie nigdy tak nie przebiegała.... Zieleń malachitową kupiłam i też nic nie daje... Najsilniejsze ryby zostały, na razie bez objawów, odpukać, miejmy nadzieję, że one przeżyją. Wcześniej przyglądałam się na nie, zachowywały się naprawdę normalnie, a tu zaraz taka placha, ni z gruchy, ni z pietruchy, ech :/ Chyba ktoś źle na nie spojrzał, wiem, że głupie, ale... Ech, co zrobić, smutno mi i tak....


Frutaniva - 6/11/2007 godz. 19:44

Vegeteno prosze opisz mi je dokładnie oraz co masz w akwarium i jakie masz rybki-znam sie troche na tym


vegetena - 7/11/2007 godz. 09:15

Jakiś czas temu miałam bojownika, ale trzy tyg. temu umarł ze starości. I miałam stadko bystrzyków, te, które padły miały dzień przed tym, lub wieczorem tego samego dnia małe, białe, rozproszone po całym ciele kropki, tak jak przy ospie. Z tym, że to zaczęło się w sobotę, kiedy żadnych leków nie można dostać, a ja nawet soli wtedy nie miałam.... W akwarium jest filtr, temperetura w porządku, żywe rośliny, wodę podmieniam co dwa tygodnie....
Tak jak mówiłam, zostały najsilniejsze, bez żadnych objawów, normalnie jedzą i pływają, w najbliższym czasie chyba zrobię restart, wywalę podłoże, rośliny i wszystko zacznę od nowa.... Oczywiście poczekam, aż akwarium dojrzeje

(A co do marudnika, znowu mam powód do złego samopoczucia, tym razem, to ja jestem chora....)


braad - 7/11/2007 godz. 20:39

oj zle, bardzo zle, ze marudnik tak wysoko zaszedl a weselnik odszedl w zapomnienie, czy wegetarianie to takie marudy ?


Ensifer - 7/11/2007 godz. 20:42

Ja nie marudze zwykle, ale... zrobię wyjątek mam neo 1312 kb/s i mi zwalnia chyba do 320 -.-. Kocham te przepełnione serwy...


braad - 8/11/2007 godz. 17:09

ja tez nie marudze ... nooo prawie


Kapibara - 8/11/2007 godz. 17:32

quote:
oj zle, bardzo zle, ze marudnik tak wysoko zaszedl a weselnik odszedl w zapomnienie, czy wegetarianie to takie marudy ?


A z czego tu sie cieszyć?Człowiek coraz bardziej śmieci, za oknami zimno, coraz więcej szarego nieba, amonity wymarły, zwierzeta dalej cierpią, starzejemy sie ,dorastamy, przestajemy być dziećmi,mordujemy wszystko co słabsze, sztuka podupada, Tak, Bosch też już dawno zmarł...


vegetena - 11/11/2007 godz. 18:20

Dopada mnie to samo to dwa miesiące temu.... Nie, no przecież mogłam się domyślić.... I mam dość kłotni, wzajemnego niezrozumienia, zwłaszcza ze strony pewnych trzech osób.... Ech....

[edytowane 11/11/2007 od vegetena]


Ensifer - 13/11/2007 godz. 21:29

PO? Kocham to coś U mnie ten angielski... Boże, co to za kobieta, która mnie uczy... to aż o niej żal mówić, a na jutro musze jeszcze 5 zadanek zrobić, no i jeszcze matma... git -.-


vegetena - 17/11/2007 godz. 21:16

Spotkałam się z ignorancją i chamstwem. Chciałam się pewnej osobie wyżalić, zwierzyć, szczerze, od serca z nadzieją, że przynajmniej będzie słuchała i rozumiała.... Tymczasem coraz bardziej uświadamiam się w tym, że o poważniejszych rzeczach z niektórymi ludźmi nie mogę porozmawiać. Ryzykuję, bo wszystko z czym się zmagam, na czym mi zależy, mogą obrócić w kompletnie niestosowny żart i robić sobie jaja z czegoś, co mnie naprawdę boli.... I nie zdawać sobie z tego sprawy, bo to przecież normalne....


vegetena - 22/11/2007 godz. 10:43

Tęsknię za tym, czego minimalnie tylko dotknęłam.... Za atmosferą i zwyczajami polskiej wsi, za tyloma możliwościami wykorzystania darów natury, czy do celów zdrowotnych, a może towarzyskich.... Za ludźmi, którym zależało na sobie, mimo, że czasami byli tego nieświadomi, a może tylko ja się o tym nie dowiedziałam.... Mimo, że takich ludzi nie znam, ani nie widziałam na oczy..... Kiedy to wszystko toczyło się spokojnie, a jednak miało swój sens.... Za odpoczynkiem na jesiennych liściach, dostrzeganiem w każdym stawku z rybami tej iskierki...... W każdym wioskowym kocie i koniu..... I psu, który mógł na nich szczekać..... A przecież nawet, kiedy się rodziłam, takie czasy już dawno zaczynały mijać.... Za tym, co jest teraz, nie nadążam. I chyba powinnam zacząć od siebie, bo to ja
dałam kotu jedzenie.... w plastikowej misce. Ale nie chodzi o tą miskę....
Czuję się, jakbym szukała czegoś, co nawet nie wiem jak wygląda.... I z każdym krokiem dalej, aby to odnaleźć, jeszcze bardziej się oddalam od celu....


velvet - 23/11/2007 godz. 07:02

Nie moge znaleźć odpowiednich butów. Zimno już a ja nie mam w czym chodzić
Wszystkie takie brzydkie, nieekologiczne, co gorsza większość przypomina mi biedne krokodyle, choć wiem że to sztuczne... no i te kowbojskie obcasy..
Załamka

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


lucylu - 23/11/2007 godz. 16:35

..denerwuje mnie chamstwo ludzi....wyścig szczurów... ludzie nie mają umiaru w gnojeniu innych... apodobno na studiach mieli być inteligentni ludzie....meksyk poprostu... dla głupiego plusa z aktywności ludzie są w stanie tak sie kompromitować.... to takie moje małe przemyślenia, patrząc na to wsyztsko z boku...


lucylu - 23/11/2007 godz. 16:36

no i moja miłość znowu umarła zanim się zaczęła.....:/


JAGA - 26/11/2007 godz. 17:43

czuję że się wypalam, może to potrzeba zmiany-nie wiem. Jest kilka rzeczy, które mnie dręczą, poza tym czuję się nierozumiana przez innych...pragnę rzeczy, które są nieosiągalne i już nawet nie wiem czy warto się o nie starać


Koniara - 26/11/2007 godz. 19:07

caly dzien przeplakany ;(
zjebalam sobie zycie ;(


lucylu - 26/11/2007 godz. 22:33

Koniara, nietylko Ty..ja tez...


zapapalka - 27/11/2007 godz. 16:26

quote:
Dostałam pałe z PO. Nienawidze tego przedmiotu, nienawidze uczenia się o wojnie, broni, zabijaniu, chorobach i temu podobnych rzeczach.
W ogóle w szkole kiepsko idzie. Jadę na samych trójach. Tylko angielski, niemiecki i łacina mi dobrze (a nawet bardzo dobrze) idą. Co ja robię w biol-chemie? :|

Nic się nie układa.
Jestem chora.
Źle się czuję.

[edytowane 18/11/2007 od anaitis91]


Ja też nienawidzę tego przedmiotu! Ostatnio koleś nam zrobił niezapowiedzianą kartkówkę i dostalam 3+ uhhh ;/

Lepiej jechać na samych trójach niż tak jak ja na 1 i 2 ( Ostatnio na angielskim w końcu pękłam,jak się rozryczałam tak płakałam przez bite dwie lekcje bosze,ja sie w tej szkole czuje jak ostatni debil! Co mnie skłoniło,zeby isc do szkoly spolecznej? ? ? jedynie dobrze mi idzie z niemca ale co z tego? Mature mam za dwa lata a juz teraz jestem pewna,ze nie zdam z polskiego i matmy (dlaczego akurat moj rocznik musi byc tym pierwszym,ktory ma obowiazkowa matme? ;/)

I jakby tego w bylo malo,w piatek ide na bilans ;/ przeciez jak ja wejde na wage to znowu zalapie takiego dola,ze masakra ;/ wpedze sie w jeszcze wieksze kompleksy;/

Czemu wszystko mi sie wali? jeszcze troche a oszaleje albo cos sobie zrobie i bede miala swiety spokój ;/


Ensifer - 27/11/2007 godz. 17:01

Witaj w klubie osób chcących się zabić -.- . U mnie z kolei problemy uczuciowe... eh, te kobiety!


czarna - 27/11/2007 godz. 19:11

Jestem ciagle chora nie mam sily po nocach sni mi sie niezdana matura a do tego mój facet ryje mi takie rany w sercu i sadzi ze to nic ze jest ok bo tak musi byc ze sa rzeczy wazne i mniej wazne,ze powinnam sie cieszyc???i do tego ida swieta nie wiem jak to przezyje kutwa.. (


inCognito - 27/11/2007 godz. 19:31

oblałem prawo jazdy dzisiaj, stres mnie dobił, nie zdałem na górce, za pierwszym razem mi zgasł za drugim nie opuściłem ręcznego do końca, egzaminator mnie oblał ale pozwolił mi pojechać na miasto - nie zrobiłem tam żadnego błędu, tylko ta pieprzona górka nigdy nie miałem z nią problemów ehhh


lucylu - 29/11/2007 godz. 17:24

...porazka....


czarna - 29/11/2007 godz. 18:01

Normalnie zyc mi sie nie kccccce ( ( ( ( ( ( ( (


Kapibara - 29/11/2007 godz. 18:49

To troche nie bedzie pasowało do tematu, ale nie mogę nic nie napisac jak czytam wasze wypowiedzi:
ludzie!Wznieście się troche ponad ten bajzel, który was otacza, wyrwijcie sie z sideł tego co was matrwi, posłuchajcie muzyki i przezyjcie ją, poczyatjsie utwór romantyczny i wczujcie sie w bohatera, ile jest warte wasze cierpienie w obliczu ogółu, ile jest warte cierpienie ogółu w obliczu całego kosmosu?
Zamknijta oczy i wyobraźcie sobie że was tu nie ma wśród tych problemów, zę jesteście kimś z bopku , skpójzcie na siebie z punku tidzenia kogos obok, oceńcie to, powiekszcie problem i zminimalizujcie, pogadajcie z kimś, piszcie więcej, w końcu piszcie pamietnik, wykrzyczcie to w las, pogadajcie ze swoim zwierzęciem, ono zawse wie o co chodzi jest takim samaym stworzeniem jak my...
Co jest dla was najwazniejsze?Bóg?Przyszłośc?Spełneinei marzeń?Sprawiedliwośc?Równośc?Piękno?Miłośc?Jak to się wiąże z tym co was trapi jak ważne to jest w porównaniu z tym do czego dążycie?
Stwórzcie coś, żal można wyrazić w piękny sposób, coś za co czic was będą potomkowie i w końcu dosyc banalne ale prawdziwe: skad wiesz ,że po śmierci będzie ci lepiej ?


vegetena - 29/11/2007 godz. 19:09

Fakt.... Może to za bardzo do marudnika również nie pasuje, ale do tego, co powyżej napisała Kapibara
Więc od dzisiaj kończę z główną rzeczą, która najbardziej mi utrudnia życie - nerwica natręctw. Swoją drogą, to ile ja razy tak mówiłam..... Chcę wrzasnąć. Mocno się odbić od ziemi, wyżyć na czymś. A ta zła strona - nie wiem jak długo ten mój chwilowy optymizm potrwa.... Przed chwilą siedziałam okropnie smutna i zmęczona tym wszystkim..... Przed chwilą i trochę w tej chwili..... Ale może to wszystko jest po coś.... Żebym coś sobie porównała..... Wiedziała, że dobro może bardziej cieszyć, jeśli się zmierzy z jego przeciwnością

A przed chwilą się poryczałam czytając znowu słowa z postu powyżej.Tylko nie wiem, czy to szczęście, smutek, czy coś innego? Niemoc?

[edytowane 29/11/2007 od vegetena]


Koniara - 29/11/2007 godz. 19:51

w przyszlym tygodniu mama podpisuje pismo z moja rezygnacja ze szkoly muzycznej ;(
w tym roku dyplom bym robile ;( 18 egzamin byłby ;(
chociaz tyle ze wyporzycze sobie fagot i prawdopodbnie bd miala wykupione prywatne lekcje u mojej nauczycielki
durna dzienna szkola ;[
to wszystko przez nią! ;(


mary_jane - 30/11/2007 godz. 11:34

przy takim stanie ducha nie polecam studiowania filozofii, co sama nieopatrznie zrobiłam... tzn. nieopatrznie juz od 3 lata


Kapibara - 30/11/2007 godz. 18:16

Nerwica natręctw?
Jeśli to nie jest zbyt osobiste, prosze , napisz coś więcej na ten temat... no i dlaczego z tego powodu mają zdychac twoje rybki?
Studiowanie filozofii jest w porządku, nabiera sie dystansu, no i obiektywizmu...
pfff...
Nie mam na co narzekac, więc nie będę, no może paza tym że mam bardzo dużo nauki i jeszcze więcej ciekawszych ( i przydatniejszych rzeczy) do przeczytania, a nie mam czasu.
Głowy do góry, dosłownie, niebo jest piękne, zawsze jest inne ,z awsze niesi einne skojarzenia, acha i polecam przestrzenie i samotne wgłębianie sie wsiebie, a najlepiej te dwie rzeczy na raz.
No i jeszcze jedna rzecz której nie znosze: jak jestem zła to płaczę, taka introwertyczka ze mnie, bardzo to mnie denerwuje, bo nie mam wtedy nad sobą kontroli, a to mnie wkurza jeszce bardziej.
Na szczęście rzadko się denerwuję
I jeszcze raz zachęcam do pracy twórczej...


vegetena - 4/12/2007 godz. 20:56

No dobra, napisałam, że niby kończę z tym - ale ponownie nie dam rady. Walczę sama, ze swoimi myślami - pewnie to nie tylko nerwica natręctw, ale coś, czego nazwy nie znam.... Nerwica natręctw - encyklopedia z portalu Onet.pl podaje taką definicję:
"Nerwica natręctw, zespół obsesyjno-kompulsywny, zespół anankastyczny, OCD, Obsesive Compulsive Disorder, choroba psychiczna, w której chory nie potrafi powstrzymać pewnych myśli (obsesje) lub czynności (kompulsje). Natręctwa są myślami, impulsami skłaniającymi do działania, lub wyobrażeniami uporczywie narzucającymi się, albo też czynnościami wielokrotnie wykonywanymi, mimo przeświadczenia o ich niedorzeczności. Osoba doznająca natręctw ocenia je krytycznie. Próbuje odsunąć od siebie uporczywie powracające myśli lub usiłuje zaprzestać wielokrotnego wykonywania tych samych czynności. Próby te są zwykle nieudane i tylko nasilają uczucie niepokoju i wewnętrznego napięcia, które rozładowuje się dopiero po ich wykonaniu i to jedynie na pewien czas. Aby rozpoznana została nerwica natręctw objawy muszą występować przez większość dni w ciągu przynajmniej dwu kolejnych tygodni i być przyczyną cierpienia osoby oraz powodem zakłóceń w funkcjonowaniu społecznym. Pojedyncze i przemijające symptomy tej choroby są zjawiskiem powszechnym, obserwowanym także u osób zdrowych. Około 80% ludzi miewa objawy o charakterze natręctw."
Kiedyś i na tym forum założyłam temat o tym czymś, mi to się strasznie daje we znaki, zwłaszcza wieczorami, kiedy jestem w domu, (i w tej chwili pisząc następny kawałek tego zdania....), widzę członków swojej rodziny, swoje zwierzęta, mam większą świadomość siebie - panicznie się boję, że coś złego się wydarzy. (W tej chwili wg moich "przykazań" nie powinnam napisać ani tego zdania, ani tego w nawiasie, bo... no właśnie)..... Strasznie dużo mam tego objawów, i imoulsywne są, i te rytualne, chociaż dla wielu, wielu osób wydają się one strasznie prymitywne, nie mające związku z rzeczywistością, to dla mnie to jest po prostu okropne, wielekrotnie uniemożliwiające normalne życie w pewnych momentach.... I jeszcze te moje przeczucia, obawy, a jak coś przez przypadek się sprawdza, choćby w zbliżony sposób do tego wyobrażonego, to można wyobrazić, co we mnie się dzieje.... Boję się intuicji, boję się, że wszystko co jest ma jakiś sens, a ja nie wiem, co ta choroba ma do tego.... Owszem, pomogła mi pewne rzeczy zrozumieć, ale nich już mi da spokój, bo wysiadam..... A mam tak bardzo dlugo, już w wieku trzech lat wykazywałam do nerwicy natręctw skłonności.... Ech, wygadałam się, jutro pewnie w marudniku dalszy ciąg.... NIe daję sobie z tym rady....


Kapibara - 5/12/2007 godz. 16:42

Czy twoi bliscy o tym wiedza?No i czy byłaś u specjalisty?To chyba najłatwiejsze rozwiązanie, ale najskuteczniejsze.jeśli się to długo ciągnie, a ty dalej nie umiesz sobie ztym poradzić, to znbaczy że sama bez pomocy nie jesteś w stanie przestać.No i co na to twoja rodzina?Nie reagują, czy ukrywasz to wsobie?Myślę, że poweinnas o tym z nimi pogadać, może oni jakoś cie wesprą...
Połowa sukcesu jest to że zdajesz sobie sprawę z tego, zauważasz to i prubujesz walczyć.
Jestem zdania , ze jesli czegoś z tym szybko nie zrobisz to na prawdę nie bedziesz wstanie normalnie funcjonowac.To jest chyba jak nałóg prawda, tylko macniejsze?
A że to jest nrwica natręctw stwierdziłas sama, czy jednak byłas u lekarza?


vegetena - 5/12/2007 godz. 16:56

Tak specjalnie wprost, to bliskim nie mówiłam.... Po pierwsze, to nie chcę ich skłaniać do innego patrzenia na mnie przez pryzmat tej choroby. Wiedzą, że mam zły stan psychiczny i nie od dziś, nie byłam z tym u lekarza, mimo, że mama coś o tym mówiła.... A chociaż wczoraj, czy wcześniej przeprowadziłam taką rozmowę o nerwicy natręctw, głównie o "zaczynaniu" wszystkiego prawą reką, nogą itp. Nie mówiłam, że akurat to snanowi dla mnie ogromny problem, ale inne zagadnienia mojej psychiki....Myślę, że widać w moim zachowaniu nerwicę natręctw - plucie za siebie lub stuknięcie koniecznie cztery razy lub więcej w drewno przy mojej złej myśli lub słowach wypowiedzianych przez kogoś; wychodzenie z pomieszczenia, w którym aktualnie się znajduję podczas wybijania pełnej godziny przez zegar ratuszowy, koniecznie cztery kropki w wielokropku..... Dzisiaj akurat trochę się to uspokoiło, nie jestem tak zaniepokojona wszystkim jak wczoraj.... Sama stwierdziłam u siebie nerwicę natręctw, jestem na sto procent pewna, że to mam.
Może sobie poradzę? Miałam taki czas, gdy nie odczuwałam choroby tak mocno, oby to się znowu zaczęło....


velvet - 8/12/2007 godz. 15:48

vegetena czuje, że mam podobnie, tylko chyba jeszcze nie określiłam tego jasno, tak jak Ty/

Ostatnio czuje się zagubiona w tym świecie, czuje, że jest obcy, nikt mnie nie rozumie, nie mam z kim porozmawiać, nie mam wsparcia w tym co robie, zamierzam zrobić.

Potrzebuje zielone malutkie pastylki by nie zwariować!

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


Kapibara - 8/12/2007 godz. 20:39

Vegeteno, moim zdaniem powinnas zamęczac bliskich swoim problemem. U mnie zawsze to skutkuje, takie obrzydzanie tematu. To jest jak słuchanie w kółko tej samej piosenki, za 20 razem nie wywrze na ciebie żadnego wrazenie.Oczywiście twoje nerwice są o wiele powazniejszym problemem od tych które ja miewałam, ale spróbuj.Mów o tym i mów i rozwodz sie nad tym, możę chociaż trochę sie zmniejszy. Dziwi mnie to,że rodzice nie gadali z tobą o tym , czy nawet nie wypchnęli do psychologa( jak to często bywa-zamiast sie zająć dzieckiem to oddają obcym ludziom).To jest 1. opcja, druga to wizyta u wspominanego psychologa. No i 3 , czyli praca własna. To cholernie cięzkie ale spróbuj si esama tago pozbyć przez medytację, dzieki silnej woli, przez relaks i ćwiczenia siebie. Wiem że już próbowałaś, ale powtórzę: podejmij jakies konkretne kroki bo sie to zniszczy.

,,Ostatnio czuje się zagubiona w tym świecie, czuje, że jest obcy, nikt mnie nie rozumie, nie mam z kim porozmawiać, nie mam wsparcia w tym co robie, zamierzam zrobić. "

Zastanów sie czy na prawdę potrzebujesz tego wsparcia ?Jesteś z pewnością silną istotą o czym świadczyć moze to ze nie jes mięsa. Lepiej być nierozumianym (by budowac wiarę w swoją oryginalnośc, odrębnośc, - na prawdę podoba ci się ten świat? Na prawdę chcesz byc małą szarą cząsteczką tego wszystkiego?) i samotnym niż być uzaleznionym od kogokolwiek i czegokolwiek ( Zamiast skupiać sie na swoim rozwoju duchowym czy anwet czymkolwiek innym, zamartwiasz sie gdzie jest twój ukochany, czy też z anim tęsknisz)
Lepiej budowac swoją siłę jako jednostka, niż wspierając sie na cudzych barkach.To czyni lepszą ciebie, a nie twój związek.


Lily - 9/12/2007 godz. 00:22

Nerwica natręctw to nie tylko widoczne objawy - zazwyczaj coś się za tym kryje, jakiś poważny wewnętrzny konflikt, może jakiś problem rodzinny. Z tego tez powodu być może Vegeteno Twoja rodzina nie interweniuje - żeby tego czegoś nie poruszyć też w sobie... Często tak jest, że cały system rodzinny funkcjonuje źle, ale jeden element, czyli jedna osoba zaczyna chorować - zazwyczaj ta najwrażliwsza, ale też ta, która najprawdziwiej te problemy odczuwa.


JAGA - 9/12/2007 godz. 14:59

zabiją 100 tys kur, z powodu wykrycia wirusa ptasiej grypy na fermie na której żyły...one nie były na mięso, to były kury nioski, w jakich one musiały żyć tragicznych warunkach:100 tys na 1 fermie!!!
a ludzie się teraz przejmują, że jajka mogą być skażone a jakiś palant pod tą wiadomością na onecie napisał "sonda:w jaki sposób wy byście wybili 100 tys kur????"...nikogo nie obchodzi ich życie...
wcale nie czuję się od nich lepiej...ja też jeszcze czasem jem jajka, niby takie ze wsi, ale co z tego, gdyby zaszła potrzeba to te nioski tez by wszystkie zamordowali


Lily - 9/12/2007 godz. 15:05

Jaga, nie na jednej - one w całej okolicy zostaną wybite, na fermach i w małych gospodarstwach. Tak swoją drogą - niepotrzebna masakra... przecież grypę roznoszą dzikie ptaki


braad - 9/12/2007 godz. 15:15

quote:
Lepiej budowac swoją siłę jako jednostka, niż wspierając sie na cudzych barkach.To czyni lepszą ciebie, a nie twój związek.

wlasnie, wtedy w zwiazku bedziesz skarbem dla niego,
to tak mi sie nasunelo, poza tematem,
moglbym ponarzekac ale po co mam sluchac tego (swojego) narzekania


Psotnica - 9/12/2007 godz. 18:50

A ja będe marudzić bo brak mi już kasy na święta...opkupiłam rodzinke i z 400zł zostało mi 7 (grrrrrrrrr) (


vegetena - 10/12/2007 godz. 16:25

Rodzina o tym nie rozmawia, bo jakim cudem mają wiedzieć, że choruję na nerwicę natręctw.... Nie mówię o tym w takim gronie, więc to raczej nie ich wina, tylko moja. Problem rodzinny jest, może i więcej, ale nie blokują one jeszcze kontaktów między tymi najbliższymi dla mnie osobami.

A co do marudnika - chciałam nagrać cd z muzyką, żeby móc odtwarzać to na zwykłym magnetofonie, ale nie mam odpowiednich płyt..... Jak ponarzekam na takie pierdołki, to może chociaż trochę mi coś przejdzie.....


Lily - 10/12/2007 godz. 17:14

To nie Twoja wina. W ogóle to nie jest czyjaś wina, tylko choroba. Jeśli nei sięgniesz po pomoc to ona raczej do Ciebie nie przyjdzie sama.


velvet - 10/12/2007 godz. 17:22

Zastanów sie czy na prawdę potrzebujesz tego wsparcia ?Jesteś z pewnością silną istotą o czym świadczyć moze to ze nie jes mięsa. Lepiej być nierozumianym (by budowac wiarę w swoją oryginalnośc, odrębnośc, - na prawdę podoba ci się ten świat? Na prawdę chcesz byc małą szarą cząsteczką tego wszystkiego?) i samotnym niż być uzaleznionym od kogokolwiek i czegokolwiek ( Zamiast skupiać sie na swoim rozwoju duchowym czy anwet czymkolwiek innym, zamartwiasz sie gdzie jest twój ukochany, czy też z anim tęsknisz)
Lepiej budowac swoją siłę jako jednostka, niż wspierając sie na cudzych barkach.To czyni lepszą ciebie, a nie twój związek.




Można prościej?

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


czarna - 11/12/2007 godz. 10:49

A ja ponownie chora


Kapibara - 11/12/2007 godz. 15:52

quote:
To nie Twoja wina. W ogóle to nie jest czyjaś wina, tylko choroba. Jeśli nei sięgniesz po pomoc to ona raczej do Ciebie nie przyjdzie sama.


E, wydaje mi sie że w tym przypadku, kidy to nie jest choroba wrodzona tylko nabyta znajdzie sie ktoś kogo można uzanać za winnego, ale faktycznie, nie wpierniczajmy sie Vegetenie w rodzinę. Trzymaj sie ciepło, staraj sie dalej i nie zniechęcaj się i MÓW, MÓW o tym swoim bliskim! Przecież cie kochają a to wiąże sie zpewną odpowiedzialnościa wobec ciebie i twoich problemów prawda ?

,,Można prościej?"
Skup się na rozwoju, tym co cieszy tylko i wyłązcnie ciebie, tym w czym jesteś najlepsza i oryginalna, nie myśl o własnych problemach tylko pomagaj innym. Przez to nie powiesz ,,jestem inna, świat jest obcy" tylko ,,jestem wyjątkowa, jestem w tym najlepsza"


Lily - 11/12/2007 godz. 15:56

Skupianie się na czymś innym nie rozwiąże niestety tego problemu. To trzeba leczyć, bo niestety rytuałów może przybywać. To coś takiego jak alergia - objawów przybywa z czasem..


velvet - 11/12/2007 godz. 16:46

Skup się na rozwoju, tym co cieszy tylko i wyłązcnie ciebie, tym w czym jesteś najlepsza i oryginalna, nie myśl o własnych problemach tylko pomagaj innym. Przez to nie powiesz ,,jestem inna, świat jest obcy" tylko ,,jestem wyjątkowa, jestem w tym najlepsza"





Dużo racji w tym co piszesz. Skupianie się tylko na sobie, na swoim rozwoju, na tym co mi sprawia radość.. zawsze było moim problemem. Z przekonania wiem, że nie mogę być nawet dla siebie najlepsza, oryginalna. Znajomi często wytykają mi, że w końcu powinnam też spojrzeć na swoje potrzeby. Nie potrafię.



[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


Włochata21 - 10/1/2008 godz. 13:57

Do jasnej Anieli - oddalam w poniedzialek film do wywolania, dzis wstalam o 6 zeby pojechac do Cz-wy i odebrac fotki a na miejscu okazalo sie ze ZADNA Z 36 NIE WYSZLA ( jak to sie moglo stac!!!!!!!! a mialy na nich byc uwiecznione wspaniale chwile z Beskidów...Buuuuuuuuuu


Włochata21 - 18/1/2008 godz. 21:30

Ostanio cos jest nie tak...nie jestem pewna swoich uczuc a nie wiem czy to chwilowe watpliwosci... nie wiem co robic...tak zle ia inaczej jeszcze gorzej. Ehhh sama siebie nie rozumiem


rudafranca - 18/1/2008 godz. 21:38

Włochata może pms? Ja przy tej dolegliwości często mam takie objawy.

A więc skoro narzekacz to ponarzekam trochę. Mam ferie, wreszcie mogę odpocząć i się pobawić, a tym czasem nie do końca, jest piątek wieczór a ja zamiast się bawić zaraz muszę się położyć, bo druga szkoła do której chodzę nie za bardzo uznaje ferie, wiec jutro w środku ferii o godzinie 7 rano ja rześka i wyspana będę wychodzić do szkoły A w dodatku za tydzień w niedziele mam egzamin z interpretacji i wiec musze wrócić dzień wcześniej z Wrocławia i jestem kompletnie nieprzygotowana do egzaminu

[edytowane 18/1/2008 przez rudafranca]


Likwidator - 19/1/2008 godz. 00:32

o ja biedny... z dnia na dzien coraz później zasypiam(jesli wog&#242;le) i coraz mniej śpię :O


katrinko - 21/1/2008 godz. 11:06

"Takich informacji pani przez telefon nie udzielę!" usłyszałam, kiedy zadzwoniłam do szpitalnego laboratorium, zapytać - uwaga! - ile kosztują badania, które mam zrobić (nie mm skierowania, bo po dwóch tygodniach prób zarejestrowania się w przychodni w takim terminie, żebym nie musiała brać urlopu dla 15 minutowej wizyty, poniechałam i poszłam prywatnie). Pani w słuchawce wyjaśniła, że musiałaby szukać w komputerze, dlatego muszę przyjść osobiście (marudnik marudnikiem, ale teraz już mnie to śmieszy).
Wiem, że pielęgniarki mało zarabiają, laborantki pewnie też, ale to już przesada
Na szczęście są też prywatne laboratoria, nawet w mojej dziurze jedno - tam informacji udzielono mi od ręki. Przez telefon oczywiście.


Lily - 21/1/2008 godz. 14:41

A jak byś przyszła osobiście, to by nie musiała szukać?
Wg mnie niska płaca nie uprawnia do złego traktowania pacjentów, wszak nie są niewolnicami.


Fatty - 21/1/2008 godz. 17:33

Szkoła w tym tygodniu, zaliczenia i dręczące poczucie braku czegoś, chęć zmian tylko nie wiadomo jakich... marudno,oj marudno.


rudafranca - 21/1/2008 godz. 18:32

Jestem chora


lucylu - 23/1/2008 godz. 11:44

mam już dosyć....jestem tak zniesmaczona bezsensem, niesprawiedliwoscia tego swiata.....(powód> studia)..niby to nie wszytsko, jednak ważna sfera zycia......ach, byle do czerwca...do konca......

jednakze dzisiaj mam ochote skoczyc z parapetu, przeleciec z 9 pięter i mieć spokój.....na zawsze


vegetena - 23/1/2008 godz. 15:45

I myślisz, że warto? Oj, kochana....


Lily - 23/1/2008 godz. 16:35

jestem tłusta krowa i to się nie zmieni już nigdy


Kapibara - 23/1/2008 godz. 17:34

quote:
mam już dosyć....jestem tak zniesmaczona bezsensem, niesprawiedliwoscia tego swiata.....(powód> studia)..niby to nie wszytsko, jednak ważna sfera zycia......ach, byle do czerwca...do konca......

jednakze dzisiaj mam ochote skoczyc z parapetu, przeleciec z 9 pięter i mieć spokój.....na zawsze


A może jakieś konkrety , to pocieszymy jak umiemy ?
Skakać nie warto, to żadnych problemów nie rozwiązuję


lucylu - 23/1/2008 godz. 18:24

ach, wiadomo jak to na studiach......czasem niczym nie rózniących się od szkoły czy czego innego......gdybym była piękną blondynką, niebieskooką byłoby łatwiej, kiedy patrzą na zdjecia w indeksie.....nonsens.....całe szczeście że konczy sie to w czerwcu....5 miesięcy...jak to wytrzymać, kiedy psycha siada........


Lily - 23/1/2008 godz. 19:01

Lucylu, co studiujesz? Wbrew pozorom nie na każdych studiach jest tak ciężko.


velvet - 24/1/2008 godz. 10:18

Oj widze, że nasz Marudnik ma sie całkiem dobrze.
Pomarudze sobie...

Czasami wydaje mi się, że bardziej mogę polegać na przypadkowo poznanych ludziach na ulicy, niż na swojej rodzinie.

[edytowane 24/7/2008 przez velvet]


lucylu - 24/1/2008 godz. 12:43

studiuję dwa kierunki..no i jeszcze ten durny 'kurs pedagogiczny'.....
a czasami niestety nie oceniaja za wiedzę ale za wygląd...:/a że jestem brzydka to tak to wychodzi.....ehh:/


Włochata21 - 24/1/2008 godz. 14:48

ostatnio przesladuje mnie pech... dostalam dzis wezwanie na komende...bo przekroczylam predkosc o 31 km i radar mnie zlapal o rany... nie wiem ile bedzie wynosil mandat ale po jego zaplaceniu zaczne zywic sie tylko bialym chlebem i ziemniakami:/ i zwykla czrna herbate pic:/ moze uda mi sie jakos odwolac (bo jestem na utrzymaniu rodzicow i na zdjeciu jest tez kawalek innego auta) same problemy


Kapibara - 24/1/2008 godz. 15:54

,,tłusta krowa"
,,jestem brzydka"

no drogie Panie, proszę was! Myslałam, żę mam do czynienia z dojrzałymi osobami dla których wazniejsze jest piękno wewnętrzne od nietrwałe powierzchowności, hę ?
ych, to ciagłe odchudzanie, te kompleksy, tam za dużo tłuszczu , tu za małe cycki!
A czy ta piekna blondyneczka jest w stanie popisac sie czyć więcej od słodkiej buzi?
Czy na prawde nikt nie docenia twoich starań na studiach ?
Nie ma żadnych tłustych krów. Jesteśmy my- piękne kobiety, każda na swój sposób, kazda mająca w sobie coś czczególnego, za co warto ja kochac, szanowac, pożądać i podziwiać.


Lily - 24/1/2008 godz. 15:58

Kapibaro, na to jest marudnik i narzekacz, żeby każdy mógł tu swoje negatywne odczucia i myśli wyrazić. Na pewno nie po to, by być ocenianym/ą za owe myśli jako osoba niedojrzała. I to tyle z mojej strony.


jasminea - 24/1/2008 godz. 16:42

A ja nie cierpię zimy! I w ogóle, jak jest zimno i wieje i jest ciemno przez pół dnia...


rubia - 24/1/2008 godz. 17:10

1.A ja po 11 latach przejchalam się na "przyjaciółce", o której myślałam, że można z nia konie kraść. Tymczasem sie okazało, że osobiste interesy, zdobywanie kasy po trupach i chęć bycia za wszelka cene lubianą przez "wszystkich" to dla niej priorytety
2. Za chwile stracimy z mężem mieszkanie, a ja chwilowo nie mam pracy
3.Też jestem brzydka
Ale:
ad.1. Mam innych wspaniałych przyjaciół i wyciagnęłam wnioski z tej nieprzyjemnej sytuacji- teraz jestem dużo ostrożniejsza
ad.2 Znajdziemy nowe mieszkanie i prace dla mnie, bo nic nas nie złamie- mamy siebie
ad. 3 Co z tego, ze jestem brzydka, skoro mam cudownego, kochajacego męża i niejeden facet sie mna interesuje (moze mam w sobie to magiczne, nienazwane "cos")
4. Najważniejsze: Myślę, że każdy kto się skarży w "marudniku", tak naprawdę, oprócz chęci wypłakania się, potrzebuje dobrego słowa, nawet czasem rady. Nie zakładajmy kolejnego wątku pt. "pocieszacz", bo myślę, że na dawanie wsparcia innym tu jest najwlaściwsze miejsce. Zresztą, problemy zawsze będą, a jak powiedział jeden mądry człowiek: trzeba żyć tak, żeby niczego nie pragnąć i nad niczym nie rozpaczać. Fajnie czasem pozrzędzić (jak np. ja przed chwilą), ale najważniejsze, to nie dać sobie wmówić, że jestesmy gorsi, albo, że z obecnej sytuacji nie ma wyjścia. Uszy do góry, marudy


Kapibara - 24/1/2008 godz. 17:43

Rozumiem, przepraszam, nie chciałam nikogo urazić. Niepokoi mnie jednak to, że cały czas słyszę od znajomych bardzo negatywne i niesłuszne słowa autokrytyki. Co się dzieje?! Depresja zimowa, czy jakis chory pęd by byc najlepszym, najszczuplejszym etc. Dlaczego człowiek nie potrafi docenic własnych zalet?

A, też pomarudzę. Przed chwila miałam księdza po kolędzzie. Przyszedł ze swoim autorytetem i musiaąłm znów rozwiodzic się, dlaczego nie jestem wierząca. och... nie lubie dyskutowac zksięzami bo zawsze są pewni siebie i myślą tylko jak ,,przciągnąc cie na dobrą stronę macy" zmaiast słuchac co masz do powiedzenia .


rubia - 24/1/2008 godz. 17:51

Ziima jest przepiękną porą roku! Tylko żeby śniegu trochę spadło...


vegetena - 24/1/2008 godz. 21:22

Kapibaro, a mnie wczoraj chcieli wziąć do chóru, oj musiałam gadać byle co, żeby przykrości nikomu nie robić. Bo akurat wiara, zwłaszcza wśród pewnych osób z mojej rodziny to sprawa, w którą lepiej się nie wtrącać....
I jestem ostatnio rozkojarzona, zmęczona, na niczym się skupić nie mogę.... Okropne to jest, te stany, których określić nie mogę


xxl - 3/2/2008 godz. 20:44

Właśnie skończyłam czytać 'Harry'ego Pottera i Insygnia Śmierci'... i czuję się okropnie. Jakbym znowu straciła przyjaciela.
Nie mogę uwierzyć, że to już koniec serii... Jestem z nią naprawdę związana i żal mi, że niczego więcej już nie będzie. Już wszystko wiem, już nie ma zagadki... Że po tylu latach razem to już koniec.

Nie cierpię tego w dobrych książkach - kończą się...


Olla - 4/2/2008 godz. 17:29

mam strasznego doła. tyle, że on sie ciagnie juz od dawna... nie mam rodziny...w sumie to to co było piekne odeszło kilka lat temu a ja ugrzezłam i z kogoś mega wesołego stałam się przygnębionym tworkiem.

Czas leci a ja chyba sie nie załapałam...


Koniara - 4/2/2008 godz. 18:37

kurfa. ;[
ktos bardzo bliski mi (rodzina) mial donos na przeszukanie kompa ;/
13 tys kary :[ ;[ Kuźwa! normalnieeee... ;/

kolejny raz się zakochałam ;/ w koncu ja to ja. i znow mam chyba złamane serce ;(

i ciągle czuje się beznadziejna, brzydka, tłusta, dziwna itp ;/
jak patrze na te wszystkie laleczki u mnie w szkole to szczerze, zazdroszcze im że są bardziej śmiałe ( a nie takie myszy jak ja), ładne i w ogole.
x(
koszatnik mnie ugryzł ;/
koń ostatnio na mnie z szczurem wyleciał (czyt. z zębami)
łapie kompletnego doła.


sabinq - 7/2/2008 godz. 19:28

jest źle... nie ! jest bardzo źle...
czuje się strasznie, podle i wogóle wewnętrznie bleeeeeeee...
i sama jush nie wiem czy to "napięcie przeddyplomowe" (intarsja nie skończona, obrazy? -jeden- podmalówka, dokumentacja? -nieruszona, obrona? -za 2 m-ce... )
czy "fobia maturalna" (o.c.b. wogóle??? nienienie nie wiem nic...)
czy "depresja przedwalentynkowa" (miał być ślub... a co jest??? od pół roku sama ja... a latka lecą.. :/)
( ( (
normalnie nic tylko siąść i płakać albo się pociąć...
emo ostatnio w modzie ...
O ZGROZO! (


Fatty - 18/2/2008 godz. 20:09

Wczoraj pochowałam Fabisia, mojego szczura.
Zero taktu ze strony siostry- to nie za delikatne stać nad roztrzęsionym człowiekiem, i "żartować",że drugiego szczura też powinnam od razu zakopać bo ze względu na wiek to już ma z górki, a potem tonem kipiącym przemądrzałością głosić,że na cholerę wybrałam sobie takie zwierzęta skoro wiedziałam,że tak krótko żyją... niech już jedzie.


JAGA - 19/2/2008 godz. 12:42

Fatty <przytulam>, moge sobie tylko wyobrazić co czujesz, śmierć bliskiego nam zwierzaka jest ciężka i myślę, że potrzeba czasu, spokoju, odpowiedniej atmosfery żeby to przeżyć i zrozumieć. Tym bardziej jest przykro, że Twoja siostra tego nie uszanowała. ok 10 lat temu moja mała siostrzenica zadusiła mi myszkę Fryderyka i...wszyscy się darli na mnie, że panikuje, ze płacze, że jestem wariatką... Trzymaj się


xxl - 20/2/2008 godz. 22:10

Jestem w pierwszej klasie LO, a tak się stresuję na myśl o studiach, że nie wiem, czy mi serce nie wysiądzie do matury... Jak można od aplikanta wymagać, żeby miał już doświadczenie w leczeniu i obchodzeniu się ze zwierzętami...? (


Koniara - 20/2/2008 godz. 22:20

Jestem chora :/ Zatoki, a jak mnie łeb boli !
Jeszcze okazało się że mój koszatnik Maniek jest w ciąży :/
Bosko, sprzedali mi samice w ciąży. Kurde ! ;[


w ogóle strasznie źle się czuje. Psychicznie jak i fizycznie


Stanisław - 21/2/2008 godz. 09:52

Hej! Koniara. Zaraz Cię wyleczę.
Ząbek czosnku pogryź dokładnie z kromką chleba. Drugi ząbek przekrój na pół i włóż każdą połówkę do każdej dziurki od nosa (to nie żarty). Jak zrobisz sobie taką inhalację przez cały dzień powinno Ci pomóc. Od czasu do czasu trzeba zdjąć plasterek z połówki czosnku żeby estry silnie działały. I trzeba się wygrzać w łóżku. Gorąca herbata z cytryną i hop! do łóżka.


Koniara - 21/2/2008 godz. 12:54

Stanisław, dzięki!

Spróbuje, moze pomoze xD Chociaz nie przyjemne chyba bd.


Koniara - 24/2/2008 godz. 01:34

W Wesleniku pisałam ze urodziły mi się 2 male koszatniki.
poprawka, 3. Tego trzeciego znalazłam martwego w sciółce.
Niestety przed 2 zdechł kolejny, ale już nie z powodu źle odgryzionej pepowiny jak poprzedni, tylko zwyczajnie matka go zostawiła i zajela sie innym. Miała go w dupie... ;/

Wiem ze zwierzeta takie są, i kiedys wszystko wroci do normy, ale nie moge teraz na nia patrzec. Mam nadzieje ze temu ostatniemu podaruje zycie i zaopiekuj sie niem przez te durne 6 tygodni... Oby.


Kapibara - 24/2/2008 godz. 11:38

Szkoda młodych, no ale cóż, w niewoli tak się dzieje. Najgorsza jest ta przepaść między instynktem zwierzątka a naszymi uczuciami.

To z tym czosnkiem brzmi makabrycznie, ale faktycznie podobno skuteczne.

Brzuch mnie boli i oblewam się zimnym ptem przy rozwiązywaniu testów maturalnych. Coraz mniej czasu a ja niewiele się nauczyłam. A nawet jak się wyuczę wszystkiego to ze stresu chyba padnę trupem jak przyjdzie co do czego.


Koniara - 24/2/2008 godz. 12:51

A próbowałam z tym czosnkiem, ale tylko w kanapce. Troche mi katar spływa ale nie wiem czy rpzez ten czosnek czy przez antybiotyk tkory dostaje xD

A co do kosi, no to dzis jeszcze znalazłam w sciółce zdeformowanego maluch
Miał dwie łapki skurczone i malutki

Wydaje mi sie ze tak sie stało albo dlatego ze została zaplodniona ze swoim rodzenstwem, albo dlatego że była 'tłamszona' podczas ciazy. Znaczy nie powinna miec w klatce kolowrotka, nie powinna byc brana na rece... nie wiedzialam w ogole ze ejst w ciazy, nawet nie przypuszczałam. Dopiero ze 2 tyg temu sie domyslilam. Przez ten miesiac co u mnie byla miala kolowrotek, byla wypuszczana, biegala z moim psem, skakała wszedzie...
Albo tez za wczesnie urodziła ;(



Włochata21 - 24/2/2008 godz. 13:52

Buuu...cos mnie wzielo ;/ cala zime bylam zdrowiutka, bez kataru i opryszczki a tu pod koniec lutego dopadl mnie taki katar, ze od smarkania mam poraniony wlot do nosa ( Albo brat albo kolezanka ktora choruje co miesiac mnie zarazili


adka - 24/2/2008 godz. 15:56

Dzisiaj wyszło słoneczko, którego ni było nic, a nic widać przez 2 ostatnie tygodnie ferii, a ja jutro do szkoły...o zgrozo...
Mam jutro sprawdzian i zapewnione odpytywanie na wosie i polskim...
Moja mama sie rozchorowała i pewnie mnie zarazi...
Pokłóciłam sie z tatą, a tata z mamą, wiec atmosfera w domu nie za fajna....
Mam remont w kuchni....dźwięk wiertarki przyprawia mnie już nie tylko o ból głowy co mdłości.
Idzie wiosna, wiec zapewne uaktywni się mój refluks, co skończy się wizytą u lekarza i szpitalem, a szpital tygodniową nudą i gastroskopią...

Ja sie nad sobą nie użalam

Tak na co dzień to ja optymistycznie podchodzę do życia, dzisiaj mnie tak jakoś naszło...


Stanisław - 24/2/2008 godz. 18:41



To z tym czosnkiem brzmi makabrycznie, ale faktycznie podobno skuteczne.

Może i makabrycznie ale zapewniam , że jest skuteczne i nie ma skutków ubocznych.
Nie raz na sobie wypróbowałem.


badba - 25/2/2008 godz. 17:13

A ja jestem dziś w totalnym nie w humorze i podobno gryzę (wg mojej teściowej). A wszystko przez to że na czas nie wrócę do kraju. Jestem po prostu zła i wkurzona. (


Stanisław - 25/2/2008 godz. 20:26

A mnie zaczęła boleć szyja. Jak wykręcę głowę w lewą stronę to taki ostry ból czuję z lewej strony w karku, że trudno mi jest usnąć. Muszę znaleźć taką pozycję i tak ułożyć głowę, żeby mnie nie bolało. Nie chcę brać leków przeciwbólowych bo uważam, że zatruwają organizm. Chyba się trochę podziębiłem.
Samo weszło - samo wyjdzie. Ale kiedy? (


Fatty - 1/3/2008 godz. 20:28

Dopiero co pochowałam Fabisia a dziś uśpiłam Ikona... nie ma już moich ogonków....


Stanisław - 1/3/2008 godz. 21:22

Ale dlaczego ? co się stało ?


Milunia - 1/3/2008 godz. 21:25

A mnie diabli biorą,bo niestety wciąż muszę gotować dla innych to czego nie jem. Właśnie oświadczyłam dziś mojej rodzinie,że mam już dość. Buntuję się systematycznie i nic...czuję się bezradna...


xxl - 1/3/2008 godz. 21:47

Fatty, przesyłam ciepłe uściski... Kochane zwierzaki, zawsze za szybko odchodzą.


Fatty - 3/3/2008 godz. 07:26

quote:
Ale dlaczego ? co się stało ?

Nowotwór, przerzuty na płuca. Nie mógł zaczerpnąć tchu, nie chciałam żeby się udusił
Nikt nie rozumie jak można rozpaczać po szczurze, a mnie serce boli straszliwie.
Człowiek dopiero po czasie widzi jaki był szczęśliwy - piękne to były czasy gdy miałam przy sobie Czarucha(pies w avatarze), Fabisia, Ikona i Gwizdka... teraz ze "starej ekipy" został tylko Gwizduś[kanarek] a mnie tęsknota ściska...
Nie chcę smęcić, sama zawsze walczę ze sobą aby zwracać uwagę tylko na dobrą stronę życia, ale teraz za wcześnie, nie potrafię, nie mam siły


Stanisław - 3/3/2008 godz. 10:18

Tak mi przykro. No cóż, trzeba wierzyć Fatty, że Czaruch, Fabiś i Ikon odeszły do lepszego świata gdzie sobie teraz beztrosko żyją bez bólu i cierpienia.
Ja tak przeżywałem kilka lat temu, gdy mój kot Edzio najadł się gdzieś trucizny(prawdopodobnie trutki na szczury) i w cierpieniach odszedł na drugą stronę.
Teraz nie mam w domu żadnego zwierzątka ale gdy wyjrzę przez okno widzę nieraz biegające koty różnej maści. Wśród nich jest ten na avatarze (o rok starszy). Czasem wchodzą do domu, gdy mam otwarte drzwi w poszukiwaniu jedzenia. Są to koty półdzike, żyjące na wolności rozmnażające się co rok. Mimo, iż nie mają stałego żywiciela
świetnie dają sobie radę. Widzę, że raz sąsiad z lewej, raz z prawej coś im podrzuci do jedzenia. Nawet ciężką zimę potrafią przeżyć chowając się do znanych tylko sobie kryjówek. Doszedłem do wniosku, że w razie globalnego kataklizmu (odpukać!) tylko one i bardziej odporne zwierzęta zostałyby na Ziemi.


velvet - 3/3/2008 godz. 10:32

A ja się dziś czuje jak w jakimś horrorze.
Mój dziadek odszedł kiedy mama miała 7lat, nigdy mi nie opowiadała o nim, nigdy tez mnie jakoś nie ciekawiło jak umarł. Wczoraj zapytałam o to babcie, nie chce mi nic powiedzieć. Starsza siostra powiedziała mi że się powiesił, nic więcej nie wie. Dlaczego to zrobił? Dlaczego nikt mi wcześniej nic nie mówił? Dlaczego wszyscy coś ukrywają? Nawet najbliżsi!
Musze to wiedzieć!

[edytowane 22/9/2008 przez velvet]


poison_girl - 6/3/2008 godz. 16:39

A ja poprostu mam caly dzien na kogos nerwy i wzsystko mnie wyprowadza z rownowagi...i do tego nie moge sie na niczym skoncentrowac...nienawidze takich dnie....ale na szczescie jutro piatek i powroce na 3 dnie do moich zwierzakow


Koniara - 10/3/2008 godz. 20:37

a ja sie dzis wyjątkowo wkurzyłam :[
na plastyce, mielysmy robic jakis komiks... a ze jedyne co mialam na mysli to cos o wege, i narysowałam dwoch ludków: jeden wpiernicza hamburgera a drugi marchew. I ten z marchewka mowi cso tam ze' szanuj zdrowie, jedz warzywa a nie mięso'
no wiem ze takie malo przekonujące ale nie miałam pomyśłu xD
No i dobra. Kolezanka to zauwazyla (strasznie chce byc biwege ale jej to cos nie wychodzi) to wyleciała na mnie z mordą, i stwierdziła że zwierze a mieso to nie to samo xDDD No to ja'a niby co je różni' a ona ze nie bd ze mną rozmawiala. Okee... nie to nie. potem znow rozwinlelam ten temat i sie dowiedziałam że to tak jakbym mowila że mąka i chleb to to samo O.o
Normalnie nie kapuje tych ludzi. No mąka od chleba się różni przeciez, a mieso od zwierzecia raczej nie.
Kurde... ale sie tak wkurzyłam :/ no z takimi ludźmi sie nie da normalnie gadać.. pf.


velvet - 11/3/2008 godz. 06:26

Moja siostra mnie nie rozumie. Ostatnio nie potrafię z nią normalnie porozmawiać.


Stanisław - 11/3/2008 godz. 07:52

Velvet, jeśli możesz napisz coś wiecej o problemie z siostrą.


velvet - 11/3/2008 godz. 11:48

jest w innym świecie, a raczej żyje nim. nie obchodzą ją problemy w domu, przychodzi z pracy i odrazu gdzieś jedzie. MArtwie się nią, a najbardziej mamą, bo bardzo sie przejmuje jej zachowaniem.
i do tego rozciełam sobie palec w pracy, straciłam chyba "pół szklanki" krwi!


Stanisław - 11/3/2008 godz. 13:56

To przykre, że nie macie ze sobą bliskiego kontakty. Może Twoja siostra ma jakiś problem i stara się go sama rozwiązać. Rzadko się zdarza żeby ludzi szczęśliwi bez kłopotów byli agresywni i krytykowali innych.
Postaraj się zbliżyć do siostry, porozmawiać z nią szczerze, przytulić ją . Agresją nic nie wskórasz, wręcz odwrotnie.
Życzę Ci powodzenia Velvet i pozdrawiam.


vegetena - 11/3/2008 godz. 20:36

Mam dość siebie samej.... Śmiech stał się już sposobem na zakrycie swoich problemów, a nie naturalnych odruchem.... I rozmowa o tym z bliskimi ludźmi mnie nie satysfakcjonuje - czuję, że się nie rozumiemy. Zaczęłam się trochę od ludzi izolować, agresywniej się do nich odnosić - mimo, że w głębi tego kategorycznie nie chcę. Martwi mnie sytuacja finansowa i denerwuje gadanie, że za młoda jestem, by pewne rzeczy za bardzo brać do serca. Uzmysłowiłam sobie, że stany typu dołek psychiczny od ponad roku u mnie dominują. Nie radzę sobie. Nie mam wsparcia, bo sama go sobie nie zapewniam


Stanisław - 11/3/2008 godz. 21:49

No właśnie zauważyłem, że jest Ciebie mniej tu na forum.
Vegetenka to tylko przejściowe kłopoty. Każdego dotykają w mniejszym lub większym stopniu w czasie przedwiośnia . To taki trudny, depresyjny okres. Zobaczysz, że za miesiąc będzie już po kłopotach. Będziesz się z tego śmiać. Nie wolno się izolować od ludzi bo można wpaść w osamotnienie a to jest najgorsze co może być. Trzeba rozmawiać o swoich problemach z bliskimi osobami. Nawet gdy nie pomogą , sama rozmowa przyniesie Ci ulgę.

Pocieszacz.


Milunia - 11/3/2008 godz. 22:16

Wegeteno Stanisław ma rację. Musisz się otworzyć i wyjść do ludzi. Rozmawiaj z bliskimi, aż do skutku. Mów im co czujesz. Bycie w takim złym stanie psychicznym grozi Ci depresją. I pamiętaj, że nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być lepiej. Uwierz w siebie.
''Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury''


Lily - 11/3/2008 godz. 23:45

Spadek formy. Nawet nie wiem, czy chcę się dźwigać. I tak chyba to nikogo nie obchodzi. Tylko ja dla innych - nikt dla mnie.


Likwidator - 12/3/2008 godz. 01:13

Mam podobne problemy do Vegeteny... nie od przedwiośnia a znacznie dłużej, co gorsza nie potrafię normalnie z nikim porozmawiać, a mam 4 siostry i 9 braci. Niestety u nas nigdy nie panowała tzw 'rodzinna atmosfera'. Już
od kilku dni nic nie m&#242;wie... czyżby swoista forma Zezwierzęcenia? ;p


Ayna - 12/3/2008 godz. 10:21

Jeśli choruje dusza , choruje też ciało, dlatego jak najszybciej należy pozbyć się negatywnych myśli. Łatwo można nabawić sie jakiejś choroby, zwłaszcza jeśli i taki stan trwa u Was od dawna. Umiejętność życia szczęśliwie to sztuka. Może pomogą techniki relaksacyjne ? Ze swojego doświadczenia poleciłabym jogę .


Stanisław - 12/3/2008 godz. 10:31

Ej !!
A może na zły nastrój pomoże Wam, to co zwykle mnie pomaga. Właśnie wcinam Nutellę. Pyszna. Zawiera dużo magnezu ale niestety też dużo cukru. Ale co tam, od czasu do czasu mogę sobie pozwolić. Oto skład nutelli:
Cukier, olej roślinny, orzechy laskowe (?), odtłuszczone kakao, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku, emulgator; lecytyna sojowa, aromat.


velvet - 12/3/2008 godz. 16:03

quote:
Mam podobne problemy do Vegeteny... nie od przedwiośnia a znacznie dłużej, co gorsza nie potrafię normalnie z nikim porozmawiać, a mam 4 siostry i 9 braci. Niestety u nas nigdy nie panowała tzw 'rodzinna atmosfera'. Już
od kilku dni nic nie m&#242;wie... czyżby swoista forma Zezwierzęcenia? ;p


Kilka dni to niedużo, ja nie mówiłam przeszło pół roku.
Jeśli doskwiera Ci samotność napisz:5316819


Likwidator - 12/3/2008 godz. 17:44

quote:
quote:
Jeśli doskwiera Ci samotność napisz:5316819
Chciałbym... niestety dostęp do net'a z mam tylko z tel. kom. co ogranicza a gg nie mam jak sobie wrzucić


braad - 12/3/2008 godz. 18:47

shit, odwolali koncert 'sztywny pal azji' na 3 dni przed, a tak fajnie by bylo ...


lola - 12/3/2008 godz. 22:59

przyjaciel powiedzial kocham Cię a ja nie odpowiem mu nigdy tak samo ...

[edytowane 12/3/2008 przez lola]

[edytowane 17/8/2008 przez lola]


Ayna - 12/3/2008 godz. 23:11

Tak to zazwyczaj jest z facetami- przyjaciółmi........


Stanisław - 13/3/2008 godz. 08:07

Trudno się nie zakochać w takiej ładnej dziewczynie jak Ty Lola.
Jeśli to był prawdziwy przyjaciel to przyjmie ze zrozumieniem Twoje "nie".


lola - 13/3/2008 godz. 13:28

dzieki Stanislaw narazie stawiam na "czas"

[edytowane 17/8/2008 przez lola]


katrinko - 15/3/2008 godz. 14:02

Już trzeci raz zacięłam się nożem w palec - w tym samym miejscu! W ciągu dwóch tygodni. Przestaję kroić, przestaję gotować


Stanisław - 16/3/2008 godz. 22:49

Wkurzony jestem bo mi po zainstalowaniu jednego programu nie mogę napisac polskiej literki "ci". Zamiast tego jak widzicie jest "c". Jak ten program odinstalowałem to mi się z nim wszystkie sterowniki od karty graficznej wycięły i od nowa musiałem go zainstalowac.
DO KITU Z TAKĄ ROBOTĄ !


Stanisław - 20/3/2008 godz. 13:01

Anaitis, " W marcu jak w garncu, to przeplata trochę zimy , trochę lata.


Ayna - 20/3/2008 godz. 14:34

Od kiedy zaczęłam jeździć na nartach też polubiłam zimę- Loviisa , rozumiem Cię


velvet - 21/3/2008 godz. 07:57

jest źle źle źle ( ( i nie pytajcie dlaczego!


Stanisław - 21/3/2008 godz. 09:20

Velvet, napisz co Cię dręczy.
Może uda Ci się jakoś pomóc ?

[edytowane 21/3/2008 przez Stanisław]


Ayna - 21/3/2008 godz. 10:03

Jasne ! nie pytamy dlaczego , licząc na to że sama nam powiesz , bo skoro powiedziałaś " a ' , to w następnym poście będziesz kontynuować ........................ wiesz że są tu wrażliwi ludzie.


Jyoti - 21/3/2008 godz. 21:31

płaczę
czuję pustkę
nie mam nic


adka - 21/3/2008 godz. 22:02

Jyoti masz, na pewno masz. Tylko może potrzebujesz czasu, żeby to dostrzec....
A stało sie coś konkretnego czy uczucie pustki przyszło niespodziewanie?


Stanisław - 27/3/2008 godz. 18:28

Cholera !
Znowu się naciąłem na jakąś felerną bulkę !!!
Kupiłem dzisiaj na targu bułę drożdżową za 2 zl. Zjadłem ją pół godziny temu a teraz czuję ból żołądka i zgagę. O....nie, już mnie tam na tym stoisku nie zobaczą.
Może rzeczywiście dodają smalec.


Koniara - 27/3/2008 godz. 18:46

Miałam wczoraj mrożoną noge i... AŁAAAAA!
Rozmraża się teraz i boli :|

W ogóle to znów dostałam zjebke i sie wkurzyłam :/ :[


Stanisław - 27/3/2008 godz. 19:31

quote:
Miałam wczoraj mrożoną noge i... AŁAAAAA!
Rozmraża się teraz i boli :|


Jak to, w lodówce trzymałaś nogę Koniareczko ???

Loviisa a w jakiej Ty formie pijesz te drożdże? Bo ja, teraz to już nie ale kiedyś zalewałem wrzącą wodą - pół łyżeczki na szklankę i po ostudzeniu taki napój piłem.


Stanisław - 27/3/2008 godz. 20:19

Nie, nie. To nie tak!
Drożdże trzeba koniecznie sparzyć żeby nie były aktywne. Zostają wtedy tylko same witaminy z grupy "B".
Jeśli masz ochotę wlaśnie na drożdże może to świadczyć o tym , że brakuje Ci w organiźmie witamin z tej grupy.


katrinko - 27/3/2008 godz. 20:21

Loviisa-chan, nie jest dobrze jeść takie "żywe" drożdże. I nie chodzi o to czy rozpuszczone czy nie, ale o to, czy rozpuszczone we wrzątku. Poza tym, są dobrym źródłem witamin z grupy B, ale nie B12!
Wracając do marudnika -zaraziłam się od swojego dziecka i normlanie jestem chora! Ble. fatalnie się czuję. Nawet zwolnienia nie mogę wziąć.


Stanisław - 27/3/2008 godz. 20:32

Ja zalewałem płaską łyżeczke drożdżyod herbaty na 3/4 szklanki.


verufer - 9/4/2008 godz. 20:50

Czy wolno spytac co sie stalo?

No will to wake for this morn
To see another black rose born
Deathbed is slowly covered with snow

Angels, they fell first but I'm still here
Alone as they are drawing near
In heaven my masterpiece will finally be sung

Wounded is the deer that leaps highest
And my wound it cuts so deep
Turn off the light and let me pull the plug

Mandylion without a face
Deathwish without a prayer
End of hope
End of love
End of time
The rest is silence

[edytowane 9/4/2008 przez verufer]


Stanisław - 9/4/2008 godz. 21:19

quote:
Pogrążam się w depresji, w ciemności, jestem sama...


Hej Loviiso uszy do góry (tak jak mój kot). Jutro będzie lepiej


verufer - 10/4/2008 godz. 08:37

Jest to fragment "End Of All Hope" Nightwisha Mam nadzieje, ze przez to nie podoba Ci sie mniej A tak w ogole, to lepiej juz sie czujesz? Pozdrawiam


verufer - 10/4/2008 godz. 13:24

quote:
czasem słucham, chociaż rzadko

A czego najczesciej sluchasz?
quote:
fajne mroczne teksty mają

tro
quote:
a wolisz Tarję czy tą Anette? Bo dla mnie Tarja brzmi jak opera a Anette jak pop ;/

Zeby nie byc offtopic powiem ze wole Simone Simons Niestety, kazda z nich mentalnie nie przystaje do takiej muzyki A glos oczywiscie fajniejszy ma Tarja (a Ghost Love Score to chyba moja ulubiona piosenka ever )
quote:
Niestety, lepiej mi nie jest....ale dziękuję za troskę

Mam nadzieje, ze szybko Ci przejdzie... Pozdrawiam


azizan - 10/4/2008 godz. 13:41

Dobry pomysł z tym tematem..

to moze i ja się wypowiem..

nie wiem czy to depresja wiosenna, czy to fakt ze zawalił mi się świat w ciągu paru godzin, czy co innego....

od jakiegoś czasu mam depresje, co nigdy wczesniej mi się nie zdażyło.zawsze byłam optymistka i na maxa naładowana energia a teraz cos takiego...

odsunęłam się od wszystkich, wszystkich moich znajomych odsunęłam od siebie, nie potrafie juz z nimi rozmawiac...

zagłębiam się w samotność coraz bardziej..wspomagam sie wykańczaniem fizycznym i zagłebianiem w internet. wsomagam się również innymi środkami które powoduja że chce mi się wogule wstać z łóżka...

mam wiele planów ale boje sie że nic mi sie nie uda...wszystko to powoduje że robie się coraz mniejsza i coraz bledsza..

a dodatkow fakt że jestm inna od społeczeństwa, po 10 latach rzuciłam palenie, przeszłam na wegetarianizm, potem kieruje się w strone weganizmu powoduje że staje sie coraz bardziej "obca"..a jak coraz bardziej zaczynam mysleć, jak wejde na strone peta, widze krzywdy które robimy , my ludzie, my rasa myśląca, jak wejdę na wiadomości i słysze o kolejnych zamachach jakie my homo sapiens robimy z nietolerancji, to coraz bardziej sie boje...

im więcej myślę, im bardziej się zastanawiam tym jest mi coraz smutniej....

gdzie jest ta naiwna dziewczynka która niedawno jeszcze byłam....??


verufer - 10/4/2008 godz. 18:41

"He loitered around the fountain at the fish market and watched the fish venders and their burly wives praise their wares, watched them pull the cool silvery fish out of the barrels and offer them for sale, saw the fish open their mouths in pain, their gold eyes rigid with fear as they quietly gave in to death, or resisted it with furious desperation. He was gripped by pity for these animals and by a sad annoyance with human beings. Why were people so numb and crude, so unthinkably stupid and insensitive? How could those fishermen and fishwives, those haggling shoppers not see these mouths, the deathly frightened eyes and wildly flailing tails, the gruesome, useless, desperate battle, this unbearable transformation from mysterious, miraculously beautiful animals - the quiet last shiver that ran across the dying skin before they lay dead and spent - into flattened, miserable slabs of meat for the tables of those jovial paunches? These people saw nothing, knew nothing, and noticed nothing; nothing touched them. A poor, graceful animal could expire under their very eyes, or a master could express all the hope, nobility, and suffering, all the dark tense anguish of human life, in the statue of a saint with shudder-inducing tangibility - they saw nothing, nothing moved them! They were gay; they were busy, important, in a hurry; they shouted, laughed, bumped into each other, made noise, told jokes, screamed over two pennies, felt fine, were orderly citizens, highly satisfied with themselves and the world. Pigs, that's what they were, filthier and viler than pigs! Of course he had only too often been one of them, had felt happy among them, had pursued their girls, had gaily eaten baked fish from his plate without being horrified. But sooner or later, as though by magic, joy and calm would suddenly desert him; all fat plump illusions, all his self-satisfaction and self-importance, and idle peace of mind fell away. Something plunged him into solitude and brooding, made him contemplate suffering and death, the vanity of all undertaking, as he stared into the abyss. At other times a sudden joy blossomed from the hopeless depth of uselessness and horror, a violent infatuation, the desire to sing a beautiful song, to draw. He had only to smell a flower or play with a cat, and his childlike agreement with life came back to him. This time, too, it would come back. Tomorrow or the day after, the world would be good again, it would be wonderful. At least it was so until the sadness returned, the brooding, the remorse for dying fish and wilting flowers, the horror of insensitive, piglike, staring-but-not-seeing human existence..."


Stanisław - 10/4/2008 godz. 19:14

quote:
odsunęłam się od wszystkich, wszystkich moich znajomych odsunęłam od siebie, nie potrafie juz z nimi rozmawiac...

zagłębiam się w samotność coraz bardziej..wspomagam sie wykańczaniem fizycznym i zagłebianiem w internet. wsomagam się również innymi środkami które powoduja że chce mi się wogule wstać z łóżka...




Hej Azizan musisz wyjść do ludzi i z nimi rozmawiać. Nie wolno Ci zostać samej bo samotność tylko pogłebia depresję. Branie środków i leżenie w łóżku to najgorsze rozwiązanie. Wyjdź na słońce w słoneczny dzień. Porozmawiaj z sąsiadem. Uśmiechaj się do ludzi. Życzę CI dużo pogody ducha. Jutro będzie lepiej.


Stanisław - 10/4/2008 godz. 19:25

Azizan, a to dla Ciebie: [img] [URL=http://imageshack.us][/URL]
[/img]
On też taki smutny jak Ty.


azizan - 10/4/2008 godz. 20:06

Miś smutny jak ja ale za to piękniejszy

dziękuję za słowa otuchy, codziennie wypatruje słońca który wierze że przywróci uśmiech w mojej duszy..

a po zatem czas leczy rany, i przywraca zaufanie do ludzi..mam nadzieję więc że wszystko wróci do normy..

Pozdrawiam cieplutko z wieczornego Poznania


verufer - 10/4/2008 godz. 20:41

Nie musisz dziekowac... Ciesze sie, ze moglem choc troche pomoc... Pozdrawiam --'-,-@


Milunia - 10/4/2008 godz. 20:47

Azizan...Nie martw się i głowa do góry W tej chwili potrzebujesz więcej zrozumienia, optymizmu, otuchy i rozmowy Jeśli będziesz miała ochotę na małą pogawędkę to jestem do Twojej dyspozycji...wszak do Poznania mam koci skok Pozdrawiam...


azizan - 13/4/2008 godz. 10:48

Dziękuje Milunia , myślę że jakieś spotkanie poznańskich wege dojdzie do skutku...strasznie dziwnie sie czuje ostatnio między mięsożercami ..najśmieszniejsze jest że ja im do talerza nie zaglądam a oni mi tak...

ciągle mi smutno, ciągle jest żle, ale słońce zaczyna już powoli wspomagać mnie swoimi promieniami..myślę że wszystko będzie dobrze, potrzeba na to tylko czasu...

Milunia jak będziesz kiedyś w Poznaniu i miała czas i ochotę na jakąś dobrą herbatkę czy spacer, to bardzo chętnie się przyłącze..


azizan - 13/4/2008 godz. 11:25

Loviisa-chan, myślę że przyjadę, będę się o to starać

mam nadzieje że pojedzie ktoś jeszcze z Poznania, bo ja tu na forum nowa jestem i jeszcze nikogo nie znam za dobrze ale mam plany aby jechać


Koniara - 13/4/2008 godz. 12:35

Jutro do szkoły :-( :-(
znów dostane zjebke pewno :|
Ja chce wakacje!!!


Mayka - 13/4/2008 godz. 13:36

Ja też mam ostatnio doła Miałam spięcie z szefem, przez co praca, którą lubiam przestała mnie cieszyć. Wcześniej z radością szłam do pracy, dawała mi satysfakcję i spełnienie, a teraz na samą myśl boli mnie brzuch ze strachu. Zwątpiłam w swoje umiejętności i myślę, że jestem do niczego!
W dodatku weterynarz uprzedził mnie, że moja psina prawdopodobnie nie przeżyje już tegorocznych upałów, a tak bardzo go kocham. Ma 13 lat, a to jak na owczarka niemieckiego dużo, zwłaszcza, że ma chore serce. Są dni kiedy zachowuje się jak szczeniak, jest wesoły, bawi się, ale czasem jak ma gorszy dzień, to dostaje ataku i traci przytomność. Wtedy muszę mu szybko zrobić zastryk, ale co jak podczas kolejnego ataku nie będzie mnie w domu.....


Fatty - 13/4/2008 godz. 17:53

Mayka trzymam kciuki aby jednak wet się mylił.

Od kilku dni dokarmiam bernardynkę-przybłędę z cieczką, dziś znalazł się właściciel i usiłuje zabrać psa do domu- mam nadzieję,że suka jest niezaciążona.\
I spięcie w domu z nieodpowiedzialną siostrą która wyznaje zasadę co jest Twoje to jest moje a na wszelkie moje próby rozmowy o tym słyszę stek wyzwisk i wrzask.


verufer - 15/4/2008 godz. 21:31

Niech ktos mi zrobi przysluge i mnie zastrzeli...


Milunia - 15/4/2008 godz. 21:34

Wolisz pistolet czy procę?

A tak szczerze mówiąc powiedz co Ci dolega


verufer - 15/4/2008 godz. 21:39

quote:
Wolisz pistolet czy procę?

A czym bedzie bardziej bolalo?
quote:
A tak szczerze mówiąc powiedz co Ci dolega

Tradycyjnie, zawod milosny... Pozdrawiam


verufer - 15/4/2008 godz. 22:15

quote:

<przytula>
bez dobrych rad

<oddaje przytulenie>
z wdziecznoscia...


rubia - 16/4/2008 godz. 08:24

Przyszłam sobie ponarzekać, że znowu dziś muszę iść na noc do pracy (nie cierpię, brrrr!), a widzę, że ludzie mają poważniejsze problemy Ja też Cię mocno przytulam, veruferku.


Stanisław - 16/4/2008 godz. 13:03

Verufer ja też bym Ciebie przytulił ale mnie nie wypada


Mayka - 16/4/2008 godz. 13:17

quote:
Mayka trzymam kciuki aby jednak wet się mylił.

Dzięki Fatty! Ja też mam nadzieję, że mimo sędziwego wieku jeszcze trochę ze mną pobędzie. Oby nie cierpiał i miał chęci aby żyć, a na razie na szczęście ma


rubia - 16/4/2008 godz. 13:17

A nam się znowu nie udało. Dziecka nie będzie. ( ( (


Milunia - 16/4/2008 godz. 14:00

quote:
quote:
A nam się znowu nie udało. Dziecka nie będzie. ( ( (

na pewno w końcu się uda, Rubia....jestem z Tobą


Chociaż...hmmm sama następnego się nie doczekałam


rubia - 16/4/2008 godz. 14:01

Dziękuję, Loviisa-chan za dobre słowo. Najgorsze, że ja już nie jestem młodziutka (33 z małym okładem) a mąż stareńki, oj, stareńki (lada moment 40). I tak się staramy prawie dwa lata. I nic. A, niestety, nie stać nas na drogie leczenie.


Stanisław - 16/4/2008 godz. 14:14

quote:
a mąż stareńki, oj, stareńki (lada moment 40). I tak się staramy prawie dwa lata. I nic. A, niestety, nie stać nas na drogie leczenie.


No nie ! To co ja mam o sobie powiedzieć. Chyba jestem dziadkiem z siwą brodą
Tak naprawdę mimo, że mam 48 lat to z Wami czuję się na 28 lat A dziecko to bym zrobił jeszcze nie jedno


rubia - 16/4/2008 godz. 14:45

Oj, Stanisław! Rozbawiłeś mnie, jak zwykle, mimo smutnych okoliczności (śmiech przez łzy). Szczerze mówiąc, na podstawie lektury Twoich postów nieraz się zastanawiałam: Facet i TAKA empatia??Nieee...niemożliwe! Ale jak się okazuje, to tylko mój żeński szowinizm kazał mi tak myśleć. Cóż, całe życie się uczymy. Buziaczki specjalnie dla Ciebie


rubia - 16/4/2008 godz. 15:03

Wierze Ci, Loviisa! Często nie doceniamy chłopaków i ich zalet- takie czasy. Teraz jest mi smutno, ale wierzę, wierzę, wierzę mocno, że pomimo wszelkich przeszkód będziemy mieć z mężem dziecko! W każdym razie nie zamierzamy się łatwo poddać, choćby jeszcze nieraz przyszło nam płakać z powodu porażki.


verufer - 16/4/2008 godz. 18:04

Dziekuje wszystkim za usciski i podtrzymywanie na duchu, jestescie kochani

quote:
Najgorsze, że ja już nie jestem młodziutka (33 z małym okładem) a mąż stareńki, oj, stareńki (lada moment 40). I tak się staramy prawie dwa lata. I nic. A, niestety, nie stać nas na drogie leczenie.

Nie trac nadziei... Moja ciocia urodzila pierwsze dziecko, gdy miala 35, a drugie 38 Pozdrawiam


verufer - 23/4/2008 godz. 23:30

:,(


rubia - 24/4/2008 godz. 01:44

Co jest, Veruferku? Co Cię martwi?


JAGA - 24/4/2008 godz. 10:25

quote:
jest takie proste cwiczenie
może to zabrzmi głupio, albo bardzo głupio, ale kiedy smutek staje się nie do zniesienia można zacząc podskakiwac, albo klaskac, bo nie da się smucic skacząc
to głupie....
autorem jest pani od emisji głosu, żeby tenże nie brzmiał ponuro


niezły sposób. Gdy jestem na granicy płaczu to czasami wpadam wtedy z błahego powodu w "głupawkę" i zaczynam się śmiać do granic możłiwosci...boli mnie brzuch, zwijam się po łóżku i łzy ciekną po policzkach, ale trudno już potem być tak smutnym jak przed atakiem "głupawki"


vegetena - 24/4/2008 godz. 10:44

Wypróbowane nie raz, ale ja chyba odporna jestem. Jak często, w tej chwili brak mi radości, motywacji i nadziei, ale staram się ten stan pokonać.


Hej, Verufer, uściski szczere i ode mnie. Tak to niestety (?) jest, że życie daje nam powody do smutku, ale trzeba będzie go wygonić i tego Ci życzę

Rubia, <tuli>
To pewnie jeszcze nie ten moment.... Nie trać nadziei, dzieci wiedzą, kiedy przyjść

Mnie mama urodziła w wieku 35 lat, wszystko jest możliwe



JAGA - 24/4/2008 godz. 10:49

Vegetena ma rację, na wszystko jest jeszcze czas Rubio. Mnie Mama urodziła mając 39 lat, a mój narzeczony doczekał się swojej młodszej Siostrzyczki gdy sam miał już 16 lat


verufer - 24/4/2008 godz. 10:54

quote:
Co jest, Veruferku? Co Cię martwi?

Dzieki za zainteresowanie... martwi mnie ogolnie to jak zbudowany jest ten swiat I znow klopoty sercowe
I dzieki wszystkim za podtrzymywanie na duchu... Nie wiem jak wczesniej dawalem sobie rade bez Was <verufer takze pociesza wszystkich potrzebujacych> Pozdrawiam


Koniara - 24/4/2008 godz. 11:14

A ja mam kłopoty u konia do którego przychodze =(
Ale nie odpuszcze bo za dużo o to walczyłam, żeby mnie polubiła i zaufała. Żebym ja ją polubiłam... I teraz niby mam zejśc na drugi plan. Nigdy! :|
W ogóle to dupa. Nibył sliczna pogoda, a mi jaką smutno.
Pozdrawiam.


rubia - 24/4/2008 godz. 11:39

Douściskuję Cię Veruferku od siebie i Was dziewczyny oczywiście też. Dzięki za dobre słowa, dodające otuchy!


Fatty - 27/4/2008 godz. 18:07

Coś się z moim psiakiem stało- leży osowiały w koszyczku i nie wyszedł aby się przywitać.
Był z kimś innym na spacerze i podejrzewam,że ta osoba mogła go uderzyć[ psina ma takie skrzywienie- na widok innego psa, atakuje ludzkie nogi, więc może spróbował dziabnąć wyprowadzacza, a ten się zdenerwował?]
To tylko domysł, ale o Gizka się martwię Na dodatek wet wyjechał.


Fatty - 27/4/2008 godz. 20:52

anaitis na mnie w krytycznych momentach działa powiedzenie sobie: "Nerwy są jedne, a szkół do cholery" Jakoś tak od razu mi lżej wtedy.

Z moim czworonożnym Gizmosiem się wyjaśniło - problemy z chodzeniem, ból, osowiałość, wszystkiemu winien nie wypadek na spacerze a ropień koło odbytu. Wet nafaszerował go lekami przeciwbólowymi(poza otępieniem psa niewiele dały) a jutro idziemy to wyczyścić.


Natasha - 28/4/2008 godz. 14:42

znowu przypaliłam garnek ;(


Ayna - 28/4/2008 godz. 17:06

quote:
znowu przypaliłam garnek ;(

Takie zdolności to ja tez miewam, mówię śmiejąc się , że to moja specjalność.


Fatty - 28/4/2008 godz. 17:27

Ja po spaleniu 2 czajników( jednemu aż odpadło zwęglone denko) jakoś na razie powstrzymuję moje zdolności do przypalania naczyń...


Stanisław - 28/4/2008 godz. 18:54

Ja też kiedyś przypaliłem czajnik na kuchence gazowej. O tamtej pory zawsze staram się pamiętać żeby w czasie gotowania zakładać gwizdek. Słychać go jest w całym domu. A czajnika używam często bo w ciągu dnia wypijam około 5 herbat owocowych. A jak jeszcze w nocy spać nie mogę to jeszcze jedna herbatka i jeszcze jedna.


fasolencja - 28/4/2008 godz. 19:10

a moi współlokatorzy notorycznie używają moich naczyn i sztucców do przyrządzania mięcha, nie zmywają ich po sobie i zostawiają brudne w zlewie
rubia, jak to agresywni?
dla takiej miłej istoty jak ty, to się nie godzi!


[edytowane 28/4/2008 od fasolencja]


rubia - 28/4/2008 godz. 19:31

Ech...z tym dziewczęciem wiecznie problem. Jeździła tygodniami z naszym kolegą z pracy za darmo, nawet nie spytała, czy coś mu zapłacić, a jak się w końcu zbuntował i powiedział, że nie będzie dłużej szoferem; to mu odpowiedziała: Bo Ci ...(tu brzydkie slowo. Dodam, że ona ma 22lata, kolega 51). Od nas ciągle "pożycza" wszystko na wieczne nieoddanie. Ostatnio mój osobisty powiedział jej: "to może sobie teraz kup w markecie X(chodziło o pożyczenie kolejnego sprzętu kuchennego), to kosztuje tylko 2 funty" . Tak się zaczęła wrogość. O używaniu naszych czystych garnków i drewnianych łyżek, desek itp. do przyrządzania mięsa (mimo wielokrotnych próśb, żeby tego nie robili) szkoda nawet wspominać, sama wiesz, fasolencja, jak to jest... Najgorsze, że ja to taka bardziej ugodowa jestem, naiwna sierota wręcz, ale mój szanowny małżonek tylko do czasu i trochę się obawiam co to teraz będzie... (Oj, głos to on ma donośny!)
P.S. Tak sobie teraz pomyślałam, że może te nasze problemy ze spłodzeniem potomka troszkę są związane z napiętą sytuacją w domu: ja uciekam do nas na górę (nasi sublokatorzy mają dla siebie dół), bo dziewczę albo się do siebie nie odzywa do mojego męża, albo na siebie warczą. Atmosfera nie do zniesienia. choć kłotni-jako takich- nie ma.

[edytowane 28/4/2008 przez rubia]


rubia - 28/4/2008 godz. 19:58

Znam, znam! O ile metal czy fajansopodobne można wyszorować do czysta i takie naczynia/sztućce są do zaakceptowania, , to używanie tego samego drewna przez mięsożerców jest wręcz obrzydliwe... A najzabawniejsze, że oni nie rozumieją, w czym problem (przecież umyłem, o co ci chodzi?) . Spuśćmy na to zasłonę milczenia...Jutro nowy, NA PEWNO lepszy dzień!


verufer - 29/4/2008 godz. 08:41

Ech, a ja robie sobie wlasnie kasze z curry i przed chwila spalilem gwizdek Taki dzien, ze nic tylko isc i sie utopic :,(


Natasha - 29/4/2008 godz. 10:28

a ja zaliczyłam glebę na chodniku i mam teraz zdarte kolano niech żyje zgrabność!

ps. ma ktoś pomysł jak ukryć poupadkową dziórę w nogawce ?


verufer - 29/4/2008 godz. 10:59

quote:
Daj spokój, z powodu gwizdka ? Patrz, jakie słoneczko za oknem, idź na rower albo na zakupy, tak jak ja

Ech, pewnie znow pojde spac, bo nie moge wytrzymac taki jestem spiacy I znow nie pojde na zajecia
quote:

P.S.: (nie mówcie nikomu ale urwałam się z zajęć )

Znaczy mamy powiedziec wszystkim? Dobra... Heeej, wiedzieliscie ze Loviisa zrobila sobie wagary?

quote:
ps. ma ktoś pomysł jak ukryć poupadkową dziórę w nogawce ?

Tak, w drugiej zrobic taka sama

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


verufer - 29/4/2008 godz. 11:20

quote:
Verufer, a kawusia? Ja teraz piję sobie waniliowe latte macchiato z brązowym cukrem i cynamonem i jestem w niebie

Patrz, nie wiedzialem, ze w niebie tez maja internet Ale ta technika ekspanduje A na mnie kawa dziala wrecz jeszcze bardziej usypiajaco Pozdrawiam


Paulina_p - 29/4/2008 godz. 14:51

mam nerwice rodzina już nie może ze mną wytrzymać może po maturze się to jakoś załagodzi ale to dopiero po 28 V prawie za miesiąc... chyba wykończe ich psychicznie (albo siebie)


verufer - 29/4/2008 godz. 19:10

Ale dzis pechowy dzien... Wrocilem wlasnie ze sklepu i nie dosc ze policzyli mi dwa razy za towar, to jeszcze wszystkie reklamowki mi sie porwaly i musialem przez spory kawalek 13 litrow taszczyc na rekach

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


vegetena - 29/4/2008 godz. 19:14

Oj, Verufer, znam to, znam.... Tak samo jak przypalony gwizdek


verufer - 29/4/2008 godz. 19:22

quote:
Oj, Verufer, znam to, znam.... Tak samo jak przypalony gwizdek

Badzmy optymistami... Palacy sie gwizdek daje fajnego koloru plomien, a i dymu nie bylo zbyt duzo... Za to nie ma to jak polozyc gazowa zapalniczke na kuchnie, w ktorej piecze sie ciasto Plomienia nie ma, dymu tez nie, ale jak fajnie potrafi huknac A w tej drugiej sytuacji to i miesnie sobie mozna niezle wyrobic taszczac ciezary na rekach... Nic to, ze teraz nie moge podniesc zadnej reki Ech, do Pudziana to mi jeszcze troche brakuje

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


Stanisław - 29/4/2008 godz. 20:07

Oj Veruferku to nie mogłeś kupić dodatkowo wiaderka, przelać w nie te 13 litrów i łatwo zanieść do domu


azizan - 29/4/2008 godz. 20:11

pomarudzę sobie pomarudzę..

mimo tego że słonce tak cudownie świeci, że czeka mnie parę naprawdę fajnych dni teraz, to jakoś tak złapał mnie dołek...

naprawdę myślałam że wrócił mój wrodzony optymizm, ale okazuje się że jeszcze nie do końca..

czasem jest mi tak przykro, czasem jest mi tak smutno i źle.. najgorsze jest to że odkryłam coś czego przedtem nie zauważałam.. przedtem chodząc głową w chmurach nie zauważyłam jak sie moi przyjaciele zmienili.. kiedyś byliśmy zgrana paczka, ale na nieszczęście mój najbliższy przyjaciel spotyka sie z dziewczyną , która moim i nie tylko moim zdaniem nie jest odpowiednia...utrudnia mu spotkania z nami, a właściwie całkowicie mu je uniemożliwia.. jest to takie przykre...

tak samo, teraz jak jestem znów sama po dwóch latach związku, przypomniałam sobie czym jest samotność, i nie mogę sie przyzwyczaić...a co jest najgorsze, to pewien chłopak z którym coś zawsze mnie łączyło, jakaś dziwna nić porozumienia i tego że zawsze jakoś nas coś ciągnęło ku sobie..ale jakoś zawsze tak wychodziło że albo on kogoś miał, albo ja..nie mogliśmy sie dopasować do siebie niestety...raz tylko spróbowaliśmy, ale nie wyszyło, bo on miał wtedy dziewczynę i jakoś wyrzuty sumienia nas zjadały..teraz mimo to że on znowu jest w jakimś związku, nie do końca chyba trafionym, a ja jestem sama coś sie -odgrzewa..coś sie zaczyna i nie wiem jak się skończy...

nie wiem jak mam rozumieć jego słowa że mam trochę poczekać bo on wie że niedługo, nie wie kiedy ale wie na pewno że tak..itp.. nie wiem co mam robić , bo tak na dobra sprawę to nie wiem czy chcę o nim myśleć..a z drugiej strony, nie zawsze rozmawia sie z kimś 5 godzin i myśli że to zaledwie parę minut...

ehh czemu moje życie jest zawsze uczuciowe pokręcone???..


verufer - 29/4/2008 godz. 20:13

quote:
Oj Veruferku to nie mogłeś kupić dodatkowo wiaderka, przelać w nie te 13 litrów i łatwo zanieść do domu

Tylko to byla woda i soki... Nie moglem tego polaczyc... Poza tym to pewnie bym sie potknal i wpadl do tego wiadra, a ze jeszcze nie ciagnelo mnie nigdy sprawdzic czy umiem plywac to bym sie utopil... A moze to nie jest taki zly pomysl? Nastepnym razem jak mi sie znudzi zycie tak zrobie...

<verufer pociesza azizan i anaitis91>

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


Stanisław - 29/4/2008 godz. 20:25

quote:
...raz tylko spróbowaliśmy, ale nie wyszyło, bo on miał wtedy dziewczynę i jakoś wyrzuty sumienia nas zjadały..teraz mimo to że on znowu jest w jakimś związku, nie do końca chyba trafionym, a ja jestem sama coś sie -odgrzewa..coś sie zaczyna i nie wiem jak się skończy...



Wiesz co Azizan, może nie powinienem się wtrącać ale już nie mogłem wytrzymać. Jeśli on ma dziewczynę i w tym samym czasie próbuje z Tobą to naprawdę dobrze o nim nie świadczy. Ja bym na Twoim miejscu sobie odpuścił.


Stanisław - 29/4/2008 godz. 20:32

Mój kotek tyle ciekawych rzeczy widzi tu na portalu, że aż mu oczy z orbit wysz ły


verufer - 29/4/2008 godz. 20:38

A mnie sie wydaje, ze on probuje spelnic czyjes marzenia... Jak ten z "Siedmiu zyczen"


Stanisław - 29/4/2008 godz. 20:56

Tak. Jest tu na portalu taka kobieta, której mój kotek chętnie spełniłby wszystkie, nawet najskrytsze marzenia.
Chciałbym jeszcze powiedzieć, że Verufer w dużej mierze przyczynił się do animacji mojego kotka bo sam bym tego nie zrobił.


Koniara - 29/4/2008 godz. 20:58

dupa dupa dupa dupa!
;(
jak sie jutro nie poprawi to nie wiem =((((
Tak jak zawsze ja, głupia i naiwna daje się nabrać. Wszyscy wykorzystują to że mam za dobre serce :| Takie mam wrażenie...
Robie coś, bo żal mi zwierzęcia, bo nie chce zeby było źle...
Jeśli jutro usłysze cos czego nie chce od pewnej osoby to znow sytuacja sie powtorzy ;(
Najprostsze wyjście to chyba zabrać się do roboty i w przyszlosci zarobic na wlasnego konia. Mieć wszystkich w dupie i w ogole... bo mam już dosyc
;( ;(

W ogóle jeszcze ta okropna szkoła ;/
Już się nie moge doczekac az mnie pedagog wezwie. ;[ ;[
myślą że nauka jest najważniejsza. A pasja to co? :|
Przecież życie jest zbyt krótkie zeby polowe spedzać w szkole...
A najbardziej wkurza mnie to dzieleniu uczniow w szkole na lepszych i gorszych. Kto sie dobrze uczy ten lepszy ofc, a kto nie ten nie.
Kurdeeeeeeeee ;/
Chyba pójde spać żeby się nie dołować :|
no i po co ja to pisze? ;/ ;|


verufer - 29/4/2008 godz. 21:11

quote:

W ogóle jeszcze ta okropna szkoła ;/
Już się nie moge doczekac az mnie pedagog wezwie. ;[ ;[
myślą że nauka jest najważniejsza. A pasja to co? :|
Przecież życie jest zbyt krótkie zeby polowe spedzać w szkole...

Moge potwierdzic ze szkola nie jest najwazniejsza... Czesto o wiele wazniejszych rzeczy sie uczymy poza nia... Ale jak ja to mowie, to pewnie jest dokladnie odwrotnie
quote:

A najbardziej wkurza mnie to dzieleniu uczniow w szkole na lepszych i gorszych. Kto sie dobrze uczy ten lepszy ofc, a kto nie ten nie.


Szkola szybko przemija... I ten podzial przeminie szybciej niz myslisz...
quote:

Chyba pójde spać żeby się nie dołować :|
no i po co ja to pisze? ;/ ;|

Czasem pisanie usmierza bol... Po to jest w koncu ten watek

quote:
Tak. Jest tu na portalu taka kobieta, której mój kotek chętnie spełniłby wszystkie, nawet najskrytsze marzenia.

Nie bede wscibski i sie nie zapytam, nie bede wscibski i sie nie zapytam... Ktora to? Oczywiscie nie musisz tego pisac...

quote:

Chciałbym jeszcze powiedzieć, że Verufer w dużej mierze przyczynił się do animacji mojego kotka bo sam bym tego nie zrobił.

Taa, a sw. Mikolaj istnieje... Pozdrawiam


Stanisław - 29/4/2008 godz. 21:25

quote:
Nie bede wscibski i sie nie zapytam, nie bede wscibski i sie nie zapytam... Ktora to? Oczywiscie nie musisz tego pisac...



Na pewno nie ta sama o której Ty myślisz
To jest moja słodka tajemnica i nie będę się publicznie obnażał


verufer - 29/4/2008 godz. 21:26

quote:
quote:
quote:
...raz tylko spróbowaliśmy, ale nie wyszyło, bo on miał wtedy dziewczynę i jakoś wyrzuty sumienia nas zjadały..teraz mimo to że on znowu jest w jakimś związku, nie do końca chyba trafionym, a ja jestem sama coś sie -odgrzewa..coś sie zaczyna i nie wiem jak się skończy...



Wiesz co Azizan, może nie powinienem się wtrącać ale już nie mogłem wytrzymać. Jeśli on ma dziewczynę i w tym samym czasie próbuje z Tobą to naprawdę dobrze o nim nie świadczy. Ja bym na Twoim miejscu sobie odpuścił.

Ja też już nie mogę wytrzymać w tym momencie. Jeśli on ma dziewczynę to również i z Twojej strony jest bardzo nie w porządku, jesteś nie fair w stosunku do jego dziewczyny, nieważne jaka ona jest. Czy pomyślałaś choć przez moment co ona by poczuła, jak bardzo byłaby zraniona, gdyby się dowiedziała? Wiem co mówię, bo sama jestem czyjąś dziewczyną, wiem jak to jest być zazdrosnym...wybacz mi tak bezpośrednie słowa, ale wolę najgorszą prawdę prosto w oczy niż słodkie kłamstwa...

Prawda zawsze rani... A moze gorsze dla tej dziewczyny byloby trwac w zwiazku w ktorym facet nie jest przekonany co do slusznosci swego wyboru? I dopiero wtedy mogloby ja to unieszczesliwic? Jesli Azizan jest mu przeznaczona, to co w tym zlego? Moze powinno sie to stac szybciej, by po drodze nie zranic tylu osob, ale kto zna sciezki przeznaczenia? Pozdrawiam

quote:

Na pewno nie ta sama o której Ty myślisz
To jest moja słodka tajemnica i nie będę się publicznie obnażał


A o ktorej ja mysle? To powiedz przynajmniej, czy ona sie domysla, ze Ty ten tego ten...

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


azizan - 29/4/2008 godz. 21:32

Loviisa-chan - dlatego że on ma dziewczynę na razie rozmawiamy i nic więcej. przedtem , kiedy wyszliśmy poza rozmowę nie wiedziałam ze ma dziewczynę. i wczoraj po parogodzinnej rozmowie powiedziałam, że albo wóz albo przewóz bo mi sie nie podoba ta sytuacja i nie czuje sie porządku. unikam jak mogę spotkań, unikam kontaktu bo jest coś co mnie ciągnie, jak narkotyk, uzależnienie. ale jako że nie chce być tą trzecią dlatego hamuje rozwój tego co jest.

i dlatego choć mi zależy usunęłam się w cień. po to aby on wyczyścił sytuacje. nie jestem tą trzecią, nie zrobiłabym tego z premedytacja kobiecie. bo wiem jak mi by było przykro. ale są pewne rzeczy na które nie mam wpływu.

zawsze krążymy jak takie satelity wokół siebie, ale zawsze nas związki powstrzymywały... to jest zabawne. bo nie jest to zdrada. jest to po prostu przyspieszone tętno, jak rozmawiamy. nawet ręki sobie nie podajemy na przywitanie. po co wzbudzać prąd?? a że sytuacje życiowa postawiła nas w sytuacji takiej że zmuszeni jesteśmy wpadać na siebie raz na jakiś czas, jedyne co mogę zrobić, to go unikać. tyle

Stanisław- sama nie wiem co myśleć, wiem że nie jest on w porządku..ale jak powiedziałam, nie podajemy sobie nawet ręki..jest to po prostu coś co wisi w powietrzu. czy on probuje ze mną..nie wiem czy można to tak nazwać. po prostu powiedział to co obydwoje wiemy, że kiedyś napięcie będzie zbyt silne i wybuchnie...i pewnie spróbujemy ze sobą żyć, i jak sam powiedział pewnie będzie cudownie.ale sam też powiedział że na razie nie może bo musi załatwić pewne sprawy,zobowiązania które ma. a co to są za sprawy??.. przyzwyczajenie, obowiązki wobec tej dziewczyny, ...nie wiem. i nie pytam...bo po co??

verufer - "Jesli Azizan jest mu przeznaczona, to co w tym zlego? Moze powinno sie to stac szybciej, by po drodze nie zranic tylu osob, ale kto zna sciezki przeznaczenia? " i własnie tego nie wiem. nie wiem jakie sa ścieżki losu..

[edytowane 29/4/2008 przez azizan]


Stanisław - 29/4/2008 godz. 21:43

Przepraszam Veruferku ale skończymy ten temat. Pociągnąłeś mnie za język. Ja się niechcący trochę odkryłem ale lepiej będzie jak wszystko zostanie na obecnym poziomie. Ok!
Pozdrawiam.


verufer - 29/4/2008 godz. 21:49

quote:
Przepraszam Veruferku ale skończymy ten temat. Pociągnąłeś mnie za język. Ja się niechcący trochę odkryłem ale lepiej będzie jak wszystko zostanie na obecnym poziomie. Ok!
Pozdrawiam.

Ok... Sorry jesli Cie urazilem... Nie mialem takiego zamiaru... W kazdym razie jest tu tyle fajnych kobiet, ze raczej ciezko sie domyslec o ktora moze chodzic Nie wnikam A moze Ty tez jej sie podobasz? Pozdrawiam

[edytowane 29/4/2008 przez verufer]


verufer - 30/4/2008 godz. 09:06

Ja zaraz jade do domu na weekend i net znow bede mial dopiero w poniedzialek No to zycze wszystkim udanego weekendu Pozdrawiam

[edytowane 30/4/2008 przez verufer]


rubia - 30/4/2008 godz. 18:20

Fasolka, i jak poszło??? Ja niemieckiego ni w ząb...


rubia - 30/4/2008 godz. 18:35

Całuski, uściski i baw się dobrze! (Tylko nie myśl, broń Boże, o niemieckim . U nas w UK też dłuższy weekend: w poniedziałek mamy tzw. Bank Holiday więc już się nie mogę doczekać 3 wycieczkowych dni Spadam stąd, zanim mnie moderator do weselnika przesunie


Stanisław - 1/5/2008 godz. 11:51

Gardło mnie od wczoraj boli. Szvczególnie jak przełykam ślinę. Pogryzam czosnek między posilkami


Ayna - 1/5/2008 godz. 12:38

quote:
Gardło mnie od wczoraj boli. Szvczególnie jak przełykam ślinę. Pogryzam czosnek między posilkami

A miodku z cytryną nie próbowałaś ? Ja się tym zawsze ratuję.


Natasha - 1/5/2008 godz. 13:30

Stanisław zaparz sobie 2 łyżeczki majeranku, sczyptę suszonego imbiru i jeśli masz-1 łyżeczkę suszonych owoców czarnego bzu i wygrzej się pod kocem-do jutra miną wszystkie przeziębieniowe objawy

ja za to dostałam ochrzan od rodziców, zgadnijcie dlaczego-oczywiście przypaliłam moje sojowe kotlety ;P

[edytowane 1/5/2008 od Natasha]


Stanisław - 1/5/2008 godz. 13:49

Serdecznie Wam dziękuję za rady. Dobrze jest mieć takich przyjaciół. Już mi powoli przechodzi ale jeszcze czuję się osłabiony.


Mayka - 2/5/2008 godz. 18:47

Mój pies wczoraj znowu stracił przytomność Kolejny raz myślałam, że to już koniec. Ale znowu się udało. Podałam mu od razu zastrzyk i doszedł do siebie. Teraz śpi tak słodko koło mnie, a ja zastanawiam się jak długo jeszcze będę miała to szczęście mieć go przy sobie.


Agat - 4/5/2008 godz. 17:48

ja też chciałam sobie ponarzekać, jak zobaczyłam taki ciekawy wątek, ale czymże jest przymus pisania magisterki przy chorobie psiaka? to ja nie będę marudzić, tylko do pracy się wezmę!


Koniara - 4/5/2008 godz. 18:59

jutro chyba do szkoły =(
a jak nie do szkoły to do lekarza =(
byle wytrzymac do weekendu, do wakacji i byleby zdać. :|


verufer - 5/5/2008 godz. 22:33

quote:
ja chcę już wakacje....<chlip>

W jakie akacje? Gdzie Ty teraz na wiosne znajdziesz akacje? Wybacz moj humor, ale zawsze tak mam jak jestem zrozpaczony :,(


verufer - 5/5/2008 godz. 22:44

quote:

<mocny uścisk w geście wsparcia>

<tym mocniejszy, ze w innym temacie Loviisa zaoferowala sie nieodplatnie verufera udusic i teraz skorzystala z nadarzajacej sie okazji>


verufer - 5/5/2008 godz. 22:56

quote:

Ale nie aż tak mocny, nie mam natury mordercy

Ale ja jestem jak kazdy wegetarianin anemikiem I nie potrzeba zbyt wiele by mnie udusic


Milunia - 5/5/2008 godz. 23:06

To ja Was na pocieszenie przygarnę pod moje skrzydełka i przytulę Nie smutajcie się tak bardzo


verufer - 5/5/2008 godz. 23:11

quote:
To ja Was na pocieszenie przygarnę pod moje skrzydełka i przytulę Nie smutajcie się tak bardzo

Tez dziekuje...


azizan - 6/5/2008 godz. 01:45

ehhh, wiec chłopakiem o którym ostatnio mówiłam... wszystko ucichło..chyba sie wystraszył że chce czystej sytuacji... a może ja dałam do zrozumienia że nie jestem jeszcze gotowa ( nie mówiąc o jego zagmatwanej sytuacji)ale jakoś tak wyszło i tak nie jest to ważne, bo znów czasem powraca myśl o tym z którym byłam te dwa lata i dla którego należy serce moje i dusza moja cała.... tak mi smutno tak mi źle... i nawet fakt że nie dostałam się na wykopaliska do Bułgarii na które pragnęłam sie strasznie dostać ( nie dostałam sie bo jestem za stara - mam 22 lata) nie dołuje mnie już... po prostu tak jak mi wszystko szło świetnie, tak ostatnio nic się nie udaje....


verufer - 6/5/2008 godz. 09:07

quote:
ehhh, wiec chłopakiem o którym ostatnio mówiłam... wszystko ucichło..chyba sie wystraszył że chce czystej sytuacji... a może ja dałam do zrozumienia że nie jestem jeszcze gotowa ( nie mówiąc o jego zagmatwanej sytuacji)ale jakoś tak wyszło i tak nie jest to ważne, bo znów czasem powraca myśl o tym z którym byłam te dwa lata i dla którego należy serce moje i dusza moja cała.... tak mi smutno tak mi źle... i nawet fakt że nie dostałam się na wykopaliska do Bułgarii na które pragnęłam sie strasznie dostać ( nie dostałam sie bo jestem za stara - mam 22 lata) nie dołuje mnie już... po prostu tak jak mi wszystko szło świetnie, tak ostatnio nic się nie udaje....

<verufer pociesza Azizan> Moze uda Ci sie jeszcze wyjechac? Zycze Ci tez, zeby wszystko Ci sie w zyciu emocjonalnym dobrze ulozylo...

[edytowane 6/5/2008 przez verufer]


azizan - 6/5/2008 godz. 09:32

Niestety veuferku, już nie wyjadę. zrezygnowałam z pracy achh dla tego wyjazdu..ach (ale mnie chyba z powrotem przyjmą - mam nadzieje

miałam jechać w miejsce o którym początkowo miałam pisać prace magisterska, miejsce które jest śliczne i zawiera w sobie wiele przeszłości...no ale cóż...wiedziałam że kiedyś ktoś mi powie ze jestem za stara ale nie wiedziałam ze już teraz

a co do życia emocjonalnego,heh chyba potrzebuje to czasu...


verufer - 6/5/2008 godz. 09:40

quote:
Niestety veuferku, już nie wyjadę. zrezygnowałam z pracy achh dla tego wyjazdu..ach (ale mnie chyba z powrotem przyjmą - mam nadzieje

Zycze Ci tego... Ale przeciez moze uda Ci sie wyjechac kiedys we wlasnym zakresie...
quote:

miałam jechać w miejsce o którym początkowo miałam pisać prace magisterska, miejsce które jest śliczne i zawiera w sobie wiele przeszłości...

Zycze Ci bys kiedys tam wyjechala...
quote:

no ale cóż...wiedziałam że kiedyś ktoś mi powie ze jestem za stara ale nie wiedziałam ze już teraz


Niestety, swiat jest coraz bardziej brutalny Mozemy jedynie walczyc by to probowac zmienic... I probowac sie tym zbytnio nie przejmowac...
quote:

a co do życia emocjonalnego,heh chyba potrzebuje to czasu...

Racja, podobno czas jest najlepszym lekarstwem, choc jak kazde przedawkowane lekarstwo czasem staje sie trucizna Pozdrawiam


Typowa_samica - 6/5/2008 godz. 12:25

Też życze wszystkiego dobrego a jedyne na co narzekam to brak czasu....dzień powinien trwać dłużej


Koniara - 6/5/2008 godz. 18:24

Musze się nauczyć trenu Kochanowskiego
W ogóle od paru dni chodze z worami pod oczami, bo nie moge spać...
Kurde... żebym wytrzymała do weekendu to bd dobrze, bo już mam dosyć.
A 13 maja zebranie =( Chcoiaż tyle że powiedziałam mamie o wszystkim, ale i tak bedzie źle. : ( Łeeee... i jeszcze kare z biblioteki znów dostałam :|


vegetena - 7/5/2008 godz. 18:12

Zwyczajnie szłam do sklepu, tą samą drogą, co zwykle, z mamą.... Jakiś obcy nam pies wszedł na jezdnię.... Fart chciał, że akurat jechał samochodem ktoś szalony - szybko, bezmyślnie. Na psa zdążył jedynie zatrąbić, a ten, zdezorientowany cofnął się krok w tył - pod koła.... Niestety, uderzenie było zbyt silne. Kierowca pojechał dalej.... Tak samo szybko i bezmyślnie. Jak można się nawet nie zatrzymać? Psiak jeszcze zdążył pobiec na drugą stronę ulicy i tak skończyć swoje życie.
I wszystko na naszych oczach. Obcy pies - obcy..... Ale pies, ale żywa istota.... Mówią - takie realia, takie życie, trzeba się przystosować....

Ale ja jestem w szoku i dalej cała się trzęsę. Czuję się okropnie i ciężko mi się uspokoić, nie myśleć o tym.... Bardzo ciężko....
Dlaczego tamtędy szłam? Dlaczego panuje taka znieczulica - ani kierowca, ani weterynarz nie zainteresowali się psem.... Dlaczego musiałyśmy wszystko widzieć?!


Koniara - 7/5/2008 godz. 19:57

vegetena, współczuje Ci. raz widzialam jak potrąciło psa, a raczej go trącło ale w poblizu była wlascicielka, wiec chyba przeżył.
Ale patrząc na ulice, tyle jest porozjeżdzanych zwierząt i nikt się tym nawet nie zainteresuje. A przecież jakby ktoś potrącił zwierzaka, a ten by jeszcze żył tylko nie mógłby zejść z drogi... Przeciez wystarczy tylko wysiąść i chociaz zainteresować sie czy zwierze żyje i w jakim jest stanie...
Aż się smutno robi =(


verufer - 8/5/2008 godz. 06:46

Strasznie zle sie dzis czuje Nie spalem cala noc, bo mialem straszne nudnosci i dreszcze, boli mnie brzuch i mam temperature Znajoma twierdzi ze to cos wirusowego, moze ktos ma pomysl jak sobie najlepiej z tym poradzic i co to moze byc? Pozdrawiam

[edytowane 8/5/2008 przez verufer]


verufer - 8/5/2008 godz. 06:56

quote:
Ojej może masz grypę żołądkową? Mam nadzieję, że szybko przejdzie...z tym to chyba najlepiej do lekarza iść..

Dzieki... Tylko na razie nie jestem w stanie pojsc do lekarza Moze mi samo przejdzie przynajmniej troche... Pozdrawiam


JAGA - 8/5/2008 godz. 11:17

quote:
po prostu słów brakuje na tego kierowcę


widziałam kilka lat temu podobną sytuację...wiecie jak ludzie-świadkowie to komentowali(to byłą na wsi)?- trzeba go dobić. Komentarze w stylu "samochód zniszczył, porysował"
brak słów- wszystko przez pryzmat człowieka, dla niego. Inne istoty są po to żeby mu służyć


verufer - 8/5/2008 godz. 13:47

quote:
brak słów- wszystko przez pryzmat człowieka, dla niego. Inne istoty są po to żeby mu służyć

Nie zgadzam sie do konca z Toba... Gdyby tak bylo nie byloby moze jeszcze tak zle... Zeby to sobie uzmyslowic wystarczy zadac (sobie) np. bardzo proste pytanie: Kto odkryl Ameryke? Krzysztof Kolumb? Wikingowie? To skad do @#$!% tam sie wzieli Indianie? Spadli z Ksiezyca w momencie tego odkrycia? Niby to tez ludzie, ale w swiadomosci wiekszosci raczej jako tacy nie istnieja... Smutne Ale jak widac zawsze beda istniec rowni i rowniejsi A to ze glownym mechanizmem upodlania innych ludzi jest przyrownywanie ich do zwierzat? No comment... Pozdrawiam

[edytowane 8/5/2008 przez verufer]


azizan - 8/5/2008 godz. 22:31

eh, kolega opowiadał mi, że szaleniec jadąc za szybko ( teren zabudowany) potrącił kotka, kotek ruszał łapkami, żył ,najgorsze jest to że widać było że tyko trochę ogłuszony wystarczyło zanieść do weterynarza, kolega już popędził aby go pozbierać i zanieść na leczenie, ale "MąDRY'; "PEłEN EMPATII " kierowca stwierdził że go dobije, więc wsteczny i "PO SPRAWIE"....

tak już mamy,my ludzie silniejsza rasa, wmawiamy sobie że one nie czują, wmawiamy sobie że są po to abyśmy my przeżyli..

a nawet nasze badania archeologiczne ukazują że nie trzeba jeść kilogramów padliny aby przeżyć i mieć się świetnie....


velvet - 9/5/2008 godz. 05:53


verufer - 9/5/2008 godz. 09:41

Przychodzi mi na mysl opowiadanie Andrzeja Sapkowskiego "Muzykanci"... Czytaliscie? Pozdrawiam


rubia - 11/5/2008 godz. 12:12

Paskudna pogoda: 25 stopni i słońce, fuj!!!!!


Kokoro - 11/5/2008 godz. 20:27

Rodzina mnie dobija... stwierdzam, że muszą być skrajnie niezadowoleni z życia... smutne to jest...


karolka_ma - 12/5/2008 godz. 19:35

( A ja mam już dość tej całej pomylonej dietetyki i mięsożernych wykładowców!!!! Właśnie wróciłam z uczelni i znów to samo.... niby zwykła organizacja pracy,a pani rzuca tekstami o mielonym, parówkach i pracy w rzeźni zgodnej z zasadami jakości... i jeszcze porównanie - jak parówka do frankfuterka - ...koszmar... (


Ensifer - 12/5/2008 godz. 19:59

Cóż... ja ostatnio jak wracałem z mamą z Bydgoszczy ok godz. 22 również miałem spotkanie I-szego stopnia, najprowdopodobniej z sarną... jakieś 15m przed znakiem, który ostrzegał przed zwierzętami... Żeby nie było - jechaliśmy 40hm/h i zaraz się zatrzymaliśmy, po czym zaczęliśmy szukać, jednak niczego nie znaleźliśmy, dopiero rano zauważyłem futro na klamce od drzwi bocznych... tej samej nocy zatrzymał nas patrol policji, jednak też nic nie zobaczyli... ale mieliśmy stracha


nati27 - 17/5/2008 godz. 10:55

Będę pretensjonalna. CZUJE SIE FATALNIE!!! ( wszystko mnie dobija mam depresje jak stad do betlejem potrzebuje miłości i uwagi ( ( ( (


verufer - 19/5/2008 godz. 08:36

Trees have dropped their leaves,
Clouds their waters
All this burden is killing me

Distance is covering your way,
Tears your memory
All this beauty is killing me

Oh, do you care,
I still feel for you
So aware,
What should be lost is there

I fear I will never find anyone
I know my greatest pain is yet to come
Will we find each other in the dark
My long lost love

I wish I could come back to you
Once again feel the rain
Falling inside me
Cleaning all that I've become

All of my songs can only be composed of the greatest of pains
Every single verse can only be born of the greatest of wishes
I wish I had one more night to live

Share with me your poem.
For I know now, I'm a puppet on this silent stage show.
I'm but a poet who failed his best play.
A Dead Boy, who failed to write an ending
To each of his poems...

<verufer probuje wesprzec nati27>

[edytowane 19/5/2008 przez verufer]


Ensifer - 19/5/2008 godz. 09:45

Tja... spr z matmy (niewiele rozumiem) + geografia + angielski + wywiadówka + Boże Ciało = totalny bajzel


vegetena - 19/5/2008 godz. 17:45

Coraz mniej na forum przebywam....
Coś w stylu apatii mnie ogarnia, nie mam chęci na nic i nie nazwę tego lenistwem.... Niedawno wstałam, a spać w środku dnia kiedyś nie mogłam. Lęk się nasila, przed wszystkim.... Rok temu miałam identycznie, przez ten rok podobnie....
o matko....
Po co to piszę?


Stanisław - 19/5/2008 godz. 18:06

Bo dzisiaj jest taka pogoda niskociśnieniowa.
Dobrze, że piszesz. Po to jest ten temat.
Twój stan może być również wywołany brakiem w organiźmie żelaza lub magnezu.
Jedz więcej nasion roślin strączkowych, suszonych owoców oraz orzechów i naturalne kakao. Mam nadzieję, że jutro Twoje samopoczucie będzie lepsze.


Natasha - 19/5/2008 godz. 18:28

mi na chandrę pomaga muzyka i medytacja (choć ta ostatnia kiepsko mi wychodzi bo dopiero się uczę medytować ) jedz też może czkoladkę-Lind 70% kakako bo jest wegańska i bez lecytyny i w ogóle i podobno podwyższa w mózgu cośtam dzięki czemu czujemy się dobrze. najlepiej też wyjdź na spacer do lasu.
więc już masz plan na poprawę chumoru: wyjdź do lasu, pomedytuj, zjedz czekoladę, wróć do domu, zrób sobie maseczkę na twarz i będzie lepiej


Likwidator - 19/5/2008 godz. 18:36

quote:
Coraz mniej na forum przebywam....
Coś w stylu apatii mnie ogarnia, nie mam chęci na nic i nie nazwę tego lenistwem.... Niedawno wstałam, a spać w środku dnia kiedyś nie mogłam. Lęk się nasila, przed wszystkim.... Rok temu miałam identycznie, przez ten rok podobnie....
o matko....
Po co to piszę?


Nawet niewiesz jak ja Cię rozumiem. . .


Mayka - 21/5/2008 godz. 18:27

quote:
Coraz mniej na forum przebywam....
Coś w stylu apatii mnie ogarnia, nie mam chęci na nic i nie nazwę tego lenistwem.... Niedawno wstałam, a spać w środku dnia kiedyś nie mogłam.


Ja też tak nieraz mam. Siedzę bezmyślnie, gapię się przed siebie i najchętniej przesypiałabym całe dnie i noce. Nie mam siły się wtedy za nic wziąć. Nie wiem czy to tylko wina niskiego ciśnienia czy jeszcze coś innego


Ayna - 21/5/2008 godz. 21:04

Hej Loviisa ! Nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej.
Zobaczysz wszystko wróci do stanu normalnego albo i zmieni się na lepsze , nie martw się .


Koniara - 21/5/2008 godz. 21:30

Fatalna pogoda,
z domu nie można wyjśc bo wszędzie pełno slimaków, brrr :|

Jeszcze dostałam 1 z fizyki, za co? a bo facet stwierdził że moja praca jest wykonana niestarannie i jest dużo błędów. Tylko fajnie bo praktycznie pół klasy spisywalo od jednej osoby, i wszyscy dostali 5 :/
A jak moja Mama do niego poszła się kłucić żeby mi chociaż 2 dał to stwierdził ze mam to zaliczyć ustanie. Poyebało!!! Fizyka i ustnie?!
Wole nie zdać :| Nienawidze ścisłych przedmiotów. Nigdy ich nie rozumiałam i nie zrozumiem. Nie zalicze tego i koniec kropka. Niech zwala :|
Kurde :[ :[


Koniara - 21/5/2008 godz. 22:23

Tylko o ta była, bo jak ja byłam to mnie 'wyprosił' z sali :|
Znaczy jakieś tam wonty miał i w ogóle, że jedynie mgoe to poprawić ustnie, że w pracy coś tam źle, coś tam źle...
I jak opowiedziałam mamie to się wkurzyła, a że przy okazji i tak była w mojej szkole to polazła do niego.
Durny chłop :/ :|

Hah, a po za tym ja jestem za nieśmiała żeby się kłócić o oceny, ja tylko mówie a oni się na mnie wydzierają. Kończy się tak że bez 'do widzenia' wychodze. I dupa :|


Koniara - 21/5/2008 godz. 22:43


dzięki za pocieszenie xDDD


Koniara - 22/5/2008 godz. 10:00

heh, dzięki

Loviisa, nie wiem :x on w ogóle jest taki dziwny. Stary i zboczony się wydaje.
Gada czasem na lekcji jakieś głupie kawały, w tamtym roku stwierdził do takiej innej klasy że jechał sobie minibusem i zobaczył jakąs tam babke i sie spuścił :|
No to jest nienormalne. Wiem ze potem ta klasa jakąś petycje chyba pisała czy coś żeby zminili im wychowawcę.
A na wyrównawczych u niego to jest tak, że najpierw mówi że 3 kl. będzie pytał bo oni już wychodzą i potrzebne im sa lepsze oceny, a potem okazuje się że już brakło czasu żeby młodsi zdawali :|
Chociaż tyle że on np. jak ktoś ma oceny : 1, 1, 1, i ma pozytywną ocene z prac kontrolnych to nie wystawia temu komuś zagrożeń.
W ogóle ten gościu mało komu się podoba.


Stanisław - 22/5/2008 godz. 10:46

quote:
w tamtym roku stwierdził do takiej innej klasy że jechał sobie minibusem i zobaczył jakąs tam babke i sie spuścił :|
No to jest nienormalne.


Gorzej by było jak by zobaczył faceta i to zrobił
Ale poruszacie interesujące tematy


Ensifer - 22/5/2008 godz. 12:29

Bardzo chętnie, powiedz tylko, o co chodzi.


fasolencja - 22/5/2008 godz. 12:33

chętnych bardzo, bardzo proszę o zgaszanie sie na pw, coby nie zaśmiecac wątku będę Wam niesamowicie wdzięczna, jeśli tylko zechcecie pomóc maluczkiej Fasolce


Stanisław - 22/5/2008 godz. 12:47

Chętnie pomagam czerwonym trampkom.


Koniara - 22/5/2008 godz. 21:06

a ja czerwonym sznurówką
a na jaki temat ta ankieta? ;>


fasolencja - 22/5/2008 godz. 22:03

ankieta juz się zakończyła, bardzo, bardzo dziękuję wszystkim ,którzy byli tak mili i mi pomogli ogółem zebrałam 20 ankiet, w tym 4 osoby z tego forum mi pomogły praca jest w trakcie tworzenia, jak na razie w bólach powstało 7 stron, do rana ma byc co najmniej dwa razy tyle...ech...


Lily - 22/5/2008 godz. 22:32

Najwyraźniej odkryłam przyczynę swoich dolegliwości - zapalenie zatok :/


azizan - 24/5/2008 godz. 20:56

loviisa- a co Cię tak rozdziera??

zresztą zawsze chyba lepiej tak niż nicość prawda?


azizan - 24/5/2008 godz. 21:11



nie chciałam aż tak jednoznacznie....

[edytowane 24/5/2008 przez azizan]


nati27 - 24/5/2008 godz. 22:17

ja mam dzisiaj fatalny dzień wyżalę się tutaj bo nie chcę truć mojemu znajomemu... cały dzień mam koński apetyt i pochłaniam stosy żarcia a po za tym nakrzyczałam na mamę bo mam skoki nastrojów i akurat była pod ręką ( jednym słowem dupa ( ( ( ( (


Lily - 24/5/2008 godz. 22:23

hmm, a to czasem nie PMS?


braad - 25/5/2008 godz. 07:34

no nie spodziewalem sie, ze jestescie wieksze marudy niz weselniki, od dzisiaj kazdy ma znalezc codziennie cos fajnego co mu sie przydazylo, a jak mu sie nic fajnego nie przydazylo to niech zrobi cos dobrego dla innego stworzenia,

bo czy nie jest czyms fajnym zakrecic sie na piecie w ostatniej chwili zeby nie nadepnac mrówki?


Fatty - 25/5/2008 godz. 07:54

Się zdarzyło. Tak samo jak wyławianie dżdżownic z kałuży i przenoszenie ślimaków z chodnika na trawę. Z początku to się z tym trochę kryłam, teraz jakoś mnie nie obchodzi,że miewam widownię.


Natasha - 25/5/2008 godz. 14:08

heh ja to mam naprawdę powalone życie. pozanudzam was trochę moimi probemami teraz a co zacznijmy od tego że moja muther po 13 latach uznała że mój ojciec nie jest facetem jej życia. przeprowadziłyśmy się drugi koniec Poland do dziadków i było git. niestety mama musiała coś wymyślić i w tamtym roku poznała najgłupszego faceta jaki kiedykolwiek narodził się w tej galaktyce. pierwsze pół roku udawałam że go lubie aby nie robić jej przykrości. mama uznała więc że się do kolesia przeprowadzimy. myślałam że wyjde z siebie i stane obok jak to usłyszałam. aby wybić jej pomysł z głowy przez następna pół roku, że tak powiem, uwalaniałam emocje tłumione przez poprzednie pół roku, co przyniosło niezwyle pozytywny skutek przejawiający się przez zakończenie rozmów o przeprowadce do... ojczyma? jak mam właściwie teo faceta nazywać!!??? mniejsza o to. teraz mamy etap nr. 3. uznając że uwalnianie agresji na sami_wiecie_kim utrudnia duchowy rowój, dążenie do charmonii z naturą oraz wyzbyciu się nienawiści hehe.przestałam się wyżywać (tak mocno jak wcześniej) i zaczęłam unikać faceta jak ognia. biorąc pod uwagę fakt, że mama wszędzie zabiera o ze sobą oraz spędza z nim 2/3 dnia, wcale nie przesadzam już nawet nie nocuje w domu a to jest pierwsza 1/3 dnia, + śniadanie (łapiecie że za każdym razem on je na śniadanie SMALEC? fuu ) + w pracy (mama ma kiosk) i jest 2/3. więc biorąc pod uwagę fakt że wszędzie zabiera go ze sobą i spędza z nim większą część dnia unikając jej faceta siłą rzeczy unikam też mojej mather. więc:
-nie chodzę z nimi na spacery odbywające się co niedzielę próbując przekonać ich że mam mnóstwo lekcji a co mama (słusznie ) odbiera jako unikanie kontaltu z nimi
-jak już jestem zmuszona przebywać z tym facetem na przestrzeni mniejszej niż 4m2 to zakładam słuchawki na uszy żeby mnie nie wkurzał
-wymiguję się od dłużego kontaktu z nim niż czas przejścia przez kuchnię, wzięcia sojowego jogurtu z lodówki i powrót do pokoju
moja mama zachowania te odbiera kolejno jak:
-lenistwo i niechęć do ludzi
-samolubność i antyspołeczność
-arogancję i wywyższanie się
nie zwracając uwagi na fakt że
-nie ma prawa wymagać ode mnie, abym polubiła obcego faceta który wlazł na miejsce mojego taty tylko dlatego że ona go lubi
-nie a prawa wymagać ode mnie abym przebywała w towarzystwie osoby której nie lubie (tymbardziej że ona wie że za nim nie przepadam)
-biorąc pod uwagę fakt że z facetem któreo unikam spędza 2/3 dnia nie ma podstaw by uważać mnie za osobę wyalienowaną i leniwą, oraz ponieważ unikam tylko jej faceta a nie innych ludzi nie wiem skąd przyszedł jej do głowy pomysł ż się wywyższam tudzież że jestem antyspołeczna.
być może nie zwracanie uwagi na te proste fakty wynika z tego że:
-cała rodzina oprócz mnie go lubi
-cała rodzina mówiąc o nim używa zdrobnienia jego imienia. rozumiecie?? gdybyście byli tam i ułyszeli rozmowę o nim niewątpliwie bylibyście pewni że mowa o NOWORODKU
tak więc jak widać jeśli chodzi o moją sytuację rodzinną wśród osób z którymi mieszkam spotykam się z powszechnym niezrozumieniem. co gorsza opinia o mnie jako o osobie skrajnie introwertycznej staje się zaraźliwa i powoli zaczyna być uznawana jako niezaprzeczalna prawda wiary. biorąc pod uwagę fakt że dodatkowo jestem osobą nie lubiącą uczęszczać do Kościoła, nie jedzącą mięsa i w oddatku lubiącą wegetariańskie sushi staje się pomału ciekawą anomalią rodzinną i ludzie patrzą na mnie jak na małpę w zoo. zastanawiam się już czy nie starać się o rentę i zwolnienie z zajęć szkolnych jako osoba cierpięca na ciężką alienację...

pozdrawiam


JAGA - 25/5/2008 godz. 15:09

czytam to Natasha i...ściskam Cię mocno-choć wiem, że to nie wiele pomoże. Przeszłam "tylko" przez rozstanie się rodziców, założenie przez Tatę nowej rodziny, ale moja Mama nigdy nawet nie próbowała sobie ułożyc życia na nowo(choć nawet bym tego chciała). Dlatego mogę sobie tylko wyobrazić co czujesz i jak Ci jest źle. Myślę, że warto przede wszystkim postawić na szczerą rozmowę z Mamą, choć wiem, że cholernie boli jak sie jest szczerym a innym to "zwisa". a jak Twoje kontakty z Tatą- macie stał kontakt?


Natasha - 25/5/2008 godz. 15:55

powiedzmy o ile stałym kontaktem można nazwać pisanie SMS'ów i przyjazd raz w roku na wakacje
z moją mamą nie podyskutujesz, raz próbowałam z nię pogadać: było to kilka mięsiecy po rozstaniu z tatą i mama się wściekała na mnie że ciąle łaże smutna, a jak jej chciałam powiedzieć że jest mi po prostu ciężko to ona do mnie żebym se do ojca wracała jak mi nie jest dobrze bo ona się tu poświęca blablabla. jednym słowem moim głównym obowiązkiem w domu jest być zadowoloną, kompletnie nie umie wczuć się w sytuację innej osoby. raz jej nawet podsunęłam artykuł w gazecie dlaczego dzieciom jest cięzko po rozwodzie rodziców i... grochem o ściane normalnie... i jeszcze mi ciągle wypomina że jestem taka jak ojciec, że bym ciągle tylko w domu siedziała jakby mówiąc "mój ojciec" chodziło o jakąś obcą osobę a nie kogoś mi bliskiego. i weź gadaj z taką osobą. i nikomu z rodziny nie przyjdzie do łowy że może być mi ciężko, o nie-po prostu jestem złośliwa, leniwa i antysocjalna, tak se to tłumaczą i weź nie dostań cholery no nie da się po prostu się nie da
w ogóle problemem by było wygospodarowanie dwóch godzin na taką rozmowę biorąc pod uwagę fakt że widzę się z mamą sam na sam tylko wieczorem (resztą czasu albo jej nie ma w domu albo siedzi ze swoim facetem). dwie odziny lekko by mi to zajęło:
1. co najmniej pół godziny prób przedstawienia własnego stanowiska w tej sprawie pomiędzy wtrąceniami wkurzonej mamy
2. godzinna tyrada składająca się z monologu mamy na temat moich wad, wad mojego ojca, rodziców ojca, rodziców rodziców ojca oraz narzeczonej wujka ojca oraz fatalnego wpływu wad mojego ojca na moje własne wady oraz wady moich przyszłych dzieci i ojca moich przyszłych dzieci, być może również wpływ moich wad na moją przyszłą teściową.
3. kolena półgodzinna próba uświadomienia mojej mamie niezręczności sytuacji w której się znalazłam
tak w każdym razie wyglądała większość dyskusji przeprowadzonych z mamą, o ile nie skończyły się na pk.nr2 wybuchem płaczu z mojej strony


Natasha - 25/5/2008 godz. 16:49

cóż... pozostaje mi podziękować za wsparcie od Was


verufer - 26/5/2008 godz. 09:12

Toll no bell for me Father
But let this cup of suffering pass from me
Send me no shepherd to heal my world
But the Angel - the dream foretold
Prayed more than thrice for You to see
The wolf of loneliness in me
...not my own will but Yours be done...

You wake up where's the tomb?
Will Easter come, enter my room?
The Lord weeps with me
But my tears fall for you

Another Beauty
Loved by a Beast
Another tale of infinite dreams
Your eyes they were my paradise
Your smile made my sun rise

Forgive me for I don't know what I gain
Alone in this garden of pain
Enchantment has but one truth:
I weep to have what I fear to lose

"I knew you never before
I see you never more
But the love the pain the hope O beautiful one
Have made you mine 'till all my years are done"

Without you
The poetry within me is dead


badba - 27/5/2008 godz. 08:17

a ja dzisiaj jestem obolała. jak mnie dziś złapał w nocy silny bół zęba (nawiasem mówiąc już od tygodnia się wybieram do dentysty ijakość dojąć nie mogę) to aż musiałam wziąść silny lek przeciwbólowy, bo te leki zbez recepty mi wogóle nie pomagały- teraz muszę odczekać pół dnia żeby on się z organizmu wypłukał i lecę na borowanie... o ja biedna... jak bym poszła zaraz to bym takich katuszy nie cierpiała....


An_Rogozinska - 27/5/2008 godz. 08:48

No to trzymam kciuki...badba...U mnie też dziś kiepsko. Pogoda byle jaka(a miało być ładnie). Nie mam siły po raz setny sprzątać zabawek po małym potworze, który bez przerwy od rana jakby na złość wywala wszystko na podłogę. W lodówce tylko światełko i zakwas na chleb... (
Bieda. Co zrobić na obiad rodzinie?


Stanisław - 27/5/2008 godz. 09:22

Hej An! Przyjedź do mnie na obiad z małym. U mnie jeszcze zostało trochę jaglanej kaszy. Na dwie porcje starczy. Małego nakarmimy banankiem, który został mi z dnia wczorajszego. Do kaszy urwiemy szczypioru albo ugotujemy szpinaku, którego mam jeszcze dużo w ogródku.


An_Rogozinska - 27/5/2008 godz. 10:18

Stanisławie, bardzo chętnie. Mały banana zje bardzo chętnie (pała do nich wręcz obsesyjną miłością) ale niestety jest nas tu więcej- drugi starszy "potwór" płci tym razem żeńskiej domaga się jabłuszka i nie chce słyszeć o żadnym zamienniku.A za chwilę wkroczy jeszcze jedno nieletnie stworzenie i wtedy usiądę i się rozpłaczę! Ja to jeszcze zjem wygrzebany w zamrażalniku szpinak (który na szczęście uwielbiam, i dzięki że mi podsunąłeś pomysł...), ale moja rodzina nazywa zielonym paskudztwem, ale reszta? No bieda. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie.


Stanisław - 27/5/2008 godz. 10:42

Jabłek to jeszcze nie mam bo są w tej chwili wielkości orzeszka laskowego i trzeba jeszcze z miesiąc czekać żeby były zjadliwe. Ale jak zabierzesz ze sobą zakwas z lodówki to ja kupię mąki żytniej i dla drugiego "potworka" upieczemy pyszny chlebek. Tylko jest problem bo nie mam piekanika. Może Jaga by nam pożyczyła.


An_Rogozinska - 27/5/2008 godz. 11:06

Czyżbyś Staniaławie był szczęśliwym posiadaczem domku z ogródkiem? Zazdroszczę. Ja szczypiorek, pietruszkę, koperek i inne zioła mam niestety jedynie na parapecie. Coś tam próbowaliśmy na balkonie zadziałać(sałatkę, rzodkiewkę), ale chyba będzie niewypał. Wykiełkowało i ani drgnie... Nie pomagają żadne zaklęcia. . A na jabłuszka chętnie zgłoszę się nawet za miesiąc, my ich zjadamy każdą prawie ilość. Jakby zaproszenie było aktualne.
Mały jakby uwziął się dziś na mnie...Dokuczał okropnie. Ale rozbił nos(o kamień z żarna czy jak się to nazywa- takie wielkie, ciężkie, stare, okrągłe i z dziurką w środku). Usnął biedaczysko zmęczony płaczem, pewnie obudzi się z nosem jak kartofel...
Teraz to już pewnie będzie z górki...


Stanisław - 27/5/2008 godz. 12:09

An, to trzeba dobrej, żyznej ziemi wsypać do skrzynki bo na piachu to Ci nic nie wyrośnie. I podlewaj trochę !
Jak jabłka dojrzeją i robaki mi ich nie zjedzą (bo nie pryskam) to dam Ci znać.
Twój mały łapie pierwsze doświadczenia życiowe, ktore nie muszą być zawsze przyjemne.
Tylko pilnuj go żeby Ci przez balkon nie wypadł. Pozdrawiam


An_Rogozinska - 27/5/2008 godz. 12:38

Ziemia to pewnie i nazbyt żyzna...o podlewaniu też nie zapominam...Zresztą ostatnio jak leje to nawet solidnie. Ale jak uparte wystawiły te swoje zielone łebki i ani drgną...Może nie powinnam tam tak często zaglądać????Nos Małego nie wygląda jednak tak zle jak się spodziewałam. Zimne okłady zrobiły swoje. Obiad też załatwiłam: makaron(razowy) z oliwą z oliwek i koperkiem.. Może nie wyszukane, ale zjadliwe, nawet dla małych smakoszy... Na deser cała trójka dostała suszone owoce- przeżuwają ze smakiem. Więc chyba będzie koniec takiego narzekania...(Nawet przestało padać i nieśmiało zaczyna pokazywać się słońce). Pozdrawiam serdecznie. No i oczywiście pisze się na te jabłuszka...


Fatty - 27/5/2008 godz. 17:38

Miewacie czasami takie dziwne acz dręczące uczucie, że chcecie z kimś o czymś porozmawiać ale akurat w tym momencie nie ma z kim?
Mnie nawiedza to ostatnio często, ale gdy nawet pojawi się taka osoba to zaraz pojawia się obawa, że po co się przed kims otwierać, po co zadręczać swoimi sprawami i milczę.
Męczące. Upierdliwie męczące.

Zawsze należałam do osób które najlepiej czują się we własnym towarzystwie, nigdy same ze sobą się nie nudzą a teraz? Przychodzę z pracy i snuję się po domu nie mając zielonego pojęcia co ze sobą robić.


Ayna - 27/5/2008 godz. 18:01

quote:
Miewacie czasami takie dziwne acz dręczące uczucie, że chcecie z kimś o czymś porozmawiać ale akurat w tym momencie nie ma z kim?



Raczej nie. Zawsze mam z kim pogadać , dwie córki zdają mi relacje z całego dnia. Oprócz tego cały zwierzyniec w domu szuka towarzystwa. Jeśli nie ma nikogo ,to biorę książkę i czytam..... Zanim się komuś zwierzę to muszę to kilka razy przemyśleć.


verufer - 27/5/2008 godz. 18:05

quote:
Miewacie czasami takie dziwne acz dręczące uczucie, że chcecie z kimś o czymś porozmawiać ale akurat w tym momencie nie ma z kim?

Ech, skad ja to znam? <verufer probuje pocieszyc Fatty, choc pewnie teraz jest na spacerze i pocieszenia nie potrzebuje>
quote:

Mnie nawiedza to ostatnio często, ale gdy nawet pojawi się taka osoba to zaraz pojawia się obawa, że po co się przed kims otwierać, po co zadręczać swoimi sprawami i milczę.
Męczące. Upierdliwie męczące.


Moze ta obawa ma jakies glebsze podloze? Jesli chcialabys troche wywrocic do gory nogami swoje podejscie i nie obawiasz sie obrazoburcow to z checia posluze pomoca Pozdrawiam


nati27 - 27/5/2008 godz. 18:15

boże jak mi się ostatnio żyć nie chcę ( ciągle się z każdym kłucę i wogóle mam totalnie zdarty humor też za bardzo nie mam się komu wygadać więc piszę ( najlepiej zaszyłabym się gdzieś przed światem ( ( ( (


verufer - 27/5/2008 godz. 18:33

quote:
boże jak mi się ostatnio żyć nie chcę ( ciągle się z każdym kłucę i wogóle mam totalnie zdarty humor też za bardzo nie mam się komu wygadać więc piszę ( najlepiej zaszyłabym się gdzieś przed światem ( ( ( (

Nie martw sie, wszystko sie ulozy... A jesli chcesz sie gdzies zaszyc czemu tego nie robisz? Pozdrawiam


Natasha - 27/5/2008 godz. 18:34

quote:
Miewacie czasami takie dziwne acz dręczące uczucie, że chcecie z kimś o czymś porozmawiać ale akurat w tym momencie nie ma z kim?


raczej nie, jestem raczej samotnikiem i brak towarzystwa do pogadania nie preszkadza mi. przciwnie-bardzo chronię swoją prywatność i robie to w sposób zupełnie naturalny, myśl że jest osba która wie o mnie wszystko byłaby dla mnie krępująca. chyba po prostu nie umiem nikomu zaufać

a teraz mam nowy powód do użalania się nad sobą. jestem w klasie 3 gim i trzeba wybierać liceum, a na moim zadupiu to poziom jest masakryczny (w sensie że taki niski) i chce iść do więkzego miasta, i mam do wyboru stancję-drogo, łazisz po czyimś domu ale przynajmniej spokój i prywatność. a internat-2 razy taniej ale co z dietą? obiad złożony tylko z ziemniaków i surówki przez 3 lata? bez kasz i strączkowych? jeszcze żebym wegetarianką była ale z weganizmem to bym spory problem z dietą miała... bede musiała od ojca wybulić więcej kasy albo chociaż iść na praktyki gdzieś i znowu problem bo ja do ciężkiej pracy fizycznej nie moge iść ze względu na dysplazję stawu biodrowego i wypadającą z kolana rzepkę i babcia dziś w szpitalu była bo jej się coś z nerkami chrzani no kurde z czym do ludzi normalnie


Fatty - 27/5/2008 godz. 18:58

verufer dzięki póki co jednak się podręczę, bo nawet ja sama nie wiem co mi na duszy siedzi.

Nati na popsuty humor polecam CSE - Czas Słodkiego Egoizmu. Na ten czas trzeba sobie uzmysłowić jaka dla samej siebie jesteś ważna, i problemy wszelkie odsunąć siłą na bok. (" Teraz ja, a resztą zajmę się jak relaks zakończę" ) Pomaga jakaś relaksująca kąpiel, spacer, czasem ćwiczenia -po prostu to co lubisz, w dawce sporej. Potem zazwyczaj jest jakoś tak lżej.


verufer - 27/5/2008 godz. 19:04

quote:
verufer dzięki póki co jednak się podręczę, bo nawet ja sama nie wiem co mi na duszy siedzi.


Nie ma za co... Choc z reguly to wlasnie rozmowa z kims pomaga uzmyslowic sobie co siedzi nam na duszy Pozdrawiam


rubia - 27/5/2008 godz. 20:06

Miewacie czasami takie dziwne acz dręczące uczucie, że chcecie z kimś o czymś porozmawiać ale akurat w tym momencie nie ma z kim?
Mnie nawiedza to ostatnio często, ale gdy nawet pojawi się taka osoba to zaraz pojawia się obawa, że po co się przed kims otwierać, po co zadręczać swoimi sprawami i milczę.
Męczące. Upierdliwie męczące.

Świetnie cię rozumiem, Fatty! Ja też, jak tylko mam ochote na 'pofilozofowanie' albo wyżalenie się, trafiam na kolege/kolezankę, którzy akurat 'rozgościli sie' w temacie komputer, ciuchy lub związki damsko- męskie. Ja sobie z tym radzę pisząc e-maile- adresat nawet jeśli jest akurat w 'odmiennym nastroju' ma czas, żeby się zastanowić przed odpisaniem, a moim zdaniem, na dobry list warto poczekać nawet te parę dni. (Sama zawsze czuję ulgę już po przelaniu emocji/ myśli na klawiaturę czy papier ) Oczywiście, w palących sytuacjach lepszy jest telefon lub czat, ale jeśli jesteś typem 'pisarki', spróbuj wysondować przyjaciół pod tym kątem, może też lubią pisać- listy to coś wspaniałego!!!


Stanisław - 27/5/2008 godz. 21:40

Co się stało Loviiso, że płaczesz. Jak mogę Ci pomóc


JAGA - 28/5/2008 godz. 17:08

a może sam fakt, że sie pożalisz, wygadasz przyniesie ulgę? <ściskam mocno>


tru - 28/5/2008 godz. 20:18

Nie ma ogórasów kiszonych. Nie ma.
Wszystkie wykupili :,(


Ayna - 28/5/2008 godz. 22:18

quote:
Nie ma ogórasów kiszonych. Nie ma.
Wszystkie wykupili :,(

Niemożliwe, przecież są w każdym "zieleniaku ". Nie ma jak to mieć własne ogórasy w piwnicy. U mnie jeszcze zostało parę słoików , chętnie bym Cię "podratowała " w potrzebie tylko jak?


tru - 29/5/2008 godz. 19:45

quote:
quote:
Nie ma ogórasów kiszonych. Nie ma.
Wszystkie wykupili :,(

Niemożliwe, przecież są w każdym "zieleniaku ". Nie ma jak to mieć własne ogórasy w piwnicy. U mnie jeszcze zostało parę słoików , chętnie bym Cię "podratowała " w potrzebie tylko jak?

Dziękuję, że rozumiesz moje cierpienie.
Ale na obczyźnie nie ma w zapewne promieniu tysiąca kilometrów Nie wiedzą zlamasy co dobre.


Koniara - 29/5/2008 godz. 20:20

A ja mam już dosyć szkoły =(
Głupia, głupia, głupia.

Heh, 13 jest konferencja a 14 przestaje chodzić do szkoły. KONIEC!


braad - 30/5/2008 godz. 12:16

straszny ten dzien dzisiaj, nie chce mi sie pracowac, mialem umyc naczynia ale mi sie nie chce i w ogole nic mi sie nie chce


Ensifer - 30/5/2008 godz. 18:09

Jednak nie jadę do dziewczyny.... suuuper


tru - 30/5/2008 godz. 18:44

quote:
Jednak nie jadę do dziewczyny.... suuuper

co ? czołg się zepsuł ?
my tu o poważnych problemach


Ensifer - 30/5/2008 godz. 19:00

Heh, przesłać Ci ogórki kurierem?


Gugu - 31/5/2008 godz. 17:41

Nudze sie , akurat jak mam wolne i nic do roboty to nikt nie ma czasu .. a jak pracuje i nie mam sił na nic to wtedy dostaje zaproszenia na kilka imprez na raz i wszyscy sobie nagle o mnie przypominaja !!!!!!!!!!! nienawidze tegooooo
I nie lubie jak ktos mi nie odpisuje na smsa AAAAAAAAAA

to tyle


sysa - 31/5/2008 godz. 18:03

Nikt mnie nie lubi. Wszyscy znajomi mają mnie gdzieś. Chciałabym czasem z kimś pogadać, ale nie mam z kim. Czuję się żałosna i nudna.


Gugu - 31/5/2008 godz. 18:17

Sysa witaj w klubie


lucylu - 1/6/2008 godz. 17:01

marzenia prysły jak bańka mydlana.....

w dodatku boli mnie ząb, nieprzespana noc ( , wszystko się wali...


nati27 - 10/6/2008 godz. 11:42

Jest mi źle ponieważ wczoraj wyżyłam się na moim znajomym a to wspaniały człowiek i nie chcę go stracić ( mało wspaniałych ludzi na świecie


NatusiaMK - 10/6/2008 godz. 12:31

No to kup misia w zabawkowym i leć do niego! Prawdziwa przyjaźń nie jedno pokona
Pozdrawiam.


Stanisław - 10/6/2008 godz. 13:58

Albo po prostu go przeproś. Powiedz, że miałaś zły dzień, że pralka Ci się popsuła albo coś w tym stylu. On na pewno zrozumie


nati27 - 10/6/2008 godz. 19:07

Wiem przeprosiłam i teoretycznie rozumie ale pewności nie mam -ponieważ on jest daleko


verufer - 10/6/2008 godz. 19:11

Jesli jest wspanialy tak jak mowisz, to na pewno zrozumie Nie przejmuj sie tak... Pozdrawiam


xxl - 10/6/2008 godz. 20:24

Jak mi jest okrutnie gorąco ;/ W bieliźnie, przy otwartym oknie, a tyłek klei mi się do krzesła. Jak tu się uczyć?


verufer - 10/6/2008 godz. 21:54

<veruferowi braknie juz nawet lez, wiec placze suchymi lzami :'( >


Milunia - 10/6/2008 godz. 22:15

Milunia tuli nieszczęśliwych do swojego serca i pociesza, bo wie...i rozumie wszystko...

[edytowane 11/6/2008 od Milunia]


verufer - 10/6/2008 godz. 22:21

quote:

Milunia tuli ... do swojego serca i pociesza, bo wie...i rozumie wszystko...

Och, Miluniu :'( Dzieki... Pozdrawiam

[edytowane 11/6/2008 przez verufer]


Milunia - 10/6/2008 godz. 22:27

Nie ma za co. Nie trzeba słów...czasem czytam w myślach...wyczuwam...wiem...
I Ciebie pozdrawiam.


verufer - 10/6/2008 godz. 22:36

quote:
Nie ma za co.

Jest za co... Jeszcze raz bardzo Ci dziekuje...
quote:

Nie trzeba słów...czasem czytam w myślach...wyczuwam...wiem...


:'( Tak bardzo chcialbym by sie juz wszystko skonczylo :'( Pozdrawiam

[edytowane 10/6/2008 przez verufer]


Milunia - 10/6/2008 godz. 22:44

Wiesz...każdy dzień przynosi nam coś nowego...daje nadzieję...potrafi zaskakiwać...

Życzę Ci spokojnej nocy i dnia bez zmartwień.
Dobranoc.


verufer - 10/6/2008 godz. 22:49

quote:
Wiesz...każdy dzień przynosi nam coś nowego...daje nadzieję...potrafi zaskakiwać...

Problem w tym ze jestem stworzeniem nocy i dzien niezbyt mnie lubi, wiec juz chyba wole by mnie wiecej nie zaskakiwal... Ale dziekuje za dobre checi :*
quote:
Życzę Ci spokojnej nocy i dnia bez zmartwień.
Dobranoc.

Dziekuje, nawzajem... Milych snow...


jazz - 14/6/2008 godz. 18:58

nikt mnie nie kocha (


Stanisław - 14/6/2008 godz. 21:02

Nie wierzę.


JAGA - 14/6/2008 godz. 21:03

quote:
nikt mnie nie kocha (


no coś Ty...tutaj wszyscy Cię kochamy


jazz - 14/6/2008 godz. 21:45

dziękuje jaga -_-(ale wiesz o jakiej miłości piszę) jakoś mam pecha w tej sprawie


Milunia - 14/6/2008 godz. 21:54

quote:
(ale wiesz o jakiej miłości piszę) jakoś mam pecha w tej sprawie


Nigdy nie mów mam pecha, mów mam szczęście a ono się wtedy uśmiecha
Uwierz w to...naprawdę Pozdrawiam.


jazz - 14/6/2008 godz. 22:08

a ja już wierzę i wierzę i nic. beznadzieja (


Milunia - 14/6/2008 godz. 22:16

quote:
a ja już wierzę i wierzę i nic. beznadzieja (


Nie smuć się tak bardzo...zawsze może być lepiej...tylko lepiej...


jazz - 14/6/2008 godz. 22:59

milunia dzięki jesteś kochana przez takie osoby jak ty można odzyskać wiarę w człowieka ściskam mocno i dziękuję...


xxl - 17/6/2008 godz. 15:07

Śniło mi się dzisiaj, że znalazłam na działce martwego, szarego kota. Obudziłam się z ulgą, że to tylko sen. Idąc do miasta, kilkadziesiąt metrów od domu natknęłam się na potrąconego na śmierć szarego kota, którego nie było tam, kiedy wracałam ze szkoły. Kilkumetrowa plama krwi i szeroko otwarte oczy. Przykry zbieg okoliczności


Fatty - 17/6/2008 godz. 15:55

Mnie kiedyś przysniła się śmierć mojego szczura- zbagatelizowałam. 2 sni później już go nie było.


Wczoraj u mojej koleżanki, na świat przyszedł żrebak, widziałam zdjęcia jeszcze mokrego źrubka i rozanielona chodziłam cały dzień. Dzisiaj wszystko mi opadło- za 6 miesięcy czeka go rzeźnia. No jasna cholera..


jazz - 17/6/2008 godz. 16:07

RZEźNIA!?!?!? musiałabym teraz użyć kilku mocnych inwektyw. co na to ta twoja POżAL SIę BOżE "KOLEżANKA"?


Fatty - 17/6/2008 godz. 16:18

To nie jej wina i ona nic zrobić nie może. Też jej ta opcja nie odpowiada, delikatnie mówiąc..


jazz - 17/6/2008 godz. 16:26

No dobra czy mogłabyś ten temat jakoś rozwinąć bo nie rozumiem?! a na samo słowo rzeźnia wpadam w szał!


Fatty - 17/6/2008 godz. 16:38

Klacz ze źrebakiem należy do jej ojca, stąd brak wpływu na sytuację.
Podejrzewam, że taki był cel zaźrebienia tej klaczy ale na 100% nie wiem, już nie wnikałam...


jazz - 17/6/2008 godz. 16:48

ku.......wa nie wiem co napisać może to najchętniej bym tam pojechała i uprowadziła to źrebie... a może zgłośić do vivy albo co ? albo nagłośnić to w jakiś inny sposób nie można tego tak zostawić !!!!!!!nawet myśleć mi się odechciewa ku.......................wa (przepraszam)


rubia - 17/6/2008 godz. 17:53

Poprzez manipulacje szefa zostałam dziś wrobiona w nadgodziny, wszystko dlatego, że nie mam swojego środka transportu tylko jeżdżę z kolegą. Wrrrrrr!!!!!!!!! Dopiero przed chwilą wróciłam do domu.


verufer - 17/6/2008 godz. 18:07

:'( ech, i znow wszystko mi sie porypalo ze studiami


rubia - 17/6/2008 godz. 18:33

quote:
<Loviisa pociesza Rubię, jak może i podaje jej kubeczek ze świeżo zaparzoną zieloną herbatką>


Dzięki, Loviiska! Herbatka mniam mniam Na szczęście jestem choleryczką i złość na szefa prawie mi już przeszła (z naciskiem na "prawie" )

verufer

wysłano 17/6/2008 godz. 20:07
:'( ech, i znow wszystko mi sie porypalo ze studiami

Sciskam Cię, Verufciu! Chcesz trochę herbatki od Loviisy?


verufer - 17/6/2008 godz. 18:39

quote:

Sciskam Cię, Verufciu! Chcesz trochę herbatki od Loviisy?

Dziekuje Na pocieszenie dodam, ze zawsze moglo byc gorzej z tym Twoim szefem... I moze dzieki temu jeszcze bardziej bedziesz sie cieszyla z powrotu? Pozdrawiam


verufer - 20/6/2008 godz. 00:19

quote:
Tak bardzo się boję...

Mozna spytac o co chodzi? Pozdrawiam


Ayna - 20/6/2008 godz. 07:15

Czuję się potwornie źle ! W pewien sposób przyczyniłam się , by KTOŚ "cierpiał ", nie chciałam tego a tak wyszło. Jest mi głupio , jest mi wstyd.............przepraszam............. (


verufer - 20/6/2008 godz. 14:27

quote:
no i są, oto one: dwie poprawki we wrześniu. voila!

Tylko dwie? Z czyms takim to powinnas sie wpisywac w Weselniku a nie tutaj Ale pozdrawiam wszystkich ktorych czeka kampania wrzesniowa


Ensifer - 20/6/2008 godz. 14:28

A nie czasem sierpniowa? U nas zawsze w sierpniu


Fatty - 20/6/2008 godz. 14:34

quote:
A nie czasem sierpniowa? U nas zawsze w sierpniu

jak pójdziesz na studia, to też możesz się spodziewac poprawek we wrześniu


verufer - 20/6/2008 godz. 14:35

Czy mi sie wydawalo, czy tez ktos cos do mnie mowil? A nie, tylko mi sie przywidzialo, bo Loviisa skasowala juz swego posta

[edytowane 20/6/2008 przez verufer]


sysa - 23/6/2008 godz. 18:19

Mama się do mnie nie odzywa :/


t0omaszek - 23/6/2008 godz. 18:27

do zrobienia 11 sprawozdań na jutro i nauka na zaliczenie...
I znowu nocka zarwana


Włochata21 - 23/6/2008 godz. 18:28

ktos zbil mojego kotka po tylnych nogach, teraz tylko lezy i cierpi ( zycze tej osobie tego samego

[edytowane 23/6/2008 przez Włochata21]


Włochata21 - 23/6/2008 godz. 18:32

dziekuje... to nie ta kociczka z awatara, tylko jej brat troche sie przejdzie i znow sie kladzie, nie chce jesc, pije jedynie mleko. Jak moge mu pomóc? Nie ma zlamanych tych nóg. Ludzie sa tacy okrutni!
http://img300.imageshack.us/my.php?image=dsc00038hm1.jpg

[edytowane 23/6/2008 przez Włochata21]


sysa - 23/6/2008 godz. 18:38

quote:
a czemuż to? mamy mają to do siebie, ale przecież kocha Cię i w końcu sie odezwie


Bo nie chcę jechać na dwa tygodnie do mojej siostry. Mama się pewnie odezwie, gdy ulegne. Zawsze tak jest. A ja zawsze sobie obiecuje, że już się więcej nie poddam tym jej niemym manipulacjom.


Koniara - 23/6/2008 godz. 18:53

w Sobote urodziny dziadka, a ja nadal nie mam żółwia!
Tak chciałam mu dac prezent z którego by się bardzo cieszył...
Mzoe mi się jeszcze uda :|


fasolencja - 23/6/2008 godz. 19:03

gdybyś nie uległa to też by się pewnie kiedyś odezwała,,,,życzę powodzenia z mamą mimo wszystko


Stanisław - 23/6/2008 godz. 19:17

quote:
ktos zbil mojego kotka po tylnych nogach, teraz tylko lezy i cierpi ( zycze tej osobie tego samego


Nie martw się Włochata. Jak nie ma złamanej nogi to szybko wydobrzeje.
Mnie ktoś kiedyś zatruł kota. Prawdopodobnie dlatego, że ten dusił mu kury w kurniku. Taki był agresywny.


Natasha - 23/6/2008 godz. 19:50

ech..... serio mi już się wszystkiego odechciewa........... mam MASAKRYCZNEGO stresa bo będę jechać do warszawy na miesiąc do taty......... no niby się cieszę ale z drugiej strony.......... mnie już to wszystko wykańcza po prostu.............. życie jest do dupy................ w każdym razie MOJE życie jest do dupy.............. no masakra............... a potem znów przez rok mojego własnego taty nie zobacze............... o cholera............. nie chce mi się dalej pisać......... nic mi się nie chce..............


xxl - 23/6/2008 godz. 20:16

Natasho... Wiem, że łatwo jest pocieszać i udzielać rad, kiedy samemu się nie ma problemu... Ale myślę, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie dało się odnaleźć w danej sytuacji jakiejkolwiek jasnej strony. Szukaj dobrych stron, szukaj nawet na siłę. Dobra strona - zobaczysz tatę, uwolnisz się na miesiąc od codzienności. Wykorzystaj maksymalnie tą okazję. Są wakacje, wypocznij. Czy naprawdę nie dało by się częściej widywać taty? Są dni wolne w listopadzie, grudniu, maju, są ferie zimowe...

I proszę, nie mów, że Twoje życie jest do dupy. To TWOJE życie i musisz o nie walczyć, nie pozwól, by ten świat i ludzie Ci je zepsuli, bo stracisz na tym tylko i wyłącznie Ty. Wiesz, naprawdę zapadło mi w pamięć to, co pisałaś w temacie "Czym jest szczęście?" i nieraz mi to pomogło. Myślę, że powinnaś ponownie zajrzeć do tego tematu i uwierzyć z powrotem w swoje własne słowa...


Stanisław - 23/6/2008 godz. 20:26

Natasho, nie wiem z czego wynika Twoja sytuacja życiowa, że nie możesz być razem z tatą ale przecież są telefony. Rozmowa przez telefon bardzo dużo daje i częściowo rekompensuje tęsknotę za najbliższymi.
Głowa do góry. Na pewno wszystko się wyklaruje tylko trzeba w to bardzo wierzyć.


Ayna - 23/6/2008 godz. 21:50

quote:
ech..... serio mi już się wszystkiego odechciewa........... mam MASAKRYCZNEGO stresa bo będę jechać do warszawy na miesiąc do taty.........


Natasho ! Tak bardzo chciałabym Cię pocieszyć , uściskać i dodać wiary w lepsze życie.Jest jak jest i na pewne sprawy nie mamy wpływu ,zwłaszcza jeśli dotyczą osobistego życia innych. Wiem co Cię gnębi , czytałam ....................... lepiej się z tym pogodzić. Za parę lat sama sobie ułożysz życie i nie będziesz zapewne chciała by ktoś nim sterował.
A miesiąc spędzony z Tatą to całkiem sporo. Wykorzystaj ten czas dobrze, by przez następny rok było co wspominać. Uszanuj decyzję mamy......................................


daffnia - 24/6/2008 godz. 13:33

jestem smutna i marudna.
chce coś zmienić ale nie wiem co.
jak już wiem co zmienić, to nie wiem jak się do tego zabrać.
jak się zabiorę, to zaraz tracę ochotę.

jestem markotna i samotna.
chciałabym się do kogoś przytulić, ale nie mam do kogo.



oczywiście kiedyś będzie lepiej, ale teraz......

[edytowane 24/6/2008 przez daffnia]


xxl - 24/6/2008 godz. 15:46

Chciałabym mieć uszczelki w moich drzwiach... żebym nie musiała codziennie siedzieć w smrodzie palonego tłuszczu i mięsa, przeciskającym się pod progiem... We własnym pokoju wytrzymać nie mogę, tu po prostu śmierdzi. Wyjść na dwór? Zanim zejdę na dół, przesiąknie mi swądem całe ubranie i włosy. Z resztą, na zewnątrz i tak w co drugim ogrodzie grill.

W zeszłym roku zdarzyło się, że rodzina smażyła kotlety mielone w dniu, kiedy miałam angielski. Wystarczył czas potrzebny do zawiązania butów, żebym cała przeszła smrodem... A potem pytano, skąd ten zapach smażonej cebuli. Ależ ja się wtedy wstydu najadłam...

Marzę o dniu, kiedy się w końcu wyprowadzę z tego domu, od tej rodziny. I będę tylko ja i szczury, nikt więcej.


Stanisław - 24/6/2008 godz. 16:30

No co Ty Xxl ze szczurami chcesz być tylko ?
Fasolencjo ja tu jeszcze jestem. Pewnie reszta poszła się opalać albo nad wodę.


rubia - 24/6/2008 godz. 17:47

Ja też tu ciągle jestem, tylko wracam ostatnio z pracy tak zmęczona (i do tego późno), że nie mam siły za dużo pisać, ale czytam sobie forum codziennie


xxl - 24/6/2008 godz. 17:50

quote:
No co Ty Xxl ze szczurami chcesz być tylko ?

No niekoniecznie - inne gryzonie również są mile widziane. Może przygarnę i jakiegoś pieska, jeśli uprzednio zdobędę odpowiednią wiedzę, by zapewnić mu prawidłową wege-dietę.


xxl - 24/6/2008 godz. 18:07

quote:
xxl, chyba jesteś bardzo wrażliwa na zapachy, biedaku <głaszcze po głowie>

Naprawdę nie trzeba być wrażliwym, by wyczuć chmurę cuchnącego dymu, wypełniającą calutki dom, za wyjątkiem piwnicy Bądźmy szczerzy - kto z Was lubi smród palonego tłuszczu i mięsa?
Dzięki za dobre słowo

[edytowane 24/6/2008 przez xxl]


Natasha - 24/6/2008 godz. 18:35

heh dzięki za pocieszenie... fajnie że ktoś się mną interesuję jakoś się już wzięłam w garść. przez telefon jak najbardziej utrzymujemy kontakt, ale przyjeżdzać się częściej nie da po prostu-trzeba jechać 500 km na drugi koniec Polski a moja mama ma sklep na głowie i go zostawić nie może. jak na razie zastanawiam się co załatwić przed wyjazdem... na pewno odświerzyć argumenty o wege, kupić kilka wege mydełek, poszukać adresy eko sklepów w w-wie...


NatusiaMK - 24/6/2008 godz. 20:11

GG mi nie działa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Chciałabym poklikać z moim narzeczonym,który jest 35 km ode mnie (niby nie daleko,ale jak się nie ma jak pojechać to kicha...)
Telefony nie działają!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wszystko nie tak


sysa - 24/6/2008 godz. 20:43

NatusiaMK, może wejdźcie na jakiś czat i porozmawiajcie.


sysa - 25/6/2008 godz. 08:34

anaitis91, nie chcę się bawić w wyrocznię, ale to wygląda tak, jakby Twój chłopak szukał pretekstu do zerwania. On nigdy nigdzie nie wyjeżdża na dłużej? Przecież 2 tyg. to nie tak długo.


Ayna - 25/6/2008 godz. 09:18

quote:
....mój chłopak oznajmił mi, że jeśli jeszcze raz pojadę gdzieś na tak długo (2 tyg.) bez niego to ze mną zerwie...

Szantaż !? To chyba jest chorobliwa zazdrość z jego strony. Skoro tak mówi to bym na Twoim miejscu pojechała do wujka. Rozłąka dobrze wam zrobi a przynajmniej Twojemu chłopakowi.
Kontakt będziecie mieli przez Internet, w dzisiejszych czasach to nie problem....Pozdrawiam Cię anatis 91


Natasha - 25/6/2008 godz. 09:28

anaitis91

uważam że to bardzo nie fair ze strony twojego chłopaka... nie ma prawa wymagać od cibie byś nie wyjeżdzała do twojego taty, powinien zrozumieć jak to dla ciebie ważne i że cię w ten sposób rani... muślę że nie powinaś rezygnować z wyjazdu do taty, nie tylko uczucia twojego chłopaka się liczą, inaczej w końcu nie pozwoli ci samej iść do kibla bo będzie zazdrosny... cóż podejmij taką decyzję jaką uważasz za słuszną, trzymam kciuki


NatusiaMK - 25/6/2008 godz. 17:45

Anaitis,mogęsobie wyobrazić co czujesz.Przez wiele miesięcy walczyłam z zazdroscią mojego narzeczonego.Z tą tylko różnicą,że jego zazdrość była spowodowana przeżyciami z przeszłości,bolesna zdrada byłej żony itp... Udało nam się w dużym stopniu,ale oboje musieliśmy się bardzo starać.Do dziś są jeszcze tego przejawy,ale już do zniesienia.
Nie wiem z jakiej przyczyny Twój chłopak jest zazdrosny.Ale z tego co piszesz,nigdy nie dałaś mu żadnych ku temu powodów...gdybym była na Twoim miejscu,pojechałabym do taty,a wczesniej zadzwoniła do chłopaka i powiedziała,że nie ma prawa rozdzielać Cię z rodziną...
Mam nadzieję,że wszystko sie ułoży pomyślnie.
Pozdrawiam:*


rubia - 25/6/2008 godz. 18:11

Przepraszam Cię, Anaitis, ale będę brutalna: związek, w którym nie ma zaufania jest po prostu bez sensu i prędzej czy później zaczną się w nim problemy. Nie można nikogo zamykać w złotej klatce. To, że on rezygnuje z zostawiania Cię na dłużej, to tylko jego wybór, który nie daje mu prawa oczekiwania od Ciebie tego samego. Może jeszcze za wcześnie dla Was na stały związek, albo zwyczajnie się nie dobraliście. Spróbuj z nim o tym porozmawiać i niezależnie od wyników rozmowy zrób to, co Ty uważasz za słuszne. W życiu można zrezygnować z wielu rzeczy, ale NIGDY z wolności i samego siebie. Pozdrawiam i mam nadzieję, że Cie nie uraziłam.


Koniara - 25/6/2008 godz. 19:19

Ej kurde. Jak mnie dziś wcieło :|

Taka laska napisała ze chce kupić siodło, i że koniecznie skorzane :|
No to ja do niej tak grzecznie, ze wg mnie krowa a koń to takie samo zwierze no i że w ogole jestem anty i staram sie miec jak najmniej skorzanych rzeczy, ona mi na to że:
'wiesz, z materiałów syntetycznych- wymieniasz co chwile, a dobra skóra kilka lat przetrwa wiec ja wole skorzane rzeczy, ktorych mam duzo '
No to ja że pewno czegoś z końskiej skóry by nie kupila, no i że niby czym się różni krowa od konie, ona: ' końskiego nie ;p
koń od krowy?- wygladem, uzytkowaniem, rozumem ;p ' No to ja że tam rozumem nie powiedziałabym, że niby wygląd się nie liczy no i co do uzytkowania no to czy dla niej liczy sie tylko jazda na koniu, i ze gdyby nie mozna było na nich jeździć to by też miała je gdzieś, a ona mi na to ( to mnie najbardziej zszokowało) :

' nie, nie tylko lubie na nich jeździć, ale też lubie koło nich robić... no sory, koń jest nie tylko po to rzeczy go kochac, patrzec na niego ect.. on tez musi chodzic pod siodłem ;] a krowa? ona tylko żre trawe, co prawda daje mleko, wiec za to szacunek.. ale widziałaś kiedyś zeby ktos czyscil krowe, zaprzagl ja do bryczki, jezdzil na niej? ;]
OK, wyglad sie nie liczy, ale chyba krowa troche inaczej wyglada niz kon ;]'


Masakra :| :|
Jezu... aż mi ręce opadaja O.O


NatusiaMK - 25/6/2008 godz. 20:07

Jeśli gospodarz jest "czysty" to czyści krowę rekawicą,albo sianem. I wymiona przed dojeniem myje czystą letnią wodą...ale to tylko niektórzy gospodarze robią...


NatusiaMK - 25/6/2008 godz. 21:13

Anaitis,czyli mamy podobne sytuacje...tylko różnica polega na tym,żemój narzeczony chce pracowac nad sobą i zmieniać się dla mnie.Pozwolił mi jechac na wakacje ( na które i tak nie jadę-finanse) bez niego,z rodzicami. Jeszcze pół roku temu byłoby inaczej.
Jeśli nie pomagają rozmowy,to rada moja jest prosta.Jedź do taty.


xxl - 27/6/2008 godz. 19:30

Nie cierpię wakacji, nie cierpię siedzieć w domu, nienawidzę rutyny i nienawidzę siebie za to, że nie potrafię nic z tym zrobić. Minął dopiero tydzień, a ja już nie wiem jaki mamy dzień tygodnia, bo one wszystkie wyglądają identycznie, dosłownie tak samo. Codziennie wykonuję te same bezwartościowe czynności, chodzę jak automat. Po prostu czuję się żałosna, że pozwalam najlepszym (?) latom mojego życia przelatywać gdzieś obok w ten sposób. Marnuję sobie życie i wiem, że będę tego ciężko żałować, będę się jeszcze bardziej nienawidzić.
Obiecałam sobie, że w końcu schudnę tego lata, a ja tylko siedzę na tyłku, kręcę się po domu i podjadam z nudów. Czuję się żałosna, żałosna.


NatusiaMK - 27/6/2008 godz. 19:33

Najlepszym na to sposobem jest...praca! Możeszroznosic ulotki,pomagać w schronisku dla zwierzat,myć okna u starszych ludzi,czy zająć sie czyms powazniejszym,co przyniesie zyski. Jest tyle pomysłow na wakacje! Spróbuj! Ja pracuję w każde wakacje od 13 roku zycia. Wiele sie juz nauczyłam,co przydaje mi sie przy kolejnych zatrudnieniach. Będzie dobrze,tylko najpierw zrób plan działania


xxl - 28/6/2008 godz. 08:18

Drodzy kierowcy! Zawsze miejcie rozsądek przy sobie!
Drodzy pasażerowie! Zapinajcie pasy!
W tym tygodniu przez bezmyślność 66-latka zginęła 19-latka, prawdziwa ozdoba tego świata. Proszę Was, bądźcie ostrożni. Dbajcie o życie


leslie - 28/6/2008 godz. 23:42

moj tata opowiadal mi jak potracil raz sarne ale byl lud mowil ze sie tylko poslizgnela i pobiegla dalej, raz boajze jenota ale mowil ze nie widzial co sei z nim stalo, a raz... psa ktory gonil lisa imowilz e ten peis chyba ledwo zyl. bylam na neigo taka wsieckla jak nie wiem co z emu nie pomogl1!!!


NatusiaMK - 29/6/2008 godz. 10:15

Czesto potrącone zwierzę jest w szoku i ucieka dalej.Czasem jest w stanie przbiec nawet kilkaset metrów.Gonitwa za rannym zwierzęciem,zwłaszcza dzikim nie ma sensu.Wystarczy telefon do straży lesnej i trzeba jechac dalej...


Fatty - 29/6/2008 godz. 19:46

Ja mam mniej poważny powód do marudzenia, a mianowicie rosnący ząb mądrości...
Nie jest wystarczającym powodem abym zaprzestała obżasrtwa, niemniej mi to utrudnia, przeszkadza w zasypianiu no i przez to moje bolesne ząbkowanie lepiej bez kija do mnie nie podchodzić...


Stanisław - 29/6/2008 godz. 21:39

Zachciało mi się dzisiaj czekolady. Zrobiłem sobie gorącego kakao (kakao + cukier + zapach rumowy do ciasta ). Jednak chyba przesadziłem bo na pusty żołądek pochłonąłem 3/4 szklanki gęstego kakao. Czuję się źle. Mdli mnie i mam chyba podwyższone ciśnienie bo cały w środku drżę. Wypiłem szklankę gorzkiej, zielonej herbaty. Może mi przejdzie


xxl - 30/6/2008 godz. 08:01

Będzie mi Ciebie brakować.


rubia - 30/6/2008 godz. 17:01

To na razie, Fasolko! Mam nadzieję, że do nas wrócisz


Ayna - 30/6/2008 godz. 17:48

Fasolencjo ! Mam nadzieję ,że wrócisz po wakacjach, bo tak to zabrzmiało jakbyś chciała się pożegnać na zawsze.


waniliaicynamon - 1/7/2008 godz. 04:50

moje życie jest za przeproszeniem do d***! Wszystko do czego się zabiorę muszę...zepsuć! Brałam udział w konkursie na mgftravel, wg mnie moje hasła były dosyć ciekawe ale co z tego skoro takie durne hasła wygrały(i chyba za długie jak na hasło) wygrały! A ja marzyłam o tych pieniądzach na wakacje! I jak zwykle się zawiodłam, bo już nie pierwszy raz spotkałam się z taką niesprawiedliwością! I znów nigdzie nie pojadę ( ( ( ( ( (

[edytowane 1/7/2008 przez waniliaicynamon]


Mayka - 1/7/2008 godz. 16:40

quote:
a ja chciałabym się z Wami wszystkimi pożegnac, to forum dostarczyło mi mnóstwa wiedzy, poznałam wiele interesujących osób, ale póki co jadę do domu, a tam nie mam neta


Fasolencjo, mam nadzieję, że nie żegnasz się na zawsze! Trzymaj się, powodzenia!


NatusiaMK - 1/7/2008 godz. 16:57

Znów dopadła mnie migrena
Już była taka długa przerwa,wydawałoby się,żeminęła ta wstrętna choroba...a tutaj dzisiaj aura i znów to samo
Póki co zatrzymałam to draństwo,ale czuję,że to nie koniec ataku...;/


Fatty - 1/7/2008 godz. 20:40

quote:
(...) rosnący ząb mądrości... Nie jest wystarczającym powodem abym zaprzestała obżarstwa

cofam te słowa. Dzisiaj wcinałam papki i okruchy, prawie dreptałam po ścianach, miałam już zamiar biegać po suficie


Natusia trzym się.


xxl - 2/7/2008 godz. 15:27

Tylko taka gamonica jak ja potrafi się przeziębić w okresie 40-stopniowych upałów. Wystarczy nie przykryć się na noc. Czuję się okropnie


NatusiaMK - 2/7/2008 godz. 18:28

Znaleźlismy z narzeczonym fajne mieszkanko do wynajęcia,które by nam odpowiadało.Ale trzeba je brać już,a my możemy dopiero od września...i albo będziemy bulić kasę za pustostan,albo zrezygnujemy i znów będziemy w kropce...mieszkania nie tak łatwo znaleźć


XcierechX - 3/7/2008 godz. 07:24

no nie ma jeszcze 9:30 ... a mnie juz krew zalewa... siostra miala mnie obciac... w polowie glowy maszynke szlag trafil .... Grrrrrrrrrrrrrrrrrr


NatusiaMK - 3/7/2008 godz. 12:51

No i jesteśmy w kropce...jeszcze nie zaczęliśmy życia,a już lecimy na samych problemach...extra;/


xxl - 3/7/2008 godz. 14:57

Tadam! Piąty mój wpis na jednej stronie, brawo dla mnie!

Znowu u fryzjera trafiłam na jakąś stażystkę, która nie potrafiła zwyczajnie podciąć i pocieniować włosów. Bardzo nieumiejętnie to zrobiła, wręcz opitoliła, za przeproszeniem. Krzywo, za krótko, nie podoba mi się... Mama mówi, że nie widzi nic złego, no ale co miała mi powiedzieć? Ech, w przyszłym tygodniu jadę na obóz i chciałam wyglądać jako tako... No trudno. Z resztą, mam tyle "mankamentów", że ten jeden utonie niezauważony

[edytowane 3/7/2008 przez xxl]


Stanisław - 3/7/2008 godz. 18:27

quote:
Z resztą, mam tyle "mankamentów", że ten jeden utonie niezauważony


No coś Ty ! Xxl trzeba się postrzegać w pozytywnym świetle wtedy inni też będą Cię tak postrzegać


xxl - 3/7/2008 godz. 18:48

Ja najlepiej się postrzegam w świetle wyłączonym.


sysa - 3/7/2008 godz. 23:17

Chciałam się położyć wcześnie spać, ale w moim pokoju grasuje pająk. Boję się


NatusiaMK - 4/7/2008 godz. 09:04

To maleństwo boi się Ciebie bardziej niż Ty jego pcha sie do domu,bo ucieka przed burzą. Ja miałam pełno komarów wnocy w pokoju...ale żaden mnie nie dziabnął


NatusiaMK - 4/7/2008 godz. 18:38

Miałam jutro jechac z całą rodziną na wycieczkę...ta głupia pogoda wszystko zepsuła...takie spotkania rodzinne zdarzają się bardzo żadko,ponieważ moi bracia są kierowcami i nie często są w domu na weekend...
Miało być tak fajnie. I jeszcze pokłóciłam się z narzeczonym..ech


rubia - 5/7/2008 godz. 16:52

Gorycz i łzy bezsilności. Wszystkiego mi się odechciało, życia też


Włochata21 - 5/7/2008 godz. 19:37

rubio, Twoje wypowiedzi na forum wskazuja, ze jestes pozytywnie nastawiona do zycia, radosna osoba. Nie pisz tak, ze zyc Ci sie nie chce. Jutro bedzie lepiej, zobaczysz


Mayka - 7/7/2008 godz. 16:46

Rubio, głowa do góry. Będzie lepiej!
A mnie ugryzła mrówka i jak zwykle wystąpiła reakcja alergiczna mam duży zaogniony obrzęk na udzie i cały czas swędzi i piecze. Dostałam już zastrzyk i znów muszę łykać leki. Kiedyś dziabnął mnie mały pajączek i było podobnie, leczenie trwało wtedy kilka tygodni


Fatty - 7/7/2008 godz. 18:50

Nie lubię tego dysonansu, kiedy wiem że nie ma się czym denerwować, wydaje mi się,że prawie się nie denerwuję a tu mam wszelkie objawy ostrego stresu: duszności, trzęsące się ręce, uczucie zimna, ból głowy, brzucha i latanie do toalety...

Nie lubię siebie dzisiaj. Bardzo.


NatusiaMK - 7/7/2008 godz. 19:01

Fatty,ten dzień sie juz kończy Jutro wstanie nowy dzionek,lepszy i przyjemniejszy.
Pozdrawiam


Fatty - 7/7/2008 godz. 19:21

Jutro wstanie nowy dzionek i .... powtórka z rozrywki, aż do niedzieli, potem tydzień przerwy i znowu.
Mam to do siebie, że wolę unikać nowych miejsc i nowych sytuacji- a teraz muszę jezdzić na zastępstwo do innego miasta i tam właśnie się tak stresuję, chociaż niby nie mam powodów. Sama siebie nie rozumiem.


rubia - 8/7/2008 godz. 19:49

Dzięki za dobre słowo, dziewczyny, ale sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Zapomnijmy o tym, proszę. Pozdrawiam i ściskam


Milunia - 10/7/2008 godz. 20:52

Jakoś nie przypuszczałam, że będę musiała się tu wpisywać. Ten dzień zostanie w mej pamięci na bardzo długi czas. Było mi tak przykro, ale teraz to już tylko mam w sobie gorycz i złość....nawet nie to....jastem wściekła do granic możliwości i trafia mnie szlak


Stanisław - 10/7/2008 godz. 20:58

Przykro mi bardzo Milunio chociaż nie wiem o co chodzi. Chciałbym Ci pomóc ale nie wiem w jaki sposób. Mam tylko nadzieję, że to chwilowa silna, przykra emocja. Jutro będzie lepiej


Milunia - 10/7/2008 godz. 21:08

Tak szybko to nie będzie lepiej. Wiesz...moja córka miała ciężką przeprawę z moją teściową. Oczywiście poszło o wegetarianizm....nawet trudno jest sobie wyobrazić co można usłyszeć o wegetarianach....w życiu takich bzdur nie słyszałam....
Wychodzi na to, że jesteśmy chorzy, bezsilni, nie nadajemy się do pracy....a na dodatek bezmózgowi...nawet nie chce mi się wymieniać wszystkiego co moje dziecko usłyszało....bo niektóre z tych rzeczy nie nadają się do napisania na forum


rubia - 10/7/2008 godz. 21:17

Miluniu, ściskam bardzo mocno Ciebie i Twoją córkę. Wiem dobrze, jak takie slowa moga boleć, bo sama wielokrotnie je słyszałam (i nadal słyszę) z ust własnej matki, choć nie mam już -nastu lat i wege nie jestem od wczoraj. Relacje matka- córka, babcia- wnuczka, itp. to czasami piekło na ziemi- sama przerabiam to po raz n-ty od kilku dni (choć teraz akurat w związku z czym innym) i naprawdę nie mam już siły. Trzymajcie się, Dziewczyny, całym sercem jestem z Wami!!!


Milunia - 10/7/2008 godz. 21:24

Dziękuję Wam za dobre słowo. Wiedziałam, że będzie ciężko...ale nie, że aż tak....Ja z moją mamą nie miałam takiego problemu, jakoś się z tym pogodziła....teraz po kilkunastu latach nie ma nic przeciw temu, choć nie do końca to rozumie. Natomiast moja teściowa nie zaakceptowała tego u mnie...a najbardziej mnie boli to, że tak potraktowała moje dziecko. Już postanowiłyśmy, że się nie damy....nigdy.....


rubia - 10/7/2008 godz. 21:30

quote:
Już postanowiłyśmy, że się nie damy....nigdy.....

Super! Taki silny team na pewno da radę wszelkim przeciwnościom Twojej córce trochę zazdroszczę...mamy


Stanisław - 10/7/2008 godz. 21:30

Tak. Przykro jest usłyszeć takie komentarze od osoby z rodziny. Niestety, tak najczęściej reagują osoby starszego pokolenia nie mające dostatecznej wiedzy na temat naszej diety i trwające w swoich skostniałych poglądach na temat żywienia. Pozostaje nam jedynie uzbroić się w tarczę ignorancji wobec takich osób (jednym uchem wpuścić a drugim wypuścić) i bronić naszych przekonań spokojnie w sposób rzeczowy i logiczny. Chociaż podejrzewam, że żadne argumenty do Twojej teściowej nie dotrą.


Ayna - 11/7/2008 godz. 07:36

Współczuję Wam Miluniu potyczki z teściową i zarazem babcią.
Ja bym się chyba obraziła ! A córka by przestała odwiedzać babcię gdyby coś takiego usłyszała !
Po tylu latach jeszcze się nie oswoiła z innym stylem życia , mogła się spodziewać ,że kiedyś córka pójdzie w ślady mamy. Szanuję zdanie starszych ludzi ale w Waszym przypadku - przesadziła !
A co na Twój mąż ? Powinien trzymać Wasze stanowisko i porozmawiać z mamą.
Życzę Wam powodzenia........ może z czasem teściowa zrozumie....może jednak należy spokojnie wytłumaczyć ... ?


Milunia - 11/7/2008 godz. 08:46

Dzięki Ayno i Loviiso.
Ayna masz rację, tak mnie diabli wzięli, że się obraziłam. I nie wiem też czy moja córka kiedyś się tam pojawi bo usłyszała, żeby nie przyjeżdżała. Tę decyzję podejmie sama....
Jednym słowem obie jesteśmy wyklęte i odrzucone przez tę kobietę....Żal mi tylko dziecka....bo niczemu nie winne....
A mąż nie wytrzymał i pojechał tam wieczorem....no cóż specjalnych efektów to nie przyniosło...niektóre osoby nawet nie zauważają, że krzywdzą innych. A poza tym są niereformowalne i żadne argumenty do nich nie docierają
Jedyna pociecha w tym wszystkim, to mój cudowny mąż i wspaniałe dzieci....dobrze, że my się rozumiemy

[edytowane 11/7/2008 od Milunia]


Ayna - 11/7/2008 godz. 08:50

Najważniejsze ,że w trudnych chwilach jesteście razem i że mąż trzyma Waszą stronę .
Masz wspaniałą rodzinkę , pozdrawiam Was wszystkich i mocno wspieram telepatycznie....


NatusiaMK - 11/7/2008 godz. 11:14

Miluniu,trzymaj się!
Najwięcej mają do powiedzenia ci,którzy nic nie wiedzą,pamiętaj o tym
Wiem jak to jest być krytykowanym przez najbliższych. Gdy jemy rodzinny obiad to mój brat wciąż mnie krytykuje,nazywa nienormalną i "wątłą" nastolatką. Ostatnio nawet dokucza naszej mamie,bo też przestała jeść mięso.Twierdzi,że jestem heretyczką. A jak przyniosłam mu opinie lekarzy na temat wegetarianizmu i wyniki moich badań sprzed roku,to nagle musiał szybko wracać do swojego domu...


A ja jestem dziś chora-angina Draństwo rozwinęło się w ciągu jednej godziny. Byłam u dentysty-przychodnie nie są rozdzielone i siedziałam razem z chorymi. Wczoraj mnie złapało,dziś już antybiotyk
A w niedzielę trzeba iść do roboty..ech...


ozzi_93 - 11/7/2008 godz. 14:32

Ja narzekam na moje myszy.. Przegryzły mi klatkę i już drugie poidełko(kasę mi marnują).
Moja siostra ma 18-stke i szykują mnóstwo mięsa bleee ( a do tego chcą żebym tłukła kotlety)
Kucharka mówi że w anoreksje popadnę (fakt mogłabym schudnąć bo jestem gruba)
A do tego są wakacje a ja siedzę zazwyczaj sama w domu (


Włochata21 - 11/7/2008 godz. 18:42

nie martw sie ozzi, ja tez bylam gruba, ale samo tak wyszlo, ze schudlam grunt to jesc warzywa, owoce, kasze, ryz, makarony bezjajeczne, straczkowce (procz bobu), duzo ruchu na swiezym powietrzu i tez powoli zyskasz figure moja mam ciagle powtarza mi, ze wpadne w anoreksje, ale ja wcale nie chce ograniczac jedzenia, uwielbiam jesc

Wspolczuje Milunio tesciwoej, co za okropny babsztyl. Jak jej sie nie podoba Wasz sposb zycia, to nie odwiedzajcie jej, jeszcze sama za Wami zateskni, a jak nie, to zestarzeje sie w samotnosci. Moze byc tez tak, ze od dawna Cie nie lubila, a teraz znalazla tylko powod, aby Ci to okazac. Pozdro


gregorw - 11/7/2008 godz. 18:54

Cóż za wspaniałe forum. "Marudnik". Jak to dumnie brzmi, a jaki poręczne i w ogóle. Ja z natury jestem optymistą i wychodzę z założenia, że nic się nie dzieje bez przyczyny i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pozytywne myślenie też mnie nie opuszcza, chyba, że czasami. Wychodzę również z założenia, że jeżeli coś nas wpienia, denerwuje i nie leży po naszemu, mamy zły dzień i tak dalej to trzeba z siebie to wyrzucić. Po pierwsze to nam ulży, a po następne może się ktoś z pocieszeniami zaraz z najdzie.

Tak więc zaczynam marudzenie. Siedzę przed komputerem i zamiast iść się kąpać, bo fajny film będzie niedługo to ja właśnie piszę i czytam. Dlatego już idę się kąpać i hop pod kołderkę z pilocikiem w ręku.


Fatty - 11/7/2008 godz. 18:56

Zbłąkane białko- ziewałam i mi mucha wleciała...


Stanisław - 11/7/2008 godz. 19:04

I połknęłaś ? ? ?


Fatty - 11/7/2008 godz. 19:10

Nie trzeba było. Sama zaparkowała tak, że już nie miałam jak jej wykrztusić.


Andros - 14/7/2008 godz. 20:26

Loviisa, to był jeden z tych statystycznych kilku, które zjadamy w ciągu życia


gregorw - 15/7/2008 godz. 16:58

Właśnie wstałem. Po pysznym obiadku położyłem się na moment odpocząć i usnąłem. Nie lubię spać w dzień, bo wtedy czuję się do bani. Jestem skołowany i pobolewa mnie głowa. Do tego jestem marudny bez powodu. Więc będę marudził. Dobrze, że jest to forum to będę mógł dać upust mojemu marudzeniu. Więc zaczynam. Jestem zmęczony, pomimo, że spałem.


Stanisław - 15/7/2008 godz. 17:18

I co dalej ?


rubia - 17/7/2008 godz. 17:55

Znowu jestem wrabiana w nadgodziny i w tygodniu naprawdę niewiele mam czasu na cokolwiek. Mój dotychczasowy przewoźnik autokarowy nie ma żadnych wolnych biletów do końca października, więc , żeby móc niedługo wrócić do Polski, będę musiała skorzystać z usług innego, droższego. Moja o dziesięć lat młodsza kuzynka jest w ciąży. Moja o dwa lata starsza kolezanka jest w ciąży. A ja- mimo starań- ciągle nie jestem. Mam od dwóch tygodni okropne relacje z mamą. (to prawie jak w Lotto- kumulacja, tyle że nieszczęść) Nie płaczę. Nie wściekam się. Ogarnia mnie tylko narastające poczucie bezsilności. Ale wiem, że i tak się nie poddam- nie mam wyjścia. Na szczęście mam wsparcie swojego najlepszego Przyjaciela- Męża. Gdyby nie on...


rubia - 17/7/2008 godz. 18:34

Wiem Fasolko i dziękuję Ci za dobre słowo. Podniosłam się w życiu już tyle razy, dlaczego teraz mialoby byc inaczej? Zacisnę zęby i będę walczyć dalej. Przykro mi tylko, że "ten świat jest tak urządzony", jak zwykł był mawiać Verufer (gdziekolwiek jest )
Jutro nowy dzień, a potem kolejny- któryś z nich musi być lepszy od poprzedniego


Milunia - 17/7/2008 godz. 19:04

Rubio kochana poradzisz sobie, bo z tego co zauważyłam jesteś bardzo silną kobietą.
Ten dziwny świat wcale nie jest taki zły jak nam się czasem wydaje
Jestem z Tobą


gregorw - 17/7/2008 godz. 19:23

Do bani. Wczoraj trochę za ostro pobalowałem i teraz czuję się jak by ktoś mnie przeżuł i wypluł. Ale jutro będzie lepiej.


Fatty - 17/7/2008 godz. 19:41

gregorw na dni poimprezowe polecam sok pomidorowy i jajecznicę(o ile jadasz) - pomaga się pozbierać.


rubia - 20/7/2008 godz. 12:09

Dziękuję wszystkim za dobre słowa. Do kompletu nieszczęśc doszły jeszcze problemy z komputerem i trzeba było przeinstalowac mi Windows-a. Nie mogłam się zalogowac. Chyba czarne chmury nade mna wiszą , bo teraz wprawdzie loguję sie bez większych problemów, za to nie mogę używac polskiej literki "ci" czyli "c" z kreseczką.
A tak w ogóle to zarezerwowałam bilet do Polski więc zaraz idę się wpisac w Weselniku. Problemy są, były i będą, ale- na szczęście- nie jestem osobą, która się załamie z powodu kamyka uwierającego w bucie. Pozdrawiam wszystkie Marudy i Narzekaczy- główki w górę! Myślmy o tym, co mamy w życiu dobrego, zamiast skupiac się na tym, czego nam brakuje


velvet - 21/7/2008 godz. 15:10

Mam juz dosyć tego bólu.


Stanisław - 21/7/2008 godz. 16:14

Velvet napisz co Ci jest. Może Ci jakoś pomożemy albo przynajmniej doradzimy


Olla - 21/7/2008 godz. 16:26

Mam dołka... mam wrazenie, że skopałam sobie swoje własne życie.... Strasznie mi brakuje przyjaźni, miłosci i własnego miejsca na ziemi !!!


SIMA - 21/7/2008 godz. 18:59

Nie chce życ,przynajmniej na dzien dzisiejszy.


vegetables - 22/7/2008 godz. 16:34

że piszę pierwszy raz właśnie tu, ale mam już wszystkiego dość, nie chcę jechać na obóz i użerać się tam z trenerką o niejedzenie mięsa, trenować po 6h dziennie, w ogóle już mi się nie chce trenować, zerwał mi się kolczyk w karku, muszę znosić towarzystwo ludzi, których nie lubię i ogólnie MAM DOŚĆ!
jakoś mi lżej, chyba.


Ktosiek - 22/7/2008 godz. 17:05

A czy naprawdę musisz tam jechać?
Ja w ogóle nie przepadam za obozami i grupowymi wyjazdami.

Mój chłopak też kiedyś zerwał sobie kolczyk w karku, ponoć nie goi się specjalnie długo.
Blizna też jest mała, jak się nie przyglądasz, nie widać. : )


Andros - 23/7/2008 godz. 15:36

ja dzisiaj będę pierwszy raz narzekał, może z przymrużeniem oka ale jednak. Wkurza mnie moja mama, zawsze jak sobie robię obiad/kolację to chce żebym jej też zrobił, a czasami mi się po prostu nie chce stać nad garami i gotować większej porcji, już nawet zaczęła jeść zupy na kostce bo ponoć lepsze


JAGA - 23/7/2008 godz. 15:55

quote:
ja dzisiaj będę pierwszy raz narzekał, może z przymrużeniem oka ale jednak. Wkurza mnie moja mama, zawsze jak sobie robię obiad/kolację to chce żebym jej też zrobił, a czasami mi się po prostu nie chce stać nad garami i gotować większej porcji, już nawet zaczęła jeść zupy na kostce bo ponoć lepsze


ej, ten wpis powinien być w weselniku- przecież za niedługo będziesz mieć wege Mamę- nie warto się poświecić dla dobra zwierzaków?


pijanaxpowietrzem - 24/7/2008 godz. 11:44

No więc tak:

-wczoraj jak byłam na rowerze w lesie to mnie gonił jakiś 50-latek i wyglądał na pedofila, no to ja zaczynam szybciej jechać, to on też. Skończyło się na tym, .że jechałam tak szybko, iż myślałam, że zaraz padnę z moją astmą, ale na szczęście jakiś miły starszy pan był ze swoją żoną na spacerze no to ja szybciutko ziuuu, koło nich i coś tam troch,ę pogawędziliśmy, a w tym czasie tamten gościu się speszył i sobie pojechała. ufff.

-tam , gdzie mieszkam, nie mam kompletnmie żadnych przyjaciół. Najbliższa friend mieszka ok. 7 km ode mnie, a najlepsza 22!!! Ehhh, czuję się taka samotniasta. Fajnie by było, gdyby ktoś na forum był wegetarianinem lub wegetarianką w wieku od 13- 18,19 lat i mieszkał w Zielonej... Cóż...

-w schronisku w Z-G nie przyjmują obecnie wolontariuszy!!

-nie mam kasy na iPoda

-mama mi cały czas truje, że nie chce, abym tak od razu przechodziła na wegetarianizm , tylko stopniowio, więc musiałam u cioci zjeść mięso. Potem prawie się na śmierć zapłakałam, a teraz będziemy się w przyszłym tyg. umawiać (ja i mama) do doktor, żeby mi poradziła, jak mam zdrowo niby przejść na wege, ale ja nawet już nie mogę patrzec na mięso, bo widzę wtedy małe bezbronne zwierzątka trzymane w karygodnych warunkach.

-już za miesiąc idę do nowej szkoły w nowym mieście i mam kompletnego stracha, bo będę tam znała jedynie 2 osoby.

Wie,, wiem, dla was zapewne te problemy są błahostkami, ale dla mnie, nastolatki..Ehh

Całusy dla was, nie ma to jak troszke ponarzekać :***


Stanisław - 24/7/2008 godz. 12:05

quote:


-wczoraj jak byłam na rowerze w lesie to mnie gonił jakiś 50-latek i wyglądał na pedofila, no to ja zaczynam szybciej jechać, to on też.

Może powinnaś powiedziec o tym rodzicom i zgłosić to na policję żeby podać chociaż rysopis tego faceta ?


JAGA - 24/7/2008 godz. 14:11

quote:


Wie,, wiem, dla was zapewne te problemy są błahostkami, ale dla mnie, nastolatki..Ehh

Całusy dla was, nie ma to jak troszke ponarzekać :***


żadne błahostki, wszystko jest dla nas ważne. Zawsze możesz się wyżalić. Co do nowej szkoły- też się trochę bałam idąc do liceum, ale wiesz:to jest najcudowniejszy okres w życiu. I właśnie to , ze poznajesz nowych ludzi jest piękne, nikt Cię nie zna, więc każdy otwiera się szczerze na Ciebie, a nie polega na jakiś stereotypach dotyczących Ciebie, które krążą wśród ludzi. Ja dopiero w liceum poczułam się naprawdę sobą i odnalazłam ludzi, którzy mnie zaakceptowali i polubili. Głowa do góry


Andros - 24/7/2008 godz. 15:05

quote:
to jest najcudowniejszy okres w życiu. I właśnie to , ze poznajesz nowych ludzi jest piękne, nikt Cię nie zna, więc każdy otwiera się szczerze na Ciebie, a nie polega na jakiś stereotypach dotyczących Ciebie, które krążą wśród ludzi. Ja dopiero w liceum poczułam się naprawdę sobą i odnalazłam ludzi, którzy mnie zaakceptowali i polubili. Głowa do góry


taa, ja to jakoś inaczej widzę liceum


Fatty - 24/7/2008 godz. 19:55

quote:

taa, ja to jakoś inaczej widzę liceum

ja też

Toć ja jak głupia wyczekiwałam matury i szczerze się na nią cieszyłam, na egzaminy szłam w podskokach- bo matura oznaczała koniec szkoły


pijanaxpowietrzem - 24/7/2008 godz. 23:45

quote:
<Loviisa przytula pijanąxpowietrzem, mając nadzieję, że doda jej to choć troszkę otuchy> [/quote

arigato :*

-wczoraj jak byłam na rowerze w lesie to mnie gonił jakiś 50-latek i wyglądał na pedofila, no to ja zaczynam szybciej jechać, to on też.

Może powinnaś powiedziec o tym rodzicom i zgłosić to na policję żeby podać chociaż rysopis tego faceta ?

Mówiłam mamie, ale jakoś się specjelnie nie przejęła, powiedziała, że mam na siebie uważać ;?

Wie,, wiem, dla was zapewne te problemy są błahostkami, ale dla mnie, nastolatki..Ehh

Całusy dla was, nie ma to jak troszke ponarzekać :***


żadne błahostki, wszystko jest dla nas ważne. Zawsze możesz się wyżalić. Co do nowej szkoły- też się trochę bałam idąc do liceum, ale wiesz:to jest najcudowniejszy okres w życiu. I właśnie to , ze poznajesz nowych ludzi jest piękne, nikt Cię nie zna, więc każdy otwiera się szczerze na Ciebie, a nie polega na jakiś stereotypach dotyczących Ciebie, które krążą wśród ludzi. Ja dopiero w liceum poczułam się naprawdę sobą i odnalazłam ludzi, którzy mnie zaakceptowali i polubili. Głowa do góry

No nie wiem, mam nadzieje, że będzie tak wspaniale, jak piszesz


[edytowane 24/7/2008 przez pijanaxpowietrzem]

[edytowane 24/7/2008 przez pijanaxpowietrzem]

[edytowane 24/7/2008 przez pijanaxpowietrzem]


Włochata21 - 25/7/2008 godz. 19:48

wczoraj wrocilam do domu w wilgotnych juz 2gi dzien butach, niestety pogoda pod koniec wyjazdu splatala nam figla i ciesze sie, ze mimo wedrowki w deszczu i rwania w nogach z zimna, nie zachorowalam, niestety nadal odczuwam okropny bol lydek. Od rana mialam ochote kogos pobic, wszystko mnie wkurzalo ( to chyba reakcja na libacje wczasowiczow powracajacych z Wisly w przedziale na rowery, przez co musialam pol dogi stac na nogach z kilkukilogramowym plecakiem na plecach, gdyz nie bylo juz dla mnie miejsca przez tych chlorow do tego bol glowy, brak sily na zrobienie czegokolwiek, takze na zasniecie.. Jak dobrze, ze minal rozstroj nerwowy i teraz czuje sie wzglednie dobrze, mam juz wszystko w 4 literach. Ciekawe jak bedzie jutro...


Stanisław - 25/7/2008 godz. 19:59

Oj Włochata, współczuję Ci. Zrób sobie gorącej, owocowej herbaty, połóż się wygodnie na kanapie, włącz sobie muzykę jaką lubisz albo film i odpoczywaj


Andros - 28/7/2008 godz. 10:54

byłem dzisiaj na (wege) zakupach, myślałem, że mnie szlag trafi! chciałem sobie kupić orzechy włoskie, poszedłem do Tesco, no fajnie jest taka paczuszka niezaduża, no cena koło 4zł to zdzierżę, obliczyłem sobie koszt zakupów, wyszło mi góra 25zł, w kieszeni miałem 30zł z groszami, no i do kasy, a tam nie dość że nie skasowali mi daktyli to okazało się że mam zapłacić 34zł! ja takie oczy o co kaman, dobrze, że byłem z mamą to zaraz miałem kasę. Patrze na rachunek a moje "orzechy włoskie" to jakieś orzechy pekan z USA, które kosztują 13zł za 150g! w pierwszej chwili chciałem je wyrzucić do kosza, 13zł w plecy. No dobra, kupiłem sobie też czekoladę Wedla z wege działu, 0% dodatku cukru, wsunąłem pół tabliczki (40g), czekolada była ohydna, a w dodatku zorientowałem się, że 100g ma w sobie 499 kalorii !! mam teraz ochotę iść się wyrzygać, autentycznie, jeszcze do tego jestem na nogach od jakiś trzydziestu godzin


Stanisław - 28/7/2008 godz. 11:05

Pralka mi się popsuła w trakcie prania. No cóż, spróbuję ją naprawić. Jestem niezły spec od tych spraw


Andros - 28/7/2008 godz. 16:08

jeszcze przypaliłem dzisiaj pieprzoną zupę z soczewicy, wszystkod o wyrzucenia i jestem bez obiadu


Lily - 29/7/2008 godz. 09:36

Co sie stało rubia?


JAGA - 29/7/2008 godz. 12:32

jestes Rubio dzielną i kochaną kobietą-na pewno dasz radę, wierzę w Ciebie


JAGA - 29/7/2008 godz. 18:27

Najważniejsze, ze już za 3 dni będziesz przy Tacie. Najgorzej jest gdy nie możemy być przy najbliższych, którzy cierpią. Gdy będziesz już w Polsce na pewno będziesz miała wiele siły, żeby wspierac Tate w cięzkich chwilach. Twoja siła i wytrwałość będzie dla niego najlepszym lekarstwem


Andros - 30/7/2008 godz. 16:44

pieprzeni rodzice, przed chwilą usłyszałem że przez to niejedzenie mięsa straciłem rozum i jestem nienormalny (zaczęło się od tego, że skomentowałem skład margaryno-masła, na co zaczęło się wielka kłótnia), na co odpowiedziałem że sami stracili rozum przez to mięso, na co potem matka wpada do pokoju i mówi mi że jak ja się do nich odzywam, na to ja że ona tak samo do mnie mówi, no to ona że ja jestem gnojek i mam siedzieć cicho jak ona mówi, już jej chciałem wygarnąć co naprawdę o niej sądzę, może w końcu by się zamknęła, pieprzony mięsożerca, chyba się zaraz normalnie ubiorę i wyjdę z domu i nie wrócę , a na pewno może zapomnieć że się do niej odezwę, na pewno nie w te wakacje


mary - 30/7/2008 godz. 16:51

Andros nie przejmuj sie ja mam dokladnie to samo. Te same argumenty ze przez niejdedzenie miesa mi odpieprza ze nie jem galaretek itp. Moim zdaniem nie powinienes sie tym tak przejmowac mi po 2 latach tych samych słow za przeproszeniem "wisi to wszystko" oni swoje a ja swoje i juz. Co do spakowania to moze razem pojedziemy w swiat ? zart troche nie na mijescu choc tez o tym nieraz myslalam. Nie łam sie! WEGE zawsze dadza rade w szczegolnosci Ci opolscy


Andros - 30/7/2008 godz. 16:53

quote:
Co do spakowania to moze razem pojedziemy w swiat ?


ciekawa propozycja


mary - 30/7/2008 godz. 17:00

To jaki kierunek obieramy ?


Andros - 30/7/2008 godz. 17:03

byle przed siebie


mary - 30/7/2008 godz. 17:13

ok cos mi sie zdaje ze dostaniemy zjeby zaraz bo sobie pogaduchy urzadzamy nie w tym temacie co powinnismy jakby co to na gg jestem nr w profilu


Włochata21 - 31/7/2008 godz. 13:51

quote:
pieprzeni rodzice, przed chwilą usłyszałem że przez to niejedzenie mięsa straciłem rozum i jestem nienormalny...


o rany, to samo slysze i ja co jakis czas ojciec jeszcze sie nie wtraca do garow, czasem jak widzi moj obiad to mowi, ze przydal by sie schabowy do tego, ale nie jest to zlosliwe, lecz od tak sobie, zreszta kiedys sam zauwazyl, ze nie choruje, a wiec widzi pozytywne efekty wegetarianizmu. Najgorzej jest wlasnie z mama, niedawno pokazalam jej jezyk, bo mnie wkurzyla, wmawiajac, ze wyjde jak Zablocki na mydle i nie bede miala sily do pracy, to calkiem mnie zjechala, ze mi odbilo i sama sie obrazila na 2 dni jakby malo jeszcze bylo, sprzataczka w pracy powiedziala jej (glupie babsko, zamiast pracowac, to popycha pierdoly) ze dziewczyna z jej bloku byla wegetarianka i poronila ciaze i teraz mama nie daje mi spokoju, wszystkim to mowi a ile jest miesozernych kobiet, ktore tez nie moga utrzymac ciazy??!!! ale w takich przypadkach cala wine zwala sie na wegetarianizm, moze dziewczyna ogolnie nie dbala o siebie, palila, pila alkohol, malo jadla, wszystko jest mozliwe. Chocby to byl 1 przypadek na 1000, to i tak bedzie uwazany za rzecz godna rozglosu. Az chcialabym zajsc w ciaze i pokazac jej, ze moje dziecko urodzi sie cale i zdrowe. Ale na razie poczekam, najlepiej nie odpowiadac, to przestanie gderac


Andros - 31/7/2008 godz. 16:14

no właśnie, najbardziej mnie wpienia, że oni muszą całemu światu obwieścić, że jesteśmy wege, najlepiej po to żeby spotkać się ze współczuciem i jakąś opinią jaki to weg(anizm)etarianizm jest zły i niebezpieczny, ja nikomu nie mówiłem, że jestem wege a w cudowny sposób wie już połowa rodziny


Stanisław - 31/7/2008 godz. 16:27

Może rozszfrowali Ciebie pod jakim nickiem ukrywasz się na forum.


JAGA - 31/7/2008 godz. 20:21

to cudownie Rubio słyszeć,że jest lepiej. Myślę o Was wciąż ciepło.

Andros-powiem Ci na pocieszenie,że kiedyś myślałam, że z czasem rodzicą pzechodzą takie gadki. teraz wiem, że często są to tylko marzenia. A nam pozostaje robić swoje, pokazywać swoim postępowaniem, smacznymi posiłkami, zdrowiem, że to co robimy jest naszym świadomym i dobrym wyborem za który bierzemy odypowiedzialność


mary - 31/7/2008 godz. 20:33

Moje dzisiejsze powody do marudzenia: pol dnia stralam sie opalic bom blada jak corka mlynarza i wszystko na nic jak bylam blada jak trup tak jestem. Ugotowalam pycha pomidorowa, ktorej moj ojciec nie raczyl nawet tkac bo ponoc czasu nie mial. Ugryzl mnie komar a raczej komarzyca? i swedzi mnie to diabelsko. Jutro zwalaja sie do mnie goscie ktorych nie cierpie a ponadto jutro zaczynamy zniwa z prawdziwego zdarzenie czyli bedzie niezly zapieprz (za przeproszeniem).Wrrrr jak sie chrzani to na calej lini.


Andros - 31/7/2008 godz. 21:29

kolejny powód do narzekania, moje małe zwierzątka mi się jakimś cudem rozpierzchły po pokoju i nie wiem czy wszystkie złapałem

mary, to wiesz trzeba udawać jakąś tam astmę czy coś


aktualizacja

przeczytałem właśnie menu weselne mojego brata, tylu rodzajów mięsa to ja jeszcze nie widziałem :/

[edytowane 1/8/2008 przez Andros]


verufer - 1/8/2008 godz. 18:54

Is there anyone who is kind enough to kill me? Thank you...
P.S. Pozdrawiam wszystkich po krotkiej nieobecnosci przed nieobecnoscia troche dluzsza...

[edytowane 1/8/2008 przez verufer]


Stanisław - 1/8/2008 godz. 20:39

Ciesze się, że wrócileś i mam nadzieję, że nie odejdziesz tak prędko


jazz - 3/8/2008 godz. 21:42

muszę sobie pomarudzić czuje się cholernie samotna nie wiem dlaczego i tylko tyle mam nadzieję że ten stan nie utrzyma się długo


Patrice - 3/8/2008 godz. 21:56

quote:
muszę sobie pomarudzić czuje się cholernie samotna nie wiem dlaczego i tylko tyle mam nadzieję że ten stan nie utrzyma się długo

nie martw się, to zawyczaj jest stan przejsciowy, pomysl o czyms miłym, o jakis miłych miejscach, osobach i bedzie lepiej, głowa do góry... nie mozna sie temu poddac , czasami jak nachodza mnie takie głupie mysli, jakies leki najczesciej pozna pora , to az sie sama siebie boje, trzeba walczyc z samotnościa i z samymi myslami o samotnosci


jazz - 3/8/2008 godz. 22:23

dzieki patrice tylko jak walczyć ze samotnością?


Patrice - 3/8/2008 godz. 22:34

poprostu nie mozna sprawic by myslało sie tylko o tym, jesli juz jest się samotnym, to trzeba miec takie zainteresowania, i cele w zyciu, ktore beda zaprzatac mysli, otaczac sie np. zwierzakami, szukac dobrych ludzi , wychodzic na zewnatrz az w koncu przełamie się ta fizyczna samotnosc


hipiska - 4/8/2008 godz. 12:44

Też ostatnio mam ten prolem, że czuję się samotna.... Umarł mój piesek, a konkretniej suczka, która strasznie kochałam, przyjaciele jakoś mniej sie mną interesują ostatnio....Rodzice pracują, a poza tym oni nie zawsze potrafią mnie zrozumieć.....
Czuję się często samotna i jest to wg.mnie najgorzse uczucie. Czasami lubię pobyć sama, nie jestem tzw. "duszą towarzystwa", ale czasem bycie sam na sam tylko z sobą totalnie mnie dobija....Jak np. dzisiaj....
Eh, idę się wziąść za coś, bo takie rozczulanie się nad sobą raczej mi nie pomoże


jazz - 4/8/2008 godz. 12:50

trzymaj się hipiska jeszcze będzie dobrze


Bellis_perennis - 4/8/2008 godz. 15:32


Hipisko to odezwij się do znajomych pierwsza. Wiesz to zwykle działa w dwie strony. Wyciągnij ich gdzieś. Nie czekaj na pierwszy ruch co do psiaka mój ma 10 latek i mam już powoli poczucie tego, że jego odejście jest coraz bliżej. Moja rada to weź sobie kundelka ze schroniska. Zrobisz coś naprawdę dobrego. Tam jest wiele piesków, które czekają na dom.

Ja ostatnio mam wrażenie, że mam zły sen. Chcę się obudzić i nie mogę... Poznałam mężczyznę-moją bratnią duszę. Kogoś kto stał mi się bardzo bliski. Poznała nas moja przyjaciółka. Wtedy on się w niej kochał. Ona miała go dosłownie gdzieś. I podkreślała to na każdym kroku. Gdy ja zaczęłam coś do niego czuć i czynić odpowiednie działania w tym kierunku to moja przyjaciółka wyskoczyła z tym, że go KOCHA! Tak z dnia na dzień... Trzeba dodać, że sama pchała nas w ramiona... Przyjaźnimy się kilkanaście lat... I nie wiem co on czuje... i co ja mam zrobić?


jazz - 4/8/2008 godz. 15:35

o mamo wiesz na twoim miejscu nie nazywałabym jej juz przyjaciółką nie robi sie takich rzeczy przyjaciołom. a co na to wszystko ten chłopak?


Bellis_perennis - 4/8/2008 godz. 15:47


Teraz jest za granicą. ale wróci a z nim problem. Wydaje mi się, że ona nie była do końca świadoma tego co robi. Nie chcę jej usprawiedliwiać ani osądzać. Nie jestem nawet zła... Jestem rozczarowana i nie potrafię z nią już normalnie rozmawiać. Po tylu latach... Byłyśmy na dobre i złe. A on? To naprawdę wyjątkowy facet. Inny niż wszyscy. Jego fizyczność w ogóle mi się nie podoba tylko wnętrze...


jazz - 4/8/2008 godz. 15:51

a oni są razem jako para?
bo skoro nie to wyznaj mu co czujesz. może to miłośc twojego życia?


Bellis_perennis - 4/8/2008 godz. 16:00


Nie są razem... Ona ostatnio stwierdziła, że ona zna go o wiele dłużej ale dogaduje się z nim gorzej niż ja.
Ja mu miłości na pewno nie wyznam bo się boję. O uczuciach jakoś tak nie potrafię mówić... Od zawsze miałam z tym problem. Jak się okaże, że on jednak coś do niej czuje to ja się ośmieszę. To jakaś sytuacja beż wyjścia. Może czas pokaże...


Bellis_perennis - 4/8/2008 godz. 16:02


A kij wie o co jej chodzi... Ona chyba sama tego nie wie a co dopiero inni. Zresztą zaczyna mnie unikać.


Bellis_perennis - 4/8/2008 godz. 16:20


Wydaje mi sie, że należą mi sie wyjaśnienia z jej strony... Ach tam. Ludzie lubią uciekać od problemów które sami stworzyli zamiast stawić im czoło.
Poczekamy aż on wróci i się okaże...


Ktosiek - 4/8/2008 godz. 19:42

To prawda.
Kiedy facet, na którego lecą wszystkie laski w mieście jest właśnie z tobą, to nagle wszystkie baby się odwracają i zostajesz ogłoszona dziwką.


patusiek16 - 5/8/2008 godz. 06:23

Byłam w takiej sytuacji i powiem ci ,że najlepiej byłoby dowiedzieć się co czuje ten chłopak , to on powinien dokonać wyboru a wy powinnyście się dalej przyjaźnić wiem ,że to czasem nie możliwe ale nic tu i tak nie da twoje starania jeśli on woli jednak ją.
Trzeba się będzie najwyżej z tym pogodzić są jeszcze inni faceci na szczęście uszy do góry ,rozejrzyj się ,może jest ktoś jeszcze kto ci się podoba.
Najlepsze dla was to obie z niego zrezygnować .
Nie warto niszczyć przyjaźni , a miłość to jedna z kłód które potrafią ją złamać .


Stanisław - 5/8/2008 godz. 21:12

U mnie wczoraj tak wiało


patusiek16 - 5/8/2008 godz. 21:57

Oju mnie też i szyba w kuchni poszła


hipiska - 6/8/2008 godz. 21:58

Byle jak.
Ludzie mnie zawodza.
Nie wychodzi mi to, co od dawna probuje osiagnac.
Boli mnie brzuch.
Smutno, zle, i beznadziejnie.......
Jutro trace wydarzenie, ktore pewnie na zawsze pozostaloby w mojej pamieci....

I nawet klawiatura mnie nie slucha.....

Marazm.


Włochata21 - 6/8/2008 godz. 22:16

qrcze, wlasnie przypomnialam sobie, ze wraz z połnocą skonczylam 23 lata ( a dzien zapowiadal sie spokonie ...) jak ten czas szybko leci, dobrze, ze -podobno- nie wygladam na swoj wiek


fasolencja - 6/8/2008 godz. 22:22


wsiego najlepsiejszego Włochatko !!!!!!!
spełnie nia marzeń i duuużo radości
ja mam jutro oczko

[edytowane 6/8/2008 od fasolencja]


Ayna - 7/8/2008 godz. 05:56

Szanowne jubilatki , wszystkiego najlepszego !
Tylko dlaczego piszecie o tym w marudniku ?
Wasz wiek to cudowny wiek , cieszcie się młodością. Sto lat !

[edytowane 7/8/2008 przez Ayna]


NatusiaMK - 7/8/2008 godz. 09:49

Całe życie nabrało czarnych kolorów. W ubiegłym tygodniu skończyła sie moja krótka droga wegetarianizmu. Skończyło się wszystko,co było wartościowe...
W ubiegłą środę uległam wypadkowi,doznałam poparzeń obu ud drugiego stopnia. Czeka mnie długie leczenie,podczas którego muszę stosować dietę wysokobiałkową. Spalona tkanka musi się szybko odbudować.
Już zaczęłam jeść ryby,zastanawiam się nad mięsem drobiowym.Wiem,że wielu z was teraz mnie potępi i wyzwie od najgorszych.Ale niestety poparzenia muszą się szybko wyleczyć. To bardzo bolesne rany.
Pytałam lekarza czy można czymś zastąpić białko zwierzęce. Można,ale byłoby to czasochłonne i drogie. A ja nie chodzę,więc nie ma mowy o zakupach,a tymbardziej przygotowywaniu potraw...
Może kiedyś wrócę do wegetarianizmu. Teraz niestety moje zdrowie stoi na pierwszym miejscu...Pewnie uznacie,że to samolubne. Ale mając żywą tkankę podskórną na wierzchu,każdy by tak postąpił.Prócz tego leki nie tylko testowane na zwierzętach,ale też częściowo ze zwierząt pozyskiwane...
Świat legł w gruzach...mój ślub również został odwołany...


hipiska - 7/8/2008 godz. 09:57

Natusiu, ja rowniey jem ryby I rowniez ze wygledow zdrowotnych. Wiesz, narazie musimy przede wszystkim wyzdrowiec, to jest najwazniejsze moim zdaniem.
Wszystko bedzie ok, zobaczysz Narzaie mysl przede wszystkim o tym zeby wrocic do zdrowia, a potem wszystko samo wroci do normy......Tak mysle. Bo sama tez mam problem tego typu...No,ale coz. Zdrowie najwazniejsze.Eh....


Ayna - 7/8/2008 godz. 10:30

quote:
Całe życie nabrało czarnych kolorów. W ubiegłym tygodniu skończyła sie moja krótka droga wegetarianizmu.
W ubiegłą środę uległam wypadkowi,doznałam poparzeń obu ud drugiego stopnia.
Świat legł w gruzach...mój ślub również został odwołany...


Och Natusiu , tak bardzo mi przykro ! A zaczęłam się zastanawiać czemu nas nie odwiedzasz.
Co się właściwie stało ,że doszło do tych poparzeń ?
Życzymy Ci szybkiego powrotu do zdrowia.....obyś jak najmniej cierpiała..... a ślub no cóż odbędzie sie w innym terminie.......Życie toczy sie dalej , bądź cierpliwa........


Bellis_perennis - 7/8/2008 godz. 11:41


Natusiu ja zapewne postąpiłabym tak samo jak Ty. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! Bedzie dobrze

Fasolko jesteśmy z tego samego rocznika. 21 lat to najpiękniejszy wiek...


Stanisław - 7/8/2008 godz. 16:16

quote:
Wiem,że wielu z was teraz mnie potępi i wyzwie od najgorszych.

Nikt Cię Natusiu nie potępi a jeśli ktoś by tak zrobił nawet w myślach to naprawdę byłby bez serca. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.


Włochata21 - 7/8/2008 godz. 19:32

quote:
wsiego najlepsiejszego Włochatko !!!!!!! ja mam jutro


heh, forumowa zołza dziekuje Wam za zyczenia ciekawe, Fasolencjo, czy bysmy ze soba wytrzymaly (2 silne charaktery) ? ogolnie z lwami sie dogaduje

quote:
W ubiegłą środę uległam wypadkowi,doznałam poparzeń obu ud drugiego stopnia


współczuje najmocniej, 2 lata temu w lipcu doznalam poparzenia slonecznego w calej tylnej czesci ciala (z wlasnej glupoty), nie moglam chodzic, spuchly mi pachwiny pod kolanami, krew w pekajacych szczelinach skornych-lekarka nie wierzyla, ze nie zostanie blizn-a jednak-wylizalam sie. Mialam przepisana jakas masc na recepte-ze srebrem, ale Ty na pewno masz cos silniejszego. Zycze powrotu do zdrowia, wierz w to, a uda sie!


fasolencja - 7/8/2008 godz. 19:47

śmiem mniemac, że tak, bo ja lubię silne charaktery ja w ogóle wszystkich lubię (no..prawie) tylko zawsze plotę co mi ślina na język przyniesie i ogólnie to brak mi ogłady towarzyskiej ale Ty Włochata jesteś fajna i wcale nie zołza może czasami

[edytowane 7/8/2008 od fasolencja]


NatusiaMK - 7/8/2008 godz. 19:59

Dziękuję wam wszystkim!
Włochata,ja tez mam krem ze srebrem przepisany przez chirurga. Spędziłam pięć dni w szpitalu. A wszystko to z bardzo błahego powodu-gorąca kawa. Nigdy bym nie pomyślała,że kubek kawy może siać tyle spustoszeń...teraz ważne jest,żebym to wyleczyła i zadbała o brak blizn...
Pozdrawiam i ciesze się,że jesteście ze mną. :*


Bellis_perennis - 7/8/2008 godz. 20:20


Yyyyyyyy to od kawy??? W takim razie ja mam więcej szczęścia niż rozumu bo ostatnio wylałam sobie wrzątek na gołe nogi... Ale od razu pobiegłam pod prysznic i polewałam zimną wodą aż przestało boleć i znikło zaczerwienienie. Może dlatego nie mam ani śladu


hipiska - 7/8/2008 godz. 20:47



ogolnie z lwami sie dogaduje



Jakby co, to ja jestem lew


NatusiaMK - 8/8/2008 godz. 09:03

Dziękuję...
No tak,od kawy. Lekarze nie chcieli mi wierzyć jak zobaczyli bąble wielkości piłki do tenisa...pierwszy raz w życiu widziałam coś takiego...potem ściąganie skóry,zmiany opatrunków,zasychanie,odrywanie...teraz juz jest lepiej.Rany zaczynają zasychać i powstaje nowa skóra. Na jednej nodze nawet już odrastają włosy,więc jest nadzieja na szybszą poprawę. No ale ryby jem tak,jak lekarz kazał Dużo białka i tłuszczu. Może jak już wyzdrowieję i będę w pełni sił,to zacznę dbać o siebie i w pełni ruszę z wegetarianizmem...zobaczymy...
Dziekuję,że jesteście ze mną.
Pozdrawiam.


Ensifer - 8/8/2008 godz. 09:09

Spaliłem się na popiół Po prostu tragedia...


Ayna - 8/8/2008 godz. 09:13

quote:
No ale ryby jem tak,jak lekarz kazał Dużo białka i tłuszczu.

A ja czytałam ,że na oparzenia to dobrze jeść : buraki , marchew , cebulę ,szpinak , sałatę , melony.


fasolencja - 8/8/2008 godz. 13:27

quote:

Fasolka, wszystkiego naj !


dziękuję, ten temat się tak rozpanoszył i na weselnik i na marudnik, a ja sobie nawet dzisiaj nie pohulam, bo wszyscy powyjeżdżali albo pracują taki urok urodzin w wakacje będę z Wami na forum, albo uchlam się do lusterka
zauważyliście jaka dzisiejsza data jest fajna? trzy ósemki paradoksalnie, nic się dzisiaj dla mnie szczególnego nie wydarzy


NatusiaMK - 8/8/2008 godz. 17:15

Tak ,Ayna to tez mam w zaleceniu.
Ale równiez kazał mi lekarz jeść białko pełnowartośiowe w tym białe mięso. Do drobiu jakoś nie mogę sie przekonać,ale ryby póki co zjadam...
Powiem szczerze,że ostatnio na widok pieczonego indyka nie poczułam obrzydzenia.Wręcz przeciwnie,miałam ochotę. Czyżby uruchomił sie system obrony organizmu? Czyżby moje ciało samo chciało sobie pomóc i mówi mi co robić?
Sama nie wiem...


Ayna - 8/8/2008 godz. 17:30

Chyba ciut lepiej sie czujesz , bo zaglądasz tu do nas częściej . Zdrowiej nam kochana jak najszybciej.
Odnośnie Waszego ślubu to na kiedy był planowany , we wrześniu ? Co się odwlecze to ....nie uciecze. To jeszcze nie koniec świata , oopss to wg niektórych religii miałoby być dzisiaj 08. 08 2008


jazz - 8/8/2008 godz. 19:24

a mi sie dzisiaj nazbierało na wspomnienia i czytałam stare maile od byłego i oglądałam zdjęcia
i teraz jest mi cholernie smutno (


patusiek16 - 8/8/2008 godz. 20:27

Dopadła mnie depresja ,moje życie wydaje mi się bezsensowne.
Nic się w nim nie dzieje ,jestem sama niekochana ,niby kogoś ciągle poznaje , mam niby przyjaciół ,ale co z tego kiedy nikt nie ma nawet czasu a ni ochoty się spotkać .
Niby jest jakiś chłopak ,ale ja czuje się dalej sama i nic mnie nie cieszy dzień po dniu wydaje się nieustająca rutyna dziejąca się zupełnie nie potrzebnie .
Szukam ciągle sensu ,ale wcale go nie znajduje .
nie jest wcale lepiej bo nic się nie dzieje ,tak chciałabym od życia jakiejś niespodzianki czegoś co pozwoliło by mi uwierzyć ,że mam po co istnieć,ale nie podczas roku szkolnego tylko nauka.
I choć chciałabym się zmienić to nie potrafię ,nienawidzę tego kim jestem i jaka jestem ale nie potrafię znaleźć w sobie odwagi by sie raz na zawsze zmienić .
Otworzyć na świat i zmienić.
Nie wiem czy mi się to uda bo poznaje ciągle ludzi takich jak ja spokojnych za dużo myślących za mało szalejących ,a mi potrzebny ktoś kto odda się marzeniom i raz choć posmakuje życia w pełni .
Ktoś kto pchnie mnie w wir pomorze się przełamać .
Niestety jak dotąd nikogo takiego nie znalazłam ,a dziś się zdołowałam i te wszystkie złe emocje i odczucia wróciły,one ciągle tkwią na dnie mego serca i wychodzą gdy jest mi smutno i źle jak znaleźć sens i zadowolenie z życia jak nauczyć się cieszyć ,że się żyje .
Tak chciałabym cenić to że żyję dziękować za to i korzystać z niego ale nie potrafię
wyrzuciłam z siebie wszystkie smęty i wiecie poczułam nawet troszeczkę lepiej.


xxl - 8/8/2008 godz. 22:48

Co tam zakaz, ktoś powinien im porządnie natrzepać w tyłek, raz na zawsze!! Żal mi psiaka i jego rozżalonego, przestraszonego serducha To okropne uczucie, być w ten sposób porzuconym. Czy zabrałaś go z tej drogi, fasolencjo? Ech, ja za Miśkiem tak tęsknię, a ludzie swoje psiaki wyrzucają i skazują na śmierć


jazz - 8/8/2008 godz. 23:06

kurcze nawet nie chcę sobie myśleć co czuje takie zwierzę porzucone gdybym takich dopadła...eh ja dzisiaj dzwoniłam do toz-u bo w moim mieście otwarli nowy sklep zoologiczny i zwierzaczki są tam w okropnych warunkach mam nadzieję ze zareagują szybko i skutecznie.


patusiek16 - 9/8/2008 godz. 06:42

Psy powinny być na jakiś papierach , pod kontrolą prawna .
Zbyt łatwo ludziom przychodzi nabycie psa i nie liczą się z tym ,że on tez ma jakaś wartość.
Jeśli na każdego psa były by dokumenty i zaświadczenia oraz przymusowa kontrola u weterynarza, czy gdzieś co pół roku chociaż.
To było by lepiej nikt nie mógł by się tak po prostu ich pozbywać ,jeszcze za nie zarejestrowanie bym dawała wielkie kolegia .
Nabycie psa powinno być wielkim przywilejem nie danym każdemu.


JAGA - 9/8/2008 godz. 12:01

mam nadzieję i wierzę, że znajdzie dom...


Mayka - 9/8/2008 godz. 14:02

Biedny piesek Kilka lat temu byłam świadkiem podobnego wydarzenia, tyle że stało się to w centrum miasta na ruchliwej ulicy Piesek około pół roku, bialutki, podobny do labradora. Dwa dni szukałam mu domu i udało się, mieszka do dziś u mojej cioci i jest szczęśliwy. Mam nadzieję, że nie pamięta już tamtego dnia. Ale ile takich piesków nie ma szczęścia i giną gdzieś przerażone i osamotnione.
Nie mam słów na takich ludzi. Czy to się kiedyś skończy?


patusiek16 - 9/8/2008 godz. 15:54

Niestety pewnie nigdy się nie skończy ,ale musimy pomagać nie damy rady zmienić tego świata .
Możemy jednak go w jakimś tam stopniu ulepszyć.


jazz - 9/8/2008 godz. 19:20

mam doła doła doła! nigdzie nie chcę mi się wychodzić i pożarłam się z przyjaciółką a na to wszystko jeszcze mój piesek się rozchorował


fasolencja - 9/8/2008 godz. 19:22

quote:
Przedwczoraj zmarł mój ukochany Tato.


ściskam Ciebie mocno


jazz - 9/8/2008 godz. 19:27

bardzo mi przykro rubio


JAGA - 9/8/2008 godz. 20:00

quote:
Przedwczoraj zmarł mój ukochany Tato.


zadne słowa tutaj wypowiedziane nie zmniejszą Twojego bólu, ale myślami jestem przy Tobie


Stanisław - 9/8/2008 godz. 20:35

Tak mi przykro Rubio z powodu śmierci Twojego taty. Łączę sie z Tobą w głębokim żalu i smutku i składam Ci najszczersze wyrazy współczucia


hipiska - 9/8/2008 godz. 20:40

Śmierć bliskiej nam osoby to jakby ktoś wykroił nam kawałek serca. Tej luki nigdy nie zapełnimy......Bardzo ci Rubio współczuję. Ale pamiętaj - życie toczy się dalej......Choć czasem trudno wrócić do codzienności po takim wydarzeniu

Trzymaj się!!!


Ayna - 9/8/2008 godz. 20:48

quote:
Przedwczoraj zmarł mój ukochany Tato.

Aż mnie zakuło w sercu jak to przeczytałam Przyjmij Rubio szczere kondolencje......mocno Cię ściskam......
Czy zdążyłaś chociaż z tatą porozmawiać gdy przyjechałaś do Polski ?


Milunia - 9/8/2008 godz. 21:00

Bardzo mi przykro Rubio.....współczuję Ci i tulę w żalu


Włochata21 - 9/8/2008 godz. 23:57

quote:
Dzięki. Mimo smutnych okoliczności życzę - z okazji urodzin-wszystkiego co dobre Fasolce i Włochatej


Dziekuje Rubia i zarazem przyjmij moje wyrazy ubolewania nad śmiercią taty Jakas dziwna pora nastala, u mnie w dalekiej rodzinie zmarły niedawno 2 starsze ciocie, mialy ponad 80 lat, choroba chwyciła je prawie jednoczesnie.

A Tobie co Fasolko??? Ja w polowie lipca tez znalazlam pieska i musialam oddac go do schroniska w tej chwili najbardziej ze wszystkiego chcialabym go wyciagnac stamtad i zostawic na zawsze:/


patusiek16 - 10/8/2008 godz. 08:34

mi też bardzo przykro trzymaj się Rubio.


Mayka - 10/8/2008 godz. 10:25

Bardzo mi przykro Rubio. Wiem, że żadne słowa słowa nie ukoją Twego bólu. Ogromnie Ci współczuję


JAGA - 10/8/2008 godz. 14:25

quote:
jest źle.fasola zawija się do strąka


żeby mogła wyrosnąć cudowna dojrzalsza Fasolka


motylek8725 - 10/8/2008 godz. 15:27

ojej strasznie mi przykro rubio:-((((brak mi slow...:-( wiem ze nic nie ukoi twojego bolu ale mam nadzieje ze to ze wszyscy sa teraz z toba choc troche podniesie cie na duchu:-(

[edytowane 10/8/2008 przez motylek8725]

[edytowane 10/8/2008 przez motylek8725]


Włochata21 - 10/8/2008 godz. 18:16

quote:
kurde, nie lubię ludzi

ja raczej tez nie, choc nie lubie samotnosci, wole byc z dala od innych, niestety ostatnio wszystko mnie wkurza w innych, a jak pomysle, ze otaczaja mnie sami miesozercy, wtedy jeszcze bardziej nie mam ochoty na przebywanie z nimi. Wkurzaja mnie widywane na ulicach puste panienki, stare grube baby depczace mnie i gniecace przy wsiadaniu do autobusu, zule i cyganki co chwila zawracajace tylek, wypicowani chlopaczkowie... chyba tylko oni nie widza swojej glupoty.

i mam takiego strasznego strasznego pecha

ja zauwazylam, ze ilekroc zdradze komus moj plan, to niestety lednie on w gruzach i to jest prawidlowosc. Dlatego postanowilam juz nikomu nic nie mowic o moich przedsiewzieciach. Zlozylam Cv i list motywacyjny w kilka fajnych miejsc, skontaktowali sie ze mna tylko z 1 firmy, ale widac moje kwalifakcje nie sa wystrczajace a musze jak najszybciej znalezc prace, bo zostane bez grosza w piatek wydalam 45 zl na badania, wiec troche moj portfelik opustoszal


patusiek16 - 10/8/2008 godz. 19:23

Rubio kochana trzymaj się cieplutko, wiem że bardzo cierpisz ja kiedyś tez straciłam tatę i wiem jak to jest mieć tylko mamę.
Ale dasz sobie rade , pamiętaj ,że choć odszedł to jednak że dla ciebie będzie żył zawsze we wspomnieniach w pięknych chwilach spędzonych razem ,pamięć o nim nie zaginie ,nie rozpaczaj ,pogódź się z jego odejściem ,i myśl że tam gdzie trafił dozna szczęścia .


Stanisław - 10/8/2008 godz. 19:44

Moj tata zmarł jak miałem dwa lata także nie pamiętam praktycznie swojego ojca. Wiem tylko jak wyglądał ze zdjęć. Od tej pory wychowywała mnie mama i moje dwie starsze odemnie siostry.


Andros - 11/8/2008 godz. 16:14

abstrahując od dyskusji, byłem dzisiaj w poznańskim zoo (tym koło Malty), ehh syf, kiła i mogiła szkoda mi tych zwierząt


jazz - 11/8/2008 godz. 17:50

mój ukochany piesek jest baaaaaaaaardzo chory (


patusiek16 - 11/8/2008 godz. 19:15

A co mu się stało.
Na co zachorował co powiedział weterynarz?
Bardzo mi przykro


jazz - 11/8/2008 godz. 21:46

niewydolność nerek jutro jedziemy na szczegółowe badania i wszystko sie okaże aż się boję myśleć co to będzie (


jazz - 11/8/2008 godz. 22:23

dzięki dziewczyny. ale z dzisiejszych prognoz nie wygląda to najlepiej no i ma on swoje latka ,takie życie


patusiek16 - 12/8/2008 godz. 07:52

Nie trać wiary jeszcze może wszytko będzie dobre ,trzymaj się.


Ayna - 12/8/2008 godz. 09:07

A mnie wczoraj zalał piwnicę . Popsuła się pralka.


rubia - 12/8/2008 godz. 12:10

Wkurza mnie rodzina- bliższa i dalsza. Mam ochote powystrzelać ich jak kaczki (wiem, niegodne to slowa z ust wegetarianki), a przynajmniej osmagać porządnie bacikiem


patusiek16 - 12/8/2008 godz. 17:11

O a jak mnie moi wkurzają
codziennie jedno i to samo ,jak ty się ususzyłaś tak ładnie wyglądałaś, co ty zrobiłaś ,przytyj ,zacznij jeść normalnie kup sobie jakiejś wędliny boże już nie mogę.
Nie mogą zaakceptować ,że ja waśnie taka chce być , dać mi spokój i przestać powtarzać jedno i to samo ,jestem wegetarianka jaka wędlina i co ona ma do utycia boże ,jak to ludzie źle pojmują świat .
Jem masło orzechowe ,ser żółty ,dużo węgli ,ale nie przesadzam i jest dobrze tylko im sie nie podoba


Fatty - 12/8/2008 godz. 18:18

patusiek to nie odzywaj się Wszelkie ich uwagi zbywaj uśmiechem, ignoruj.

U mnie to podziałało do tego stopnia, że moja mama chyba uważa, że farmazony z wege dawno mi minęły i jem wszystko. A ja nadal mięsa niet, tylko mówić o tym przestałam

jazz, trzymam kciuki za psiaka.

Co do mojego delikatnego marudzenia: nie mam internetu. Teraz siedzę u siostry w pracy cichcem z netu korzystając.


Stanisław - 12/8/2008 godz. 18:26

quote:

Jem masło orzechowe ,ser żółty ,dużo węgli ,ale nie przesadzam i jest dobrze tylko im sie nie podoba

Patusiek, jak to jesz dużo węgli. Nie bardzo rozumiem.


patusiek16 - 12/8/2008 godz. 18:31

Węgli znaczy węglowodanów i dużo kalorycznych rzeczy a te się dalej czepiają.
Fatty dzięki za rade zastosuję


jazz - 12/8/2008 godz. 18:47

quote:


jazz, trzymam kciuki za psiaka.

.


dziękuje Fatty jest nadzieja co prawda ma niewydolność nerek i trzustki ale jet nadzieja na wyleczenie powinnam to pisać w weselniku ale jestem taka szczęśliwa


xxl - 13/8/2008 godz. 19:39

Dwa lata. Jeszcze tylko dwa lata i się wyprowadzę.


fasolencja - 13/8/2008 godz. 19:42

quote:
Dwa lata. Jeszcze tylko dwa lata i się wyprowadzę.

no jasne
i wtedy nikt Ci nie będzie dokuczał


vegesmile - 14/8/2008 godz. 14:08

Maaatko jak ja nienawidzę wszystkiego dookoła ( byłam przed chwilą po plecak / białą bluzkę / buty i nie wytrzymałam Nienawidzę tych wszystkich galerii świecące się podłogi, ukochane psiapsiółeczki i zakochane pary oraz kolorowe reklamy i mnóstwo drogich a brzydkich i za małych rzeczy Mam 180cm i praktycznie w samych tunikach chodzę... A te centra to praktycznie krzyczą "pokaż pępek za jedyne 359.99 zł" Osz kurde jak ja nienawidzę homo sapiensa!! (


rubia - 14/8/2008 godz. 18:55

Mniej więcej od wczoraj jestem ofiarą zmasowanych ataków komarów. Wcale mi nie do śmiechu, bo naprawdę nie mogę już wytrzymać- żadne "Off-y" nie działają, a ja nie mogę spać, myśleć, działać, bo co chwila mam na skórze nowe ukąszenie. Czy ktoś zna jakąś skuteczną- nie apteczną- metodę na to paskudztwo?


Stanisław - 14/8/2008 godz. 19:07

Rubio, kup w sklepie zapach waniliowy i nasmaruj nim odsłonięte części ciała. To naprawdę działa odstraszająco na meszki i komary. Spróbuj.


patusiek16 - 14/8/2008 godz. 20:42

Nie wiem czy na komary też działa ,ale na muchy to cuda sprawia ocet boja się zapachu i nie siadają.


JAGA - 14/8/2008 godz. 20:43

quote:
Rubio, kup w sklepie zapach waniliowy i nasmaruj nim odsłonięte części ciała. To naprawdę działa odstraszająco na meszki i komary. Spróbuj.


muszę wypróbować, bo również mam dosyć wszelakich owadów gryzących. Ledwo wyjdę z domu- kilka nowych ugryzień. Dziś 1 meszka przeszła sama siebie: dopadła mnie w domu


rubia - 14/8/2008 godz. 21:17

Wypróbuję wanilię, piołun, ocet- wszystko. Ktoś mi wspominał o czarnym bzie- tylko nie wiem, w jakiej postaci. Po ostatnim poście: mam dwie nowe "rany" odniesione w bitwie, czyli ukąszenie w udo i w głowę (mam długie włosy; skubnął mnie drań w przedziałek). Całe szczęście, że nie jestem alergiczką. Problem może się wydawać banalny, ale- jako wieloletnia ulubienica komarów- wiem,że potrafią dać w kość.


Stanisław - 15/8/2008 godz. 07:23

A jak będziecie ładnie pachnieć po takim nasmarowaniu wanilią.


JAGA - 15/8/2008 godz. 08:48

w domu tez Cię tak gryza Rubio? Może warto zainwestować w specjalne siatki na okna- zakładasz wiosną i mogą tak być na oknie cały rok (u nas ściągamy na zimę). Zadne muchy, komary i tym podobne stworzenia przez siatkę nie przelecą, a nie wpływa ona na możliwości otwierania, uchylania okna.

pomimo tego, że jest dziś piątek to post w kosciele katolickim nie obowiązuje z powodu święta- chore: ludzie świętują kosztem zwierząt


patusiek16 - 15/8/2008 godz. 14:04

Ja dziś odczuwam bardzo to ,że jest świeto wojska ,oglądałam defilade i smiałam się z Kaczki ale biedny zmokł.

[edytowane 15/8/2008 przez patusiek16]


patusiek16 - 16/8/2008 godz. 11:25

ja dziś w nocy prawie nie spałam myśl,że muszę wracać do jedzenia mięsa jest dla mnie wielkim szokiem i nie mogę się z tym pogodzić, dobrze ,że nie muszę jeść świnek wiecie moi rodzice je maja i taki mały prosiaczek biega po podwórku jak na niego patrze to serce mi się kraja ,że wkrótce urośnie i pójdzie pod nóż (


hipiska - 16/8/2008 godz. 12:23

Patusiek, dlaczego musisz jeść mięso? I jakie? Ja też jem ryby, bo muszę....


patusiek16 - 16/8/2008 godz. 12:42

Bo nie mam okresu i rodzice zmuszają i tak udało mi się i będę jadła tylko drób i ryby,nie zniosłabym śwniki zjadać.
Straszą mnie ,że wywiozą do zamkniętego szpitala albo ogólnie gdzieś gdzie leczy się anoreksję ich zdaniem anoreksja i wegetarianizm to to samo
Może podasz mi swoje gg chętnie bym z kimś pogadała kimś takim jak ty kto ma podobny problem
Albo napisz na moje często jestem na niewidocznym ale się tym nie zrażaj 9849131 czekam


Ensifer - 17/8/2008 godz. 19:51

Kobiety są straszne (


hipiska - 17/8/2008 godz. 20:44

Oj są. Tak samo jak mężczyźni zresztą

Patusiek, zapisałam sobie twoje gg, jeśli będziesz dostępna, a ja akurat też będę to zagadam do ciebie

[edytowane 17/8/2008 od hipiska]


patusiek16 - 17/8/2008 godz. 22:03

ja zawsze na niewidocznym jestem pisz
jak jesteś


vegesmile - 18/8/2008 godz. 17:39

Oj coś to popołudnie mam takie nijakie... znów czuję, że jestem nikim... bezosobową mieszkanką Rzeszowa, bez osobowości, bez twarzy, bez przyjaciół=( Ensifer to wy jesteście straszni - szukacie tej najpiękniejszej i zarazem pustej! ale jeśli mowa tu o pustych to ja też się podpisuję


patusiek16 - 18/8/2008 godz. 18:04

Mnie też wkurza ,że faceci na wygląd tylko patrzą,ale wierze w cud ,że ten którego szukam jednak gdzieś istnieje i jak już go spotkam to zachowa się jak należy,trzeba wierzyć vegesmile, nie trać nadziei będzie dobrze ty też jesteś piękna i wyjątkowa tylko nie każdy to zauważa.


Ktosiek - 18/8/2008 godz. 18:36

No, moje drogie, w małym mieście najgorzej jest mieć stałego świetnego faceta i udane życie seksualne. x]
Przestałam już czekać na gniew kolejnej pani, której wdzięki mój mężczyzna zignorował.

Zdarzało się, że koleś zwraca uwagę na wygląd [pieknością nie jestem, zwłaszcza jak zaczynam zapuszczać włosy na długie]. Ale to go jeszcze nie przekreśla!
Czasem trzeba cierpliwie pokazywać, że jest się kimś wartościowym i ma się coś pod kopułą. W końcu się przekonuje.


Stanisław - 18/8/2008 godz. 19:39

Niestety, tak ten świat jest urządzony, że w pierwszym kontakcie między mężczyzną a kobietą liczy się pierwsze wrażenie i pod jego wpływem podejmujemy w tym temacie decyzję o nawiązaniu znajomości. Jednak później oceniane są inne aspekty osobowości i to że jesteście wegetariankami stawia Was na piedestale społecznej hierarchii. Mężczyzna doceni w Was wewnętrzną wrażliwość oraz troskę o świat zwierzęcy. Będzie Was podziwiał za to, że potraficie odjąć sobie od ust smakowite mięsko kosztem wyznawanej, wartościowej ideologii wegetariańskiej. A więc głowa do góry i cierpliwie szukajcie tego jedynego ukochanego.


vegesmile - 18/8/2008 godz. 20:17

Pięknie, ale tak to chyba tylko wegetarianin oceni


Stanisław - 18/8/2008 godz. 20:25

Nie tylko. Pozytywnie ocenią Was także Ci , co rozumieją ideę wegetarianizmu oraz docenią Wasze poświęcenie.


hipiska - 18/8/2008 godz. 20:51

Żle.
Szaro.
Marazm.
Znowu czuję się źle bez większego powodu. Nie jestem jakimś emo żeby się ciąć, ale czasami mam ochotę od wszystkiego uciec.....Przede wszystkim uciec od siebie..........Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie......


Andros - 18/8/2008 godz. 21:59

prawdziwe emo nie tną się żyletkami
i dokładnie cię rozumiem, więc nie jesteś sama <przytul>


vegesmile - 19/8/2008 godz. 09:44

Eh ja też jestem z Wami Właściwie czytając pewien super emo blog, stwierdziłam, że ja mam tak samo tylko bez kredki na oczach, no i tych żyletek póki co...


verufer - 19/8/2008 godz. 11:11

Ech, jestem beznadziejny Przylaczam sie do tych co chca uciec od siebie i ich pozdrawiam...

"But in the cosmos there is a balm as well as bitterness, and that balm is nepenthe. [...] I know that light is not for me, save that of the moon [...], nor any gaiety [...]. For although nepenthe has calmed me, I know always that I am an outsider; a stranger in this century and among those who are still men"


vegesmile - 19/8/2008 godz. 12:23

Dodatkowo w domku nie ma już nic pysznego albo chociaż pożywnego Właśnie jem brązowy ryż pływający (dosłownie - woda na talerzu) w pomidorach zmiksowanych z kotletami sojowymi Ileż to pysznego jedzonka można by było kupić za kasę, która poszła na książki, zeszyty i plecak


motylek8725 - 19/8/2008 godz. 13:36

ja ostatnio mialam dola ale od tygodnia jest mi lepiej bo mama zaakceptowala moj wegetarianizm:-))mieliscie racje potrzebowala czasu a teraz choc sama sobie gotuje zaproponowala mi zebysmy czasem cos razem zrobily:-)zrozumiala moje poglady:-)jestem zadowolona dziekuje wam za pomoc:-)))


patusiek16 - 19/8/2008 godz. 15:02

no widzisz ,bardzo się cieszę ,że u ciebie już wszystko gra ja też mam już luz i spokój w domu.


vegesmile - 19/8/2008 godz. 17:42

A w jakim sensie patusiek? Czyżbyś nie musiała wracać do mięsa?


patusiek16 - 19/8/2008 godz. 18:39

Nie muszę wrócić przynajmniej na jakiś czas (gdybym nie zgodziła się to jeszcze by mnie do szpitala położyli i wtedy to już bym nic do gadania nie miała ,ciotka mi mówiła że jak ktoś nie ma okresu tyle czasu to kwalifikuje się na oddział do leczenia),ale przemyślałam całe moje życie i powróciłam do normalnego jedzenia nie ograniczam się wcale teraz i bardzo dużo jem mamie to się podoba wiadomo chce przytyć i służy mi to bo mam tyle energii i jakieś szczęście się obudziło we mnie.


vegesmile - 19/8/2008 godz. 18:58

To ile Ty nie miałaś tego okresu?! I co jeszcze mnie ciekawi po jakim czasie bycia wege? A jakież to szczęście się mogło obudzić w takiej sytuacji?


rubia - 19/8/2008 godz. 21:03

quote:
Ech, jestem beznadziejny Przylaczam sie do tych co chca uciec od siebie i ich pozdrawiam...

Witaj, Veruferku! Przykro Cię widzieć w Marudniku (wolałabym w Weselniku). Z drugiej strony, ostatnio czułam się jakbym tu powoli przejmowała po Tobie pałeczkę, jako p.o. Verufera


xxl - 20/8/2008 godz. 11:29

To zdumiewające, ile smrodu w całym domu potrafi narobić jedna smażona kiełbasa


vegesmile - 21/8/2008 godz. 08:44

Wczoraj u babci siedem świnek zagryzło swego ósmego towarzysza Ponieważ nie byli pewni czy knur jeszcze żyje wezwali sąsiada... rzeźnika O matko a jak się dziwili, że tak potrafiły się rzucić na tego wieprza Świat jest popier....


leslie - 22/8/2008 godz. 12:37

XXl zablokowała temat bez powodu :/ ten o telekinezie


Andros - 22/8/2008 godz. 13:02

powód jest podany


patusiek16 - 22/8/2008 godz. 13:27

quote:
To ile Ty nie miałaś tego okresu?! I co jeszcze mnie ciekawi po jakim czasie bycia wege? A jakież to szczęście się mogło obudzić w takiej sytuacji?

Nie mam go od stycznia ,wege zostałam w maju pod koniec.
Szczęście i energia bo zaczęłam więcej jeść nie mówię ,że to od mięsa tylko ogółem od jedzenia bardzo dużej ilości jadełka.
wcześniej starałam się jeść niby zgodnie za zapotrzebowaniem organizmu liczonym na necie w kalkulatorach i uważać na to co jem i brakowało mi energii ciągły smutek i zmęczenie
.zrozumiałam ,że kontrolowanie kalorii i ograniczanie się to jakby zarzucanie na siebie samemu klatki.
A ja chcę być wolna tak więc stawiam na sport a jedzenie to coś co tylko może sprawiać mi przyjemność nie odwrotnie.
Ruch i jeszcze raz ruch ,nigdy więcej diety.


patusiek16 - 22/8/2008 godz. 13:28

Przecież napisał ci wszystko dokładnie za co i dlaczego.
Może czas przemyśleć swoje zachowanie na forum?


leslie - 22/8/2008 godz. 13:43

quote:
powód jest podany


powód do kitu, to ze ja sie nie wypowiedzialam nie znaczy ze inni nie chcą, ale xxl sie na mnie uwziela


Andros - 22/8/2008 godz. 13:45

mamy ci współczuć? ciesz się, że jeszcze bana nie dostałaś


Stanisław - 22/8/2008 godz. 13:57

Znów dochodzi do niepotrzebnych sprzeczek i wzajemnego oskarżania się. Leslie trzeba spokojnie wytłumaczyć na czym polega nieprawidlowość w jej poście. Chodzi o to, że nie umieściła komentarza na na wklejony artykuł pod swoim tematem. Więc po edycji poprawiła się i króciutki komentarz zamieściła. Temat jest ciekawy bo dotyczy parapsychologii być może bezpośrednio nie związanej z wegetarianizmem ale takie tematy również są tu umieszczane.
Proponuję żeby zamiast się sprzeczać to raczej pomagajmy sobie cierpliwie i tłumaczmy swoje błędy spokojnie to będziemy ich popelniać coraz mniej i atmosfera na forum stanie się przyjemna i sympatyczna.


Andros - 22/8/2008 godz. 14:43

Hai Sensei


Likwidator - 22/8/2008 godz. 15:25

Ludzie, jak Wy często piszecie tu o złamanych sercach z powodu nieszczęśliwej miłości [Współczuję, naprawdę],
dzięki Wam doszedłem do wniosku że fakt iż nigdy w życiu się nie zakochałem, nie jest przekleństwem a jakimś 'mistycznym Darem' dostępnym dla Niewielu


fasolencja - 22/8/2008 godz. 16:04

quote:
xxl sie na mnie uwziela

xxl wzorowo pełni obowiązki moderatora
quote:
Przecież napisał ci wszystko dokładnie za co i dlaczego.

jak coś to : "napisałA"


motylek8725 - 22/8/2008 godz. 16:55

wczoraj mialam okropny wieczor....kiedy weszlam do kuchni zeby przygotowac posilek dla mojej kici otworzylam lodowke i zobaczylam jakies dziwne jajka bez skorupki z zabarwieniem czerwonym przerazilo mnie to ale kiedy wyrzucalam pusta puszke do kosza poczulam okropny zapach i zobaczylam....wnetrznosci biednej kurki!!!!odrazu slabo mi sie zrobilo i wzielo mnie na wymioty:-( wkurzylam sie na mame ze nie probowala nawet ukryc przede mna tego okrucienstwa buuuuu nie moglam zasnac:-(


Ktosiek - 22/8/2008 godz. 20:03

quote:
dzięki Wam doszedłem do wniosku że fakt iż nigdy w życiu się nie zakochałem, nie jest przekleństwem a jakimś 'mistycznym Darem' dostępnym dla Niewielu


Ja również Dzięki laski!


vegesmile - 22/8/2008 godz. 20:40

Haha, śmieszne A mi jakaś ważka wpadła, ponieważ leciała prosto na mnie, a nie chciałam się drzeć odpychałam ją poduszką, to natrafiła na otwarte pudełko w ktorym ją zamknęłam. Teraz nie ma kto jej wypuścić! Mężczyźni, przyleź któryś!


leslie - 22/8/2008 godz. 20:47

quote:
quote:
dzięki Wam doszedłem do wniosku że fakt iż nigdy w życiu się nie zakochałem, nie jest przekleństwem a jakimś 'mistycznym Darem' dostępnym dla Niewielu


Ja również Dzięki laski!


Ktosiek a Ty jesteś dziewczyną czy chłopakiem bo juz sama nie wiem :?:


xxl - 22/8/2008 godz. 21:20

Leslie, jeśli masz mi coś do powiedzenia, to powiedz mi to na privie zamiast skarżyć się publicznie kiedy mnie nie ma. Nie zaglądam do zamkniętych tematów


leslie - 22/8/2008 godz. 21:48

napsiałam Ci ze zamkniecie tematu o telekinezie bylo nie fair i bez powodu


xxl - 22/8/2008 godz. 22:01

Cóż, nie powiem Ci nic nowego, dopóki nie zrozumiesz tego, co zostało napisane wcześniej. Sugeruję czytać aż do skutku


leslie - 22/8/2008 godz. 22:42

wg mnie to ze na pcozaktu nie skomentowałam to nie powod do zbanowania, co Ty chcesz tu dyktature wprowadzić xxl :?:


Milunia - 22/8/2008 godz. 23:49

Fasolencją....lepiej nie kop sobie dołka. Będzie lepiej zobaczysz....tego Ci życzę.


patusiek16 - 23/8/2008 godz. 08:00

Myśl pozytywnie fasolko ,co się stało tak w ogóle zawsze jest jakieś wyjście .
Załamywanie się nic nie da życie jest po to by się nim cieszyć trzeba szukać sposobów by dostrzec w nim piękno.


Stanisław - 23/8/2008 godz. 08:52

quote:
idę sobie kopac dołek (

Brzmi to zlowieszczo i niepokojąco


xxl - 23/8/2008 godz. 08:53

quote:
wg mnie to ze na pcozaktu nie skomentowałam to nie powod do zbanowania, co Ty chcesz tu dyktature wprowadzić xxl :?:

Spytaj Admina, czy Ci otworzy I co to jest ban.


leslie - 23/8/2008 godz. 10:34

wiem co to jest ban i jestem ciekawa czy teraz pozamykasz wszystkie tmatyukazujące tylko artykuły bez komentarza teog co zakładał bo jest takich na tym forum troche i jakos nie widze aby były zamkniete bo nie ma komentarza zalozyciela forum


gregorw - 23/8/2008 godz. 10:55

Dzisiaj nie czuję się najlepiej. Bolą mnie oczy, bo spałem z a długo. Czuję się jak z krzyża zdjęty. Pogoda nie napawa mnie optymizmem. Normalnie nie przeszkadza mi nic, ale dzisiaj wszystko. Jadę na ślub i wesele oczywiście, powinienem się cieszyć, ale nie za specjalnie. Czuje sie słabo, poza tym nie będzie nic do jedzenia dla mnie. Wiadomo. Mięsożerni mają nas ludzi "o delikatnych" podniebieniach z drugiej strony układu trawiennego. Tak więc nic ująć nic dodać. Mięso, mięso ponad wszystko. Im więcej zabijemy, tym więcej jego zjemy. Tak więc jest do bani. Po następne. Nie piję alkoholu. Wszyscy będą la w "siup w ten dziób", a ja tylko słup. Tak więc weselisko nie napawa mnie optymizmem. Ale popisałem sobie i już mi trochę ulżyło. Może jednak nie będzie, aż tak źle. Zawsze jest woda mineralna (niegazowana) którą można popijać sałatkę warzywna.


Ktosiek - 23/8/2008 godz. 11:00

Ostatnie 7 dni palenia (


Admin - 23/8/2008 godz. 12:41

quote:
XXl zablokowała temat bez powodu :/ ten o telekinezie
Leslie, nie wykorzystuj forum do rozgrywek personalnych. Wyglada na to, że wybrałaś "Marudnik" byś nie zostala posadzona o offtop, ale wyszedl offtop. To nie jest własciwe miejsce na tego typu dialogi.
Poza tym rzecz wygląda jasno. XXL jako moderator pilnuje tutaj przestrzegania porzadku i zasad forum, Ty je łamałaś wielokrotnie. Nie jedyny raz była Ci zwracana uwaga. Temat do którego sie odnosisz został zamknięty z powodów, o których takze i ja pisałem upominając Cię już wcześniej. Moderator wystepuje tu z mojego ramienia, czyli założyciela forum. Masz prosty wybór - albo się do tych zasad dostosować i pozostac na forum, albo zwyczajnie poszukac sobie innego miejsca w sieci. Bo ja nie daje przyzwolenia na zamienianie w utarczki każdego tematu, w którym piszesz i będziesz miała zamiar pisać.
Niniejszym zapracowałaś sobie na 2 ostrzeżenie, masz zatem jeszcze jedna szansę. Czy ja wykorzystasz, Twoja sprawa.


rubia - 23/8/2008 godz. 23:01

Kochani! Ciężko mi o tym mówić, ale znikam z portalu wegetarianie.pl. Dziękuję za możliwość poszerzenia wiedzy o wegetarianizmie, a przede wszystkim za Waszą życzliwość. Ostatnio większość postów (także tych żartobliwych w tonie) pisałam przez zaciśnięte zęby. To dla mnie zły czas: potrzebuję wyciszenia i samotności. Na pewno do Was wrócę, tylko nie wiem kiedy.


JAGA - 24/8/2008 godz. 07:17

Czekamy na TWój powrót Rubio. Życzę Ci błogiej ciszy i samotności, która ukoi Twoją duszę.
Trzymaj się


Stanisław - 24/8/2008 godz. 10:02

Przykro mi Rubio z powodu decyzji jaką podjęłaś, ale jest to Twoja decyzja i należy ją uszanować. Przyzwyczaiłem się do Ciebie i do Twoich mądrych, rzeczowych postów i będzie mi ich teraz brakować. Mam tylko nadzieję, że Twoja nieobecność na forum nie będzie zbyt długa i szybko do nas wrócisz. Pozdrawiam Cie serdecznie.


vegetena - 24/8/2008 godz. 18:08

Co się ze mną dzieje?!

Mówią, że niektórzy już tak mają. Co ma powiedzieć osoba, która jednocześnie wierzy, że tak nie musi być?

Czyli czytam nowe posty, próbuję się obeznać z teraźniejszą atmosferą forum, tylko coś mi nie idzie. Tfu, nie Wasza wina.

Mówiłam, że ze mną coś nie tak


Ktosiek - 24/8/2008 godz. 18:29

Coś się zmienia
Nie jest się już początkującym użytkownikiem, ma się inne pytania i więcej odpowiedzi, przychodzą też nowi i wprowadzają na forum coś swojego. Czas płynie


vegetena - 24/8/2008 godz. 18:43

Prawda. Tylko mi podobnie ze wszystkim

To nic. Miło sobie do marudnika wrócić


JAGA - 24/8/2008 godz. 21:20

wciąż i na nowo nie radzę sobie z atakami nerwów. cierpią bliscy, dziś oberwało się papużce- przecież to maleństwo mogło paść na zawał. Nie mam usprawiedliwienia. I wcale nie chce pocieszenia- po prostu chciałam się głośno przyznać do własnej nieporadności i beznadziejności.


Stanisław - 24/8/2008 godz. 21:33

To minie Jadziu. Jutro jest nowy dzień


hipiska - 24/8/2008 godz. 21:33

Ja mam dzisiaj bardziej przyziemny problem.............Komary
Wczoraj miałam prze tych krwiożerców nieprzespaną noc


Ensifer - 25/8/2008 godz. 12:53

Cóż, znowu powtórka z rozrywki Dobrze, że zaraz zaczyna się szkoła.


jazz - 25/8/2008 godz. 21:36

mam taką traumę związaną ze szkołą że cieszę się że już nie chodzę


Andros - 25/8/2008 godz. 22:35

no ja też narzekam, że już szkoła się zaczyna, mam tyle planów a nie ma ich kiedy zrealizować :/ a sama nauka mi nie przeszkadza, tylko nienawidzę tego wstawania rano :/


velvet - 26/8/2008 godz. 06:41

Czasami bardziej można polegać na obcych niż na rodzinie.


jazz - 26/8/2008 godz. 14:43

właśnie odszedł mój najlepszy przyjaciel boxser BRUNO ( ( (


motylek8725 - 26/8/2008 godz. 14:48

jazz strasznie mi przykro:-((((nawet nie umiem sobie wyobrazic twojego bolu:-( mam nadzieje ze jakos sie poskladasz:-(zycze ci tego z calego serca trzymaj sie


a tak na marginesie dla wszystkich ktorzy chca zobaczyc nietypowa rodzine typu kura-kocieta zobaczcie www.radiozet.pl :-) jakie to piekne...


vegesmile - 26/8/2008 godz. 20:40

Oj Jazz

To co wyznajesz, te wszystkie treści
To już mi się w głowie nie mieści.
Nie jestem jakąś zabawką, rzeczą
Mam uczucia, które temu przeczą.
I nie możesz od tak sobie mówić,
Że zachciało Ci się mnie polubić.
Nie ma mnie, ponoć płaczesz,
Jestem, to z radości nie skaczesz.
Tylko znowu łkasz, czyż nie?
I czemu? Czyżby nie było mnie?
Nie, bo nie ma tej czy tamtej,
Pocieszać mam z łaski swej&#8230;
Nie wydaje Ci się to groteskowe?
Czekasz, aż schylę głowę?
Aż powiem, że totalnie się mylę?
A może Misiek, ja Cię zmylę?

W moim ogrodzie jesteś kwiatem,
Co by chciał być całym światem.
Ale tego kwiata jest pół świata
I niejeden narcyz po nim lata.

Mam nadzieje, że wyraziłam się jasno ;/


hipiska - 28/8/2008 godz. 09:56

Zdałam sobie sprawę, że nie mam prawdziwych przyjaciół..... Moja przyjaciółką, którą kochałam nad życie, która nie była człowiekiem i może dlatego była tak cudowna umarła 4 miesiące temu..... Ile bym dała żeby była ze mną....Czas leczy rany, to prawda, ale nie zapomina się NIGDY...


vegesmile - 28/8/2008 godz. 16:35

i znów byłam w galeriach...

[edytowane 28/8/2008 przez vegesmile]


Ktosiek - 29/8/2008 godz. 09:39

Była kolerzanka, która 'chciała być taka jak ja', ma zwyczaj nazywać mnie kurwą na internecie, a ja strasznie nie lubię ludzi, którzy boją się realnej konfrontacji.
Ale w sumie zaczęłam liceum i będziemy się widywać.


Stanisław - 29/8/2008 godz. 10:00

To, że Ciebie tak nazwała świadczy o jej poziomie intelektualnym


krysia - 29/8/2008 godz. 10:31

Stanisław ma rację- ja bym na Twoim miejscu kogoś takiego nie nazywała koleżanką tylko omijała ją na kilometr i traktowała jak powietrze.


Andros - 31/8/2008 godz. 01:00

obejrzałem od niechcenia film Turistas, oczywiście kolejny kicz wołający o pomstę do nieba. Nie wiem czy jeszcze kiedyś obejrzę dobry horror


katrinko - 3/9/2008 godz. 04:51

Wczoraj "przypadkiem" i w ramach plotek dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam być przeniesiona na inne stanowisko, które w ogóle mi nie leży. Ściełam się do tego z teściową (przykro mi to mówić, ale nie cierpię tego babsztyla), a w nocy synek dostał gorączki + wymioty + biegunka, w związku z czym nie śpię od 3, pewnie złapał w przedszkolu jakiegoś wirusa (na drugi dzień po wakacjach, hehe).


Paulina_p - 3/9/2008 godz. 18:39

od trzech dni jestem sama...boli jak cholera ale muszę się nauczyć żyć w samotności przynajmniej na jakiś czas... może kiedyś coś się zmieni pozostaje nadzieja na lepsze życie


jazz - 3/9/2008 godz. 19:27

a ja od 3 dni wykluczyłam słodycze ze swojej diety ,i łeb mi pęka z braku cukru
ps.dziewczyny trzymajcie się będzie lepiej -musi być


Sagamore - 4/9/2008 godz. 07:37

cóż ja też się wczoraj rozstałem...z komputerem - odszedł biedaczek do krainy wiecznych łowów..
wiem , że może to nie to samo ale też bolało (


Nantosvelta - 4/9/2008 godz. 09:15

Może i na mnie czas, aby trochę ponarzekać
Otóż z deszczu pod rynne jak to się mówi. Może i mam teraz spokój 9po wyprowadzce), ale nadmierny pedantyzm i sztywniactwo mnie dobijają. jak szyko nie zmienię miejsca zamieszkania to ocipieję. Gorzej jak wpadnę w kolejną skrajność Az się boję pomysleć, co to będzie

A dla wszystkich zdołowanych, smutnych i z problemami:

WIELKI PRZYTULAS ode mnie


Sagamore - 4/9/2008 godz. 09:41

odnalezienie własnej przestrzeni życiowej nie jest łatwe -faktycznie można się w coś wpakować. Na początku może być wszystko oka a potem wychodzi to i owo i jest dramat

powodzenia w znalezieniu mieszkania Nantosvelta zanim no wiesz...ocipiejesz

tego byśmy nie chcieli

[edytowane 4/9/2008 przez Sagamore]


Nantosvelta - 4/9/2008 godz. 09:48

No wiesz, Sagmore. Ja to jeszcze jakoś przezyję, ale co Ty zrobisz z taką kobieta koło siebie
najlepsze, że miałam dzisiaj od rana jeżdzić za pracą, a jednak usiadłam przed forum i nici. Zaraz zacznę siezbierać i jadę na oglądanie pokoju
Dobrze, że jestem optymistką, to powoduje, że jeszcze nie ocipiałam


Nantosvelta - 5/9/2008 godz. 12:22

Boję się o komputer Mam zainstalowaną kartę sieciową, której nie lubi, Nie dość że ciągle mi przerywa; dysk twardy przez to nie chce nawet współpracować, to wyskakuje mi niebieskie pole, że komputer może zostać uszkodzony Zaleca się odinstalowanie karty, ale póki co nie mam innej Biedny mój Yoshi (komputer), a ja go tak kocham (


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 12:59

mam dzisiaj okropny dzien:-(((( najblizsza mojemu sercu osoba oddala sie ode mnie i juz mnie nie zauwaza:-((dlaczego kiedy dajemy komus wszystko dostajemy wzamian tylko cierpienie?czuje sie nikomu nie potrzebna a moja milosc to moje przeklenstwo:-( to cos strasznego...oddaje swoje serce i cala siebie oczekujac wzamian tylko uczucia i wsparcia czy to tak wiele cieszyc sie soba i wspierac sie nawzajem?ludzie nie zauwazaja innych krzywdza sie a przeciez zycie jest takie krotkie i brutalne:-((((mam dola... (


Stanisław - 6/9/2008 godz. 13:22

Tak mi przykro Motylku.
Najlepiej napisz tej osobie bezpośrednio co teraz czujesz i jeśli po przecztaniu ta osoba zignoruje Twój list to znaczy , że nie jest Ciebie warta i nie masz sobie co zawracać nią głowy.


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 13:37

dziekuje stanislawie...mam nadzieje ze ta osoba wkoncu mnie zrozumie i zauwazy prawdziwe wartosci w zyciu:-( dla mnie najwazniejsza jest milosc bo bez milosci swiat bylby niczym:-( obawiam sie ze niektorzy ludzie nie sa wrazliwi na smutek i bol innych nie widza jak cenne rzeczy posiadaja uswiadamiaja to sobie gdy je straca...wierze w to ze bedzie lepiej musze wierzyc....


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 14:12

loviisa-chan czyli nie jestem jedyna:-( dlaczego tak zawsze jest?wlasnie probuje do tego nie dopuscic ale przeciez nie zmusze kogos zeby zrozumial cos zanim to straci bo najczesciej ludzie widza swoje bledy dopiero po fakcie wec albo tu liczyc na cud i wierzyc w bajki albo cierpiec:-((ahhh jakbym chciala byc z kamienia ale nie potrafie...jak kocham to cala soba....dlaczego jest taka niesprawiedliwosc na tym swiecie?kiedy jest sie dla innych dobrym to oni zamiast byc wdzieczni i dac cos od siebie, wykorzystuja i zadaja bol....


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 15:24

dzieki loviisa-chan ale ja nie chce nikogo innego....


Nantosvelta - 6/9/2008 godz. 15:30

Znajome Ja już chyba przestalam w końcu myśleć o sobie, którą przez wiele lat myślałam, że kocham. Może i tak było, ale stanie w cieniu, imo tego, że się powoedziało tej osobie, nie ma znaczenia. W końcu nadzieja zgasła i uczucie zaczęło wymierać. Teraz już tylko pustka pozostała i to jest najbardziej dobijające. Miałoby sie ochotę do ogoś przytulić, a obok nikogo nie ma ;( Masz rację Loviisa: Shit!

A najgorsze, że siedze teraz ciągle prawie w domu, pracy nie umiem znaleźć, a myśl, że mam iść do jakiegoś sklepu mnie jeszcze bardziej przygnębia. tyle dzieci się ostatnio rodzi a nikt opiekunki nie potrzebuje A najgorszy i tak jest współokator :/ Widać, że mój i mojego przyjaciela sny sięzaczęly sprawdzać, teraz to będę na walizkacj żyć Ech..

Dobrze, że optymizm został (i Sagamore - tak jak zawsze offtopicując )


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 19:54

zycie jest do dupy:-(((( coraz czesciej zaluje ze tu jestem:-(((


Andros - 6/9/2008 godz. 20:11

witaj w klubie...


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 20:19

andros czy jest u ciebie tak zle jak u mnie?czy masz czasem zle mysli? (


krysia - 6/9/2008 godz. 20:49

Chciałabym Cię pocieszyć motylku ale nie wiem co powiedzieć ale wiem na pewno jak to boli.Jednak nie możesz tak myśleć i nie możesz się dołować musisz wyjść z domu,starać się nie myśleć,Ja wiem że to bardzo trudne.Jeżeli kogoś się kocha to wydaje nam się,że drugiego takiego nie ma na świecie ale to nie prawda rozejrzyj się a zobaczysz,ze jest wielu sympatycznych mężczyzn, nie daj mu satysfakcji,że jest niezastąpiony jeśli od Ciebie odchodzi to nie zasługuje na Twoją miłość.Kiedyś kogoś poznasz-kogoś kto Cię będzie kochał i wtedy zadasz sobie pytanie ;a co ja w tamtym widziałam?.Uwierz mi-trochę żyję na tym świecie.A teraz głowa do góry i uśmiechnij się


gregorw - 6/9/2008 godz. 21:02

Internet mi szwankuje. Idzie sie pochlastac


Nantosvelta - 6/9/2008 godz. 21:39

Krysiu, barzdo dobrze powiedziane (jakbym słyszała siebie podczas rozwalania 3 związków mojej przyjaciółki )
Mam nadzieję, Motylku, że sobei z tym poradzisz. To prawda, że to boli, ale jeżeli on nie wykazuje żadnego zainteresowania, to nie ma co płakać. Tylko dajesz mu satysfakcję, pokazujesz, jaki z niego "macho" - pewnie sobei myśli, że może mieć każdą. (może generalizuję, ale tak wynika z moich obserwacji. przepraszam panowie )
A jak macie już złe myśli, to czas do specjalisty...


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 21:44

dziekuje wam wszystkim...od pewnego czasu wszystko sie wali mam nadzieje ze jeszcze nie przesadzone:-( ale to nie tylko o to chodzi...w ogole mam zly okres w zyciu nic mi sie nie udaje i juz od dziecinstwa czuje ze mam za malo milosci....trudne czasy od urodzenia nieszczesliwa:-( ale wiem ze musze sie poskladac bo wydaje mi sie ze lapie potezna depresje..nie chce sie znalezc w jakims szpitalu psychiatrycznym albo gorzej....to prawda zaczynam sie zamykac i chowac przed ludzmi moja pewnosc siebie ze 100% spadla na 0%...jestem zla na siebie ze ze zrownowazonej twardej osoby stalam sie mala krucha dziewczynka bo ludzie na kazdym kroku mnie zawodza:-( moze jakos przejdzie...


Nantosvelta - 6/9/2008 godz. 22:26

Motylku, jeśli chcesz, żeby ktoś Cię pokochal, darzył glębokim uczuciem, to najpierw Ty musisz zacząć.
Po pierwsze musisz zadbać o pewność siebie.
Ja kiedyś też tak miałam. Bardzo dużo mi dało oglądanie się w lustrze i mówienie sobie jaka jestem ładna, co we mnei jest ładnego itp. Ogólnie mówienie do siebie. Kiedyśteż mało przebywałam z ludźmi, wolałam zamknąć się we własnym świecie, poczytać coś albo rozmyślać. Uważałam, że jestem brzydka, nie warta niczego. Ale nagle zrozumialam, że to nieprawda. Brzydka nie jestem, ludzie mnei lubią. Staram sie pomagać innym, dawać dobre rady, usmiechnąć się jak maja zły dzień.
najpierw musisz popracowac nad sobą. Jestes bardzo wrażliwą osobą. To jest Twój atut powonnas na nim opierać swoje życie. Jestes silna, pokazujesz to między innymi tym, że już zrobiłaś krok i nam o tym mówisz
Mnie ludzie też na każdym p;trawie kroku zawodzą. Zawsze starałam się pomagać innym, a CI inni w większości przypadków odwracali sięode mnei później plecami i tyle ich widziałam. Przez to sądziłam, że jak ja będę potrzebowała pomocy, to nikt mi nie pomoże. I jestem taka Zosia-Samosia. Ale wiadomo, że u każdego przychodzi taki moment, że nie jest w stanie rozwiązać samemu jakiegoś probemu. Ja tak miałam 2 miesiące temu, jak się "wyprowadzałam" z domu. Nagle się znalazło wiele osób chętnych mi pomóc
Bądź otwarta, a inni się otworza na Ciebie
W każdej niekorzystnej sytuacji jest nic nadziei, tylko trzeba ją zauważyć
Dobrze pamiętam, że mieszkasz gdzieś w pobliżu Katowic? Ja mieszkam aktualnie w Katowicach, jak miałabys ochotę pogadać na żywo, to wal do mnei śmiało. Możesz pisać do mnie na gg: 120 43 657


motylek8725 - 6/9/2008 godz. 22:40

dziekuje nantosvelta jak tylko bede miala chwilke czasu to napisze do ciebie:-)


Nantosvelta - 6/9/2008 godz. 23:43

Coraz bardziej nie nawidze mojej uczelni. właśnie się dowiedziałam, że przyznawali już stypendia naukowe. I okazało się, że mnie nie wypisali, a moja średnia daleko przekracza średnią laski, która była na końcu listy Ja już mam dość, mogłam rzucić jednak studia i zostać w Anglii, lepiej by mi to zrobiło
Pamiętajcie, Ci ze Śląska. Ziętek na Francuskiej może i ma całkiem fajny poziom, ale organizacja, to chała


motylek8725 - 7/9/2008 godz. 00:06

caly swiat to wielka niesprawiedliwosc:-( nie moge ci pomoc bo sama jestem na etapie wielkiego zawodu zyciowego ale wierze ze sobie z tym poradzisz i nie bedziesz sie przejmowac co wiecej olejesz ich wszystkich i bedziesz robic swoje..ja tez bym tak chciala ale musze nad tym popracowac


krysia - 7/9/2008 godz. 06:53

Masz rację motylku,że na tym świecie jest wiele niesprawiedliwości ale są pewne rzeczy,których nie przeskoczymy i musimy jakoś się z tym uporać.Jest takie mądre powiedzenie[co Cię nie zabije,to Cię wzmocni] Myślę,że jakoś to wszystko ogarniesz i zaczniesz żyć odnowa - powodzenia motylku


fasolencja - 7/9/2008 godz. 08:19

quote:
ale organizacja, to chała

UWM-u nie przebiją jestem tego pewna
motylku, po prostu postaraj się latac, ja wiem, że to potrafisz buziole dla Ciebie

[edytowane 31/1/2009 od fasolencja]


Nantosvelta - 7/9/2008 godz. 08:44

quote:
UWM-u nie przebiją jestem tego pewna
quote:


Nie wiem co to jest UWM, ale za to wiele razy doświadczyłam co znaczy organizacja w Wyższej Szkole ZARZĄDZANIA.

Niedawno okazało się. że do końca czerwca mieliśmy wybierać dodatkowe przedmioty. Informacji nigdzie na uczelni nie było, dowiedziałam z eta miesiąc temu, jak wróciłam z wakacji. Napisałam do nich e-maila i nawet nie raczyli na niego odpisać. Nigdy nie wiadomo jaki mamy plan lekcji, bo ten na necie prawie zawsze ma jakieś błędy a w gablocie na uczelni też lubi się zmieniać. W dziekanacie (już nie mówię o kolejkach, bo są chyba na wszystkich uczelniach) nie można sie praktycznie niczego dowiedzieć, a na dodatek jest tam jedna pani, która owszem udzieli konkretnych informacji, ale wybranym osobnikom płci męskiej Poszłam na uczelnię, bo chciałam być przygotowana do pracy z dziećmi, na początku tego roku okazało się, że po mojej specjalizacji mogę robić: NIC. I sama już nie chcę wiedziec na co można jeszcze narzekać
Ale z tym stypendium to mnie po prostu wbili w ścianę


fasolencja - 7/9/2008 godz. 08:49

quote:
Nie wiem co to jest UWM,

a to dobre, naprawdę nie wiesz?
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
ja miałam miec poprawkę, dzwoniliśmy do sekretariatu naszego instytutu, do instytutu filozofii, nigdzie nikt nie mógł nam powiedziec niczego konkretnego, a kiedy już pojawiła się jakaś informacja konkretna-żebyśmy przyszli na godzinę 8:00 rano, było to w przeddzień egzaminu, no ale trudno się mówi, przyszliśmy, a tam na drzwiach wisi kartka, że egzamin jest o 9:00


Andros - 7/9/2008 godz. 08:57

ojoj, a tak mi się marzył ten uniwersytet :|


Andros - 7/9/2008 godz. 09:42

acha, czyli przy mojej tendencji do załatwiania wszystkiego na ostatnia chwilę może być ciekawie

abstrahując, w piątek przyjechali goście, wyjechali jakąś godzinę temu, 10 mi po nich przyjechał następny gość, który wyjeżdża w poniedziałek, jak jeszcze ktoś się zapowie to sie normalnie wyprowadzam :|


Nantosvelta - 7/9/2008 godz. 11:17

Loviisa, ma takie same plany. Kończę studia tutaj i magsterkę robię w Londynie. A Ty gdzie studiujesz? No, chyba nie na moje uczelni?


motylek8725 - 7/9/2008 godz. 13:46

krysiu znam to powiedzenie...co cie nie zabije to cie wzmocni...o ile nie zabije:-p dzis czuje sie troche lepiej niz wczoraj i mam nadzieje ze bedzie jeszcze lepiej dzieuije:-)

fasolencjo dziekuje za buziole i odwzajemniam za wsparcie:-))moje skrzydla troche oslably ale jak troche pocwicze latanie to wierze ze wkoncu wzbije sie w powietrze i stane sie znow pieknym motylem:-)oby....

ah ta niesprawiedliwosc grrrrr.....


Nantosvelta - 7/9/2008 godz. 20:05

Loviisa, współczuję, jeśli w Tychach, słyszałam, że po tej uczelni nie chcą brać do pracy.
A w Tychach to ja jescze 3 miesiące temu mieszkałam
Świetny pomysł, z tym mieszkaniem. Od razu napisze, że szukam czegoś aktualnie razem z przyjaccielem (też wege) i jego tatą (nie wege, alle przyajciel powiedział, że będzie się musiał dostosować ). A tak wracając do tematu, to nie lubię, jak niszczą się długoletnie związki, które możnyby wziaśc za ideealne

Loviisa, wyżej możesz znaleźć numer mojego gg, to napisz, to się jakoś zgadamy


Nantosvelta - 7/9/2008 godz. 20:33

Loviisa, tylko mam mały problem. Nigdzie nie umiem znaleźć Twojego numeru Napisz mi go, albo zaczep: 12043657


rubia - 7/9/2008 godz. 21:12

quote:
szukam czegoś aktualnie razem z przyjaccielem (też wege) i jego tatą (nie wege, alle przyajciel powiedział, że będzie się musiał dostosować ).


Ojoj! Troszkę grozą powiało!


Nantosvelta - 7/9/2008 godz. 21:44

Nie wiem czemu się tak dzieje, ae jak wchodzę na cyjś profil to mogę tylko wysylać wiadomości prywatne

Rubia, może i grozą powiało, ale życie w mniejszocsi nie jest łatwe


fasolencja - 7/9/2008 godz. 21:55

może marudnik nie jest najlepszym miejscem po temu, ale cieszę się, że wróciłaś, Rubio


rubia - 7/9/2008 godz. 22:07

Dzięki, Fasolko! Jakoś tak się za Wami stęskniłam...Żeby nie robić mega- off-topa, to trochę pomarudzę: kiedy się skończy ta afrykańska pogoda? Czy ktoś ma jakieś przecieki??


Andros - 7/9/2008 godz. 22:27

ja zaraz będę miał przecieki chyba, i to dosłownie bo u mnie leje


edit
jezu burza idzie

[edytowane 7/9/2008 przez Andros]


motylek8725 - 7/9/2008 godz. 23:33

hehe u mnie wlasnie przeszla burza:-p az sie chce zyc jak jest swieze wilgotne powietrze:-) bedzie mi sie lepiej spalo


Andros - 8/9/2008 godz. 04:56

dalej pada, a spałem jak zawsze, i jak zawsze się nie wyspałem


Paulina_p - 8/9/2008 godz. 08:13

motylku rozumiem Cię... oj jak ja Cię rozumie jestem chyba w nico gorszej sytuacji bo tego juz nie uda mi sie odbudować (trzymam kciuki za Ciebie) poprostu pogadaj z nim szczerze niech powie prosto w oczy... wtedy nie skłamie...


rubia - 8/9/2008 godz. 10:00

quote:
dalej pada, a spałem jak zawsze, i jak zawsze się nie wyspałem


Ja mam tak, że w dniach wolnych od pracy lub na urlopie budzę się ok. 5:30- 6:00 i jestem pełna energii, natomiast jeśli mam wstać do pracy nawet o 7:30 to trzeba mnie przemocą z łóżka wyciągać


rubia - 8/9/2008 godz. 10:23

Mój mąż twierdzi, że to dlatego, iż "obsesyjnie" nie znoszę jakiegokolwiek przymusu


Nantosvelta - 8/9/2008 godz. 12:08

Rubia, witaj w klubie, ja też nie lubię przymusu. Marnie kończą osoby, które mnei do czegoś zmuszają

A w katowicach burza była w nocy (kocham burzę, nawet w nocy, ale tylko wtedy jak czytam jakishorror, a nie jak chcę spać ) Lało w nocy tez strasznie, teraz niby pada, ale nie bardzo
Dawno nie było poniedziałku, który byłby taki ładny Śłońce nie świeci (chociaż próbuje , jest ładnie
A narzekac to dzisiaj będę, jade do brata reistalowac mu lapka z visty na xp. Wyzwanie, bo nie bardzo wiem jak to się robi Przejrzałam kilka for, i mam nadzioeję, że mi się uda No dobra, brat nie może, do środy może się bardziej dokształce



acha, i nie znosze oszczędzać (

[edytowane 8/9/2008 przez Nantosvelta]


Olla - 8/9/2008 godz. 13:16

Rozpaczam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mam dość mojego zycia. Mam dośc debilnych kolei losu i tego, że juz nie kontroluje swojego życia.
A najgorsze, że nikt nie może pomóc a i ja sama sobie też nie pomogę.

To nie tak miało być. Zupełnie nie tak. Pewna osoba zminiła bieg mojego życia, bo ja jej na t pozwoliłam. TRAGEDIA. On teraz cieszy się swoim synkiem, którego zrobił z jakąs małpą, a ja cierpie.

naprawde nie dziwi mnie to, że ludzie chca spierniczać z tego świata.


krysia - 8/9/2008 godz. 13:28

Olla bardzo Ci współczuję ale nic na to nie poradzisz i nic nie zmienisz a to,że świat jest popieprzony to tylko z naszej winy,że sami się do tego przyczyniamy albo pozwalamy!.Musisz żyć dalej i jedno Ci powiem,że żaden chłop nie jest wart naszej łzy!


Olla - 8/9/2008 godz. 13:40

Zaczynam nienawidzieć bab. No nie moge... czuje się upokorzona i I choc to było juz dość dawno jak sie czegoś dowiaduje to mnie trzęsie.

naprawde przegrałam, bo emocje które były związanez posiadaniem dzieci i rodziny osłabły i zostanę sama.

PRZEGRAŁAM... a to oznacza jedno.....

[edytowane 8/9/2008 przez Olla]


krysia - 8/9/2008 godz. 13:46

NIE PRZEGRAŁAŚ - to on przegrał.kiedyś się o tym przekonasz a on się zachował jak zwykły SAMIEC!


motylek8725 - 8/9/2008 godz. 14:05

paulinko dziekuje ci:-) juz jest troche lepiej porozmawialismy i obiecalismy sobie ze bedziemy sie starac wszystko ponaprawiac:-)i tak mi do konca nie przeszlo bo mam jeszcze inne problemy ale mam nadzieje ze jakos wybrne..

olla trzymaj sie ja juz kilka razy myslalam zeby stad uciec ale nie chce byc tchorzem i pozwalac komus rujnowac moje zycie...denerwujac sie i smucac tylko tracimy czas a winni za to ludzie zyja sobie w najlepsze i nic ich nie obchodzi nasze cierpienie...sama mam doly ale probuje z tym walczyc...to nie my powinnysmy czuc sie koszmarnie tylko ci ktorzy robia innym krzywde!!

ohhh wrazliwi ludzie zawsze cierpia...


xxl - 8/9/2008 godz. 20:27

Wczoraj, po ponad 10 latach w naszym domu, odszedł nasz kanarek. Strasznie cicho bez niego.


motylek8725 - 8/9/2008 godz. 20:32

tak mi przykro xxl


krysia - 8/9/2008 godz. 20:39

Współczuję Ci bardzo Sama się boję jak sobie poradzę kiedy odejdzie,któryś z moich piesków a mają ponad 12 lat


Stanisław - 8/9/2008 godz. 20:47

quote:
Wczoraj, po ponad 10 latach w naszym domu, odszedł nasz kanarek. Strasznie cicho bez niego.

Tak mi przykro Xxl. Mam nadzieję, że odszedł bez cierpienia do lepszego świata

[edytowane 8/9/2008 przez Stanisław]


Nantosvelta - 8/9/2008 godz. 21:18

Ja juz nawet siły nie mam ponarzekać (


Wege-Aneta - 9/9/2008 godz. 01:34

a mi sie tak nie chce wstawać o 3 do pracy z braku dojazdu wrrrrrr. mam na 5 i musze specjalnie 2 godziny wczesniej wstawac by tam być masakra wszystkie tramwaje mam od 5 oprocz tych dwoch ktorymi jezdze ;-/. inni sie dopiero przewracaja na drugi bok, a potem jak przychodze do domu to jestem zmeczona. Niby plusy sa tego, ze wczesnie przychodze do domu bo o 13 ale mimo wszyskto. Mysle nad zmiana robpty ale nie bylo rzadnych ogloszen ktore by sie nadawaly na zmianę.

[edytowane 9/9/2008 przez Wege-Aneta]


Nantosvelta - 9/9/2008 godz. 08:52

Anetko, do zmiany pracy nie musisz wypatrywac ogłoszeń. Poszukaj firm, w których chciałabyś pracować i składaj tam CV, jak będa potrzebowali nowego pracownika to się odezwą. Niekiedy będziesz musiała po mparę razy skladać CV w jedno miejsce

A ja nie znosze, jak ktoś sięo coś deklaruję, po czym nie wywiązuje sięz tego, odwraca plecami i odchodzi Obłuda...


pontonica - 9/9/2008 godz. 14:54

Aneta, mam podobnie, tylko godziny naszczescie nie az takie drastyczne Dojezdzajac do szkoly, musze wstac przed 6, gdy zajecia zaczynaja sie o 8. Gdy wychodze z domu, rodzinka jeszcze spi Znajomi z mojego miasta nie maja takiego problemu, czasem im tego zazdroszcze, ale nie zaluje. Ta szkola jest o niebo lepsza
Ale....o 3???? Naprawde wspolczuje, mnie o tej godzinie zawsze lapie znuzenie. A w zimie? Wychodzic z domu w srodku nocy? Kurcze, masz caly dobowy cykl zaburzony...Dlugo juz tak pracujesz ?


rubia - 9/9/2008 godz. 17:56

quote:
NIE PRZEGRAŁAŚ - to on przegrał.kiedyś się o tym przekonasz a on się zachował jak zwykły SAMIEC!


Oj Dziewczyny, nie przesadzajmy, bo zaraz Chłopaki napiszą nam coś o "wrednych babach".

A mówiąc poważniej: uważam, że problemu nie stanowi płeć, tylko fakt, że w ciągu ostatnich (wielu) dziesięcioleci zdegradowaliśmy się jako gatunek i takie wartości jak honor, uczciwość, szacunek dla drugiego człowieka (ze wszystkimi jego słabościami), miłość czy przyjaźń mają w dzisiejszym świecie coraz mniejsze znaczenie Smutne...

Ollu, bardzo Ci współczuję, ale z własnego doświadczenia wiem, że nic w życiu nie dzieje się przypadkowo i często POZORNIE coś tracimy, po to tylko, żeby zyskać coś o dużo większej wartości. Pozdrawiam Cię serdecznie


Nantosvelta - 9/9/2008 godz. 19:13

Rubia, masz rację. Ja musiałam zniszczyć 3 związki przyjaciólki po to, by w końcu znaleźć jej kogoś, kto jest jej wart i ona jest warta tej osoby

Ja sama w miłości mam wielkiego pecha. Za to wszędzie indziej mam szczęście
Mam wspaniałych przyjaciół i to się liczy Co jak co, kochanków można mieć wielu (niekoniecznie na raz ), ale przyjaciół ma się jednych na całe życie

Jeżeli w Waszym życiu jest źle, to musicie się porozglądać za dobrymi aspektami. Zawsze sa takie Ja teraz nie mam pracy i zyję ze świadomością, że teraz będe żyła na walizkach. Już samo bezrobocie mnie dobija (
Ale mam przyjaciół, których moż ei ostatnio mało widuję (wyłączając jednego, który mieszka niedaleko), ale mam świadomośc, że są i że ich kocham (a oni mnie)


badba - 10/9/2008 godz. 07:30

a ja wstałam lewą nogą... wszystko mi dziś przeszkadza... nawet czasami ja sama.... ech nie się skończy ten dzień... a jutro 36 godzin w pracy i dodatkowo muszę być na obchodach rocznicy... najlepeij bym sie połozyła i przespała ten tydzień... (


Wege-Aneta - 10/9/2008 godz. 12:18

ano o 3 : ( ( fakt firmy moga sie odezwać..nie wiem mysle nad zmiana pracy zobacze jescze bo cos slyszalam o podwyzkach dla pracowniakow w carrefourze, wiec zobaczymy co z tego bedzie. Jesli sie oplaci to to zostane jesli nie to nie. Wiesz o 6 to ja bym byla calkowicie wyspana. A cykl mam strasznie rozlegulowany bo orpocz tego mam jeszcze zmianę na popoludnie i czasem nocki (np jutro i pojutrze mam nocke), wiec nie mge sie przyzwyczaic. A pracuje tam 3 miesiace. Pod koniec tego miesiaca bedzie cztery. Tydzien przed koncem maja. Na poczatku cieszylam się ze tak wczesnie bede w domu,ale teraz jakos mnie to nie bawi ( ( bo nie mam wtedy sily nawet na gotowanie bo jest sie przemeczonym. Ostantio kupuje takie fajne kotleciki na patelnie do odsmazenia z oznaczeniem dla wegetarianm bardzo smaczne są, no i owoce. heh


Nantosvelta - 10/9/2008 godz. 17:48

quote:
jutro 36 godzin w pracy i

ile? mam nadzieję, że przynajmniej zarobki będą adekwatne
wyzysk...


Wege-Aneta - 11/9/2008 godz. 14:44

Loviise Chan firmy polsoi

[edytowane 11/9/2008 przez Wege-Aneta]


badba - 11/9/2008 godz. 18:23

quote:
quote:
jutro 36 godzin w pracy i

ile? mam nadzieję, że przynajmniej zarobki będą adekwatne
wyzysk...


mam nadzieję... chociaż i tak sie teraz nudzę... mogłabym wogóle nie przychodzić a i tak nikt by pewnie nie zauważył... po cholerę chodzić do pracy jak sie człowiek w 70% obija...


Stanisław - 11/9/2008 godz. 18:32

Co sie przejmujesz. Najważniejsze żeby płacili


Ayna - 11/9/2008 godz. 18:41


... po cholerę chodzić do pracy jak sie człowiek w 70% obija...

Jeśli płacą to chodź , nie narzekaj . Zawsze można zmienić .


krysia - 11/9/2008 godz. 19:04

Jeśli dla Ciebie to będzie pocieszeniem to mogę Ci powiedzieć,że moja praca też polega na obijaniu się można powiedzieć ,że to jest wpisane w charakter pracy,pracuję przeważnie na nocne zmiany(15 godz),tyle,że muszę mieć szeroko oczy otwarte,na szczęście pracuje ze mną również pies ale nie narzekam,bo mam fajne towarzystwo,


Ayna - 11/9/2008 godz. 19:10

Krysiu , czy to znaczy ,że możesz sobie w pracy pozwolić na lekturę ?


krysia - 11/9/2008 godz. 19:21

quote:
Krysiu , czy to znaczy ,że możesz sobie w pracy pozwolić na lekturę ?

Jak najbardziej-mogę czytać,robić na drutach,oglądać telewizję no i oczywiście obowiązkowe są spacery tzw obchody ,napewno się już domyśliłaś gdzie pracuję


Ayna - 11/9/2008 godz. 19:29

Super ! Tak już wcześniej czytałam , że gdzieś w ochronie.


Nantosvelta - 11/9/2008 godz. 19:56

Dzwonili dzisiaj do mnie z przedszkola do pracy z Warszawy ( ( (
A miało byc tak pięknie ( ( (


badba - 12/9/2008 godz. 07:13

a nas wczoraj postawili w stan gotowości w pracy... i skonczyło sie moje obijanie...
a dzisiaj jak zeszłam z dyżuru znowu pada i mokro i zimno... nie nawidzę Anglii... ja chce trochę ciepełka... (


Stanisław - 12/9/2008 godz. 08:55

quote:
a nas wczoraj postawili w stan gotowości w pracy... i skonczyło sie moje obijanie...


Chyba czytają nasze forum


badba - 12/9/2008 godz. 11:51

quote:
quote:
a nas wczoraj postawili w stan gotowości w pracy... i skonczyło sie moje obijanie...


Chyba czytają nasze forum


nie strassz mnie... a tak poważnie to nie czytają bo niestety nie znają jezyka polskiego... dobrze pracować za granicą,... chyba jedyny plus...


Nantosvelta - 12/9/2008 godz. 19:35

ja to nei moge się doczekac, aż w końcu skonćzę moją (piep***) uczelnię i wyjadę do Anglii Jużwiem, że Brytyjczyków w Londynei zbyt dużo nei ma, więc narażnona na język brytyjski tak bardzo nie będę

A narzekac dzisiaj nie mam na co Może na to, że jak wychodziłam z domu, to zapomnaiłam zaknąć okno
Ale nic się na szczęście nie stało


adamrozew - 13/9/2008 godz. 04:26

Cóz, przyszło mnie narzekac równiez
Fajny okres miałem w swom zyciu, ale wczoraj sie skonczył.
Przede wszystkim mam zniszczone (błotnik i maska) nowe auto.
Po drugie wczoraj wygrały we mnie wszystkie cechy których po prostu w sobie nie lubie ( a juz tak dlugo miałemm w sobie taką fajną równowagę), posprzeczałem się z najbliższymi. Teraz mam wyrzuty sumienia, mpcno obnizony nastrój a on pomimo normalnego mojego funkcjonowania nie poprawia się tak szybko. Jest sobota zamiast zrobic cos miłego dla duszy. ciała i rodziny idę na dyżur (które normalnie lubię ale nie dzis) i wracam dopiero jutro po 24 godzinach


krysia - 13/9/2008 godz. 08:20

Głowa do góry Adamie wszystko będzie dobrze,gdy wrócisz po dyżurze do domu po tylu godzinach problem trochę zblednie i spojrzysz na to wszystko inaczej a i rodzinka na pewno też nie będzie miała żalu


Nantosvelta - 13/9/2008 godz. 09:05

Adamie, współczuję Ci Auto pewnie da się zrobić, zresztą jest to tylko przedmiot. Najważniejsze czy wszyscy są w porządku
Fasolencjo, są takie sytuacje niekiedy, że o rodzine ni warto walczyć. Niekiedy ciągla walka jest jak walka Don Kichota z wiatrakami.
Chociaż teżjestem tego samego zdania co Krysia, że jak Adamie wrócisz z dyżuru, to atmosfera się w domu zmieni na lepszą


adamrozew - 13/9/2008 godz. 11:43

Da się wytrzymać w pracy , najlepszy dowód, że mam chwilę czasu usiąść przy kompie.
Za słowa otuchy dziękuję, mam świadomość, że ludzie mają większe problemy.
Jak to Budka śpiewała "A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokój" więc będzie oki.
Dziekuję Wam wszystkim. Naprawdę ten portal i Wy którzy tu piszecie jestescie wspaniali
Pozdrawiam
Adam


badba - 13/9/2008 godz. 11:54

adamrozew nie przejmuj sie takimi dyżurami... ja też lekarz i też takie dyzury mam nawet zdarzają sie większe... u nas jest tak jak spokój to i czasem człowwiek marzy o jakimś pacjencie, a czasem jest tak że nie ma czasu usiąść i kaweczkę sie napić...

glowa do góry...


adamrozew - 13/9/2008 godz. 13:51

"adamrozew nie przejmuj sie takimi dyżurami... ja też lekarz... "
Witam, ja prawie nie dyżurem się przejmowałem do nich jestem przyzwyczajony, tylko niestety czym innym, ale dzięki . Zastanawiam się ile tu jest lekarzy na tym portalu.
Pozdrawiam
Adam


Nantosvelta - 13/9/2008 godz. 14:23

Fasolencjo, zrozumiałam co napisałaś doświadczenai wyszlo, że w niektórych domach jest tylk jedna osoba, która NIE rozwala tej atmosfery,a chciałaby ją podtrzymać na dobrej, spokojnej stronie. Tylko szkoda, że tyle osób na świecie jest konfliktowych

Adamie, nikt nie jest alfą i omegą Masz problem, to powineineś sie z nim podzielić. Robi się wtedy lepiej na duszy, i jest szansa, ze ktoś pomoże


Mayka - 13/9/2008 godz. 15:35

Ledwie wróciłam do pracy i znów zapalenie gardła. Piecze okropnie


Nantosvelta - 14/9/2008 godz. 17:44

ale dzsiaj zmarzłam 2 razy spacer po 40 minut (z przystanku do kumpeli i spowrotem) i nie umiem sięjeszcze poznierac Teraz piję cieplutka kawe z cykorii i rozgrzewam


xxl - 14/9/2008 godz. 17:49

Mnie z kolei przewiało wczoraj. Boli mnie głowa i czuję, że zaczyna mnie rozkładać... Pół dnia przespałam


badba - 15/9/2008 godz. 08:02

a ja od wczoraj chodzę podminowana i prawie gryzę... wczoraj komputer zeżarł mi aż 5 stron mojej pracy doc..... ach.... tak sie napracowałam... teraz czekam na geniusza komputerowego mam nadzieję ze mi to znajdzie, odwirusowuje..... i przywróci do stanu poprzedniego....

z tego wszystkiego aż musiałam wziąść dzień wolny... (

[edytowane 15/9/2008 przez badba]


Stanisław - 15/9/2008 godz. 08:37

Pamiętaj zawsze o zapisywaniu na dykietce (jeśli masz w komputerze stację dysków) lub na płycie CD wszystkich danych, ktore są dla Ciebie ważne. Po każdym dłuższym tekście zapisuj do pamięci komputera. Ja zawsze tak robię.
Kiedyś przepisywałem do kompa teksty piosenek i po dwóch piosenkach wyłączyli prąd. Straciłem teksty i musialem powtarzać przepisywanie jeszcze raz bo ich nie zapisalem do pamięci. Na błędch człowiek się uczy


badba - 15/9/2008 godz. 11:15


na wirusy komputerowe które atakują znienacka nie masz siły... ja miałam wszystko na dysku zapisane a i tak wirus mi wszystko zeżarł... dramat...


Stanisław - 15/9/2008 godz. 13:05

To nie masz zainstalowanego w komputerze programu antywirusowego? To jest bardzo ważne jak masz połączenie z internetem.
A tak poza tematem to mam świetny filmik jak się rozmnażają w kompie wirusy.
Jak mi podasz adres mailowy to Ci go wyślę.


badba - 15/9/2008 godz. 14:47



mam i to najlepszy... ale trojany to paskudne wirusy... e mail przesyłam co na priva... z góry dziekuję....


Stanisław - 16/9/2008 godz. 09:02

Wczoraj wieczorem odnawiałem swoją wiekową, zażółconą wannę białym lakierem w aerozolu. Dzisiaj obudzilem się z bólem głowy i złym samopoczuciem. Chyba za bardzo nawdychałem się oparów z aerozolu i dzisiaj jestem podtruty. Zobaczymy, może jakoś przeżyję


KajaLe - 16/9/2008 godz. 09:15

jestem smutna, jestem zła, wszystko mnie wkurza, chce mi się płakać
lato się kończy, zaczyna się moja jesienna depresja
smutek i żal
tęsknota straszna za słońcem, ciepłem i ukochanym


rubia - 16/9/2008 godz. 17:54

quote:
Jutro, jeśli tylko zdam egzamin i mnie nie wywalą z uczelni (dzisiejszą noc mam z głowy) to lecę po furę jedzenia i zacznę się opychać

[edytowane 16/9/2008 przez Loviisa-chan]


Loviisa, jak przystało na czarownicę spróbuję zaczarować Twój egzamin, żeby wszystko się powiodło Liczę też na wsparcie w czarach innych wiedźm z tego forum. Będzie dobrze . Czekam jutro na Twoją wiadomość w weselniku
Fasolko, za Ciebie też trzymam kciuki, choć to jeszcze sporo czasu


Stanisław - 16/9/2008 godz. 18:11

Jesteś czarownicą ???
Nic o tym nie pisałaś


rubia - 16/9/2008 godz. 18:20

Owszem! Nawet jestem z tego dumna Ale bez obaw, próbuję czarować tylko w słusznych sprawach
Poza tym, nie chcę Cię straszyć, Stanisławie, ale na tym forum aż się roi od czarownic

[edytowane 16/9/2008 przez rubia]


Stanisław - 16/9/2008 godz. 18:27

O kurcze !
To pewnie któraś z Was była ostatnio u mnie w nocy z soboty na niedzielę. Miałem bardzo realistyczny sen. Tym razem mówię poważnie


JAGA - 17/9/2008 godz. 05:46

mam nadzieję, że sen nie był az tak straszny, że nadaje się do wpisu w marudniku?
przeziębiona jestem i nie mogę się wyspać od kilku dni


Stanisław - 17/9/2008 godz. 08:15

Ten sen był przyjemny, dosyć silny emocjonalnie dlatego go dobrze zapamiętałem ale nie nadaje się do opowiedzenia na forum ze względu na zbyt osobiste szczegóły.


Wege-Aneta - 17/9/2008 godz. 08:41

ehhehe a ja mialam sen ;p ze zaatakowaly mole cala lazienke i kuchnie tyle ze one byly z kosmosu tak zwane "ufo" i sie balismy wejść do kuchni i lazienki dopiero tata musial wszystko spryskac ale sam sie bal


verufer - 17/9/2008 godz. 08:55

I know what I'm really like...
I'm bleeding...
I don't mind...

That was very foolish of me
I can do nothing now

Light shines in the darkness
I don't wanna go
Wish I could turn back time
Oh my Guardian Angel
Take me away from here
I think I'm ready now
But still can't make up my mind

Memories of yesterday
Hopes left behind
I have to fade away now
There's no other way out

The curtain falls...


Bellis_perennis - 17/9/2008 godz. 18:58


Po marudzę... A co mi tam! Jutro mam egzamin z biochemii i NIC nie umiem... Jeśli będą te same pytania co na pierwszym terminie to luz ale jak da inne... Warunek na bank nie mam głowy do nauki a już na pewno nie do siedzenia nad szlakami metabolicznymi
Verufer ładny wiersz. Smutny ale ładny.


rubia - 17/9/2008 godz. 20:21

Mam zapchany nos, przytkane uszy, kamienie w głowie, gorączkę i dreszcze- czyli: przeziębiłam się. Biorę jakieś leki, ale rękami i nogami bronię się przed syropem- toż to sam cukier, fuuuj!


Bellis_perennis - 18/9/2008 godz. 10:28

quote:
jeśli to Cię pocieszy, to ja już mam warunek z językoznawstwa

A ja mam z matematyki... Ja rozumiem, że na biologii jest potrzebna matematyka bo uczy logicznego myślenia ale poziom jest stanowczo za wysoki jak na taki kierunek studiów. Co rok przynajmniej połowa oblewa.
Loviiso nie my pierwsze i nie ostatnie...
Co do biochemii dobrze mi dziś poszło. Jestem nawet zadowolona.
Rubio ja też jestem przeziębiona. Taka parszywa pogoda ostatnio. Dobrze, że dziś nie wieje.


Ensifer - 18/9/2008 godz. 11:37

I znowu to samo Straciłem wiare w płeć piękną.


Bellis_perennis - 18/9/2008 godz. 12:12


A ja już dawno straciłam wiarę w mężczyzn.


Wege-Aneta - 18/9/2008 godz. 13:11

a ja musze ponarzekac troche, bo dzis sie strasznie niewyspalam. Jestem po dwoch kawach, teraz pije yerbe. Do tego spalam pol godziny, mialam na rano wiec na 5 do pracy. Po prostu koszmar. Ciezko mi sie pracowalo. ( ( ( jestem w jakims komicnzym nastroju


Stanisław - 18/9/2008 godz. 13:49

quote:

A ja już dawno straciłam wiarę w mężczyzn.

A dlaczego ?


Bellis_perennis - 18/9/2008 godz. 17:47


Bo to oszuści. Nie mówię, że wszyscy ale większość na pewno. O to mi głównie chodzi.
Ach... I oczywiście to, że jestem wegetarianką, mam swoją pasję, ideały, cel w życiu, chcę pracować na rzecz ochrony przyrody najwidoczniej czyni ze mnie dziwadło. Ale akurat odnośnie tego to moim zdaniem każdy kto myśli w ten sposób nie jest wart uwagi.
Jedynym facetem z którym się świetnie rozumiem jest mój dobry kolega.


Stanisław - 18/9/2008 godz. 18:20

Przykro mi, że musiałaś się natknąć na takich niewyrozumiałych facetów. Ale myślę tak jak Ty, że faktycznie w większości tacy są szczególnie młodzi co to się popisują jeden przed drugim i nie zdają sobie sprawy, że swoimi docinkami krzywdzą innych. To jak traktują słabszych od siebie jest doskonałym miernikiem ich charakteru. Należy tylko mieć nadzieję, że życie ich przytemperuje i nauczą się być bardziej tolerancyjni i empatyczni.


Kociaczek - 18/9/2008 godz. 20:57

quote:
I know what I'm really like...
I'm bleeding...
I don't mind...

That was very foolish of me
I can do nothing now

Light shines in the darkness
I don't wanna go
Wish I could turn back time
Oh my Guardian Angel
Take me away from here
I think I'm ready now
But still can't make up my mind

Memories of yesterday
Hopes left behind
I have to fade away now
There's no other way out

The curtain falls...


Jak się wkleja tekst piosenki (w tym przypadku RIVERSIDE), to się PODAJE TYTUŁ I NAZWĘ WYKONAWCY


Chcę wierzyć, że to było niedopatrzenie...


Bellis_perennis - 19/9/2008 godz. 09:00


Stanisławie masz wyczesaną czapkę

quote:
Ja bym napisała do rektora

Tylko, że matma jest na mojej uczelni chyba na wszystkich kierunkach. Nie jestem pewna czy jest na ogrodnictwie. Nie zdziwiłabym się gdyby rektor nas wyśmiał i powiedział, że jak się coś nie podoba to wynocha. Zresztą mój rocznik nie jest zgrany. Nawet nie potrafimy się zgadać żeby iść na głupią imprezą. Na dzień dzisiejszy jak sobie przypomnę jak mnie straszono, że u nas jest masa chemii i fizyki to chce mi się śmiać. Okazało się, że to pikuś.
quote:
dlaczego ja mieszkam na zadupiu

a ja uważam, że nie ma nic lepszego od życia na wsi


Bellis_perennis - 19/9/2008 godz. 09:21

Ach no dobra mam dołek intelektualny. Zresztą jak przez całe życie.

[edytowane 19/9/2008 przez Bellis_perennis]

[edytowane 19/9/2008 przez Bellis_perennis]


rubia - 19/9/2008 godz. 09:51

Wczoraj wieczorem spotkałam się po latach z koleżanką z liceum i zrobiło mi się strasznie przykro, że ludzie tak sobie potrafią komplikować życie osobiste, a najbardziej cierpią na tym dzieci. Mąż, którego nie kocha i który ją "denerwuje", kochanek, z którym nie może być, bo ten pracuje za granicą i to dziecko, z powodu którego tkwi ona w nieudanym małżeństwie. Wiem wiem, takich historii jest na pęczki, ale akurat co do tej koleżanki, byłam pewna, że jej się powiedzie w życiu uczuciowym! Smutna proza życia... Ja przy niej jestem jakąś szczęściarą (a tak mnie mój mąż czasem potrafi zdenerwować )


velvet - 22/9/2008 godz. 07:42

Czekam na książkę i czekam, a ona nie przychodzi.
Mało słońca na dworze, doprowadza mnie do depresji. Coraz gorzej sie czuje.
A komentarze w stylu, kiedy w końcu będziemy mieć dziecko doprowadzają mnie do furii.
Ratunku!!!


vegesmile - 22/9/2008 godz. 08:48

W piątek byłam w szkole mimo kataru, więc już dziś nie poszłam. Jestem wściekła! Zamiast przechorować w weekend to wtedy było OK!!! Nie chce sobie robić zaległości zarówno w nauce jak i w relacjach w piątek po powrocie ze szkoły mamusia mnie obcałowała, że taka biedna jestem, a dziś? Obraziła się, bo kupiła mi drożdżóweczki, musli jogurcik i inne pierdółeczki, żebym się zmobilizowała,a ja zostałam... wyrodna matka!! Nawet ona wciąż tylko o konsumpcji myśli;/ "Wydaje pieniądze na te Citrosepty, na NONI, a Ty dalej chorujesz, ja już nie wiem co z Tobą..." i LINKIN PARK...


Olla - 22/9/2008 godz. 13:52

cholereni sie boję, że zostane sama w tym świecie. tak sobie załatwiłam sprawki, że no cóz.. nie bede opowiadała swojego całego życia... ale mam stresa pietra i co tam jeszcze być może....


rubia - 22/9/2008 godz. 14:16

quote:
i na dodatek coraz rzadziej ostatnio odwiedzam to forum bo...zaczyna mnie nudzić ech..


Myślę, że to jest tak jak z ulubioną potrawą: można kochać np.naleśniki, ale gdy będziemy je jeść codziennie, to nam w końcu zbrzydną. Tak samo mogłaś "przedawkować" to forum. Może rzeczywiście odpocznij sobie od nas trochę i wróć później ze zdwojoną energią. My się stąd nigdzie nie ruszamy i jeśli zdecydujesz się na urlop, to będziemy na Ciebie czekać Zawsze w życiu trzeba wybierać to, co jest dla nas dobre i dzięki czemu możemy się rozwijać. Głowa do góry, Loviisko

Acha! Jak tam po bitwie, Fasolko?

[edytowane 22/9/2008 przez rubia]


Nantosvelta - 22/9/2008 godz. 18:03

Tydzień temu dzwoniła do mnei matka. Chciała, żebym przyjechała po pocztę, ale tylko wtedy jak ona będzie. A mnie te terminy akurat ni epasowały. Z rozmowy wyszło tak, że zaczęłam nawet myśleć, że tęskni i się martwi. I tak poszłam do niej wczoraj. Spędziłam 2 minuty z nią, po których przez 2 dni miałam doła Dół minął dopiero, jak neta mi załączyli
Dziwię się siostrze, która mi długo pisała w smsach, czemu nie możemy być "normalną" rodziną... Jak mozna, jak własna matka ma w 4 literach swoje dziecko

Life's brutal


Stanisław - 22/9/2008 godz. 21:44

quote:
będzie smutno bez Loviika...


Lovii sobie tylko tak zażartowała, że nas opuści. Prawda Lovii ?


Lily - 22/9/2008 godz. 21:48

Loviisa-chan, zrób sobie przerwę


Nantosvelta - 23/9/2008 godz. 06:11

Fasolencjo, ciesze się że ditarłas na czas. I mam nadzieję, że się nie przeziębiłaś po staniu tyle czasu na zimnie i deszczu

A nawet jeśli Loviisa zrobi sobie od nas przerwę, to jak wróci to będziemy dla niej jeszcze bardziej serdeczni i ciepli

Loviisa, staram się to olać, ale naiwność górą


krysia - 23/9/2008 godz. 07:55

Chciała bym Cię pocieszyć Nantosvelto ale nie wiem jak-bardzo Ci współczuję i myślę,że Twoja mama Cię kocha tak jak potrafi Sama jestem matką , moje dzieci już pozakładały rodziny ale kontakt z nimi mam dobry.Myślę Nantuś,że to się kiedyś ułoży.Trzymaj się jakoś.


krysia - 23/9/2008 godz. 07:58

Stanisławie aleś się wystroił cieplutko-musi u was być zimno


fasolencja - 23/9/2008 godz. 08:27

Nan, czasami ludzie nie potrafią wyrażac uczuc i kochają w bardzo dziwny sposób, który wcale miłości nie przypomina
ja Ciebie chyba trochę rozumiem, na pewno nie całkiem, bo to jednak mama, ale uściski dla Ciebie
przeziębiłam się trochę, chyba napiszę do pks o zwrot kosztów za witaminę c!


rubia - 23/9/2008 godz. 09:52

Chyba się do Fasolki przeprowadzę, bo mnie ostatnio strasznie irytują wścibscy, nietaktowni ludzie; a skoro tak ciężko sie od Ciebie , Fasolencjo, wydostać, to zakładam, że w drugą stronę też to działa


fasolencja - 23/9/2008 godz. 09:54

no ba, dziki wschód i środek puszczy zapraszam


rubia - 23/9/2008 godz. 10:06


Stanisław - 23/9/2008 godz. 11:34

quote:
Stanisławie aleś się wystroił cieplutko-musi u was być zimno

Oj Krysiu. Okropna pogoda u mnie. Pada deszcz, jest zimno i mokro. Do sklepu mi się nie chce iść chociaż mam pięć minut drogi a muszę odnowić zapasy. Może to już taka jesień będzie do końca .
Gdzie ta polska złota jesień ?


rubia - 23/9/2008 godz. 11:43

quote:


Gdzie ta polska złota jesień ?


Wróble ćwierkały, że przyjdzie w październiku


Stanisław - 23/9/2008 godz. 12:39

To chyba u Ciebie ćwierkały bo u mnie nie widzę nigdzie żadnego ptaszka. Czyżby odleciały już do ciepłych krajów ?
Tylko żaby skaczą po zielonej, mokrej trawie tu i ówdzie.


Włochata21 - 23/9/2008 godz. 12:48

quote:
Tak, przedawkowałam, i to bardzo, mam w naturze skłonność do pzresady niestety Poza tym, zniechęciło mnie to, że prawie w każdym temacie się tylko kłócą i są osoby, które uparcie tą atmosferę podżegają

no, jak sie w ciagu paru miesiecy bytnosci na forum nabilo pnad 1000 postow, Twej sklonnosci nie da sie ukryc
ja tez sie rzadziej pojawiam z racji wielu zajec i nieustannego kursowania pociagami, poza tym, jak zagladam w nowe watki, aby wzbogacic wiedze na tematy zdrowotne itp, a widze bezsensowne wpisy, ze ktos np "szaleje", to wole juz ten czas poswiecic na samodzielne poszukiwanie potrzebnych mi informacji w internecie. Niemniej wiele sie tu dowiedzialam, ale to dzieki osobom podajacym naprawde pozyteczne informacje (Jędruś, Lily, wiecej osob nie pamietam w tej chwili


Stanisław - 23/9/2008 godz. 13:09

Oj, Włochatko nie bądź taka poważna na 100%. To nie jest sympozjum naukowe na temat wegetarianizmu. Troszkę szaleństwa i żartów przyda się każdemu na rozweselenie. Szczególnie podczas tej szarej jesiennej pory roku.


Nantosvelta - 23/9/2008 godz. 18:45

Wracając do tematu, to oprócz tego, że z interview nici, to na dodatek mam powaznie obtarte stopy
Co nie zmiania faktu, że i tak robiłam sensację na ulicy

I nie znoszę Polski Tutaj niczego nie da sie kupić... (wegańskiego na przykład)

A co mojej matki, to charakteru zmienić się nie da. Widać w końcu MUSZĘ się z tym pogodzić. I dziękuję za wsparcie, całuski dla Was


Ayna - 23/9/2008 godz. 18:47

quote:
Będę się starała tu zaglądać na chwilę czasem, no ale zobaczymy...
Trzymajcie się wszyscy cieplutko

Mnie będzie Ciebie brakowało, jeśli naprawdę zamierzasz zniknąć na chwilę . Ale rozumiem i szanuję.


Nantosvelta - 23/9/2008 godz. 18:54

Ayna, są różne metody nawiązywania kontaktów. Na przykład gadugadu


Andros - 23/9/2008 godz. 19:04

jezu moja mama ostatnio namiętnie pisze ze znajomymi na gadu gadu bo stwierdziła, że wysyłanie wiadomości na naszej klasie jest męczące hehe


Nantosvelta - 23/9/2008 godz. 19:23

A propo naszej klasy, to jedna laska z mojego semestru próbowała mnei znaleźć i z całym wyrzutem pyta jak ma mnie znaleźć, bo nie umie. A ja jej na to, że nie mam konta na NK. Ona wybałuszyła oczy i zapytała czemu? Odpowiedziałam, że nie pociąga mnie to, co "modne".


Andros - 23/9/2008 godz. 19:43

ja znam dużo osób, które nie mają konta, ale mają konto fikcyjne albo jakieś "nieznane", wiesz czasami fajnie sobie poszpiegować znajomych


Ayna - 23/9/2008 godz. 20:15

quote:
Ale jeśli tylko będziesz chciała, to nie wahaj się zagadać na gg

Jasne , dziękuję . Wiesz nie zakładałam sobie konta w tym komunikatorze , wystarczy ,że moje dwie córy tam przesiadują non stop. Jakby co to skorzystam z ich konta by napisać .
Jest jeszcze laptop u męża ale tam zbyt wolno otwierają się strony , nie mam cierpliwości.
Skoro wspominacie o NK to ja tam się zapisałam ale odwiedzam ją nie częściej niż raz w miesiącu. Nie mam problemu z wiadomościami ; napisałam ,że rzadko tu wchodzę ,więc przestali pisać . Andros to naprawdę było męczące , zgadzam się z Twoją mamą. Nie lubię NK, ale konta nie usuwam.


krysia - 24/9/2008 godz. 10:56

Trochę za niskie,może by Ci kawa pomogła?


azizan - 24/9/2008 godz. 11:17

mam straszny dzień w pracy. została zarządzona decyzja która jest bardzo krzywdząca dla mnie, i mi się to nie podoba. mam zamiar szukać nowej pracy co mi się strasznie nie podoba. zastanawia mnie tylko to że jak ktoś wykonuje swoje obowiązki bez szemrania, to nakładają mu na głowę jeszcze więcej. Jak ktoś marudzi na wszystko i udaje biednego a tak naprawdę nic nie robi i do niczego się nie nadaje, to od razu ma lepiej. po co ja jestem taka samodzielna???


krysia - 24/9/2008 godz. 11:32


[ zastanawia mnie tylko to że jak ktoś wykonuje swoje obowiązki bez szemrania, to nakładają mu na głowę jeszcze więcej.]

Zawsze tak jest w pracy azizan,że jak ktoś więcej i lepiej pracuje,to ma więcej obowiązkow ale to też świadczy o większym zaufaniu do Ciebie oby to miało pokrycie w zarobkach,to chyba można by wytrzytmać?


azizan - 24/9/2008 godz. 12:17

nie krysiu, niestety nowe obowiązki nie oznaczają dla mnie większej pensji. oznacza to natomiast że dołożono mi stare i nowe obowiązki, natomiast te które były starymi miały mi być odjęte a nie są. gdybym mogła to rzuciłabym tą robotę jeszcze dziś. niestety nie mogę. i to mnie boli


krysia - 24/9/2008 godz. 12:27

Czyli zwykłe wykorzystywanie człowieka.


Nantosvelta - 24/9/2008 godz. 12:37

Azizan, mnei zastaawia czemu nie możesz rzucić tej robooty
Jeżeli Ci się nie podoba... W trakcie pracowania w tej możesz przecież szukać czegoś innego


velvet - 24/9/2008 godz. 17:07

Fasolencja, może Cię pociesze. Ja czasami mam ciśnienie nawet ok 85/55.
Niewiarygodne że jeszcze żyje można by żec


Nantosvelta - 24/9/2008 godz. 17:34

Tak mówiąc o ciśnieniu krwi, to ja też zawsze niskie miałam. W liceum nieraz pielegniarka siędziwiła, że ja wogóle chodze o własnych siłach
A później psrzeszłam na wegetarianizm i problem zniknął
Mam niskie ciśnienie, ale nie mam z nim probemów, a szczególnie takich, jak te parę lat wstecz


Nantosvelta - 26/9/2008 godz. 18:37

Jutro zajęcia od 8:15 do 20:20 ( a w niedzielę znowu na 8 ( na szczescie juz tylko do 15


gosia261282 - 26/9/2008 godz. 21:36

Ciężki dzień w pracy,nie mogłam spokojnie złapać oddechu Chociaż ja tam zawsze znajduję dobrą stronę,takie dni mi szybko mijają,kiedy roboty tyle do odwalenia,że nie wiadomo co pierwsze robić.


Stanisław - 29/9/2008 godz. 15:55

Bardzo mi przykro Fasolko. Składam Ci szczere kondolencje i przytulam Cię


vegesmile - 29/9/2008 godz. 15:59

Ja się boję o swoją babcię... też odkładam wizytę... głupia jestem i wiem, że niedługo tego pożałuję...

a wpadłam napisać: zawiodłam się Czasami żałuje, że jestem tak wrażliwa, że odstaje. Czasem chciałabym wpier***** mięcho, wyglądać jak dziwka i nic nie umieć, ale być lubianą... a nie każdego dnia zawodzić się na kolejnych ludziach... brzuch mnie boli... to nie wróży nic dobrego... jest źle... depresja?


Ayna - 29/9/2008 godz. 16:27

quote:
dzisiaj zmarł mój dziadek.

Przyjmij ode mnie kondolencje, szczerze współczuję Ci Fasolko.

quote:
Czasami żałuje, że jestem tak wrażliwa, że odstaje.

Dzięki temu jesteś wyjątkowa, nietuzinkowa. Zobaczysz jeszcze Cię ludzie docenią za to Kim jesteś.Bądź sobą , najgorzej to chyba na siłę się zmieniać by dopasować się do otoczenia.


jazz - 29/9/2008 godz. 17:14

dzisiaj zmarł mój dziadek.

fasolko ruda przykro mi, że cierpisz, ale jesteśmy z tobą.

mam doła ,śniło mi się dzisiaj że ktoś mnie kocha niestety obudziłam się i dopadła mnie rzeczywistość


badba - 29/9/2008 godz. 17:25



FASOLKO tak mi przykro... przyjmij moje szczere kondolencje....

jesteśmy z tobą...


fasolencja - 29/9/2008 godz. 17:42

dzięki Wam


Natasha - 29/9/2008 godz. 18:14

przykro mi fasolencjo

quote:
Czasem chciałabym wpier***** mięcho, wyglądać jak dziwka i nic nie umieć, ale być lubianą...


czasami też sobie myślę co by było gdybym po prostu dostosowała się do reszty, ale co to mi właściwie da? co z tego że agatka z IIIa mnie polubi? jeśli chcesz poczuć się lubianą musisz najpierw polubić siebie i poczuć się dobrze we własnym towarzystwie a nie będziesz potrzebować adoracji obcych ludzi,


Nantosvelta - 29/9/2008 godz. 18:51

Fasolencjo, mi neidawno zmarła babcia, a ostatnio ją widziałam na dzień babci i to jeszcze nie było dobrych relacji międz nami. Jak była w szpitalu, o odkładałam wizytę. A na pogrzebie się okazało, że ta uznana przez krewnych za najgorszą (ja), była jedyną osobą, która płakała
Ludzie, niestety, umerają. najczęściej CI, których nie znamy, ale też zdarza sie, ze Ci nam bliscy i kochani Pamiętam jak mój tata umarł (jeddyne moje oparcie wtedy, jedyna osoba, która była dla mnie rodziną). Przeżywałam parę lat. Teraz niekiedy przychodzą takie dni, że chciałabym, żeby żył nadal, ale i tak przyzwyczajenie wzięlo górą
Ostatnio patrzałam na jego zdjęcie i wzięła mnie deprecha. Nie pamiętam już ani jego wysów twarzy, sposobu w jaki się wypowiadał. Nawet barwa jego głosu się ulotniła ( I tak czuję, że osoba, którą bardzo kochałam sięode mnei ulotniła. kochałam, bo jak pisałam wcześnej przyzwyczajenie wzięło górą...

Vegesmile, też kiedyś miałam myśli, że chciałabym byc taka jak inni. Ale prawda jest taka, że Ci "tacy sami" tak naprawdę nie są sobą. Są tylko duplikatami szarego świata. Mi się udało trafić na przyjaciół, którzy są tacy sami jak ja Przez wiele lat mojego życia żyłam na uboczu.Po prostu nie chciałam być taka jak ci "normalni". I opłaciło się. Jakoś obrzydzenie mnie bierze na myśl, że mogłabym chlać, palić, brać narkotyki, itd... To nei jest częścią mojej osobowości. Mam pewne odchyły, to fakt, ale jednak staram się żyć w zgodzie z otoczeniem, a co najważniejsze, z własnym sumeiniem

Porozglądaj się wokoło, może jest ktoś wokół Ciebie, kto jest taki jak Ty. Jeżeli nie, to czekaj cierpliwie. ja zanim poznałam moich przyjaciół miałam załamanie nerwowe. Mam nadzieję, że u Ciebie do tego nei dojdzie


krysia - 30/9/2008 godz. 06:17

Fasolko bardzo Ci współczuję z powodu śmierci dziadka i jestem z Tobą.Kiedy zmarła moja mama nie potrafiłam się z tym pogodzić,miałam o to pretensje nawet do samego Boga przez kilka lat się zbierałam.(mieszkałyśmy razem)Teraz kiedy już się z tym oswoiłam(bo człowiek nigdy z tym się nie godzi) są dni ,że wyczuwam jej obecność( nie potrafię tego wytłumaczyć) a szczególnie wtedy kiedy jest mi źle i dlatego wierzę,że blizcy zmarli nam pomagają-coś w tym jest.I czasem czuję,że muszę pójść na cmentarz i wtedy nie ma żadnej siły,która by mnie powstrzymała-postoję trochę przy grobie i jest mi lżej.


rubia - 1/10/2008 godz. 17:26

quote:
dzisiaj zmarł mój dziadek.
co roku odkładałam na później wizytę...



Fasolko, tak bardzo mi przykro. TY wiesz, że ja wiem, co to znaczy stracić kogoś bliskiego. Też kilkakrotnie przekładałam powrót do Polski, a potem...ech! W każdym razie tulę Cię bardzo mocno!


JAGA - 1/10/2008 godz. 19:39

"Śpieszmy się kochać ludzi...tak szybko odchodzą". Trzymaj się Fasolko


velvet - 2/10/2008 godz. 07:01

Dlaczego ciągle kiedy chce tutaj coś napisać przychodzą mi myśli do głowy takie jak: po co będę pisać, inni mają większe problemy? A co wogole da mi wygadanie się obcym ludziom, jeśli nie znają mnie, nie mogą mi pomóc? Nie ulży mi jeśli tutaj wszystko zrzucę, będę miała fobię, że ktoś te informacje wykorzysta w innym miejscu.
Mam problemy, z ktorymi jestem sama, ale nie potrafie tak poprostu podejść do kogoś i wyrzucić to z siebie. Ludzie otwarci mają lżej.


krysia - 2/10/2008 godz. 13:16

Nie masz racji Welwet zawsze jest trochę lżej jak człowiek przed kimś się wygada-pewnie,że problemy nie znikną zaraz ale jakby trochę zbledną,a może ktoś coś doradzi,przecież po to jest to forum,a może łatwiej się otworzyć przed kimś kto nas nie widzi-spróbuj .


marta030978 - 2/10/2008 godz. 16:51

w sobotę mam isć do pracy,a w sobotę zaczynam też nowe studia- mam zajęcia i kazano mi wziąść bezpłatny urlop: wściekłam się, bo dla mnie każdy grosz się liczy - zwłaszcza gdy płacę za studia mama mówi żebym jutro jeszcze raz spróbowała porozmawiać, ale ja nie lubię się tak prosić, poniżać


rubia - 2/10/2008 godz. 17:20

quote:
Mam problemy, z ktorymi jestem sama, ale nie potrafie tak poprostu podejść do kogoś i wyrzucić to z siebie. Ludzie otwarci mają lżej.


Velvet, kochana! Rozumiem Cię, bo też całe lata nie potrafiłam mówić o tym, co mnie boli. Kiedy 2 miesiące temu zawalił mi się świat, miałam do wyboru: zamknąć się w sobie i skisnąć we własnym sosie, albo rozmawiać z ludźmi, którym ufam. wybrałam- na szczęście- tę drugą opcję. Wiem, że są tu obcy ludzie, ale pomyśl, że są też tego zalety. Poza tym- obcy człowiek potrafi spojrzeć na pewne sprawy z dystansu i dostrzec to, czego nie widzą bliscy. Jeśli jednak zdecydowanie nie potrafisz mówić- to pisz! Cokolwiek- pamiętnik, listy, byle tylko nie zasklepiać się w sobie, nie zapamiętać się we własnym bólu. Taka jest natura życia: wzajemnie przeplata się w nim cierpienie i radość, a my możemy tylko wypracować sobie metody radzenia z tym dualizmem. Ściskam Cię serdecznie

[edytowane 2/10/2008 przez rubia]


krysia - 3/10/2008 godz. 07:19

Wczoraj się wkurzyłam nie chciałam w nocy pisać postu więc piszę teraz bo to nadal we mnie siedzi. Zadzwonił do mnie późnym wieczorem taki znajomy z naszej klasy jeszcze ze szkoły podstawowej,z którym nie rozmawiałam ponad 40 lat.Na początku było fajnie różne wspomnienia z dziecinstwa,ze szkoły ,o sobie itd..aż nie wyszło,że ja jestem wegetarianką,oczywiście nie obyło się bez standardowego pytania a "co ty jesz",które działa na mnie jak czerwona płachta na byka ale się jakoś powstrzymałam i coś odpowiedziałam ale on drążył dalej więc odpowiedziałam,że nie jem tylko trupów ale ten człowiek nic nie zrozumiał.Ostatnie zdanie zdenerwowało mnie totalnie-cytuję:[to dziwne... ,nie jesz mięsa a tak ładnie wyglądasz?] a żeby jeszcze bardziej mógł się dziwić to mu powiedziałam,że od lat nie byłam u lekarza,bo nie było takiej potrzeby,no...i dopięłam swego,bo jego zdziwienie przeszło apogeum.a mnie się od razu zachciało spać,bo jakoś musiałam skończyć tę rozmowę,bo już byłam dobrze podkręcona i mogła bym go obrazić. Zapowiedział,że dzisiaj też zadzwoni ale ja na szczęście będę w pracy i postaram się nie słyszeć telefonu


velvet - 3/10/2008 godz. 07:47

Dziękuje Wam za miłe słowa. Czasami czuje się jak zamknięta kula. Otworzyć się na ludzi jest niezmiernie trudno.


Ensifer - 3/10/2008 godz. 14:07

Więc... zmarła osoba, którą kochałem. To był rak, a ona miała 27 lat... (


Ensifer - 3/10/2008 godz. 14:26

Można powiedzieć, że byliśmy ze sobą... Wiem, że różnica wieku duża, ale kochaliśmy się; miłość jest ślepa. Miała na imię Anna.


Sai - 3/10/2008 godz. 14:52

Ensifer

Ciężko jest doradzać czy pocieszać w takiej sytuacji,bo wypada to blado i bez sensu
Życzę Ci tylko dużo wytrwałości i samozaparcia (żeby nie tracić chęci do życia). I ludzi wokół (nie chodzi mi o internet),którzy dadzą Ci realne wsparcie.


Ensifer - 3/10/2008 godz. 14:54

Eh, o tym związku z osób z reala wie tylko moja mama... Cierpie więc w samotności.


Sai - 3/10/2008 godz. 15:01

Jeśli jej ufasz,to pozwól sobie na wsparcie z jej strony. Obecność drugiego człowieka może nie rozwiązuje problemów,ale daje nam chwilę dystansu. Poza tym duszenie w sobie żalu (czy wszelkich form depresyjnych) wychodzi zdrowiu na minus.


Ktosiek - 3/10/2008 godz. 16:09

Coś raz na jakiś czas powinno nam przypominać o rzeczywistości.

"Zachować szczególną ostrożność stosując XXXX u dzieci i młodzieży do 18 roku życia - z uwagi na możliwość uszkodzenia chrząstek stawowych u osobników rosnących, stwierdzone w czasie badań na zwierzętach."


xxl - 3/10/2008 godz. 21:31

Minął rok odkąd odeszła moja psinka. Pamiętam, jakby to było wczoraj.

Ostatnio postrzegam siebie jako samotną skałę wystającą z morza, której mogą chwytać się tonący wokół, lecz sama nie może im pomóc.


Nantosvelta - 3/10/2008 godz. 21:38

Ensifer, kiedy tylko możesz płacz. Płacz pozwala na odreagowanie co nieco.


rubia - 3/10/2008 godz. 22:17

Ensifer, naprawdę bardzo mi przykro! Pozdrawiam Cię serdecznie

A u mnie zmiana planów- nie mogę wyjechać 31. października, bo muszę być wtedy w sądzie- dziś przyszło wezwanie.


velvet - 4/10/2008 godz. 05:57

A ty wychodzisz co noc
Ja sama
nie śpie
Bo i po co
Samej zimno, ciemno, straszno
Jeść już nie mogę
Bo i po co
Przez gardło nic nie przejdzie
Kiedy nie ma Ciebie obok mnie


Ensifer - 4/10/2008 godz. 07:53

Nantosvelta - nie chce płakać, nie moge. Czuje wewnętrzny smutek, ale nie płacze.


krysia - 4/10/2008 godz. 08:16

Ensifer nie wiem co powiedzieć-znam dobrze ten ból(bardzo boli i strasznie długo boli).Dobrze by było abyś mógł z kimś rozmawiać na ten temat wtedy jest lżej bo jeśli będziesz się zamykał w sobie wpędzisz się w jakąś chorobę uwierz mi przeszłam to na własnej skórze.Stres niszczy człowieka.Trzymaj się jakoś.


Nantosvelta - 4/10/2008 godz. 17:45

Krysia ma rację. Też to przeżyłam U mnie na szczęście to trwało tylko 3 miesiące, ale slady zostaną do końca życia
Stracić kogoś bliskiego jest ciężkim przeżyciem i należy o tym z kims mówić...


Mayka - 4/10/2008 godz. 18:36

Fasolko, Ensifer bardzo Wam współczuję! To musi strasznie boleć, trzymajcie się.


xxl - 5/10/2008 godz. 22:51

Położyłabym się już, ale ślęczę jeszcze nad wypracowaniem z polskiego. Zadane tylko po to, byśmy się nauczyli lać wodę, bo warunki są tylko dwa - temat, który okazał się być tytułem jakiegoś starego filmu i długość na dwie strony. Reszta freestyle. Wkurzyłam się, gdy polonista nam je zadawał. Mam ochotę napisać tak, by bokiem mu wychodziło sprawdzanie, żeby żałował że w ogóle się odezwał, żeby go skręcało i nigdy tego nie powtórzył, żeby mnie popamiętał do końca życia i żeby mu je obrzydzić.

A tak poza tym to bardzo lubię naszego polonistę.


Catinahat - 6/10/2008 godz. 11:24

Jest bosko. Cała komunikacja miejska strajkuje. Wczoraj cały dzień pomagałam koleżance się przeprowadzić. Trzeba było jej rzeczy znosić z drugiego piętra a potem w innym budynku wnosić na trzecie.
Dziś od rana pomagałam kumplowi załatwić sprawy papierkowe. Musieliśmy po całym mieście ganiać piechotą.
A teraz się jeszcze okazało że nie ma kto mnie podwieźć do pracy więc będę musiała iść parę kilometrów piechotą. Ku... autobusy niedawno strajkowały i teraz znowu. Ludzie jedyni, wszędzie kryzys finansowy, banki bankrutują a ci sobie strajk wymyślili. Najlepiej żeby wszyscy przestali pracować, ponoć to nalepszy sposób na kryzys gospodarczy. YYYGGGHHHH.
Ludzie to najgłupszy gatunek na świecie. Niech ktoś już rozpęta tą wojnę atomową bo nadajemy sie tylko do tego żeby nas zbombardować. Cały piękny wszechświat by na tym zyskał....

Oj chyba sobie będę musiała taksówkę zamówić. Tylko pewnie zapłacę za nią połowę tego co dziś zarobię....


No szlag mnie trafi!!! I jeszcze niedawno zmienił mi się mój bezpośredni przełożony. Wcześniej to była świetna babka, ale ona postanowiła pracować na pół etatu i dostał mi się teraz taki koszmarny, skretyniały, przygłupowaty burak którego mama chyba upuściła na głowę jak był mały. Facet nic nie umie załatwić. Nawet rozliczenie w zeszłym miesiącu przyszło błędne!!!
Mam ochotę biegać w kółko i wyć do księżyca!!
Idę w tym tygodniu złożyć papiery gdzie indziej bo inaczej wrzodów na żołądku dostanę....


jazz - 6/10/2008 godz. 12:15

Catinahat -jak ja się dzisiaj z tobą zgadzam

Ludzie to najgłupszy gatunek na świecie. Niech ktoś już rozpęta tą wojnę atomową bo nadajemy sie tylko do tego żeby nas zbombardować. Cały piękny wszechświat by na tym zyskał....
(szczególnie właśnie z tym)


Nantosvelta - 6/10/2008 godz. 12:33

Uświadmiliście mi, dlaczego nei chce mi sie ruszyć tyłka i pojechać do pracy porozmawiać z kierowniczką. Jak na razie rozmawiałam, z nią tylko na rozmowie kwalifikacyjnej i przez telefon i wydawała m i się świetną kobietą, a w pracy jak ja jestem, to jej nie ma, jak ona jest to jej nie ma... I boję się, że się okaże inaczej A porozmawiać z nią musze, bo dowaliła mi w grafiku 25, a wtedy mam studia (12 godzi, w tym 3 labo 4 ćwiczenia, więc i tak muszę jechać)...


Stanisław - 6/10/2008 godz. 13:53

quote:
a w pracy jak ja jestem, to jej nie ma, jak ona jest to jej nie ma...

To w końcu jest czy jej nie ma ?


Nantosvelta - 6/10/2008 godz. 18:08

Dzisiaj była, bo mnie nie było (przyjechałam tylko na minutkę), a jutro ja jestem w pracy i jej nie ma


JAGA - 6/10/2008 godz. 20:35

Zmęczyło i zestresowało by mnie takie wzajemne unikanie. Może kobieta nie jest aż taka zła i warto porozmawiać


Nantosvelta - 6/10/2008 godz. 21:03

Fasolencjo, warto o to powalczyć. Jak możesz płacić za coś, z czego nei korzytasz

Jago, jeżeli to było do mnie, to ja jej nie unikam, po prostu jest taki grafik Dlatego musiałam ruszyć 4 literki i jechać do Katowic


Catinahat - 7/10/2008 godz. 09:39

Moje obrzydzenie i pogarda dla rodzaju ludzkiego osiągnęły dziś swoje apogeum. Przepraszam ale zawsze tak mam o tej porze roku bo jest to ten piękny czas kiedy muszę przedłużać swoje pozwolenie na pobyt w kraju smerfów, frytek i czekolady.
Wycieczka do antwerpskiego URZĘDU to sport ekstremalny i tylko najwytrwalsi twardziele wychodzą z tego bez uszczerbku na zdrowiu.
Przed wycieczką należy zaopatrzyć się w:
1.dobry budzik- bo jak nie wstaniesz razem z kurami i nie ustawisz się w kolejce jeszcze przed świtem to możesz zapomnieć o w miarę szybkim załatwieniu sprawy
2. wygodne i ciepłe buty- stanie kilka godzin przed drzwiami zanim łaskawie cię wpuszczą męczy stópki
3. ciepłą kurtkę- bo zimno
4. dobrą książkę- żeby nie umrzeć z nudów (zanim nie zaczną się ordalia...)
5. wygodny stołek- polecam tym których często łupie w krzyżu
6. opakowanie valium- żeby z nerwów komuś mordy nie obić- w końcu nie po to tu jesteśmy...
7. Biblię, Koran czy jakieś inne nabożne dzieło- aby mieć gdzie szukać pocieszenia w chwilach zwątpienia
8. taczkę- na wszystkie konieczne dokumenty
Tak wyposażony człowiek może, bo oddaniu kilku krzyków bojowych, zmierzyć się z URZĘDEM.
Na początku w kolejce panuje względny spokój. Ludzie rozmawiają sennie. Co poniektórzy zagłębiają się w lekturze usiłując nie myśleć o czekającej ich PRÓBIE.
W miarę jak wskazówka zegara zbliża się do 9tej podniecenie rośnie. Ludzie dyskretnie podsuwają się bliżej drzwi. Aż nadchodzi godzina zero, godzina PRÓBY! Kolejka zamienia się w jedną, zlaną ludzką masę. Jest to chwila kiedy wychodzi na jaw kto ostatnio trenował łokcie i opanował tajne techniki poruszania się w zbitym tłumie.
Pan urzędnik popierduje coś sennie pod nosem żeby się nie pchać ale tłuszcza go nie słyszy. W oczach mają żadzę mordu a w pustych czaszkach brzmi im tylko jedna myśl: dostać się do środka przed innymi!!! W tej sytuacji takie małe i niepozorne stworzenia jak ja są zwyczajnie niesione przez tłum, muszę się tylko lekko zapierać żeby mnie nie przepchnęli do tyłu.
W ten to sposób po dwóch godzinach czekania dostaję się do środa URZĘDU i otrzymuję upragniony numerek. Mogę teraz swobodnie opaść na krzesełko i kolejne półtorej godziny czekać na swoją kolej.
Przynajmniej w ramach zadośćuczynienia dali mi pobyt na 5 lat a nie na rok jak wcześniej ale mój śliczny nowy dowodzik to ma być taka plastikowa plakietka z czipem więc sobie parę tyogodni na niego muszę poczekać. Ci uprzejmi ludzie wyślą mi zaproszenie że mogę (o łaskawcy!!!) znów przyjść do tego przybytku rozkoszy żeby go sobie odebrać.....

Gdzieś czytałam takie piękne porównanie: 'jak burdel ogarnięty pożarem' - tak wygląda Belgia od strony urzędowej

Pozdrawiam wszystkich niezmordowanych którzy dotarli do końca tej rzewnej historii

[edytowane 7/10/2008 przez Catinahat]


Stanisław - 7/10/2008 godz. 09:50

Ładnie i obrazowo to opisałaś Cati. Współczuję Ci


krysia - 7/10/2008 godz. 10:15

A ja myślałam,że im bardziej na zachód tym większa kultura(chyba ,że w tej kolejce sami Polacy stali?)a co do pogardy do rodzaju ludzkiego to ja w tym jestem lepsza od Ciebie,bo nienawidzę ich przez cały rok(oczywiście niektórych).Ale dobrze,że masz to prawie za sobą-może przy odbieraniu dowodu nie będzie tak żle


Lily - 7/10/2008 godz. 10:21

Wstyd, nie umiem sobie z tym poradzić. Wstyd...


Catinahat - 7/10/2008 godz. 11:38

quote:
A ja myślałam,że im bardziej na zachód tym większa kultura(chyba ,że w tej kolejce sami Polacy stali?)


Bynajmniej. Polaków akurat było tylko kilku i należeli tam do najspokojniejszych ludzi. Tak poza tym to była prawdziwa mieszanka. Trudno powiedzieć kto się tam najgorzej zachowywał. W takim motłochu trudno rozpoznać kto się rozpycha a kto jest 'rozpychany' przez resztę.
Bardziej dziwi mnie że miasto nic z tym nie robi, przecież tam jest tak codziennie!!! CO-DZIEN-NIE!!! Już dawno powinni zatrudnić kogoś kto by pilnował porządku i przede wszystkim usprawnić obsługiwanie petentów. W zeszłym roku musiałam przyjść chyba z 5 razy żeby coś załatwić!!! A co z ludżmi którzy codziennie pracują? Ile razy mają brać wolne? Więc w sumie można zrozumieć że ci ludzie się pchają, są zdesperowani. Chyba nie tak to powinno wyglądać w cywilizowanym kraju. Dla mnie jest to upokarzające... Tak jakbyśmy tam walczyli o jedzenie... ogólnie koszmar...

No w każdym razie za chwilę tam wracam bo obiecałam jeszcze kumplowi robić za tłumacza, tylko teraz chyba pójdzie sprawniej bo on jest umówiony na konkretną godzinę.


Nantosvelta - 7/10/2008 godz. 21:39

Catonahat, a nie myślałaś, zeby do nich jakieś pismo wystosować? Może by coś z tym zrobili?

A tak btw, to świetnie napisana anegdotka

A ja coraz bardziej nie przepadam za mentalnością "mięsożerców" i czymś tam jeszcze ale zmęczenie daje popalić ( i skleroza także) i nie pamiętam co


Mayka - 7/10/2008 godz. 23:56

Moja zatroskana mama kupiła mi dziś kapsułki omega 3, żebym nie miała jakichś niedoborów. Patrzę na skład, a tam olej z ryby i żelatyna wieprzowa o: Jutro ma iść do apteki i spróbować je zwrócić, a jak się nie uda, to sama będzie je łykać. Ja zostanę przy siemieniu Kochana mam, sama z siebie się śmiała, że strzeliła taką gafę.


Catinahat - 8/10/2008 godz. 08:37

quote:
a nie myślałaś, zeby do nich jakieś pismo wystosować?


Owszem, myślałam. Tylko że w obecnej sytuacji na pewno powiedzą mi że im brak funduszy, a z takim argumentem trudno walczyć.

quote:
w Olsztynie też strajkowali, wskutek czego podnieśli ceny biletów i sieciówka kosztowała 49 zł! zdzierswo i rozbój w biały dzień a właśnie, co się dzieje, jak ktoś ma sieciówkę i nagle jest strajk-zwracają mu kasę?




Jakoś mi do głowy nie przyszło żeby się zgłaszać po zwrot kasy. Akurat tutaj bilet miesięczny nie jest taki drogi i jeśli chcę to mogę z nim pojechać nawet nad morze. Jedna firma obsługuje przejazdy w całej Flandrii (to ta górna połowa Belgii) i można na tym bilecie jeździć wszędzie, ile się chce, wszystkimi tramwajami i autobusami.


Mayka, dobrą masz mamę


Nantosvelta - 8/10/2008 godz. 15:20

Loviisa, nie waszytko na raz. Masz rację: może kiedyś do tego dorośniesz.
My nie możemy Ciebie potępiać za to, że np. lubisz skórzane rzeczy.
Nie jesz zwierząt i to nas dzieli, dlatego i tak należysz do naszej "wegetariańskiej rodziny". jeden z moich przyjaciółl je ryby, a i tak nie potrafię go nie nazwać wegetarianinem. No, to teraz to obie zostaniemy zjechane
Sama jeszcze mam moje skózrane glany (dawno w nich nie chodziłam, bo ich akurat nei mam, czekam na zwrot) i mam skórzany piórnik od siostry. Gdzieś też się zapodziałl, ale się znajdzie
Nie można niczego na siłę robić, bo ztego nic dobrego nie wychodzi...


Stanisław - 8/10/2008 godz. 17:47

quote:
Loviisa, nie waszytko na raz. Masz rację: może kiedyś do tego dorośniesz.


Już sama rezygnacja z jedzenia potraw mięsnych jest olbrzymim krokiem na drodze nieczynienia zwierzętom krzywdy. Teraz chodzi o to, aby organizm przyzwyczaił się do takiego stylu odżywiania bez uszczerbku na zdrowiu. Gdy patrząc na potrawę z mięsa lub ją wąchając nie będzie budziła ona w Tobie pożądania ( a wręcz przeciwnie) to znaczy, że tak się stało i Twój organizm nie potrzebuje mięsa do prawidłowego funkcjonowania. Może to potrwać kilka miesięcy a nawet lat . Na kolejny krok czyli rezygnację z wszelkich artykułów pochodzenia zwierzęcego przyjdzie jeszcze czas. Najważniejsze jest uświadomienie sobie zależności przyczynowo skutkowych między używaniem produktów pochodzących od zwierząt a ich cierpieniem oraz świadoma rezygnacja z tych produktów. Gdy tak się stanie obudzi się w Tobie potrzeba dobrowolnej rezygnacji z wszelkich rzeczy jakie pochodzą od naszych mniejszych braci. Coraz większa wrażliwość na cierpienie i głęboka empatia spowodują, że uświadomisz sobie jak ważna jest współzależność między wszystkimi istotami żyjącymi na naszej planecie oraz ich bezkonfliktowy byt i szczęście.


Nantosvelta - 8/10/2008 godz. 19:35

Stanisławie, pięknie powiedziane

Ja dzisiaj mam jakiegoś doła Nawet Bogini nie wyczuwam przy sobie ( Chyba przemęczenie mnie dopada... Pewnie przez perspektywę dni od piątku do niedzieli...
W piątek miałam iść do pracy na 10 (na 12 godzin). Zadzwonili dzisiaj, że jest jakieś obowiązkowe zebranie na 8:30 Czyli 14 godzin w pracy, po czym sobota i niedziela po 12 godzin zajęć na uczelni I gdzie tu czas na sen? ( A obijanie się?


Bellis_perennis - 9/10/2008 godz. 11:41

Każdy robi to co może. Loviiso może zaskoczy Cię to co teraz napiszę ale cenię sobie o wiele bardziej ludzi mających krytyczne podejście do siebie niż wytykających błędy wszystkim dookoła i uważających się za ideały. Byłaś szczera i to jest ważne. Podoba mi się to co napisałaś.
Fasolko niektórzy wykładowcy to ludzie zakompleksieni, którzy muszą połechtać swoje niedopieszczone ego kosztem studentów. Musisz być twarda nie mientka

[edytowane 9/10/2008 przez Bellis_perennis]


Nantosvelta - 9/10/2008 godz. 12:01

Fasolencjo, mam nadzieję, że masz blisko do uczleni. Siedzenie tyle godzin i dojeżdzanie jest masakryczne dla organizmu Chociaż sądząc po tym, że dość często siedzisz na forum, to nie masz daleko
Bellis ma rację, walcz o swoje i bądź twarda. Jeżeli miałaś już te przedmioty, to powinni Ci przepisać oceny

Bellis, wszystko ma swoje granice. Jezeli ktoś podchodzi do samego siebie zbyt krytycznie to nei jest to też zbyt dobre Można mieć jakieś komplikacje w organiźmie, np. nabawić się wrzodów, nerwicy czy czegoś takiego... A wytykania innym błędów też nie lubię. Owszem, powinno się niekiedy pokazać komuś, że zrobił błąd, ale od razu wytykanie?
Mój poprzedni współlokator byl mistrzem w wytykaniu błędów. Miesiąc z nim i miałam dosyć (no dobra, wczesniej )

[edytowane 9/10/2008 przez Nantosvelta]


Bellis_perennis - 9/10/2008 godz. 13:18


No właśnie miałam na myśli zdrowe krytyczne podejście do siebie Mam koleżankę, która ma takie problemy. nic fajnego. Co by się nie stało to uważa, że to jej wina. Ale to już jest choroba. Nawet kiedyś wylądowała w szpitalu


Andros - 9/10/2008 godz. 14:01

oglądałem sobie teraz dietosferę na kuchni tv i tak mnie to poirytowało, że aż musiałem napisać. Ugotowali dwa obiady (ten kucharz z programu) itd. Magda Jarzynka je ocenia i mówi przy daniu z ryb mniej więcej tak "no mamy tutaj alternatywę dla ludzi nie jedzących mięsa","mamy białko zwierzęce i roślinne (soczewica)...", to mnie w umiarkowanym stopniu poirytowało, ale później ta wyjątkowo rozgarnięta prowadząca mówi mniej więcej tak "no to mamy tutaj dania i dla wegetarian i dla...." nosz *** i my później musimy wszystkim wbijać do głów, że ryba to mięso bo przekonanie o "niemięsności" ryby podtrzymują takie programy, wydawało by się wiarygodne


Nantosvelta - 9/10/2008 godz. 14:10

Andros, znam to skądś Pytanie: "A ryba to pływająca roślinka?" już mnei męczy. Chyba zrobię sobie taką koszulkę Albo kurtkę, bo zima idzie


Mayka - 9/10/2008 godz. 15:24

No dokładnie. Albo "Przecież ryba nic nie czuje", "Przecież ryba to nie mięso", zawsze jest wielkie zdziwienie i tekst typu "Nawet ryb nie jesz, to co ty jadasz?"

quote:


Mayka, dobrą masz mamę


Wiem


Ensifer - 9/10/2008 godz. 16:57

Znowu w szkole Sajgon (klasa wybitnie nadpobudliwych idiotów, palaczy, wagarowiczów, chamów i ogólnych bałwanów, której na dodatek przewodze), a ja w samym centrum tego wszystkiego. Zawsze po biologii mam ochote pozabijać ich wszystkich, chociaż wiem, że naboje byłyby bardziej wartościowe od nich. Przychodzę do domu, jem obiad (przynajmniej to jest ok), potem do kościoła i znowu się zaczyna. Nienawidze osób poniżej 17 roku życiu! Coś mi chyba nerwy siadają, nie sądzicie?


vegesmile - 9/10/2008 godz. 20:17

Umarła moja babcia...


JAGA - 9/10/2008 godz. 20:23

współczuje cokolwiek by napisać to nie wiele pomoże...przesyłam ciepłe myśli, trzymaj się


Stanisław - 9/10/2008 godz. 20:23

Tak mi przykro Veges. Przytulam Was, Ciebie i Loviisę mocno.


Nantosvelta - 9/10/2008 godz. 20:38

Vegesmile, przepraszam za to, co zaraz napiszę.
Każdy musi odejść, niektórzy wcześniej, niektórzy później... To boli... Po śmierci mojego taty zbierałam się kilka lat
Widać, babcia byla CI bardzo bliska. Zatrzymaj ją w pamieci jako uśmiechnięta osobę I ciepło ją wspominaj. Płacz, łzy Cię poniekąd uspokoją...
Jakie to trudne, gdy ktoś umiera
Loviisa, to albo Ci kosmici albo pogoda, bo ja ostatnio też mam kosmicznego doła Trzymaj się, wszystko na pewno się dobrze ułoży


rubia - 9/10/2008 godz. 21:57

quote:
bo nie mam swojego kompa ani nie mam kiedy


(

Loviiso, Fasolencja ma rację, najważniejsza jest szczerość, którą Ty w sobie masz. Wszyscy jesteśmy dopiero na drodze do niekrzywdzenia innych istot (czego niektórzy nie są w stanie zrozumieć- czyżby brakowało im pokory? )


vegesmile - 10/10/2008 godz. 07:34

Dzięki Wam kochani, wielkie dzięki... chyba już się z tym pogodziłam, w końcu babcia miała 86 lat i jak już wcześniej pisałam spodziewałam się tego... pisała wiersze... gdy napisała jeden dla mnie do szkoły na konkurs i gdy go wygrałam zaczęła się moja przygoda z tworzeniem - chciałam być jak Ona, teraz sama piszę... Jutro postaram się wygrzebać wszystkie jej wiersze i zrobić kilka kopii dla rodziny... mówią, że artysta nie umiera dopóki żyje jego twórczość[*]


JAGA - 10/10/2008 godz. 07:43

masz rację vegesmile- "wybudowałam pomnik trwalszy niż ze spiżu"


Ayna - 10/10/2008 godz. 09:59

Ensifer i Vegesmile , szczerze Wam współczuję .

Loviisa ja też na początku nie zwracałam uwagi na to jakie mam buty czy kosmetyki. Dojrzałość przyszła sama z czasem. Nie rób nic do czego do końca nie jesteś przekonana i zamiast się umartwiać nad sobą ciesz się z tego co już dokonałaś , a jest naprawdę z czego. Bądź z siebie dumna. Zawsze można zrobić coś więcej ale nie trzeba robić wszystkiego naraz. Ściskam Cię mocno.


Nantosvelta - 10/10/2008 godz. 21:50

Loviisa, do tej piosenki zatrudniono Kayako

Jak wracałam z pracy (na szczęście nie jechałam autobusem, po kolegę z prayc przyjechal kumpel, a jako, ze mieszkają w Tychach, to mnie wzięli ze sobą) stało się coś na autostradzie. Widziałam tylko cysternę, dym, policję i straż pożarną Kolega widział jakieś iskry... Nie wyglądało zbyt sympatycznie


Ensifer - 10/10/2008 godz. 22:01

Miłość jest gorsza od szamba -.- Zapach szamba w końcu znika...


Nantosvelta - 10/10/2008 godz. 22:08

Ensifer, ja pewnie z tego powodu przestałam się angażować emocjonalnie A później wszyscy sie mnei dziwią, że singlem jestem...


velvet - 11/10/2008 godz. 05:45

Chomik mi uciekł Nie mogę go znaleźć, a do tego nie wiem czy jeszcze żyje, bo mam 2 koty!


krysia - 11/10/2008 godz. 08:16

quote:
Miłość jest gorsza od szamba -.- Zapach szamba w końcu znika...


A ja słyszałam,że gorsza od sraczki (przepraszam za wyrażenie)

Velve - chomiczki lubią się wciskać w różne dziwne miejsca np; w rękawy,kieszenie musisz jeszcze poszukać bo niekiedy same nie potrafią wyjść i umierają,taki przypadek zdarzył się u mnie kiedy dzieci miały chomiczka -znaleźliśmy go przypadkiem w kieszeni zimowego płaszcza .


Ensifer - 11/10/2008 godz. 09:39

krysia - To już swoją drogą
Nantosvelta - Mam zamiar być singlem. Nie ma głupich


Stanisław - 11/10/2008 godz. 10:25

quote:
quote:
Miłość jest gorsza od szamba -.- Zapach szamba w końcu znika...


A ja słyszałam,że gorsza od sraczki (przepraszam za wyrażenie)


Mam gorącą prośbę. Nie poruszajcie takich tematów przy obiedzie bo mnie się właśnie zdarzyło, że jadłem obiad i go nie dokończyłem


krysia - 11/10/2008 godz. 11:19





Mam gorącą prośbę. Nie poruszajcie takich tematów przy obiedzie bo mnie się właśnie zdarzyło, że jadłem obiad i go nie dokończyłem


Stanisławie sam sobie jesteś winien,bo przy jedzeniu się nie czyta - to bardzo nie zdrowo


Stanisław - 11/10/2008 godz. 12:37

Ja wiem, że przy jedzeniu się nie czyta ale myślałem, że to dotyczy tylko książek. Od komputera jestem już tak uzależniony, że jem prawie wszystkie posiłki lewą ręką a w tym czasie prawą klikam myszką


krysia - 11/10/2008 godz. 12:41

To tak jak ja-jest piękna pogoda zamiast pójść na działkę i coś tam porobić to ja siedzę przy komputerze,chyba mi już na stare lata odbiło


Andros - 11/10/2008 godz. 15:23

widzę, że pojawiła się kolejna propagandowa reklama w tv, tym razem mleka UHT; sielanka, uśmiechnięte krówki, a w tle muzyczna z tekstem "no more trouble, no more pain, no more stress, no more-coś tam jeszcze"...


Nantosvelta - 11/10/2008 godz. 16:39

Andros, szkoda że nie pracujemy w TV. Zrobilibyśmy swojąpropagandę Zaraz po takiej reklamie pokazali byśmy widzom prawdziwą "farmę", na której krówki nei są takie wesołe...

Krysiu, mnei tekst "przy jedzeniu się nie gada" zawsze denerwował, bo nikt nigdy mi nie wytłumaczył czemu (od zawsze miałam dryg pedagogiczny )

Ensifer, gdyby nie to, że jestem forumową mężatką, to napisałabym CI, że też wybieram życie singla


krysia - 11/10/2008 godz. 16:47

"przy jedzeniu się nie gada" rozumiem to tak,że można sie udławić albo kogoś opluć


Nantosvelta - 11/10/2008 godz. 16:51

"przy jedzeniu się nie gada, bo się w brzuszku źle układa" i wszyscy myslą, że ten wierszyk działa na dzieci? Na mnie nigdy nei działał było wręcz odwrotnie A gaduła jestem


Andros - 11/10/2008 godz. 17:01

bzdurna ta reguła, wyobraża sobie ktoś niedzielny obiad w milczeniu? co my kurde amisze jesteśmy? jedyna okazja żeby się spotkać całą rodziną i jeszcze by sobie pogadać nie można. Od układania się w brzuszku jest poobiednia drzemka lub spacer


Nantosvelta - 11/10/2008 godz. 17:05

Andros:

Chociaż, jak dla mnie obiad w gronie krewnych oznacza samobójstwo, ale nie wyobrażam sobei posiłku z prrzyjaciółmi w ciszy To tak, jak oglądać film i go nie komentować


velvet - 11/10/2008 godz. 18:56

Nie znalazłam Już drugą noc z latarką buszuje po wszystkich kątach i nic!


Andros - 11/10/2008 godz. 19:39

quote:
To tak, jak oglądać film i go nie komentować


ja dostaje konwulsji jak ktoś mi film komentuje

kurcze velvet, szkoda chomika, ale miejmy nadzieje, że którejś nocy usłyszysz dziwne chrobotanie gdzieś za szafą


xxl - 11/10/2008 godz. 20:03

Przydarzyła mi się dzisiaj niecodzienna sytuacja. Nie wiem, czy Marudnik to odpowiednie miejsce na tą historię, ale kończy się raczej przygnębiająco, więc powinna pasować.

Wybrałam się w pojedynkę do Zielonej Góry na zakupy. Po kilkunastu minutach pobytu w mieście zaczepił mnie jakiś człowiek, prosząc o parę złotych na talerz zupy, bo jest głodny, a na dodatek bezdomny. Nigdy nie daję nikomu pieniędzy za wyjątkiem grajków, więc zaproponowałam, byśmy poszli do sklepu i tam wybrał sobie coś do jedzenia. Powiedział, że wystarczy chleb. Weszliśmy więc do najbliższego marketu i od razu znaleźliśmy się przy regale z przetworami mięsnymi. Wskazał na pierwszą z brzegu mielonkę i powiedział, że to wystarczy. Odmówiłam. Po tym wywiązała się między nami mniej więcej taka rozmowa:

(on) Dlaczego pani tego nie kupi?
(ja) Mogę panu kupić wszystko, byle nic martwego.
(on) Jak to? Wystarczy ta mielonka, tania jest...
(ja) Proszę sobie wybrać cokolwiek innego, byle nie mięso. Nie mogę jednocześnie panu pomagać i zabijać kogoś innego.
(on) Kogo zabijać?
(ja) Zwierzę.
(on) To znaczy, że nie je pani mięsa?
(ja) Nie.
(on) Aha... Ale przecież Biblia nie zabrania jedzenia zwierząt.
(ja) Dla mnie to bez znaczenia, ja nie podążam za Biblią.
(on) To pani jest ateistką???
(ja) Można tak powiedzieć.
Zamurowało go. Zastygł, zamrugał i popatrzył na mnie takim wzrokiem, jakbym go znieważyła.
(on) Wie pani co... Ja już nie chcę, ja dziękuję...
(ja) Ale dlaczego? Wystarczy, że wybierze pan sobie coś oprócz mięsa...
(on) Nie, ja chciałem tylko coś do smarowania chleba, jakąś wędlinę...
(ja) Jak do smarowania? Przecież nie ma pan chleba. Możemy pójść i panu kupię jakieś pieczywo, przecież pan mówił, że chciał.
(on) Nie, niepotrzebnie tu przyszliśmy, ja już nie chcę niczego od pani.
(ja) Ale dlaczego? Dlatego, że nie wierzę w Boga? Że jestem ateistką?
(on) Wie pani co? Pani to w ogóle jest jakaś DZIWNA! Ja tu się staram wybrać coś takiego żeby pani zapłaciła jak najmniej, ale najgorsze jest to, że przychodzi taki klient jak pani, który ma pieniądze na wszystko, a wybrzydza!
(nie ręczę, że tak to dokładnie szło, bo po drugim zdaniu tak mnie zatkało, że przestałam poprawnie rejestrować)
(ja) W tej chwili to akurat pan wybrzydza. Przecież staram się panu pomóc.
(on) Ja już nie chcę pani pomocy.

I wyszedł. Stałam jak przyklejona do podłogi odprowadzając go wzrokiem i gdyby nie to, że kompletnie mnie zatkało, pewnie zaczęłabym się ironicznie śmiać. Po chwili sama wyszłam. Minęłam przypadkiem tego człowieka w mieście jeszcze dwa razy potem. Nie spojrzał na mnie, ale minę miał obrażoną.
Za trzecim razem zatrzymał mnie i przeprosił. Powiedziałam, że nic się nie stało i zapytałam, czy może zmienił zdanie i jednak coś by chciał. Wtedy przeprosił mnie jeszcze raz i powiedział, że nie wie, dlaczego tak się zachował. Opowiedział o tym, jak odrzucony przez ludzi się czuje i o tym, że nikt nie chce go znać ani mu pomóc, bo jest chory psychicznie. Że przez swoją chorobę jest samotny i bezdomny i od dawna myśli o tym by popełnić samobójstwo...
Kulał, więc pobiegłam sama do najbliższej piekarni i sprawiłam mu jakieś pieczywo. Potem jeszcze chwilę rozmawialiśmy i pożegnaliśmy się.

Co mi się najbardziej w głowie nie mieści to obraz tego świata, w którym osoba taka jak ja, o tak ograniczonym kontakcie z ludźmi, mimo swojego uciekania od nich, w ciągu <trzech miesięcy> jakimś trafem natyka się na <trzech> niedoszłych samobójców... To jest trzech, którzy się do tego przyznali... Ile się nie przyznało? Ilu mijam na co dzień? I co najważniejsze... Jak im pomóc...?


jazz - 11/10/2008 godz. 21:43

no niesamowita historia czytałam z otwartą gębą byc może to miało ciebie i tego człowieka czegoś nauczyć???? doprawdy dziwna sprawa


Nantosvelta - 12/10/2008 godz. 07:12

Loviisa, dziwna sprawa, z doświadczenia wiem, że jedzenie + komputer = niepochamowane jedzenie NIe patrzy się co i ile, byle jeść Nawet załatwilam w ten sposób 4 letniego niejadka
Velvet, wiem że to będzie trudne przy kotach, ale wysyp na środek pokoju na noc jakieś jedzenie. Jak będzie głodny, to przyjdzie i go złapiesz. Tylko że noc to raczej przespana nie będzie
XXL, niestety, ludzie są kruchymi istotami i na dodatek strasznie samolubni Dlatego często chodzą przygnębieni, samotni, mają myśli samobójcze... Straszne realia współczesności


krysia - 12/10/2008 godz. 07:48


Tak........niesamowita historia też czytałam z otwartą gębą jak Jazz a jeżeli chodzi o myśli samobójcze, to wiele osób je ma-jedni sobie z tym poradzą inni nie



[ XXL, niestety, ludzie są kruchymi istotami i na dodatek strasznie samolubni Dlatego często
chodzą przygnębieni, samotni, mają myśli samobójcze... Straszne realia współczesności




To człowiek przez człowieka tak cierpi
Ja kilka dni temu miałam podobną historię tylko nie taką smutną wręcz komiczną może raczej nadawała by się do weselnika,ale jak z drugiej strony na nią popatrzeć to można powiedzieć jakie to smutne - poszłam do piekarni po chlebek i tam też prowadzą stoisko z gotowymi wyrobami jak pierogi,sałatki itp i pracownica tego stoiska podała mi kubeczek z czymś,żebym spróbowała,bo reklamowali swoje kulinaria zapytałam co to i z czym?-oczywiście grochówka na kiełbasie- odmówiłam,powiedziałam,że jestem wege i nie jadam niczego co pochodzi z zabitego zwierzęcia i w tym momencie zjawiło się całe zaplecze sklepu aby popatrzeć co to za dziwadło przyszło? - smutne...co?


Nantosvelta - 12/10/2008 godz. 07:53

Krysiu, z Avraxisem poszliśmy jakiś czas temu na zakupy i jużz daleka widzieliśmy PAnią, która w ramach degustacji częstowała jakąś wedliną. Już żesmy wiedzieli, że do nas podejdzie Jak to zrobiła to spanikowałam i zaczęłam prawie krzyczeć, że to jest obrzydliwe, jak tak można, ja tego niejadam i nne hasła...
I masz rację, że to wszytsko przez innych ludzi...


Ayna - 12/10/2008 godz. 16:47

Piękna historia XXL,,,,
Velvet , jeśli jeszcze go nie znalazłaś to myślę dobry pomysł z tym pozostawieniem jedzenia.
Gdy moim znajomym uciekł chomik , to zostawili na noc po małym kawałku jabłka na środku podłogi w kuchni i na przedpokoju. Rano jabłuszka nie było , więc wiedzieli przynajmniej ,że zwierzątko żyje.Po kilku dniach się znalazł.
Dobrym sposobem jest przyprowadzenie do mieszkania pieska i komenda szukaj. Powinien wywęszyć , gdzie się schował gryzoń .


Andros - 12/10/2008 godz. 17:03

jeszcze jeśli chodzi o nieprzespane noce, to znajoma miała patent, że w jakimś wiadrze zostawiała jedzenie, robiła kładkę do wiadra i chomik zwykle tam wpadał i nie umiał wyjść i po problemie


Ensifer - 12/10/2008 godz. 20:24

Sam już nie wiem, kim jesteś. Chciałbym być kimś innym, ale nie chce... Trwa we mnie walka, tylko o co tu chodzi?


Nantosvelta - 12/10/2008 godz. 22:25

Ensifer, właśnie przeżywam coś podobnego. U mnie dodatkowo jest nagła ochota wyjechania gdzieś daleko... Są momenty, że myślę sobie: Life sucks!


Ensifer - 13/10/2008 godz. 05:17

Tja, dokładnie... życie jest do bani...


Nantosvelta - 13/10/2008 godz. 05:31

W sumie to samo życie jest piękne, ale otoczenie (czyt. ludzie) są do bani


Nantosvelta - 13/10/2008 godz. 13:54

Zapomniałam o urodzinach znajomego

Zresztą naszego znajomego... Nie bywa zbyt często na forum i zresztą niedawno się zarejestrował...

Chodzi o Hermesa, miał urodziny 11, a mi jest potwornie wstyd, że pamieć zawiodła (


velvet - 13/10/2008 godz. 14:04

chomik się nie znalazł. Wysypałam wcześniej odliczoną ilość ziarenek do każdego zakamarka, obserwowałam czy coś znikneło, ale nic takiego sie nie stało.
Jak narazie schowałam jego klatkę, by przynajmniej nie patrzeć na nią.


pontonica - 13/10/2008 godz. 14:36

Wystaw zolty ser! Moje zawsze na to wracaly...tylko, ze ja nie mialam kotow....


velvet - 13/10/2008 godz. 14:47

Spróbuje z serem. Koty są w innych pomieszczeniach, ale nie mam pewności czy akurat nie było któregos w momencie ucieczki chomika.
Siedziałam pare nocy po cichutku ale nie usłyszałam go.


Ensifer - 13/10/2008 godz. 17:27

Jacież... ale mnie ksiądz opierdzielił. Aż mi się głupio zrobiło


Andros - 13/10/2008 godz. 18:43

dlatego ja zerwałem więzi z (K)kościołem gdzieś w okolicach pierwszej komunii

a zaraz mnie szlag trafi, bo już trzeci raz ściągam Photoshopa i jak teraz nie będzie działał to wywalę kompa przez okno


katrinko - 13/10/2008 godz. 19:50

Ta głupia piosenka z reklamy chodziła za mną przez cały dzień. Z reklamy mleka, tej z krowami i ślimakiem, jedna fraza - no more trouble, no more pain. I myślałam, że nie pasuje do tej pogodnej, staroświeckiej piosenki, nie pasuje. Bo nie jest optymistyczna, wbrew pozorom.
Zadzwoniłam do męża wracając z pracy, żeby mu przypomnieć o zepsutym kranie i powiedział mi, że Aza nie żyje. "Aza padła" powiedział. To nawet nie byl mój pies, a tak przykro... No more trouble, no more pain, psinko.


krysia - 15/10/2008 godz. 07:37

Wczoraj pod wieczór gdy szłam do pracy mijał mnie olbrzymi tir z piętrową przyczepą po brzegi wypełnioną świnkami było widać przez pręty. Gdzie jechały? nie muszę pisać.Mój dobry humor zniknął,całą nockę miałam do niczego,nie chciało mi się pracować,cały czas tłukły mi się myśli po głowie czy już są po czy jeszcze przed.......... zresztą do tej pory mam chandrę i czuję zapach tego transportu.Nie wiem a może ze mną jest coś nie tak?,bo przecież to są realia normalny świat i nie urodziłam się wczoraj.Nie mam komu o tym powiedzieć,bo by mnie wyśmiali i uznali za czubka - żałuję,że się urodziłam bo co to za życie w takim świecie gdzie niczego nie można zmienić,zazdroszczę tym co nic ich nie obchodzi - dobrze,że jest to forum,bo można się wyżalić nawet koleżance tego nie mogę powiedzieć bo już raz kazała mi iść do psychiatry,a może to ona ma rację??????????


rubia - 15/10/2008 godz. 08:19

Krysiu droga! Przepraszam za to co powiem, ale jeśli dla Twojej koleżanki stępienie wrażliwości jest równoznaczne z normalnością, to chyba ona sama potrzebuje dobrego specjalisty. Fakt, żyjemy w świecie, którego nieodłącznym elementem jest cierpienie- w końcu ten świat jest tylko odbiciem, krzywym zwierciadłem tego prawdziwego. To chyba jednak nie oznacza, że mamy nie reagować na zło wokół siebie! Coraz więcej wśród ludzi konformistów i moralnych leni, a to, niestety, nie wróży zbyt dobrze naszemu gatunkowi. Dobrze, że są jeszcze wrażliwi ludzie, tacy jak Ty!
No to się zdenerwowałam od rana , a dzień taki piękny!


krysia - 15/10/2008 godz. 08:50

Dzięki Rubia Twoje słowa przyniosły mi ulgę mimo,że to wszystko i tak się dzieje i będzie nadal - najgorsza jest ta bezsilność


Linek - 15/10/2008 godz. 09:16

Krysiu, czuję podobną bezsilność. Nic nie poruszyło mnie ostatnio bardziej niz cała ta wiedza o przemysłowym chowie świń. Mieszkam na Mazurach i ludzie, z którymi pracuję posiadają o wiele wiekszą wiedzę o rolnictwie i hodowli niż ja. Są to jednak wyobrażenia w znacznej mierze już przestarzałe i wyidealizowane na tle dzisiejszej rzeczywistości. Nawet w rozmowie z rodziną gubię sie w przekazywaniu informacji i argumentów, pomimo iż z tej strony czuję otwartośc i przychylność. Nie umiem nikomu uświadomić zła które się dzieje. Zła, którego istotę powinien zrozumieć każdy, nawet nie ograniczający swoich nawyków wszystkożerca, gdyby opowiedziałby mu o nim ktoś kompetentny. Powinnam chodzić z petycją przeciwko kojcom dla świń, ale wiem na pewno, że nie potrafiłabym niczego dobrze wytłumaczyć, niczego osiągnąć. Czuję frustrację i bezsilność.


rubia - 15/10/2008 godz. 09:22

Witaj Linek!


Linek - 15/10/2008 godz. 09:29

Bardzo mi miło rubia

[edytowane 15/10/2008 przez Linek]

[edytowane 15/10/2008 przez Linek]


krysia - 15/10/2008 godz. 11:01

Witam również Linek i dziEkuję.Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że tacy ludzie nie daja się namówić na obejrzenie linku czy jakiegoś programu twierdząc,ze nie mogą patrzeć i umywają rączki i z czystym sumieniem mogą jeść mięso,bo to oni nie zabijają.Dobija mnie to wszystko,wpadłam do jakiegoś dołu i nie mogę się z niego wygrzebać.


Linek - 15/10/2008 godz. 12:47

Krysiu, ja przez cały ostatni tydzień również nie mogłam sobie z tym poradzić. Mój dzień pracy rozpoczyna się od swądu smażonej kiełbasy zjadanej o siódmej rano przez starszą koleżankę za biurkiem. Codziennie. Talerz z kaszanką leży czasem na papierach, a zwierzęcym tłuszczem usmarowane jest wszystko ze słuchawką telefonu na czele. Ja jej nawet nie mówię o wegetarianizmie, tylko czasem zgłaszam nieśmiały protest w obronie zwykłej higieny pracy - że nie chcę dotykać arkuszy pobrudzonych smalcem, bo to nasza wspólna praca, a nie prywatna kuchnia. Jestem za to karana histerycznym krzykiem i przykrymi uwagami dotyczącymi mnie osobiście, a nie owej wspólnej pracy. Koleżanka jest wielką miłośniczką zwierząt, słodkim głosem opowiada mi jaka jest wrażliwa, jeśli chodzi o zwierzęta, ale nie chce nic wiedzieć o cierpieniu czegokolwiek poza kotem i psem. Mówi, że nie chce i już, mówi: jestem mięsożerna i już. Ostatnio trudno było mi to znieść, ale jest lepiej.


krysia - 15/10/2008 godz. 12:56

Nie zazdroszczę Lnek ,trudno jest znosić takie towarzystwo,nawet gdybyś coś powiedziało,to,oni zawsze są górą a nas mają za dziwaków.


Nantosvelta - 15/10/2008 godz. 21:35

Linek, a nie możesz się zwrócić do jakiegoś przełożonego? W sumie to są dokumenty i pobrudzenie ich nie należy raczej do najfajniejszych przypadków


Linek - 15/10/2008 godz. 21:50

Starsza koleżanka to ogólnie powiedziane. Moja pani pracuje w firmie wieki, jakiekolwiek uwagi z mojej strony przejmują ją zgrozą, a to co robi uważane jest za swoistą specyfikę pani B. O stan dokumentów wychodzących ja już zadbam, o te pozostające u nas też. Chodzi o to, że najpierw muszę się z tym zetknąć, a to obrzydliwe. Naruszenie tego "naturalnego porządku" w sposób o jakim piszesz Nantosveto kojarzy mi się z nieprzewidzianą w skutkach rewolucją.


Nantosvelta - 15/10/2008 godz. 21:55

Może i nie jestem konfliktowa, ale jednak jestem urodzonym buntownikiem, a tłuszcz na dokumentach to jednak za dużo jak na moje nerwy
Życzę powodzenia, a dużo tej pani pozostało do emerytury?


Linek - 15/10/2008 godz. 22:16

Pozostało jej kilkanaście ładnych lat. Ja się buntuję jak umiem, ale nie mogę przesadzić - prędzej mnie zwolnią niż pani coś zje nie trzymając w jednej ręce kanapki, a w drugiej arkusza, papierka, jakiejś listy, czegokolwiek i nie przekładając tego z ręki do ręki ( Teraz przynajmniej wiem, że nie jestem nienormalna i dziwacznie "pedantyczna", co ona stara mi się wmówić


Nantosvelta - 16/10/2008 godz. 04:43

Jak dla mnie pedantyzm jest wielką chorobą. Ale jedzenie tlustego przy dokumentach? Sama lubię jeść jak np. coś czytam. Ale są takie przedmioty, przy których po prostu się nie je
Linek, jedynie co moge zrobić, to życzyć Ci powodzenia Może za niedługo sama zrozumie, że to nie praca dla niej, albo przeniosą ją gdzie indziej, awansuje i pójdzie komuśinnemu zawracać tyłek...


ania87b - 16/10/2008 godz. 10:27

Jestem stazystka od czerwca i pod koniec pazdziernika konczy mi sie staz, szans na zatrudnienie nie mam, bo szefowa urodzila mala i biuro ledwo jej funkcjonuje (na okres zimowy zawiesi dzialalnosc, bo kto bedzie siedzial w biurze, jak ma mala?), ale mniejsza z tym, czasem jak sie pojawi w biurze to wejdzie na allegro i pokazuje mi jak bardzo podobaja jej sie kanapy skorzane, a teraz zamowila sobie kurtke skorzana taka jasno brazowa, raz mnie sie spytala czy mi sie podoba, a ja jej odpowiedzialam, ze mam w domu kanape wygalada jak skorzana a jest ze sztucznej skory, wiec po co zabijac zwierzata, a ona na to, no tak, bo jestes wegetarianka. Szefowa uwielbia psy i niby kocha zwierzeta, to po jakiego grzyba kupuje ta kurtke? Pewnie dla szpanu...


xxl - 16/10/2008 godz. 20:30

Czy jest wśród nas psycholog skłonny udzielić bezpłatnej porady? Pytam serio i proszę o pomoc


Nantosvelta - 16/10/2008 godz. 20:39

XXL, jestem na tym samym etapie

Powiem tylko jedno: jestem już zmęczona wszytkim a jeszcze na dodatek miałam dzisiaj ciężki dzień NAwet mi sie już o tym nie chce pisać


xxl - 16/10/2008 godz. 20:43

Tu nie chodzi o mnie... Potrzebuję pomocy dla kogoś. I jeżeli pomoc się nie znajdzie, to istnieje ryzyko, że nasze grono uszczupli się o jednego użytkownika.


Nantosvelta - 16/10/2008 godz. 20:49

( XXL załamujesz mnie Mam nadzieję, że szybko znajdzie się psycholog
Jeżeli jest tak źle, to trzeba szybkiej interwencji.
a gdzie miesza ten użytkownik? Terapia najlepsza jest na miejscu, więc nawet jeśli znaleźlibyśmy psycologa, a ten okazałby się mieszkać na drugim końcu Polski, to nie miałoby to większego znaczenia


xxl - 16/10/2008 godz. 21:02

Mazowieckie. Pewnie już niektórzy wiedzą, o kogo chodzi... Liczy się każda porada, niekoniecznie musi to być terapia. Niekoniecznie osobiście, może być nawet online. Na razie ja sama umówiłam się na wizytę do psychologa szkolnego żeby zasięgnąć rady jak z tą osobą rozmawiać, bo już mi się kończą pomysły...


Nantosvelta - 16/10/2008 godz. 21:03

Widac, że coś mi umknęło


jazz - 16/10/2008 godz. 21:23

kurde niech on wreszcie pójdzie do lekarza jest pełno psychologów we warszawie albo psycholog i psychiatra trochę się podreperuje facet lekami a później pójdzie z górki. wiem coś o tym -niestety


Nantosvelta - 16/10/2008 godz. 21:27

Współczuję osobom, które leczą się farmakologicznie


jazz - 16/10/2008 godz. 21:58

quote:
Współczuję osobom, które leczą się farmakologicznie


niestety czasami już nie ma innej rady


krysia - 17/10/2008 godz. 07:44

Domyślam się o kogo chodzi-strasznie mu współczuję ale to nie pomoże,może Adam lub Rubia coś poradzą?


JAGA - 17/10/2008 godz. 09:08

xxl a szukałaś namiarów na wegedzieciaku? tam jest o wiele więcej starszych osób-może ktoś się znajdzie. Kamma jest psychologiem (tyle, że nie z W-wy) ale może kogoś zna albo wie jak możesz szukać. Warto spróbować.Powodzenia


Ensifer - 17/10/2008 godz. 11:32

A znacie kogoś z Kujaw/Wielkopolski? U mnie w mieście ktoś taki jest, ale... zaraz wszyscy by się dowiedzieli o moich problemach (wiem, że ich obowiązuje tajemnica, ale mimo wszystko u mnie wszyscy plotkują o wszystkich) Jakoś po wczorajszym znacznie pogorszyło mi się samopoczucie...


jazz - 17/10/2008 godz. 13:14

najlepsze na świecie jest wygadanie się komuś obcemu ,to strasznie oczyszcza, wywalić z siebie wszystko dosłownie wszystko i naprawdę sprawdzone. możesz sobie znaleść w necie albo jakiejś poradni ,bez czegoś takiego dawno by mnie nie było


Catinahat - 17/10/2008 godz. 13:16

Kurcze, to jakaś plaga chyba. Ludzie przygnębieni, jak widać niektórzy w totalnym dołku. Co się dzieje? Czy to jesień tak na nas wpływa?
Ja też się czuję beznadziejnie. Mój żołądek wciąż się ostatnio buntuje. Już mi się parę razy zdarzyło nie iść do szkoły bo tak mi dokuczał.
Czasem tak łatwo jest sobie poradzić z problemami, mimo trudności patrzeć na świat z uśmiechem. A czasem aż mdli na samą myśl o kolejnym ciężkim dniu...

Mam straszną chęć rzucić wszystko w diabły i wyjechać gdzieś gdzie świat nie jest jeszcze zepsuty do szpiku kości, gdzie pieniądz nie jest najważniejszy, gdzie nie ma wrednych szefów i wyścigu szczurów.
Człowiek niszczy ten świat, tnie gałąź na której siedzi.

Niestety nie znam żadnych specjalistów którzy byliby w stanie pomóc....


Ensifer - 17/10/2008 godz. 13:36

Eh... gadaliśmy ostatnio z kolegą i doszliśmy do wniosku, że lepiej byłoby, gdybyśmy poszli na psychologie - w końcu tylu ludzi na problemy, normalnie to jest żyła złota.

jazz - robiłem to już kilkakrotnie, ale teraz strasznie się boje... musiałbym znaleźć odpowiednią osobę... na forum też tego nie zrobie


jazz - 17/10/2008 godz. 13:55

jazz - robiłem to już kilkakrotnie, ale teraz strasznie się boje... musiałbym znaleźć odpowiednią osobę... na forum też tego nie zrobie

ensifer-widocznie nie trafiłeś na tą osobę, ja też próbowałam kilka razy ostatni raz poszłam żeby się odczepili w domu z totalną niechęcią weszłam do gabinetu i powiedziałam że przyszłam tu żeby mama dała mi spokój nawiązała się dyskusja i po jakimś czasie zaczęło działać ,gdyby nie ona to nie wiem co by się ze mną działo???


xxl - 17/10/2008 godz. 14:31

Loviiso, sądziłam, że kto jak kto, ale Ty się domyślisz...

A poszukującym wsparcia podsuwam Polskie Towarzystwo Pomocy Telefonicznej:
http://www.internetowytelefonzaufaniaanonimowyprzyjaciel.free webweb.com/


Olla - 17/10/2008 godz. 15:20

xxl dam Ci meila do kogoś kto moZe i pomoże. Nie tylko świetny psycholog ale czuciowiec.. on poprostu czuje badzo silnie ludzi. wyslę Ci meila do niego prywatnie.


Nantosvelta - 17/10/2008 godz. 15:32

Catonahat, jesień jest jedną z naładniejszych pór roku
Chociaż prawdą jest, że słońce ma w sobię "witaminę szczęścia", bo ostatnio często pada...

Mi już trochę przeszło, i dzisiaj czuję się lepiej


xxl - 17/10/2008 godz. 16:28

Przepraszam, jeśli Cię uraziłam, nie miałam nic złego na myśli. Konflikty i problemy z ludźmi są teraz tym, czego akurat najmniej potrzebuję


Olla - 17/10/2008 godz. 16:37

usiądźcie sobie w pozycji jaką pokazuje mój avatarek... i uspokójcie mysli... tylko spokój nas wszystkich może uratować


Ensifer - 17/10/2008 godz. 17:09

quote:
xxl dam Ci meila do kogoś kto moZe i pomoże. Nie tylko świetny psycholog ale czuciowiec.. on poprostu czuje badzo silnie ludzi. wyslę Ci meila do niego prywatnie.


Możesz mi dać namiary na tę osobę? Byłbym bardzo wdzięczny.


Nantosvelta - 17/10/2008 godz. 20:06

Fanatyzm niektórych użytkowników na forum zniechęca mnie do nawet przeglądania i czytania postów/informacji zawartych na forum


Ensifer - 19/10/2008 godz. 09:55

Cóż, zostaliśmy sami, ale będziemy się bronić do ostatniego żoł... tzn. do ostatniego usera Oby wszystko wróciło do normy.


krysia - 19/10/2008 godz. 14:15

Też zauważyłam,że coraz nas mniej.


Wege-Aneta - 19/10/2008 godz. 14:46

spoko , da rade. Np. jestem tu od dwoch lat, i bylo naptrawde wiele uzytkownikikow, ktorzy sa tymczasowo. Nie wszyscy musza na forum zasiedziecc sie na dluzej poza tym niektorzy tez potrzebuja wypoczynku, mam nadzieje ze niektorzy wroca na forum


Catinahat - 19/10/2008 godz. 15:34

To pewnie tylko taki spokojny okres. Mi się ostatnio zwyczajnie nie chce pisać chociaż na forum wchodzę codziennie. Choruję chwilowo na koszmarnego lenia...


JAGA - 19/10/2008 godz. 17:37

ależ ja nigdzie nie znikłam- jestem z Wami i ciągle myślę o forum, o Was. Tylko, że mam teraz więcej rzeczy i nerwów na głowie, dlatego rzadziej odpisuje na posty. A Tobie Loviiso napisałam nawet tydzień temu wiadomość prywatną- doszła?


Linek - 19/10/2008 godz. 18:09

Mam wrażenie, że to my - początkujący tak na was działamy Jakbyśmy sprowadzili jakąś epidemię To już wolę nie pisać. Niechże wszyscy wrócą - tak przyjemnie czytało się to Forum i było się od kogo uczyć.


Fatty - 19/10/2008 godz. 19:01

quote:
Fanatyzm niektórych użytkowników na forum zniechęca mnie(...)


ja mam na to patent - ignoruję Niechże ktosik się ciska, fuka,panoszy - mnie to 'rybka'. Nie angażuję się w pewne dysputy, tylko smętnie się uśmiecham.

Moje usposobienie Kłapouchego z Kubusia Puchatka pomaga mi w utrzymaniu tej postawy.

Na co ja marudzić mam? A kręci mi się taka przybłęda, sunia wyskubana po okolicy, mam marzenie ją capnąć bo się o zwierza boję...
Ostatnio albo mam inwazję kradnących dzieci albo wcześniej po prostu tego nie dostrzegałam. Szukam pracy(a nic nie mam na oku), i nie lubię gdy ktoś bawi się w swatkę, szczególnie gdy ja(zaprzysięgły, lekko aspołeczny singiel) mam być jedną ze stron swatanych..
Niedługo mam jazdę, a mimo prawie kompletu wyjeżdżonych godzin, ze mnie jest taki kierowca jak z mojego psa wilk workowaty...


Nio, pomarudziłam i ulżyło trochę.

Linek:
"To już wolę nie pisać"
Wtedy to już całkiem bezruch i cisza mogą zapanować - więc pisz, udzielaj się

[edytowane 19/10/2008 przez Fatty]


Ayna - 19/10/2008 godz. 21:31

quote:
Pewnie nie mają czasu albo odpoczywają od forum...

Loviiso ja jestem . To prawda , ostatnio rzadziej zaglądam ale odzywam się w miarę możliwości.
Martwi mnie nieobecność jeszcze innych osób, np. Verufera czy Nataszy.
Wszystko wróci do normy, mam nadzieję .
quote:
Mam wrażenie, że to my - początkujący tak na was działamy

Rozumiem ,że to żart.
No coś Ty, pisz jak najczęściej . W końcu każdy z nas kiedyś zaczynał...


krysia - 20/10/2008 godz. 07:05

quote:
Mam wrażenie, że to my - początkujący tak na was działamy Jakbyśmy sprowadzili jakąś epidemię To już wolę nie pisać. Niechże wszyscy wrócą - tak przyjemnie czytało się to Forum i było się od kogo uczyć.


Linek pisz jak najczęściej , to nie epidemia,myślę,że rozpoczęcie roku szkolnego i akademickiego nadłożyło fiorumowiczom obowiązków i dlatego jest zastój ale to pomalutku wróci do normy.


Czarnaaaa - 20/10/2008 godz. 12:09

MAM DOŚĆ !!! Beznadziejnie się dziś czuje, i wszystko od rana mi działa na nerwy !
Musiałam dziś się elegancko ubrać z powodu wizyty ważnej osobistości w szkole... tylko wyszłam z domu i mało obcasa nie złamałam. Głowa boli mnie strasznie ( tym bardziej że choruję od 3 lat na migrenę) leki nie pomagają... jeszcze na dodatek głośniki mi nawaliły i posłuchać sobie mogę co najwyżej ciszy.
Ale mimo to pozdrawiam gorrrrąco wszystkich, w szczególności tych którzy dziś też nie mają humoru.
Trzymajcie się ;*


ania87b - 20/10/2008 godz. 12:36

Wiesz co Czarnaaaa moze pomoze Ci jak pojdziesz sobie na spacer - taka fajna pogoda, albo po prostu poleniuchujesz na kanapie przed TV? Ja chcialabym sie dzisiaj wybrac do kina, a potem na kolacje, ale nie wiem co ma maz w planach.


Czarnaaaa - 20/10/2008 godz. 12:45

Dzięki Aniu
Mam w planie spotkanie z przyjaciółkami - moimi Lejdis takze byle do 19.
Pozdrawiam.


ania87b - 20/10/2008 godz. 13:02

Slicznie, az milo popatrzec na wesola minke


motylek8725 - 20/10/2008 godz. 14:27

czarnaaa jesli meczy cie migrena to kup sobie w aptece SOLPADINE i jedz wtedy jak poczujesz ze bol glowy sie zbliza..musisz zjesc wczesniej zeby glowa nie rozbolala cie na calego bo wtedy lipa...ale moja mama cierpiala na migrene 20 lat i zadne leki nie pomagaly...zaczela brac solpadine i przeszlo juz od ponad 10 lat ma spokoj!!sprobuj to naprawde pomaga musisz do nich przyzwyczaic organizm a po kilku razach powinno zadzialac i zycze ci tego bo wiem co to znaczy migrena:-///


Czarnaaaa - 20/10/2008 godz. 15:55

Na pewno spróbuję bo chwytam się dosłownie wszystkiego żeby zapobiec tym bólom głowy. Właściwie leków od migreny jest straaaaasznie dużo, i trzeba trafić na takie które będą dobre dla każdego z osobna. Mój neurolog po każdej wizycie zmienia mi leki. Ale wypróbuję SOLPADINE bo może akurat mi pomoże.
Dziękuję bardzo za rady
Tak, w ogóle to jestem tu nowa i jeszcze poznaję tą stronkę i nikogo tu nie znam...


velvet - 20/10/2008 godz. 16:18

Mam dosyć pytań "kiedy będziecie mieli dziecko?"
Mam dosyć młodych matek, wściekle panoszą się wszędzie.
Nie potrafię rozmawiać z koleżanką bo jest w ciąży.
Mam dosyć siebie, bo inni nie akceptują mnie taką jaka jestem.
Chce żyć tylko swoim życiem, a inni wciąż mi na to nie pozwalają.


krysia - 20/10/2008 godz. 18:38

Velvet trzymaj się jakoś i nie przejmuj się, masz prawo żyć po swojemu i wara im od tego.Głowa do góry będzie dobrze.Niektórym się wydaje,że mają prawo wchodzić w cudze życie z butami , u mnie podobnie było.


Bellis_perennis - 20/10/2008 godz. 19:57


Nienawidzę ludzi, którzy uważają, że wszystko im się należy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już dawno nie byłam taka wściekła nie chce mi się nawet o tym gadać... Mam zbyt miękkie serce. Trtzeba się na przyszłość uzbroić w twardą du..!!!


motylek8725 - 21/10/2008 godz. 13:57

Moj dziadziu wczoraj umarl ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( jutro juz pogrzeb.....


krysia - 21/10/2008 godz. 14:11

quote:
Moj dziadziu wczoraj umarl ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( ( jutro juz pogrzeb.....


nie wiem co powiedzieć - nie ma takich słów,które by pocieszyły.trzymaj się


Ayna - 21/10/2008 godz. 14:32

Współczuję Ci Motylku bardzo.Ściskam Cię mocno.


motylek8725 - 21/10/2008 godz. 14:55

dziekuje wam bardzo ( ( ( ( ( ja jeszcze w to nie wierze boje sie ze na pogrzebie dopiero zdam sobie sprawe jaka tragedia mnie spotkala ( ( ( przez prace nawet do niego nie pojechalam i nie zobaczylam ( ( musze jakos to przezyc.....czuje sie winna.....nie pozegnalam sie a teraz juz nigdy go nie zobacze

[edytowane 21/10/2008 przez motylek8725]


rubia - 21/10/2008 godz. 14:55

Motylku, tulę Cię do serducha


krysia - 21/10/2008 godz. 15:01

Nie obwiniaj się Motylku,bo to życie nam pisze scenariusz


Stanisław - 21/10/2008 godz. 15:41

Przykro mi Motylku z powodu śmierci Twojego dziadka. Współczuje Ci bardzo


Czarnaaaa - 21/10/2008 godz. 15:59

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego dziadka... Znam ten ból
Trzeba jakoś dalej żyć...
Współczuję i podrawiam ciepło ;*


Olla - 21/10/2008 godz. 16:04

Zmarli widzą nas tam po drugiej stronie. Jesli będziesz do niego mówiła wciszy on Cie usłyszy. Być może da Ci nawet znak w postaci zastukaniaw okno lub futryne drzwi.

Jest taki rewelacyjny program Johna Edwarda na zone reality bodajże.
To medium, które kontaktuje się z tamtym światem. Sporo mozna zrozumieć jak oni się z nami konkatują


vegesmile - 21/10/2008 godz. 16:55

Motylku, rozumiem Cię, dopiero co był pogrzeb mojej babci, też się nie pożegnałam, całuje Cie mocno;* teraz pora na moją sprawę:

Nie zakładam już nowego tematu, zresztą pasuje do marudnika jak ulał=/ Koleżanka przyszła dziś do szkoły zapłakana, cała na czarno &#8211; auto przejechało jej kotka-

Pewien homo sapiens płci męskiej 18:04:17
ale dzisiaj to głupota była, nie rozumiem Was
Majka 18:04:27
nieprawda że głupota - to był powód szkoda mi jej było strasznie...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:05:04
powód do takiego płaczu i przyjścia do szkoły w czarnym ??
Majka 18:05:29
owszem to jest powód =/
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:05:44
to jest tylko zwierze
Majka 18:05:49
o nie... AŻ zwierzę
Majka 18:06:13
nie zapominaj że ludzie to też zwierzęta...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:06:16
no to jak reagować na śmierć bliskiej osoby ?? powiesić się ??
Majka 18:06:58
ja reaguje tak samo, bo ta ISTOTA też była ważna...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:07:26
no dobra ale skoro taka Aśka reaguje tak na śmierć zwierzęcia to co będzie z człowiekiem
Majka 18:07:37
tak samo ;|
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:07:41
człowiek jest ważny nie zwierze, człowiek to nie zwierze, człowiek ma dusze, rozum
Majka 18:07:51
mylisz się, zwierze też ma rozum i uważam że duszę na swój jakiś sposób również inaczej nie byłyby tak ważne w naszym życiu...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:08:40
i nie powinny być aż tak ważne
Majka 18:09:33
Ty w ogóle miałeś kiedykolwiek psa albo jakiegoś innego towarzysza?
Majka 18:10:04
mnie ludzie mniej obchodzą...bo każdy pies da mi się pogłaskać i każdy mnie zrozumie, co innego z homo sapiensem - podłym idiotą=/
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:09:47
miałem
Majka 18:10:11
i co ? kopałeś go?
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:10:33
a może tylko ze zwierzęciem potrafisz pogadać co ?? może popatrz od tej strony, a nie obrażasz ludzi, którzy są jacy są
Majka 18:13:54
sorki ale nie ze mną na takie tematy...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:14:33
widze
Majka 18:14:57
u mnie nie ma litości dla ludzi, którzy twierdzą, że zwierze jest nieożywioną rzeczą i że jest TYLKO zwierzęciem...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:15:19
ja nie mowie żeby zwierzęta męczyć
Majka 18:15:31
hmm i tu też nie jestem pewna...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:15:37
bo oczywiście są to stworzenia które czują ból i nienawiść ale zwierzęta to nie ludzie
Majka 18:15:50
no na pewno nie ! są lepsze
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:16:16
srepsze, a nie lepsze
Majka 18:16:24
<zly>
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:16:42
zwierze nie wyrazi tego co czuje i duszy nie posiada
Majka 18:17:06
nie wcale i w ogóle, nie może!
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:17:34
no nie może
Majka 18:17:40
widzę że obce Ci zdjęcia gdzie konie płaczą a lwy przytulają swoich opiekunów;| zwierze to coś więcej niż instynkt
Majka 18:18:08
mieszkasz no... na wsi, nie widziałeś nigdy jak zaganiają krowę do ciężarówki?
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:18:22
widziałem i co z tego ??
Majka 18:18:32
i teraz ja powiem SREGO, a nawet więcej - srego ego;|
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:19:04
ja nie mowie ze zwierzęta to materiał który się męczy czy cos
Majka 18:19:18
ego - odpowiednik instynktu... silniejszy od tego rozumu którym obdarzyła cię natura=[
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:19:22
tylko po prostu czasami zwierze zajmuje za wysokie miejsce w hierarchii ludzkiej
Majka 18:19:58
dobra ja też bym nie spała z kotem w jednym łóżku ale bym płakała jakbym go miała od 15 lat!
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:22:50
ale powiem Ci ze przyznaje racje w 80 %
Majka 18:23:05
ale jednak Aśka jest dziwna...;| tak?
Majka 18:24:05
to jest jak chrześcijaństwo - tego nie można traktować wybiórczo, albo kochasz i nie skrzywdziłbyś, albo nienawidzisz, zabijasz itd... pośrodku jest współczucie przegryzane kotletem ale to tylko ten wyjątek;|
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:24:45
nie rozumiem Cie do końca
Majka 18:25:03
oto ja... Marysia, miło poznać...
Majka 18:25:37
no i widzę ze jeszcze nie raz poznamy się na nowo...
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:26:37
To była tylko rozmowa - jak nie będziesz miała ochoty dokończyć kiedy indziej to zgasisz i zapomnimy, ale w 80% mnie przekonałaś, może mnie całkiem przekonasz
Majka 18:27:05
jesteś typowym polskim macho ze wsi... to się nie uda^^
Pewien homo sapiens płci męskiej 18:27:37
ze wsi :/ dzięki

I tu się rozpoczęła nowa kłótnia&#8230; nie wiem czy jutro w szkole znowu przemilczymy siebie? Bo tak też było jak usłyszałam gdy mówił kolegom o męczeniu myszy&#8230;=/ nie wiem o co dokładnie chodziło, ale jak one potem wyglądały to go bardzo śmieszyło =(


[edytowane 21/10/2008 przez vegesmile]


krysia - 21/10/2008 godz. 17:15

Jakie to smutne,niestety 70%ludzi ma taka mentalność,że zwierze, to tylko zwierze


xxl - 21/10/2008 godz. 17:41

quote:

Jest taki rewelacyjny program Johna Edwarda na zone reality bodajże.
To medium, które kontaktuje się z tamtym światem. Sporo mozna zrozumieć jak oni się z nami konkatują


Znam to nazwisko... Bardzo kontrowersyjna postać. John Edward został sparodiowany w South Parku i jednoznacznie nazwany oszustem. Odcinek 6x15 - "The Biggest Douche in the Universe", jeśli ktoś chce spojrzeć od drugiej strony.


Czarnaaaa - 21/10/2008 godz. 17:42

Nigdy nie zrozumiem jak można być tak bez uczuciowym w stosunku do zwierząt
Jak można żywe stworzenia traktować przedmiotowo. Był jeden piesek, ale mi się znudził, to może teraz wezmę kotka :/


rubia - 21/10/2008 godz. 18:04

Vegesmile, czy jesteś pewna, że ten kolega był "sapiens"? Bo jakoś z Twojego opisu nie wygląda...Zresztą, głupota nie wybiera płci, wieku, rasy, ani nawet wykształcenia.
Jako osoba wierząca w reinkarnację jestem przekonana o tym, że dusza, jako wieczna, niezmienna i niezniszczalna cząstka istnieje zarówno w człowieku, zwierzęciu jak i (!) roślinie. Zmienia się tylko ciało, które sobie ona wybiera. (To ta siła napędowa, która sprawia m.in., że rośniemy, rozwijamy się, rozmnażamy. Ale to już moje osobiste poglądy)
Co do reakcji koleżanki: nie wiem, czy była ona adekwatna do sytuacji, bo każdy z nas ma inną wrażliwość. Dobrze, jeśli w ogóle tę wrażliwość posiada- to przecież takie niepopularne w dzisiejszych czasach...


vegesmile - 21/10/2008 godz. 18:45

Majka to ja nie umiałam inaczej zareagować nie wiem właśnie czy sapiens, chyba bardziej homo niż sapiens


Linek - 21/10/2008 godz. 23:13

Motylku, współczuję Ci
Vegesmile, nieco ponad sto lat temu niektórych z nas, ludzi, również uważano za Rzeczy i zakładano im wędzidła na twarze (to fakty, nie przenośnia) Czarnej amerykańskiej niewolnicy odbierano nieraz dzieci po ich urodzeniu i pozwalano je karmić góra trzy tygodnie (po czym oddawano wyznaczonej do tego "zbiorczej" mamce), byle szybko wróciła do pracy. Zwykle odsprzedawano jej małe dzieci różnym nabywcom, więc znała je bardzo krótko, nie znając często miejsca ich pobytu, nie nadając im imion.
Szacowano wartość jej ciała, jej mięśni, według tego jaki zysk mogły przynieść farmie Kiedy zabijano nieposłuszną, martwiono się tylko o "taką stratę" dla farmy. Nie jeden homo sapiens, chrześcijanin, uważał, iż nie miała ona duszy.
Tych, których to przerażało nazywano głupcami. Większość ludzi, którzy chcieli zmienić coś na tym świecie, przez wieki nazywano głupcami. Ponoć miało im się nie udać, ponoć mieli niczego nie zmienić. Robili dokładnie to samo co Ty. Wyrażali swój sprzeciw wbrew całemu współczesnemu im społeczeństwu.
Wierzę, iż każdy mały sprzeciw, wyrażenie swoich przekonań nawet, gdy notorycznie wychodzi się na głupca (mój przypadek), pozostaje gdzieś głęboko we wściekłym na to co mówimy człowieku. I wartością jest nawet to, że sie wścieka, że nie pozwala mu to tak spokojnie odbierać rzeczywistości jak dotychczas. To jak kolące ziarno wewnątrz człowieka.


[edytowane 21/10/2008 przez Linek]


rubia - 22/10/2008 godz. 06:14

quote:
Wiem, że to przyziemnie i banalnie brzmi ale trzymajcie za mnie jutro kciuki proszę bardzo mocno zdaje najostatneczniejszy z ostatecznych warunek z językoznawstwa :/


Oczywiście, Loviisko, trzymam kciuki dziś od rana. Daj nam znać jak poszło


badba - 22/10/2008 godz. 08:49

LOVISO trzymam i ja kciukasy bardzo mocno....

a ja już trzecią noc nie mogę zasnąć... nawet prochy mi ni pomagają... przestawil mi sie zegar chyba... bo za dnia chodzę ospała a odżywam w nocy.. ach co to z człowieka robią nocne zmiany..


Lily - 22/10/2008 godz. 09:33

Kotki, które dokarmiała, zaginęły, chyba zapłaczę się na śmierć ( ( ( ( (


rubia - 22/10/2008 godz. 10:04

quote:
Dziękuję, ale wykładowczyni wysłała mi smsa że jej dziś nie będzie i mam zdawać za tydzień


Przez tydzień tak się obkujesz, że sama będziesz mogła dawać wykłady Niezależnie od tego, pozytywne myśli płyną w Twoim kierunku, a na moje kciuki zawsze możesz liczyć
Lily, szkoda kotków Może się jeszcze znajdą?


krysia - 22/10/2008 godz. 12:31

Fasolko dobiłaś mnie tym linkiem o szczeniaczkach i ich mamie,dzisiaj rano jak jechałam na działkę rowerem na poboczu jezdni leżał kot przejechany przez samochód-masakra,mam nadzieje ,że biedactwo się nie męczyło.Ktoś położył go na pobocze,bo inaczej by po .nim jeżdzili.Wśród tych zwyrodnialców jeszcze trafiają się normalne jednostki.A co do psiej rodzinki straconej w bestialski sposób nie mam siły się wypowiedzieć.Im jestem starsza i bliżej kresu swojego życia to wcale nie będzie mi żal opuszczać ten okrutny swiat.


ania87b - 22/10/2008 godz. 14:00

Krysia no co Ty piszesz!! Nie mozna sie poddawac, tym bardziej, ze jestes osoba, ktorej istotne jest zycie zwierzat, nie pisz, ze juz blizej kresu Twojego zycia, teraz powinnas sie cieszyc rodzina, chodzic na kawki i odwiedzac znajomych, niektorych ludzi nie da sie zmienic, wazne, ze Ty jestes wporzadku wobec innych:*


krysia - 22/10/2008 godz. 14:19

No tak Ania masz rację ale ciężko na to wszystko patrzeć a niekiedy nie masz z kim o tym pogadać,bo patrzą jak byś była kosmitą - dobrze ,że jest to forum.Dzięki,że jesteś tu


Czarnaaaa - 22/10/2008 godz. 15:44

Krysiu !
To właśnie bez osbób takich jak Ty ten świat stanie się smutny i przygnębiający.
Peweni dużo w życiu widizłąś a nadal jesteś wrażliwa na zło jakie spotyka m.in. biedne i nieczemu nie winne zwierzątka.
Pozdrawiam Cię serdecznie ;*


krysia - 22/10/2008 godz. 15:50

Dziękuję Czarnaaaa ,że tak o mnie myślisz


Stanisław - 22/10/2008 godz. 16:44

quote:
dzisiaj rano jak jechałam na działkę rowerem na poboczu jezdni leżał kot przejechany przez samochód-masakra,mam nadzieje ,że biedactwo się nie męczyło.Ktoś położył go na pobocze,bo inaczej by po .nim jeżdzili.

Ostatnio jak byłem na wycieczce rowerowej pod lasem, widziałem dużo rozjechanych zaskrońców. One wychodzą na rozgrzany asfalt i są rozjeżdżane przez samochody
[img] [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d2b10f74d68ada97.html][/URL][/img]


krysia - 22/10/2008 godz. 16:58

Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile zwierząt dziennie ginie pod kołami samochodów


Linek - 22/10/2008 godz. 17:37

Jeżdżę sobie często rowerem do warmińskiej Świętej Lipki i często widzę potrącone zwierzęta - borsuki, i in. To żałosny, ale i zwyczajny widok
Proszę, nie popadaj w aż tak minorowy nastrój Krysiu. Tak też nie można


krysia - 22/10/2008 godz. 18:11

Masz rację Linek. W moim środowisku uchodzę za osobę silną psychicznie,bo z każdym życiowym problemem potrafię się uporać z jednym wyjątkiem;nie radzę sobie jeżeli chodzi o zwierzaki,niestety to jest moją słabością i muszę jakoś z tym żyć.Moi znajomi wolą np niczego nie oglądać ,nie słuchać o niczym nie wiedzieć i mieć święty spokój.


motylek8725 - 25/10/2008 godz. 16:26

i juz po pogrzebie mojego kochanego dziadzia kiedy przyjechalam do jego domu wszystko na mnie spadlo jak grom z jasnego nieba....ale pozniej znowu przestalam w to wierzyc i nadal nie potrafie tego pojac to takie dziwne ze wciaz mysle ze to niemozliwe na sile probuje sobie przypomniec jego glos smiech wyraz twarzy i rozne sytuacje ale jak na zlosc nagle wszystko mi sie zatarlo ( czy to normalne?caly czas wydaje mi sie ze to sie nie stalo, ze on nadal tam mieszka cos chyba ze mna nie tak ostatnio dzialy sie tez dziwne rzeczy...noc przed pogrzebem moja mama slyszala jak ktos chodzi po pokoju i myslala ze to babcia wstala ale babcia spala...mama pomyslala ze to dziadek.noc pozniej to ja tam spalam z babcia przy wlaczonym telewizorze...myslalam ze to babcia wylaczyla telewizor w nocy ale ona pytala mnie czy ja to zrobilam..przy sniadaniu podczas tego tematu znow telewizor sie wylaczyl sprawdzalam nie byl nastawiony na wylaczanie dzisiaj suszarka sie sama wlaczyla czy ja glupieje?


krysia - 25/10/2008 godz. 16:50

Nie głupiejesz motylku takie rzeczy sie zdarzają ale nie potrafimy ich wytłumaczyć.U mnie w zeszłym roku w dzień Wszystkich Świętych miał miejsce taki przypadek;ponieważ tego dnia musiałam cały dzień być w pracy więc nie mogłam pójść na cmentarz ,poszłam dzień wcześniej a tego dnia zabrałam do pracy znicz i zdjęcie mojej mamy,znicz się palił a ja myślałam o mojej kochanej mamie.Wieczorem przyszła koleżanka na nocną zmiane a ja zabrałam zdjęcie i poszłam do domu,za chwilę zadzwoni,że znicz zgasł sam,nie było przeciągu a było go tyle że mógł się palić całą noc. kolezanka,skomentowała to; [twoja mama cały czas była z tobą] niby nie wierzę w duchy,ale coś w tym jest.


Fatty - 25/10/2008 godz. 20:18

quote:
na sile probuje sobie przypomniec jego glos smiech wyraz twarzy i rozne sytuacje ale jak na zlosc nagle wszystko mi sie zatarlo ( czy to normalne?

normalne, bo aż za bardzo chcesz pamiętać, pewnie bardzo się boisz, że jakieś wspomnienie Ci umknie. Musi minąć trochę czasu, później wspomnienia w różnych sytuacjach będą wracać same, trzymaj się ciepło.


JAGA - 28/10/2008 godz. 16:22

biedna Fasolka miałam to samo na początku roku: stałam 3 razy ponad godzinę w ciągu 3 dni...bo ciągle słyszałam "teraz nie da się tego załatwić, cierpliwości, proszę przyjść później" a dziekanat był otwarty tylko przez godzinę!!!!
ale dziś panie się zrehabilitowały...i nawet "Jadzia" do mnie mówią-bez per pani


velvet - 28/10/2008 godz. 16:41

Zaczynamy powoli całą machinę urzędową w sprawie budowy domu. Gdyby nie mąż, miałabym już dosyć.
Głupota urzędników nie zna granic. (nie obrażając tych normalnych)


JAGA - 29/10/2008 godz. 07:41

Co się dzieje Anaitis???

[edytowane 29/10/2008 przez JAGA]


vegesmile - 30/10/2008 godz. 18:25

Piesek ratlerek mojego internetowego znajomego został podtruty, miał paraliż łapki i nie wiadomo czy z tego wyjdzie, bo rokowania są 50/50 Serce mi się kraje Trzymajcie kciuki żeby wyzdrowiał !!!


Ensifer - 30/10/2008 godz. 19:55

Zaczynam diete, a ciotka już wróży klęskę, była kłótnia w domu, no i pokłóciłem się z najlepszą przyjaciółką... Fajne imieniny, no nie?


Ayna - 30/10/2008 godz. 23:16

quote:
Zaczynam diete

Ensifer można wiedzieć jaką ? Czy to ma być dieta wegetariańska ? W każdym razie wytrwałości życzę .


krysia - 31/10/2008 godz. 08:36

quote:
Nie mam już siły ...


Anaitis odezwij się! ! ! ! ! ! !


Ensifer - 31/10/2008 godz. 13:47

Ayna - na szczęście lekarka jest normalna i nie mówiła o takich katuszach, a diete wybiore sobie sam.


ania87b - 31/10/2008 godz. 14:22

Dzisiaj jestem ostatni dzien na stazu i czas pokaze co dalej, musze sobie czegos poszukac, do tego rozpalalam w piecu jak co dzien i poparzylam sobie reke (zle chwycilam taki druciak- z jedej str byl nagrzany, a z drugiej nie). Ach...


justa - 31/10/2008 godz. 14:59

A moj piesek Kacper wieczorem sie zle poczul a rano juz nie zyl!


[edytowane 31/10/2008 przez justa]


Ktosiek - 31/10/2008 godz. 15:24

Za dużo szczawianu wapnia w organizmie.
Muszę ograniczyć dużo rzeczy, które lubię, poza tym pewnie i tak nie znam całej listy produktów zakazanych.


krysia - 31/10/2008 godz. 16:23

quote:
A moj piesek Kacper wieczorem sie zle poczul a rano juz nie zyl!


[edytowane 31/10/2008 przez justa]


Bardzo Ci współczuję Justa , znam ten ból.


Ktosiek - 31/10/2008 godz. 17:36

quote:
Mój chłopak ma depresję, a ja nie wiem co mam robić...


2 jakże cudowne formy terapii:
dłuższa wizyta na oddziale psychiatrii
jakakolwiek forma wolontariatu

Chodzi o to, że najpierw człowiek widzi jak wielu innych cierpi bardziej niż on (bo tak właśnie jest i wcale nie ma powodu twojego chłopaka usprawiedliwiać przeżyciami),
potem zaczyna odczuwać, że ktoś go bardzo potrzebuje, że to właśnie ON jest potrzebny.


krysia - 31/10/2008 godz. 18:11

Anatis - Loviisa ma rację uciekaj od niego jak najszybciej,bo on Cię zniszczy-ockniesz się jak będzie za późno,on Tobą manipuluje,bo wie,ze masz miękkie serce i w egoistyczny sposób to wykorzystuje.Proszę posłuchaj nas.W tej chwili masz namiastkę przyszłego życia z nim.Przemyśl to i odpowiedz Sobie na pytanie czy chciałabyś tak żyć,a tacy ludzie się nie zmieniają,wręcz odwrotnie - będzie coraz gorzej.Chcesz żyć z tyranem i despotą.Wybacz że mówię to wprost,ale trochę w życiu przeżyłam.


rubia - 31/10/2008 godz. 19:16

Nie potępiałabym chłopaka tak jednoznacznie. Jeśli Anaitis tkwiła w takim związku aż przez trzy lata, to znaczy, że wytworzyła się jakaś toksyczna zależność i oboje potrzebują terapii. Wybacz, Anaitis, ale w Twoim poście nie ma słowa o jakiejkolwiek próbie udania się do specjalisty- a są przecież terapie dla par, przeznaczone naprawdę nie tylko dla znudzonych sobą małżeństw z 30-letnim stażem, ale też dla osób takich jak Wy. Jeśli zobaczysz, że chłopak nie pozwala sobie pomóc, to zawsze zdążysz go rzucić, ale to ostateczne rozwiązanie. Sama wiesz najlepiej, co jest dla Ciebie dobre, ale moim zdaniem, jeśli chcesz ratować ten związek, to bez fachowca się nie obejdzie. Bez fachowca dla Was obojga, bo być może masz skłonności do wybierania sobie takich właśnie partnerów i nawet po rzuceniu go podświadomie wybierzesz kolejnego w tym samym typie.
P.S. A depresja to ani żaden wstyd ani nieuleczalna choroba; uwierz mi, wiem co mówię.

[edytowane 31/10/2008 przez rubia]


fantagiro - 31/10/2008 godz. 20:47

jesem nowa i tez ponarzekam. jest piatek wieczor, moj chlopak poszedl zjazd absolwentow, siedze sama i jest mi smutno. w tv te same jak co roku fimly, bo wlasnie jest halloween. zapomnialam zrobic zakupy dzisiaj a okazalo sie, ze jutro (zagranica) wszytko jest pozamykane. w domu jest co nastepuje, kuskus, brazowy ryz, troche makarony, pol paczki sera ricotta, dwie kulki mozzarelli, jedna cebula, dwa pomidory, fanta i cztery jajka. zdaje sie ze jeszcze cukinia i pol papryki no i jakies mrozone warzywa. no i sos do spaghetti ale akurat nie mam ochoty. mam jeszcze koncnetrat pomidorowy i przyprawy. mamcie pomysly jak wyczrowac z tego trzy dania na dwa dni dla dwoch osob?

dodatkowo dobija mnie szukanie pracy, poltora miesiaca, cisza jakmakiem zasial ...


Złoty_Księżyc - 31/10/2008 godz. 21:13

Każdy jest odpowiedzialny za własne życie. Jeśli Twój chłopak chce żyć tak jak żyje to zostaw go. Pocierpi bardziej i zacznie się zmieniać.
Myślami tworzymy swój świat... Jeśli na okrągło mówi, że świat jest beznadziejny to sam sobie go takim stawarza i będzie jeszcze gorzej.
Chłopak musi zmenić myślenie na pozytywne...ustalić swoje cele, dzięki którym dostrzeże sens życia.
Napewno jest coś co sprawia mu przyjemność, niech się na tym koncentruje.
Anaitis91 Ty podświadomie boisz się odejść od Niego bo wiesz, że może Ciebie skrzywdzić lub skrzywdzić siebie samego i właśnie to Cię trzyma przy nim.
Sama wiesz jakie chciałabyś mieć życie. Bądź stanowcza : albo zmiana albo odchodzę.
Może robić ze sobą co chce, nie jesteś za niego odpowiedzialna.


Ayna - 31/10/2008 godz. 23:04

Czasem rozstanie może zdziałać wiele na korzyść dla związku. Znam przypadek gdzie to ona była chorobliwie zazdrosna. On na 2 miesiące przed ślubem odwołał wszystko u księdza , odwołał wesele ...Po kilku miesiącach znowu się zeszli, ona się zmieniła i dziś tworzą szczęśliwą rodzinę.
Coś trzeba zrobić , nie można tak trwać w tym toksycznym związku , szkoda zdrowia Anatis...


Linek - 1/11/2008 godz. 02:28

Anaitis, miałam ostrą depresję i etap, w którym byłam w stanie w ogóle sprecyzować jakieś pretensje do życia i domagać się czegokolwiek od innych osób, oddychać, był już bliżej końca tego koszmaru, którego nie chcę pamiętać. Nie znam się na psychologii, ale myślę, że ktoś kto tak zaborczo i długo wrzyna się w psychikę innej osoby, to już bardziej wspomniany wampir emocjonalny, niż tylko człowiek dotknięty depresją.
Nie chcę nawet myśleć jaki ból i niemoc przeżywali moi bliscy. Nikt nie ma prawa oczekiwać od drugiego trwania z nim w tym koszmarze. Nikt.
Ostatecznie człowiek sam musi wykonać tę ciężką pracę powrotu do życia. Z pomocą lekarza, ale to on musi znaleźć w sobie siłę na zmianę.
A co do komentarzy jak to ślicznie i prosto przez pozytywne przykłady i myślenie ktoś z depresją "weźmie się w garść" i zacznie radośnie szczebiotać, to nie wiecie o czym piszecie.
Depresja - nie ma cię, nie czujesz, nie myślisz, nie wiesz, nie istniejesz. Jesteś martwy, jesteś zombie, masz tylko cielesną powłokę. Nie było tragicznego wydarzenia, jednego dnia śmiałeś się, drugiego - Buch! Nie ma cię. Koniec. Odebrano ci wszystkie władze w całym ciele - to AutEntyCzna fizyczna niemoc, nie fanaberie. To co jesteś w stanie czuć to przenikający wszystko huczący ból, nie określasz go, nie myślisz. Ho, ho! kiedy jesteś w stanie przeanalizować swój stan, swój ból, to jesteś już po miesiącach niebytu, na dobrej drodze do wyzdrowienia. Wtedy jest ten jeden moment, w którym zachłystujesz się oddechem - jakby to był twój pierwszy oddech w życiu, jakby wydarto cię śmierci. Jest pierwszy śmiech - taki prawdziwy, że nie umiesz do niego złożyć ust, a kiedy go słyszysz, to wzdragasz się i myślisz, że to ktoś inny - nie pamiętałaś, ze można się tak śmiać. Uczysz się na nowo różnych reakcji jak małe dziecko. Widzisz- to moja ręka, to moja twarz, naprawdę moja?!
Tego się nie da opisać i zrozumieć. Równie dobrze moglibyście radzić człowiekowi ze złamanym kręgosłupem, żeby się wyprostował, wziął się w garść, nie przesadzał i zaczął skakać. Jesienny smutek i brak światełka nie ma nic wspólnego z tą depresją, która wyklucza człowieka z życia, ze wszystkiego.


[edytowane 1/11/2008 przez Linek]


velvet - 3/11/2008 godz. 17:21

Mam dosyć lekarzy, którzy nie potrafią nam pomóc. Czasami wydaje mi się, że jestem w środku fabuły jakieś komedii, jak dotąd myślałam, że te wszystkie opowiastki o "polskich lekarzach" to po prostu narzekania. Fikcja staje sie rzeczywistością. Ciągły ból i niedowierzanie. A najgorsze że nie możesz pomóc cierpiącemu. Gdzie szukać pomocy? Bezsilność straszna.


rubia - 3/11/2008 godz. 18:22

Małżeństwo mi się sypie przez ...(tu brzydkie słowo) emigrację. Wyjeżdzam w najbliższy piątek do męża jak na ścięcie. Szkoda gadać!
Velvet, spróbuję zaraz wysłać Ci wiadomość na priva


velvet - 3/11/2008 godz. 18:31

Czekam.


Catinahat - 4/11/2008 godz. 12:47

Mam pytanko do studentów. Czy wy też macie zajęcia w pierwszym tygodniu stycznia? Padłam jak to zobaczyłam. Widać mamy za dużo czasu na przygotowywanie się do sesji. W ogóle pierwszy raz coś takiego widzę, ech....


JAGA - 4/11/2008 godz. 15:08

ja sesję rozpoczynam 28 stycznia, i trwa ona 2 tygodnie. A normalne zajęcia na uczelni mam do 27 stycznia. Z tego co wiem tak było zawsze. tygodniowe wolne mam po sesji- a to i tak luksus, bo np mój mąż rok temu miał tylko 1 dzień wolny po sesji (i to było w środku tygodnia), a potem od razu zajęcia z nowego semestru


fasolencja - 4/11/2008 godz. 16:02

od 20 grudnia do 2 stycznia mam wolne na UWM, ale zajęcia zaczynają się dopiero 5 stycznia


Catinahat - 4/11/2008 godz. 17:52

Czyli każda uczelnia sama sobie ustala. W zeszłym roku miałam wolne do chyba 7mego stycznia (od Bożego Narodzenia) i zaraz sie zaczynała sesja. Trwała jakieś trzy tygodnie, potem był tydzień wolnego i jakoś na począku lutego znowu były zajęcia. A w tym roku mam mieć jeszcze ten tydzień zajęć. Troche mnie to wkurza bo mam dużo roboty. Muszę napisać pracę przygotowawczą do pracy licencjackiej do lutego. Mamy przestrasznie nudne zajęcia na których pan nam mówi jak napisać takie cudo... No i zdaje się że sporo egzaminów będę mieć w sesji zimowej, do tego dochodzi kilka projektów... ech...
No nic to, nie ma co marudzić, trzeba się brać do roboty, o!

A właśnie wróciłam ze szkoły, miałam zajęcia z rosyjskiego który uwielbiam więc mam dobry humor ja was pazdrawliaju!!!


pawel747 - 4/11/2008 godz. 18:55

Rosyjski jest fajny... :) Zawsze chciałem umieć, ale niestety, z moją nauczycielką nie da rady... Może jeszcze kiedyś sam się nauczę chociaż trochę większych podstaw.

No jasne - każda uczelnia sama ustala swoje ramówki i nie ma nawet co porównywać. A w Poznaniu mamy w ogóle w tym roku niezłe jaja - będzie jakaś konferencja ONZ i z tej okazji pierwsze dwa tygodnie grudnia mamy wolne od zajęć :) Wypadałoby wtedy zacząć pisać pracę magisterską w końcu, albo chociaż poważniej o niej pomyśleć; temat mam od prawie roku i praktycznie nic z nim nie zrobiłem :D


[edytowane 4/11/2008 przez pawel747]


NatusiaMK - 5/11/2008 godz. 17:59

Szef nie chce mi dać wolnego w sobotę,a ja bardzo bardzo bardzo potrzebuję:/


rubia - 5/11/2008 godz. 19:26

Natusiu, bardzo się cieszę, że do nas wróciłaś! Męcz szefa do oporu- może nie jest z kamienia i w końcu zmięknie?

Proszę, tylko nie rosyjski

Rosyjski jest fajny... Zawsze chciałem umieć, ale niestety, z moją nauczycielką nie da rady... Może jeszcze kiedyś sam się nauczę chociaż trochę większych podstaw

Uważam, że rosyjski to jeden z najłaniejszych, najbardziej melodyjnych i pełnych wdzięku języków na świecie. Szkoda, że większości kojarzy się tylko z minioną epoką Sama żałuję, że mój rosyjski trochę zardzewiał. (Mam koleżanki- Rosjanki z Łotwy, które nie znają żadnego innego języka i jakoś się się dogadujemy na większość tematów, ale to już nie to, co kilka lat temu... Chyba muszę się przeprosić z książkami )


pawel747 - 5/11/2008 godz. 20:28

quote:
Uważam, że rosyjski to jeden z najłaniejszych, najbardziej melodyjnych i pełnych wdzięku języków na świecie. Szkoda, że większości kojarzy się tylko z minioną epoką :(

Ja jestem chyba za młody na kojarzenie rosyjskiego ze "złą epoką" (fajnie móc poczuć się na cokolwiek za młodym...) i kojarzy mi się przede wszystkim z... masą wspaniałej muzyki ;) Nawet właśnie teraz słucham ruskiej płytki...


Loviisa-chan - 5/11/2008 godz. 21:30

Dla mnie jest obrzydliwy, zwłaszcza to "zaciĄganie", te "l/ł"...gah
Melodyjny to jest fiński albo japoński

[edytowane 5/11/2008 przez Loviisa-chan]


Catinahat - 5/11/2008 godz. 22:02

Widzę że więcej obrońców rosyjskiego niż przeciwników.

quote:
zwłaszcza to "zaciĄganie", te "l/ł"...gah


Loviisa, no coś ty, to jest właśnie najfajniejsze

Japoński melodyjny? Parę dni temu oglądałam stary 'vampire hunter' właśnie po japońsku i miałam wrażenie że oni ciągle krzyczą


Loviisa-chan - 6/11/2008 godz. 06:59

quote:
Loviisa, no coś ty, to jest właśnie najfajniejsze

Brrr

quote:
Japoński melodyjny? Parę dni temu oglądałam stary 'vampire hunter' właśnie po japońsku i miałam wrażenie że oni ciągle krzyczą

Ale ja mówiłam o sytuacji, kiedy jednak mówią normalnym tonem


Mayka - 6/11/2008 godz. 17:11

Ostatnio w pracy atmosfera nie jest najlepsza, czuję się wykończona psychicznie mam już tego wszystkiego dosyć


Catinahat - 8/11/2008 godz. 18:02

Mayka może czas poszukać nowej pracy? Albo jakiś urlopik jak się da? W każdym razie nie daj się terroryzować paskudom z pracy

A ja się przekonałam że niektórym ludziom nie warto pomagać, że są ludzie którzy uwielbiają pławić się w swoim nieszczęściu, kochają o tym opowiadać ale tak naprawdę sytuacji nie chcą zmienić. Moja, już była, przyjaciółka miała chłopaka któremu kilkakrotnie zdarzyło się ją uderzyć, wyzywał ją też od dziwek i wciąż podejrzewał o najgorsze, oskarżał o kłamstwa itp. Ona nie była mu dłużna więc praktycznie ciągle się kłócili. Potem przychodziła do mnie na kawkę i narzekała.
Ja w swojej nieskończonej naiwności myślałam że ona jest nieszcześliwa i sugerowałam że powinna coś zmienić, że może nie pasują do siebie i z kimś innym byłoby jej lepiej.
Po kilku latach przepychanek ona w końcu od niego odeszła.
Parę miesięcy temu przestała odbierać telefony co mnie trochę zdziwiło.
Wczoraj dowiedziałam się przez wspólnego znajomego że ona jest na mnie zła bo jej doradziłam odejście od tego kolesia i teraz ona za nim tęskni!!!
Nikomu już nigdy nic nie doradze. Widzę że ludzie tak naprawdę lubia swoje małe bagienko i wcale nie chcą z niego wyłazić. Głównie odnosi się to do kobiet które zdaje się tym bardziej ubóstwiają swoich facetów im bardziej są poniżane. A więc proszę bardzo...
A tej koleżance życzę żeby znalazła sobie gościa który profilaktycznie raz w tygodniu będzie ją lał po pysku i z rana budził wiązanką wyzwisk. Wtedy będzie w siódmym niebie...

!!!!!!!!!!!!


xxl - 8/11/2008 godz. 18:23

quote:
A ja się przekonałam że niektórym ludziom nie warto pomagać, że są ludzie którzy uwielbiają pławić się w swoim nieszczęściu, kochają o tym opowiadać ale tak naprawdę sytuacji nie chcą zmienić.


Do mnie też zaczyna to wreszcie docierać. O, naiwności! Dobrze, że przynajmniej należę do tych, co uczą się na swoich błędach.


adamrozew - 8/11/2008 godz. 18:32

Witam
Z dobrymi radami czasami, trzeba ostrożnie, nie każdy t pomimo słownych deklaracji tego oczekuje, niektórzy pytając oczekują konkretnego rozwiązania które sami już wcześniej wymyślili, oczekują tylko potwierdzenia, natomiast gdy rada jest niezgodna z oczekiwaniami, to są wściekli na osobę która tak im radzi.
W przypadku przyjaciela, który wyzywał i bił t ą dziewczynę to rada Catinahat była moim zdaniem bardzo dobra, taki przepraszam gnojek-damski bokser nie nadaje się na partnera życiowego. Ale jak widzisz Catinhanat twoja kolezanka tego nie chciala.
Dlatego metodologicznie lepiej zmienić sposób podpowiadania, zamiast gotowego rozwiązania, należy przedstawiać odpowiednio fakty, aby ta osoba doszła sama do odpowiednich wniosków


xxl - 8/11/2008 godz. 22:12

Nie jest mi do śmiechu, nawet ponurego. Dla mnie to kolejne osobiste niepowodzenie, kolejna porażka w relacjach z ludźmi. Tarcza antyspołeczna grubieje. Tracę wiarę, że kiedykolwiek uda mi się nawiązać prawdziwie zdrową znajomość.


Catinahat - 9/11/2008 godz. 14:03

quote:
Dlatego metodologicznie lepiej zmienić sposób podpowiadania, zamiast gotowego rozwiązania, należy przedstawiać odpowiednio fakty, aby ta osoba doszła sama do odpowiednich wniosków


Rzecz w tym że to nie była szara mysz która przez brak świadomości i spolegliwość dawała sobą pomiatać. Ona doskonale wiedziała na czym stoi. Zdarzyło się parę razy że też go uderzyła i wywoływała kłótnie. Wcale nie była zupełnie niewinną ofiarą. No i widać musiała czerpać z tego jakąś perwersyją przyjemność skoro jej tego teraz brakuje.
Przypuszczam że w jej oczach byłabym winna nawet jeśli doradzałabym jej co innego lub w inny sposób. Dopiero po fakcie zauważyłam że ona miała skłonność do obwiniania ludzi o spowodowanie kłopotów które sama na siebie ściągała.

A tam, kij jej w oko i wszystkim socjopatom, i tym wiecznie nieszczęśliwym z wyboru...

Howgh!


Mayka - 9/11/2008 godz. 15:40

quote:
Mayka może czas poszukać nowej pracy? Albo jakiś urlopik jak się da? W każdym razie nie daj się terroryzować paskudom z pracy



Do tej pory bardzo lubiłam swoją pracę, ale ostatnio dociera do mnie, że nie wszystko jest takie różowe jak się wydawało i osoby które mnie ostrzegały, miały rację A urlopik owszem, poniedziałek odpracowany, więc cztery dni wolnego.


velvet - 9/11/2008 godz. 17:00

Mam ostatnio bardzo trudne dni. Chyba tylko tutaj moge o tym napisać.
Kolejny raz zarzucono mi że głoduje męża, źle go odżywiam, a kamica moczowa to właśnie zasługa diety. Staram się jak moge, by dobrze przygotowywać posiłki. Mąż ma wyniki bardzo dobre, lekarze są zadowoleni. Świadomość ludzi przeraża, może myślą że kamicę można wyleczyć tak jak grypę...Traktują mnie jak małą dziewczynkę. W rzeczywistości jestem do przesady samodzielna, a skutki opłakane.
Wczoraj wymyśliłam 42 dowody na to że jestem beznadziejna. Począwszy od takich bzdur jak swoja figura (typowe jak na kobiete, wiem) po uzasadniony strach przed zdecydowaniem sie na potomstwo.
Nie spałam całą noc, myśli kłębiły się w głowie. Potrzebuje tylko zrozumienia od najbliższych, nie dostaje nic. Tracę kontakt z siostrą, to najbardziej boli. Przestałam być interesująca dla znajomych, bo nie jem mięsa.... Typowe. Nie spotykam się ze znajomymi, choć w sumie ich nie mam, nie mam przyjacioł, nie odwiedzam rodziny, u teściow chyba z pól roku nie byłam, nie zapraszam ich. Kompletna izolacja od społeczeństwa. W swoim małym światku czuje sie najbezpieczniej, nawet najmniejsza próba wtargnięcia do niego burzy mi mój ład.
Ciągle myśle, o tym co usłyszałam ostatnio. Jest sie dorosłym, kiedy opinie innych przestają nas interesować. Może nie jestem wystarczająco dorosła, by zakładać rodzine. Nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy rodzina za dużo ingeruje w moje życie, w sposób karmienia dziecka. Te ciągle zarzuty...jesteś złą matką... to rób tak.. a co inaczej...
Mam typowe syndromy dda. Nie pójde na terapię, bo się boje.
Krzywdze siebie i bliskich, szczegolnie męża. To najbardziej boli. Choć staram sie ciągle żeby nie doskwierały mu moje humory, panuje nad tym.
Jeszcze wiele myśli mnie dręczy....


velvet - 9/11/2008 godz. 17:22

Ja bardzo bym chciała miec juz dziecko, prage go z całej siły, ale jak patrze na moje życie poważnie zastanawiam się na d tą decyzją.
Ostatnio ciągle widze wszystko w ciemnych barwach. Boje się że mam depresje.


Linek - 9/11/2008 godz. 21:24

Velvet, znajdź 42 dowody na to, że jesteś w porządku i nie dopuszczaj do siebie złych myśli (to tylko myśli, a nie rzeczywistość). Ja ostatnio dałam się skołować znajomym z pracy, którzy ciągle narzekają i złapałam się na tym, że też tak zaczęłam robić Mam taką zasadę, że wymiatam z siebie negatywne myśli i emocje i natychmiast zastępuję je czymś pozytywnym, albo po prostu zostawiam "wymiecione". Nie zastanawiam się nad tym, po prostu tak robię, bo wiem, że za jakiś czas to nad czym tak bolałam zobaczę w innym świetle (to kwestia spojrzenia na daną sytuację, a nie rzeczywistość, więc po co mam się katować w tym momencie).


Natasha - 10/11/2008 godz. 20:56

czuję się bardziej podle niż zazwyczaj. chyba mi psycha zaczyna siadać. nie zdźiwcie się jak w końcu prześle wam pozdrowienia z psychiatryka. jak zwykle punktem zapalnym jest moja rodzinka (lub to co z niej zostało). o ile rozwód rodziców zniosłam nawe nieźle to z tym że mama znalazłe se nowego faceta się nie pogodzę. NIENAWIDZE go. z dnia na dzień coraz bardziej nienawidze jego i jednocześnie coraz bardziej nienawidze siebie bo wiem że na to nie zasłużył. i matka ciągle mi wyrzuca że się do niego nie odzywam, że JEGO krzywdzę, że JEMU jest przykro, że ON źle się przez to czuję. kućwa! ja to wiem! próbowałam to zmienić przez ostatnie dwa lata ale w moim powalonym łbie siedzą co najmniej dwie osoby: jedna kolesiowi współczuje a druga go po prostu całym sercem nienawidzi. nkt nie wie że każda minuta spędzona z nim to istna droga przez mękę i to że w ogóle się do niego nie odzywam to bardziej ustępstwo niż grymas rozpuszczonej nastolatki. zrobiłam błąd na początku udając że go lubię, bo matka przez to ciągle mnie do niego wysyłała a to na spacerek a to na zakupki i w końcu powiedziała że z nim zamieszkamy i wtedy coś we mnie pękło, to byłby pierwszy krok do mojej kompletnej psychicznej degeneracji. chciałam jej to powiedzieć-żeby to raz ale każda dyskusja na jego temat zaczyna się od "popatrz ile dla ciebie robi, jak możesz do niego się nie odzywać do niego?". rzecz w tym że najlepiej by było gdyby raz na zawsze zniknął z mojego życia i odwalił się z tym cholernym pomaganiem. jego pomoc to ostatnia rzecz jaką chcę bo przez to czuję się jeszcze bardziej podle i bardziej go niecierpię. nie mogę tego zmienić choć próbowałam. naprawdę chciałam i chcę dalej i po prostu nie mogę. a teraz idę rąbnąć się na łóżko bo potem będzie że mnie dieta wyniszcza. dobranoc.


NatusiaMK - 11/11/2008 godz. 14:31

Natasho,spróbuj spojrzeć na tę sprawę z innej perspektywy. Twoja mama wybrała tego mężczyznę z konkretnych powodów.Oczywiście,nikt nie każe Ci rzucać się za nim w ogień,ale postaraj się go szanować ze względu na mamę. Ja wiem co to znaczy na siłę wdrażać kogos do swojej rodziny.Pamiętam z jakim strachem siedziałam na rodzinnych spotkaniach i błagałam w myślach mojego byłego narzeczonego,żeby tylko był taki jak oni. Pamiętam ten strach,kiedy zrobił cos źle. Pamiętam ile nocy przepłakałam z powodu mojej mamy,która go nieakceptowała. Myślę,że Twoja mama ma podobne odczucia,pewnie też chciałaby,żeby wszystko było pięknie. W życiu tak nie jest,bo zawsze będa problemy.Ale my możemy wbrew wszystkiemu pokazać,że warto się starać. Spróbuj,może akurat?

Fasolko,moi rodzice też czasem się kłócą,jak wszyscy. Kiedyś czytając pewną mądrą książkę,natknęłam sie na ciekawe spostrzeżenie. "Kiedy Twoi rodzice się kłócą,nie wtrącaj się. To przypominałoby pasazera,który instruuje pilota jak prowadzić samolot,czyli jest nierozsadne". Jesli kłótnie sa juz na tyle powazne,może spróbuj taktownie podsunąć pomysł o terapii rodzinnej? A może po prostu zorientuj się o co się kłóca i zmniejsz źródło,jesli to będzie w Twojej mocy?
Czasem wydaje nam się,że już więcej nie możemy znieść. A le przecież kazda próba wzmacnia i dodaje sił do walki z kolejną.

Velvet, nie jesteś beznadziejna,bo nie ma beznadziejnych ludzi. Beznadziejna może być pogoda,albo film,czasem ocena w dzienniku. Jesteś wspaniałą,mądrą i kochająca kobietą. Świetnie gotujesz,jesteś wrażliwa i bardzo troszczysz się o swojego męża,czym dowodzisz swojej ogromnej miłości. Uważam,że jesteś gotowa,aby tę miłośc przelać także na dziecko,tymbardziej,że przecież własnie tego pragniesz. Pamiętaj,że wżyciu sa czasem gorsze dni,ale "nie bój się zaspiewam Ci,że jest taki dzień i każdy tak ma,że czasem jest źle,że jakoś nie tak. A potem jest noc i znowu jest dzień i uwierz mi,że uśmiechniesz znów się!"

ŻYCIE JEST PIĘKNE!

[edytowane 11/11/2008 od NatusiaMK]


velvet - 11/11/2008 godz. 15:19

Dziękuje Ci NatusiaMK.


NatusiaMK - 11/11/2008 godz. 18:23

Velvet,nie ma za co. Ja sie odnowiłam i mam teraz duuużo pozytywnej energii,więc chcę sie nią dzielić

Lovisa,no niestety. Czasem w zyciu bywa tak,że wydaje nam się że coś jest dobrze,a jednak nie jest. Zrozumiałam to w miare szybko i zrezygnowałam z zycia,w którym mogłabym być nieszczęśliwa. Było cięzko,zwłaszcza,że to wszystko zwaliło sie na mnie naraz. Wypadek,poparzone nogi,zerwanie zaręczyn,brak pracy,śmierć dobrej znajomej...
Dlatego właśnie jestem przekonana,że my ludzie jesteśmy w stanie znieść więcej niż nam się wydaje. Ja sama się o tym przekonałam.Każdy z nas ma w sobie niesamowitą siłę,tylko nie każdy potrafi ja uruchomić.Czasem wystarczy tylko mały bodziec...


rubia - 11/11/2008 godz. 19:57

Natusiu, strasznie mi przykro... Pamiętam jak się cieszyłaś i odliczałaś dni do ślubu. Cóż, lepiej chyba zerwać zaręczyny niż boleśnie się rozczarować po latach nieudanego związku.
Wolałabym się wpisać w Weselniku, ale nie tym razem: jeszcze nie mogę dojść do siebie po śmierci Taty (który był dla mnie najukochańszym człowiekiem- zanim poznałam męża, oczywiście ), a tu pojawiły się problemy ze zdrowiem Mamy: fatalne wyniki tomografii głowy; czekamy, aż neurolog je zinterpretuje.
Jedyna w miarę pozytywna wiadomość, to że udało nam się z mężem ustalić parę rzeczy.


NatusiaMK - 11/11/2008 godz. 21:18

Ale teraz ciszę się jeszcze bardziej.Odzyskałam wolność,młodośc i samą siebie
Mam nadzieję,że z Twoją mamą wszystko będzie dobrze. Życzę powodzenia i mocno ściskam!


vegesmile - 12/11/2008 godz. 20:14

znów to wstrętne Amenda show...=/


Mayka - 13/11/2008 godz. 13:25

Rubio, trzymam kciuki za wyniki mamy. Napisz jak coś będzie wiadomo.


rubia - 13/11/2008 godz. 17:44

Dzięki, dziewczyny, za słowa otuchy. Na razie nic nie wiem, bo mamie trudno się dopchać do specjalisty


krysia - 13/11/2008 godz. 19:48

quote:
Dzięki, dziewczyny, za słowa otuchy. Na razie nic nie wiem, bo mamie trudno się dopchać do specjalisty


Te polskie realia - będzie dobrze Rubia,trzeba myśleć pozytywnie,trzymaj się.


rubia - 13/11/2008 godz. 20:03

Dzięki, Krysiu. Pomarudzę jeszcze trochę: muszę szybko zarezerwować bilet powrotny do Polski na za ok. miesiąc, żeby nie zabrakło dla mnie miejsca przed świętami, a pech chciał, że mam bliet otwarty w firmie, o której wolałabym zapomnieć. To, co przeszłam ja i inni pasażerowie, zresztą nie po raz pierwszy, nadaje się na scenariusz czarnej komedii. Szczerze odradzam każdemu podróże zagraniczne z firmą Sindbad! Niestety, muszę z nimi wrócić, żeby nie stracić pieniędzy
Acha, dziś byłam pierwszy dzień w pracy, ale to raczej temat do weselnika


NatusiaMK - 14/11/2008 godz. 17:48

Rubio znam tę firmę od środka i chyba wiem o czym mówisz


rubia - 14/11/2008 godz. 19:55

Natusiu, mam nadzieję, że tam nie pracujesz Wspomniana firma to przede wszystkim aroganccy kierowcy i piloci, tworzący towarzystwo wzjaemnej adoracji, a dla pasażerów opryskliwi. Poza tym: 1.kawa i herbata płatna (w innych firmach, z jakimi dotad jeździłam, były wliczone w cenę biletu). 2.Pilot bez przerwy przypominał, żeby korzystać z toalet na postojach (płatnych, czoywiście), a unikać tej w autobusie- kiedy uznał, że ludzie za często z niej korzystają, po prostu zamknął ją na klucz i trzeba było prosić, żeby otworzył. 3.W autokarach międzynarodowych nie wolno pić alkoholu, ale bez przesady: kiedy przyłapał (nieagresywnego) chłopaka z jedna puszką piwa, która ten już zresztą kończył, przy całym autokarze zaprowadził go do wspomnianej wyżej toalety i kazał mu tę puszkę wylać, a sam patrzył mu na ręce. 4. W toalecie dość szybko zabrakło wody do mycia rąk, natomiast było jej pod dostatkiem do zaparzania płatnych kaw i herbat 5. Niektórzy pasażerowie musieli przesiadać się nawet 3-4 razy w trakcie całej podróży 6. Za zmianę terminu wyjazdu musiałam zapłacić- co rozumiem- ale dlaczego muszę płacić za telefoniczną rezerwacje powrotu, skoro mam bilet open, za który już zapłaciłam w biurze??? 6. Pani, która próbowała się dowiedzieć o godzinę przyjazdu do miejscowości X usłyszała: 'Ma pani napisane na bilecie' (choć już było ok. 2 godzin opóźnienia. 7. Prosiłam pilota i kierowcę, żeby informowali mnie na bieżąco o prawdopodobnym terminie przyjazdu do mojego miasta, bo musze załatwić sobie transport. Kierowca oznajmił mi, że będziemy tam za 2,5 godziny, a byliśmy po godzinie, w ziwązku z czym musiałam ponad godzinę czekać na męża na dworcu kolejowym 8.Pilot, który przesiadł sie z nami (małą grupką) do ostatniego busa, ochoczo krytykował poziom intelektualny pilotki-praktykantki, nie przejmując sie tym, czy słyszymy. 9. Pewna pani opowiedziała mi i oswojej poprzedniej podróży z Sindbadem, w czasie której przyłapano kogoś na rzekomej próbie palenia w toalecie i zamiast wyrzucić tę osobę lub przynajmniej z nią o tym podyskutować, pani pilotka zaczęła "przeczesywanie" bagaży podręcznych, włącznie z budzeniem osób śpiących, żeby sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie ukrył papierosów winowajcy. Ta firma to żenada (a wcale nie są tani); zero kultury, a pasażerowie najwyraźniej tylko im przeszkadzają. Razem z panem, który siedział obok mnie, śmialiśmy się, że powinni jeszcze zainstalować skrzynki na monety na toalecie i w telewizorach, a jeśli pasażerowie za mało zapłacą, to film będzie puszczony tylko do połowy Wracam z nimi, bo muszę, ale następnym razem chętniej pojadę do Anglii rowerem niż autokarem firmy Sindbad
Ufff...troche ulżyło!

[edytowane 14/11/2008 przez rubia]

[edytowane 14/11/2008 przez rubia]


NatusiaMK - 15/11/2008 godz. 07:51

No ale spójrzmy na to z innej strony.
Kierowcą był tam mój brat,ja miałam być pilotką. Nie zauważyłam wzajemnej adoracji. Dlaczego nie wolno korzystać z toalet? Ponieważ są one tylko na wyjątkowe sytuacje,a nie do korzystania non stop. Proszę sobie wyobrazić,że mają pojemność zaledwie 3 litrów! Kierowca musi sprzątać ogromne i smierdzące kupska pasażerów.Nie jest to przyjemne. W każdej firmie jest tak samo,poniewaz są to przepisy ogólnoeuropejskie.Alkoholu nie wolno spożywać,poniewaz trzykrotnie pijany pasażer spowodował wypadek,a dwukrotnie kierowcy zostali pobici przez "nieagresywnych" pasazerów pjących tylko jedno piwo. Na chamstwo dyrekcji już nie mam argumentu.Prawdą jest,że firma ta wykorzystuje wszystkich dookoła,od pasazerów zaczynając na kierowcach kończac. Kierowcy sa przemęczeni,śpiesza się,bo kurs kosztuje,łamią tachografy,aby dotrzeć na czas. A kiedy zdarzy się wypadek słyszymy tekst,który doprowadza mnie do szewskiej pasji "kierowca był niedoświdczony".
Tutaj mój apel sie pojawia. Gdy znów usłyszycie o wypadku autokaru,nie wińcie kierowcy,a jego szefów.
Rubio,w każdej firmie będzie coś nie tak.Masz rację,że Sindbad przegina,ale spróbuj na wiele spraw spojrzeć ze strony pracowników,którzy przecież też sa ludźmi.
Pozdrawiam.


xxl - 17/11/2008 godz. 23:58

Jak ja nie cierpię historii. Jak ja nie cierpię historii... Mieć ten sprawdzian już za sobą >.< Na szczęście w trzeciej klasie nie będę musiała znosić tego okropnego przedmiotu. To już jakieś pocieszenie... Zakuć, Zdać, Zapomnieć. Bleh.


JAGA - 18/11/2008 godz. 12:15

chętnie poszłabym za Ciebie na ten sprawdzian- kochałam w liceum historię, choć teraz połowy już nie pamiętam (ale ciągle marzą mi się studiowanie historii ) trzymam kciuki

Staram sie nie marudzić, choć chce mi sie ostatnio ciągle


rubia - 18/11/2008 godz. 12:20

Moja mama jest w szpitalu z drugim udarem. Nie mam już siły


krysia - 18/11/2008 godz. 12:39

Rubia bardzo Ci współczuję,wiem co to jet,musisz być silna.


motylek8725 - 18/11/2008 godz. 14:42

strasznie ci wspolczuje rubia musisz sie trzymac napewno bedzie wszystko ok trzymam kciuki za powrot do zdrowia twojej mamusi.


Stanisław - 18/11/2008 godz. 18:41

Ja też Ci bardzo współczuję Rubio. Bądź silna i w miarę możliwości bądź z mamą bo jej potrzebna jest Twoja obecność i wsparcie.


adamrozew - 18/11/2008 godz. 19:00

Dasz radę bo nie masz wyjscia. zawsze nam sie wydaje w ekstremalnych sytuacjach , że nie damy rady, że nie mamy siły. Naszczęscie dla nas jakoś sobie dajemy radę.
Trzymaj się Rubia
adam

[edytowane 18/11/2008 przez adamrozew]

[edytowane 18/11/2008 przez adamrozew]


rubia - 19/11/2008 godz. 11:30

Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie


adamrozew - 28/11/2008 godz. 18:41

Moja najwspanialsza wśród moich żon i mój syn uknuli spisek. REMONT !!! w domu. Długo sie broniłem, ale postawili mnie przed faktem dokonanym , po prostu zamówili ekipę.. Jest już na miejscu Ja chcę do pracy... .


jazz - 28/11/2008 godz. 19:47

ehhh znam ten ból ,właśnie mam to samo w domu . ale co robić trzeba przeżyć


Fatty - 2/12/2008 godz. 19:10

Dzierżę w sobie potężny ładunek nerwów i negatywnych emocji o porażającym napięciu.
Na skraju.


Nie jestem w stanie tego wyładować a na wybuch pozwolić nie mogę.


braad - 2/12/2008 godz. 21:39

dawno mnie tu nie bylo, wracam patrze a tu tyle narzekania ... fajnie


marta030978 - 3/12/2008 godz. 18:46

( dziś znów jakiegoś doła mam...wszystko mnie dobija..pociągi- a raczej zmiana rozkładu jazdy- będę musiała baaaardzo wcześniej wstawać i duzo pózniej wracać od 14,12, moja beznadziejna praca, w której mało zarabiam (wiem wiem pieniądze to nie wszystko, ale bez przesady...chciałabym po prostu normalnie żyć)...no i mój facet, któremu poświęcam swoją młodość a który nie za bardzo kwapi się do jakiejś wspólnej przyszłości ze mną, tzn nie mamy wspólnych planów..nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto w to dalej brnąć...chciałabym po prostu uciec,,,, (

[edytowane 3/12/2008 przez marta030978]


Catinahat - 4/12/2008 godz. 14:16

Ech, mam problem z moim brzusiem. Już od paru lat regularnie zdarza mu się odmawiać współpracy ale ostanio po prostu szaleje. Miałam przeprowadzone różne badania i jestem całkowicie zdrowa, żołądek, jelita, wątroba, trzustka- wszystko niby działa świetnie, a mój brzuch wciąż - burczy!!! I to nie tylko jak jestem głodna albo przejedzona. Niezależnie od okazji, wystarczy mu kanapka z ogórkiem, rozpoczyna koncert. Już kilkakrotnie nie byłam na zajęciach bo się wstydziłam pójść, tak strasznie hałasował. Wybieram się niedługo do dietetyczki ale obawiam się że ona też mi nie pomoże. Mój brzuch niszczy mi życie!!!


lucylu - 4/12/2008 godz. 15:46

padło wszystko, w zasadzie zanim się zaczęło


braad - 4/12/2008 godz. 19:30

quote:
no i mój facet, któremu poświęcam swoją młodość a który nie za bardzo kwapi się do jakiejś wspólnej przyszłości ze mną, tzn nie mamy wspólnych planów..nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czy warto w to dalej brnąć...chciałabym po prostu uciec,,,,

to uciekaj pukis mloda, trzeba myslec o przyszlosci


xxl - 4/12/2008 godz. 23:23

Pojawiła się dziś w mojej głowie piosenka, którą usłyszałam gdzieś na Vivie jeszcze w podstawówce... Zespołu Tatu (w oryginale The Smiths) Zaopatrzyłam się w nią i co widzę? Świetny, pasujący tekst.

How Soon Is Now?

I am the son and the heir
Of a shyness that is criminally vulgar
I am the son and heir
Of nothing in particular

You shut your mouth
How can you say
I go about things the wrong way?
I am human and I need to be loved
Just like everybody else does

There's a club if you'd like to go
You could meet somebody who really loves you
So you go and you stand on your own
And you leave on your own and you go home
And you cry and you want to die.

When you say it's gonna happen "now",
When exactly do you mean? see I've already
Waited too long and all my hope is gone

You shut your mouth
How can you say
I go about things the wrong way?
I am human and I need to be loved
Just like everybody else does
----------------------------------------

Lubię takie zbiegi okoliczności.

===
Edit:
Świetnie, widać jestem tu na razie jedynym bywalcem -.- Ech.

Nie ma żadnych szczurków. Dziewczyna, która miała ustalić z moim bratem czas i miejsce przekazania mu pyszczków wczoraj wsiąknęła, nie ma z nią kontaktu i brat wrócił do domu sam... Nie wiem, czy nas olała, czy coś poważnego jej się stało, ale rezultat jest jeden - czuję się parszywie. Dawno się tak mocno nie zawiodłam... Myśl o szczurkach napędzała mnie przez ostatnie trzy tygodnie, a teraz cała radość i nadzieja ze mnie uleciały. Czuję się prawie tak jak wtedy, gdy odszedł mój pies... W szkole nerwy kompletnie mi puściły...
Pewnie siedziałyby mi teraz pod bluzą... A tak muszę czekać, wiecznie na coś czekać. W najlepszym wypadku powitam je za dwa tygodnie. W najgorszym... Ech. Jak się wali, to wszystko naraz.

[edytowane 5/12/2008 od xxl]


xxl - 6/12/2008 godz. 14:22

Dziś z nią rozmawiałam i powiedziała, że net jej padł. Szkoda, że nie zapisała sobie wcześniej numerów naszych komórek >.< Wszystkie inne maluchy są już w nowych domach, tylko te moje czekają.

Ludzie, trzymajcie się.


nova.nike - 9/12/2008 godz. 09:12

Złamałam nogę A tak dokładnie to pękła mi jakaś torebka skokowa czy coś. Ale i tak mam ją usztywnioną i nie mogę chodzić przez najbliższy miesiąc.
Tak więc żegnaj Sylwestrze 2008, na którego generalnie i tak nie miałam żadnego pomysłu jak na razie, no ale mogło się coś wydarzyć.
Chyba też wyleją mnie z pracy, a raczej nie przedłużą umowy, którą powinnam podpisać w lutym, no bo to juz moje trzecie L4, tym razem na miesiąc. Tymczasem na rynku pracy nie widać nic ciekawego.


JAGA - 9/12/2008 godz. 14:36

Nova.nike <pocieszam>. Przykro mi z powodu Twojej nogi- szukaj pozytywów: będziesz miała mnóstwo czasu na książki, telewizję itd
A o kulach możesz chodzic?

ps. jakieś fatum krąży nad nogami-to już dziś druga informacja o tym, że ktoś złamał nogę


nova.nike - 9/12/2008 godz. 15:07

he he Jaga no to są rzeczywiście plusy. Wreszcie będę mieć czas na scrapbooking który strasznie zaniedbałam od pewnego czasu. Załatwiłam juz też sobie pare kryminałów i zamierzam zrobić maraton wszystkich sześciu sezonów 24h i ośmiu sezonów CSI LV

Przez pierwszy tydzień to najlepiej jakbym w ogóle się nie ruszała. Zwłaszcza, że nie chciałam gipsu. Mam tylko taki stabilizator, który usztywnia nogę. Niby nie jest to gorsze, w sensie medycznym, ale lekarz powiedział że na poczatku lepiej po prostu tylko lezeć. Potem będę mogła chodzić o kulach, ale i tak mam się oszczędzać.

Fatum nad nogami dopiero się zaczeło, jak przyjdzie śnieg i lód, to się dopiero rozkręci


Loviisa-chan - 9/12/2008 godz. 17:19

Nova.nike, bidusiu <przytula>

quote:
maraton wszystkich sześciu sezonów 24h

To jest już AŻ 6 SEZONÓW ?? A ja obejrzałam tylko 1szy ;<
A co to scrapbooking? Chyba już mi się obiło o uszy coś, gdzieś...


[edytowane 9/12/2008 od Loviisa-chan]


Fatty - 9/12/2008 godz. 18:13

Grypa żołądkowa, drugi raz tym półroczu


Filomena - 9/12/2008 godz. 18:28

z tą grypą żołądkową to coś ostatnio rzeczywiście jest, też jestem przez nią uziemiona


Bellis_perennis - 9/12/2008 godz. 19:14


Ja to ostatnio przez konferencję klimatyczną chyba za dużo czytam i myślę o tym bo dla klimatu robię co mogę a przez zadręczanie się nic nie zmienię. wciąż ten temat zaprząta moją głowę...


nova.nike - 9/12/2008 godz. 21:09

Loviisa-chan tak tak wyszło już sześć sezonów, a teraz siódmy nakręcili. Premierowy dwugodzinny odcinek już był, pozostałe zdaje się mają być od stycznia. Moja mama 'kocha' Jack'a Bauer'a więc jestem na bieżąco No a teraz jak widać i ja się z nim zaznajomię
A scrapbooking to pewna technika która polega na wykorzystaniu zdjęć i wszelkiego rodzaju ozdóbek, które można kupić bądź tez samemu wykonac by upiększyć to zdjęcie, czy też opowiedzieć wieksza ilością zdjęć jakąś historię. Istnieje scrapbooking komputerowy i taki normalny, który ja preferuję. Myślę że pokazywanie albumów zdjęć wykonanych tą metoda jest o wiele bardziej osobiste i wciągające niż użycie gotowca ze sklepu. Zreszta sama zobacz, wpisz tylko scrapbooking w google


Loviisa-chan - 9/12/2008 godz. 21:22

Dziękuję, nova.nike

<przytula Fasolcię>


fasolencja - 9/12/2008 godz. 21:26

ech... jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem, żeby ktoś wbijał do mojego pokoju i wrzeszczał na mnie rzucając ku*wami...dzięki Lovii, lepiej przyjedź do mnie i pomóż mi ich zniszczyć


Likwidator - 10/12/2008 godz. 00:00

[...fatalnie ostatnio coś tu na forum, "marudnik" juz o połowę przerósł dział "weselnik"
Choć to może przez to Wasze pocieszanie ]


JAGA - 10/12/2008 godz. 08:16

quote:
ech... jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem, żeby ktoś wbijał do mojego pokoju i wrzeszczał na mnie rzucając ku*wami...dzięki Lovii, lepiej przyjedź do mnie i pomóż mi ich zniszczyć


psychopaci społeczni!!! Fasolko- nie daj się: wykurz ich albo zmieniaj szybko mieszkanie


fasolencja - 10/12/2008 godz. 11:33

ech...chciałabym ich wykurzyć, ale to twarde sztuki... a nowe mieszkanie nie tak łatwo byłoby znaleźć...


xxl - 14/12/2008 godz. 14:41

Może ktoś z Was mnie adoptuje i przygarnie, co? Bo nie czuję, jakbym miała rodziców. Ja po prostu z tymi ludźmi mieszkam...

Myśl o szczurkach. To już w czwartek. I będziemy żyli długo i szczęśliwie.


JAGA - 14/12/2008 godz. 20:14

ja zawsze chciałam adoptować dziecko xxl, ale wątpię czy się nadaję

Myśl o szczurkach- Święta spędzicie już razem


Ensifer - 15/12/2008 godz. 16:24

Znowu mnie rzuciła... piękne święta, nie ma co! Że nie wspomnę o rachunku za gaz, braku pieniędzy, kłopotach w rodzinie... tylko strzelić sobie w łeb. (


pawel747 - 15/12/2008 godz. 18:49

quote:
Znowu mnie rzuciła... piękne święta, nie ma co!

Nie przejmuj się, niektórzy ludzie tak mają - pobawią się i podziękują. Nie warto się nimi przejmować. Najlepiej o niej zapomnij. Trzeba iść do przodu, w końcu trafisz na właśnie Tą.


krysia - 15/12/2008 godz. 19:24

quote:
Znowu mnie rzuciła... piękne święta, nie ma co! Że nie wspomnę o rachunku za gaz, braku pieniędzy, kłopotach w rodzinie... tylko strzelić sobie w łeb. (

Głowa do góry,widocznie nie była Ciebie warta.


Loviisa-chan - 15/12/2008 godz. 20:38

Ensif, p*** takiego kogoś i idź dalej, szkoda Twoich myśli na takiego kogoś.

A do mojego kompa przedarły się groźne wirusy właśnie skanuję całego kompa i usiłuję je zlokalizować...


rubia - 15/12/2008 godz. 23:36

Ensi, być może "to zła kobieta była" A poważnie: takie sytuacje bolą, ale szkoda czasu dla ludzi, którzy nie potrafią szanować uczuć innych.
U mnie dziś mała smutna rocznica.


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 10:59

Jestem wściekła !!! Mój komputer złapał wirusy i co prawda już zostały usunięte, ale ciągle na pasku zadań włącza się ta pieprzona ikonka "you have a security problem" ( z tej ikonki czerownej tarczy z białym krzyżykiem) blokując wszystko dosłownie co 5 sekund Ma ktoś pomysł??? już próbowałam prawie wszystkiego i wychodzę z siebie, a muszę do czwartku zrobić zadanie na zaliczenie i teraz nie mam jak ;/


Stanisław - 16/12/2008 godz. 11:20

Czerwona ikonka w komputerze może sugerować, że nie masz włączonych zabezpieczeń w komputerze albo zainstalowanego lub zaktualizowanego programu antywirusowego.


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 11:27

MAM zainstalowany a on tego nie wykrywa!! Robiłam skan dwoma programami i żaden nic nie wykrył a teraz zrobiłam trzecim i wykrył 37 groźnych wirusów !!! Co robić??? Fasol, a co to za program?


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 11:35

Ok to poproszę.

EDIT: Wysłałaś już ? Bo skrzynkę mam nadal pustą : )

[edytowane 16/12/2008 od Loviisa-chan]


pawel747 - 16/12/2008 godz. 13:34

Loviiso, być może moja rada wyda Ci się głupia, ale jest szczera i w moim przekonaniu bardzo dobra
http://ubuntu.pl/
Od kiedy przerzuciłem się na to kilka lat temu, liczba moich kłopotów z komputerem zmalała baardzo znacznie. Można zapomnieć o wirusach, a wszystkie potrzebne programy i sterowniki są "w pakiecie". Nie boli. A jeśli chcesz zostać przy tym, co masz, na Twoim miejscu skopiowałbym chyba ważne pliki, sformatował dysk i zainstalował wszystko od nowa... ;p Miałem też kiedyś podobne zabawy z wirusami i po poświęceniu masy czasu, skończyło się o ile pamiętam i tak formatowaniem dysku. Ale może Ty będziesz miała więcej szczęścia i tak czy inaczej tego Ci właśnie życzę


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 16:03

Linux? Nie, dzięki Dziękuję za radę ale jednak chłopak przyjaciółki mi pomógł się z tym uporać (UFF), a za kilka dni zrobię kopię zapasową danych, zgram je na płyty, zrobię format i będzie git ^^


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 16:17

Spox, w sumie to już mam kompa uleczonego


Ensifer - 16/12/2008 godz. 19:42

Może nie była tego warta, ale ja ją cały czas kocham i to jest właśnie najgorsze . W dodatku te problemy finansowe w rodzinie... tak przesranych świąt jeszcze nie miałem, a lepiej to raczej nie będzie, w końcu mamy kryzys... I jeszcze tyle na nią wydałem... Powiem Wam szczerze - już nigdy nie chce się zakochać.


pawel747 - 16/12/2008 godz. 19:47

quote:
Linux? Nie, dzięki

Jest z tym trochę jak z wegetarianizmem Demonizuje się sprawę i ludzie się boją. A jak już ktoś się zdecyduje, zarzuca sobie zazwyczaj najwyżej to, że zrobił to tak późno.

quote:
a linux jest fajny, zwłaszcza te schizowe gierki, np ta o królikach

Oj nie wiem - w każdej dystrybucji można znaleźć inne gry, nawet nie wiem jakie teraz mam. Kiedyś jedną fajną faktycznie wyhaczyłem jak mi się nudziło ;p

quote:
Może nie była tego warta, ale ja ją cały czas kocham i to jest właśnie najgorsze . W dodatku te problemy finansowe w rodzinie... tak przesranych świąt jeszcze nie miałem, a lepiej to raczej nie będzie, w końcu mamy kryzys... I jeszcze tyle na nią wydałem... Powiem Wam szczerze - już nigdy nie chce się zakochać.

Czas leczy rany... Trzeba wziąć się w garść...
A pieniądze... może być ciężko, ale to zawsze tylko pieniądze. Z czasem na pewno też się ułoży!

[edytowane 16/12/2008 przez pawel747]


Loviisa-chan - 16/12/2008 godz. 20:54

quote:
Jest z tym trochę jak z wegetarianizmem Demonizuje się sprawę i ludzie się boją. A jak już ktoś się zdecyduje, zarzuca sobie zazwyczaj najwyżej to, że zrobił to tak późno.

Być może, ale jestem przyzwyczajona do windowsika i nie lubię tak drastycznych zmian No chyba, że dostałabym ślicznego MacBooka


_iwona_ - 17/12/2008 godz. 12:45

Doła mam kompletnego.
Postanowiłam sobie ponarzekać i napisałam dłuuuuuuugiego posta. Jak kliknęłam "odpowiedz", to mnie wywaliło... Że niby synchronizacja nieprawidłowa...
Widać taki już mój los, że nawet tutaj nie mogę się wyżalić...
Chrzanić to...
Właściwie i tak by to nic nie dało...
Nie widzę światełka w tunelu...
Może ktoś by zaświecił?


Stanisław - 17/12/2008 godz. 14:27

Mnie też wyrzuca jak napiszę zbyt długiego posta a później klikam <odpowiedz>. Najlepiej napisać posta w jakimś programie do pisania np: <Office World> i metodą kopiuj/wklej wstawić go po zalogowaniu tutaj


krysia - 17/12/2008 godz. 16:01

quote:
Może nie była tego warta, ale ja ją cały czas kocham i to jest właśnie najgorsze . W dodatku te problemy finansowe w rodzinie... tak przesranych świąt jeszcze nie miałem, a lepiej to raczej nie będzie, w końcu mamy kryzys... I jeszcze tyle na nią wydałem... Powiem Wam szczerze - już nigdy nie chce się zakochać.


Ensifer! Nigdy nie mów nigdy.Czasami żle lokujemy swoje uczucia a to znaczy,że jeszcze nie trafiłej na swoją połówkę a gdy ją znajdziesz zakochasz się prawdziwą i odwzajemnioną miłością i wszystko będzie ok.czego Ci życzę z całego serca.

[edytowane 17/12/2008 od krysia]


Ayna - 17/12/2008 godz. 21:25

quote:
Jak kliknęłam "odpowiedz", to mnie wywaliło... Że niby synchronizacja nieprawidłowa...

quote:
Mnie też wyrzuca jak napiszę zbyt długiego posta a później klikam <odpowiedz>.

Gdy mnie coś takiego się przytrafi to loguję się jeszcze raz , klikam strzałkę wstecz , wstecz i wstecz do momentu aż odzyskuję zapisany list . wtedy dopiero klikam znów odpowiedz.
Ale zanim do tego doszłam straciłam kilka długich postów. Wiem, drugi raz już się nie chcemy powtarzać i jesteśmy wściekli.
A może ktoś ma inny sposób ? Podzielcie się doświadczeniem.


Likwidator - 17/12/2008 godz. 21:44

quote:

A może ktoś ma inny sposób ? Podzielcie się doświadczeniem.
Ja znam, ja, podczas logowania klikamy "Pamiętaj mnie" i po problemie ;] (przynajmniej w moim przypadku)
A wracając do tematu dodam że... e... czasem się trafi ktoś kto próbuje mi dokuczyć

[edytowane 17/12/2008 przez Likwidator]


Ayna - 17/12/2008 godz. 21:46

Wypróbuję przy okazji , dzięki.


Loviisa-chan - 17/12/2008 godz. 21:47

quote:
Ja znam, ja, podczas logowania klikamy "Pamiętaj mnie" i po problemie ;] (przynajmniej w moim przypadku)

No tak, ale co jakiś czas, typu raz na 3 tygodnie, odkrywam, że jestem nagle niezalogowana i muszę znowu dawać "pamiętaj", nie wiem czemu tak się robi.


xxl - 17/12/2008 godz. 21:51

Funkcja "zapamiętaj mnie" działa przez tydzień. To takie zabezpieczenie
Co do wysyłania postów, przed wysłaniem czegoś długiego na wszelki wypadek kopiuję to do Notatnika, a gdy już coś się sknoci, zwykle pomaga "Wstecz".


Stanisław - 17/12/2008 godz. 22:22

quote:
A wracając do tematu dodam że... e... czasem się trafi ktoś kto próbuje mi dokuczyć


A w jaki sposób Ci dokucza i kto to jest ?


rubia - 17/12/2008 godz. 22:23

A ja często edytowałam niedokończone posty, bo wtedy czas pisania mi się wydłużał. Teraz raczej skorzystałabym z opcji "wytnij-wklej" z Worda albo innego Notepada (gdybym miala czas na pisanie dlugich postów )


_iwona_ - 18/12/2008 godz. 11:05

Normalnie jak piszę dłuższego posta, to przed wysłaniem robię "ctrl+c", a potem (po pojawieniu się ewentualnych problemów) "ctrl+v". To wystarczy. Wczoraj mnie zaćmiło, może ten dół...
A może faktycznie taka już moja dola, że nie mam prawa wypłakiwać się innym w rękaw, bo to moje rękawy służą innym do wypłakiwania się. Teraz z kim bym nie próbowała porozmawiać słyszę niezmiennie "Iwona ty narzekasz?? No co ty!!". No to nie narzekam, przemilczę... Co mi pozostaje...


JAGA - 18/12/2008 godz. 11:28

wiem, ze rozmowa twarzą w twarz to nie to samo co forum internetowe, ale...tu jest wiele osób, może ktoś może Ci pomóc, doradzić. Czasem warto po prostu usłyszeć słowa wsparcia i otuchy Nie jesteś sama


Bellis_perennis - 21/12/2008 godz. 19:56

Błażej 18:16:58
dla mnie debilizmem jest sam wegetarianizm
andzia 18:17:13
bez komentarza
andzia 18:17:20
narazie
Błażej 17:18:56
i foch
Błażej 17:19:00
bo mam swoje zdanie
Błażej 17:19:02
lol!
<w tym momencie przyszła moja znajoma>
po ponad dwóch godzinach:
Nie strzelilam focha tylko przyszla moja kumpela. Jakbym strzelila to nawet bym sie z Toba nie pozegnala. Chcialam tylko Ci zwrociuwage na to co napisales. Nazwales wegetarianizm debilizmem. Ja od roku jestem wegetarianka czyli debilka Twoim zdaniem tak? Ja Ciebie debilem nie nazywam. Nie wyrazies wlasnego zdania tylko obraziles mnie i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Tym bardziej ze Cie zawsze lubilam i nie nazwalabym w ten sposob. Mam prawo do wlasnych przekonan i racji. Nie nazywaj mojej zyciowej filozofii debilizmem. Nikomu nia nie robie krzywdy. Nie robie nic zlego tym jaka jestem. Moja zyciowa zasada jest nie krzywdziec ludzi i zwierzat.
andzia 20:30:43
Mam prawo do wolnego wyboru. Dokonalam go juz i nie robie nikomu nic zlego.
andzia 20:31:52
czy Ciebie wegetarianizm krzywdzi w jakis sposob ze rzucasz takie teksty?
Błażej 20:33:09
uwazam to za glupote, tyle
andzia 20:33:33
to sobie uwazaj co chcesz ale mnie nie obrazaj
Błażej 20:33:48
no to sobie uwazam
Błażej 20:33:51
a Ty sie rzucasz
Błażej 20:34:07
nie powiedzialem ze jestes debilka tylko ze wegetarianizm to debilizm
andzia 20:34:09
jakbys sie poczul gdyby ktos Ci powiedzial ze cos czym sie kierujesz w zyciu to debilizm?
andzia 20:34:24
nie rzucam sie
Błażej 20:34:29
przemyslalbym to?
andzia 20:34:34
watpie
andzia 20:35:32
ja wiele na ten temat juz myslalam zanim podjelam decyzje aby nie jesc miesa i uwazam ze dobrze robie
Błażej 20:35:44
taa
andzia 20:35:54
i powtorze nie robie nikomu tym krzywdy tym bardziej Tobie
Błażej 20:36:05
kolo mnie robia takie zarcie
Błażej 20:36:19
nie raz mysie bobki byly na tasmie
Błażej 20:36:29
a myszami smierdzi tak ze szok
Błażej 20:36:35
wiec ogolnie to smacznego
andzia 20:36:54
ja sie staram byc w stosunku do Ciebie kulturalna a Ty z chamstwem do mnie
andzia 20:37:35
prostactwa nie zniose to ku*wa moje sprawa co jem! napewno nie sa to mysie gowna
Błażej 20:38:22
moze same myszki ;d mmm pychota

Pozwoliłam sobie w jednym miejscu ocenzurować.
Dodam, że to osoba po której się bym tego nie spodziewała...


pawel747 - 21/12/2008 godz. 20:40

Błagam Stokrotko; powiedz, że on ma naprawdę 13 lat, bo się załamię...


Bellis_perennis - 21/12/2008 godz. 20:45


On ma 22 lata i znam go od 3 lat. Dodam też, że myślałam , że jest kulturalny. To firma obok niego to hurtownia żywności ekologicznej. W każdej hurtowni są myszy. Zwykłe prostackie i chamskie teksty totalnie bez powodu. Aż mi puściły nerwy. Wiem, że to jest jedynak. I to taki stereotypowy. Ale są pewne granice. Tak na marginesie też jestem jedynaczką


pawel747 - 21/12/2008 godz. 20:55

Błyskotliwy umysł jak na 22-latka. Szkoda nawet komentować, czasem trudno pojąć niektórych ludzi.


Bellis_perennis - 21/12/2008 godz. 21:06

Fasolko chodzi mi głównie o to, że jest egocentrykiem i nie liczy się z uczuciami innych. Stereotyp jedynaka.
Mnie rodzice nauczyli szacunku dla innych.

quote:
"jest tak, bo ja mówię, że tak jest!"

Do tego tupanie o ziemię i krzyk!!! Przypomina to typowego bachora. Tylko szkoda, że ten bachor ma 22 lata

[edytowane 21/12/2008 przez Bellis_perennis]


fasolencja - 21/12/2008 godz. 21:09

tak,wiem, wszystko zależy od rodziców, oni muszą pokazać, że dzieciak nie jest najważniejszy, że są też inni...mogą być też rozpieszczone bachory w rodzinach z trójką dzieci...
i to jego święte oburzenie, że dlaczego Ty czujesz się urażona? przecież on tylko powiedział, że według niego wegetarianizm jest debilny...jakby tak ciężko było wykoncypować, że idąc prostą drogą od wegetarianizmu debilami są też wegetarianie...szkoda słów...


Bellis_perennis - 21/12/2008 godz. 21:17


A najgorsze, że starałam się być kulturalna. Myślałam, że po takim długim wywodzie on mnie przeprosi.......... Naiwna jestem
Ale głupota jest jak kosmos... Bezkresna Nie mam zamiaru więcej obcować w towarzystwie tego buraka.
Ulżyło mi wpisanie się w tym temacie
Dziękuję


nova.nike - 22/12/2008 godz. 13:43

Bellis_perennis rozumiem cię bardzo. W pracy poznałam bardzo sympatycznego chłopaka, tak mi się przynajmniej na początku wydawało. Gdy dowiedział się że jestem wege totalnie zmienił się jego stosunek do mojej osoby. Przy każdej rozmowie musi poruszać temat jedzenia, jakie pyszne jest mięso, jakie wartościowe, jakie bezmyślne jest nie jedzenie mięsa no bo i dlaczego, że po to bog stworzył zwierzęta, itp itd. czyli totalne bzdury. Widać, że wegetarianizm traktuje jako jakąś bezmyślną zabawę, zachciankę z której powinnam zrezygnować. Bardzo mi przykro z tego powodu. Od jakiegoś czasu staram się go unikac co go dziwi, bo wg niego wszystko jest ok. Tyle że nie jest przecież, bo trzeba być tolerancyjnym dla innych. Ja tez mogłabym mu powiedzieć co myśle o mięsożercach ale jestem na tyle dobrze wychowana że zatrzymuje to dla siebie. Niestety wększość mięsożerców nie jest.

Fasolencjo, jak tam poszukiwanie współlokatorów? Z opowiadań koleżanki słyszałam, że to potrafi być ciężkie. Dwa miesiące temu wprowadziła się do kawalerki którą ona wynajmuje jeszcze jedna dziewczyna. Po trzech tygodniach wprowadził się do niej jej chłopak. Podobno nocami nie było zbytnio ciekawie


Bellis_perennis - 22/12/2008 godz. 15:34


nova.nike ja miałam dokładnie taką samą sytuację z moim znajomym i jak mu powiedziałam: "Ja ci w gary nie zaglądam i tego samego oczekuję od ciebie. To moja sprawa co jem a tobie nic do tego. Jeśli chcesz szacunku to okazuj go też innym." Nie wiem dlaczego ale poskutkowało. Wcześniej nie raz dyskutowaliśmy i nie docierało, że jedzenie wegetariańskie jest smaczne, zdrowe. Że dla mnie jedzenie zwierząt jest nieetyczne itd. A sytuacja była taka sama jak u Ciebie zawsze temat zaczynał on.
Apropo mieszkania....Przypomniało mi się jak współlokatorka mojej znajomej z roku trzymała w szafie zużyte podpaski


fasolencja - 22/12/2008 godz. 17:06

ooo, z tymi podpaskami to nieźle, po co je tam trzymała? może prowadziła jakieś badania?
dzięki, nova.nike, współlokatorki już znalazłyśmy, wydają się być w porządku


xxl - 22/12/2008 godz. 18:11

Fasol... uwielbiam Cię

Tak poza tym to aktualnie nie mam powodów do narzekania. Od czwartku jestem cała uradowana


Bellis_perennis - 22/12/2008 godz. 18:34


O taaaaak!!! Jakie można prowadzić fascynujące badania z dziedziny mikrobiologiii!!!!!! Ile tam patogenów musi być?! Raj dla biologa. A ja tu dziwaczkę z niej robię a to prawdziwa pasjonatka


badba - 22/12/2008 godz. 18:45

niesprawiedliwość losu... przez całe święta pracuję....


fasolencja - 22/12/2008 godz. 21:27

quote:
Fasol... uwielbiam Cię


ja Ciebie też, ModeRATorko
a propos, jak tam szczurzaki? proszę wymiziać ode mnie
p.s. łatwo jest znaleźć współlokatorów, ciężko natomiast jest znaleźć stancję, bo na ogół jest duuużo chętnych, jak dałyśmy ogłoszenie to ciągle się ktoś zgłaszał...potem trzeba było wybierać...mam nadzieję, że te laski, które wybrałyśmy to nie będą maniaczki zużytych sanitariatów ani nic w tym guście


Aleksandran - 22/12/2008 godz. 23:22

Gardło mnie boli paskudnie i nie mogę zmusić się do nauki. o! I nawet nie jest mi lepiej po napisaniu tego.


xxl - 22/12/2008 godz. 23:55


Wymiziam jak tylko zrozumieją, że dotyk jest przyjemny Na razie jeszcze się oswajamy. Cudne cukierasy, dwaj mali zapaśnicy, tylko kochać Niedługo pewni wrzucę fotki.


Fatty - 26/12/2008 godz. 15:57

We łbie tłuką mi się pomysły przefantastyczne, ale przy próbie przelania ich na papier, marnieją one niczym każda roślina pod opiekę mi powierzona...

Nie wiem co ze sobą zrobić. Miałam wziąć się w garść, ale przecie ja się w garści nie zmieszczę!

Zrzędu, zrzędu.


xxl - 26/12/2008 godz. 18:00

Wczoraj na powitanie kuzyn powiedział mi, że jestem coraz bardziej podobna do swojej mamy... Na początku się śmiałam, jednak podłamałam się trochę

Za to babcia mi komplementów naprawiła... Powiedziała, że jestem "taka dobra, ułożona dziewczyna, co pępka nie wystawia nawet latem" I jak tu babci nie kochać?


Ensifer - 26/12/2008 godz. 18:17

Dwa słowa - nienawidze świąt.


badba - 26/12/2008 godz. 18:48

quote:
Dwa słowa - nienawidze świąt.


JA TEŻ.. I NIE TYLKO PRZEZ TO ŻE W TE ŚWIĘTA HAROWAŁAM JAK WÓŁ... ATMOSFERA W TYM ROKU BYŁA NIE ZARÓŻOWA... JAK DLA MNIE...


Lily - 26/12/2008 godz. 19:16

quote:
Dwa słowa - nienawidze świąt.

ja w zasadzie też


hipiska - 26/12/2008 godz. 19:24

Hmm, te święta minęły mnie jakoś tak....normalnie w sumie Natomiast dzisiaj , a właściwie od jakiś 2 h dziwnie się czuję. Sama nie potrafię określić jak. Czegoś mi brak, ale sama nie potrafię powiedzieć czego. Cała jestem spięta i nie potrafię nad tym zapanować.
Hmm, prawda jest taka, że chyba chronicznie boję się samotności i mimo, że nie jestem teraz samotna to wiem jak może być za 2, 3 lata i to napawa mnie przerażeniem


Stanisław - 26/12/2008 godz. 20:21

quote:
Natomiast dzisiaj , a właściwie od jakiś 2 h dziwnie się czuję. Sama nie potrafię określić jak. Czegoś mi brak, ale sama nie potrafię powiedzieć czego. Cała jestem spięta i nie potrafię nad tym zapanować.


Hipiska może to jest przeczyną Twojego napięcia
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_napięcia_przedmiesiączk owego


Filomena - 26/12/2008 godz. 21:13

no sorry, ja już jestem PO, a i tak mnie przez całe Święta wszystko wk.....ało. A może istnieje coś takiego jak zespół napiecia pomiesiączkowego???
generalnie smutek ogarnął moje serce że tak wiele zwierząt musiało zginąc w imię tradycji... A przeciez moi kochani, tradycja zgodnie z definicją (dodam, że wiem co mówię) jest zmienna! każde pokolenie nagina ją do swoich potrzeb... więc po jaką cholere wcinają wszyscy te karpie i pasztety i szynki i boczki????
Eh, dobra, nazaliłam się i idę spać bo jutro do pracy (to kolejny powód do narzekań...)


Loviisa-chan - 26/12/2008 godz. 22:03

Stanio, to było trochę, ekhm, szowinistyczne.


Stanisław - 26/12/2008 godz. 22:50

Przepraszam, już nie będę. Nie zawsze mam wyczucie co można a co nie można


Ayna - 26/12/2008 godz. 23:17

quote:
Dwa słowa - nienawidze świąt.

Dołączam do grona nie lubiących świąt Jak to dobrze że już się skończyły


Stanisław - 27/12/2008 godz. 12:24

Niepokoi mnie fakt, że dla wielu z Was Święta Bożego Narodzenia zostawiają przykre wspomnienia. Już nie wspomnę o tym, że buntujecie się przeciwko spożywaniu produktów zwierzęcych podczas świąt bo i tak nic nie zmienicie w tej tradycji i jest to walenie głową w mur. Natomiast zastanawiam się dlaczego czas świąt kojarzy Wam się z czymś nieprzyjemnym. Według mnie powinien być to czas spędzony miło wraz z rodziną czy też z innymi ludźmi niekoniecznie przy wspólnym stole. Jest to czas pojednania się i pobratania z kimś skłóconym mimo na przykład odmiennych poglądów na życie. Jest to czas podania sobie ręki, podzielenia się opłatkiem jeśli jesteście katolikami lub po prostu bycia miłym dla wszystkich. Rozumiem, że dla wielu kobiet, gospodyń domowych czas świąt kojarzy się z dużym wysiłkiem (sprzątanie, przygotowywanie potraw) a później z ogromnym zmęczeniem, które zabiera cały urok Świąt Bożego Narodzenia. Ale przecież niekoniecznie trzeba przygotować 12 potraw wigilijnych. Wystarczą dwie, góra trzy potrawy wegetariańskie przyrządzone smacznie , którymi można delektować się przez całe święta. Liczy się przede wszystkim atmosfera rodzinna w jakiej te potrawy będą spożywane.
Ze sprzątaniem pomieszczeń przed świętami też nie trzeba zbytnio przesadzać (chyba, że naprawdę nie sprzątało się cały rok w domu i bałagan jest totalny). Wystarczy przetrzeć kurze i dokładnie umyć urządzenia sanitarne jeśli spodziewamy się gości. Pamiętajmy, że różne pajączki i robaczki domowe też chcą spokojnie spędzić święta. Dobrze jest podzielić tę pracę między współmieszkańców, którzy przecież korzystają z pomieszczeń i innych udogodnień. Razem sprzątanie pójdzie szybko i będziemy mieć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.
Mam nadzieję, że weźmiecie moje rady na przyszłość.


Lily - 27/12/2008 godz. 13:06

Wychodzisz Stanisławie z błędnego założenia, że każdy ma rodzinę, która chce miło i bezkonfliktowo spędzić święta. Tymczasem wtedy właśnie dochodzi do największej liczby różnych spięć, a nierzadko i rodzinnych awantur. Ja do rodziny przestałam jeździć, bo nie byłam już w stanie znosić tej drętwej atmosfery i nieszczerych życzeń. Teraz spędzam je ze swoim facetem i po części z jego rodziną. Pie***** święta.


Natasha - 27/12/2008 godz. 13:23

a ja lubię święta z jedzeniem u mnie nie ma problemu bo już nawet rodzina robi pierożki i uszka bez jaj a do barszczu nie dają tego z torebki czy vegety... niestety u mnie jada się w tym okresie wiele ryb ale i tak nigdy nie odchodzę od stołu nienajedzona... po za tym rodzina trochę jednak się godzi... a konfliktów bywa u nas sporo


jazz - 27/12/2008 godz. 13:59

ja "katolickie święta " spędziłam na remoncie (malowanie tapetowanie itp) nikogo nie chcę urazić napiszę tylko co widzę wokół mnie. Katolickie święta dotykają mnie w ten sposób że wszystko jest zamknięte i nic nie można kupić ,a jak jest czynne to można zakwitnąć w kolejce ludzie po prostu dostają małpiego rozumu!!! i to mi przeszkadza a najbardziej boli ta obłuda( przypominam że piszę tylko i wyłącznie o swoim otoczeniu) wszyscy nagle tacy kochający i serdeczni bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

[edytowane 27/12/2008 przez jazz]


Loviisa-chan - 27/12/2008 godz. 14:21

Stanisławie, ja właśnie uważam, że to jest bardzo sztuczne, nieszczere i wymuszone, jeśli przez cały rok ktoś jest skłócony a potem nagle na święta wszystko ma być ok :/ Do kitu z takim czymś... to tak samo jakby jakaś para się kłóciła cały rok a potem na walentynki nagle obrzucili się czekoladkami, całuskami, przytulali się i byli sztucznie dla siebie mili - fajne? Nie.


Natasha - 27/12/2008 godz. 17:12

lepiej żeby godzili się raz w roku niż wcale niektórym rodzinom tylko ta wspólna coroczna wieczerza pozwala utrzymać kontakt... Polacy którzy wyemigrowali z kraju mają szansę zobaczyć własne dzieci... uważam że to dobra tradycja


Lily - 27/12/2008 godz. 17:27

quote:
lepiej żeby godzili się raz w roku niż wcale niektórym rodzinom tylko ta wspólna coroczna wieczerza pozwala utrzymać kontakt... Polacy którzy wyemigrowali z kraju mają szansę zobaczyć własne dzieci... uważam że to dobra tradycja

a nie wydaje Ci się, że skoro to godzenie się nie może przetrwać to jest tylko godzeniem pozornym?


jazz - 27/12/2008 godz. 17:44

sorki ,bez urazy ale w takim razie po co mi taka "udawana rodzina" raz na rok???
to jak by sobie wynajmować ludzi z teatru na 2 dni!!! jak się kogoś ma "gdzieś" przez cały rok
to po choinkę robić cyrk przez te 2 dni?


Ayna - 27/12/2008 godz. 20:44

quote:
Polacy którzy wyemigrowali z kraju mają szansę zobaczyć własne dzieci... uważam że to dobra tradycja

Tacy Polacy to powinni dzieci ze sobą na emigrację zabierać a nie zostawiać w kraju. To przez te wyjazdy rozpadło się tyle rodzin .


Lily - 27/12/2008 godz. 20:50

quote:
quote:
Polacy którzy wyemigrowali z kraju mają szansę zobaczyć własne dzieci... uważam że to dobra tradycja

Tacy Polacy to powinni dzieci ze sobą na emigrację zabierać a nie zostawiać w kraju. To przez te wyjazdy rozpadło się tyle rodzin .

no i dzieci nie są po to, żeby je od święta oglądać, tylko żeby z nimi być na co dzień - na cholerę komu taka rodzina tylko od święta...


Bellis_perennis - 27/12/2008 godz. 22:15

Na szczęście w mojej rodzinie nie ma hipokryzji podczas Bożego Narodzenia. Jednego czego nie znoszę to pasterki!!! Rewia mody nic więcej. I ludzie nie potrafiący się nawet przeżegnać bo w ogóle nie chodzą do kościoła i zapomnieli jak to się robi. Ale pokazać się trzeba. Ja na pasterkę nie chodzę bo i do kościoła nie chodzę. Zresztą wydaje mi się, że podczas niedzielnych mszy wielu ludzi niewiele wynosi z tego co się do nich mówi z ambony. Chodzą ze zwykłego przyzwyczajenia a zdrowaśki klepią bez głębszego zastanowienia się nad sobą. Oczywiście nie uważam aby tak było ze wszystkimi ale niestety z wieloma na pewno


zWiErZaKoMaNkA - 28/12/2008 godz. 01:09

A o pijakach na pasterce nie wspomnę... Popieram Bellis_perennis. Niektórzy to z łaski swojej nawet nie klękną.
Taka sytuacja :W święta do komuni chcę przystąpić i zrobiły się 2 kolejki do 1 księdza. Wszyscy tak węziutko stali tak,aby nikogo nie przepuścić. Jeszcze złowrogim spojrzeniem się popatrzyli,że chciałam się im "wepchnąć".
To są Święta,ehh... xD Ja święta z rodzicami i bratem spędziłam Nikogo więcej-nawet i lepiej,jak dla mnie bynajmniej.

[edytowane 28/12/2008 przez zWiErZaKoMaNkA]


Stanisław - 28/12/2008 godz. 10:51

quote:
Stanisławie, ja właśnie uważam, że to jest bardzo sztuczne, nieszczere i wymuszone, jeśli przez cały rok ktoś jest skłócony a potem nagle na święta wszystko ma być ok :/ Do kitu z takim czymś... to tak samo jakby jakaś para się kłóciła cały rok a potem na walentynki nagle obrzucili się czekoladkami, całuskami, przytulali się i byli sztucznie dla siebie mili - fajne? Nie.

No dobrze ale może ktoś chce się spotkać z Tobą w święta aby wyciągnąć do Ciebie rękę i się pogodzić. Myślę, że nie należy odrzucać czyjejś chęci na uzdrowienie relacji między osobami. Nie musi to oznaczać wspólnego zamieszkania pod jednym dachem czy też przebywania ze sobą. Ważne jest szczere przebaczenie takiej osobie i nie noszenie do niej urazu w sercu bo jest to często silna emocja , która nosimy w sobie i która szkodzi przede wszystkim nam. Można powiedzieć w ten sposób :
-- Nie mam do Ciebie pretensji i żalu za to że zrobiłeś/aś mi krzywdę ale nie życzę sobie abyś był/a w moim życiu i nie chcę mieć żadnego kontaktu z Tobą.
Wybaczenie drugiej musi się dokonać w naszym sercu a nie pozornie bo inaczej nie będzie miało mocy oczyszczającej nasze wnętrze.


Loviisa-chan - 28/12/2008 godz. 11:58

quote:
Rewia mody nic więcej. I ludzie nie potrafiący się nawet przeżegnać bo w ogóle nie chodzą do kościoła i zapomnieli jak to się robi. Ale pokazać się trzeba. (...) Chodzą ze zwykłego przyzwyczajenia a zdrowaśki klepią bez głębszego zastanowienia się nad sobą.

Dokładnie, dokładnie!! Wieś i obłuda, jak się patrzy :/ Dlatego ja też już nie jestem katoliczką i do kościoła nie chodzę.


jazz - 28/12/2008 godz. 12:17



No dobrze ale może ktoś chce się spotkać z Tobą w święta aby wyciągnąć do Ciebie rękę i się pogodzić. Myślę, że nie należy odrzucać czyjejś chęci na uzdrowienie relacji między osobami. Nie musi to oznaczać wspólnego zamieszkania pod jednym dachem czy też przebywania ze sobą. Ważne jest szczere przebaczenie takiej osobie i nie noszenie do niej urazu w sercu bo jest to często silna emocja , która nosimy w sobie i która szkodzi przede wszystkim nam. Można powiedzieć w ten sposób :
-- Nie mam do Ciebie pretensji i żalu za to że zrobiłeś/aś mi krzywdę ale nie życzę sobie abyś był/a w moim życiu i nie chcę mieć żadnego kontaktu z Tobą.
Wybaczenie drugiej musi się dokonać w naszym sercu a nie pozornie bo inaczej nie będzie miało mocy oczyszczającej nasze wnętrze.




Tylko nie rozumiem dlaczego nie można tego zrobić w każdy inny dzień w roku????????


Stanisław - 28/12/2008 godz. 13:36

Można, tylko trzeba tego chcieć. Zwykle okres świąt to czas, gdy spotykają się ze sobą bliskie osoby niekoniecznie z rodziny i jeśli są ze sobą w jakiś sposób skłócone to jest dobry czas aby się pogodzić i wyjaśnić sobie swoje pretensje i oczekiwania.


Lily - 28/12/2008 godz. 14:41

quote:
Można, tylko trzeba tego chcieć. Zwykle okres świąt to czas, gdy spotykają się ze sobą bliskie osoby niekoniecznie z rodziny i jeśli są ze sobą w jakiś sposób skłócone to jest dobry czas aby się pogodzić i wyjaśnić sobie swoje pretensje i oczekiwania.

załóżmy, że ktoś latami bil swoje dziecko i znęcał się nad nim psychicznie, a teraz po 20 latach mówi "pogódźmy się, bo są święta" - zdziwiłbyś się, gdyby ta osoba powiedziała, że nie ma zamiaru? są różne sytuacje, nie zawsze chodzi o to, że ktoś dostał mniejszy kawałek tortu i się o to obraził


Stanisław - 28/12/2008 godz. 16:55

Wiem, że takie sytuacje się w życiu zdarzają nierzadko ale wątpię aby taki rodzic pierwszy wyciągnął rękę na zgodę ze swoim dzieckiem. Chyba że nastąpi przemiana na łożu śmierci bo starzenie się, cierpienia z tym związane, czy lęk przed śmiercią uczą człowieka pokory i wtedy odzywa się sumienie i świadomość, że wyrządzilo się swojemu dziecku wielką krzywdę. Ale tak naprawdę to maltretowane przez rodzica dziecko gdy już dorośnie i zaloży wlasną rodzinę i będzie niezależne powinno dążyć do pogodzenia się ze swoim oprawcą. Wybaczenie winy rodzicowi usunie z serca i duszy nienawiść do niego. Nienawiść jest emocją, ktora szkodzi nie temu, kogo nienawidzimy, tylko nam samym.


Ayna - 28/12/2008 godz. 18:16

Święta powinny mieć przede wszystkim wymiar religijny a dopiero przy okazji niejako być czasem pogodzenia się , składania sobie życzeń i biesiadowania.
Można zaobserwować zmniejszającą się liczbę praktykujących katolików a sam fakt obchodzenia świąt to po prostu tradycja bez wymiaru duchowego przeżycia. To chyba taki trend.
p/s A może byśmy się przenieśli do działu 'Święta " ?


Fatty - 28/12/2008 godz. 22:05

Nie mam w pewnej dziedzinie absolutnie żadnych problemów.... to dostałam cudze


Natasha - 6/1/2009 godz. 21:23

cytując półżartem fragment pewnego filmu:
"Niebo otworzyło się i Bóg rzekł: Nienawidzę Cię Natasha!"


JAGA - 9/1/2009 godz. 17:43

nadal chora- to już robi się nudne. Marzy mi się porządny sen: "bez zatokowo- katarowo-kaszlowy". Czy to tak wiele?


Stanisław - 9/1/2009 godz. 18:50

Jaga tu masz sposoby na pozbycie się kaszlu i kataru. Może coś stąd wykorzystasz
http://forum.di.com.pl/showthread.php?t=2948


JAGA - 9/1/2009 godz. 21:08

dziękuje Stasiu
czosnek jem niemal codziennie, do tego sok malinowy, miód, herbatka z pigwą. I niestety lekarstwa z apteki (na bazie paracetamolu, syropy ziołowe i aspiryna). Wszystko przetestowałam, teraz tylko czekam aż minie całkiem przejdzie. Generalnie jest o wiele lepiej niż w Sylwka


jazz - 11/1/2009 godz. 15:33

wczoraj weselnik dzisiaj marudnik
dzisiaj przy strzyżeniu wyczułam u mojej suni guza na sutku((((
najdziwniejsze jest to że jakieś 2 tyg temu byliśmy u weta i została bardzo dokładnie zbadana,i wymacana i nic nie było czyli on urósł przez ostatnie 2 tyg!!!!!!!!!!
wieczorem lecimy do weta, nie znam się na guzach czy coś poważnego urosłoby tak szybko?!?!


Natasha - 11/1/2009 godz. 17:05

Jaga:

j zawsze piję herbatkę z majeranku dwie łyżeczki majeranku zalewam szklanką wrzącej wody, rewelacyjna (w smaku nie, ale w skuteczności)


jazz - 11/1/2009 godz. 20:45

no niestety nie tłuszczak w sobotę zabieg a później trzeba czekać na wyniki...


zWiErZaKoMaNkA - 11/1/2009 godz. 20:56

Szkoda suni Daj znać po zabiegu i jak się czuje. Będę trzymać za was kciuki

[edytowane 11/1/2009 przez zWiErZaKoMaNkA]


krysia - 12/1/2009 godz. 07:18

quote:
no niestety nie tłuszczak w sobotę zabieg a później trzeba czekać na wyniki...


Trzymam kciuki za Twoją sunię,wiem co to znaczy ,gdy pies jest chory - moja suczka ma cukrzycę i żyje tylko dlatego ,że przestrzegam diety/bije mnie to po kieszeni/,ale dla niej zrobię wszystko choć bym sama miała nie zjeść,zasługuje na to,ma silną wolę życia i chyba jest szczęśliwa,bo jest wesoła i mimo swojego wieku/12lat/czasem zachowuje się jak szczeniak.Ma też guzka na sutku,ale obecnie operacja nie wchodzi w grę,bo żle reaguje na narkozę.
Trzymaj się Jazz,będzie dobrze.


Bellis_perennis - 12/1/2009 godz. 17:20


Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Pies to ogromne szczęście.


Bellis_perennis - 22/1/2009 godz. 19:17


System Eliminacji Studentów Jest Aktywny to chyba wystarczający powód do narzekania.
Na dodatek dowiedziałam się że podobno jestem w posiadaniu pytań na jeden z egzaminów i nie chce się podzielić.... Nie wiem kto wymyślił ten news ludziom w czasie tych mrozów chyba pozamarzały osłonki mielinowe...


xxl - 22/1/2009 godz. 19:44

Ech, to dość bolesne, kiedy dziadek nie rozpoznaje już swojej wnuczki, nie kojarzy imienia... I tak zawsze będzie dla mnie wzorem.


velvet - 23/1/2009 godz. 11:09

Jakoś dziś marudno, szarawo, mglisto... to wszystko nie nastraja optymistycznie. Dziś jeszcze mam jazdy, zmęczona jestem strasznie w tym tygodniu. Ostatnio pogorszyła mi sie cera i nie moge zacząć jakoś dbać o zdrowie. Postanowienia noworoczne poszły do lamusa...


lucylu - 23/1/2009 godz. 11:22

quote:
Jakoś dziś marudno, szarawo, mglisto... to wszystko nie nastraja optymistycznie. Dziś jeszcze mam jazdy, zmęczona jestem strasznie w tym tygodniu. Ostatnio pogorszyła mi sie cera i nie moge zacząć jakoś dbać o zdrowie. Postanowienia noworoczne poszły do lamusa...

dokładnie.... mam w pon egazmin cieżki, ale zero weny do nauki...((


Lily - 23/1/2009 godz. 12:43

Choroba mnie męczy, a konkretniej kaszel.


JAGA - 23/1/2009 godz. 13:15

quote:
Choroba mnie męczy, a konkretniej kaszel.


Biedactwo, łączę się z Tobą w bólu. Z dnia na dzień coraz trudniej jest mi znaleźć osoby zdrowe


xGetBoredx - 23/1/2009 godz. 14:17

Też się czuję gorzej i chyba na ferie będę chorował :/
Dziś półmetek, a ja jestem cholernie wkurzony i nawet nie mam nastroju na imprezowanie. Fatalna organizacja, nawet miejsc brakuje dla całej klasy... Eh...

No, ale żebym tylko takie problemy miał


jazz - 23/1/2009 godz. 14:24

a ja mam DEPRESJĘ!!!! nie jakąś chandrę , czy brak nastroju.
prawdziwą DEPRESJĘ!!! i nie potrafię sobie z nią poradzić (


xGetBoredx - 23/1/2009 godz. 14:54

Wydaje mi się, że najważniejsze to nie dopuszczać do siebie myśli, że się ją ma. Wiadomo, że jak człowiek się zamartwia to jest mu jeszcze gorzej.


pawel747 - 23/1/2009 godz. 17:23

quote:
a ja mam DEPRESJĘ!!!! nie jakąś chandrę , czy brak nastroju.
prawdziwą DEPRESJĘ!!! i nie potrafię sobie z nią poradzić (

Trzeba spróbować odganiać złe myśli jak tylko się pojawiają... Spotykaj się jak najwięcej z ludźmi, siedź jak najmniej w domu... Jeśli chciałabyś się wygadać komuś nieznajomemu, mój numerek gg znajdziesz w profilu.
Nigdy się nie poddawaj.


Lily - 23/1/2009 godz. 18:18

Jazz, to trzeba do psychologa albo lekarza, nie ma na co czekać.


jazz - 23/1/2009 godz. 19:04

dzięki kochani że się mną interesujecie to bardzo ważne dla mnie
jestem teraz na etapie ( życie jest bez sensu ,jestem beznadziejna)


pawel747 - 23/1/2009 godz. 20:40

Nie ma "beznadziejnych" ludzi, a już na pewno nie ma nikogo takiego na tym forum. Znam Cię tylko z kilku postów tutaj, ale wydaje mi się, że jest wprost przeciwnie i gdyby wszyscy byli tacy jak Ty, to świat byłby dużo lepszy. Uszy do góry


Loviisa-chan - 23/1/2009 godz. 21:38

Dokładnie Jazz, nie dopuszczaj do siebie myśli, że masz deprechę, bo tylko jeszcze bardziej ją przyciągniesz, myśl o tym że czujesz się zdrowa i że wszystko jest ok, to naprawdę może podziałać, jeśli tylko będziesz robić to z przekonaniem, wizualizacja jest ważna...no i staraj się, nawet na siłę, dostrzegać najróżniejsze pozytywne chwile/rzeczy codziennie : )


pawel747 - 23/1/2009 godz. 22:28

Potwierdzam - u mnie działa, a do tego jak tylko coś zaczyna być nie tak, bo np. nie widać niczego pozytywnego, co możnaby dostrzec, staram się wyciągnąć gdzieś znajomych i zagłuszyć negatywne myślenie, a jeśli się nie da - zakładam buciki i lecę ze słuchawkami na uszach na kilkugodzinny spacer po ulubionych okolicach lub w jakieś nieznane miejsce i od razu robi się lepiej

Lovii, straszny awatar ;p


jazz - 23/1/2009 godz. 22:35

u mnie to nie działa
jak wpadam w depreche to się w nią jeszcze bardziej wgłębiam. nie potrafię inaczej.
zaraz do głowy przychodzą najczarniejsze myśli. wiecie jak wyglądam ?jak te babki z reklam leków antydepresyjnych (dosłownie)


Loviisa-chan - 24/1/2009 godz. 15:43

quote:
Lovii, straszny awatar ;p

Ależ to jest Gackt No dobra, znowu zmienię...


fasolencja - 24/1/2009 godz. 19:16

mamy nowe współ...
sprawdziłam stan liczników
555 zużycie ciepłej wody...dwa razy więcej niż kiedykolwiek odkąd tu mieszkam...rachunki wyniosą chyba po 100 na łebka....


Likwidator - 24/1/2009 godz. 20:02

quote:
dzięki kochani że się mną interesujecie to bardzo ważne dla mnie
jestem teraz na etapie ( życie jest bez sensu ,jestem beznadziejna)

Współczuję, kiedyś często wpadałem w podobnie stany, w takim przypadku pomagał mi tylko czarny humor (gł. złośliwe myśli nt własnej osoby ) Trzymaj się Jazz


rubia - 26/1/2009 godz. 19:36

Witam po przerwie i od razu przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam na priva albo maila- miałam przez ostatnie dwa miesiące urwanie głowy i zwyczajnie brakowało mi czasu. Moja mama (po ciężkim wylewie) już jest w domu, czekamy na termin dalszej rehabilitacji w szpitalu. Jestem zajęta nią od rana do wieczora, ale na szczęście jest taki cudowny wynalazek cywilizacji, pt. internet, który pozwala zarabiać nawet bez wychodzenia z domu . Wprawdzie nadmiar obowiązków przekłada się u mnie na permanentne niewyspanie i kiepskie odżywianie, ale mam nadzieję, że to stan przejściowy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie


fasolencja - 26/1/2009 godz. 19:55

Rrrrrrrrrrrrrrubiaaaaa!!!!!
witaj spowrotem :*


rubia - 26/1/2009 godz. 20:16

Fffaassoll!!!Miło Cię znów zobaczyć!!!
Przy okazji pozdrawiam wszystkich studentów przed, po i w trakcie sesji


Loviisa-chan - 26/1/2009 godz. 20:34

quote:
Nie wiem co to za jeden ;-)

Japoński wokalista-zdolniacha, tzn. gra na kilku instrumentach i mówi 7ma językami ;P I miał dosyć mhrroczną młodość ;>


Rubia, hellllllouuuuuuuu

[edytowane 26/1/2009 od Loviisa-chan]


rubia - 26/1/2009 godz. 21:26

Loviik, Ciebie pozdrawiam szczególnie serdecznie


JAGA - 27/1/2009 godz. 07:51

ej Dziewczyny te powitania dla Rubii powinny być w Weselniku Cześć Kochana :*

ps pomarudzić, też trochę pomarudzę: cholerne nerwy przed sesyjne mnie dopadły, chodzę z kąta w kat, non stop jestem gotowa coś zjeść i mam taką ilość wyprysków jakbym miała 13 lat


marta030978 - 27/1/2009 godz. 08:26

cholerne nerwy przed sesyjne mnie dopadły, chodzę z kąta w kat, non stop jestem gotowa coś zjeść i mam taką ilość wyprysków jakbym miała 13 lat





a ja się zastanawiałam skąd u mnie pojawiły się wypryski? a to z powodu sesji : (. Mam to samo- nerwy, paskudne wypryski i mnóstwo nauki.


Loviisa-chan - 27/1/2009 godz. 10:15

A ja się jeszcze nie zaczęłam uczyć, luz, mam 2 tygodnie Spoko laski, zdamy wszystko ; )

Rubia, pozdrówka dla mamy, oby było coraz lepiej !


JAGA - 27/1/2009 godz. 11:41

ojeje, jeszcze serducho mi bije, muszę Wam o tym opowiedzieć, bo nie mam komu w tej chwili:
studiowałam drugi kierunek na tym samym wydziale(nikt z rodziny oprócz siory o tym nie wiedział), ale stwierdziłam, że jednak z niego zrezygnuje-napisałam pismo do prodziekana itd. To było miesiąc temu, a przed 20 min dzwoni moja mama i od razu "jadzia..ty zrezygnowałaś ze studiów, boże co się stało..." itd więc musiałam odkręcać, że nie zrezygnowałam z mojej resocjalizacji, tylko z drugiego kierunku itd itp. A moja Mum dalej w strasznych nerwach, twierdzi, że ją okłamuje bo ona trzyma pismo w ręce i dokładnie widzi co tam jest napisane
Ha- i co się okazało? Zostałam skreślona nie z tego kierunku o który prosiłam numer albumu miałam ten sam- więc co tam- skreślili mnie na chybił trafił
dzwoniłąm do dziekanatu, wytłumaczyli mi, że to przez przypadek, bo system wytypował ten pierwszy i podstawowy kierunek. Pani obiecała, że zaraz odkręci, ze to tylko formalność itd zobaczymy po sesji

Wkurzyło mnie to:
1)mama miała nie wiedzieć o tych studiach, właśnie dlatego że w razie rezygnacji itd nie chciałam żeby robili koło mnie zamieszania. A teraz będą o tym mówić jeszcze przez kilka lat
2)do jasnej cholery- w kolejce do dziekanatu wystałam się już w tym roku duuuużo razy, kolejny mnie nie uskrzydla
3) nie chce mieć problemu z "moją reso"


Loviisa-chan - 27/1/2009 godz. 12:01

To dobrze, że odkręcą, nie denerwuj się już :* Ale to podobno typowo UŚ-iowskie ;/ Ja już się wzdrygam na myśl, że najprawdopodobniej wstąpię w progi ich super nowego budynku (jedyna zaleta) na mgr, pewnie będę mieć podobne akcje - koleżanki z psychologii, filo angielskiej i włoskiej przeklinają na UŚ-iowskie dziekanaty i na panie w nich siedzące...ale to chyba ogólnopolski standard, czyż nie ?


velvet - 27/1/2009 godz. 14:53

Boli mnie kręgosłup, biodro, już sama nie wiem gdzie...
Do tego przychodzą jakieś bóle mięśni szyi...
Na L4 nie mam szans, koleżanka na urlopie, nie chce ja ściągać z niego. Co dzień czuje sie coraz gorzej. Nie moge się zdecydować na wizyte u reumatologa, skierowanie do niego jest już 1,5 roku stare


Lily - 27/1/2009 godz. 15:00

Gdy tylko kładę się spać zaczyna się kaszel. I tak chyba 4 noc z rzędu. Jestem wykończona, do tego pies ciągle przyłazi i myśli, że jak kaszlemy to znaczy, że wstaliśmy. Kupiłam w końcu Thiocodin, chcę się wreszcie wyspać!
Mało tego, poczta zgubiła mi bardzo ważną przesyłkę poleconą priorytetową, a ja zgubiłam dowód nadania. Zawsze wszystkie trzymam po 2 lata, a ten zginął...


Filomena - 27/1/2009 godz. 18:07

a ja się wściekam, bo znów mi coś z allegro nie przyszło! a to cholera bardzo potrzebne książki codziennie po kilka razy zaglądam do skrzynki czy jest awizo i NIC!!!!
Łaaa ale jestem wściekłą!


rubia - 27/1/2009 godz. 18:13

Ależ się, dziewczyny, pochorowałyście! Jaguniu, szkoda, że tak wyszło z Twoją rodziną, ale skoro od razu zgłosiłaś to w dziekanacie, a oni przyznali się do błędu, to na pewno tę sprawę załatwisz. Co do jakości pracy dziekanatów: nic się, jak widzę, nie zmienia. Pozdrawiam wszystkich studentów i życzę duuużo cierpliwości.
Pomarudzę dziś, bo mój najlepszy przyjaciel popełnił ostatnio małą gafę, a ja trochę za bardzo się oburzyłam. On się chyba zawstydził i pomyślał, że się na niego obraziłam (bzdura!) i teraz muszę odczekać, aż sprawa przyschnie. A mnie tak bardzo brakuje naszych rozmów i jego mądrych rad! Mężczyźni...czy ktoś zna instrukcję ich obsługi??
Do tego okrutnie tęsknię za mężem-zobaczymy się najwcześniej za dwa miesiące. Skype jest świetnym wynalazkiem, ale to ciągle za mało...

[edytowane 27/1/2009 przez rubia]


pawel747 - 27/1/2009 godz. 18:30

quote:
a ja się wściekam, bo znów mi coś z allegro nie przyszło! a to cholera bardzo potrzebne książki codziennie po kilka razy zaglądam do skrzynki czy jest awizo i NIC!!!!

Leć koniecznie na pocztę i poproś o poszukanie przesyłki. To ostatnio prawdziwa plaga, listonoszom nie chce się zostawiać awiza i w końcu przychodzi powtórne tydzień później. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku cięższych przesyłek, a więc wlaśnie książek itp. - nie chce im się z nimi chodzić. Właśnie prawie złożyłem przez takie coś reklamację - wysłałem przesyłkę 9 stycznia, a odbiorca znalazł awizo powtórne wczoraj... Z przesyłkami do mnie też często się zdarza, że dostaję jedynie drugie awizo... Na poczcie wystarczy poprosić nawet bez świstka i panie sprawdzą...

quote:
Mężczyźni...czy ktoś zna instrukcję ich obsługi??

A kobiet ktoś zna? :-))


Z dziekanatami to jakaś masakra Mam w takim razie chyba niebywałe szczęście do swoich... Na pewno bez problemu się to wszystko odkręci, ale co niepotrzebnych kłopotów narobili, to narobili...

[edytowane 27/1/2009 przez pawel747]


marta030978 - 29/1/2009 godz. 08:34

quote:
Ha- i co się okazało? Zostałam skreślona nie z tego kierunku o który prosiłam numer albumu miałam ten sam- więc co tam- skreślili mnie na chybił trafił
dzwoniłąm do dziekanatu, wytłumaczyli mi, że to przez przypadek, bo system wytypował ten pierwszy i podstawowy kierunek. Pani obiecała, że zaraz odkręci, ze to tylko formalność itd zobaczymy po sesji


Nie dziwię się, też bym się zdenerwowała i to bardzo. Współczuję serdecznie. Tak to u nas niestety jest- bałagan na każdym kroku, żeby to tylko na tym się skończyło,żebyś nie miała problemu w trakcie sesji. Najgorsze jest teraz to załatwianie , łażenie po dziekanatach..

a ja wczoraj oblałam kolokwium i smutno mi z tego powodu- mam wyrzuty sumienia,że mogłam się bardziej postarać, więcej posiedzieć nad książkami- tym bardziej ,ze koło nie było trudne...


JAGA - 29/1/2009 godz. 11:22

Masz prawo się smucić Marta. Jak smutek minie to na pewno szybko się zmobilizujesz i poprawisz.Trzymam kciuki


velvet - 29/1/2009 godz. 13:11

Boli coraz bardziej, no i po co myłam dzisiaj jeszcze kuchnie, z podłogi wstać nie mogłam, a czysto musiałam mieć. Jestem okropnie uparta, mam za swoje.


Olla - 29/1/2009 godz. 13:33

czy ktoś mnie przytuli ???

jest nawet taka roślina "przytuli"


Olla - 29/1/2009 godz. 13:52

pozytywnego? Nie bardzo może się dziać. Nie ma Jego i ine ma naszych dzieci.
Narobiłam sobie strasznego bagna w życiu, przez jedno mało pozytywne słowo.
Nie chodzi o żadne studia i inne kursy, bo to dodatek.. chodzi o moja rodzinę i moje gniazdko !! To dla mnie podstawa podstaw...

[edytowane 29/1/2009 przez Olla]


fasolencja - 29/1/2009 godz. 14:35

a dobra wiadomość jest taka, że opuszczam to forum

papa

[edytowane 29/1/2009 od fasolencja]


rubia - 29/1/2009 godz. 14:42

quote:
a dobra wiadomość jest taka, że opuszczam to forum

papa

Fasolko, nie żartuj!! ( Mam nadzieję, że to tylko przerwa strudzonej studentki przed nowym semestrem


fasolencja - 29/1/2009 godz. 14:48

nie wiem jeszcze, może tylko na jakiś czas, poza tym jestem już właściwie po sesji
moja wolność słowa nie jest tu mile widziana


Loviisa-chan - 29/1/2009 godz. 15:09

Fasol, no wiesz co ! Nie przejmuj się opiniami innych : )

[edytowane 29/1/2009 od Loviisa-chan]


rubia - 29/1/2009 godz. 15:17

Oj, Fasolko! Rude Wredzioszki z charakterem są na tym forum jak najbardziej mile widziane, podobnie jak wolnośc słowa. (W każdym razie przeze mnie na pewno). Fasol, kochamy Cię, nie odchodź!


Natasha - 29/1/2009 godz. 15:39

nie no nie możesz sobie pójść bez Ciebie to już nie będzie to samo forum!


Bellis_perennis - 29/1/2009 godz. 17:35


Tej a z kim ja będę teraz dyskutować? o:


Loviisa-chan - 29/1/2009 godz. 22:03

Już nie mogę, już nie mogę, już nie mogę!!! ;( Jaka moja matka jest po**, kurrrr...de!! patrzy na wszystko przez ten swój cholerny katastroficzny, czarno-przeszłościowy pryzmat, miesza się do mojego życia, do mojego związku, zatruwa mi życie!! Tam, gdzie On zwraca się do mnie ciepło, ona słyszy pobłażliwość o.O (trzymajcie mnie!), najeżdża na mnie że nigdzie nie wyjadę na ferie , "oczywiście" też przez Niego bo on nie ma pieniędzy na wyjazd teraz, wkłada mi w usta słowa, których nie powiedziałam, jest koszmarna!!! I nie piszcie mi o żadnych rozmówkach, dawno już zaniechałam ROZMÓW, to się mija z celem przy tak ciemnej osobie z klapkami na oczach, która nikogo nie słucha, chce jedynie przecisnąć swoje "racje"... Królestwo za pieniądze na wyprowadzkę!!! (


Loviisa-chan - 30/1/2009 godz. 08:24

Staram się, ale czasem już czuję, że moje biedne nerwy ledwo to wytrzymują o.O


Sagamore - 30/1/2009 godz. 09:17

quote:
Tacy już są rodzice - nie potrafią się z tym pogodzić, kiedy okazuje się, że ich dzieci są inne od nich samych



he na szczęście nie każdy rodzic jest taki. Chociaż ja swoją wolność osobistą musiałem sobie wyrąbać maczetą to potem poznałem kilka fajnych rodzin gdzie relacje rodzic -dziecko były jak najbardziej zdrowe. Czym szybciej matka lub ojciec zrozumieją , że dziecko to nie ich własność tym lepiej...

dlatego Loviisa-chan ja też rozumiem i też trzymam kciuki


JAGA - 30/1/2009 godz. 10:14

doskonale Cię rozumiem Loviiso. U mnie w domu jest tak samo-jest dobrze, jeśli w żaden sposób nie narażam się swoimi decyzjami, poglądami. A jak chcę cokolwiek zrobić inaczej niż oni sobie wymyślili to jest III wojna światowa. Na pewno pamiętasz co było przed naszym ślubem
Nie możesz się dać nerwom, bo jeśli mocno je nadwyrężysz to będzie Ci potem ciężko wrócić do równowagi psychicznej i każde najmniejsze niepowodzenie będzie Cię dobijać- niestety piszę do z doświadczenia. Dbaj o swoje dobre samopoczucie psychiczne. Rozmów nie będę polecać- sama wiem, że można być spokojnym,kulturalnym, mieć rzeczowe argumenty a rodzice i tak Cię nie zrozumieją i jeszcze usłyszysz " doprowadzasz mnie do grobowej deski".
Ślę ciepłe uściski


Loviisa-chan - 30/1/2009 godz. 10:15

quote:

Lovii, masz przepiękny podpis pod postami


Hej ale przecież od razu zmieniłam go na starego o.O bo zobaczyłam, że tu się nie da piętrowych podpisów dawać (szkoda... -.-')


Bellis_perennis - 30/1/2009 godz. 10:46


Kochana ja się ciagle kłócę z rodzicami ale powiem Ci jedno... Twoja mama to co robi, robi z miłości. Może i nie ma racji czasem też pewnie ją ma. A najgorsze jest to, że my też takie kiedyś będziemy


pawel747 - 30/1/2009 godz. 11:07

quote:
Hej ale przecież od razu zmieniłam go na starego o.O bo zobaczyłam, że tu się nie da piętrowych podpisów dawać

Kiedy pisałem poprzedniego posta, wyświetlał mi się jeszcze ten podpis z króliczkiem. Dobry był, możesz go jakoś przearanżować ;-)

quote:
A najgorsze jest to, że my też takie kiedyś będziemy

A Wasze dzieci będą na Was psioczyć na forach internetowych za Waszymi plecami


Sagamore - 30/1/2009 godz. 11:12

ktoś tu ma fazę na bunnies jak widzę ehhee

podpis był cool Loviisa-chan - wrzuć go znowu po korekcie oczywiście

quote:
A najgorsze jest to, że my też takie kiedyś będziemy


to chyba raczej czarny scenariusz



rubia - 30/1/2009 godz. 12:01

Dr hab. od "wyrąbywania maczetą" się kłania. Miałam (i cały czas tak mam) z mamą, mimo, że 35-letnie ze mnie dziewczę- wiek tu nie ma żadnego znaczenia. Tata był inny, zawsze rozumiał, że dorosły człowiek ma prawo do autonomii i samostanowienia.. Loviiku, mają rację ci, którzy radzą, żeby nie bawić się w rozmowy. Próbowałam milion razy i to nie przynosi efektu. W moim przypadku njlepiej sprawdziła się, niestety, metoda odsuwania mamy od moich spraw, informowania tylko o rzeczach niezbędnych i twarde "nie", kiedy podjęłam jakąś decyzję niezgodną z jej oczekiwaniami. W końcu zrozumiała, że pewnych granic nie wolno jej przekroczyć. Zdaję sobie sprawę, że musiało ją to zaboleć- dorosła córka odsuwa ją od swojego życia i swoich spraw. Nie ukrywam, że mnie też to boli, ale w pewnych sytuacjach po prostu nie da się inaczej. W końcu, kto jest dla Ciebie najważniejszą osobą na świecie? Ty sama! I tego się trzymaj. Całuski


krysia - 30/1/2009 godz. 12:17

Dziwi mnie to co piszecie,co nie znaczy,że wam nie wierzę,bo ja też jestem rodzicem.Moje dzieci są już dorosłe i na swoim.Jak mieszkaliśmy razem,gdy były młodsze dużo rozmawialiśmy,co nie znaczy,że nie było problemów,owszem były nieraz bardzo poważne ale moje dzieci wiedziały,że zawsze mogą z tym przyjść do mnie i tak było.Nigdy nie zwracaliśmy się do siebie podniesionym tonem,co nie znaczy,że nie było kłótni.Zawsze był jakiś kompromis.Nie wtrącałam się też do ich dorosłego życia.umówiliśmy się ,że będziemy razem mieszkać dopóki nie wejdą w związki,potem muszą sobie poszukać mieszkania,bo ja uważałam ,że młodzi powinni mieszkać osobno,wtedy jest lepiej i nikt im się nie będzie wtrącał i tak się stało.Gdyby było inaczej to nie wiadomo czy bym się do nich nie mieszała?,wolałam działać profilaktycznie,I mogę Wam powiedzieć,żę z moimi dziećmi miałam układy lepsze niż poprawne.I tak jest do tej pory.
I jedno muszę Wam powiedzieć obojętnie jak rodzice postępują oni Was kochają i chcą dobrze.
Najlepiej by było mieć swoje mieszkanko,ale w naszych warunkach,to chyba można pomarzyć.

[edytowane 30/1/2009 od krysia]


rubia - 30/1/2009 godz. 13:06

Krysiu, ale takich wyrozumiałych, rozsądnych i szanujących wolność dzieci rodziców jak Ty naprawdę nie jest wielu. Może takie czasy...nie wiem. Ja pomarudzę jeszcze w jednej sprawie: byłam dziś na umówionej rozmowie w sprawie dalszej rehabilitacji mamy i nie dosyć, że dostałam odległy termin (kwiecień- maj), to jeszcze usłyszałam od pani ordynator: "czasy, kiedy można sobie było mieszkać w szpitalu już się skończyły" (a mama nie dokończyła rehabilitacji, tylko ją przerwała z powodu innych schorzeń, więc moim zdaniem jak najbardziej należy jej sie szybki powrót), na moje stwierdzenie, że mama się przestraszyła, że została wypisana, bo nic się już z nią nie da zrobić "No bo się nie da". Na moją wzmiankę o rehabilitacji w innym miejscu: "Nikt jej nigdzie nie będzie chciał." A kilka tygodni wcześniej, kiedy mama miała komplikacje jelitowe: "No ma tego raka [to fakt, ma od 18 lat] i albo umrze na niego albo na coś innego"
Spokojny ze mnie czlowiek i tylko zacisnęłam zęby, ale wróciłam do domu wściekła. Nie chcę sie nawet wypowiadać na temat poziomu kultury osobistej tej pani ordynator; nawet nie wiem, czy wolno jej mówić takie rzeczy do rodziny pacjenta. Szkoda gadać, bo nie oczekuję cudów po tej rehabilitacji, ale chciałabym, żeby mame usprawnili przynajmniej w takim stopniu, żebym mogła czasem wyjść z domu na dłużej!


Loviisa-chan - 30/1/2009 godz. 13:15

quote:
A najgorsze jest to, że my też takie kiedyś będziemy

A w życiu!!!

quote:
A Wasze dzieci będą na Was psioczyć na forach internetowych za Waszymi plecami



quote:
Kiedy pisałem poprzedniego posta, wyświetlał mi się jeszcze ten podpis z króliczkiem. Dobry był, możesz go jakoś przearanżować ;-)

quote:
podpis był cool Loviisa-chan - wrzuć go znowu po korekcie oczywiście

Ale jak mam to zrobić, żeby to jakoś wyglądało : (?

Dzięki, Rubia :* Ech, czemu rodziny się nie wybiera...


pawel747 - 30/1/2009 godz. 16:04

quote:
quote:
A najgorsze jest to, że my też takie kiedyś będziemy

A w życiu!!!

To się okaże ;-)

A co do podpisu - próbowałaś dać dużo spacji w górnej linijce, żeby ciąg dalszy króliczka przeskoczył do drugiej linijki? ;p


velvet - 30/1/2009 godz. 17:21

Jestem w coraz gorszej kondycji fizycznej, a co za tym idzie również psychicznej.


Loviisa-chan - 30/1/2009 godz. 17:40

quote:
To się okaże ;-)

Oż Ty ;P
quote:
A co do podpisu - próbowałaś dać dużo spacji w górnej linijce, żeby ciąg dalszy króliczka przeskoczył do drugiej linijki? ;p

Nie da się :/, taki minusik tego forum


Bellis_perennis - 30/1/2009 godz. 21:23


Hallo czy tylko ja nie widziałam tego podpisu?


Lily - 30/1/2009 godz. 21:47

quote:
I jedno muszę Wam powiedzieć obojętnie jak rodzice postępują oni Was kochają i chcą dobrze.

Nie wszyscy. Tego na pewno nie można uogólniać.


JAGA - 30/1/2009 godz. 21:48

ja zdążyłam tylko rzucić okiem, bo Loviisa szybciutko go zmieniła (prosimy o jeszcze )


pawel747 - 31/1/2009 godz. 01:36

OK, to powinno zadziałać ;-) Skopiuj tą linijkę:

(\__/)<br>(='.'=) This is Bunny. Copy and paste Bunny into your<br>(")_(") signature to help him gain world domination.


[edytowane 31/1/2009 od pawel747]


Loviisa-chan - 31/1/2009 godz. 08:38

Dzięki Paweł : D : D


krysia - 31/1/2009 godz. 09:06

Rubia współczuję Ci bardzo i Twojej mamie ,że tyle musicie przejść z powodu braku wrażliwości ze strony lekarzy/delikatnie mówiąc/bo mogła bym nazwać to trochę inaczej.Jestem wogóle zbulwersowana postępowaniem tej lekarki,brak jej kultury i delikatności,to chyba też kłóci się z etyką,a najgorsze jest to ,że czujemy się bezsilni i bezradni.
Rubia życzę Twojej mamie zdrowia i żeby Wam się trafił lepszy lekarz,taki z powołania i co ma serce na właściwym miejscu._Pozdrawiam serdecznie!


rubia - 31/1/2009 godz. 09:14

Dziękuję, Krysiu. Najgorsze jest to, że wszyscy mi cały czas mówią, żebym dała tej lekarce łapówkę. Może jestem głupia i naiwna (pewnie tak), ale nie zrobię tego, bo 1. Kłóci się to z moim systemem wartości 2. Wolę te pieniądze przeznaczyć na prywatne wizyty logopedy w domu. Howgh!, jak mawiali Indianie


Bellis_perennis - 31/1/2009 godz. 09:51

Rubio z tymi terminami już faktycznie jest przekichane i na pewno nie jest to wina lekarzy. Moja znajoma mając 10cm złośliwy guz na jajniku (wtedy nie było jeszcze wiadomo, że złośliwy) musiała czekać 2tyg na przyjęcie do szpitala. I tak została "wciśnięta" wcześniej... Chodziła tak te 2 tygodnie z bombą zegarową w brzuchu
Ja też bym nie dała łapówki to przeczy moim zasadom. Chyba najlepszym rozwiązaniem będą wizyty prywatne.
Niestety dopóki rząd nie weźmie się porządnie za służbę zdrowia to nic się nie zmieni...

Lovii króliczek wymiata

[edytowane 31/1/2009 przez Bellis_perennis]


Loviisa-chan - 31/1/2009 godz. 10:37

Hehe


Ach, gdyby każdy mógł mieć lekarza w bliskiej rodzinie i to jeszcze wszystkich specjalizacji


Bellis_perennis - 31/1/2009 godz. 13:51

Mi wystarczy lekarz rodzinny, stomatolog i chirurg naczyniowy nie jestem aż tak wymagająca
edit: zapomniałam o ginekologu

[edytowane 31/1/2009 przez Bellis_perennis]


krysia - 31/1/2009 godz. 15:22

quote:
Dziękuję, Krysiu. Najgorsze jest to, że wszyscy mi cały czas mówią, żebym dała tej lekarce łapówkę. Może jestem głupia i naiwna (pewnie tak), ale nie zrobię tego, bo 1. Kłóci się to z moim systemem wartości 2. Wolę te pieniądze przeznaczyć na prywatne wizyty logopedy w domu. Howgh!, jak mawiali Indianie

Nigdy przez całe moje życie nie dałam łapówki ,wolała bym iść prywatnie.Ale jakoś miałam szczęście do dobrych lekarzy.A po przejściu na wegetarianizm wszystko mi się tak poukładało,że nie muszę do nich chodzić i nie byłam chyba z 10 lat.Najczęściej stykam się z weterynarzami i jedno mogę powiedzieć,że to właśnie oni wykonują swój zawód z powołaniem, o każdej porze dnia i nocy można na nich liczyć .
Rubia masz rację lepiej pieniądze przeznacz na prywatną wizytę logopedy a nie dawaj ich konowałom.


Mayka - 1/2/2009 godz. 18:54

Dziś w nocy zmarł mój dziadek. Wszystko działo się tak szybko, źle się poczuł, pogotowie, szpital i po pięciu dniach walki zasnął na zawsze.....


JAGA - 1/2/2009 godz. 21:15

w takiej sytuacji nigdy nie wiem co powiedzieć, można chyba tylko przytulic -> <przytulam Mayka>


rubia - 1/2/2009 godz. 21:40

Mayeczko, tulę Cię do serca!


adamrozew - 1/2/2009 godz. 21:48

A ja mam strzaskane autko, niby wiem ze to tylko rzecz, dobrze, ze nikomu sie nic nie stało, ale poniewaz jest to taka cudowna zabawka dla dorosłych, (Clarksonowi z Top Gear napewno by sie spodobała ta zabawka) i poraz pierwszy w zyciu mam taka zabawkę a nie zwykle auto to zal jest straszny.


Dyzio - 1/2/2009 godz. 21:52

To przykre Adam ale dobrze, że nikomu nic się nie stało. Warunki pogodowe na drogach są okropne i naprawdę trzeba bardzo uważać


krysia - 2/2/2009 godz. 07:59

quote:
Dziś w nocy zmarł mój dziadek. Wszystko działo się tak szybko, źle się poczuł, pogotowie, szpital i po pięciu dniach walki zasnął na zawsze.....

Nie wiem co powiedzieć,bo tu słowa nie pomogą.Trzymaj się Mayka.


krysia - 2/2/2009 godz. 08:04

quote:
A ja mam strzaskane autko, niby wiem ze to tylko rzecz, dobrze, ze nikomu sie nic nie stało, ale poniewaz jest to taka cudowna zabawka dla dorosłych, (Clarksonowi z Top Gear napewno by sie spodobała ta zabawka) i poraz pierwszy w zyciu mam taka zabawkę a nie zwykle auto to zal jest straszny.

Rozumiem Cię i współczuję,ale nic na to już nie poradzisz,ciesz się ,że żyjesz i że nikomu nic się nie stało.A auto może da się naprawić?


adamrozew - 2/2/2009 godz. 08:41

Naszczescie nic groznego blotnik, maska do wymiany, symetria auta i slinik nieprzesuniety. Ale mam jakąś złą passę jesli chodzi o pojazdy mechaniczne. Mialem 60% znizke, ale najpierw ewidentnie moja wina starym autem (najsmieszniejsze ze wjechalem koledze z pracy) na skrzyzowaniu w miescie. Potem nowiutki motor wczesniej uszkodzony, potem skasowany. Potem ktos w nowym aucie (na parkingu rozwalił mi maske i uciekł) , wymienilem na AC. Teraz znowu to


Bellis_perennis - 2/2/2009 godz. 09:14


Można być dobrym kierowcą ale niestety tego się nie uniknie. Ja Ci mówię, że zła passa minie

Chciałam okrzyknąć Krysie etatowym forumowym pocieszaczem


rubia - 2/2/2009 godz. 09:21

quote:
Chciałam okrzyknąć Krysie etatowym forumowym pocieszaczem


W pełni popieram


Loviisa-chan - 2/2/2009 godz. 09:25

quote:
quote:
Chciałam okrzyknąć Krysie etatowym forumowym pocieszaczem


W pełni popieram

I ja też


adamrozew - 2/2/2009 godz. 17:52

Dzięki wam Dobre Pocieszycielki


Ktosiek - 3/2/2009 godz. 18:16

Wczoraj wieczorem zadzwoniłam rozstrojona do mojego lubego żeby poważnie porozmawiać o wcześniejszym spacerze, więc postanowił przyjść do mnie.
Skończyło się na tym, że niepotrzebnie leciał na łeb na szyję, a ja robię niepotrzebne histerie. Wcześniej zgodził się, że za 2 lata spróbuje wegetarianizmu, a wczoraj powiedziałam mu, że nie chcę żeby coś robił dla mojej przyjemności. On nie rozumie o co mi chodzi i czemu miał dla pierdół lecieć o tej porze, a ja mam taki dziwny nastrój.
Skończyło się na tym, że mięso to jest "pier***one nic", a ja mam przestać mówić o wegetariańskich dzieciach.


Dyzio - 3/2/2009 godz. 18:47

quote:
Wcześniej zgodził się, że za 2 lata spróbuje wegetarianizmu, a wczoraj powiedziałam mu, że nie chcę żeby coś robił dla mojej przyjemności.

Może powinnaś mu powiedzieć Ktośku, że sprawi Ci to dużą przyjemność jak będzie jadł z Tobą wegetariańskie posiłki a Ty mu doradzisz jak ma je przygotować


Filomena - 4/2/2009 godz. 21:01

quote:
quote:
a ja się wściekam, bo znów mi coś z allegro nie przyszło! a to cholera bardzo potrzebne książki codziennie po kilka razy zaglądam do skrzynki czy jest awizo i NIC!!!!

Leć koniecznie na pocztę i poproś o poszukanie przesyłki. To ostatnio prawdziwa plaga
quote:


Parę dni temu, po dwóch miesiącach czekania, dotarła do mnie książka z allegro. NADANA PÓŁTORA MIESIĄCA PO DOKONANIU ZAKUPU!!!! Fajnie, że dotarła (a naprawdę niewielką odległość musiała przebyć) ale myślałam że mnie coś trafii
kolejna książka także nie doszła, bo nikt nie raczył zostawić mi powiadomienia, na szczęście sprzedawca do mnie zadzwonił, że książka do niego wróciła. Tylko się postrzelić. Książka jest mi bardzo potrzebna, nigdzie nie mozna jej dostać...

[edytowane 4/2/2009 przez Filomena]

[edytowane 4/2/2009 przez Filomena]


Dyzio - 6/2/2009 godz. 12:35

Źle się dzisiaj czuję. Lewe ucho mi przytkało. Na prawe trochę słyszę ale słabo. Jest mi zimno. Nic mnie nie cieszy. Chyba się zaraz zapakuję do łóżka i zrobię sobie herbaty z cytryną


xGetBoredx - 7/2/2009 godz. 10:43

Grrrr taka piękna pogoda (12*!!!!), a ja jestem chory :/ No, ale spaceru to chyba sobie potem nie odmówię


JankeS - 9/2/2009 godz. 16:27

Muszę ponarzekać... Cholera mnie bierze gdy widzę jak jakieś jedzenie się psuje, a u nas w mieszkaniu to się zdarza nader często z rzeczami lokatorek. Wczoraj jedna z nich gotowała sobie obiad na który - oszczędzając szczegółów - składał się rosół i jakieś kotlety. Przebolałem smród w kuchni, przebolałem to, że musiałem czekać aż skończy gotować, bo mnie mdliło jak widziałem co robi, ale dzisiaj to już przeszła samą siebie - wyrzucam rano jakieś łupki do kosza, patrzę, a tam cały biedny kurczak z rosołu leży pośród śmieci. Myślałem że szlag mnie trafi. Reszta rosołu jak sądzę też wylądowała w zlewie...


Olla - 9/2/2009 godz. 17:18

Nie lubię narzekać, ale ostanie o czym marze to samotność i brak rodziny !!!
I anoreksja...


hanjah - 10/2/2009 godz. 20:51

ostatni egzamin w sesji a ja go musiałam oblac.. fakt.. nie uczyłam sie do niego wogóle i szłam na zywioł.. ale zal.... obrona dyplomu już w poniedziałek.. a jeszcze tą poprawkę muszę wcześniej zaliczyć!


jazz - 11/2/2009 godz. 17:12

echh od dzisiaj zaczynam odchudzanie, muszę zrzucić 10kg
a nie jest to proste więc marudzę. dycha to minimum,zobaczymy jak mi pójdzie???


rubia - 11/2/2009 godz. 17:20

quote:
echh od dzisiaj zaczynam odchudzanie, muszę zrzucić 10kg
a nie jest to proste więc marudzę. dycha to minimum,zobaczymy jak mi pójdzie???



Czuj moje wsparcie, jazz, sama zabieram się za swoją wagę. Wprawdzie założyłam sobie zrzucenie tylko 3kg, maksymalnie 4, ale przy moim nieregularnym odzywianiu to i tak będzie wyczyn.

I Skype mi nie działa, a bez skypa jestem odcięta od świata (


Lily - 11/2/2009 godz. 18:35

10 kg... no cóż, też bym chciała, ale wiem, że nic z tego. Węglowodany głaszczą mój mózg, bez nich umarłabym psychicznie, a i tak nie jest różowo. Tak że nie widzę sposobu...


Bellis_perennis - 11/2/2009 godz. 19:55


To może załóżmy jakąś grupę wsparcia dla grubasów? Ja się odchudzam od wczoraj i od wczoraj chodzę na aerobik. Chciałabym zrzucić tak 5-7kg.
Mam kosmiczne zakwasy..... Nigdy się nie spotkałam z tym abym miała problem z zejściem <nie wejściem!> po schodach W życiu nie miałam TAKICH zakwasów


Lily - 11/2/2009 godz. 20:11

Ja się nie piszę na odchudzanie ani na grupę wsparcia, bo nie mam do tego sił psychicznych.
Co do zakwasów to kiedyś zrobiłam 100 przysiadów, a na drugi dzień nie mogłam wsiąść do tramwaju W ogóle jak już mam zakwasy to dłuuuugo ze mną zostają Najgorsze jest chodzenie w dół - zwykle po górach, takie, że nogi drżą - wtedy zakwasy mam murowane


jazz - 11/2/2009 godz. 20:20

stokrotko ja się odchudzam bez ćwiczeń bo ja jestem na bakier z ruchem
rezygnuje z węglowodanów i cukru (pod każdą postacią).
ale grupa wsparcia fajny pomysł


Bellis_perennis - 11/2/2009 godz. 20:29

Też jestem na bakier z ruchem ale zapłaciłam to chodzę i się staram Znalazłam taką dietę która opiera się na jedzeniu białka roślinnego, tłuszczy roślinnych (najlepsza oliwa z oliwek bo zmniejsza odkładanie tłuszczu w okolicy brzucha) i trzeba ograniczyć do minimum węglowodany. Tylko tyle ile jest niezbędne. Zero ziemniaków i jak najmniej owoców. Dużo surowych warzyw. Chleb razowy od czasu do czasu żeby nie narobić sobie problemów z lizyną.

ZAPOMNIAŁAM że do tego orzechy!

[edytowane 11/2/2009 przez Bellis_perennis]


Lily - 11/2/2009 godz. 20:31

No to może... http://www.zdrowieodchudzanie.pl/droga-do-schudniecia-tcm.php


Bellis_perennis - 11/2/2009 godz. 20:36


I co tu teraz jeść???
Jutro mam zajęcia na stepie.... Chyba umrę....


Fatty - 11/2/2009 godz. 21:38

Nie umrzesz, będziesz żyć i wcinać marchewkę.

Z zakwasami trzeba brutalnie- aby zniknęły trzeba bolące miejsca rozruszać(taak, ja wiem, że najchętniej to by się je unieruchomiło ) do tego masaż i naprzemienny zimny i ciepły prysznic.

Jak się nic z tym cholerstwem robić nie będzie, to owe zakwasy długo będą przećwiczonemu towarzyszyć, oj długo..

Tak czytam i chyba też się za siebie wezmę. Moja dieta ostatnio obfitowała w piwo i frytki (ot, cena wypadów z koleżankami) i to widać. I czuć: zadyszka mnie prześladuje.



Co do marudzenia to tradycyjnie nie wiem co ze sobą zrobić. Nie mam normalnej pracy, nie mam pomysłu na swoją przyszłość.
I również tradycyjnie prześladuje mnie wątek pt. "A dlaczego Ty nikogo nie masz? Skombinujemy Ci kogoś!" Wraca jak bumerang już nie bawi, tylko męczy. Nie da rady im przetłumaczyć, że ja 'trochę' inna jestem. Nie chcą zrozumieć. Co chwila jakieś aluzje. Będę warczeć.


jazz - 11/2/2009 godz. 22:13

jak ja to rozumiem Fatty
zupełnie jakbyś pisała o mnie nic dodać nic ująć.


Lily - 11/2/2009 godz. 23:06

No nie wiem, ja z zakwasami nieraz po prostu nie mogę nogami ruszać, mam wręcz paraliż - każdy krok po schodach to ból i kulawość... więc rozruszanie to przy lżejszych przypadkach chyba Chodzę, bo muszę, ale jest to raczej ograniczona ruchomość,a nie tylko ból...


Fatty - 12/2/2009 godz. 22:25

Napisałam takiego pięknego posta, wysłałam, patrzę? a tu mnie wylogowało. No to w skrócie:

Rozruszanie w każdym przypadku.
Z zakwasami najgorzej jest nie robić nic. Rozruszać trzeba: nie mówię o katowaniu się ćwiczeniami, ale jakieś delikatne rozciąganie wspomagane masażem i hydromasażem pomaga.

Pomocna jest też dieta: więcej białka i witamin pomoże mięśniom szybko się zregenerować.

Też miałam okresy kiedy z powodu zakwasów kulałam[pamiętne wf w liceum], i domowy seans ćwiczeń po którym dzień później chodziłam trzymając się ścian Zamiast stękać i czekać wolę stękać i się porozciągać: zakwasy znikają szybciej.


I tak sobie jeszcze pomarudzę, że do diety piwno frytkowej dołączył popcorn, kotlety z cieciorki i paluszki.
Żeby poszło w biust a nie w tyłek, bo obecna dysproporcja między w miarę szczupłą górą a obfitym dołem jest frustrująca.
Chciałam zakupić spodnie i jak zwykle: jak dobre obwodowo w pasie to przez tyłek nie przejdą, a jak przejdą to w pasie są o wiele za duże... z braku laku znów padło na biodrówki. Nerki mi umarzną.

[edytowane 12/2/2009 przez Fatty]

[edytowane 12/2/2009 przez Fatty]


xGetBoredx - 13/2/2009 godz. 07:28

Na 10 do szkoły gdzie czekają na mnie 3 godziny matematyki (piszemy próbny arkusz maturalny rozszerzony na ocenę, bleee) i w sumie do domu. No, ale mógłbym mieć tylko takie problemy (;


rubia - 13/2/2009 godz. 08:30

xGetBoredx, powodzenia! Matematyka była moją zmorą w liceum (obok chemii), do dziś mam koszmary, w których siedzę na klasówce z wielką pustką w głowie


Dyzio - 13/2/2009 godz. 09:44

Ja też z matematyki byłem noga. Był czas kiedy śniły mi się koszmary związane z klasówkami z tego przedmiotu


rubia - 13/2/2009 godz. 10:09

Ha ha, Dyziu! Ja do dziś miewam koszmary, w których okazuje się, że nie chodziłam na większość przedmiotów i w związku z tym mają mnie nie dopuścić do matury. A że moja matura miała miejsce 16 lat temu, to już drobiazg!
(ostatnio we śnie mieli mnie nie dopuścić z wf-u )


Dyzio - 13/2/2009 godz. 11:12

Z wf-u to nie byłem taki zły tylko najgorzej to bałem się skakać przez kozła .


ogorek+ - 13/2/2009 godz. 14:39

moglbym bez konca narzekac i marudzic na brak wspolczucia wsrod ludzi lub na ignorancje u osob,ktore niegdys wyznawaly milosc,ktora okazala sie jak banki mydlane...narzekanie,narzekanie...co jest mocniejsze a co mnie nie zlamie
Drazni mnie najbardziej w sobie lenistwolub inaczej brak motywacji...musze chyba dac sobie porzadnego kopniaka


Loviisa-chan - 13/2/2009 godz. 16:08

A mnie niedawno się śniło, że siedziałam na sprawdzianie z matmy z pustą głową i obudziłam się z wielką ulgą A tymczasem podczas sesji nie poszłam na egzaminy --> ponieważ nic nie umiałam z niczego --> ponieważ oglądam przez cały tydzień non-stop mój nowo odkryty ukochany serial nad serialami :] Ot co. Teraz mnie czeka kara w postaci zawalonego tygodnia, a jeśli noga mi się w czymkolwiek powinie, to grożą mi komisy, ale nie narzekam bo sama chciałam, serial mnie wciągnął na amen :]

[edytowane 13/2/2009 od Loviisa-chan]


rubia - 13/2/2009 godz. 17:36

Loviisa, kiedyś mój kolega nie poszedl do pracy, bo nie zdazyl do rana przejsc poziomu w grze komputerowej
A mnie dalej skype nie dziala (


Dyzio - 13/2/2009 godz. 18:03

quote:
ponieważ oglądam przez cały tydzień non-stop mój nowo odkryty ukochany serial nad serialami :] Ot co.

A jaki to serial ? To może i my pooglądamy

quote:
A mnie dalej skype nie dziala

Może odinstaluj tamtą wersję niedziałającą a zainstaluj nową


ogorek+ - 13/2/2009 godz. 20:25

sieriale...nie cierpie uzaleznienia od seriali,dlatego sie w to nie daje wciagnac,wystarczy ze wciagne sie w jakis portal i ciagle zagladam co ciekwaego ktos napisal
moge tylko ponarzekac,ze weekend jest taaaaki krotki


Loviisa-chan - 14/2/2009 godz. 10:29

quote:
Loviisa, kiedyś mój kolega nie poszedl do pracy, bo nie zdazyl do rana przejsc poziomu w grze komputerowej

Haha No to coś tak, jak ja A jeśli chodzi o skype'a, to może ściągnij sobie nową wersję?

quote:
A jaki to serial ? To może i my pooglądamy

Ale to niestety tylko dla tych, co umieją czytać napisy po angielsku "The Clue Collector" albo "Pi Li MIT"


Bellis_perennis - 14/2/2009 godz. 11:15



NIENAWIDZĘ WALENTYNEK


jazz - 14/2/2009 godz. 11:21

ja też jak nagle wszyscy się kochają, i te kwiatki z serduszkami wszędzie pełno serduszek


rubia - 14/2/2009 godz. 11:44

Serduszka i ogólna słodycz są faktycznie irytujące. Dawniej też nie znosiłam tego święta, ale teraz sobie myslę, że w czasach kiedy wszyscy okazują sobie agresję i zniecierpliwienie każdy pretekst, żeby wyznac komuś pozytywne uczucie jest dobry

love and peace


Dyzio - 14/2/2009 godz. 11:57

quote:


NIENAWIDZĘ WALENTYNEK

Już miałem złożyć wszystkim zakochanym na portalu dużo szczęścia w miłości i zauroczeniu ale po takim komentarzu zrezygnowałem


rubia - 14/2/2009 godz. 12:14

Spokojnie, Dyziu, ja zawsze chętnie przyjmę takie życzenia


Dyzio - 14/2/2009 godz. 12:22

W takim razie życzę Ci Rubio aby ten piękny stan zauroczenia trwał u Ciebie wiecznie i żebyś była przykladem dla wszystkich forumowiczów tutaj


pawel747 - 14/2/2009 godz. 12:26

Ja tam kiedyś nawet lubiłem to "święto", dzisiaj to nie ;-)

Dzisiaj na mieście wypatrzyłem taką wielką reklamę na jakimś budynku, z napisem (mogę coś minimalnie przekręcić): "Kochasz? Wyraź to najpiękniej jak potrafisz" i obok zdjęcie jakiejś złotej biżuterii i chyba adresy sklepów Kocham taki absurd - no prawie jak baloniki i wata cukrowa przy wejściu na cmentarz we Wszystkich Świętych.


rubia - 14/2/2009 godz. 12:30

quote:
W takim razie życzę Ci Rubio aby ten piękny stan zauroczenia trwał u Ciebie wiecznie i żebyś była przykladem dla wszystkich forumowiczów tutaj


Dzieki, Dyziu, ale może już nie zasmiecajmy marudnika wesolymi postami

Pawle, zgadzam sie, balonikom, wacie i serduszkom: stanowcze nie. Wyrazaniu szczerych uczuc: jak najbardziej tak, nawet jeśli ma to miejsce 14 lutego


Natasha - 14/2/2009 godz. 14:45

walentynki? mi to ni grzeje ni chłodzi przypomniało mi się że w ogóle dzisiaj są dopiero po wejściu w ten temat w każdym razie dzisiaj w niezbyt optymistycznym nastroju jestem...


Filomena - 14/2/2009 godz. 18:11

ja właściwie też nie zauważyłam, że są walentynki (nie wysypały się kartki od tajemniczych wielbicieli z mojej skrzynki ) bo, cholercia, znowu mnie dopadło choróbsko! Leżę z temperaturą, nawt czytać nie mogę, bo zaraz zasypiam.


rubia - 14/2/2009 godz. 20:33

Pomarudzę: gdzie się podziały Ayna i Milunia? I Badba?

[edytowane 14/2/2009 przez rubia]


Bellis_perennis - 14/2/2009 godz. 20:39


A gdzie się podział Stanisław????


rubia - 14/2/2009 godz. 20:49

quote:

A gdzie się podział Stanisław????


No właśnie. Przepraszam, Stasiu, że o Tobie zapomniałam


Loviisa-chan - 14/2/2009 godz. 22:36

Ja też nie lubię walenia tynków, bezsęs

quote:
Pomarudzę: gdzie się podziały Ayna i Milunia? I Badba?

quote:
A gdzie się podział Stanisław????

No właśnie??? Już dawno zwróciłam na to uwagę : ( I jeszcze parę innych osób...Pewnie ni mają czasu...


xxl - 14/2/2009 godz. 22:47

Nie martwcie się o Stanisława, jest cały i zdrów. Jestem pewna, że czuwa nad nami wszystkimi


Ayna - 15/2/2009 godz. 21:42

quote:
Pomarudzę: gdzie się podziały Ayna i Milunia? I Badba?

Nie miałam zamiaru marudzić ale musiałam tu odpowiedziećgdy zobaczyłam tan wpis Rubio. Jak miło ,że ktoś jeszcze pamięta .


adamrozew - 16/2/2009 godz. 07:06

Wczoraj z tych samych powodów pisałem w weselniku, dzisiaj ide do pracy wiec nie moge uciec do "swojego swiata" by się rozchmurzyć, tak pozatym mam paskudny nastroj - ale kogo to obchodzi zebym sie wyzalał publicznie. Niewazne.
p.s
A gdzie podziała się Krysia


rubia - 16/2/2009 godz. 08:34

quote:
tak pozatym mam paskudny nastroj - ale kogo to obchodzi zebym sie wyzalał publicznie. Niewazne


Na szczęście każdy zły nastrój ma to do siebie, że prędzej czy później mija, zatem: trzymaj się Adamie . (Niestety, z dobrym nastrojem jest dokładnie ta sama historia )

"p.s. A gdzie podziała się Krysia"

Pewnie szuka grzybów pod śniegiem A poważnie: mnie też jej brakuje, mało kto emanuje takim ciepłem


Loviisa-chan - 16/2/2009 godz. 09:26

Rubiuś, jak śpiewają Keane: "No one's ever happy or sad for very long" ; )


Lily - 16/2/2009 godz. 10:00

Co z tego, że mnie ominął PMS, skoro teraz załapałam doła. Bleee. Czemu ta wiosna nie nadchodzi?


JAGA - 16/2/2009 godz. 10:49

cholerne praktyki-wszędzie każą mi czekać min miesiąc i załatwić mnóstwo formalności, a ja potrzebuję mieć wypełnione skierowanie do końca lutego!! Na opiekuna praktyk powinno się wybierać ludzi odpowiedzialnych, którzy w odpowiednim czasie poinformują studentów o ważnych sprawach


rubia - 16/2/2009 godz. 11:46

quote:
Rubiuś, jak śpiewają Keane: "No one's ever happy or sad for very long" ; )


Jak to mówią: exactly and precisely

A do mnie od paru dni wraca jak bumerang tęsknota za Tatą. To już ponad pół roku ( Niestety, moja paskudna natura nie pozwala mi siedzieć i płakać, tylko każe działać, a nawet stroić sobie żarty. Tylko w środku coś tak cholernie ściska

Na domiar złego, wydaje mi się, że śnieg zaczyna topnieć. Gdyby to ode mnie zależało, zima mogłaby trwać cały rok.
I po raz kolejny przełożyłam odchudzanie na jutro...

[edytowane 16/2/2009 przez rubia]


adamrozew - 16/2/2009 godz. 20:19

Rozumie ciebie Rubio. Najgorzej jest po paru miesiacach. Moj Tata mimo swojego podeszłego wieku, był bardzo aktywny zawodowo i naukowo, czesto tez wyjezdzał za granice. Stąd po śmierci moja podświadomosć zareagowała tak jakby tata wyjechał na większą delegację. Niestety przyszedł czas, powrotu z tej "delegacji". Tata jednak nie wracał. Nawet teraz po 3 latach odczuwałem krótkotrwały ucisk w środku. Dobrze wiesz Rubio ile bym dał, abym mógł usiaść koło niego, usłyszeć jego głos -porozmawiać z Tatą, poradzić się go w wielu ważnych sprawach.
Jak postawiona była diagnoza jednoznaczna, pierwszy wiedziałem z rodziny jak to sie skonczy, osobiscie mu tpowiedziałem o rozpoznaniu, bo chciał wiedziec. Prowadziłem go też paliatywnie, byłem przy smierci. To jest wszystko w srodku jest we mnie - nie mija, tylko chowa sie głeboko w środku


verufer - 20/2/2009 godz. 10:55

There's no past nor future... Only billion shades of pain ;(


velvet - 20/2/2009 godz. 18:04

Mam wszystkiego dosyć. Nie radzę sobie sama ze sobą.
Mąż ma kolejny zabieg, który jak zwykle nic nie da. po prostu załamka. Do końca życia będzie cierpiał z bólu.
Na domiar złego ze mną też coraz gorzej, biodro boli dalej, coraz mniej prac wykonuje w domu, nie potrafie nawet umyć podłogi.
A na wiosne to my budujemy dommm... jasne chyba z piasku


Dyzio - 20/2/2009 godz. 18:32

Nie przejmuj się. Teraz są takie najgorsze dni przed wiosną wpływające źle na samopoczucie i na ciało. Trzeba to po prostu przetrwać i czekac na cieplejsze dni. Jak już przyjdą to ciało wystawić na słońce i wygrzewać ile się da wtedy wszelkie dolegliwości bólowe przejdą.
Pocieszacz.


Dyzio - 21/2/2009 godz. 09:49

Ziiiiiimnoooooo na dworze Mam nadzieję, że za miesiąc zacznie się wiosna i będzie cieplej


Loviisa-chan - 21/2/2009 godz. 13:32

Nieee, niech będzie śnieżek jak najdłużej i słoneczko też - idealne dla mnie połączenie ^^ Wiosnę też bardzo lubię, wszystko się budzi do życia, jest tak świeżo, lekko i przyjemnie, góra 22 stopnie a lata i jesieni - ugh...latem jest ładnie ale zdecydowanie w ostatnich latach za gorąco, a jesień jest brzydka i ponura zazwyczaj...

[edytowane 21/2/2009 od Loviisa-chan]


Bellis_perennis - 21/2/2009 godz. 13:35


A ja lubię najbardziej jesień i wiosnę lato też ale tak jak Ty dla mnie jest troszkę za gorąco


Sagamore - 24/2/2009 godz. 14:51

też mam dosyć tej pogody...lecz żeby twierdzić, iż jest za gorąco to już dla mnie przesada
ja lubię gdy świeci słońce i jest min 28 C...naturalnie w cieniu
kurcze dlaczego właściwie Polska nie leży koło Seszeli


Bellis_perennis - 24/2/2009 godz. 15:23


Dziś miałam nieciekawy dzień. Pierwszy pociąg mi uciekł, drugi spóźnił się ponad godzinę... Nie zdołałam zmienić grupy na ćw z embriologii. Jak wracałam z uczelni uciekł mi autobus miejski. Pojechałam następnym, wsiadłam w tramwaj i gdy już dojeżdżałam w okolice dworce pkp.............Patrze a na rondzie wykoleił się tramwaj tej samej linii jak ten którym jechałam. Dopiero zjeżdżały się karetki pogotowia a w tramwaju byli jeszcze ludzie, którzy nie mogli się wydostać. Wyglądało to tak jakby się wykoleił dosłownie chwilę wcześniej. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdybym zdążyła na autobus to byłabym w tym tramwaju....... Rozumiem, że ludzie są ciekawscy ale po co komu robienie zdjęć i kręcenie filmików z wypadku???
No i jeszcze chciałam napisać, że mamy bardzo ograniczone i nietolerancyjne społeczeństwo oraz, że większość ludzi nie myśli. Ale to było wiadome od dawna


Sagamore - 24/2/2009 godz. 15:30

no to miałaś szczęście w nieszczęściu ( tak się chyba zwykło mówić)
pomijając ludzi o chorych fascynacjach reszta robi zdjęcia i kręci filmy dla zysku..coż taki świat w którym przyszło nam żyć, że wszystko jest na sprzedaż
może poza modą - ona wiadomo - jest na sukces


Loviisa-chan - 24/2/2009 godz. 16:00

quote:
No i jeszcze chciałam napisać, że mamy bardzo ograniczone i nietolerancyjne społeczeństwo oraz, że większość ludzi nie myśli. Ale to było wiadome od dawna

Niestety...


Ktosiek - 24/2/2009 godz. 19:28

Głupie to tak się użalać na forum, ale od wczoraj żyję sobie w stanie "odpoczynku" - między byciem w związku a niebyciem w związku, bo dla mojego mężczyzny robi się on za poważny i musi to sobie przemyśleć, bo zaczyna go to przerażać.
Ech, faceci...

(Dobra, przykro mi)

W ogóle, to przepraszam, że ostatnio nie pojawiam się na forum,
ale pojawiło mi się dużo zajęć, komputer w naprawie i takie tam sprawy.


Dyzio - 24/2/2009 godz. 21:44

quote:
bo dla mojego mężczyzny robi się on za poważny i musi to sobie przemyśleć, bo zaczyna go to przerażać.
Ech, faceci...


Kurcze, to już tak daleko zabrneliście ?


Bellis_perennis - 24/2/2009 godz. 22:09


Ktośku rada: pozwól mu się oddalić. Nie goń go a zobaczysz, że sam wróci jak wszystko sobie przemyśli


xxl - 27/2/2009 godz. 20:52

Jeden z moich szczurków, Desperat, nie żyje. Zgasło mi pół słońca...


jazz - 27/2/2009 godz. 22:05

xxl współczuje trzymaj się jakoś
to okropne kiedy odchodzi przyjaciel
jestem z Tobą


Dyzio - 27/2/2009 godz. 22:28

Tak mi przykro Jego duszyczka żyje sobie teraz w innym świecie.


Ayna - 28/2/2009 godz. 15:13

quote:
Zgasło mi pół słońca...

Bardzo , bardzo mi przykro XXL dobrze wiem jak to jest...niestety..... a co się stało, chorował ? Niedawno cieszyłaś się z ich przybycia ... i co , tak nagle ?


xxl - 28/2/2009 godz. 23:25

Miał wypadek... Dzięki Wam za dobre słowo. Najbardziej szkoda mi Denata, który został sam, samiuśki, a ja nie potrafię jeszcze zdecydować, co dalej. Ech.


Bellis_perennis - 1/3/2009 godz. 09:54


<przytula>


Fatty - 1/3/2009 godz. 10:32

xxl, bardzo, bardzo mi przykro wiem jak boli strata ogoniastego


Wiem, że to wcześnie ale pomyśl o koledze dla drugiego ogona.

Mnie ostatnio wzięło na szczury ze zdwojoną silą, nie wiedziałam dlaczego, trochę poszperałam i już wiem: dziś mija rok odkąd uśpiłam Ikonitosa(szczur). Ja do daty wagi nie przywiązywałam, ale moja podświadomość najwyraźniej tak.


Ktosiek - 1/3/2009 godz. 10:51

Kiedy odejdzie nam zwierzaczek czujemy się strasznie przybici,
a ludzie patrzący z boku nas nie rozumieją - wydaje im się, że to nic takiego.
Fatty ma rację - trzeba się skupić na osamotnionym, żyjącym ogoniastym.



Ech, a ja znowu zaczęłam palić.
Jestem bardzo nerwowa...


Dyzio - 1/3/2009 godz. 11:19

quote:
a ja znowu zaczęłam palić.
Jestem bardzo nerwowa...

Ktośku szkoda płuc, naprawdę. Może uda Ci się zamienic papierosy na gumę do żucia


xxl - 1/3/2009 godz. 11:19

Dzięki Wam. Myślę o koledze bardzo intensywnie, ale rozważam też oddanie Denata... Jest taka część mnie, która czuje się winna wszystkiemu i mówi, że lepiej będzie dla zwierzaków, jeśli będą z dala ode mnie. W końcu jestem odpowiedzialna za ich życie i bezpieczeństwo... i zawiodłam. Ale z drugiej strony moje życie zjałowieje bez Denata... Mój mały Romeo, taki łagodny, czuły i delikatny. Kto go ukocha tak jak ja? Kto bardziej zadba? A gdyby było mu źle w nowym domu...? Nie chcę go oddawać
Już dwie noce spędził samotnie. Nikt go nie tuli, nie iska, nie ma z kim się bawić, bić, pogadać ani komu podwędzić trochę żarcia. Do poprawienia jego losu przydało by mi się trochę wsparcia od rodziców, ale mama jak zwykle nie słucha tego co mówię, a tata tylko mnie ochrzanił za płacz po Despie, bo "robię tragedię z jakiegoś zwierzaczka" i "są większe problemy" (ciekawe jakie). Tylko jedna osoba mnie słucha... i mieszka 400km stąd. No i Wy, gdziekolwiek jesteście.

Koniec żalów.


Fatty - 1/3/2009 godz. 11:30

quote:
lepiej będzie dla zwierzaków, jeśli będą z dala ode mnie

nie mów tak. Ja też kiedyś zawiodłam- z mojej nieuwagi Fabik o mało co nie zostal zmiażdżony... przez pewien czas myślałam tak jak Ty teraz.
Nie zawsze możemy mieć oczy dookoła głowy, wypadki się zdarzają.


fasolencja - 1/3/2009 godz. 11:41

xxl, nie oddawaj szczurzaka, który został, ona na pewno Ciebie kocha, jest przywiązany do Twoich rąk, zapachu. Pomyśl o tym, jesteś teraz wszystkim co mały ma. Jak najszybciej trzeba dla niego skombinować drugiego ogona bo gryzonie mają to do siebie, że w samotności nie mogą po prostu żyć.


jazz - 1/3/2009 godz. 11:56

xxl leć szybciutko kupować następnego!!!
uszczęśliwisz małego i siebie ,zrób to jak najszybciej.
bez szczurków nie dasz rady za bardzo je kochasz
jak przygarniesz następnego to expresem pisz.
i trzymaj się mocno kochana ,my tu wszyscy doskonale rozumiemy jak to jest kochać zwierzaczki i płakać po nich.
jesteśmy z tobą.


fasolencja - 1/3/2009 godz. 12:13

A tam kupować od razu...Najlepiej uratować przed zjedzeniem przez węża albo z laboratorium. Mój brat ukradł (porwał?) szczurzaka z laboratorium swojej uczelni


xxl - 1/3/2009 godz. 12:32

Nie kupię szczurka w sklepie, kręcę się po forach i szukam małych do adopcji. W ten sposób trafili do mnie Denat i Desperat. Ech, najgorsze że mieszkam z daleka od wszystkiego... Wtedy ponad miesiąc się naczekałam, a tu czas nagli


Loviisa-chan - 1/3/2009 godz. 15:33

quote:
a tata tylko mnie ochrzanił za płacz po Despie, bo "robię tragedię z jakiegoś zwierzaczka"


jak tak można?!?!?


adamrozew - 2/3/2009 godz. 19:34

Zastanawiam sie kiedy jednak "pęknę". wszyscy uwazaja mnie za człowieka "sukcesu" ale ja widze te chmury, gdyby to mnie tylko dotyczyło to wiem, ze sobie poradzę, gorzej ze dotyczy to równiez osób najblizszych, i jestem bezsilny Moge wszystko przedluzac, ale niektóre sytuacje i problemy narosną. Najbardziej mnie szlag trafia gdy widze "ciemne klapki na oczach" i brak checi pomocy ze strony innych osób oraz dopasowania sie do sytuacji i problemu. Ja sobie poradze, ale gorzej z moimi bliskimi. Jestem uwazany za osobę zyczliwą ludziom, ale czasami zastanawiam się po co i dlaczego. Dlaczego pomagac innym, skoro teraz oczekuje tego, zreszta nie dla mnie ale bliskiej mi osoby i dostaję i zero pomocy. Moze tez nalezy potraktowac wszystkich jak kolejne anonimowe przypadki a nie ludzi. Jednej osobie od której tak wiele zalezało, pomogłem jej dziecku i dostałem po latach ...... Mam czasami wrazenie, ze liczą sie tylko numerki, paragrafy i pseudo zasady słowem trybiki a zero człowieka
Zal sciska jak patrze na ... i jak sie meczy i cierpi.


Dyzio - 2/3/2009 godz. 19:40

Kurcze, przykre to jest, że ludzie dla siebie tacy są


fasolencja - 2/3/2009 godz. 19:54

A ja nie mogę patrzeć jak moje ulubione forum zdycha. Ludzie, co z Wami?


Loviisa-chan - 3/3/2009 godz. 09:02

No właśnie, wszyscy flaczeją : p w sumie ja też : p

[edytowane 3/3/2009 od Loviisa-chan]


Dyzio - 3/3/2009 godz. 09:47

To jest wina przesilenia wiosennego mającego negatywny wpływ na kazdy organizm. Poniżej wklejam z forum farmaceutycznego kilka sposobów na poprawienie samopoczucia :
ostatnio modna dolegliwosica, jaka jest przesilenie wiosenne. jesli ktos nie wie, o czym mowa, to wyjasniam:
"mamy zle samopoczucie, odczuwamy oslabienie, bole glowy, konczyn i klatki piersiowej, jestesmy senni, znuzeni, wyczerpani, czesto rozdraznieni i niespokojni" jesli ktos dostrzega u siebie w/w opisane symptomy, to powtarzam za autorem artykulu: "przesileniu wiosennemu mozna zapowiec lub szybko je usunac, stosujac kilka prostych regul." rady, jakie nam pan mgr farm. podpowiada, to zregenerowanie ukladu odpornosciowego, w czym pomoga preparaty zawierajace jezowke, czosnek, zen-szen i aloes, pobudzenie szyszynki do wydzielania hormonow, wspomaganie organizmu preparatami o dzialaniu pobudzajacym, kapiele sloneczne (dopuszczalne, zwlaszcza przy obecnej pogodzie, sztuczne slonce) i aromatyczna kapiel.
maly come back do tych preparatow o dzialaniu pobudzajacym - jest caly akapit poswiecony guaranie. przytocze tylko fragment: " guarana to jeden z najstarszych, sprawdzonych sposobow na pobudzenie energii. stosuja ja od wiekow indianie z dorzecza amazonki, w czasie dlugich, wyczerpujacych polowan. (...) guarana jest szczegolnie przydatna dla ludzi intensywnie pracujacych lub uczacych sie (zwlaszcza noca)."


JAGA - 3/3/2009 godz. 13:44

dobrze, że można wszystko zwalić na przesilenie zimowe-bo ja jestem ostatnio flakiem pod względem zarówno fizycznych i psychicznym. Może trochę więcej słońca podziałałoby kojąco...


Bellis_perennis - 3/3/2009 godz. 15:39

Byłam dziś na spacerze w lesie i... słyszałam piękny śpiew ptaków idzie wiosna
Fasolencjo faktycznie na forum jakiś zastój...
Mam problemy na uczelni. Napiszę co i jak po jutrzejszej wizycie w dziekanacie.
Adamie ludzie niestety tacy już są i nic na to nie poradzimy. Liczy się tylko prywata. Nie martw się... Ja miałam taką sytuację, że niecały rok temu moja kumpela z roku zachorowała na nowotwór złośliwy. Pomagałam jej, załatwiałam wszystko na uczelni, codziennie odwiedzałam w szpitalu, nosiłam jej bagaże, nawet odwoziłam ją i odbierałam ze szpitala. Gdy przeszła już wszystkie operacje a choroba na razie nie rozwija się dalej odwróciła się do mnie plecami. Gdy potrzebowałam pomocy nie uzyskałam jej. Odwdzięczyła mi się obgadaniem za plecami i próbami podbuntowania innych. Nagle z dnia na dzień z najlepszej koleżanki stałam się rozpieszczoną jedynaczką i ponoć wku*wiam ją... :
JAGA idź na spacer, pooddychaj świeżym powietrzem idzie wiosna!!!!

[edytowane 3/3/2009 przez Bellis_perennis]


xGetBoredx - 3/3/2009 godz. 18:08

To jednak był zły pomysł, żeby wczoraj pomykać w krótkim rękawku. Mam katar, boli mnie gardło i pewnie się rozchoruję, grrr...


pawel747 - 3/3/2009 godz. 23:31

Bellis, koleżanka musi mieć już przerzuty do mózgu... Może wypadałoby się powoli żegnać... ;p
Ludzie są dziwni.

Bardzo fajnie się czuję z nadchodzącą wiosną - mi tam od razu lepiej... Też polecam wyjście z domu, ale to dobry pomysł niezależnie od pory roku. :-)

A co by ponarzekać, tak "po polskiemu"? Duszę się, muszę znowu pokombinować w swoim życiu i coś zmienić. Na razie czekam, aż zrobi się przynajmniej cieplej, będzie można uciekać na dłużej z domu... :-)


Bellis_perennis - 4/3/2009 godz. 13:54

Hahahaha!!!!!! normalnie nie wierzę, że to co przeczytałam Ty napisałeś... Przerzuty do mózgu... Kurcze a dziś dostałam zaproszenie na urodziny współlokatorki tej mojej koleżanki. Wszystkie jesteśmy na tym samym kierunku. Nie chce mi się tam iść oglądać jak ta menda udaje niewiniątko ale zrobię to dla jubilatki którą bardzo lubię. Ona jest ok nie dała się podbuntować i złego słowa na mnie nie powiedziała.
Sprawa w dziekanacie wyjaśniona.Błąd leży po stronie dziekanatu i już jest wszystko ok. Nowa pani zajmująca się papierami nie wiedziała jaką skomplikowaną sprawę ma mój rok w sprawie matematyki. Matma-moje przekleństwo...
xGetBoredx jesteś masochistą?


pawel747 - 4/3/2009 godz. 19:19

Dlaczego? ;-)

GetBored nie napisał, że chodził w krótkim rękawku po dworze... Przeziębić można się też w domu czy w szkole... Ale zwątpiłem - jeśli jednak po dworze, to szacuneczek, szacuneczek...


fasolencja - 4/3/2009 godz. 19:41

Chyba jednak po dworzu chodził, takie odnoszę wrażenie


czapla_666 - 4/3/2009 godz. 20:17

A ja... jak juz pare osob napisalo "nie mam weny" do niczego. Doslownie. Do nauki. Sprzatania. Niczego. Jestem zmeczona zyciem i z utesknieniem czekam na jakis wolny weekend... Ekch, poza tym przytylam. Zawsze trzymalam sie "under50", teraz poszlam 2 kg w gore... 51 na wskazniku mnie dobija;/ Ciezka sie czuje, ale wiem tez dlaczego. Kolejny powod do narzekania. Ambitne tabletki na stawy. Skutki uboczne: wzmagaja apetyt;/ (


Lily - 4/3/2009 godz. 20:22

Czapla, ile masz wzrostu, jeśli można spytać? Bo tak szczerze łowiąc u siebie nie wyobrażam sobie takiego wychudzenia - 50 kg... tyle to ważyłam w podstawówce chyba.

A mnie jest smutno... nie ma to jak się żalić wszędzie, gdzie się da...


Loviisa-chan - 4/3/2009 godz. 20:36

No co, ja ważę 54 kg :p

[edytowane 4/3/2009 od Loviisa-chan]


xGetBoredx - 4/3/2009 godz. 21:15

Po dworze, po dworze... a żeby było śmieszniej to nawet nie tyle co chodziłem, a jeździłem na deskorolce. Masochizm?


pawel747 - 4/3/2009 godz. 21:23

Ładnie, ładnie! Ale luzik, niektórzy wyrąbują w zimie dziurę w lodzie na jeziorze, wskakują do środka, wychodzą i jakoś żyją... Dasz radę. Na teraz zdrówka życzę ;-)

Z wagą przecie wszystko zależy od wzrostu, 50 kilo może być dobrą wagą i 90 może być... ;-)


[edytowane 4/3/2009 od pawel747]


Bellis_perennis - 4/3/2009 godz. 21:51

A dlatego Paweł, że to co napisałeś wydaje się ostre a ja nigdy czegoś takiego ani nie słyszałam od Ciebie ani też nie przeczytałam abyś coś takiego napisał
xGetBoredx jezdzisz na desce? nono chyba Ci sie oswiadcze... Ile masz lat? Zebym nie zostala posadzona o pedofilie czy cos...


pawel747 - 4/3/2009 godz. 22:27


Gdziee tam znowu ostre; adekwatne do sytuacji po prostu... ;-) Ale faktycznie, tego typu uwagi u mnie raczej od święta. Wczoraj w Bułgarii było Święto Wyzwolenia, w Gruzji Dzień Matki, w Japonii Dzień Dziewczynki, w Libii Deklaracji Władzy Ludowej, w Malawi Święto Męczenników, a w Sudanie Dzień Jedności Narodowej. Poza tym na całym świecie Międzynarodowy Dzień Pisarzy, Międzynarodowy Dzień Chorego i Międzynarodowy Dzień Pierwiastka Kwadratowego [za: Wikipedia]. Bardzo podoba mi się zwłaszcza to ostatnie święto - chyba muszę sobie gdzieś odnotować. Było co celebrować!

Wracam do ruskiego :/


Loviisa-chan - 5/3/2009 godz. 13:27

Dzień dziewczynki w Japonii, no no

Ruski, fuuuuj


Filomena - 5/3/2009 godz. 13:40

od dwóch tygodni nie wywożą u mnie śmieci, które można przetworzyć; efekt tego jest taki że mam w domu sterty posegregowanego papieru, szkła itd.
i mole mi latają po domu!!!! odkryłam je w gazetach, bo zbieram to, co jest mi zawodowo potrzbne!

[edytowane 5/3/2009 przez Filomena]


xGetBoredx - 5/3/2009 godz. 18:09

quote:
xGetBoredx jezdzisz na desce? nono chyba Ci sie oswiadcze... Ile masz lat? Zebym nie zostala posadzona o pedofilie czy cos...

Hehe, chyba bardziej by pasowało gdybym ja się Tobie oświadczył, chociaż mamy równouprawnienie... czemu nie A lat mam 18.

[edytowane 6/3/2009 przez xGetBoredx]


Bellis_perennis - 5/3/2009 godz. 20:45


Ja mam 21 więc to chyba jednak ja powinnam Ci się oświadczyć


fasolencja - 6/3/2009 godz. 00:04

Muszę szukać stancji...


Bellis_perennis - 6/3/2009 godz. 12:47


Dlaczego?


fasolencja - 6/3/2009 godz. 21:42

Bo chciałam być w porządku wobec innej osoby i strasznie się przejechałam, a teraz zostałam na lodzie.


Dyzio - 6/3/2009 godz. 22:20

Fasolka, nie wiem co napisać. Chciałbym Cię jakoś pocieszyć bo czuję , że się bardzo zawiodłaś na osobie której ufałaś


Loviisa-chan - 7/3/2009 godz. 10:01

Biedna Fasol <przytula>


Bellis_perennis - 7/3/2009 godz. 10:04


Moje biedactwo... Ludzie są parszywi


fasolencja - 7/3/2009 godz. 10:11

quote:
Ludzie są parszywi

Taaaa.....jak to mawiała właścicielka mojej pierwszej stancji: "ludzie to ch*je".
Dziękuję Wam bardzo za empatyczne podejście. Aż taka zawiedziona to nie jestem, bo w zasadzie to się tego spodziewałam po tej osobie, ale wkurza mnie, że muszę powtórzyć cały ten cyrk z szukaniem stancji, bo nie zamierzam mieszkać z kimś obcym, więc pozostaje jedynka.


rubia - 7/3/2009 godz. 18:33

Fasolko, bardzo Ci współczuję! Niestety, wiem jak to boli, kiedy człowiek przejedzie się na kimś, kogo dotychczas uważał za przyjaciela. W naszych czasach, niestety, coraz mniej ludzi ma tzw. klasę. Mam nadzieję, że szybko znajdziesz nową, fajną stancję, trzymam kciuki!


pawel747 - 8/3/2009 godz. 00:04

Na pewno znajdziesz lepsze mieszkanko :-)

Kupiłem w Saturnie fabrycznie zafoliowaną płytkę kompaktową, a po odpakowaniu okazało się, że w środku pudełka... pusto Pierwszy raz coś takiego. Zastanawiam się, czy warto narażać się na wyśmianie i robić sobie kłopoty, i próbować to reklamować.

[edytowane 8/3/2009 od pawel747]


Fatty - 8/3/2009 godz. 12:39

Paweł, jeżeli masz paragon to próbuj.
Pracuję w sklepie(mam nadzieję że już niedługo- bo to już będzie rok na czarno), wiem że czasem braki w towarze się zdarzają: jeżeli klient był miły i wiarygodny to taką reklamację przeważnie rozpatrywano z wynikiem pozytywnym


pawel747 - 8/3/2009 godz. 12:50

Dzięki, może spróbuję :-)
Nie mam co prawda paragonu, ale to chyba nie problem - płytka to nowość, do tego bardzo dobra nowość w niezłej cenie - mogę kupić w tym samym sklepie jeszcze jedną taką samą, dać komuś w prezencie, a na paragonie z niej zareklamować starą


BringMySoul - 8/3/2009 godz. 18:01

Chyba właśnie straciłam najlepszego przyjaciela...
Takiego z tych... co to się naprawdę rzadko zdarzają. Wręcz jak z filmu - Prawdziwy przyjaciel. Przez duże 'P'...
Ychh.^^'

A z takich mniej poważnych to uwielbiam avocado, a w moich okolicach nie ma możliwości żeby je dostać. Muszę jechać do najbliższego dużego miasta czyli 24km. ;|

[edytowane 8/3/2009 przez BringMySoul]


Filomena - 8/3/2009 godz. 19:01

o rany, współczuję z obu powodów; czasem nie doceniam, że mieszkm w dużym mieście i wszystko mam pod ręką...


czapla_666 - 8/3/2009 godz. 19:19

Lily, mam 172 cm... I byc moze pomyslisz, ze strasznie malo waze, ale sie z tym po prostu dobrze czuje i nie wygladam, wbrew pozorom jak "wieszak"Dzisiaj nawet moj chlopak zauwazyl, ze przytylam <beczy>


fasolencja - 8/3/2009 godz. 19:29

quote:
mam 172 cm...

I ważysz 51 kg? Optymalna waga przy takim wzroście to 62 kg, a jeśli uważasz, że jesteś za gruba, to może są początki jakiejś choroby? W każdym razie nie brzmi to poważnie.


adamrozew - 8/3/2009 godz. 19:34

Polecam wskaznik BMI (wystarczy w wyszukiwarce napisac kalkulator BMI i was pokieruje do odpowiedniej strony.
Nie jest idealny, (np. nie roznicuje płci co jest istotne) ale nadaje sie do pierwszej oceny czy jest nadwaga, otylosc albo co jest rowniez złe niedowaga


Loviisa-chan - 8/3/2009 godz. 19:48

Ja mam lekką niedowagę ale jakoś nie mam zamiaru tego zmieniać bo wszystkie koleżanki mówią, że chciałyby wyglądać, jak ja, więc dałam sobie spokój z kompleksami, ze jestem za szczupła czy coś Tylko chciałabym mieć 165cm a nie 171cm...

[edytowane 8/3/2009 od Loviisa-chan]


jazz - 8/3/2009 godz. 19:53

ja powinnam ważyć 51 a ważę 61 echh walka z kilogramami jest strasznie trudna od miesiąca się odchudzam i idzie to opornie ,ale nie poddam się!!!

czapla_666 myślę dla Ciebie 51 to zdecydowanie za mało przy takim wzroście
ja mam 165


fasolencja - 8/3/2009 godz. 20:01

quote:
Tylko chciałabym mieć 165cm a nie 171cm...

Też chciałabym być niższa, mieć np 160


pawel747 - 8/3/2009 godz. 20:02

Też bym chciał być ciut niższy, mieć np 190


czapla_666 - 8/3/2009 godz. 20:34

Wiem, wydaje sie malo, ale wyniki wszystkich moich badan sa w normie, ja jestem zdrowa, nie wygladam na "za chuda" i jest ok Wskaznik BMI liczylam nie raz i nie dwa A ze cierpie na "niedomaganie stawow" jak to sie potocznie mowi, im mniejsze obciazenie, tym mniej boli


BringMySoul - 8/3/2009 godz. 20:39

quote:
Też chciałabym być niższa, mieć np 160

Hmm... też bym tyle chciała.
Bo mam 157. [; ale akurat na wagę nie narzekam ostatnio. Chociaż pewno tylko dlatego że mam teraz większe problemy.^^'


nova.nike - 10/3/2009 godz. 18:42

W sobotę wracałam do domu z basenu, było gdzieś koło w pół do ósmej. I nagle, to jakby działo się w zwolnionym tempie, zobaczyłam białą kulę wbiegającą na jezdnię, która odbiła się od samochodu jadącego kilkanaście metrów ode mnie i znieruchomiała na jezdni. Wiadomo, że na ulicach można zobaczyć czasami przejechanego zwierzaka, ale nigdy nie widziałam czegos takiego od samego początku. Zatrzymałam samochód, właczyłam awaryjne i cofnęłam parę metrów. Byłam w strasznym szoku. Wysiadłam z auta i przeniosłam kota na trawnik obok. Oczywiście samochód który go potrącił nawet nie zwolnił. Zresztą nikt kto koło mnie przejrżdżał nie zatrzymał się. Jakiś dziadek przechodził chodnikiem, a jak mnie zobaczył to przyspieszył tylko kroku. To było okropne, jak odłożyłam kota, który wydawało mi się, że jeszcze oddychał, moja ręka była poplamiona krwią. Szybko wróciłam do samochodu i zjechałam z ulicy. Potem zadzwoniłam do rodziców, nie wiedziałam co robić. Oczywiście moja mama powiedziała, że mam wracać do domu i że nie nadaję się na kierowcę, w końcu takie rzeczy się zdarzają. Teraz żałuję, że do niej zadzwoniłam. Powinnam od razu, co uczyniłam dopiero po paru minutach, zadzwonić do Straży Miejskiej, powinnam może spróbować mu jakoś pomóc, zrobić masaż serca, ułożyć w jakieś bezpiecznej pozycji. Kiedyś czytałam o tych rzeczach, bo mój pies był chory na serce i chciałam wiedzieć, co robić w razie jakiegoś wypadku. A teraz nic nie mogłam zrobić, po prostu czekałam w samochodzie i płakałam, do czasu aż przyjechała Straż Miejska i powiedziała, że on już nie żyje i że mogę jechać, a oni się wszystkim zajmą. Czuję się teraz strasznie, dostałam awersji co do samochodów, jak już muszę gdzieś pojechać, to jadę 50 i cały czas patrzę na pobocze a nie na jezdnię, żeby w razie czego móc się zatrzymać. I ciagle się zastanawiam, czy mogłam jakoś pomóc, czy zrobiłam wszystko dobrze...
(


czapla_666 - 10/3/2009 godz. 20:14

Straszne... Ajc, kiedys z kumpela mialysmy nieco podobna sytuacje, kot wpadl pod kola, ale do tej pory nie wiemy, co sie z nim stalo... <beczy>


Filomena - 10/3/2009 godz. 20:24

mnie na szczęście nic takiego się nie przydarzyło... współczuje, naprawdę.
Moja mama miała kiedyś podobną sytuację, ale zawsze nosi przy sobie tel. i numer do schroniska które przyjeżdza w takich syt. Uratowała kiedyś tak psa potrąconego przy drodze szybkiego ruchu.


jazz - 11/3/2009 godz. 15:22

mam FATALNY dzień jestem przed okresem, pełnia działa na mnie okropnie dołująco, jestem roztrzęsiona i poryczałam się dzisiaj. mama na poprawę nastroju kupiła mi czekoladowego torta!
kochana tak się przejęła moim nastrojem. fajnie mieć kogoś takiego jak moja mama blisko siebie.


JAGA - 11/3/2009 godz. 17:16

zawsze jest mieć dobrze kogoś bliskiego sercu przy sobie
Moje niskie ciśnienie zwłaszcza wiosną mnie dobija...chwilami aż chce mi się płakać z bezsilności, ten ból głowy,"sfaczałość" całego ciała i brak siły nawet na rzeczy, które lubię robić-eh...
ale na pocieszenie: szykuje się weekend z kochanymi ludkami żebym tylko miała siłę żeby miło z nimi spędzić czas i nie zasnąć na stojąco


Filomena - 11/3/2009 godz. 17:31

quote:
mam FATALNY dzień jestem przed okresem, pełnia działa na mnie okropnie dołująco, jestem roztrzęsiona i poryczałam się dzisiaj. mama na poprawę nastroju kupiła mi czekoladowego torta!


ja kiedyś co miesiąc wysyłałam mamę do pobliskiej cukierni po cały zestaw czekoladowych ciastek; skończyło się to wraz z przejściem na weganizm, ostatnio, jak byłam przed i o coś sie wsciakałam to ona uradowana stwierdziła, że chociaż po ciastka latac już nie musi ( a zdarzało sie po kilka razy, gdy ja tymczasem zaryczana i zgięta w pół z bólu leżałam w łóżku).
A od kilku dni, podobnie jak Jaga, jestem nie do życia przez cisnienie, nic mi się nie chce, kawa nie pomaga, właściwie to po niej zasypiam, bo jak się napiję takiej gorącej to mi się robi tak cieplutko i cennie... i pogoda jest do niczego i w ogóle...

[edytowane 11/3/2009 przez Filomena]


czapla_666 - 13/3/2009 godz. 17:42

Mama zmusza mnie <znowu> do jedzenia miesa. Nie, ona nazywa to "bialkiem zwierzecym", ja- zwierzetami. Porazka...


Dyzio - 13/3/2009 godz. 17:52

Daj mamie do przeczytania ten tekst :
Nie zmuszajmy dzieci do jedzenia mięsa. Jeśli dziecko daje nam wyraźnie do zrozumienia, że nie ma ochoty jeść w tej chwili lub przygotowana potrawa mu nie smakuje, uszanujmy jego decyzję. Zmuszanie do jedzenia mięsa może powodować powstanie nieprzyjemnych skojarzeń związanych z jedzeniem i prowadzić nawet do jadłowstrętu. Człowiek nawet taki mały na naturalną regulację łaknienia i pragnienia. Jak ty byś się czuła gdyby ktoś wpychał w ciebie kolejną łyżkę zupy na kościach a ty byś czuła sie najedzona do syta lub koniecznie chciał nakarmić cię znienawidzonym mięsem? Spożywanie posiłków powinno być przyjemnością.
W okresie wczesnego dzieciństwa obserwuje się zdolność zapamiętywania smaku, zapachu, rozpoczyna się kształtowanie preferencji smakowych. Dzieci, które są odżywiane monotonnie we wczesnym dzieciństwie, później mogą niechętnie odnosić się do nowych, nieznanych im produktów i potraw. W przypadku niechęci do próbowania nowości powinno się podawać nowe produkty w małej ilości i wraz z produktami, które dziecko już zna i lubi. Rodzice nie powinni jednak zmuszać dziecka do jedzenia mięsa pomimo jego wyraźnej niechęci. Ty też nie lubisz wszystkiego


czapla_666 - 13/3/2009 godz. 17:56

Dziekuje, ona jednak uwaza, ze dzieki temu cudownie odtworzy mi sie plyn miedzystawowy i obstawia przy swoim. Czeka mnie ciezka walka...


carolinee - 16/3/2009 godz. 19:54

bleeeee!! na nic nie mam ochoty, już sama nie wiem co mam robić, nie chce mi się robić nawet tych rzeczy które lubię... chyba to przez to, że słońca nie ma i ostatnio musiałam ciągle w domu siedzieć. ogólnie dziś wszystko wydaje mi się bez sensu


czapla_666 - 16/3/2009 godz. 20:49

Carolinee, ja mam podobnie. Prez dwa tygpodnie nigdzie nie wychodzilam, nigdzie. Teraz mi sie wydaje, ze nic w sumie nie mam ciekawego, w ogole bez sensu. Nie chce mi sie. Zawsze bylam tak energiczna, ze ojeja, teraz chce mi sie ciagle spac (i jesc:/). Ale moze to od przemeczenia- pospie, najem sie czasem i minie Juz pare razy tak mialam, wiec teraz tez MUSI minac Pozdrawiam i zycze powrotu do normalnego, aktywnego zycia!


Catinahat - 17/3/2009 godz. 08:40

Mnie, jak zwykle na wiosnę, łapie alergia. Oczy mi sie robią nadwrażliwe i jak świeci słońce to ledwo widzę. Chcę sobie kupić szkła fotochromatyczne ale się ostatnio dowiedziałam że muszę za nie wybulić kupę kasy... Ale juz wolę się spłukać niż znowu się męczyć przez trzy miesiące.


Loviisa-chan - 17/3/2009 godz. 09:11

Czapla i Carolinee, pewnie Was wiosenne przesilenie dopadło


rubia - 17/3/2009 godz. 14:11

Zawiodłam się na kimś, kogo od lat uważałam za przyjaciela. Przykro mi, że ludzie nawet w szczególnych okolicznościach nie potrafią zapomnieć o własnej korzyści i pomóc bezinteresownie


Rodenderone - 17/3/2009 godz. 14:46

Ja mam parenaście minut na posprzątanie 9 metrów kwadratowych koszmarnego bałaganu... Pomocy...


Dyzio - 17/3/2009 godz. 16:08

Poczekaj ! Już Ci pomagam


Loviisa-chan - 18/3/2009 godz. 14:41

Jutro o północy rusza sprzedaż biletów na Stadion Śląski na moje ukochane U2, których supportują moi ukochani Snow Patrol, a mi wciąż brakuje 100zł do biletu, aaaarghh!!! Jak czegoś nie wymyślę, to będę mega-nieszczęśliwa : | Muszę, po prostu MUSZĘ być na tym koncercie wreszcie!!


fasolencja - 18/3/2009 godz. 14:49

uch...Jakbym wygrała w konkursie na logo koszulki Kortowiady to bym Ci nawet mogła pożyczyć...
A ja nadal szukam współlokatorki...


Sagamore - 18/3/2009 godz. 15:23

quote:
a mi wciąż brakuje 100zł do biletu, aaaarghh!!!


Dyzio pewno Ci pożyczy choć możliwe, że to nie będą prawdziwe pieniądze hehhe

pozostaje jeszcze kwestia na jaki bilet Ci brakuje bo jedne są za 140 a inne za ok. 1300 pln...
(ja nie mam bo odkładam na wyjazd-wiadomo-gdzie )


Loviisa-chan - 18/3/2009 godz. 16:15

Właśnie na ten za 140 zbieram


Sagamore - 18/3/2009 godz. 16:18

hehe a to przypadkiem nie są "postojówki" za estradą? - słyszałem, że te są najtańsze


Loviisa-chan - 18/3/2009 godz. 16:24

Są są - chciałam iść na płytę, ale 190 to nie uzbieram na bank, więc...ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, czyli tak się składa, że scena będzie bliziutko tych miejsc no i będę wygodnie siedzieć (czasem, no bo kto by siedział na koncercie ) a nie stać w miażdżącym ścisku na płycie Poza tym scena będzie miała widok 360 stopni (jakąś rewelkę zapowiadają) więc tylko dlatego są te miejsca.

[edytowane 18/3/2009 od Loviisa-chan]


Sagamore - 18/3/2009 godz. 16:29

hmm ciekaw jestem czy jakiś telebimek wam ustawią tam z tyłu...


aaa i się wyjaśniło...no i zawsze w trakcie koncertu można pokusić się o jakąś przeprowadzkę do innych sektorów (ja tak robiłem )

[edytowane 18/3/2009 przez Sagamore]


carolinee - 18/3/2009 godz. 17:59

czapla_666 - dzięki, już wróciłam


Dyzio - 18/3/2009 godz. 19:25

quote:
quote:
a mi wciąż brakuje 100zł do biletu, aaaarghh!!!


Dyzio pewno Ci pożyczy choć możliwe, że to nie będą prawdziwe pieniądze hehhe


Pożyczam prawdziwe ale pod zastaw a odbieram w złocie. Masz jakąś biżuterię ?


Loviisa-chan - 18/3/2009 godz. 19:53

Yyy, tylko srebrny pierścionek z ametystem


czapla_666 - 18/3/2009 godz. 20:03

Carolinee! Mi tez powoli przechodzi... Chyba pogoda nastraja taaak pozytywnie Wreszcie- wiecej sportu, podrozy, mniej siedzenia w domu i jedzenia <haha> No i niedlugo (za miesiac) swieta, trzeba pobiegac po sklepach, kupic prezenty... Az milo


Dyzio - 18/3/2009 godz. 20:41

quote:
Yyy, tylko srebrny pierścionek z ametystem

Ooooooooo1 Ametyst to bardzo wartościowy, szlachetny kamień. Zobacz co o nim znalazlem:
Dwutlenek krzemu o pieknej fioletowej barwie.
Nazwa Ametyst pochodzi od greckiego Amethystos doslownie z greckiego: 'srodek przeciw upiciu sie'
Nazwa ta odpowiada jego wlasciwosciom w uwalnianiu nas od rozmaitych uzaleznien, w tym równiez od pijanstwa.
Czesto w starozytnym Rzymie wykonywano z ametystu puchary, które nie dosc, ze mialy chronic przed upiciem sie i kacem.


Loviisa-chan - 18/3/2009 godz. 21:09

Wiem o tym wszystkim, wiem Bo ametyst to kamień dla Strzelców <Strzelce mają skłonność do przesady,hihi>

[edytowane 18/3/2009 od Loviisa-chan]


Aleksandran - 19/3/2009 godz. 16:53

Nie wiem czy zdam z chemii bo mam naprawdę kiepską sytuację W dodatku mam anemię i nic mi się nie chce ;/


czapla_666 - 19/3/2009 godz. 19:21

Aleksandran, ty tez masz preoblemy z chemia? O masakra... W pon dostaniemy nasze sprawdziany, i podejrzewam, ze wpisze do do narzekacza;/ U mnie tez jest ciezko.. Powodzenia zycze


rubia - 20/3/2009 godz. 07:01

Gdzie jest Krysia??? (


krysia - 20/3/2009 godz. 09:33

quote:
Gdzie jest Krysia??? (

Rubia! Jezeli miałaś mnie na myśli ,to jestem.Ostatnio mało piszę,bo mam problemy i nie mam nastroju,ale codziennie wchodzę na forum.Jak się z tym wszystkim uporam,to Wam napiszę,narazie muszę to sama pozalatwiać nikt nie może mi pomóc,a Ci co by mogli to mnie olali,niestety proza życia.Narazie nie mogę nic powiedzieć.Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za troskę.


naiada - 20/3/2009 godz. 10:24

Muszę dziś pomarudzić....Świeci słońce i mam mega ochotę isć na spacer z psem, potem wywietrzyć wszystkie kąty w domu i po prostu sie zrelaksować...powinnam się z tego cieszyć ale...ale muszę siedzieć w pracy i to do 17 a zanim dojade do domu bedzie 18 a na 19 muszę iść do lekarza <zły> i zapewne złośliwie jak zawsze w weekend będzie wiało, padało i nie będę miała takiej jak dziś ochoty do działania...a teraz jak mam ochotę i wenę twórczą to siedzę w pracy gdzie akurat nie mam co robić a wziać wolnego też nie mogę bo urlop zmarnowałam na sesję:/...o losie!!! WYPUŚCIE MNIE Z PRACY!!! czemu tak to jest w tym życiu, że najczęściej robimy to co musimy a na to co chcemy to brakuje czasu albo juz sił po tym życiowym wyścigu grrr


krysia - 20/3/2009 godz. 11:18

quote:
Muszę dziś pomarudzić....Świeci słońce i mam mega ochotę isć na spacer z psem, potem wywietrzyć wszystkie kąty w domu i po prostu sie zrelaksować...powinnam się z tego cieszyć ale...ale muszę siedzieć w pracy i to do 17 a zanim dojade do domu bedzie 18 a na 19 muszę iść do lekarza <zły> i zapewne złośliwie jak zawsze w weekend będzie wiało, padało i nie będę miała takiej jak dziś ochoty do działania...a teraz jak mam ochotę i wenę twórczą to siedzę w pracy gdzie akurat nie mam co robić a wziać wolnego też nie mogę bo urlop zmarnowałam na sesję:/...o losie!!! WYPUŚCIE MNIE Z PRACY!!! czemu tak to jest w tym życiu, że najczęściej robimy to co musimy a na to co chcemy to brakuje czasu albo juz sił po tym życiowym wyścigu grrr


Bo my tylko planujemy , a scenariusz pisze życie- niestety


Aleksandran - 20/3/2009 godz. 14:01

quote:
Aleksandran, ty tez masz preoblemy z chemia? O masakra... W pon dostaniemy nasze sprawdziany, i podejrzewam, ze wpisze do do narzekacza;/ U mnie tez jest ciezko.. Powodzenia zycze


Generalnie to nigdy nie miałam problemów bo bardzo lubie chemie, ale dużo mnie w szkole nie było w tym roku... przez prawo jazdy. W ogóle nic mi do głowy nie wchodzi, przychodzę ze szkoły, zjem coś i idę spać.


jazz - 20/3/2009 godz. 20:47


Rubia! Jezeli miałaś mnie na myśli ,to jestem.Ostatnio mało piszę,bo mam problemy i nie mam nastroju,ale codziennie wchodzę na forum.Jak się z tym wszystkim uporam,to Wam napiszę,narazie muszę to sama pozalatwiać nikt nie może mi pomóc,a Ci co by mogli to mnie olali,niestety proza życia.Narazie nie mogę nic powiedzieć.Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za troskę.




nasza krysiu kochana trzymaj sie mocno na pewno poradzisz sobie z przeciwnościami losu ,bo jesteś najbardziej optymistyczną osobą i nawet jeśli teraz jest nieciekawie to jeszcze będzie dobrze.
trzymam za ciebie kciuki mocno i ściskam z całych sił.
tylko napisz coś od czasu do czasu bo nam tu bez ciebie smutno
jazz


Filomena - 20/3/2009 godz. 21:23

Właściwie, to mogłabym codziennie coś tu od siebie dorzucić, ale po co...
Krysiu, niestety tak to właśnie jest, że w najtrudniejszych momentach ludzie się odwracaja placami; wiem,co mówię bo mnie to dotknęło.
A najśmieszniejsze jest to, że wcale się nie poczuwali do jakiejkolwiek pomocy, nawet gdy mówiłam wprost że jest u mnie coś nie tak, że jest problem. Potem często tacy ludzie patrzą mi w oczy i... nic. Kiedyś szarpałam sobie tym nerwy, teraz to olewam (albo staram się) chyba kiepsko bo w pracy mi ostatnio powiedzieli, że widać że coś się dzieje


krysia - 20/3/2009 godz. 23:31

Bardzo!!!!!!Bardzo!!!!!!!!! WAM dziękuje za wsparcie i troskę .Napewno będę sie pojawiac na forum.
Pozdrawiam serdecznie !

[edytowane 20/3/2009 od krysia]

[edytowane 20/3/2009 od krysia]


fasolencja - 20/3/2009 godz. 23:36

Krysiu kochana, trzymaj się. Na mnie niedawno też ktoś się wypiął. Moja współlokatorka powiedziała mi, że się wyprowadza i ja też muszę szukać nowego lokum.


krysia - 20/3/2009 godz. 23:43

quote:
Krysiu kochana, trzymaj się. Na mnie niedawno też ktoś się wypiął. Moja współlokatorka powiedziała mi, że się wyprowadza i ja też muszę szukać nowego lokum.

Dziękuje fasolko, wspólczyję Ci,ale kłopotów życie nam nie szczędza zawsze coś musi być.A mieszkanie chyba też nie łatwo znaleść,żeby bylo w miarę tanie i warunki znośne.


adamrozew - 21/3/2009 godz. 20:37

spedzilem milo dzien, wiec nie wiem dlaczego mam lekką chandrę .


czapla_666 - 25/3/2009 godz. 20:06

Kolejna dawka zlych wiadomosci... Dostalam buta z chemii <mowilam, ze chemia jest blee>, chora jestem, nie moge przez to jechac na Biegi Na Orientacje, bo po co mam chlopakow opozniac;/ Musze szybko kupic prezent na urodziny, a nie wiem jaki... Ekch. A wlasnie, mze ktos ma jakis pomysl na zabawny prezent urodzinowy???


marta030978 - 27/3/2009 godz. 17:53

boli mnie głowa i w ogóle bardzo kiepsko się czuję psychicznie. W czoraj miałam awanture w pracy a dziś oblałam zaliczenie ze słuchania-PNJA. Było to moje ostatnie zaliczenie. Muszę wziąść warunek. najgorzej,ze zupełnie nie wiem co mam zrobić z tym słuchaniem,zeby było lepiej,zeby zdać. No i na warunku dochodzi jeszcze ten stres,ze to ostatni raz, bo jest tylko jedno podejście.


xGetBoredx - 27/3/2009 godz. 18:44

Na moich oczach dwóch kolesi pobiło jednego tylko za to, że nie miał papierosa. Je**ne społeczeństwo :/


Dyzio - 27/3/2009 godz. 19:42

Przypomniało mi się jak kiedyś zostałem zaczepiony w biały dzień w Warszawie przez takiego małego kolesia. Grzecznie mnie się zapytał czy mógłbym go poczęstować papierosem. Więc ja grzecznie odpowiedziałem, że nie mam bo nie palę. Mina mu zrzedła a gdy się oddaliłem mruknął za moimi plecami na tyle głośno, że usłyszałem :
- Co za ch**e chodzą po tej Warszawie


Filomena - 27/3/2009 godz. 21:05

To takie średnio marudnikowe" ale w temacie papierosów: wracałam kiedyś wieczorem przez moje osiedle. Usłyszałam za sobą "młody! masz papierosa?" - pytanie było kierowane do mnie (nie było wokół absolutnie nikogo) i właściwie wcale sie nie zdziwiłam bo mam króciutkie włosy. Odwróciłam sie i grzecznie odpowiedzialam że niestety nie, bo nie palę, człowiekowi tylko mina zrzedła i coś tam bąknął...


Loviisa-chan - 27/3/2009 godz. 22:44

quote:
Na moich oczach dwóch kolesi pobiło jednego tylko za to, że nie miał papierosa. Je**ne społeczeństwo :/

:O To jest okropne, czy ludzie mają się zacząć bać wychodzić z domu?!? W takich chwilach chciałoby się mieć jakieś nadprzyrodzone moce, żeby natychmiast dać popalić takim....aż szkoda słów...a mogę zapytać, gdzie mieszkasz, tak z ciekawości?

[edytowane 27/3/2009 od Loviisa-chan]


xGetBoredx - 28/3/2009 godz. 08:51

Będzin, woj. śląskie, a jakby się ktoś czepiał to Zagłębie
Generalnie denerwuje mnie to miasto. Zdarza mi się wracać np. w nocy kilka kilometrów z buta nie po swoim osiedlu. Kilka razy byłem w sytuacjach gdzie niewiele brakowało żebym dostał. Swego czasu nawet nosiłem ze sobą papierosy i zapalniczkę pomimo, że sam nie palę.


czapla_666 - 28/3/2009 godz. 08:59

Mieszkam w malym miasteczku, a i sama dwa razy oberwalam. Mieszkam 3 km od miasta, i czesto wracam sama. I dostalam wlasnie za to, ze nie mialam papierosow ani kasy przy sobie...;/


fasolencja - 28/3/2009 godz. 09:11

Na takie okazje przydaje się gaz.


Loviisa-chan - 28/3/2009 godz. 09:30

Jejku, Czapla, a co Ci zrobili ??
Niedawno jak wracałam z trójką znajomych o 1 w nocy przez miasto to na osiedlu obok stało ośmiu smarkaczy, na oko z gimnazjum, i jeden z nich rzucił "smacznego" bo coś jadłam a ja go kompletnie olałam...no i najpierw zaczęły się wyzwiska w naszą stronę (ale tylko od tego kolesia) a potem zaczął nas gonić o.O Jego koledzy sobie spokojnie stali a on za nami...nam serce do gardła podeszło, coś okropnego - a z naprzeciwka szło trzech zakapturzonych kolesi i ten, co nas gonił podszedł do nich, a my jeszcze bardziej w strach bo myśleliśmy ze on ich namawia, żeby mu pomogli ale się okazało, że to oni zagrodzili mu drogę, żeby nas zostawił w spokoju i coś tam do niego gadali. Ale od tamtej pory unikam wracania po nocy a jeśli już to nie za późno i tylko busem albo taksówką, no i rzecz jasna w towarzystwie co najmniej dwóch osób, z czego przynajmniej jedna musi być facetem.

[edytowane 28/3/2009 od Loviisa-chan]


czapla_666 - 28/3/2009 godz. 21:28

Loviisa, za pierwszym razem "tylko" troche mnie poszarpali, drugim razem bylo gorzej. [Przyczynila sie do tego dziewczyna z mojego osiedla, ktora stala ze swoimi kolegami- typami "spod ciemnej gwiazdy". Wtedy mialam sporo siniakow, i przywitalam sie z butem jednego goscia. Zebra mnie chyba przez tydzien bolaly;/ Ludzie potrafia byc okrutni...


Rodenderone - 29/3/2009 godz. 14:38

Moja myszka, Zofijka, miała jakiś miesiąc temu guzka. Usunięto go, ale teraz powrócił, i to w kilku miejscach Boję się że trzeba ją będzie uśpić


Loviisa-chan - 29/3/2009 godz. 15:21

quote:
Loviisa, za pierwszym razem "tylko" troche mnie poszarpali, drugim razem bylo gorzej. [Przyczynila sie do tego dziewczyna z mojego osiedla, ktora stala ze swoimi kolegami- typami "spod ciemnej gwiazdy". Wtedy mialam sporo siniakow, i przywitalam sie z butem jednego goscia. Zebra mnie chyba przez tydzien bolaly;/ Ludzie potrafia byc okrutni...

Jejku, współczuję ci, to jest okrutne :/ Aż bark mi słów

Rodenderone, trzymaj się...


czapla_666 - 29/3/2009 godz. 16:27

quote:
quote:
Jejku, współczuję ci, to jest okrutne :/ Aż bark mi słów


Jest okrutne, i zaraz po tym balam sie nieco o siebie. Ale teraz juz wszystko jest dobrze, wracam bezpiecznie. Bo nie sama


xGetBoredx - 29/3/2009 godz. 18:37

Nie wiem jak można być głupim do tego stopnia żeby robić komuś krzywdę tylko dlatego, że ma się taki kaprys :/

Rodenderone, współczuję... Mimo wszystko pamiętaj żeby mieć nadzieję.


Dyzio - 29/3/2009 godz. 18:42

XGetBoredx na jakim Ty świecie żyjesz . Wiesz ile złych ludzi chodzi jeszcze po Ziemi ?


czapla_666 - 29/3/2009 godz. 19:03

Dyzio, absolutnie sie zgadzam... Ludzie sa zli bo taka maja ochote... Bez sensu. xGetBoredx ja tez nie wiem, jak tak mozna, ale widac mozna...;/


Likwidator - 29/3/2009 godz. 20:32

Takich ludzi najlepiej mijać szerokim łukiem, a jeśli nie ma takiej możliwości to nie lekceważyć [na pytania o papierosa odpowiadać po prostu -nie mam], kiedy zaczynają się zaczepki - nie reagować na nie (różnie bywa, trzeba wiedzieć kiedy olać takich ludzi)> dość często zdarzają mi się takie przypadki i wychodzę z nich cało


quote:
Moja myszka, Zofijka, miała jakiś miesiąc temu guzka. Usunięto go, ale teraz powrócił, i to w kilku miejscach Boję się że trzeba ją będzie uśpić
jej, biedactwo, a w jakim wieku jest? Jeśli młoda to z powinna sobie dać radę, trzymam kciuki


Loviisa-chan - 30/3/2009 godz. 10:28

Anaitis... <mocno przytula> Ciężka sytuacja...możesz jedynie zebrać się w sobie i dobrze się uczyć, żeby mieć otwarte wejście na studia i perspektywy...ale wiem, jak ciężko się skupić, kiedy ma się choć jeden problem, a tu tak tyle naraz :/


Dyzio - 30/3/2009 godz. 10:34

Nie masz za co przepraszać. Dziękujemy za szczerą wypowiedź


xGetBoredx - 30/3/2009 godz. 11:55

Cóż mogę powiedzieć... serce mnie boli kiedy zdaję sobie sprawę jak innym jest ciężko. Zwłaszcza, że jesteś w moim wieku i jesteś skazana na to żeby znosić te wszystkie niepowodzenia. Myślę, że musisz się w sobie zebrać i starać się nie załamywać. Trzeba zawsze mieć nadzieję, że będzie lepiej. Wydaje mi się, że jesteś wspaniałą osobą... Przede wszystkim niezwykle dojrzałą ze względu doświadczeń życiowym. Często właśnie te najbardziej życiowo dotknięte osoby mają najcenniejsze wnętrze.
Pewnie codziennie słyszysz od innych, że będzie lepiej itp. Chciałbym Ci jakoś pomóc, ale chyba jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji to niestety tylko pocieszyć.


JAGA - 30/3/2009 godz. 14:09

Sama tych wszystkich problemów nie rozwiążesz i nie możesz się obwiniać za sytuację, która jest u Ciebie w domu. Wierzę w Ciebie Anaitis- historia z Twoim byłym chłopakiem pokazała, że jesteś bardzo silna i mądra. Serce mi pęka gdy widzę, że osoby niewiele młodsze ode mnie noszą na swoich barkach problemy, które przerosły by dorosłego z dużym bagażem doświadczeń życiowych.
ps gdybyś chciała się wyżalić, pogadać, chętnie wysłucham na gg.
Trzymaj się Kochana!


Likwidator - 30/3/2009 godz. 15:27

quote:
Jak mnie to wszystko wkurza!
To, że codziennie muszę patrzeć na depresję swojej mamy i to, że pęka mi wtedy serce. To, że tak ciężko pracuje i gówno z tego ma. To, że moja rodzina potrafi się tylko kłócić. To, że wszyscy jesteśmy coraz bardziej smutni i nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. To, że brakuje do pierwszego. To, że wielodzietnej rodzinie odmawia się zasiłku rodzinnego z durnego, zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu (państwo prorodzinne buhaha!). To, że czuję się winna kiedy się uczę zamiast iść do pracy i wspomóc rodzinę. To, że zawiodę mamę, bo nie potrafię się już skupić na niczym i dostaję jedynkę za jedynką a ona we mnie tak bardzo wierzy (zaraz spr z biologii, trzecia laska do kolekcji...) To, że kiedy rano się budzę to pierwszą moją myślą jest "oby do wieczora"... To, że dla mojego ojca alkohol to nr 1. To, że mama i jej obecny partner (ojciec mojego młodszego rodzeństwa) nie mogą się dogadać i nie są szczęśliwi. To, że to wszystko dzieje się przez pieniądze.
O jaa.. dosłownie jakbym część swojego życiorysu czytał!! Jedyne co mogę Ci doradzić - nie popadaj w nihilizm! Duszenie w sobie wszystkiego to chyba jedna z najgorszych możliwości, co jest bardzo wyniszczające, po pewnym czasie z człowieka zostaje wrak [czego jestem przykładem].


Loviisa-chan - 30/3/2009 godz. 18:00

Anaitis, zawsze z Tobą : )


Likwidator - 30/3/2009 godz. 19:56

Pozostaje wierzyć Ci na słowo... <przytula>


Loviisa-chan - 1/4/2009 godz. 18:27

Miałam nie pisać...ale..coś we mnie pękło. Mama poprosiła mnie, żebym poszła po coś do sklepu i jak wyszłam z domu to usiadłam na klatce i się poryczałam, nie miałam gdzie pójść, nikomu się wypłakać, wygadać...sama...dusiłam w sobie wszystko wystarczająco długo a teraz rozpadam się na kawałki. Do tego jeszcze czas goni, mam 1.5 miesiąca na dokończenie pracy i skończenie praktyk, a ja nie umiem się w sobie zebrać, nie mam poczucia obowiązku :/... i zaczynam panikować. Nie wiem, czy ja jestem naprawdę tak beznadziejna, że do niczego się nie nadaję?.. Dlaczego komuś ciągle nie podoba się, co robię, wszystko źle, ciągle nie tak...Muszę się odciąć od wszystkiego na razie i skupić się na nauce, nic mi innego nie pozostało..to tyle. Przepraszam, po prostu chciałam chociaż coś napisać skoro nikomu nie mogę się wygadać w 4 oczy.


Bellis_perennis - 1/4/2009 godz. 18:33


<przytula>


Dyzio - 1/4/2009 godz. 18:49

Lovii to tylko Twoje przejściowe kłopoty. Organizm osob wrażliwych często tak reaguje podczas przestrajania się z okresu zimowego na letni. Przebywaj jak najwięcej na słońcu i jedz czekoladę lub pij kakao (magnez), a wkrótce wróci dobre samopoczucie i chęć do dzialania


Bellis_perennis - 2/4/2009 godz. 11:08


Przybłąkał mi się psiaczek i szukam mu domu ale biorąc pod uwagę ludzkie "wrażliwe" serca to mi się nie uda...


rubia - 2/4/2009 godz. 17:10

Loviisa, anaitis...tulę Was mocno, dziewczyny. Nie udzielam się ostatnio na forum, bo mam kłopoty i nie w głowie mi pisanie, ale bywam tutaj w miarę regularnie. pozdrawiam wszystkich


xGetBoredx - 2/4/2009 godz. 17:18

No żesz ku*wa. To jest pier*olone fatum. Ostatnio pisałem jak na moich oczach pobili kolesia za to, że nie miał fajek... a dzisiaj? A dzisiaj na moich trzech kolegów napadła banda 5 szczylów, lekko ich poturbowali i ukradli jedną deskorolkę :/ Najgorsze jest to, że ja z jednym kolegą byliśmy kilkadziesiąt metrów dalej i kręciliśmy materiał (szczęście w nieszczęściu, że nie skroili mi kamery).
Ale idziemy dalej, co jest najlepsze? To się działo w centrum miasta, koło supermarketu gdzie było pełno ludzi - nikt nie zareagował :/ Co za syfiaste miasto :////


Loviisa-chan - 2/4/2009 godz. 17:29

Jejku, dziękuję Wam... <ściska wszystkich> dziś mi troszkę lepiej...

xGetBoredx, szczerze współczuję :/ Masakra, te dzisiejsze bachory są bezczelne (brzmię jak stara babcia ale to się wytnie)

[edytowane 2/4/2009 od Loviisa-chan]


adamrozew - 2/4/2009 godz. 18:52

Lovisa, kazdy kto ma troche szarych komorek i emocji ma rozne chwile w swoim zyciu to normalne, nie jestesmy nakreconymi osobami w stanie maniakalnym, wiec czasami lapiemy doła. Wazne aby ten doł nie trwał zbyt długo. Ale jako madra wrazliwa dziewczyna sobie poradzisz, masz przeciez wiele spraw ktore sprawiaja tobie radosc - ciesz się z tych rzeczy.
Powodzenia i usmiechu Lovi
Adam


Loviisa-chan - 2/4/2009 godz. 19:40

Dziękuję Adamie : )


Sagamore - 3/4/2009 godz. 16:30

eh ja się spóźniłem ze słowami otuchy Loviisa ale ostatnio byłem zawalony robotą i nie miałem na nic czasu... Mam nadzieję, że wypłynęłąś jakoś na spokojne wody

ja praktycznie to nadal jestem zarobiony, dlatego też wpis w marudniku - to tu jeszcze taka pogoda za oknem, a człowiek na nic nie ma czasu łeeeee ( )


Loviisa-chan - 3/4/2009 godz. 21:00

Dzięki Sagamore, już lepiej...


Bellis_perennis - 4/4/2009 godz. 08:19


przegiecie
ja biegam po calej wsi, wypytuje ludzi, rozwieszam ogloszenia, obdzwaniam znajomych, zamieszczam ogloszenia w necie, wszystko po to aby znalezc przybledzie dobry dom.
No to moi sasiedzi dzwonia po straz miejska wiedzac ze sie opiekuje psem... a straz kiedy mnie nie ma zabiera psa....


xGetBoredx - 4/4/2009 godz. 08:25

Chamstwo i bezduszność z ich strony :/ Gdzie ta ludzka wrażliwość? Straż miejska zapewne odda psa do schroniska, a tam nie zawsze są takie warunki jakie byśmy chcieli żeby panowały.


JAGA - 4/4/2009 godz. 09:22

chamscy ludzie, trzymam kciuki, żeby piesek był z powrotem u Ciebie i kibicuję mu w znalezieniu nowego domu.


Loviisa-chan - 4/4/2009 godz. 14:49

Nosz qfa, coś niemożliwego !! Bellis, kochana, a Ty tak się starałaś.. Rozwalić na strzępy to mało


wo.s.anna - 5/4/2009 godz. 20:19

Matura już w maju a nic niegotowe. Całe życie w rozsypce, wszystko wydaje się być przeciwko mnie i moim zamiarom. Gdy muszę się uczyć - ładna pogoda, gdy mam pieniądze - impreza jest do kitu, gdy mam dobry humor - inni przeżywają katusze, gdy nie mam czasu - wszyscy mnie potrzebują, gdy kogoś potrzebuję - nie ma wokół nikogo...
A kiedy wydaje mi się, że wspięłam się już na szczyt jednej z wyznaczonych gór - okazuje się, że nie jestem nawet w połowie drogi.

Jak dobrze jest być chociaż ateistą. Nie muszę obwiniać rzekomego boga o moje problemy.


czapla_666 - 6/4/2009 godz. 19:54

Moja sytuacja w szkole jest tragiczna;/ Zawsze odbrze mi szlo, a teraz? Ucze sie 3 razy tyle ile pol roku temu, a i ta mam orsze oceny;/ Nie wiem juz, jak mam poprawiac wszystko... Powoli sie poddaje;/ Mam nadzieje z eprzerwa swiateczna pomze...


BringMySoul - 6/4/2009 godz. 20:16

Jutro mam sprawdzian z chemii i muszę napisać na co najmniej 4 a nie wiem czy na 3 umiem
Moja babcia dziecinnieje z dnia na dzień coraz bardziej i najprawdopodobniej umiera.
Codziennie jestem tak potwornie zmęczona, że wracam do domu padam na pysk i leżę a powinnam posprzątać... pomóc w domu przed świętami. nawet spać nie mogę bo najgorszą karą dla mnie jest spać w dzień.


czapla_666 - 6/4/2009 godz. 20:29

BringMySoul, jakbym czytala cos o sobie... Z ty wyjatkiem, ze babci mi zmarla niedawno. Meczyla sie. I ona, i my. Ale to chyba malo wazne...


Loviisa-chan - 7/4/2009 godz. 14:16

Wracamy dziś z kumpelą ze sklepu na zajęcia a tu idzie wytatuowany facet z małym pieseczkiem - kumpela przystanęła, zaczęła głaskać pieska, wypytywać właściciela o niego i okazało się, że to amstaff; ona mówi: "A te psy to są dosyć agresywne, nie?" a on wypalił: "No, dlatego trzeba z nimi ostro, kopać, bić, żeby je wychować".....a mnie aż zatkało......no, jak tak będzie z nim postępował to pies na pewno będzie łagodny, nie ma co :/ Niektórzy powinni mieć zakaz posiadania zwierząt
A potem, jak biegłam na autobus do domu to o mało co nie wdepnęłam na świeżo pzrzejechanego gołębia, szok.....naprawdę, to trzeba być mega...ach, szkoda słów :/

[edytowane 7/4/2009 od Loviisa-chan]


xGetBoredx - 7/4/2009 godz. 15:31

Niektórzy chyba myślą, że zwierzęta nie są w stanie odczuwać bólu. W jakimś stopniu potrafię zrozumieć, że ktoś je mięso... ale żeby bić zwierzęta?


Loviisa-chan - 7/4/2009 godz. 16:07

xGetBoredx, no dokładnie, moim zdaniem w ogóle ci, którzy chcą mieć zwierzę, powinni przechodzić jakieś testy, starać się o pozwolenie...ale to tylko moje pobożne życzenia...


Bellis_perennis - 7/4/2009 godz. 17:36


Podobno ok 95% społeczeństwa uważa, że zwierzęta czują ból. Gdzie jest to społeczeństwo? Agresja budzi agresję. Ten bezmózg może to przypłacić zdrowiem albo życiem. Albo co gorsze jakaś osoba trzecia. Szkoda mi tego psa. Lubię amstaffy.


jazz - 10/4/2009 godz. 17:53

mam nadzieję że tego gościa czeka kiedyś to co uczynił innym. oko za oko.
dostałam właśnie wiadomość na gg od znajomego
"mam białą kiełbasę na święta" i uśmiechnięta buźka
ludzie mnie rozwalają!!!!!!!!!!!!!!!!!


Bellis_perennis - 10/4/2009 godz. 19:46


To była manifestacja pt: "jaki to ja jestem ograniczony", niektórzy lubią to podkreślać na każdym kroku. Nie przejmuj się tym.


Fatty - 11/4/2009 godz. 06:05

Co do wspomnianego amstaffa to może nie jest źle - miłośnicy bullowatych niemal codziennie zmagają się z epitetami, że ich pies to z pewnością agresywny, morderczy zwierz... czasami maja dość i mogą stosować taką taktykę wypowiedzi jak wspomniany facet


Bellis_perennis - 16/4/2009 godz. 13:51


Pierwszy raz popłakałam się na uczelni i to na moje nieszczęście przez promotora. Miałam ochotę u niego w gabinecie ale wytrzymałam i rozkleiłam się dopiero po wyjściu. Otóż przez jego lenistwo moja praca straci znacznie na atrakcyjności. Straci bo on nie chce mi załatwić czegoś co jest mi potrzebne do pracy. A wystarczy jeden telefon i ewentualnie wystosowanie pisma........ Pominę fakt, że to jego obowiązek a wcześniej obiecał mi, że załatwi. Nagle okręcił kota ogonem i nara


Fatty - 20/4/2009 godz. 19:09

Bellis, mam nadzieję, że już Ci lepiej... aż się zjeżyłam jak przeczytałam co napisałaś.



Ja mam tylko delikatne marudzonko... miałam dziś wielką ochotę na spacer: nie samotny, nie z psem tylko z innym człekiem, porozmawiać na pierdoły i sprawy poważne... po prostu taką mocną wewnętrzną chęć i nie miałam z kim. Dziewczyny były zajęte swoimi "planami z panami" i powoli do mnie dociera, że to będzie szło dalej: wyjdą za mąż, wyhodują dzieci, obowiązków będą mieć kupę inne życie i ani im w głowie będzie durny spacer z dawną koleżanką...

Bolesna jest myśl błacha, że na starość nie będę miała z kim jengi układać(bo im wtedy wnuki dojdą... )... a wredna jest myśl, że najchętniej miałabym te dziewczyny tylko dla siebie .


jazz - 22/4/2009 godz. 17:06

Fatty
ja też czasami mam takie myśli ale szybko znikają ...
a ja marudzę dzisiaj bo widzę że ostatnio mało kto tu zagląda
ludzie gdzie jesteście????????????


Dyzio - 22/4/2009 godz. 18:38

Ale chodzi Ci o to, że mało kto zagląda do <Marudnika i narzekacza> czy ogólnie na nasze forum ?


JAGA - 24/4/2009 godz. 18:44

forum zamiera...Ludki-gdzie jesteście?


fasolencja - 24/4/2009 godz. 19:31

ja imprezuję
w oczekiwaniu na najleeepsze juwenalia w Polsce


Lily - 24/4/2009 godz. 19:37

Ja zaglądam, ale nie mam nic do powiedzenia
Odchudzam się, ciężko mi chyba idzie, tzn. już mnie to denerwuje (trudno się pozbyć nawyku rozrywkowego pojadania).


Likwidator - 25/4/2009 godz. 10:36

ale mam dołka, nawet nie wiem na co ponarzekać (


xGetBoredx - 25/4/2009 godz. 14:31

To jest nieprawdopodobne, ale piszę o podobnych sprawach już 3 raz w przeciągu chyba 2 miesięcy... Zostałem dzisiaj okradziony w autobusie. Co prawda ja straciłem tylko srebrny łańcuszek, ale kolega mp3, telefon i też łańcuszek. Dobrze, że skończyło się tylko na tym, bo było blisko tego, abyśmy się znaleźli z napastnikiem na przystanku no i pewnie w efekcie bym przez najbliższe 2 tygodnie chodził z podbitymi oczami.
Omijam Katowice szerokim łukiem!


Loviisa-chan - 25/4/2009 godz. 18:44

xGetBoredx, jak to się stało o.O? Współczucia, naprawdę...


xGetBoredx - 26/4/2009 godz. 07:02

Na przystanku doczepił się do mojego kolegi jakiś koleś, później ja doszedłem. Wsiedliśmy do autobusu, a on za nami. Chwilę czaił co robimy i niedaleko przed przystankiem zaczął się do nas rzucać, zerwał nam łańcuszki i wyjął koledze mp3 z kieszeni i kazał oddać telefon. Ja w tym momencie włożyłem tel i mp3 do tylnych kieszeni. Na szczęście drzwi się otworzyły i wyszedł. Teraz żałuję, że nie zareagowaliśmy, mogliśmy chociaż wołać pomocy czy nawet go zaatakować. Jednak strach okazał się silniejszy.


JAGA - 26/4/2009 godz. 08:21

tak po prostu w autobusie? Straszne Masz okropnego pecha, choć dobrze, że nic się Wam nie stało. Eh...te Katowice (jeszcze minimum 2 lata życia w tym mieście)


Loviisa-chan - 26/4/2009 godz. 10:33

I pewnie nikt nie zareagował Z drugiej strony na pewno Wy dwaj dalibyście sobie z nim radę ale faktycznie, w takich sytuacjach emocje biorą górę i strach potrafi sparaliżować... Katowice Katowicami, ale takie coś się może wszędzie zdarzyć. Ja zawsze byłam taka, że wracałam sama po nocy bo wierzyłam że mi się nic nie stanie i tak dalej ale po paru incydencikach, na szczęście skończyło się na strachu ale wystarczyło, żebym zmieniła zdanie. Tylko, że po dwóch takich straciłam niejako to wcześniejsze poczucie bezpieczeństwa i doszło do tego, że bałam się wieczorem wyjść gdziekolwiek ze znajomymi, a to już lekkie przegięcie - no i zauważyłam, że im więcej o tym myślę i im bardziej się boję, tym częściej przyciągam takie sytuacje, więc teraz staram się odzyskać dawne poczucie bezpieczeństwa i po prostu nie myśleć o tym. Ale oczywiście już nie wracam sama do domu, zawsze z przyjaciółmi. A jak nie, to taksówka i spokój.

[edytowane 26/4/2009 od Loviisa-chan]


jazz - 22/5/2009 godz. 19:23

mam taką depresję ze aż RATUNKUUUUUUUUUUU (


Dyzio - 22/5/2009 godz. 20:17

Depresja to społeczny problem dużej populacji ludzi. Sam to kiedyś przeżyłem i wyszedłem z tego. Trzeba sobie przede wszystkim uświadomić co to jest i jak z tym skutecznie walczyć. Według mnie jest to przykry stan psychiczny objawiający się różnymi, nieuzasadnionymi lękami. Mogą to być obawy przed starością, śmiercią, utratą pracy, bliskiej osoby itp. Jeśli uświadomimy sobie co wywołało w nas depresję, jaki lęk był jej przyczyną to wtedy możemy podjąć konkretne środki zaradcze aby nasz stan psychiczny poprawił się. Najlepszym lekiem nie są żadne środki psychotropowe ingerujące w naszą strukturę psychiczną lecz wewnętrzne przekonanie, że nasz problem nie jest taki straszny jak się nam wydaje. Dobrym poprawiaczem nastroju i powrotem do stanu równowagi jest szczera rozmowa z osobą do której mamy zaufanie. Tak zwyczajnie dobrze jest wygadać się komuś, kto nas wysłucha i niekonieczne zrozumie ale przynajmniej będzie starał się nam pomóc doradzić i będziemy czuli, że kogoś obchodzą nasze problemy. Sama świadomość tego, że ktoś się interesuje nami i chce nam pomóc to bardzo dużo w takich stanach. Nigdy nie uciekamy w alkohol, narkotyki, sex itp. używki bo to prowadzi tylko do uzależnienia a nie rozwiązuje problemu.
Czynnikami sprzyjającymi stanom depresyjnym są samotność, dlatego staramy się spotykać i rozmawiać z ludźmi o których wiemy, że nam dobrze życzą. Brak światła, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Jeśli mamy taką możliwość staramy się wychodzić na spacery przynajmniej jednogodzinne, albo robić krótkie wycieczki rowerowe codziennie. Przypadki losowe (śmierć bliskiej osoby czy też porzucenie przez bliską osobę). Staramy się wytłumaczyć i zrozumieć dlaczego tak się stało i że mimo tego żyć trzeba dalej.
W każdym razie Jazz nie możesz być sama , gdy jesteś w takim stanie. Zaproś do siebie przyjaciółkę albo idź do niej. Jeśli nie możesz tego zrobić to zadzwoń lub skontaktuj się przez GG . Rozmowa z drugim człowiekiem jest tu bardzo potrzebna. A najlepiej opowiedz jej o swoim problemie. Taka spowiedź zaufanej osobie bardzo pomaga i oczyszcza. Życzę Ci , aby ten stan szybko minął. Jutro będzie lepiej.


Psubrat - 22/5/2009 godz. 23:50

quote:
Depresja to społeczny problem dużej populacji ludzi. Sam to kiedyś przeżyłem i wyszedłem z tego. Trzeba sobie przede wszystkim uświadomić co to jest i jak z tym skutecznie walczyć. Według mnie jest to przykry stan psychiczny objawiający się różnymi, nieuzasadnionymi lękami. Mogą to być obawy przed starością, śmiercią, utratą pracy, bliskiej osoby itp. Jeśli uświadomimy sobie co wywołało w nas depresję, jaki lęk był jej przyczyną to wtedy możemy podjąć konkretne środki zaradcze aby nasz stan psychiczny poprawił się. Najlepszym lekiem nie są żadne środki psychotropowe ingerujące w naszą strukturę psychiczną lecz wewnętrzne przekonanie, że nasz problem nie jest taki straszny jak się nam wydaje. Dobrym poprawiaczem nastroju i powrotem do stanu równowagi jest szczera rozmowa z osobą do której mamy zaufanie. Tak zwyczajnie dobrze jest wygadać się komuś, kto nas wysłucha i niekonieczne zrozumie ale przynajmniej będzie starał się nam pomóc doradzić i będziemy czuli, że kogoś obchodzą nasze problemy. Sama świadomość tego, że ktoś się interesuje nami i chce nam pomóc to bardzo dużo w takich stanach. Nigdy nie uciekamy w alkohol, narkotyki, sex itp. używki bo to prowadzi tylko do uzależnienia a nie rozwiązuje problemu.
Czynnikami sprzyjającymi stanom depresyjnym są samotność, dlatego staramy się spotykać i rozmawiać z ludźmi o których wiemy, że nam dobrze życzą. Brak światła, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Jeśli mamy taką możliwość staramy się wychodzić na spacery przynajmniej jednogodzinne, albo robić krótkie wycieczki rowerowe codziennie. Przypadki losowe (śmierć bliskiej osoby czy też porzucenie przez bliską osobę). Staramy się wytłumaczyć i zrozumieć dlaczego tak się stało i że mimo tego żyć trzeba dalej.
W każdym razie Jazz nie możesz być sama , gdy jesteś w takim stanie. Zaproś do siebie przyjaciółkę albo idź do niej. Jeśli nie możesz tego zrobić to zadzwoń lub skontaktuj się przez GG . Rozmowa z drugim człowiekiem jest tu bardzo potrzebna. A najlepiej opowiedz jej o swoim problemie. Taka spowiedź zaufanej osobie bardzo pomaga i oczyszcza. Życzę Ci , aby ten stan szybko minął. Jutro będzie lepiej.


nigdy nie miałeś depresji, jesli to napisałeś i nie wiesz o czym piszesz.
jazz, jeśli rzeczywiście wołasz ratunku, to zbierz resztki sił i dyrdaj do lekarza i powodzenia


adamrozew - 23/5/2009 godz. 07:39

Psubrat Dyzio nie napisal jakis glupot, to co napisal w sumie jest ok, tylko to wystarcza dla bardzo krotkich i lagodnych zaburzen nastroju, a nie w ciezkich depresjach.
Dyzio to nie takie latwe - depresje sa rozne, spowodowane sytuacja zewnetrzna (konkretne problemy) i endogenne (tylko chemia mozgu). Te ostatnie sa najgorsze bo wracaja czesto okresowo.
Dyzio depresja to jest :
1.Bycie na rozpalonym sloncu, z otwartymi powiekami i nie mozesz, nigdzie sie schowac
2.To jezeli masz silne poczucie obowiazku (jak dlugo?) i wiesz ze masz osoby bliskie dzialanie w pracy jak automat, wracajac do domu kladziesz sie do lozka zwiniety w klebek i myslisz..
3.To jest czesto niesprecyzowany zwierzecy lek paralizujacy dodajacy ci tone cegiel na klatke piersiowa
4. To jest sennosc, ale nie zasniesz. To jest tez strach przed zasypianiem (sa tez depresje o innym cyklu), bo wieczorem czujesz sie czasami troche lepiej,a wiesz ze obudzisz sie o 4 rano z paralizujacym strachem i placzem przerazajcym nalblizsze tobie osoby
5.To sa sny typu. Plyniesz z wyspy do brzegu, jest jasne blekitne niebo, zielen, lazur, ty plyniesz jest bardzo goraco, ty nie mozesz doplynac meczysz sie, brzeg sie nie zbliza, jest goraco i jasno bo nat toba swieci czarne slonce - koszmar
6.Nigdy nie wierzylem w pieklo, ale depresja jest wlasnie pieklem
7.Sa to tez mysli, na poczatku ah gdyby mnie np. przejechal tramwaj, potem zaczynasz sobie wyobrazac co zrobic aby .. potem juz czynisz konretne przygotowania, ale tego nie robisz, bo tu masz bliskich ktorych (wtedy wiesz o tym najlepiej) bardzo kochasz, bierzesz nowoczesne leki (sa bezpieczne do dalszych nastepstw nie dochodzi. Tylko nie mysl, ze masz to za soba - musiz byc czujny, aby wyprzedzic depresje i zareagowac lekami,
Wiec Dyzio rozmowa nie zawsze pomoga, zwlaszcza ze wdepresji masz ochote schowac sie do norki a nie isc do ludzi.
Najgorsze jest co innego, za pierwszym razem myslisz, ze to tobie sie raz przydarzylo, po drugim razie wiesz ze to wraca i do konca zycia nie bedziesz wiedzial czy to kiedys nie wroci ale np. bez happy endu

[edytowane 23/5/2009 przez adamrozew]

[edytowane 23/5/2009 przez adamrozew]


Dyzio - 23/5/2009 godz. 09:24

Ja takich poważnych objawów jak opisał Adam w swoich punktach, nie miałem. Byc może przebieg mojej depresji byl łagodniejszy. Natomiast uważam, że jedną z ważnych przyczyn występowania tego stanu jest regularne picie alkoholu i to niekoniecznie tego wysokoprocentowego. Alkohol działa bardzo podstępnie na świadomość czlowieka, nie tylko na drugi dzień kiedy mamy kaca ale długookresowo wywołuje zmiany w naszym mózgu. Tu jest dobry artykuł na temat depresji i jej powstawania :
http://www.terapia.rubikon.pl/html/2001/depresje%20a%20alko hol.htm


jazz - 23/5/2009 godz. 10:28

dzięki wszystkim ja chodzę już na terapię ,od dawna tylko że czasami dopada mnie jednak gdzieś niespodziewanie. i wszystko co napisał adam już przerabiałam w swiom życiu.
tylko czasami czuje że potrzebuje kogoś ...
ech depresja to rak mojej duszy


Lily - 23/5/2009 godz. 13:07

Nie ma się co kłócić o to, co jest depresją,a co nie - są po prostu różne stopnie nasilenia,z lekką depresją można spędzić nawet całe życie... Są tez takie depresje, podczas których się nie wstaje z łóżka i o pójściu do lekarza też nie ma mowy, chyba że nas ktoś tam zaprowadzi.


Catinahat - 28/5/2009 godz. 12:26

Mi po paru latach walki z samą sobą udało się wyjść z dołka ale niestety od jakiegoś czasu prześladuje mnie strach że coś mi się stanie. Że ktoś mnie skrzywdzi. Strasznie też boję się jeździć samochodem. Wręcz paraliżuje mnie strach że popelnię jakiś błąd i spowoduję wypadek. Czy to już się kwalifikuje na wizytę u psychologa? Mam już tego po dziurki w nosie bo czuję się przez to jak małe, nieporadne dziecko.


Loviisa-chan - 31/5/2009 godz. 15:14

Do cholery jasnej, mam już dość tych p******* studiów, wygląda na to że czeka mnie wrzesień a przez idiotyczny termin poprawki zdaje się, że będę musiała przezimować rok i zdawać licencjata za rok, shit W takim momencie!! I co ja teraz zrobię?? Nosz k....


fasolencja - 31/5/2009 godz. 16:36

Lovii, a nie da się jakoś poprawiać? Ja kilka dni temu miałam taką samą, stresową sytuację, ale okazało się, że zaliczyłam poprawę, a facet robi kolejną, chociaż straszył, że będzie tylko jedna. mam nadzieję, że jakoś się odkręci :*


Loviisa-chan - 31/5/2009 godz. 16:48

Dzięki Fasol :* Nie wiem, popytam ale nie robię sobie już nadziei... :|


greene - 1/6/2009 godz. 17:28

co prawda zawsze omijałam ten temat szerokim łukiem, bo uważałam, że i tak marudzę wokół siebie, po co więc jeszcze dodatkowo obarczać tym biednych czytelników forum...ale dziś chyba nadszedł dzień kulminacyjny stresu, złości, strachu i zrzędzenia. Wszystko przez sesję. Zapewne większość z Was boryka się z tym jakże niefajnym problemem. Sesją. właśnie nadszedł czas, kiedy wredni profesorowie i doktorzy zacierają ręce przed każdym egzaminem w nadziei, że nasz poziom wiedzy jest nie większy od ziarnka grochu...
Ja mam jutro 3 egzaminy i zaliczenie. Niestety do jutra rana nauczę się tylko na jedno z powyższych. Z resztą mam już tak trzeci dzień z rzędu. Nie mam głowy do niczego, gdziekolwiek bym się nie ruszyła widzę tylko przed sobą xerówki, xerówki, xerówki.. brrr. A w żyłach zamiast krwi ostatnio mam kofeinę. No bo jak tu się nauczyć, wyrobić ze wszystkim, wszędzie zdążyć a przeto nie "zemrzeć"? Ehhh (

[edytowane 1/6/2009 przez greene]


fasolencja - 1/6/2009 godz. 17:33

ja tam sesje mam dwie i jakoś daję radę grunt to wyluzować. a kawy nie piję bo nie lubię.


Loviisa-chan - 4/6/2009 godz. 11:55

Czyli jednak. Wyrok: wrzesień. Na licencjacie. Będzie rok zimowania. Super, q*wa. Ja i 6 innych osób, pojechali :|

[edytowane 4/6/2009 od Loviisa-chan]


fasolencja - 4/6/2009 godz. 12:15

Lovi, tak mi strasznie przykro nie wiem co powiedzieć, zrobili Wam straszne sku*wysyństwo.


Loviisa-chan - 4/6/2009 godz. 15:45

Dzięki Fasol :* No nic, trzeba będzie rozejrzeć się za pracą, może jakiś freelancer w biurze tłumaczeniowym (super by było) albo lektor w szkole językowej... no i będę miała czas, żeby wreszcie prawko zrobić, wziąć się porządnie za japoński, jak się znajdzie pracę to i pieniądze wpadną, no i skończymy z chłopakiem studia równocześnie : P - nie powiem, są i zalety


bułek - 6/6/2009 godz. 08:22

Współczuje Lovisko za sytuacje w jakiej się znajazłaś. Trzymam kciuki za sukces, pomimo przeciwności losu. Może okaże się że wyjdzie Ci to na dobre .

Pozdrawiam


toksyczna_siostra - 6/6/2009 godz. 08:36

ja mam sesje jestem chora , słaba i wściekła i nie ma kasy


Bellis_perennis - 6/6/2009 godz. 10:17


Moja wymarzona specjalizacja na mgr została zamknięta szukam pospiesznie czegoś innego


Loviisa-chan - 6/6/2009 godz. 11:47

Dzięki Bułek

Bellis, ta we Wrocku ? Ale szit :|


Dyzio - 8/6/2009 godz. 12:34

Wziąłem się za zrobienie nowych, drewnianych schodów do piwnicy. Coś mi ta robota słabo idzie
Chyba sobie na dzisiaj odpuszczę


JAGA - 8/6/2009 godz. 17:30

Dyziu: zawsze najtrudniej jest zacząć, potem już z górki


Dyzio - 8/6/2009 godz. 19:52

Też tak myślę. Może jutro będę miał więcej ochoty do pracy


Wege-mewka - 8/6/2009 godz. 19:58

Pracuj, pracuj : )
Tak wiem, łatwo powiedzieć...

[edytowane 8/6/2009 przez Wege-mewka]


bułek - 9/6/2009 godz. 13:53

Kurde, trza się uczyć, bo sesja się zbliża. Nie ma to jak słodkie lenistwo w czasie semestru ;P.


rubia - 9/6/2009 godz. 19:15

Wszystkim studentom życzę powodzenia, nawet jeśli czasem noc za krótka, żeby się przygotować do egzaminu, a nadmiar kofeiny w żyłach niekoniecznie dobrze robi sercu. Loviiku- strasznie mi przykro ale sama dobrze wiesz, że nie ma tego złego...Kiedyś byłam w podobnej sytuacji...Będzie dobrze: w końcu jesteś mądrą dziewczynką! Trzymam kciuki za jak najkorzystniejsze dla Ciebie rozwiązanie tej sprawy!


Loviisa-chan - 9/6/2009 godz. 20:18

Dokładnie Rubiuś, nie ma tego złego Dzięki za wsparcie ^^


bułek - 10/6/2009 godz. 13:14

Dzięki Rubia. Rzadko zdarzało się żebym w trakcie studiów hardkorował i zakuwał do rana. Raczej mi to nie grozi. Kawy nie pijam = dbam o serducho .


czapla_666 - 10/6/2009 godz. 15:02

Moja szefowa <dorabiam sobie weekendami> dala mi wybor: albo szkola, albo praca. Potrzebowala mnie dwa tygodnie temu. W tym czasie mialam ostatnie, zaliczeniowe sprawdziany. Wiadomo, co wybralam... i zostalam bez pracy;/ a co za tym idzie ---> bez kasy na gitare <beczy> Moim marzeniem byl elektro-akustyk... Ibaneza.


rubia - 10/6/2009 godz. 17:56

quote:
Dzięki Rubia. Rzadko zdarzało się żebym w trakcie studiów hardkorował i zakuwał do rana. Raczej mi to nie grozi. Kawy nie pijam = dbam o serducho .


Bułek: Ja też jakoś dziwnie dostawałam w czasie sesji napadów senności przed egzaminami . W ciągu 5 lat zarwałam AŻ jedną noc- po prostu mój organizm nie toleruje trybu nocnego. A co do kawy, to bez obaw: raczej nie szkodzi sercu- gorzej radzi sobie z kawą żołądek...
Czapla: dobry wybór, a gitara tylko przesunęła się w czasie. Trzymam kciuki, żebyś szybko znalazła nową pracę, a szefowe przecież przychodzą i odchodzą...Jeśli postawiła Ci takie ultimatum, to może dobrze, że się rozstałyście- mądry pracodawca raczej wspiera pracowników, którzy chca się uczyć.

[edytowane 10/6/2009 przez rubia]


bułek - 11/6/2009 godz. 06:58

Nie lubie smaku kawy, rzadko pijam wiec trudno mi jest się do niego przyzwyczaić. Lepszym wyjściem jest pouczyć się w dzień (jeśli ktoś ma taką możliwość) a w nocy spać, bo następnego dnia można działać a nie zamulać .


pmk - 11/6/2009 godz. 08:53

Nie chce mi się iść na procesje ...


Loviisa-chan - 11/6/2009 godz. 10:04

To nie idź, masz problem


Dyzio - 11/6/2009 godz. 10:38

quote:
Nie chce mi się iść na procesje ...

No i co, byłeś na procesji ?


pmk - 11/6/2009 godz. 11:48

Byłem ... obok procesji, kiedy zmierzała już do końca . To nie to co kiedyś kiedy kradło się tasiemki , to już nie te czasy młodości . Ogólnie nie było za dużo ludzi, no i ta pogoda , niby pochmurnie ale tak duszno i parno jak nie wiem co, będzie ostra burza na wieczór .


xGetBoredx - 11/6/2009 godz. 16:36

No kurde pogoda. W południe było bardzo gorąco i duszno, w zasadzie to zwiastowało deszcz, aczkolwiek łudziłem się, że jakoś się obejdzie ew. popada w nocy. Zachciało mi się znowu wyjść, byłem już przygotowany kiedy zaczęło lać. No jak na złość! Teraz muszę czekać aż trochę wyschnie i będzie się dało jako tako wyjść z domu.


Dyzio - 11/6/2009 godz. 17:56

Dlaczego sie boisz deszczowej pogody? Z cukru nie jesteś. Bierzesz parasol i idziesz


noe - 11/6/2009 godz. 18:32

albo krótkie spodenki, odpowiednią kurteczkę (nieprzemakalną) i sandałki...i hola na ciepły, wiosenny deszczyk


xGetBoredx - 12/6/2009 godz. 11:36

Z racji uprawianego sportu tak średnio mogę funkcjonować w deszcz Kurcze, dzisiaj to samo :/ Popadało trochę, ale mam nadzieję że już mnie deszcz nie zaskoczy.


Loviisa-chan - 12/6/2009 godz. 20:34

To znajdź sobie też jakieś 'domowe' zainteresowanie


noe - 12/6/2009 godz. 20:59

np focenie


czapla_666 - 12/6/2009 godz. 21:45

Wstaje rano i co? Uczulenie wyzlo;/ Przez caly dzien czuje sie jak jeden wielki... babelek, ktory strasznie swedzi... Ekch, masakra;/ Zycie uprzyksza czlowiekowi, i wygladam jak... krowa z czerwonymi latkami <wnerw> <zly>


Loviisa-chan - 13/6/2009 godz. 09:10

Czapla, masz atopowe? Jak tak to idź do lekarza, niech Ci przepisze maść Elocom, posmarujesz ze 3 razy i po sprawie, naprawdę dobra.


jazz - 13/6/2009 godz. 10:48

jak dalej będzie taka pogoda, to będę miała wiecznego DOŁA (


Wege-mewka - 13/6/2009 godz. 11:34

"Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata" - czy nie mamy przypadkiem kwietnia? Bo u mnie taka pogoda zmienna.... Trochę mnie to zaczyna wkurzać. ; )
A tak pozatym to otwieram dzisiaj lodówkę (co robię rzadko...) a tam taki kawał mięsa... I od razu mi się popsuł humor...
A i jeszcze atmosfera w domu nie za ciekawa...


Fatty - 13/6/2009 godz. 19:16

Wszyscy ustawicznie psują mi humor dręcząc mnie o prawo jazdy.

Próbowałam razy kilka i nie wyszło: mój strach przed kierowaniem pojazdem jest silniejszy ode mnie.
Chcę zamknąć ten rozdział, ale oni mi chyba nie dadzą.


bułek - 13/6/2009 godz. 20:12

Mnie wkurza, że musze pisać o tych trupkach... Na początku mi się ten temat podobał, ale jak trzeba zabrać się do roboty to nawet najlepszy staje się głupi...
Kurde, ponarzekałem, ale trzeba wracać do roboty.


jazz - 13/6/2009 godz. 20:20

o jakich trupkach?? bo nie jestem w temacie????
królik mnie ugryzł jak dawałam mu jeść ,wredny


bułek - 13/6/2009 godz. 20:27

quote:
o jakich trupkach?? bo nie jestem w temacie????


Takich podziemnych . Dobra, bez żartów: Obrządek pogrzebowy w epoce brązu. Wymyśliłem sobie taki i teraz cierpie.

quote:
królik mnie ugryzł jak dawałam mu jeść ,wredny


A to zły królik . Mocno Cie użarł?


jazz - 13/6/2009 godz. 20:31

hmmm temat wydaję się być ciekawy nawet, więc nie marudź
a królik nie ugryzł mocno ale pierwszy raz a jest już ze mną prawie 3 lata!!!
ciekawe co chce mi przez to powiedzieć?!?!?!
chyba już go nudzę swoją osobą
nawet królik już mnie nie kocha..........DÓŁ


bułek - 13/6/2009 godz. 20:41

quote:
chyba już go nudzę swoją osobą
nawet królik już mnie nie kocha..........DÓŁ


Masz niezłe schizy. Zbyt szybko wpadasz w depresje, chyba Ci za nią płacą


jazz - 13/6/2009 godz. 20:50

doły i depresje to moja specjalność swoją drogą szkoda że mi za nie nie płacą! spałabym na forsie dobra kończę z tym dołowaniem


bułek - 13/6/2009 godz. 20:59

quote:
dobra kończę z tym dołowaniem


Trwaj w tym postanowieniu jak najdłużej bo szkoda życie na depresję .


noe - 13/6/2009 godz. 21:01

kurde, mam nadzieje, że obeschnie do jutra... jestem ustawiony na wspin


xxl - 14/6/2009 godz. 17:01

Ech, myślę już o wakacjach i snuję plany swojego pierwszego samodzielnego wyjazdu nad morze, a muszę się jeszcze uczyć tej przeklętej historii :/ żeby zaliczyć zaległy sprawdzian, koszmar. Ostatnia lekcja historii w tym roku szkolnym i w ogóle w moim życiu, a muszę kuć :/ Idzie jak krew z nosa. Niech mnie ktoś zastrzeli.


Dyzio - 14/6/2009 godz. 18:54


JAGA - 14/6/2009 godz. 19:22

xxl: chętnie nauczę się za Ciebie- czysta przyjemność: z jakiego okresu jest ten sprawdzian?
A za mnie niech ktoś idzie we wtorek na egzamin- diagnoza w resocjalizacji: ma ktoś ochotę?


xxl - 14/6/2009 godz. 19:51

Jaguś, wiele bym dała, by zamiana była możliwa. Do zaliczenia okres międzywojenny. Polityka światowa jeszcze daje się przetrawić, ale to co się działo wtedy w Polsce to czyste szaleństwo. Niewiele się od tego czasu zmieniło... Ech, w dodatku zaczyna mnie boleć głowa - jak zawsze przed sprawdzianami z historii... Przypadek?

Dzięki, Dyziu


JAGA - 14/6/2009 godz. 20:29

trzymam kciuki!!! w okresie międzywojennym najbardziej chrzaniły mi się ugrupowania, które wtedy po kolei zasiadały w rządzie. To prawda niewiele się zmieniło do tego na maturze miałam to "odczytania" satyrkę dotyczącą sanacji i oczywiście zobaczyłam na niej co innego niż życzyli sobie w kluczu. Powodzenia


verufer - 16/6/2009 godz. 18:28

quote:
Wszyscy ustawicznie psują mi humor dręcząc mnie o prawo jazdy.

Próbowałam razy kilka i nie wyszło: mój strach przed kierowaniem pojazdem jest silniejszy ode mnie.
Chcę zamknąć ten rozdział, ale oni mi chyba nie dadzą.

Probowalas wziasc ich na jakas "niewinna, choc nie do konca legalna" przejazdzke i w trakcie zmierzania z duza predkoscia na jakis sporego rozmiaru obiekt spogladajac na podloge spytac sie z kamienna mina "a gdzie tu jest hamulec?"... Mozesz jeszcze dopiero w ostatniej chwili wcisnac go do podlogi zeby odczuli sily bezwladnosci i efekt gwarantowany... Pozdrawiam


adamrozew - 17/6/2009 godz. 02:44

Coz nie bede sie rozpisywal . Ale wpis w tym miejscu adekwatny jest do mojego samopoczucia.



ps. nawet kot, choc mam ochotę na "futroterapię" mnie dziisiaj ignoruje - przegiecie

[edytowane 17/6/2009 przez adamrozew]


Dyzio - 17/6/2009 godz. 08:51

Adamie może chciałbyś zamienić kota na pieska. Kot to indywidualista chodzący własnymi ściezkami a pies zawsze się do Ciebie przytuli i ukoi w w zmartwieniu (dogoterapia).


Loviisa-chan - 17/6/2009 godz. 11:30

No to co, koty są fajne i zmniejszają u człowieka ryzyko różnych chorób a psy nie Ale nie powiem, ja w przyszłości chcę mieć kotka i golden retrievera, będą się razem wychowywać od małego ^^

I głowa do góry Adam, jutro będzie lepiej ; )

[edytowane 17/6/2009 od Loviisa-chan]


adamrozew - 17/6/2009 godz. 16:01

Dyzio
Psy sa fajne (nie wszystkie jednak). Koty są fajne wszystkie według mnie.
Co do mojego kota nie ma takiej sumy ani innego zwierzaka za którego bym go zamienił. Przyjaciół (nawet włochatych) się nie zamienia.


Bellis_perennis - 17/6/2009 godz. 19:09


Wszystkie psy są fajne tylko często trafiają w złe ręce. Czasem nie mogę się nadziwić jak bardzo można "zepsuć" te kochane zwierzęta.


pmk - 17/6/2009 godz. 21:09

Dzisiaj się przekonałem o dużym minusie wege* , znaczy się czyszcząc lodówkę, grzyb i smród był 10 razy większy niż zwykle buu


bułek - 18/6/2009 godz. 07:22

Nieźle zapuściłeś lodówke. Z jednej strony fajnie, bo nie musisz chodzić do sklepu lub do lasu na grzyby . Częściej myj to nie będzie tego problemu.

Ja wywaliłem lodówke bo była już stara - energochłonna i sypiąca się. Przez ponad miesiąc żyje bez lodówki, ale oczywiście kupie bo nie wyobrażam sobie bez niej życia .


xxl - 18/6/2009 godz. 08:37

Mam nadzieję, że nie wywaliłeś jej na śmietnik, tylko przekazałeś do sklepu/odpowiedniego zakładu


Dyzio - 18/6/2009 godz. 09:12

quote:
Dzisiaj się przekonałem o dużym minusie wege* , znaczy się czyszcząc lodówkę, grzyb i smród był 10 razy większy niż zwykle buu

Trzeba było tego nie robić ! Może by Ci się udalo wyhodowac jakiś nowy antybiotyk z pleśni jak zrobil to Aleksander Fleming

[edytowane 18/6/2009 przez Dyzio]


Aleksandran - 18/6/2009 godz. 10:13

Moja najlepsza przyjaciółka wyjechała na 3 miesiące do Anglii A jutro mój chłopak wyjeżdża na 10 dni do Chorwacji


bułek - 18/6/2009 godz. 17:48

quote:
Mam nadzieję, że nie wywaliłeś jej na śmietnik, tylko przekazałeś do sklepu/odpowiedniego zakładu


Złomiarz (ale nie taki żul, tylko firma) zabrał. Do sklepu czy do skupu z chęcią bym oddał ale nie miałem transportu. Rozebrał ją już ją pewnie na czynniki pierwsze. Ma tam kontakty jakieś wiec pewnie niemetale do recyklingu poszły. Tak mi się przynajmniej wydaje.


xxl - 19/6/2009 godz. 09:17

Niedługo wychodzę na apel końcowy Jak zwykle nie mam się w co ubrać i ogarnia żal, że przez dwa miesiące nie zobaczę tych wszystkich życzliwych buziek. Zwłaszcza jednej. Ech, na całe lato został mi jeden tylko rozmówca. Cóż, przynajmniej dziś trochę kasy wpadnie.


verufer - 19/6/2009 godz. 11:25

quote:
Ech, na całe lato został mi jeden tylko rozmówca.
Przeciez niewazna jest ilosc tylko jakosc... I tak masz wiecej osob do rozmowy niz ja Pozdrawiam


noe - 19/6/2009 godz. 13:13

człowiek się stara, zarywa 4 noce pod rząd, aby oddać pracę mgr w terminie, a promotor wszystko "psuje" i nie wpisuje w porę oceny z seminarium mgr do USOS'a


czapla_666 - 19/6/2009 godz. 13:31

U mnie jedynym powodem do narzekan jest pogoda;/ Ciagle pada.....


xxl - 19/6/2009 godz. 14:56

quote:
I tak masz wiecej osob do rozmowy niz ja

No, to akurat nie moja wina, a przynajmniej się do niej nie poczuwam

Właśnie opatruję moje zbolałe stopy... Nie ma takich butów, które by mnie nie obcierały, a zwłaszcza eleganckich. Swoich mam trzy pary, maminych kilkanaście, a i tak zawsze kończy się tym, że wracam do domu na boso albo czekam na podwózkę :/

Przynajmniej spotkanie (pół)klasowe było prześwietne... Poszliśmy do restauracji rodziców jednej z naszych dziewczyn, nie musieliśmy za nic płacić Bardzo miły gest.


verufer - 19/6/2009 godz. 22:22

quote:
No, to akurat nie moja wina, a przynajmniej się do niej nie poczuwam

Czemu Twoj umysl mowi o winie? Ja nic takiego nie napisalem i nic Ci nie zarzucam... Napisalem tylko bys byla zadowolona z tego co masz, bo zawsze mozna miec miej... Pozdrawiam


xxl - 19/6/2009 godz. 22:30

Znowu straciłam kumpla i uważam, że bynajmniej sobie na to nie zasłużyłam A zadowolenie przyćmiewa obawa, że stracę z dnia na dzień i tego ostatniego.


adamrozew - 20/6/2009 godz. 06:26


Dyzio - 20/6/2009 godz. 08:04

Co się stało Adamie ??


rubia - 20/6/2009 godz. 10:30

No właśnie, Adamie, skąd ten smutek?


adamrozew - 20/6/2009 godz. 14:16

Nazwijmy to chemia mozgu, licze tylko, ze nauczony wieloletnim doswiadczeniem i wiedza tym razem szybko sobie poradze. Nie znosze tych moich demonów, zwlaszcza za to ze wracaja.
Ale skoro tu pisze to nie jest najgorzej - narazie tfu tfu


rubia - 20/6/2009 godz. 15:01

Trochę nie wypada doradzać lekarzowi, ale ja na Twoim miejscu zafundowałabym sobie serię okładów z kota. Na pewno pomogą!


Dyzio - 20/6/2009 godz. 16:36

Albo oderwanie się od pracy zawodowej na jakiś czas i wypoczynek na łonie natury. Czasowa zmiana miejsca bardzo dobrze działa na psychikę i regeneruje organizm.
Net mi bardzo wolno działa. Strony otwierają się kilkanaście sekund.


Loviisa-chan - 20/6/2009 godz. 17:56

"Okłady z kota", haha xD


rubia - 20/6/2009 godz. 18:14

quote:
"Okłady z kota", haha xD


No właśnie, Loviiku, ta terapia nie dość, że jest skuteczna, to jeszcze w przypadku Adama bezpłatna i dostępna w dowolnym momencie po pracy . Ja w razie potrzeby, niestety, muszę się okładać cudzymi kotami


adamrozew - 20/6/2009 godz. 20:04

Terapia kotem jest oki, zwlaszcza jak futro mruczy przy mnie w nocy gdy kolejna noc zarywam


Bellis_perennis - 21/6/2009 godz. 21:23


Adamie może za dużo pracujesz? Wiem jak to wygląda u lekarzy. Praca, praca, praca.

Mi też smutno. Każdy kolejny mężczyzna to nie ten jakiego ja bym chciała. Może jestem zbyt wymagająca... Chyba tak


Dyzio - 21/6/2009 godz. 22:05

Bellis, może dokładnie sprecyzuj jakiego mężczyznę byś chciała. Zamieść ogłoszenie tu, na portalu w <towarzyskich>.


Loviisa-chan - 22/6/2009 godz. 10:21

Bellis, być może jesteś, nie wiem ale nie trać optymizmuuu :* Wystarczy ten jeden moment, trafić w dobrym czasie w dobre miejsce i jestem pewna, że to jest dla Ciebie już uknute


pmk - 22/6/2009 godz. 10:22

Deszcz pada .......


Paulina160587 - 22/6/2009 godz. 10:33

a w Poznaniu pogoda znośna: pokropuje trochę, ale dość ciepło jest, chociaż mogłoby być więcej słońca

a ja mam niedługo obronę!!! nie chce mi się uczyc!!! właśnie o tym chciałam pomarudzić;D


ankaopolanka - 22/6/2009 godz. 10:49

Co to za lato? Pada i zimno. A następnego dnia znowu zimno i pada... W lipcu mam urlop jak nadal będzie taka pogoda...

[edytowane 22/6/2009 od ankaopolanka]


Aleksandran - 22/6/2009 godz. 14:02

Jestem cholernie uzależniona od mojego chłopaka Tak strasznie go kocham i nie wiem jak wytrzymam jeszcze cały tydzień bez niego. Ciągle próbuję coś robić, żeby nie myśleć o tym, że go nie ma. Chociaż to dosyć trudne w wakacje.


fasolencja - 22/6/2009 godz. 15:38

quote:
Mi też smutno. Każdy kolejny mężczyzna to nie ten jakiego ja bym chciała. Może jestem zbyt wymagająca... Chyba tak

skąd ja to znam - najgorsi są kumple znani od x lat, których nagle dopada strzała amora xD


Loviisa-chan - 22/6/2009 godz. 16:10

Paulina, na jaki temat obrona? Licencjat, tak ?


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 16:14

quote:
Bellis, może dokładnie sprecyzuj jakiego mężczyznę byś chciała. Zamieść ogłoszenie tu, na portalu w <towarzyskich>

Wątpię aby ktokolwiek z tego forum mnie chciał
quote:
Wystarczy ten jeden moment, trafić w dobrym czasie w dobre miejsce i jestem pewna, że to jest dla Ciebie już uknute

Moja Ty wróżko
Fasol u mnie problem z tym, że nie odpowiadają mi cechy osobowości. Wygląd nie ma aż tak wielkiego znaczenia.
Kumple znani od x lat? Z nimi najgorsze jest to, że zna się ich aż za dobrze.

edit: ja też się nadaję do grona licencjatowych narzekaczy

[edytowane 22/6/2009 przez Bellis_perennis]


Dyzio - 22/6/2009 godz. 16:37

quote:
Wątpię aby ktokolwiek z tego forum mnie chciał

To jaki Ty musisz mieć obrzydliwy charakter


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 16:46


Paskudny do granic możliwości


pmk - 22/6/2009 godz. 17:37

quote:
u mnie problem z tym, że nie odpowiadają mi cechy osobowości. Wygląd nie ma aż tak wielkiego znaczenia


akurat , zawsze i tak wszystko się zaczyna i kończy na uroku osobistym kiedy mija pozostaje pustka i można wracać skąd się przyszło ...


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 18:06


Mi zawsze się podobali zwariowani pasjonaci. A to, że był chudy i miał końskie zęby albo miał stanowczo zbyt wiele kilogramów mnie już nie obchodziło. Serio. Ale urok był, nie powiem I zawsze tacy byli dla mnie nieosiągalni.


pmk - 22/6/2009 godz. 18:16

zwariowani pasjonaci?


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 18:30


Mówiłam, że mam zbyt wygórowane wymagania sama mam swoja pasje i jakos tak...


pmk - 22/6/2009 godz. 18:33

jaką masz pasje ?, tylko nie mów że jesteś szalonym naukowcem


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 19:04


Pełnoprawnym szalonym naukowcem-biologiem będę jak się obronię za tydzień. A pełnoprawnym zoologiem za 2 lata. Pasja: zoologia a dokładnie drapieżne a dokładnie ich behawior Oprócz tego Japonia, Japonia i Japonia


pmk - 22/6/2009 godz. 19:13

A z drapieżnych ? Porównujesz ich do ludzi ?


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 19:37


Tutaj nie ma porównania bo zwierzęta nie zabijają dla przyjemności. Robią to aby przeżyć. Natura jest tak idealna w mechanizmach drapieżnictwa, że najczęściej ofiara nic nie czuje będąc w szoku i giną najsłabsze okazy co korzystnie wpływa na inne-te żywe i zdrowe. I za to je uwielbiam. Nie są bezmyślnymi i niebezpiecznymi mordercami tylko wyspecjalizowanymi inteligentnymi i pięknymi zwierzętami. To człowiek im przykleił łatkę "zabójcy", która akurat jemu się najbardziej należy.
Drapieżne zwierzęta szczególnie te społeczne okazują się być bardzo emocjonalnie związane z członkami swoich rodzin. Są fascynującym obiektem obserwacji. Mają w sobie coś szczególnego co nie pozwala mi się od nich oderwać. W jednej chwili bawią się jak dzieci a po kilkunastu minutach wyruszają na polowanie. Całymi wiekami były prześladowane przez człowieka niestety niesłusznie. Nawet te które wydają się najbardziej tchórzliwe <np hieny> nie są takie w rzeczywistości. Wystarczy chęć zrozumienia.

Sory za offtop


pmk - 22/6/2009 godz. 19:51

Dobra więc coś na koniec offtopa ... jednak czasami człowiek musi regulować ilość drapieżników , gdyż czasami mają one tendencje do samozagłady przez zbytnie swoje rozmnażanie przy którym są wyjadane wszelkie słabsze okazy nadające się do zjedzenia . Śmieszne jest to, że jak by nie patrzeć każdy gatunek drapieżnika w tym i my jest tak podatny na swoje żądze , że zawsze prowadzi go to do samozagłady .


[edytowane 22/6/2009 przez pmk]


Paulina160587 - 22/6/2009 godz. 19:54

quote:
Paulina, na jaki temat obrona? Licencjat, tak ?


O bezrobociu.. Tak. Nie wiem czy dożyję tego dnia, a jak cudem dożyję to nie przeżyję


Bellis_perennis - 22/6/2009 godz. 20:00

quote:
gdyż czasami mają one tendencje do samozagłady przez zbytnie swoje rozmnażanie przy którym są wyjadane wszelkie słabsze okazy nadające się do zjedzenia

Nie rozumiem tego fragmentu. Masło-maślane
Nie trzeba regulować liczebności drapieżników. Populacje mają wewnętrzne systemy zabezpieczające przed zbytnim zwiększeniem liczebności osobników. Sztandarowym przykładem jest lis. Strzelanie do niego daje więcej szkód niż korzyści. Musisz mi uwierzyć na słowo bo zajmuje się badaniem ekologii lisa.
Koniec offtopu
Amen


rubia - 23/6/2009 godz. 15:09

Mój pierwszy Dzień Ojca bez ojca. Brrr!!! Niech się już wreszcie skończy


jazz - 24/6/2009 godz. 18:09

tzw; grypa żołądkowa- niech mnie ktoś dobije


pmk - 24/6/2009 godz. 18:49

popatrz na to z drugiej strony , wychorujesz się i będziesz zdrowa jak solneczko znów zaświeci


rubia - 25/6/2009 godz. 13:15

quote:
tzw; grypa żołądkowa- niech mnie ktoś dobije


Szczerze współczuję, Jazz. Przechodziłam to raz w życiu kilka lat temu i nie chcę więcej! Mogę Cię tylko zapewnić, że czas działa na Twoją korzyść, za kilka dni odetchniesz z ulgą.


jazz - 25/6/2009 godz. 17:12

dziękuje za słowa otuchy
niestety grypa obudziła stan zapalny w żołądku i czeka mnie dłuuugie leczenie i paskudna dieta


xGetBoredx - 26/6/2009 godz. 07:16

Król popu [*]


Sagamore - 26/6/2009 godz. 09:03

rano przez moment bałem się , że to inny MJ - król kosza..


pmk - 27/6/2009 godz. 17:59

ale nuda i jeszcze ta niszcząca pogoda ...


Bellis_perennis - 28/6/2009 godz. 21:16


We wtorek obrona a ja będę z tego powodu miała kolejną nieprzespaną noc. W ramach "jestem najbardziej zestresowaną osobą na świecie...."


Loviisa-chan - 29/6/2009 godz. 09:09

Jeszcze tylko 1 dzień i będziesz miała to z głowy Bellis


JAGA - 30/6/2009 godz. 07:43

jak zaczniemy zbiorowo trzymać za Ciebie kciuki Bellis to na pewno będzie dobrze
wierzę w Ciebie, sama jestem kłębkiem nerwów z powodu niemal każdego wyzwania, które mnie czeka. Daj znać czy jest już po


fasolencja - 30/6/2009 godz. 07:49

będę trzymać kciuki za Bellis


ja bronię się we wrześniu, powód - niekompetentny promotor


Sagamore - 30/6/2009 godz. 09:17

no to współczuję: widmo wrześniowej obrony potrafi popsuć nawet najlepsze wakacje...


rubia - 30/6/2009 godz. 10:16

Bellis, i jak? Jesteś już po? Na wszelki wypadek ciągle trzymam za Ciebie kciuki


Loviisa-chan - 30/6/2009 godz. 12:14

Już napisałam w weselinku, jak zdała Bellis


Bellis_perennis - 1/7/2009 godz. 15:03


Dziękuję, że Wszyscy trzymaliście za mnie kciuki trzeba popularyzować tego rodzaju forumowe wsparcie

quote:
ja bronię się we wrześniu, powód - niekompetentny promotor

Z nimi tak już jest... Ale co nie zabije to wzmocni. Zresztą samą obroną nie ma się co martwić. Ja byłam kłębkiem nerwów dopóki nie weszłam do środka. Od razu przeszło. Teraz musisz solidnie wypocząć i obronić się na 5!!!


Loviisa-chan - 1/7/2009 godz. 20:03

Rany, Fasol, dopiero teraz to przeczytałam :/ Współczuję bardzo, ale nie martw się, Bellis ma rację,

quote:
co nie zabije to wzmocni

Ja się trochę dziwnie czuję, widząc opisy moich znajomych z grupy którzy teraz zdają egz. licencjackie, wiedząc, że (jeśli wszystko dobrze pójdzie) będę miała taki przywilej za rok, ale cóż... sama sobie zawiniłam.

[edytowane 1/7/2009 od Loviisa-chan]


xxl - 1/7/2009 godz. 21:24

Muszę w końcu na głos ponarzekać. Tym razem na ludzi, którzy bezprawnie wjeżdżają do lasu samochodami/motocyklami/quadami, stwarzając zagrożenie oraz pozostawiając za sobą rozorane ścieżki i kłęby spalin, o hałasie nie wspominając. Najgorsza jest młodzież. Dostanie taki dureń zabawkę od swego równie durnego tatuśka i myśli, że jest zajebisty Niemal za każdym razem, gdy jestem w którymś lesie, mijam jakiegoś lansiarza na motorze/quadzie, pierdzącym wniebogłosy. I zawsze się zastanawiam - zahaczy mnie czy nie, bo niektórym wydaje się, że piesi/rowerzyści stanowią jakiś podgatunek, z którym nie trzeba się liczyć i który ma im bezwarunkowo ustępować. Bozia dała korę, ale nie pofałdowała i nie rozumieją, że nie imponują nikomu, a jedyne, czym się mogą popisać to nieznajomość przepisów lub ich celowe łamanie, za co powinni z miejsca dostać karę.

Co za kretyńska moda, oby się skończyła tak szybko, jak przyszła.


Dyzio - 2/7/2009 godz. 07:57

quote:
Bozia dała korę, ale nie pofałdowała i nie rozumieją, że nie imponują nikomu,

Jak delikwent będzie miał spotkanie pierwszego stopnia z ziemią albo z drzewem to mu się dopiero kora pofałduje.


pmk - 2/7/2009 godz. 10:43

Ja dorzucę jeszcze kierowców, którzy myślą że zielona strzałka to zielone światło, oraz pieszych, którzy myślą że ścieżka rowerowa to jest ich prywatny folwark ...


xxl - 2/7/2009 godz. 18:16

Przeklęta alergia. To gorsze niż okres ;/


pmk - 4/7/2009 godz. 10:56

Znowu pada


noe - 4/7/2009 godz. 18:38

Znowu siedzę w sobotni wieczór w domu...


Loviisa-chan - 4/7/2009 godz. 20:41

Wiecie co, byłam w krakowskim zoo dzisiaj, zwierzątka tam mają full wypas, ogromne starannie zaprojektowane wybiegi, dobrze traktowane, mają sponsorów (czyli wszystko to, czego nie ma w chorzowskim :/), słodkie, kochane (oprócz węża, który w kłębie miał 30cm ) ale jedna rzecz mnie dobiła a druga wkurzyła na maksa:
1. Borsuk, który robił 'kółko' wokół swojego wybiegu, podbiegał do zamkniętego wyjścia, w którym zdążył już wygryźć kawał deski, desperacko wgryzając się w nią, robił następne kółko wokół wybiegu, dłubał minutę przy desce, robił kółko, dłubał przy desce, robił kółko....aż się popłakałam, biedak tak bardzo chciał wyjść na wolność, zachowywał się, jakby był opętany tą jedną myślą, tak mi się go żal zrobiło :/....potem w sumie to samo czułam, jak czytałam o rysiu, który pobił wszelkie rekordy i żyje już 29 lat, podczas gdy rysie na wolności jak dożywają 20tu, to już jest wyczyn - ale urodził się w zoo, i tak sobie myślę, że fajnie że dzięki temu sobie dłużej żyje ale to zwierzę nigdy nie poczuło, co to przestrzeń, wolność i płacz znowu gotowy :/
2. Idiota, w wieku nastoletnim, który przy małpkach zachowywał się jak niedorozwój, wydawał z siebie bliżej nieokreślone dźwięki, którymi chciał wkurzyć te biedne małpki, normalnie chciałam mu jeb**ć w tył tej pop****nej głowy, żeby tam wleciał ale niestety nie miałam odwagi bo nie był sam, a ochrony akurat w pobliżu nie było ( i nikt mu nie zwrócił uwagi), natomiast miałam ubaw, jak jedna z tych małpek przerwała jedzenie pomarańczy i popatrzyła na niego wyniośle xD Ale po prostu ręce opadają...


Bellis_perennis - 5/7/2009 godz. 08:56


Ja nie nienawidzę w ogrodach zoologicznych jak ludzie karmią zwierzęta. Kiedyś pokłóciłam się z jakąś babą która karmiła niedźwiedzie chipsami i widziałam ostatnio jak jakaś rodzinka karmiła kapucynki paluszkami. A dzieci potem biorą przykład....
W Wrocławiu jest nowy wybieg dla niedźwiedzi. Ogromy z krzakami gdzie mogą się zwierzaki schować, dużo przestrzeni, zieleni i nawet sadzawka z wodą. Przepaść dzieli to co było wcześniej z tym co jest teraz. A remonty wciąż trwają. Od czasu jak jest tam nowy dyrektor wiele się zmieniło.


Loviisa-chan - 5/7/2009 godz. 19:10

Nie ma to jak prawie spalić mieszkanie o.O


Dyzio - 5/7/2009 godz. 19:19

A w jaki sposób to się stało jeśli możesz cokolwiek napisac na forum ?


Loviisa-chan - 5/7/2009 godz. 20:32

Po prostu jak chciałam zrobić popcorn (w cienkim garnku, o ja głupia...) to olej się zapalił, zostawiłam go dosłownie na 2 minuty, nagle coś słyszę, wchodzę do kuchni a tu płomień Stanęłam w panice i nie wiedziałam co robić, a przecież wiem że ogniu trzeba odciąć dopływ tlenu ale w tamtym momencie czułam tylko strach i narastającą panikę i dobrze, że ktoś z rodziny przyleciał i przykrył garnek przykrywką...ufff.


JAGA - 5/7/2009 godz. 20:48

płonący garnek... dobrze, że nic Ci się nie stało


Dyzio - 5/7/2009 godz. 20:56

Dobrze, że się nie poparzyłaś bo ja to bym zaraz leciał gasić garnek gołymi rękami


Mayka - 6/7/2009 godz. 13:59

Arachnofobia znów daje o sobie znać


Loviisa-chan - 6/7/2009 godz. 16:49

Wiecie co o.O Siedzę przy otwartym oknie, i słyszę na zewnątrz, że dziecko płacze a ktoś go uderza, i ten facet, co go uderzył drze się na niego: "uspokój się bo Ci je*nę, ch**u!" O.O Do tego jakaś babka też się na niego drze o.O Biedne dziecko >:< I potem się dziwić, że bandyci wyrastają...je*nięci to są ci rodzice
Aż żałuję w takich chwilach, że nie mam nadprzyrodzonych mocy i nie mogę sama wymierzać sprawiedliwości

[edytowane 6/7/2009 od Loviisa-chan]


pmk - 7/7/2009 godz. 19:04

Lois możesz zadzwonić po policje

Zawsze jest rozwiązanie, najgorsza jest ignorancja


Loviisa-chan - 8/7/2009 godz. 07:31

Ta, ja zadzwonię po policję a oni już dawno pójdą w siną dal, nie ma co : ]


pmk - 8/7/2009 godz. 07:43

Ta, pewnie dlatego ludzie tego nie robią ...

***

A teraz coś od siebie, nie dość, że w nocy spałem jak królik z powodu burzy, to jeszcze któryś raz z rzędu o 7.30 budzi mnie ktoś z góry, kto kupił sobie w ostatnim czasie wiertarkę i jego ulubionym zajęciem stało się ranne wiercenie.

Poza tym pada i jest brzydko

Beznadzieja.


Loviisa-chan - 8/7/2009 godz. 10:18

quote:
Ta, pewnie dlatego ludzie tego nie robią ...

Słuchaj, oni od razi gdzieś poszli, ja zadzwoniłabym na policję, policja przyjeżdża, gdzie oni są? A ja: nie wiem. Inteligentnie, nie?


pmk - 8/7/2009 godz. 10:23

Nie męcz zmęczonego człowieka ... gdyż przyznałem ci racje

[edytowane 8/7/2009 przez pmk]


noe - 8/7/2009 godz. 20:08

jak w ciągu jednego dnia można przebić 3 razy oponę w rowerze


velvet - 10/7/2009 godz. 10:57

Dlaczego do ciężkiej anielki tak szybko człowiekowi mogą "odrastać" kamienie na nerce? sie.t


noe - 12/7/2009 godz. 19:45

kurde, czemu mi tak policzek spuchł

nie wiecie, co jest dobre (ze sposobów domowych; szałwia nie pomaga..)na opuchliznę ?
wizytę u stomatologa mam umówioną dopiero na wtorek

[edytowane 12/7/2009 od noe]


rubia - 12/7/2009 godz. 20:39

To jakaś prawdziwa plaga opuchlizn! Kilka dni temu, bladym świtem, jakiś skrzydlaty drań dziabnął mnie w dolną powiekę- wskutek tego byłam przez pewien czas kobietą z jednym okiem. Ukąsił mnie też w ramię, ale to już było mniej przykre, choć rownie bolesne. Teraz jest już lepiej- pomogła rodzina ze swoimi preparatami ziolowymi- sądząc po zapachu- na bazie rumianku. Swoją droga, kiedy byłam małą dziewczynką, ukąszenie komara oznaczało swędzącą czerwoną kropkę na skórze, która znikała po ok 2-3 dniach. Od kilku lat jest to bolesna, gorąca, nabrzmiała buła, znikająca po ok. tygodniu. Nie jestem na nic uczulona, a znajomi maja podobne obserwacje.

P.S. Noe: spróbuj z tym rumiankiem- mnie pomógł. Na pewno ma właściwości odkażające. Albo u żyj dentoseptu. Jest też taka mieszanka ziół w torebkach...nazywa sie chyba sanosept. Mnie te preparaty pomogły kiedyś przy stanie zapalnym spowodowanym bolesnym przebijaniem się "ósemki".

[edytowane 12/7/2009 przez rubia]


noe - 13/7/2009 godz. 13:40

rubia, dzięki za szczere chęci, ale nic nie pomogło


bułek - 13/7/2009 godz. 20:37

1. Panny nadal brak. Pomimo pewnych starań, na razie bez sukcesów .


mika24 - 15/7/2009 godz. 06:38

To raczej sytuacja przejściowa. Takie ciastko jak Ty nie może być długo samo


Bellis_perennis - 15/7/2009 godz. 12:39


Uuuuuuuuu jaki jawny podryw bułek a może chcesz podpis nad avatarem: forumowe ciacho jestem za


Dyzio - 15/7/2009 godz. 13:12

No i koniecznie trzeba by było zmienić avatar a poza tym weź udział w konkursie na :
Najsexowniejsi wege 2009.


JAGA - 15/7/2009 godz. 14:36

łączę się w bólu z posiadaczami napuchniętych dziąseł...ósemka mi rośnie- tylko problem w tym, że ona sobie rośnie "na raty" od kilku lat. Obecny atak trwa już 3 dzień

Forumowe Ciacho-bomba


noe - 15/7/2009 godz. 14:38

mi opuchlizna już zeszła... ale za to rozpoczął się ból zatruwanego ząbka (


rubia - 15/7/2009 godz. 16:21

quote:

Uuuuuuuuu jaki jawny podryw bułek a może chcesz podpis nad avatarem: forumowe ciacho jestem za


Popieram inicjatywę Bellis. Michu, a może Ty po prostu za mało się chwalisz przed dziewczynami swoimi umiejetnościami kulinarnymi? Gdybym była wolna i w Twoim przedziale wiekowym, to na pewno bym na Ciebie zapolowała . Póki co, mogę Ci tylko zaoferować posadę dobrze płatnego prywatnego kucharza, jak już będziemy z osobistym obrzydliwie bogaci (co, mam nadzieję, wkrótce nastapi )


bułek - 15/7/2009 godz. 20:42

quote:
To raczej sytuacja przejściowa. Takie ciastko jak Ty nie może być długo samo

Mika nie przesadzaj . Lepiej umieść w galerii to swoje super zdjęcie z wycieczki - wszyscy "zaniepiszą" z wrażenia

quote:
bułek a może chcesz podpis nad avatarem: forumowe ciacho; jestem za

Ciesze się, że rośnie mój fanklub. Ja sam nie uważam się za "ciacho". Wole tytuł "nadwornego kucharza", bo jest mi chyba do niego bliżej .

quote:
Michu, a może Ty po prostu za mało się chwalisz przed dziewczynami swoimi umiejetnościami kulinarnymi?

Staram się mówić o moim zainteresowaniu. Wygląda na to, że nie trafia to na podatny grunt.

quote:
poza tym weź udział w konkursie na : Najsexowniejsi wege 2009

Rozmyślam o tym. Dobrze, że to do któregoś tam września, wiec może się w końcu zdecyduje.

Mnie też dopadła opuchlizna (to już epidemia)- uderzyłem się w pedał od roweru.


Bellis_perennis - 15/7/2009 godz. 20:52


A ja wolę ciacho zgłaszaj się zgłaszaj to zagłosuję na Ciebie


mika24 - 16/7/2009 godz. 05:50

No, no ...jeden mały komplement pod adresem Bułka i jaki odzew tłumu


Sagamore - 16/7/2009 godz. 09:40

łeee skończył mi się urlop

dla wszystkich żyjących w niepewności - taak, Bałtyk nadal podmywa tą nieszczęsną Jastrzębią Górę hehe


quote:
poza tym weź udział w konkursie na : Najsexowniejsi wege 2009


hę gdzie to znajdę, jest odpowiednik dla avatarów ?


Dyzio - 16/7/2009 godz. 10:47


hipiska - 18/7/2009 godz. 12:50

Chciałabym uciec przed tą zła atmosferą, która dziś panuje w moim domu....Jest okropnie


hipiska - 19/7/2009 godz. 12:25

Znowu ja.....
Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale bez nich o nie trudno....


czapla_666 - 19/7/2009 godz. 20:40

Choroba kolan daje o sobie znac. Szczegolnie podczas wysilku;/ Ale jestem uparta- zadna choroba nie powstrzyma mnie przez lazeniem po gorach:] "bo w gorach jest wszystko, co kocham..."


noe - 20/7/2009 godz. 19:27

quote:
"bo w gorach jest wszystko, co kocham..."


są takie fajne koszulki (pewnie o tym wiesz...)

w miniony weekend właśnie w takiej koszulce chodziłem po... łebskiej plaży. Zdziwienie "turystów" po przeczytaniu napisu - bezcenne

tylko jedna "pani" (może miała 20 latek...) zapytała: "skąd się pan wziął"
Ja na to - przyjechałem pochodzić po wydmach - są prawie jak góry


hipiska - 2/8/2009 godz. 14:38

Kolejny raz bliska osoba nie dotrzymała obietnicy. I jeszcze ma do mnie pretensje.


mika24 - 3/8/2009 godz. 18:59

Smutno mi Czemu czasami sami nie wiemy, czego chcemy? (


hipiska - 5/8/2009 godz. 15:13

Źle się czuję. A zaraz muszę iść na kurs No i przyjaciółka konsekwentnie mnie olewa.


NatusiaMK - 5/8/2009 godz. 15:38

Hipisko, jutro będzie ładniejsza pogoda, z kursu niedługo wrócisz i zjesz cos pysznego,a skoro przyjaciółka Cię olewa to nie jest warta Twojej przyjaźni. "prawdziwy przyjaciel miłuje na czas udręki"

A może po prostu jest zapracowana, zajęta, chora, albo tez ma gorszy dzień?
Będzie dobrze!


hipiska - 5/8/2009 godz. 20:21

Oj, gorszy dzień to ona ma od dawna
Ale dzięki za pocieszenie. Niestety zły dzień zazwyczaj źle się kończy ( przynajmniej u mnie ) , więc niedawno zaliczyłam jeszcze awanturę z mamą......
Ale zjadłam coś pysznego, choć nieszczególnie poprawiło mi to nastrój niestety


czapla_666 - 7/8/2009 godz. 17:43

Choroba zabiera mi coraz to wazniejsze "czesci" zycia...<beczy> Nie myslalam, ze az tak ze mna zle;/ Na przemian, chce mi sie plakac i wsciekac!:/ Ech, szkoda wogole pisac


xxl - 7/8/2009 godz. 18:01

Nie znoszę powrotów do domu


sublime86 - 7/8/2009 godz. 19:18

A ja zaczynam coraz bardziej wątpić w to, że w ogóle wyrwę się gdzieś choć na parę dni...smutno i samotno, wszyscy wokół wydają się być tacy "na miejscu", tylko ja jakoś nie dostaję.
Chyba nie umiem być sama


hipiska - 8/8/2009 godz. 12:47

Samotność potrafi przytłoczyć , to prawda, więc rozumiem twój smutek sublime.


Dyzio - 8/8/2009 godz. 13:04

http://www.youtube.com/watch?v=o_jWJXQJ6uk


sublime86 - 9/8/2009 godz. 18:05

quote:
Samotność potrafi przytłoczyć , to prawda, więc rozumiem twój smutek sublime.


Dziękuję Ci za zrozumienie, hipisko...Czasami rzeczy, które do tej pory uważaliśmy za oczywiste, przestają takimi być. Ja mam nadzieję, że kiedyś w końcu wyjdę na prostą. Nadzieja dodaje mi jakoś siły


hipiska - 9/8/2009 godz. 20:41

Sublime, nigdy nie ma w życiu momentu zupełnie bez problemów, ale musimy byś silne i starać się walczyć. (wiem,wiem-łatwo powiedzieć).
Ale nadzieja zdecydowanie jest najważniejsza.I wiara, że MOŻNA.


fasolencja - 10/8/2009 godz. 00:48

Źle się dzieje. Zło, zniszczenie i babilon.
Marzę o tym, żeby skończyło się pomyślnie.


xGetBoredx - 10/8/2009 godz. 08:08

Znowu mnie okradli, ja to mam szczęście ;//////


Bellis_perennis - 12/8/2009 godz. 17:49


Smutno mi


sublime86 - 12/8/2009 godz. 20:26

Znowu wracam do brzydkiego zwyczaju zjadania kolacji po 22.00
Zła jestem na siebie, że się upilnować nie potrafię


hipiska - 12/8/2009 godz. 20:31

Wątpliwości, wątpliwośći, wątpliwości......Ciągłe rozmyślanie Nie mogę sama siebie ogarnąć


Blanka - 13/8/2009 godz. 10:23

mam kaca
wakacje mi się kończą


hipiska - 14/8/2009 godz. 12:23

Beznadziejnie (


sublime86 - 14/8/2009 godz. 14:05

Co się stało, hipisko? <pocieszacz>
Ja za to biegałam dzisiaj pół dnia po Katowicach i nic nie załatwiłam A jak wróciłam do domu, to nam wodę wyłączyli, więc nawet nie miałam jak obiad zrobić
Ech, może weekend będzie nieco bardziej znośny...


JAGA - 14/8/2009 godz. 19:31

umarł kociak, który przez kilka godzin był naszym wyratowanym od śmierci szczęściem...Sasza tak bardzo pragnął żyć...


vegesmile - 16/8/2009 godz. 16:32

Właśnie... ja w sprawie śmierci krzywdzonych
Odkąd próbuje świadomego snu śnią mi się 2 sny jednej nocy, bardzo szczegółowe, które pamiętam i zapisuje rano. Potem każdy z nich interpretuje z sennikiem. Ostatnio dręczą mnie, nazwijmy to, koszmary. W moich snach umierają niewinne zwierzęta, a ja się wkurzam i tak się budzę. Maltretowane szczeniaki, bestialsko zabijane koty, kopane słoniątko, zabicie lwicy w okropny sposób... a reszta szczegółów mówi jedno i to samo - RUSZ SIĘ. Zaczynam czuć, że to coś w rodzaju powołania... Problem jest jeden. Wiem, że można zrobić dużo, ale nagle poczułam, że nie jestem w stanie nic zrobić Jestem wegetarianką, nie zabijam żadnych zwierząt - nic o tym nie wiem przynajmniej... robaki są w moim domu bezpieczne. Jestem internetową aktywistką. Pieniędzy na organizacje niestety nie mam... I co ja jeszcze mogę zrobić przed ukończeniem 18 lat? Gazetka szkolna? Jedną mam za sobą... nie podziałała na nikogo
Wszystko to podciąga się pod temat, ale muszę zrobić offtop - PORADŹCIE MI !!! Macie jakieś jeszcze sposoby na pomaganie zwierzakom ?


adamrozew - 19/8/2009 godz. 15:27

Dzisiaj nie wyjde ze złego nastroju.
Mojemu bardzo dobremu koledze syn się spalił !!!!!! w domku letniskowym.
WYYYYYYYYYYYYYYYYC się chce


rubia - 19/8/2009 godz. 18:22

Adamie, jakkolwiek banalnie to zabrzmi, jest mi bardzo przykro. Nic więcej nie powiem, bo na coś takiego nie ma słów.


hipiska - 19/8/2009 godz. 20:54

Smutna prawda, którą wyjątkowo łatwo przyjełam i to mnie w sumie niepokoi najbardziej.....


adamrozew - 22/8/2009 godz. 15:12

W zasadzie, nie wiem czy powinienem tutaj tak o tym pisac, ale czuję taką potrzebę. Byłem dzisiaj na mszy i pogrzebie syna mojego bardzo dobrego kolegi. Nie stworzono takiego slowa by to opisać ... . Cały czas wracam myślami...
Chciałbym znalesc jakąs mądrą osobę (filozof?, duchowny? a może poeta) która potrafiłaby mi odpowiedzieć dlaczego?

[edytowane 22/8/2009 przez adamrozew]


hipiska - 22/8/2009 godz. 15:35

Adamie, "dlaczego" to pytanie , które najczęściej zadajemy sobie w takich sytuacjach. I rzadko znajdujemy odpowiedź. Ja oczywiście też nie potrafię ci na nie odpowiedzieć, bo jestem zwykłym, szarym człowiekiem. Wiem jedno - sprawiedliwość losu nie istnieje. Przekonałam się o tym dotkliwie rok temu.
Domyślam się jednak, że dla twojego kolegi jest to straszna tragedia, bo śmierć dziecka to ponoć największa tragedia dla rodzica.

Wchodziłam tu z zamiarem pobiadolenia na mój los, ale po twoim poście postanowiłam nic o sobie nie pisać.


hipiska - 26/8/2009 godz. 19:09

Powtórka z rozwywki.
Ja okropna i niewdzięczna, inni bez winy.
Spalę się na stosie. Jutro. Dziś nawet na to nie mam siły....


sublime86 - 26/8/2009 godz. 19:45

Hmm...właściwie nie wiem, czy to się kwalifikuje na marudnik...Wracam dzisiaj z kilkudniowego wypadu w góry, na którym dokarmiałam się słodyczami Znowu wyrzuty sumienia i znowu solenne postanowienia "nigdy więcej". Ja to chyba całe życie spędzę na diecie
Czemu kobiety są takie skomplikowane?


big_red - 26/8/2009 godz. 20:04

sublime86

To ja Ciebie powinienem o to zapytać

A wracając do tematu to skoro jesteś kobietą, która nie spożywa mięsa, to to, że od czasu do czasu przekąsisz sobie coś słodkiego raczej nie sprawi, że będziesz cięższa

Wiem, wiem wszyscy tak mówią, ale i tak wyrzuty sumienia są

Mogę Cię tylko pocieszyć, że jakiś czas temu ja również dbałem o to by nie przepełniać organizmu słodyczami, ale wtedy spożywałem jeszcze mięso więc taka mała czekoladka mogła zadecydować o mojej wadzę

W sumie teraz kiedy już od półtorej roku nie jem mięsa, nadal dla zdrowia staram się nie spożywać słodyczy, tak mi już zostało


NatusiaMK - 27/8/2009 godz. 19:25

Kolejny powód,żeby nie jeść świń...

Jadę sobie wieczorkiem do miasta, wyjeżdżam zza zakrętu tuż przed mostem, patrzę jakiś korek się zrobił. Dziwne,bo to godziny wieczorne,więc powinien być ruch rozładowany. Czekam cierpliwie, otwieram okno,bo duszno jakoś. Podjeżadzam bliżej...coś stoi na drodze. Pies? Nieee,to dzik. No tak,myślę sobie,kolejny dzikoświń (w naszych lasach dziki zmieszały się ze świnkami wietnamskimi i zanzwano je dzikoświniami) żre coś na środku ulicy. Podjężdżam bliżej i co widzę? Dzikoświnia ŻŻERA małe,rozjechane dzikoświniątko!!! Kolacja podeszła mi do gardła,odwróciłam się,ale było juz za późno. Zdażyłam już się przyjrzeć i swoje zobaczyć...
One się żżerają nawzajem...A to małę to jeszcze chyba konwulsje miało. Oczywiście ani mi na myśl nie przyszło,żeby się zatrzymać. Odpowiednie łuzby zostały zawiadomione...
Bleee,MATKA ŻEŻARŁA WŁASNE DZIECKO....Obrzydliwe!!!


Bellis_perennis - 27/8/2009 godz. 19:45


Zwierzęta często tak robią.


NatusiaMK - 27/8/2009 godz. 20:37

Widok był,delikatnie rzecz ujmując,niesmaczny. Do połowy rozjechane zwłoki,krew spływająca litrami po ulicy i ta świnia żrąca flaki....bleeeeeeeeeeee


Bellis_perennis - 27/8/2009 godz. 21:43


Rozumiem, że może Cię to brzydzić. Ja akurat jestem odporna na takie rzeczy. W ogóle to świniom hodowlanym zdarza się zjadać szczury. Możesz mi napisać skąd jesteś bo nigdy nie słyszałam o takich "dzikoświniach" jeśli chcesz to dawaj na priv


hipiska - 28/8/2009 godz. 18:01

Świnie są wszystkożerne , ale nie myślałam, że aż do tego stopnia.........
Wieczór zaczął się beznadziejnie. I najgorsze, że z mojej winy. Jestem zła sama na siebie.


hipiska - 29/8/2009 godz. 21:09

Obolała Marzę o porządnym masażu......


Lily - 31/8/2009 godz. 13:06

A ja dobrze wspominam szkołę. Teraz jest dużo gorzej. I świadomość przemijania, rozpadu wszystkiego coraz większa i bardziej bolesna.


sublime86 - 31/8/2009 godz. 17:59

A ja mam jutro egzamin na prawo jazdy (podejście drugie po 3-letniej przerwie).
Ale będzie kiszka


rubia - 31/8/2009 godz. 18:01

Lily, co Ty mówisz! Przecież młoda dziewczyna z Ciebie! Chyba, że masz na myśli nie własne przemijanie, tylko w bardziej ogólnym sensie...
Ja szkoły nie znosiłam. Chodziłam, bo mi kazali , odżyłam dopiero na studiach. Anaitis, będzie dobrze- Tobie i wszystkim uczniom życzę powodzenia i cierpliwości- w końcu do czerwca już niedaleko , a później znowu wakacje.


Lily - 31/8/2009 godz. 19:06

Rubia, dziewczyną już dawno nie jestem. Własne przemijanie mnie nie martwi, bardziej boli mnie utrata, a do tego trzeba żyć.


xxl - 31/8/2009 godz. 20:19

quote:
Klasa maturalna.

Witam w klubie
Ech, boję się wracać do szkoły... Jak co roku.
quote:
w końcu do czerwca już niedaleko , a później znowu wakacje.

Tak, a po nich już tylko gorzej


sublime86 - 31/8/2009 godz. 20:41



Tak, a po nich już tylko gorzej


Oj, nie przesadzajcie, ja akurat studia wspominam bardzo miło (chociaż jeszcze rok mi pozostał do końca ). Wspaniali i kochani ludzie, lecz niestety z dosyć odległych stron, co utrudnia nam kontakt na dłuższą metę.
W liceum za to męczyłam się niemiłosiernie, no ale to też na własne, poniekąd, życzenie. Później dopiero zrozumiałam, ile życia mi uciekło przez naukę. Żałuję, ale mimo wszystko wierzę, że było to potrzebne. Chociażby po to, by teraz docenić to, co się ma.
Ale mi się zebrało na kazania


hipiska - 31/8/2009 godz. 20:50

quote:
A ja mam jutro egzamin na prawo jazdy (podejście drugie po 3-letniej przerwie).
Ale będzie kiszka


Ja jutro mam jazdy. Napisz czy zdałaś


sublime86 - 1/9/2009 godz. 14:16


Napisz czy zdałaś


Teorię zdawałam o 11.00. Później czekałam 2,5 godz. w upale aż mnie wywołają na plac Jadąc do tyłu na łuku wjechałam w ostatni pachołek. Ale już i tak nie miałabym siły wyjechać na miasto

[edytowane 1/9/2009 przez sublime86]


hipiska - 1/9/2009 godz. 16:10

Przykro mi, Sublime


NatusiaMK - 2/9/2009 godz. 16:56

quote:

Rozumiem, że może Cię to brzydzić. Ja akurat jestem odporna na takie rzeczy. W ogóle to świniom hodowlanym zdarza się zjadać szczury. Możesz mi napisać skąd jesteś bo nigdy nie słyszałam o takich "dzikoświniach" jeśli chcesz to dawaj na priv


Niedaleko Kędzierzyna-Koźla w naszych lasach zagnieździły się dziki i zmieszały się ze świnkami wietnamskimi,które ktoś wpuszczał do lasu na pasionko...
Tak powstały dzikoświnie. Można o tym poczytac w naszych lokalnych gazetach i na stronie int. lokalnego radia:
Nowa Gazeta Lokalna,
www.parkfm.com.pl

Okropieństwo co one wyrabiają...


hipiska - 7/9/2009 godz. 15:46

Czekanie...............


hipiska - 10/9/2009 godz. 21:07

Co za dzień. Wszystko nie tak.


Sagamore - 1/10/2009 godz. 09:10

Od rana leje deszcz, zaspałem do robotki i przegrałem masę kasy u "buka" ehh..


hipiska - 2/10/2009 godz. 20:47

Podczas kłótni usłyszałam, że mój wegetarianizm jest skutkiem choroby, którą przechodziłam, że jestem nienormalna, że dlaczego nie mogę żyć jak inne nastolatki, dlaczego zawsze muszę odstawać i masę innych przykrych słów.....Niby już atmosfera się polepszyła, ale nadal nie mogę tych słów rzuconych w nerwach wyrzucić z głowy.....


Bellis_perennis - 4/10/2009 godz. 08:33


Chora... I trzeci dzień muszę siedzieć w domu...


sublime86 - 4/10/2009 godz. 09:00

To pewnie sezon przeziębień się zaczyna...Ja też zawsze choruję w tym czasie- ale za to później człowiek się uodparnia


xxl - 7/10/2009 godz. 17:29

Wkurzam się, bo będąc wczoraj we Wrocławiu (150km od domu), szarpnęłam się w Empiku na oryginalną płytę ulubionego zespołu, po powrocie wrzuciłam do wieży i co? Po czterech kawałkach płyta zaczyna świrować, a po wyjęciu okazuje się cała zrysowana! Nie czyta jej też komputer. Inne płyty grają bez zarzutu, więc to nie wina wieży. Zastanawiam się, do kogo mieć teraz pretensje i czy należy mi się zwrot pieniędzy Czy ktoś z Was jest w stanie mi doradzić?


Dyzio - 7/10/2009 godz. 18:30

Jeśli na opakowaniu płyty masz adres wytwórni, gdzie została nagrana to możesz znaleźć kontakt e-mailowy i przedstawić im problem. Najlepiej gdybyś miała paragon ze sklepu. Tam jest pewnie telefon do nich i może wyślą Ci nową płytę jeśli złożysz reklamacje.
Kupiłem kiedyś na Allegro płytę CD z programem komputerowym. Gdy odebrałem ją z poczty okazało się po rozpakowaniu, że jest przełamana na pół. Zadzwoniłem do wysyłającego i ten bez problemu wysłał mi drugą płytę, gdy powiedziałem mu o uszkodzeniu.


JAGA - 7/10/2009 godz. 21:38

Ukradli mi dziś telefon w tramwaju. A ja tym czasie rozmyślałam sobie: "ale dziś tłum...warunki do wszelkich kradzieży idealne..". Ach...ironia losu.


Nantosvelta - 8/10/2009 godz. 22:20

xxl: mnie się tak zdarzyło, że kupiłam kiedyś grę i tak sobie ją użytkowałam, aż w końcu pożyczyłam przyjaciółce,a jej się udało mi najważniejszą płytę złamać na pół. Ale wina i tak leżała w niepraktycznym opakowaniu, z którego płyty się ciężko wyciągało. Napisałam do producenta, przedstawiłam problem, i mi wymienili na nową xD

Jaga: złodzieje zapłacą jeszcze za to, co zrobili


Loviisa-chan - 9/10/2009 godz. 17:42

Oj Jaguś, współczuję


hipiska - 9/10/2009 godz. 20:29

Ja też współczuję, też mnie kiedyś okradli i wiem, że to nic fajnego


sublime86 - 10/10/2009 godz. 14:52

Ja też całkiem niedawno straciłam komórkę- ale to z własnej winy Numer można odzyskać, ale znam ten ból...A to pewnie w katowickim tramwaju się zdarzyło, tak? (z tego co pamiętam studiujesz Jago na UŚ-iu )


JAGA - 10/10/2009 godz. 18:05

tak, w katowickim tramwaju. Numer już odzyskałam, komórki nie. Ale mam jeszcze nadzieję na sprawiedliwość-złożyłam zeznania na policji, podałam (ach kochana funkcja w Samsungu) numery telefonów, które obecnie użytkują mój telefon- czyli złodzieja lub pasera. Na telefon tzn jego odzyskanie nie liczę, ale cieszyłabym się gdyby ukarali takiego "ktosia", co kradnie pieniądze i dokumenty starszym paniom- była na policji zaraz po mnie taka pani.


Roach - 11/10/2009 godz. 13:33

Przyjaciele są fałszywi a człowiek bezradny wobec otaczającego go zła...


Nantosvelta - 12/10/2009 godz. 10:11

Roach: prawdziwi przyjaciele nie są fałszywi. Fałszywi są ci, którzy się za nich podają...

Wyprowadzka z domu nie oznacza uwolnienia się od matki, która całe życie podkładała mi nogi i nawet teraz się jej to udaje ;/ A wszystko przez debilne zameldowanie, które w PL trza mieć ( Wymeldować się: ok, ale gdzie można się zameldować? ;/;/;/ Mam już dosyć...
Problemy na studiach, i jeszcze większe z tą sytuacją z moją matką (
Człowiek chce szczęścia, a tylko co kroku to większe kłody pod nogi wrzucają Dotychczas przeskakiwałam przez nie, ale moja matka 'zaszalała' ;(


rubia - 12/10/2009 godz. 14:03

quote:
Roach: prawdziwi przyjaciele nie są fałszywi. Fałszywi są ci, którzy się za nich podają...


Podpisuję się pod tym zdaniem wszystkimi kończynami...

Nantosvelta, ktoś mi ostatnio mówił, że znoszą w naszym cudnym kraju obowiązek meldunkowy, ale nie wiem, czy to tylko pobożne życzenie, czy fakt- musiałabyś się dopytać kogoś bardziej kompetentnego. W każdym razie, trzymaj się dzielnie, powodzenia!


Nantosvelta - 14/10/2009 godz. 00:04

Rubia, tą plotkę słyszałam co najmniej 1,5 roku temu
Jak tylko będe mieć więcej wolnego to jadę do prezydium.
Jeszcze mam nadzieję, ze w czwartek uda mi się pogadać z radcą prawnym. Ale to już zależy od tego czy jadę do pracy czy nie, a tego jeszcze nie wiem


Bellis_perennis - 14/10/2009 godz. 09:16


Nanti wierzę, że będzie ok <przytula>


tru - 14/10/2009 godz. 09:20

quote:
Człowiek chce szczęścia, a tylko co kroku to większe kłody pod nogi wrzucają Dotychczas przeskakiwałam przez nie, ale moja matka 'zaszalała' ;(

<głaszcze>
No tak, biurokrację mamy wciąż straszną. Co do kłód to pamiętam kultową dla mnie historię gdy prowadziłem firmę i biegałem co parę dni po bzdury do urzedu skarbowego (tak żeby nie było łatwo bo przecież założyłem firmę nie żeby pracować ale żeby chodzić po urzedach ). W kazdym razie zmierzam do tego, że pod nim prowadzono jakąś budowę i leżały na ścieżce autentyczne kłody drewniane przez które trzeba było przechodzić. Szkoda, że nie miałem wtedy aparatu.

W sumie w pewien sposób cieszę się, że mamy taki kraj, bo to jedyny kraj na świecie gdzie nie wiadomo czy umieścić niniejszy post w marudniku czy w weselniku


sublime86 - 16/10/2009 godz. 18:47

największym bólem jest cierpienie najbliższych osób


Nantosvelta - 19/10/2009 godz. 11:05

Marudna się zrobiłam ;/

[edytowane 19/10/2009 przez Nantosvelta]


JAGA - 19/10/2009 godz. 17:38

to ja też pomarudzę: moja Babcia jest w szpitalu, w ciężkim stanie-nie jestem z nią bardzo związana emocjonalnie, właściwie widywałam ją tylko w dzieciństwie...ale jest mi smutno, smutno z powodu bólu jaki musi znosić i tego, że jej stan wynika z dużego zaniedbania dokonanego w angielskim szpitalu, na szczęście jest już w Polsce.
Stres i nerwy mnie zjadają, a do tego mam okropne bóle głowy od 2 dni... całą masę rzeczy do zrobienia (tak to jest gdy na uczelni jestem w tygodni i w weekend)..eh...


rubia - 19/10/2009 godz. 18:16

Jaguś, tule Cię mocno!! Bądź dobrej myśli- dobrze, że Babcia już nie "leczy się" w UK (po pobycie w tym kraju przestałam psioczyć na naszą służbę zdrowia; na pewno polscy lekarze zrobią co w ich mocy, żeby jej pomóc). Rozumiem też Twój stres spowodowany brakiem odpoczynku- sama od stycznia nie miałam ani jednego wolnego dnia (!) i czasem z przemęczenia bywam wręcz niemiła dla otoczenia. Wierzę, że to wyczerpanie i bóle głowy są u Ciebie przejściowe- w każdym razie: trzymam mocno kciuki, żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej. P.S. W takich stresowych sytuacjach naprawdę cuda potrafi zdziałać "zwykły" masaż+ olejki. Sprawdzone!!!

[edytowane 19/10/2009 przez rubia]


sublime86 - 19/10/2009 godz. 19:39

Problemy, problemy, problemy A im bardziej staram się to wszystko ogarnąć, tym mniej mi wychodzi...Moja mama leży w szpitalu (jest po operacji wycięcia guza), a ja się tylko tułam pomiędzy domem a uczelnią i czuję, że życie ucieka mi przez palce.
Nie lubię tego wątku, ale czasami nie ma się nawet komu wyżalić


JAGA - 20/10/2009 godz. 07:04

dziękuje Rubio :* w piątek jadę do Babci do Szczecina.
Sublime: życie nie ucieka Ci przez palce, dzięki Twojemu poświęceniu i determinacji dajesz wiele radości swojej Mamie- to cudownie jest mieć córkę, która potrafi tak zorganizować swoje życie, żeby móc nieść pomoc i wsparcie swojej Mamie. Trzymaj się cieplutko!


Loviisa-chan - 20/10/2009 godz. 09:22

Mam dosyć wtrącania się w moje życie, co z tego, że się nie odzywam jak muszę wysłuchiwać tych trujących pierdół non-stop, mam dosyć, stek przekleństw mi się ciśnie na usta Ja chcę się wyprowadzić!!


rubia - 20/10/2009 godz. 17:26

Sublime, ten wątek jest właśnie po to, żeby się wyżalić, kiedy nie ma życzliwej duszy w realu, a bąbelki złości i bezradności już wychodzą uszami. Trzymaj się dzielnie; jak powiedziała Jaga: życie nie ucieka Ci wcale przez palce. Po prostu weszłaś w nową rolę i jestem pewna, że sobie poradzisz!
Loviiku, ostatnio kiedy czytam posty w marudniku dochodze do wniosku, że Październik Miesiącem Trudnego Rodzica...Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Ja dziś pomarudzę na "kochanego" sąsiada- doniósł do spółdzielni mieszkaniowej, że mieszka u nas więcej osób niż jest zameldowanych. Rzeczywiście, zaniedbałam zgłoszenia tego faktu, bo i tak tonę w papierach a do tego mam na głowie opiekę nad niepełnosprawną. Tylko czemu nie mógł z tym przyjś najpierw do nas, zamiast pobiec z donosem?? Alternatywy 4 i cieć Anioł się kłaniają. Ech...ludzie coraz częściej odbierają mi ochotę do życia.

[edytowane 20/10/2009 przez rubia]

[edytowane 20/10/2009 przez rubia]


sublime86 - 22/10/2009 godz. 19:13

Dziękuję Wam za życzliwe słowa:* Rzeczywiście lżej się robi, kiedy jest się komu wyżalić Mama na szczęście czuje się już lepiej (guz nie był złośliwy) i jutro najprawdopodobniej wyjdzie ze szpitala. Wierzę, że wszystko się jakoś ułoży To pewnie ta przedwczesna zima winna wszystkim kryzysom


Nantosvelta - 30/10/2009 godz. 12:09

Dzisiaj do godziny 13 miałam czas oddania indeksu do dziekanatu i nie złapałam promotorki ;/ Miła perspektywa na 'długi weekend'...
Został mi wtorek. Tylko szkoda, że od 3 dni latam przez pół Katowic za nią, i złapać jej nie umiem ;/ Jak jej nie złapię we wtorek, to znowu przedłużanie sesji i kolejne co najmniej 20 złotych w plecy ;/ A już i tak czesne nam dźwignęli ;/
Chyba pójdę na ulicę śpiewać i w ten sposób dorobić, bo jak tak dalej pójdzie, to na obronę, to nie wiem skąd kasę wezmę o:
A mówią, że nauka to przyszłość


.Cherry. - 6/11/2009 godz. 18:18

Już tydzień mija odkąd załapałam grypę , na dodatek w szkole mam do napisania 4 sprawdziany i 2 kartkówki.
Plus to ,że znów (3 raz w tym tygodniu) przecięłam palca na strunie E1 ,no !


Dyzio - 6/11/2009 godz. 22:47

Cherry, wymień sobie struny na nylonowe. One są bardziej elastyczne i nie takie ostre


.Cherry. - 7/11/2009 godz. 14:51

Nie mogę wymienić, bo mam akustyka ... muszę po prostu się przyzwyczaić do strun


hipiska - 12/11/2009 godz. 18:26

Koszmarny dzień. Wszystko nie tak. Kompletny dół Życie bywa beznadziejne.


xxl - 18/11/2009 godz. 20:57

Nie zdam matury Po szkole pewnie będę sprzątać albo obierać cebulę po 25gr/kg.


Dyzio - 18/11/2009 godz. 22:31

Skąd takie pesymistyczne myśli ? To chyba przez tę jesienną , nieprzyjemną słotę
A mnie się monitor wyłącza czasem bez przyczyny.


xxl - 18/11/2009 godz. 22:47

Z chemii czuję się żałosna. Z kolei z biologii jestem dobra, ale zadania maturalne robią ze mnie debila, są strasznie skonstruowane. Nie liczy się rzetelna wiedza, tylko umiejętność wstrzelenia się w klucz odpowiedzi. Tylko o matmę i angielski jestem spokojna, ale po tym nie ma żadnych studiów.


Nantosvelta - 19/11/2009 godz. 17:21

Ja przed swoją maturą te ztak myślałam, że nie zdam,a jednak zdałam.
Zdawałam z matmy (stara jeszcze matura) i jak byłam dobra z matmy, tak nauczycielka tweirdziła inaczej, na zajęciach przygotowujących to zupełnie nie wiedziałam co ona od nas wymaga o.O
XXL, dasz radę, tylko więcej wiary w siebie


hipiska - 23/11/2009 godz. 19:03

Źle, boleśnie i smutno Oby jutrzejszy dzień był lepszy


kropkaaaa - 23/11/2009 godz. 19:37

to ja się przyłączę do narzekań na maturę. ;p (nawiasem mówiąc jutro próbna z polskiego. jupi. ;D) zdać zdam, o to jestem raczej spokojna, bo po mojej szkole wszyscy zdają, ale na medycynę się nie dostanę. ale wszystko ma dobrą stronę, bo jak nie medycyna to ochrona środowiska i już. kurcze nie umiem narzekać. ;p


Nantosvelta - 23/11/2009 godz. 23:19

kropkaaaa i tak trzymać, ja kiedyś też nie umiałam, a jak zaczęłam, to marudzę xD

A co do marudzenia, to dzisiaj (a raczej już wczoraj ;/ chociaż moze i lepiej) nie dość, że poniedziałek, to jeszcze komp mi siadł ( pół dnia bez kompa, dzwoniłam po kolegę, bo sama nie dałam rady ;/ Już myślelismy, że dysk się rozsypał ( a tak wszystko mam; od muzyki do pracy dyplomowej :| ale na szczęście okazało się, że wymiana tasiemki starczyła. W sobotę dostałam od babci fasolkę po bretońsku i pytam się babci czy bez mięsa, ona że bez mięsa i oczywiście mięso tam było ( Ogólnie strasznie nerwowy dzień ;/ Jutro zwariowany dzień; najpierw rano w pracy, później chwila na obiad, jedno spotkanie ( i tu jakiś pozytyw xD mam okazję zagrać w musicalu xD nie wiem jeszcze na jakich zasadach, jutro się dowiem xD), później zajęcia teatralne, na które nie jestem przygotowana, bo brak mi na to czas, a zaraz po zajęciach znowu do pracy xD
ehhh i jak tu pisać pracę dyplomową, skoro czasu brak xD


Nantosvelta - 24/11/2009 godz. 22:40

Zły tydzień ciąg dalszy ;/
Strasznie pokłóciłam się z kumpelą Weszła na obszar, który jest u mnie strasznie wrażliwy i jak nie miałam ataków frustracji od co najmniej 4 lat, tak dostałam ataku frustracji i na nią nawrzeszczałam ;/ Z jednej strony miałam prawo, ale z drugiej sądziłam, że całkowicie panuję nad frustracjami a tu taki wał
Najgorsze, że ostatnio jestem ciągle na nogach i zmęczenie pewnie też się do tego przyczyniło ;/
Ale równowaga musi być (o tym w weselniku ^^)


sublime86 - 29/11/2009 godz. 08:55

Tydzień z gatunku: "co cię nie zabije, to cię wzmocni". W dodatku wczoraj ukradli mi rower
Kiedy wreszcie skończy się ta zła passa?? Ja chcę już święta!!!


ImJustCool - 30/11/2009 godz. 18:14

Wrrrr... Może zacznę od rana... Byłam umówiona na 9:40 z lekarką (czekałam na wizytę 4 miesiące) wstałam o 10, zadzwoniłam - zbierając przy tym opieprz - że przyjdę za 25min. Miałam okropne włosy więc musiałam się wykąpać, umyłam głowę i zabrali mi prąd ! :/ No masakra, musiałąm iść z wilgotnymi włosami i pewnie znowu bedę chora. Wyniki wyszły, że tak "pieknie" powiem chu*owe i na dodatek koncert na który się wybierałam przeniesiony na 10grudnia (co wypada w czwartek) i nie wiem czy bedę mogła pójść...
Eh... wyżaliłam się i już mi lepiej. Pozdrawiam i jednocze się z tymi którzy dziś też mieli taki dzień ! ;*


kropkaaaa - 30/11/2009 godz. 20:44

siedzę nad alkoholami, fenolami, ketonami, aldehydami i próbuję wbić do mojej genialnej mózgownicy wszelkie reakcje, co z czego i w jakich warunkach... już tym rzygam. grrr... nie lubię klasy maturalnej. :/


rubia - 10/12/2009 godz. 19:28

Spędza mi sen z powiek może drobiazg, ale irytujacy: czy w czasie zbliżajacej się sytuacji towarzyskiej mam przedstawić moja koleżankę- rówieśnicę (35) mojemu przyjacielowi (55) czy na odwrót? Wiadomo: młodszego -starszemu, mężczyznę -kobiecie, pracownika- szefowi...sama pierwsza kłaniam się starszym panom-sąsiadom po 70. (o ile oni tego wczesniej nie zrobią), ale co w przypadku tak "małej" różnicy wieku? Problem może jest i błahy, ale fajnie czuć się dobrze wśród ludzi i dobrze, jeśli oni też miło się czują w naszym towarzystwie. Poza tym nie chcę popełnić gafy- koleżanka nie wyszła wczoraj z dżungli, a przyjaciel jest bardzo otwarty i tolerancyjny, ale...to jeden z tych kilku ostatnich dżentelmenów na naszej planecie (z tych, co to zawsze podają kobiecie płaszcz w przedpokoju i nigdy nie są nietaktowni) i dlatego zależy mi na tym, żeby zrobić dobre wrażenie. Ma ktoś jakiś pomysł?


Ayna - 10/12/2009 godz. 22:30

Rubio, o ile pamiętam z etykiety to zasada jest taka : mężczyznę przedstawiamy kobiecie ;
młodszego - starszemu ale w tym przypadku korzystamy z zasady pierwszej.
Przejście na ty - proponuje kobieta - mężczyźnie. A przy powitaniu - to kobieta pierwsza wyciąga rękę do mężczyzny.Nie przejmuj się jak coś wypadnie nie tak - powodzenia


rubia - 11/12/2009 godz. 08:19

Dziękuję, Ayno, chyba masz rację. Tochę deprymująca była dla mnie ta różnica 20 lat- ani to rówieśnik, ani starszy pan; na upartego mógłby być moim ojcem, poza tym jest nauczycielem akademickim więc, siłą rzeczy, ciągnie sie za nim lekki (za przeproszeniem) smrodek autorytetu. Stąd moje watpliwości.
Swoją drogą, np. mój mąż nigdy się nie przejmuje takimi rzeczami, a i tak wszystko mu wychodzi w sposób naturalny. Nawet jak palnie gafę, to się tym (w przeciwieństwie do mnie) nie zadręcza


Nantosvelta - 11/12/2009 godz. 21:52

Rubio, bo nie warto zawracać sobie głowy drobiazgami Szkoda nerwów


koliberek13 - 12/12/2009 godz. 16:36

To ja tez troche na mature ponarzekam...
Lubie histaorie, ale jak mam siedziec po dwie-trzy godziny dziennie na fakultetach, to mi sie wszystkiego odechciewa....
A gdzie zajecia dodatkowe i inne przedmioty?
Zeby doba byla dluzsza....;/


Nantosvelta - 19/12/2009 godz. 18:59

Brakuje mi mojego szczerego śmiechu i pogody ducha ;(
Życie nie układa mi się po mojej myśli ;(

Aż chce się zaśpiewać: 'Znowu w życiu mi nie wyszło...'


hipiska - 19/12/2009 godz. 19:55

quote:
Aż chce się zaśpiewać: 'Znowu w życiu mi nie wyszło...'


Dokładnie to samo mogłabym zanucić


adamrozew - 25/12/2009 godz. 19:42

Nie bede pisal o szczegolach, wiem tylko, ze czeka mnie najtrudniejszy rok w zyciu (ciezka choroba - wolałbym by dotyczyla mnie). jestem pewny,ze wszystko skonczy sie dobrze ale nie wiem, jaka ta droga bedzie.

[edytowane 26/12/2009 przez adamrozew]


hipiska - 26/12/2009 godz. 15:44

Chyba straciłam zaufanie bardzo bliskiej mi osoby....Czuję się podle....


Nantosvelta - 29/12/2009 godz. 21:10

Może nie tutaj to pasuje, ale mimo tego, że się sporo wali, dalej mam nadzieję

I pokładam nadzieję, że się u wszystkich maruderów poukłada
Adaś, na swój sposób będę się modlić, żeby choroba ustąpiła.


hipiska - 29/12/2009 godz. 21:27

quote:
Może nie tutaj to pasuje, ale mimo tego, że się sporo wali, dalej mam nadzieję


Prawidłowo! Bo sztuką jest się podnosić.


rubia - 30/12/2009 godz. 18:28

Adamie drogi, trzymam kciuki, żeby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Choroba w rodzinie potrafi nieźle namieszać w życiu, ale przy wsparciu bliskiej, kochającej i do tego wrażliwej osoby można wygrać prawie każdą walkę .
Ściskam wszystkie pozostałe marudy, zrzędy, narzekaczy i gderliwców i przypominam o powiedzonku "jaki Sylwester, taki cały rok" więc może lepiej będzie, jeśli nikt się tu jutro nie wpisze


hipiska - 30/12/2009 godz. 18:46

Jaki sylwester taki cały rok........Hmm, to trzeba się starać myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie w ten dzień


Wege-mewka - 30/12/2009 godz. 22:25

A ja mim dziś zły dzień. Chociaż humor trochę mi się poprawił.
Ja tam się wole nie trzymać zasady jaki Sylwester taki cały rok!


greene - 31/12/2009 godz. 12:50

A ja nienawidzę sylwestra. Ludzie pędzą do supermarketow, stoją w kolejakach po alkohol, wyrywają sobie z rąk napoje, chipsy i inne świnstwa, najeżdzają na siebie wózkami, trącają łokciami, przepychają. Wszystko po to zeby po świątecznym obżarstwie znów móc oddać się temu ulubionemu zajęciu a potem połowę niezjedzonego żarcia wyrzucić na śmietnik. I tak pogłębiają się róznice. Zachód ma nadprodukcję, a biedne Południe puste brzuchy... Najgorsze jest to ze w takie dni jak to robi sie wiecej potraw z mięsa, ryb, jaj itp niż w inne dni, z czego i tak potem czesc sie wyrzuca. Po co tak przelewać krew? Bojkotuję sylwestra i te podobne sobie głubie i niepotrzebne świeta

[edytowane 31/12/2009 przez greene]


rubia - 31/12/2009 godz. 13:58

Greene, pozdrawiam. Ja też z premedytacją nie obchodzę Sylwestra- nie rozumiem, dlaczego mam się dobrze bawić akurat w tym dniu? Zabawa powinna być spontaniczna, a nie spowodowana tym, że "skoro wszyscy, to i ja". Przestałam też już wierzyć w coś takiego jak "postanowienia noworoczne"- w moim- i bliskich osób- przypadku zawsze było mnóstwo szlachetnych zamiarów, ambicji, a kończyło się na realizacji najwyżej 5% planu. A może właśnie o to chodzi, że dobre nawet 5%? No tak, tylko w tym tempie osiągnę zamierzone cele mniej więcej ok. 2378 roku
Mimo wszystko życzę sylwestrowiczom- tradycjonalistom udanej zabawy i jak najlepszego Nowego Roku
P.S. I wcale nie narzekam- jestem pełna nadziei na nadchodzący rok, choć akurat dla mnie będzie wyjątkowo trudny. Ale co tam! Dam radę.


adamrozew - 2/1/2010 godz. 14:36

Dzieki za wsłowa wsparcia . Nie wyobrazam sobie innego jak happy end, ale latwo nie jest, zwlaszcza, ze dotyczy to osoby bardzooo bardzo bliskiej.
Co do sylwestra bardzo go lubie, co roku odpieram namowy znajomych aby gdzies isc sie pobawic, i tak od wielu lat udaje mi sie go spedzac z najblizszymi w domu - to taki planowany dluzszy dzien dla najbliszych - dlatego lubie sylwester, nie wyobrazam sobie, w moim przypadku, aby go nie spedzac w domu.


hipiska - 3/1/2010 godz. 13:10

Pieniądze rządzą światem....Ludzie w pogoni za nimi zapominają o komplementarnych zasadach człowieczeństwa.....


Mokosz13 - 4/1/2010 godz. 16:37

Ja nie będę marudzić, tylko pytam się dlaczego rzeczywistość tak bardzo mija się z oczekiwaniami!


sublime86 - 5/1/2010 godz. 16:08

Nie mam już siły, przestaję widzieć sens w tym wszystkim: studia, ciągła gonitwa, męczące dojazdy,zima- nie portrafię sobie z tym poradzić( W dodatku brakuje mi czasu na życie towarzyskie: chcialabym znaleźć sobie chłopaka.Wiem, że mogę liczyć na bliskich i przyjaciół, ale...albo to oni się ode mnie odwracają, albo to ze mną coś nie tak. Nie ma się komu wyżalić. Czuję, że moje życie zmierza w złym kierunku- dlaczego nie potrafię go sobie ułożyć tak, jakbym chciala. Czy jestem aż taką nieudaczniczką? Im bliżej końca studów, tym większy strach i obawa: co dalej?
Mnóstwo zaliczeń, sesja za pasem- za dużo tego wszystkiego
Może za bardzo się tym przejmuję? Albo wyznaczyłam sobie niewlaściwe priorytety?Czy tylko ja mam taki kryzys???

W dodatku zjadłam dzisiaj za dużo i czuję się okropnie- na pewno przytyję. Mnóstwo zlych i negatywnych myśli- normalnie płakać mi się chce(


greene - 5/1/2010 godz. 16:26

Droga Sublime86. każdy ma czasem takie gorsze chwile, to nic strasznego. Ja też powoli zbliżam się do końca studiów i jestem pełna obaw co dalej?bezrobocie? sprzatanie w wielkim biurowcu? moze praca na kasie?jeszcze nie pozegnalismy beztroskiego dziecinstwa, a za rogiem czeka trudna doroslosc.
Myslę Sublime86, ze powinnas to wyplakac, wytanczyc, wybiegac, wykrzyczec, byle tylko przyniosło Ci ulgę. A potem na spokojnie zastanowic sie nad priorytetami i pytaniem, co dalej przyniesie Ci trwałe szczęście.
W moim przypadku przyczyna smutków leżała też w tym, że zbyt wiele oczekiwałam od siebie, innych i życia. A wystarczy pozwolić po prostu niektórym sprawom się toczyć. Nie oczekiwać. Żyć
Trzymaj się cieplutko

[edytowane 5/1/2010 przez greene]


hipiska - 5/1/2010 godz. 16:48

Też miałam dzisiaj mały kryzys nerwowy, wsystko mnie przerosło. Płakałam chyba z dwie godziny. To straszne, kiedy dowiadujesz się, że najbliższe ci osoby od dawna cię oszukują ... I to nie dla twojego dobra. Nikomu nie życzę.


Lily - 5/1/2010 godz. 17:21

Sublime, ja myślę, że jesteś po prostu przemęczona... może spróbuj znaleźć trochę czasu na relaks? A na zimowe dołki polecam nalewkę z dziurawca, 3 razy dziennie po łyżeczce i za kilkanaście dni powinno być lepiej. Trzymaj się.


hipiska - 5/1/2010 godz. 18:30

Czasami brakuje mi osoby, której mogłabym się wyżalić, dlatego często wpisuję się w tym temacie. Czasami żałuję,że życie nie jest tak proste jak na amerykańskich komediach....


greene - 5/1/2010 godz. 20:57

Hipisko. Przytuliłabym, ale tu nie ma takiej emotikonki. Nie napisałaś dokładnie co się stało, ale jestem zdania, że skoro dziś jest deszcz i burza, to jutro, albo przynajmniej za jakiś czas będzie wiosna


sublime86 - 5/1/2010 godz. 21:12

Dziękuję Wam za wsparcie. Greene, chyba masz rację, trzeba wszystko cierpliwie przeczekać i nie starać się na silę przyspieszać czegoś, co i tak nastąpi. Ja niestety tak mam: chcę jak najlepiej a później na tym cierpię (a ze mną bliskie mi osoby).
Od jakiegoś czasu próbuję coś zmienić w swoim życiu i wciąż mi nie wychodzi. Pewnie na tym w pewnym sensie polega dorosłość
Lily, nalewka z dziurawca brzmi zachęcająco...na pewno spróbuję.

Czasami chciałabym móc tak po prostu umieć cieszyć się drobnostkami-podziwiam niektóre osoby (np.moją mamę) za to,że taką umiejętność posiadają...Trudna sztuka, wyjątkowo...


hipiska - 5/1/2010 godz. 21:56

quote:
Hipisko. Przytuliłabym, ale tu nie ma takiej emotikonki.


Dzięki za dobre chęci


MuayThai89 - 6/1/2010 godz. 00:20

quote:
Czasami chciałabym móc tak po prostu umieć cieszyć się drobnostkami


To jest moja metoda na moje zycie. Ciesze sie wszystkim co mozliwe. Tym ze kolega sie glupio smieje, tym ze kogos widze, tym ze Widzew jest na pierwszym miejscu w lidze(mimo ze to nie Ekstraklasa), tym jak muj pies sie bawi lub prosi o uwage i innymi glupotami...

W zyciu caly czas jest pod gorke i kazdy ma swe problemy i smutki. Ja pol zycia wychowuje sie bez matki, musze ukrywac jedna kochanice ojca przed druga(zakret w glowie), klutnie z tata, w szkole co roku po 7 zagrozen na semestr, matura z matematyki(I hate), debile i zlosliwce w okolo i inne codzienne sprawy. I jak bym nie robil tego co robie to bym jakies dostal depresji i glupawki, a moze i bym trafil na Aleksandrowska.

Pomagaja mi tez moi prawdziwi przyjaciele, jest ich nie duzo ale sa pewni. Bo wnioskuje ze w jakosci sila a nie w ilosci.Oczywicie przyjaciele maja swoje prywatne zycie(dziewczyna, rodzina) i trezba to uszanowac. Wiec przydala by sie tez dziewczyna ktora by byla wierna i oddana. Takiej nie mam, wiec zalatwilem sobie psa, on mnie nie zrani, nie zdradzi, spi wiernie w moich nogach, piszczy mi nawet pod drzwiami od lazienki bo juz sie martwi, broni mnie, polize mnie, da sie przytulic, cieszy sie jak wracam do domu,polize po lapce, zasnie na kolanach jak jedziemy autobusem dluzej. Od kad mam swojego pipula jestem radosniejszy i pozytywnie nastawiony do wszystkiego, mimo nowych obowiaskow wychowawczych. Nawet z ojcem sie tak czesto juz nie kluce, bo i na niego dziala pozytywnie nasz pies mimo ze go nie chcial. Po prostu przyjaciel, dziewczyna i czlonek rodziny w jednym ...

Wiec sublime86 jak masz mozliwosc, chec i co najwazniejsze warunki i czas to spraw sobie takiego pieska. Najlepszy i najwierniejszy jest pies ze schroniska lub taki co byl przechowywany w innych zlych warunkach i ladowal od osoby do osoby...

P.S. Sorry ze tak dlugo i z brakiem stylistyki(i ortografii pewnie tez)...


greene - 16/1/2010 godz. 21:51

Mam w kolejnym tygodniu trzy egzaminy i w związku z tym, dzis podczas nauki i ślęczenia nad ustawami z konstytucji, wykupiłam pół osiedlowego sklepiku. Chipsy, czekolada, ser na białej bułce... Fuj. A tak długo sie pilnowalam. Teraz czuje sie jak balon i odczuwam totalny spadek energii


bułek - 17/1/2010 godz. 16:10

quote:
Mam w kolejnym tygodniu trzy egzaminy i w związku z tym, dzis podczas nauki i ślęczenia nad ustawami z konstytucji, wykupiłam pół osiedlowego sklepiku. Chipsy, czekolada, ser na białej bułce... Fuj. A tak długo sie pilnowalam. Teraz czuje sie jak balon i odczuwam totalny spadek energii


Greene, powinnaś robić sobie przerywy. Pouczyć się trochę ustaw, jak sie znudzisz, to przejść do czego innego. Wiem, że to łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić, ale jedzenie słodkiego i innego rodzaju świństwa nie pomoże. Tylko Ci zaszkodzi, sama się o tym przekonałaś. Postaraj sobie zaplanować dzień tak, aby mieć czas na relaks. Myśle że najlepiej wyjść na dwór na spacer, przewierzyć się trochę, albo porobić kilka ćwiczonek w domu. Powinno pomóc.

quote:

Droga Sublime86. każdy ma czasem takie gorsze chwile, to nic strasznego. Ja też powoli zbliżam się do końca studiów i jestem pełna obaw co dalej?bezrobocie? sprzatanie w wielkim biurowcu? moze praca na kasie?


Też zbliżam sie do końca. Wybrałem sobie kiepsko przyszłościowy kierunek - historie. Może zrobie sobie jakaś podyplomówke po obronie, ale różowo nie będzie. Nie przejmuje sie tym jakoś specjalnie. Teraz mam priorytet żeby skończyć, później będe się martwił co dalej, bo w tej chwili i tak mi nic to nie da. Kiedyś myślałem ja Sublime86, miałem takie straszne doły, że nie chciało mi się żyć. Nawet myślałem o najgorszym... Od jakiegoś czasu jest ok. Jestem jako tako szczęśliwy, poważniejszych problemów nie mam.
Co do pracy to ważne żeby była. Ważne żeby tylko nie siedzieć na bezrobociu, bo to jest najgorsze. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze i nie musi być "dobrze płatna", wystarczy jak będzie godziwa . Pozdro.


hipiska - 17/1/2010 godz. 16:25

quote:
Co do pracy to ważne żeby była. Ważne żeby tylko nie siedzieć na bezrobociu, bo to jest najgorsze. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze i nie musi być "dobrze płatna", wystarczy jak będzie godziwa . Pozdro.



Pieniądze nigdy nie były i nigdy nie będą dla mnie najważniejsze, ale obecnie rozwiązałyby wiele moich problemów ( i nie są to problemy typu "muszę mieć nową kieckę"), ale cóż - muszę się pogodzić, że nie zawsze jest łatwo i kolorowo.
Wierzę, że te chwilowe trudności niedługo zostawię hen za sobą i wszystko będzie w porządku. I chociaż dzisiaj mam lekkie załamanie nastroju, to przed chwilą doszłam do jednego wniosku - myślenie o problemach nic nie daje, tylko nas pogrąża, a i tak będzie co ma być. Skłamałabym pisząc, że jestem w stanie po prostu o nich nie myśleć, ale staram się jak tylko mogę skoncentrować się na czymś innym i to daje mi siłę - przynajmniej na jakiś czas.
Pozdrawiam wszystkich ludzi, którym nie zawsze wychodzi w życiu i , którzy lubią sobie czasem pomarudzić ;-)

[edytowane 17/1/2010 od hipiska]


greene - 17/1/2010 godz. 18:58

Bułku...
To nie takie proste. Kiedy czlowiek czuje sie bezsilny a wdodatku zestresowany to szuka szybkich srodków doraźnych, które dadzą mu odrobinę "szczescia". Stąd te napady na słodkości i tym podobne. Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku)
A co do drugiej części postu...
Dla mnie to nie jest bez znaczenia gdzie bede pracowac. za ile- owszem. Moge nawet za kilkaset zł miesiecznie. Nie tego sie boje... Boje sie niespelnienia, rozczarowanych marzen, klęski. Boję się pomyśleć że moje życie to jeden wielki schemat, rutyna i nuda. Może wymagam zbyt wiele, nie wiem...


bułek - 18/1/2010 godz. 16:35

quote:
Bułku...
To nie takie proste. Kiedy czlowiek czuje sie bezsilny a wdodatku zestresowany to szuka szybkich srodków doraźnych, które dadzą mu odrobinę "szczescia". Stąd te napady na słodkości i tym podobne. Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku)



Tak właśnie ludzie się zachowują. Mój brat kiedyś zapodał mi fajne ebooki, w których piszą jak sobie z tym radzić. Ja nie stosuje się do tych rad we wszystkich sprawach, ale w częsci już wykorzystuje. Mówiąc tak rezygnujesz i poddajesz się bez walki. Powiedz mi czy opłacało Ci się zjeść tyle świństwa (jak sama to określiłaś) dla chwili szczęścia? Później czułaś się przecież źle. Może myślałaś już że znowu przytyjesz .

Ja przez kilkanaście lat obgryzałem paznokcie i nie mogłem się tego "oduczyć", bo sobie ciągle tłumaczyłem że stres, że nie dam rady. Teraz wziałem się w garść (przyszło tak spontanicznie) i 4 tygodnie już nie obgryzam. Tak samo jest ze słodkościami. Po prostu nie kupuje i nie jem. Czuje się o niebo lepiej.

Jestem facetem i nie rozumiem Twoich napadów, ale myśle że można sobie dać z nimi radę, tylko trzeba chcieć. Zastąp chęć zjedzenia słodyczy zjedzieniem banana, pomarańczy, lub innego owocu albo inną zdrową przyjemnością.

quote:
A co do drugiej części postu...
Dla mnie to nie jest bez znaczenia gdzie bede pracowac. za ile- owszem. Moge nawet za kilkaset zł miesiecznie. Nie tego sie boje... Boje sie niespelnienia, rozczarowanych marzen, klęski. Boję się pomyśleć że moje życie to jeden wielki schemat, rutyna i nuda. Może wymagam zbyt wiele, nie wiem...


Oczywiście rozumiem. Też chciałbym pracować w zawodzie, który mnie kręci i czuć się spełniony, ale jeśli tak nie będzie to nic sie nie stanie. Zawsze można szukać czegoś, może wreszcie się uda. Poza tym praca to nie całe życie. W każdej pracy jest jakaś rutyna, ale w samym życiu nie musi jej być.

Pozdro


fasolencja - 18/1/2010 godz. 18:08

quote:
Do tego dochodz jeszcze u nas kobiet hormony. W niektórych fazach cyklu takie napady są nieuniknione(przynajmniej w moim przypadku

Ja Ciebie doskonale rozumiem, bo mam podobnie. Czasami potrafiłam o 1 w nocy iść do Tesco, bo nieziemsko mocno zapragnęłam czekolady truskawkowej i kiedy mam taki napad nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. Moim skromnym zdaniem taki wybryk raz na kilka tygodni nie szkodzi


greene - 19/1/2010 godz. 19:06

Dziękuję Wam Bułku i Fasolencjo za zrozumienie i rady. W gąszczu egzaminów i kolokwiów staram się jakoś kontrolować te moje obżarstwo, ale ręce opadaja człowiekowi, jak własnie dowiaduje się, że nie zaliczył kolokwium i jak nie zda poprawki nie zostanie dopuszczony do egzaminu. Tym bardziej to przeraża, bo to jest ostatni rok- niby powinno być z górki, więcej czasu na pisanie pracy magisterskiej a nie nauki...
(


sublime86 - 20/1/2010 godz. 22:34

quote:

Też zbliżam sie do końca. Wybrałem sobie kiepsko przyszłościowy kierunek- historię

Bułku, tak to jest z nami- humanistami Ja, podobnie jak kilka osób z tego forum, dwa kierunki ciągnę i robię to z nadzieją, że uda mi się w przyszłości pracować w zawodzie. Ale obawy co do przyszłości są zawsze Wszystko chyba zależy od pomysłu na siebie, no i od priorytetów. Mam sporo znajomych,którzy teraz- na studiach pracują w sklepach odzieżowych czy obuwniczych, ale po ukończeniu studiów też planują tam zostać -bo z tego po prostu można się utrzymać, ale też chodzić w markowych ciuchach, no i wydawać (co samo w sobie dla niektórych jest miarą wartości czlowieka ).
I jak w takich warunkach realizować swoje "niematerialne" marzenia?


JAGA - 21/1/2010 godz. 08:07

Sublime, Greene doskonale Was rozumiem. Idąc na studia też miałam swoje ideały, marzenia...które wypaliły się bardzo szybko- przez wykładowców, przedmioty, przez to, że wiele się mówiło, mało robiło... Ale o marzenia warto walczyć!!! w tym roku zaczęłam zaoczną historię- nie jest łatwo, bo w sumie każdy weekend mam zajęty, a w tygodniu normalne studia. Ale angażuje się mocno...czasem za cenę chwili odpoczynku, bo wreszcie czuję, że to jest coś co sprawia mi frajdę. A co po studiach, zwłaszcza zaocznych?...nie wiem, może też być ciężko. ale dążenie do tego, żeby robić to co się kocha jest bardzo ważne...nawet jeśli czasami, po drodze będziemy pracować w innej branży to nie wolno się łamać i dalej szukać tej wymarzonej pracy.

A teraz pomarudzę: Sesja, zostało mi jeszcze 5 egzaminów ustnych i 1 ważne kolokwium...czuję, że nocy mi nie wystarczy Byle do lutego. Jak zdam sesję to się upiję ze szczęścia

[edytowane 21/1/2010 przez JAGA]


greene - 21/1/2010 godz. 10:32

Jaga, byle soczkiem...
Ja na szczescie zdałam te trudne kolokwium nad którym marudziłam kilka postów wyżej. Teraz musi się wszystko ułożyć i mnie i Tobie Jago i Tobie Bułku, Sublime
Ale zaraz zaraz, chyba pomyliłam dział- wszak to nie jest weselnik


hipiska - 23/1/2010 godz. 19:42

Dzisiaj odkryłam, że prawdopodobnie mama znowu zdradza tatę. I nie wiem co mam robić. Boję się robić cokolwiek. Mamie nic nie powiem, bo wyjdę na szpiega, tacie też nie , bo przysporzę mu kolejnego zmartwienia. Trudno jest mi też nic nie robić. Boję się powrotu koszmaru sprzed kilku lat, dlatego z jednej strony chciałabym zainterweniować, a z drugiej strony zupełnie nie mam pojęcia jak miałabym to zrobić. Mam czekać na rozwój wypadków? Kompletnie mnie to wytrąciło z równowagi psychicznej....A miałam taki dobry dzień....


MuayThai89 - 23/1/2010 godz. 20:27

Hipisko doskonale cie rozumiem...Ja to samo przezywam od smierci mamy...Caly czas musze ukrywac jedna kochanice przed druga...
Masakra jak ch..j, my mlodzi jestesmy najmniej winni a najwiecej cierpimy za bledy starych...


Dyzio - 23/1/2010 godz. 22:17

quote:
Jaga, byle soczkiem...

(sorry, że w marudniku)


bułek - 24/1/2010 godz. 21:39

quote:

w tym roku zaczęłam zaoczną historię



Jaga, jakbyś chciała jakieś materiały to możesz zapytać. Co prawda wiele rzeczy wywaliłem, ale mam jakieś notatki ze starożytnej, 3 ksiażki z historii XIX/XX w. (Żywczyński, Pajewski i Chwalbe - moge skana zrobic rozdziałów).


JAGA - 24/1/2010 godz. 21:59

dziękuję Bułku-jakby coś to się odezwę. A teraz pędzę do Weselnika.....tutaj nie mam czego dziś szukać


greene - 29/1/2010 godz. 14:43

Muszę się wpisać do marudnika, muszę sobie trochę ulżyć. Miałam dziś egzamin na który kułam od kilku dni i moim zdaniem wykułam sie na blache. Odpowiedziałam na wszytskie pytania i nie zdałam Ubłagałam profesor żeby pozwoliła mi i jeszcze kilku ofiarom zdawać jutro z zaocznymi, wiec wracając z uczelni wstąpiłam do biedronki po szybki obiad. Myślałam o pierogach, ale jesli chodzi o te biedronkowe to zawsze obawiam sie w nich skwarek albo tłuszczu zwierzecego, wiec wzięlam pizze z pieczarkami. zjadłam. I co? Z ciekawosci wyrzucając opakowanie przeczytałam spis składników, a tam- ... rosół z mięsa indyczego...!? jestem na siebie totalnie zła!! Jak mogłam nie sprawdzić tego wcześniej, już to przeciez zjadłam


hipiska - 29/1/2010 godz. 18:26

Greene , czasu już nie cofniesz, ale masz nauczkę na przyszłość - zawsze czytać skład gotowych potraw. I w ogóle skład wszystkiego, bo niestety dodatki odzwierzęce są bardzo powszechne.
Trzymaj się, mam nadzieję, że uda ci się zaliczyć egzamin.


greene - 29/1/2010 godz. 18:34

Nie dziękuję Hipisko, żeby nie zapeszyć. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. A nauczkę faktycznie mam. Takie przypadki skłaniają ku lepszemu wgłębianiu się w to co jemy. I jedno wiem już na pewno, jak szybki posiłek to razowe kanapki z sałatą, pomidorem i kiełkami są tu jednak najbezpieczniejsze. To tak na przyszłość


JAGA - 2/2/2010 godz. 18:12

zawsze czytam skład, a kiedyś kupiłam bblee warzywa- okazało się, że były z sosem, który miał w składzie E631 itp Na szczęście zdążyłam w porę zauważyć i oddać współlokatorce.
Mam ochotę trochę pomarudzić: jestem bardzo zmęczona i wyczerpana sesją, a do tego zbliża mi się okres:czuję się obolała, słaba fizycznie i zaczynam mieć humory


greene - 2/2/2010 godz. 19:56

Jaga, jeszcze tydzień i będzie po sesji. Dasz radę, zobaczysz. A okres, no cóz zawsze mozna pomyslec ze nam kobietom okres daje ciche przyzwolenie na humorki i bezkarne objadanie sie. A marudnik po to jest zeby troche ponarzekac- w koncu my tu na forum musimy się wspierać

[edytowane 2/2/2010 przez greene]


berry_fields - 2/2/2010 godz. 20:25

Jaga, a poprawiacze humoru u ciebie działają? Mleko z cynamonem, ciasteczka, muzyka i świeczki? Ja się tak w sesji ratowałam, pierwsza w nocy, a Berry nad garem sojowy zacier z korzeniami miesza.

W temacie: nie chce mi się. Wczoraj miałam zrobić pastę, dzisiaj miałam zrobić pastę. Nie zrobiłam. A moja babcia idzie do szpitala. Cholera by to wszystko, no.


Mokosz13 - 5/2/2010 godz. 13:49

Szlak by wziął lekarzy...najpierw zostałam wyśmiana, że zadaje niezrozumiałe pytania, a potem usłyszałam, że to nie ja jestem w tym gabinecie lekarzem...a i jeszcze, gdy lekarz uzupełniał moją kartę tzw. kartę pacjenta powiedziałam o wegetarianiźmie i soczewkach, to zostałam opieprzona, że takie rzeczy to się przekazuje lekarzowi od razu, a nie po jakimś czasie! Bo potem pacjenci sie dziwią, że lekarze mają bałagan w kartach! No po prostu paranoja!!!


hipiska - 13/2/2010 godz. 13:54

Próbuję wbić sobie do głowy "Nie narzekaj!". Ale w ogóle mi nie wychodzi. Beznadziejnie.


greene - 13/2/2010 godz. 15:03

Hipisko, a czemu beznadziejnie?


bułek - 13/2/2010 godz. 22:48

quote:
Próbuję wbić sobie do głowy "Nie narzekaj!". Ale w ogóle mi nie wychodzi. Beznadziejnie.


http://fijar.wrzuta.pl/audio/66UxOahAGYN/osiedla_glos_-_nie _lam_sie_g._kostek_kowal


greene - 17/2/2010 godz. 12:53

Jak ktos się dzis do mnie zblizy to mu ucho odgryze.... Brrrr Brakuje mi równowagi. Tak już mam, że jak zaniedbam jedną nawet małą sferę życia, to w innych też jest nie najlepiej. Rany, jak bardzo chciałabym być zorganizowanym człowiekiem, który ma wszytsko jak w zegarku....


AinEingarp - 17/2/2010 godz. 13:05

Aaa! Nic mi się nie chce. Tyle nauki i w ogóle. I chce czytać mojego Harry'ego! A teraz nie mogę, bo trzeba przeczytać lekturę.
Aaa! I dzisiaj jeszcze na trening, nie chce mi się iść.. Pójdzie ktoś za mnie?
I boję się, bo będą wyniki konkursu, chciałabym mieć jakieś wysokie miejsce..
Łóżko. Tego mi trzeba.. Położyć się, usnąć.. Aaa!


greene - 17/2/2010 godz. 13:09

AinEingarp, ja chętnie pójdę za Ciebie na trening- bardzo potrzebuję wysiłku. Tylko pod warunkiem że zmobilizujesz mnie do tego np kijem baseballowym

[edytowane 17/2/2010 przez greene]


AinEingarp - 17/2/2010 godz. 13:43

<AinEingarp wyciąga kij baseballowy i zaczyna gonić Greene>
może być?
To idź już, idź. Wyćwicz się..


bułek - 17/2/2010 godz. 14:28

quote:
Aaa! Nic mi się nie chce. Tyle nauki i w ogóle.


Też mam ten problem. Dużo w tym roku poczyniłem postępów - zero słodkiego, ćwiczenia (od wczoraj bardziej aktywnie brzuszki ćwicze niż dotychczas, zamówiłem w końcu dwie sztangielki + żeliwo = 20 kg , nordic, i inne ), od niedawna nie używam masła, nabiału, zrobiłem badania po ponad rocznym byciu wege, a do nauki nadal chęci brak. Wiem, że sobie szkodze, ale nie moge sam sie kopnąć dla aktywizacji. Odwlekam stale w nieskończoność kurs tańca. :/


hipiska - 17/2/2010 godz. 17:58

Wszystko mnie boli.......


greene - 17/2/2010 godz. 21:05

quote:
<AinEingarp wyciąga kij baseballowy i zaczyna gonić Greene>
może być?
To idź już, idź. Wyćwicz się..


Obawiam się, że nie pomogło. Jednak potrzeba mi silniejszej motywacji niż kij.
Hmmm, a może marchewka?


jazz - 22/2/2010 godz. 22:24

oglądałam pamoramę
nie nawidzę myśliwych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i wszystkich którzy mordują zwierzęta !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


fasolencja - 23/2/2010 godz. 16:12

Do dzisiaj myślałam, że jestem bardzo tolerancyjną osobą, jeśli chodzi o wspólne mieszkanie i przyzwyczajenia współlokatorów. Dzisiaj jednak, kiedy z rozpaczą stwierdziłam, że potrzebna mi nowa patelnia, stwierdziłam, że jednak nie toleruję wszystkiego. Mój współlokator doprowadził do tego, że brzydzę się swojej własnej, osobistej, przywiezionej z domu patelni. Codziennie smaży na smalcu, używając do tego właśnie jej. Nie dość, że w domu cuchnie niesamowicie i muszę wietrzyć, to jeszcze czeka mnie patelniowy wydatek. Nawet szorowanie jej 5 razy nie pomaga. W dodatku ów człowiek śmieje się z wegetarian, jako z tych biedaków, co to jedzą sztuczne mięso zrobione z soi, nawet przy ludziach. Kiedyś to był mój dobry kumpel, ale chyba przestał nim być, kiedy doszłam do wniosku, że szczytu jego ignoranckiej góry nie dosięgam wzrokiem.


bułek - 23/2/2010 godz. 16:40

quote:
Mój współlokator doprowadził do tego, że brzydzę się swojej własnej, osobistej, przywiezionej z domu patelni. Codziennie smaży na smalcu, używając do tego właśnie jej. Nie dość, że w domu cuchnie niesamowicie i muszę wietrzyć, to jeszcze czeka mnie patelniowy wydatek. Nawet szorowanie jej 5 razy nie pomaga.


Zapytał się chociaz czy może jej używać?

quote:
W dodatku ów człowiek śmieje się z wegetarian, jako z tych biedaków, co to jedzą sztuczne mięso zrobione z soi, nawet przy ludziach.


Biedny (ograniczony) człowiek


Lily - 23/2/2010 godz. 17:22

Ja do dziś myślę z dreszczem niechęci o współmieszkańcach z czasów studenckich Nie o wszystkich rzecz jasna, ale branie moich naczyń itp. doprowadzało mnie do białej gorączki. Żeby jeszcze myli po sobie...


Aleksandran - 23/2/2010 godz. 21:46

Mój mężczyzna jutro leci do stanów na 10 dni, wiec umieranie z tęsknoty mam zapewnione A ja w czwartek jade do Anglii na kilka dni, do hotelu z wyżywieniem, wiec czeka mnie kilka dni jedzenia syfów w postaci zupek chińskich bo wiadomo co będzie tam serwowane na obiad.


greene - 24/2/2010 godz. 21:03

quote:
. Kiedyś to był mój dobry kumpel, ale chyba przestał nim być, kiedy doszłam do wniosku, że szczytu jego ignoranckiej góry nie dosięgam wzrokiem.

Też mam takiego jednego kumpla. Jeszcze jakiś czas temu był w porządku, ale od czasu kiedy przekroczylismy pewne granice zażyłości- znaczy kiedy przestał być dalszym znajomym a zaczął być bliższym i lepszym kumplem to zaczął jechać po mnie, po moim wegetarianizmie, po mojej religii. Chyba stwierdził że bycie bliższym znajomym upoważnia go do wypowiadania absolutnie wszystkich uwag i myśli w niefajny sposób. Obawiam się, że te nasze "kumpelstwo" nie potrwa długo.

[edytowane 24/2/2010 przez greene]


fasolencja - 24/2/2010 godz. 21:16

On po prostu bardzo lubi wytykać mi wegetarianizm, kiedy wokół są inni ludzie. O ile potrafię śmieć się z siebie, kiedy czasem ktoś zażartuje z mojego wegetarianizmu, to jego chamskich i niekiedy prostackich docinków nie zniesę dłużej. Po prostu nie robi tego z taktem i dobrym smakiem.


hipiska - 24/2/2010 godz. 21:41

Znowu problemy z rodzicami.Jestem za chuda, mój beznadziejny sposób odżywiania......Szkoda gadać. Chcę przytyć dla świętego spokoju, ale to trudne;-/


greene - 25/2/2010 godz. 09:34

quote:
Znowu problemy z rodzicami.Jestem za chuda, mój beznadziejny sposób odżywiania......Szkoda gadać. Chcę przytyć dla świętego spokoju, ale to trudne;-/


Hipisko, ale przecież robiłaś sobie wyniki krwi i o ile wiem wyszły dobrze. Czy to nie wystarczy rodzicom? Przecież skoro wyniki są w normie nie ma się czym niepokoić, a skoro jesteśmy chudzi z natury to nie ma sensu z tym walczyć i ingerować w swój metabolizm. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok


jazz - 25/2/2010 godz. 14:29

aaaaaaaaaaaaaaaaa
jestem tak wściekła że nie mam już siły od początku lutego walczę o moje ciężko zarobione pieniądze (z byłą już firmą) i nie wiem kiedy je odzyskam i czy w ogóle !!!!!!!!!!!!!


hipiska - 25/2/2010 godz. 16:52

quote:
Hipisko, ale przecież robiłaś sobie wyniki krwi i o ile wiem wyszły dobrze. Czy to nie wystarczy rodzicom?


No najwidoczniej nie. Wiesz, ale po części mają rację, bo jeszcze do końca nie jest ze mną wszystko ok, mam pewne problemy ze zdrowiem, mój organizm nadal jeszcze trochę szwankuje. Ale nie jest to oczywiście wina wegetarianizmu, problem był dużo wcześniej , no i póki co nie minął


Bellis_perennis - 5/3/2010 godz. 12:20


No ja pierd ale jestem wsciekla! Normalnie juz dawno sie tak nie zdenerwowalam.

Poszlam z psem do sklepu i po drodze zaatakowal mnie i mojego psa jakis burek (przy obrozy mial kawalek zerwanego lancucha). Kurcze nie raz jak spacerowalam z moim potworem wpadalam na rozne psy ale pierwszy raz mi sie zdarzylo aby pies zaatakowal bez wyraznego powodu. Co gorcze agresor dwa razy wiekszy od mojego psa. Najpierw pisk, potem ostra walka ale jakos go przepedzilam. Szkoda ze nie wiem czyi to pies bo ale bym zrobila awanture!

Takie bezmozgi trzymaja cale zycie psa na lancuchu a pozniej sie jeszcze dziwia ze jest agresywny. Ludzie sa na serio glupi...


NatusiaMK - 5/3/2010 godz. 13:26

W takich sytuacja dzwonimy na straż miejską. Jeżeli nie ma to na Policję, dodatkowo ubarwiając historię,żeby szybciej przyjechali. Następnym razem zadzwoń i powiedz,że zostałaś zzatakowana przez bardzo agresywnego psa, schowałaś się,ale on tu krąży i prosisz o pomoc. To zazwyczaj skutkuje.


Bellis_perennis - 5/3/2010 godz. 13:56


No tylko ze po minucie psa juz nie bylo... jakies adhd... jak wracalam tez go nie bylo nigdzie widac. No i nie mialam z soba tel ale na drugi raz tak zrobie. Teraz jest juz za pozno.


hipiska - 12/3/2010 godz. 21:51

Myślałam, że jutrzejszy dzień będzie wspaniały i wreszcie zrobię krok ku marzeniu, które od dawna jest dla mnie tematem nr.1, ale oczywiście nic z tego nie wyszło, bliska osoba nadal mnie zwodzi, może nawet oszukuje. Już sama nie wiem co mam myśleć. Mam tego dosyć i nie wiem co mam robić. Dawno nie czułam się tak fatalnie


greene - 14/3/2010 godz. 10:47

Hipisko jeśli mogę coś poradzić- pozwól się wydarzać rzeczom, niczego nie przyspieszaj. Czas pokaże czy osoba której zaufałaś jest godna Twojej uwagi. Życie częstokroć samo daje nam odpowiedzi. Cierpliwość pod tym względem jest najlepsza.

A jeśli już piszę w marudniku- magisterka zbliża się dużymi krokami. Im słońce mocniej grzeje tym bardziej uświadamiam sobie że niedługo stanę się dorosła


hipiska - 14/3/2010 godz. 10:57

Cierpliwość nie jest niestety moją mocną stroną Jak się na coś uprę to nie jestem w stanie myśleć o niczym innym , ciągle tylko jeden cel. Wiem, że jest to wada, często bywam nieznośna, ale po prostu nie znoszę , kiedy ktoś składa obietnice bez pokrycia i nie szanuje tego, że ja słowo "obiecuję" traktuję poważnie.


n.i.x - 15/3/2010 godz. 07:54

czasem niestety człowiek w ślepej nadziei widzi to co chce widzieć a nie jak to naprawdę wygląda..
ach...ileż ja przeszłam takich niepewności...
bądź silna...

a ja..tak sie nastawiłam na wiosnę..a tu z rana przepiękna zima....cudna...ale już mi sie znudziła,
a poza tym za parę godzin będzie z tego flapa...


Aguśka - 15/3/2010 godz. 16:56

Mnie dobija zima (
Owoce i warzywa drogie jak ze złota, zimno, szaro, buro (
Marzę o lecie.
A jak idę do szkoły to często mija mnie samochód firmy "brojlex" z usmiechniętym kurczakiem....


greene - 20/3/2010 godz. 13:01

A mnie boli ząb. I muszę go wyrwać po weekendzie. boję się jak cholera. Chyba mam dentofobię czy cuś


Bellis_perennis - 20/3/2010 godz. 13:26

Ach nie ma sie czego bac ja po ostatnim wyrywaniu chcialam sie Panu Dentyscie oswiadczyc bo poczulam wielka ulge, wczesniej sie panicznie balam... Facet byl chwilowo moim aniolem

edit: w sumie to skoro tu jestem, ponarzekam ;]

stres, stres, stres.... niech ktos cos zrobi abym przestala sie panicznie bac przemowien publicznych...

[edytowane 20/3/2010 przez Bellis_perennis]


greene - 20/3/2010 godz. 13:38

mówisz żeby się nie bać Bellis? Mów mi tak jeszcze, to mnie uspokaja Prawdopodobnie zrobiłam błąd, kiedy szukając dobrego dentysty w olsztynie zaczynałam tez czytać komentarze ludzi juz "po". Aż ciarki mnie przeszły- ludzie opisywali wyrywanie zęba jako straszny koszmar.

A co do przemówień publicznych. Podobno dobrym sposobem jest wyobrazanie sobie swojej publiki nago. Nie wiem bo nie nie próbowałam Ale jak mam stresową sytuację to zawsze staram się wykombinowac sobię 10 minutek samotności przed waznym wydarzeniem i liczyc oddechy nie myśląc o niczym. Mi to pomaga. Będzie dobrze Bellis


Bellis_perennis - 20/3/2010 godz. 14:16


Greene nie boj sie, nie boj sie, nie boj sie

Haha z tym wyobrazaniem ze publicznosc jest nago to bosssski pomysl widok dziekana nago.... mrrrr


Aguśka - 30/3/2010 godz. 20:34

Zamówiłam w restauracji słabiutką kawę mrożoną...Nie pomyslałam że będzie w niej MLEKO (
UMIERAM... (


Wege-mewka - 30/3/2010 godz. 22:02

Aguśka nie martw się tak. To tylko jedna kawa... Masz nauczkę na przyszłość ; ))

Ehh chyba czeka mnie przeprowadzka... Słyszałam, ze człowiek uświadamia sobie jak mu na czymś zależy dopiero kiedy może to stracić. Akurat w przypadku mieszkania tak mam. No i w ogóle te moje problem rodzinne... Już mam dość.


Bellis_perennis - 30/3/2010 godz. 22:08


zemdlałam............ ale szcescie w nieszczesciu w nocy z pociagu w mojej miejscowosci wysiadla jeszcze jadna osoba ktora okazala sie ratownikiem medycznym...

musze sie przebadac


sublime86 - 31/3/2010 godz. 10:27

Przebadaj się koniecznie!

A ja przez własną głupotę znowu się czuję jak głupia przysłowiowa blondynka (

[edytowane 31/3/2010 przez sublime86]


Mokosz13 - 31/3/2010 godz. 13:53

Nie rozumiem, dlaczego ludzie oceniają mnie za to, że jestem wege, a nie za to kim jestem?!
Mam już dość głupich przytyków!! A podobno na studiach są inteligentni ludzie...


hipiska - 31/3/2010 godz. 17:07

Źle. Nic nie idzie po mojej myśli i nic nie jest tak jakbym chciała


mary - 2/4/2010 godz. 19:18

Po ponad 2 miesiacach zawiatalam do domu, nasłuchałam sie jaka to chuda i blada jestem. taaa Potem ze moze zrezygnuje z dziwactwa jakim jest wegetarianizm, a nastepnie ze jak wroce na wakacje do domu... to... i tu moja kwestia ze nie wroce bo zamierzam na wakacjach pracowac we Wrocławiu itp, i tu znow wielka bura ze znow bede marudzic ze pracy niema itp, tak wiec roznosi mnie bo moi rodzice we mnie nie wierza, bo dalam ciala na sesji i oblalam zoologie, f***


Bellis_perennis - 2/4/2010 godz. 21:47


Kurcze no mam dosc typowego, stereotypowego podejscia do relacji damsko-meskich:
1) ze niby jak kobieta zaprasza mezczyzne do domu, prosi sie o seks...
2) nie mozna sie zwiazac z osoba ktora jest nieatrakcyjna fizycznie bo to NIENATURALNE

co jest niby nienaturalne? fascynacja intelektualna?
jak milo ze mnie oswiecono w tych jakze waznych sprawach, dzieki temu uswiadomilam sobie ze non stop prosze sie o seks... ze ja tego nie zauwazylam!?

Nojapierdziele co za glupota! Tylko mnie zastanawia czy to ja mam takie wyidealizowane podjescie do wszytskiego <jesli tak to poprosze o sprowadzenie na ziemie, oby szybko> czy poprostu ludzie sa tak plytcy

juz dawno mnie tak nic nie podirytowalo...


mary oblalas tzn mialas poprawke czy masz warunek? Jestes na biologii? Ja jestem na uzupelniajacych i mam waruna z statystyki na licencjacie bylo to samo tylko wtedy zabrakl mi chyba 1 pkt a teraz.... jeszcze mniej przyzwyczailam sie Kochana nie ma sie czym przejmowac bo moj kolega mial warunek a teraz robi doktorat


Aguśka - 3/4/2010 godz. 10:13

Bellis odpowiem Ci:
To ludzie są płytcy.


xxl - 3/4/2010 godz. 10:21

Czas się zabierać za prezentację maturalną z polskiego, ble :/ Kompletnie niepotrzebny i zawracający głowę twór.


Aguśka - 3/4/2010 godz. 10:32

quote:
Czas się zabierać za prezentację maturalną z polskiego, ble :/ Kompletnie niepotrzebny i zawracający głowę twór.

dokładnie Tak!
Mnie też czeka zrobienie tego bzdeta;/
I wogole ta głupia matura z matematyki....


mary - 3/4/2010 godz. 12:16

Bellis_perennis
tak studiuje biologie i niestety mam warunek z tej walnietej zoologii, licze na to ze jakos to zdam na 2 roku oby


Nela89 - 3/4/2010 godz. 13:34

quote:
quote:

I wogole ta głupia matura z matematyki....


Nie głupia, tylko bardzo potrzebna. Nie byłoby tylu głąbów na studiach, gdyby matma zawsze była na maturze. I nie chodzi mi o jakieś zawiłe zadania, tylko podstawowe zagadnienia, których dzieci teraz nie są w stanie opanować, a to jest jednak błąd. Za przeproszeniem, jak psów mamy bezrobotnych psychologów, pedagogów, politologów, animatorów kultury i absolwentów innych kierunków, po których trafia się do pośredniaka, bo może jeden na 20 studentów naprawdę ma powołanie i predyspozycje do bycia np. psychologiem. Potrzeba nam inżynierów, żeby się rozwijać jako państwo, a nie niedouczonych olewatorów. W ogóle na przedmioty ścisłe powinien być kładziony większy nacisk, niż jest to obecnie. I nie piszę tego, bo jestem jakaś super mądra. Gdybym teraz miała napisać maturę z matmy, to pewnie bym oblała. Jakimś dziwnym trafem w jednej szkole ledwo miałam z matmy 2, później z przyczyn rodzinnych zmieniłam miejsce zamieszkania i szkołę i z tej samej matmy miałam spokojnie 4, to samo było z chemią, więc trzeba skończyć z masową produkcją pseudo humanistów i zacząć zmieniać system nauczania, począwszy od nauczycieli, żeby dzieci przestały się bać chodzić na lekcje przedmiotów ścisłych. I wydaje mi się, że matematyka uczy logicznego, praktycznego myślenia i jest ważna. Żałuję, że przez wiele lat "uczyli" mnie nauczyciele, którzy nie potrafili przekazać wiedzy w odpowiedni sposób. Żałuję, że na rozwiązywanie zadań było zawsze zbyt mało czasu na lekcjach, bo w szkole musiały być aż 2 religie w planie przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum. W sumie to samo się odnosi do nauczania historii. Zamiast uczenia myślenia przyczynowo-skutkowego musimy dziobać setki dat, które nie są ważne. Na polskim zamiast pisania wypracowań omawia się tylko wybrane części lektur, po to aby każdy mógł zdać maturę przez porównanie Zosi z Telimeną i to na podstawie dostępnego tekstu! Ogółem cały ten wątek o marudzeniu jest śmieszny, ale mam okazję ponarzekać na system edukacji w naszym kraju.


Lily - 3/4/2010 godz. 14:45

No cóż, gdyby na mojej maturze była matematyka, to bym jej nie zdała. Całe szczęście nie było. Dodawać, mnożyć, dzielić, liczyć pieniądze umiem. Wystarczy Natomiast na technicznych kierunkach to zdecydowanie nie wystarczy, nawet ci dobrzy w LO potem się męczą. Nie każdy jest stworzony na matematyka. A ja zdecydowanie nie jestem stworzona na inżyniera.


xxl - 3/4/2010 godz. 16:57

Bez przesady, podstawowa matma jest tak ułożona, by każdy średnio rozgarnięty uczeń szkoły ponadgimnazjalnej mógł ją jakoś zdać. Jak dla mnie to będzie najłatwiejsza ze wszystkich moich matur


Mary_Rose - 3/4/2010 godz. 17:24

Sorry, ale poziom matematyki obecnie na maturze woła o pomstę do nieba.
Żal.pl
Jest to ledwie na poziomie gimnazjalnym. Po zmianach matmy na obowiązkową ministerstwo bojąc sie niskiej zdawalności zrobiło maturę dla idiotów. Sad but true.

Co do technicznych kierunków to potrzebne są solidne podstawy matematyki, a tego obecnie szkoły nie dają. Spotykam się na studiach z osobami, które nie wiedzą co to są funkcje trygonometryczne, a maturę zdały. Hola!

Ja sobie pomarudzę jeszcze na to, że tutaj większość jest wegę, a ja tam ser wcinać lubię i jajkiem też nie pogardzę. Tak jestem zua.


hipiska - 3/4/2010 godz. 17:28

quote:
Czas się zabierać za prezentację maturalną z polskiego, ble :/ Kompletnie niepotrzebny i zawracający głowę twór.


Na jaki temat?


xxl - 3/4/2010 godz. 17:38

Cóż, literatura do moich mocnych stron nie należy, więc wybrałam bezpieczny temat z języka - nagłówki w prasie codziennej, ich klasyfikacja pod względem poprawności językowej, stopnia spójności z tekstem, funkcje i moc oddziaływania na odbiorcę.


Lily - 3/4/2010 godz. 18:39

Dla mnie matematyka na poziomie licealnym już była nie do przebrnięcia, zwłaszcza że nasza matematyczka niczego nie tłumaczyła - uważała, że skoro jedna osoba rozumie i umie wszystko sama z siebie to wszyscy mogą. Zresztą ona tak wrzeszczała na nas, że przy tablicy zapominałam ile jest 2x2.
Mary_Rose, ja nie jestem weganką, i jem sałatkę z majonezem A wczoraj jajko zjadłam. I uwielbiam ser żółty. To akurat niebyt zdrowe


hipiska - 3/4/2010 godz. 20:37

quote:
I uwielbiam ser żółty. To akurat niebyt zdrowe


Ja niestety też, ale zdecydowanie częściej jem biały. Moją słabością jest też majonez, ale odkąd jestem wege jem go w zasadzie tylko w warzywnych sałatkach ( dzisiejsza kolacja, mniam ). Wcześniej zajadałam się kanapkami z serem żółtym i majonezem , co już w ogóle totalnie nie było zdrowe


Mary_Rose - 3/4/2010 godz. 20:58

No tak, ale majonez zawiera jajka to chyba nie jest zbyt wegański


hipiska - 3/4/2010 godz. 21:16

quote:
No tak, ale majonez zawiera jajka to chyba nie jest zbyt wegański


A czy ja pisałam, że jestem weganką? Nie wydaje mi się


waszakicia - 4/4/2010 godz. 15:43

Za dużo się najadłam. Brzuch mnie już boli. A obiecałam sobie że się nie przejem
Oczy by chciały a żołądek już nie może


Aguśka - 4/4/2010 godz. 17:14

quote:
quote:
No tak, ale majonez zawiera jajka to chyba nie jest zbyt wegański


A czy ja pisałam, że jestem weganką? Nie wydaje mi się


Ludzei chyba mylnie kojarzą słowo "wege" z weganizmem


Mary_Rose - 5/4/2010 godz. 10:37

W sumie hyle czoła, coś mi się pomyrdało.


rubia - 5/4/2010 godz. 11:18

Łączę się w głębokim bólu i żalu ze wszystkimi przejedzonymi Od jutra dietka. (No, może od pojutrza, bo jutro trzeba będzie dojeść resztki)


jazz - 5/4/2010 godz. 12:42

moja przyjaciółka cierpi po stracie kogoś bardzo bliskiego -nie wiem co zrobić ,mieszkam strasznie daleko!!!


bułek - 5/4/2010 godz. 14:36

quote:
Łączę się w głębokim bólu i żalu ze wszystkimi przejedzonymi


Nie ma się co użalać nad przejedzonymi. Trza mniej jeść po prostu .
U mnie nie było suto zastawionego stołu. Od wielu lat już nie ma takich zwyczajów - bo po co robić dla 2 osób dużo jedzenia. Lepiej zrobić coś świeżego jak się skończy.
Co prawda, zjadłem troche więcej niż zwykle, ale nie ma podstaw marudzenia. Nie przejadłem się .


xxl - 5/4/2010 godz. 15:08

U mnie pod względem jedzenia nic się nie zmieniło na święta Uczestnictwo w kulcie stołu to nie dla mnie, zresztą żołądek sam mi się kurczy ze strachu na widok obżarstwa mojej rodziny


sublime86 - 5/4/2010 godz. 16:11

quote:
zresztą żołądek sam mi się kurczy ze strachu na widok obżarstwa mojej rodziny


Dodam jeszcze pijaństwa...Ale też nie lubię jeść pod presją, a jak odmawiam kawałka ciasta albo lampki wina, to czuję się jak odszczepieniec...na jajka też jakoś specjalnie nie miałam ochoty, w ogóle jakoś kiepsko u mnie z apetytem przez te święta:/


rubia - 5/4/2010 godz. 16:59

Hmm...na codzień jem mało, ale każde święta to dla mnie czas wegetariańskich pyszności, którym trudno się oprzeć Trzydniowa dyspensa i już

Jazz: a co z telefonem? Skypem? Gg? Wiem z autopsji, że wirtualne przytulanie się nie sprawdza, za to długa, szczera rozmowa może naprawdę zdziałać cuda! Zadzwoń do przyjaciółki, przynajmniej spróbuj.


JAGA - 8/4/2010 godz. 09:11

przez 24 godziny na dobę chce mi się spać, nie mogę się zabrać za pisanie magisterki, historia w ogóle nie wchodzi mi do głowy...ach ciąża i niskie ciśnienie to fatalne połączenie. Kawy nie piję,ale bez słabej czarnej herbaty od czasu do czasu nie dałabym rady funkcjonować. Chciałbym być już po podwójnej, zaliczonej sesji i móc oddać się lenistwu, spacerom i innym bezstresowym przyjemnością <marzy>


fasolencja - 8/4/2010 godz. 09:40

Jaga, dasz radę. Co prawda nie byłam nigdy w ciąży, ale również mam niskie ciśnienie i podwójną sesję, więc mogę chociaż spróbować sobie wyobrazić co by było gdyby. Jesteś bardzo dzielna i życzę Ci dużo siły ^^


sublime86 - 8/4/2010 godz. 10:41


Jaguś, ja też wierzę, że dasz radę;* a pogoda teraz fatalna dla niskociśnieniowców, więc się nie przejmuj- zdrowo jedz i myśl pozytywnie wszystko przyjdzie w swoim czasie


n.i.x - 8/4/2010 godz. 11:36

Dzisiaj na łące widziałam zwłoki zajączka
pewnie jakiś pies go dopadł ..

Jaga, z tego co wiem to po 3-4 miesiącu słabości powinny minąć bo to w pierwszych miesiącach organizm bardzo intensywnie pracuje żeby wykształcić wszystkie narządy, później dzidziuś juz tylko rośnie i sie doskonala , no i hormony muszą sie ustabilizować.. ..
3-maj się


Aguśka - 8/4/2010 godz. 18:24

quote:
moja przyjaciółka cierpi po stracie kogoś bardzo bliskiego -nie wiem co zrobić ,mieszkam strasznie daleko!!!


Staraj się ją wspierać tak jak umiesz. Jesli dziewczyna jest na siłach to rozmawiaj z nią i daj jej do zerozumienia że mimo że jestes daleko to może na ciebie liczyć.
Może jests sposób żebyś do niej pojechała?


n.i.x - 15/4/2010 godz. 20:00

dzisiaj przyglądałam jakąś taka gazetę ...babska taka..Oliwia czy Tina..nie pamiętam..
a tam ogrom mięsnych przepisów... masakra...
żeby w takiej gazecie znaleźć coś dobrego wege to trzeba sie naszukać...

a tak ogólnie to narodowa depresja..nawet dobranocki nie było.. chyba ze była spóźniona ale wątpię..
Ale zdaje sobie sprawę ze ta żałoba jest konieczna...
bo tez jeszcze to przezywam .. biedni..

ale wkurza mnie ze przez to zapomnieli o chłopczyku z jeziora..aniołku małym... ach.. przecież on jest tak samo ważny.. to tez tragedia..

aaaaaaaaaaaaaaaaa (_!_) !


Bellis_perennis - 15/4/2010 godz. 20:10

quote:
ale wkurza mnie ze przez to zapomnieli o chłopczyku z jeziora..aniołku małym

Jak dla mnie kazde zycie jest na rowni ale nie chce mi sie juz gadac o tym...


Lily - 15/4/2010 godz. 20:14

Ja nie zapomniałam o chłopczyku, zwłaszcza że to u mnie było (


n.i.x - 15/4/2010 godz. 20:22

oby złapali tego kto to zrobił...


hipiska - 17/4/2010 godz. 17:39

Pani depresja u progu mych drzwi. Nie radzę sobie.


n.i.x - 19/4/2010 godz. 11:44

hipiska, dasz rade... wyjdź gdzieś na łąkę czy do parku i przyjrzyj sie jak sie natura budzi do życia

Ja niestety mam pecha i dzisiaj przy podziwianiu natury znowu widziałam zwłoki zwierzątka..
tym razem mały piesek rozkłada sie tuz za moim płotem...
podejrzewam ze komuś sie nie chcialo zakopywać biedaka i go tu podrzucił...
Ale przeprowadzę śledztwo w śród znajomych i sie dowiem czy ktos miał takiego psa...
Za łąką jest blok do którego należy ten teren..
No chyba ze biedaczkowi się cos przytrafiło...


mirecha - 19/4/2010 godz. 17:57

mnie smuci a jednocześnie powoduje mdłości widok zwierzątek potrąconych i porozjeżdżanych przez auta, bleee...zrobiło się ciepło i zwierzątka zaczynają tuptusiać przez drogi (


MuayThai89 - 20/4/2010 godz. 06:33

A ja sobie pozwole pomarudzic z wiazku z blizajaca sie matura z matematyki, mianowicie owego przedmiotu nigdy nie nawidzilem i bylem z niego slaby... No i zawsze jakos udawalo sie go zaliczyc, no ale w tym roku to nauczycielce tak odbilo ze nie da sie nic poprawic(zdarzylo sie ze tez raz ze trzeba bylo miec na poprawie 75%!!!), przez ta matematyke i pana ministra ktory ja wprowadzil moge zaprzepascic caly rok ...

Mam nadzieje ze jakos to zalicze, bo by bylo nie milo nie zdac i to w ostsatnij klasie...
A tym bardziej ze teraz matura z tej matmy bedzie najlatwiejsza do zdania i jak teraz do niej nie podejde to w przyszlych latach napewno nie zdam


Aguśka - 20/4/2010 godz. 06:58

Rozumiem twój ból, choć ja z materiałem na bierząco radzę sobie dobrze to na maturze (miałam już 4 próbne) zupełnie mnie paralizuje i jak dotąd ani jednej próbnej nie zdałam. a najbardziej boli fakt że na kierunku na który mam nadzieję dostac się na studia (pielęgniarstwo) matematyka na niezbyt wiele mi się zda
Ale damy radę


greene - 20/4/2010 godz. 08:45

A ja mam pogruchotane palce u stopy, bo spadły mi kilkunastokilogramowe drzwi od szafy na nogę, chodzę o kulach i boli mnie. Najgorsze jest to że środki przeciwbólowe które przepisał mi ortopeda źle działają na żąłądek i wątrobę. Przez kilka dni brałam te środki, do wczoraj kiedy pieruńsko zaczął mnie boleć żąłądek. Dziś ich nie wzięłam ale za to zaczęła mnie boleć stopa. I co teraz zrobić?


Bellis_perennis - 20/4/2010 godz. 15:27


Jak juz piszemy o zdrowiu to mam niedocisnienie i generalnie musze brac kolejne tabletki do kompletu... super :/


rubia - 20/4/2010 godz. 16:45

MuayThai89, dasz radę! Jako oferma matematyczna domyślam się, że boli (na szczęście za moich czasów był wybór i zdawałam historię). Problem ze zmianami ministerialnymi polega głownie na tym, że funduje się maturzystom terapię szokową, zamiast wprowadzać zmiany powoli. Z matematyką jest jak z lekcjami gry na skrzypcach- trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć; tymczasem kadra pedagogiczna nie jest przygotowana na uczniów, którzy odstają, bo jakieś zagadnienie im umknęło. Wiedzę z historii, polskiego albo biologii można doczytać, nadrobić, ale z matematyką sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Mimo wszystko, doceniłam tę dziedzinę wiedzy kilka lat po maturze (choć kończyłam studia humanistyczne); uważam, że można się dzięki niej świetnie bawić i lepiej rozumieć świat. Trzymaj się, MT89, na pewno zdasz!! (W każdym razie ja Ci tego szczerze życzę)


Dzierzba - 20/4/2010 godz. 17:13

OJ, dziś po pierwszych rozmowach w gimnazjach z dyrektorstwem...:-(
Opracowaliśmy ze studentami program uczący empatii oraz poznania rzeczywistości zwierząt przeznaczonych na rzeź...
Pan Dyrektor się mnie pyta
-a będą mogli zobaczyć jak doji się krowę?
Odpowiadam
-nie moje krowy nie dają mleka
Pan Dyrektor
- jak to? chore?
-nie są mleczne bo nie rodziły już więcej po ich odkupieniu
Pan Dyrektor
- no to przejażdżka wozem, albo na kucyku?
Odpowiadam
-nie konie nie są użytkowane w żadnym kierunku
Pan Dyrektor
-wie pani ja nie mogę sobie pozwolić na to by tłumaczyła pani młodzieży, że te zwierzątka są nie do jak to pani ujęła użytkowania, poza tym rodzice się nie zgodzą żebyście wkładali im do głowy, że świnia jest do głaskania, a nie do jedzenia bo to absurd, nie macie nic ciekawego do zaoferowania, dowidzenia.
wszędzie było mniej więcej tak samo...:-(


mirecha - 20/4/2010 godz. 17:22

takiej pani dyrektorce to tylko uprząż i chomąto i niech sama targa bryczki, najlepiej w sierpniu na sam giewont z całą klasą 3a, albo jabłko w usteczka i na wolnym ogniu...jak dyrekcja prezentuje "zakutołbializm" to czego wymagać od młodzieży???


Dzierzba - 20/4/2010 godz. 17:26

mirecha świetnie to ujęłaś, ale niestety z 15 szkół nikt się nie zgodził bo to nie praktyczne,a z 2 powiedzieli, że będą musieli najpierw porozmawiać z rodzicami bo młodzież ulega różnym wpływom i jak komuś by przyszło do głowy nie jeść miejsca to potem oni mogą ponosić konsekwencję...;-(
oj chyba nie dożyje ciekawszych czasów:-(
albo umrę ze zgryzoty


Dzierzba - 20/4/2010 godz. 17:32

mięsa, mięsa już nawet przez klawiaturę mi się nastrój udziela:-(
tyle się napracowaliśmy i nie jest to oglądanie filmów każdy wie jakich by nikt nie powiedział, że przesadzamy bombardując "dzieci" takimi obrazami.
To na prawdę fajny program aktywnych zajęć służący pozaniu natury tych zwierząt, a tym samym kształtowaniu wobraźni o tym jak one postrzegają i odbierają świat itp.
I wszystko na nic


Aguśka - 20/4/2010 godz. 19:25

quote:
mięsa, mięsa już nawet przez klawiaturę mi się nastrój udziela:-(
tyle się napracowaliśmy i nie jest to oglądanie filmów każdy wie jakich by nikt nie powiedział, że przesadzamy bombardując "dzieci" takimi obrazami.
To na prawdę fajny program aktywnych zajęć służący pozaniu natury tych zwierząt, a tym samym kształtowaniu wobraźni o tym jak one postrzegają i odbierają świat itp.
I wszystko na nic


To bardzo przykre że młodzi ludzie z inicjatywą są niedoceniani
Niestety zyjemy nadal w ciemnogrodzie...ahhh


Lily - 20/4/2010 godz. 19:59

Dzierzba, a jakaś szkoła o profilu ekologicznym?


MuayThai89 - 20/4/2010 godz. 20:37


Aguśka no ja akurat ta panstwowa zaliczylem , bop w koncu przy mozliwosci strzelania to nie idzie nie zdobyc tych minimum 30%... Ale na maturach szkolnych robionych przez matematyczke to nie ma takiej mozliwosci by "strzelic" i mi zawsze brakuje tych 2 pkt na zaliczenie ... No ale nie ma co narzekac tylko trzemac za nas kciuki

rubia szczerze ci zazdoszcze ze matmy nie mialas (ja dodatkowo wybralem wos) i dzieki za slowa wsparcia

A co do tych zmian to one powstaly na skutek tego ze Polska zaczela sie przeinaczac z "Matematycznej potegi" w "Matematyczne uposledzenie"... Zaopserwowano to tym ze coraz gorzej sobie radzimy z matematyka i przedmiotami scislymi oraz jest to skutkiem tego ze mamy za malo inzynierow i na sile chca nam kazac sie jej uczyc...


Dzierzba , kolezanka wczesniej dobrze powiedziala, mozecie sprobowac z szkolami z takim profilem... Np. u mnie w szkole jest klasa pt. "Ochrona Srodowiska", i jak bys to zareklamowala jako "Wplyw przemyslu zwierzecego na srodowisko wodne, glebe i atmosfere" to powinno przejsc ...


Dzierzba - 21/4/2010 godz. 16:55

Próbowałam dzisiaj w dwóch liceach w klasach o profilach, które poleciliście.
Aż nie wiem co tu namarudzić bo na prawdę mam deprechę.
Pani "uczycielka" biologii więc mamy teoretycznie ten sam tytuł naukowy (mgr biologii na dr poczekam jeszcze z dwa lata) mniej więcej uraczyła mnie takim syfem:
-wie pani ja muszę być poprawna wobec programu nauczania. Zanieczyszczenie środowiska z powodu chowu przemysłowego nie jest, ąż tak poważnym problemem (tu myślałam, że zemdleję) poza tym to szansa (tu pomyślałm, że chyba wrócę do nałogu palenia tytoniu) dla przemysłu biopaliwowego (intelektualnie zamarłam). My tu uczymy możliwości jakie daje biotechnologia i wszystkie korzyści jakie z niej płyną dla ochrony srodowiska, a to nie dotyczy Pani zagadnienia, które przecież dzięki nauce niebawem przestanie być problemem. Mówiąc szczerze ja raczej wierzę, że przemysł mięsny dzięki biotechnologii jeszcze udoskonali metody hodowli i na prawdę dziwi mnie, że Pani w takiej sytuacji (chodziło jej o to ,ze pracuje na uniwerku) chce szerzyć niesłużącą naucę propagandę.
Nawet nie podjęłam rękawicy...:-( powiedziałam dowidzenia i wyszłam


MuayThai89 - 21/4/2010 godz. 17:48

Liceum profilowane to nie jest dobry pomysl, bo tam to nie robia egzaminu zawodowego i oni musza miec tylko zaliczony przedmiot, a w technikum nauczyciele do przedmiotow zawodowych podchodza jak do maturalnych...

U mnie w szkole nauczycielka mi bez problemu pozwolila zrobic projekt na ten temat, mowiac na koniec ze to bardzo ciekawe i interesujace...


greene - 21/4/2010 godz. 18:05

Współczuję Dzierzba, bo naprawdę masz cięzkie zadanie do wykonania. Wierzę jednak że koniec końców idealiści i optymisci wygrywają siłą swoich marzeń oraz zacięciem i konsekwencją w stosunku do podjętych spraw. Życzę wytrwałości i powodzenia, bo wiem że tego potrzebujesz.


n.i.x - 21/4/2010 godz. 18:06

i tu tkwi cały problem...w wychowaniu i edukacji dzieci i młodzieży...
i nauczaniu ze zwierzęta sa do użytku...czyli do jedzenia, wykorzystywania na wszystkie sposoby,
a do przytulania tylko wybrane...pieski i kotki..
ach...sama dostałam dola..
Dzierzba...nie poddawaj sie...bo mimo trudności zabrałaś sie za to od właściwej strony...
Przyszłość zwierząt i wegetarian leży w młodym pokoleniu...
nas jest coraz więcej..musimy tych młodszych uświadamiać...
i sie ludźmi nie przejmować bo w końcu nie robimy nic złego ...


mirecha - 21/4/2010 godz. 18:36

Dzierzba na pocieszenie Ci powiem, że gdybyś dla nas chciała zorganizować takie zajęcia to byśmy przyszli
a tak...życzę powodzenia i żebyś się nie poddawała, nie można odpuścić tematu, i pewnie za którymś razem trafisz na fajną dyrektorkę, aczkolwiek swoje szlaczki wydeptacie...trzymam kciuki


Bellis_perennis - 21/4/2010 godz. 18:54


Tylko dlatego czasem mam ochote zrobic sobie podyplomowke nauczycielska...


Dzierzba - 21/4/2010 godz. 18:54

serdecznie wszyskim dziękuje
będe się trzymać swego jak zawsze
i marudzić tu na bierząco:-)


MuayThai89 - 21/4/2010 godz. 20:53

Pozwole sobie odbic od tematu, ale wypowidz n.i.x zabrzmiala jak na osiedlowym spotkaniu kibicow nt. tego by na osce dzieci zaczely chodzic na mecze a nie siedzialy przed kompem, lub co gorsza nie byly za rywalem za miedzi ...


Bellis_perennis - 23/4/2010 godz. 15:32


Nie znoszę jak ktoś próbuje mi narzucić swoją wolę... I to na dodatek krzykiem!


lekki123 - 25/4/2010 godz. 15:48

quote:
mirecha świetnie to ujęłaś, ale niestety z 15 szkół nikt się nie zgodził bo to nie praktyczne,a z 2 powiedzieli, że będą musieli najpierw porozmawiać z rodzicami bo młodzież ulega różnym wpływom i jak komuś by przyszło do głowy nie jeść miejsca to potem oni mogą ponosić konsekwencję...;-(
oj chyba nie dożyje ciekawszych czasów:-(
albo umrę ze zgryzoty


tak sobie pomyslalem, ze moze w jednej z tych 2 szkol trafia na jakiegos wege rodzica, ale to by bylo jak trafienie 6 w totka, ale przynajmniej tlumaczenie w tych 2 szkolach bylo bardzo pedagogiczne: mlodziez ulega roznym wplywom...

szkoda, ze tylko w 2


Blanka - 25/4/2010 godz. 17:05

matura za dni osiem....


hipiska - 25/4/2010 godz. 17:18

Bardzo się cieszę , że nie zdaję matury w tym roku, nie dałabym rady. Wszystko na raz na mnie spadło w tym roku. Chociaż nie podejrzewam żebym za rok o tej samej porze była pewna siebie i swojej wiedzy


mirecha - 25/4/2010 godz. 19:13

chciałam schudnąć do 56 kilo a dziś rano ważyłam 57,4 i jeszcze zjadłam dzisiaj 4 krokiety z pieczarkami


MuayThai89 - 25/4/2010 godz. 21:17

quote:
matura za dni osiem....

A ja myslalem ze za 9 ...
jak by nie patrzec to 04,05,06,07(wos),11,20 to bedzie chwila prawdy ...
Ale w sumie dal mnie chwila prawdy bedzie za11godzin, gdy dowiem sie co mam z matmy (nienawidze)

Spolecznosci wegetarian i wegan trzymac za nas nieszczesnych co maja matme do zdania kciuki!!!


Lily - 25/4/2010 godz. 21:36

Matura jest fajna Kiedyś będziecie miło wspominać


MuayThai89 - 25/4/2010 godz. 21:40

quote:
Matura jest fajna Kiedyś będziecie miło wspominać


Na pewno... o ile mnie matematyczka dopusci ...


xxl - 25/4/2010 godz. 22:11

quote:
trzymac za nas nieszczesnych co maja matme do zdania kciuki!!!

Matma to pikuś, trzymajcie kciuki za polski


fasolencja - 25/4/2010 godz. 22:32

quote:
Matma to pikuś, trzymajcie kciuki za polski

Polski to pikuś


Dzierzba - 26/4/2010 godz. 09:53

Będe trzymała kciuki za wszystkich wege maturzystów!
Mam nadzieję, że potem spotkam się choć z częścią na UMC-esie


Blanka - 26/4/2010 godz. 10:25

quote:
A ja myslalem ze za 9 ...


Liczyłam od poniedziałku ;]

Jasne, wszystko nagle pikuś, bo jesteście już po
widze MuayThai89, że również z matematyką za pan brat Przynajmniej nie jestem sama
quote:
Będe trzymała kciuki za wszystkich wege maturzystów!


Nie dziekuję : )


hipiska - 26/4/2010 godz. 18:47

Kolejna sromotna porażka. Czuję się beznadziejnie.


rubia - 26/4/2010 godz. 20:52

Maturzyści, trzymam za Was kciuki. Będzie dobrze. Matura nie jest "fajna", bo żaden stres nie może być fajny, zwłaszcza taki, od którego zależy nasza przyszłość- nawet jeśli zdecydowana większość podchodzących do tego egzaminu ludzi zdaje go w pierwszym podejściu.
Miałam dziś taki dzień, że najchętniej strzeliłabym sobie w łeb. Wszyscy, na których zawsze mogę liczyć, jakby się zmówili i akurat dziś mnie spławiali, a mam taką trudną sprawę do przegadania...Ech...


Dzierzba - 28/4/2010 godz. 11:51

No i nie znalazła się szkoła chętna na nasze warsztay (
na wywiadówkach rodzice powiedzieli stanowcze NIE bo to propaganda, a niektórzy nawet obawiają się, że może jesteśmy sektą, albo szerzymy jaiś buddyzm
moi studenci się zacieli i chcą ogłosić się, że dla pełnoletnich chętnych, no zobaczymy


brzozka2410 - 30/4/2010 godz. 20:59

Dołączam do grona tegorocznych maturzystów, niestety... w sumie matma pewnie będzie stosunkowo prosta, bo to pierwszy rok za to bardzo ciekawa jestem o czym będziemy pisać na polskim a moim skrytym marzeniem jest "Zbrodnia i kara", "Cierpienia młodego Wertera", "Lalka" bądź "Chłopi"


Wege-mewka - 3/5/2010 godz. 11:19

Skończone wczoraj 15 lat mnie dobija. Starzeję się...


Blanka - 3/5/2010 godz. 12:35

quote:
Skończone wczoraj 15 lat mnie dobija. Starzeję się...


Wege-mewka, Ty za to dobijasz pozostałych użytkowników...


A co do matury to powodzenia jutro. Byle nie "Potop" :]


Aguśka - 3/5/2010 godz. 13:15

quote:
quote:
Skończone wczoraj 15 lat mnie dobija. Starzeję się...


Wege-mewka, Ty za to dobijasz pozostałych użytkowników...


A co do matury to powodzenia jutro. Byle nie "Potop" :]

Dam sobie rekę uciać że na wypracowanie bedzie coś z okresu wojennego a na czytanie ze zrozumieniem coś z Chopinem

Podobno zawsze mają taki klucz. Ileś lat temu była któras tam rocznica powstania potopu i był Potop


Blanka - 3/5/2010 godz. 13:46

quote:
Dam sobie rekę uciać że na wypracowanie bedzie coś z okresu wojennego a na czytanie ze zrozumieniem coś z Chopinem


Mam nadzieje, ze reki nie stracisz i przeczucia się spełnią, bo jak najbardziej te tematyki by mi odpowiadały


n.i.x - 3/5/2010 godz. 13:56

Dzierzba.....to jest okropne...taki wpojony brak współczucia na skale światową..
i oni śmią twierdzić ze to my szerzymy zło... no masakra..

kurde..a na dodatek mój men sztrzelil focha... jak ja nie cierpię męskich fochów..
My jestesmy trochę nietypowi... ja charakter mam taki męski,ogólnie potrafię sie poświęcać i staram sie żeby nikt nie mial mi nic do zarzucenia ..ale zdarza sie ze ja bywam bałaganiarzem który czasem rzuca wszystkie problemy i pije piwko z nogami na stole...a on musi miec wszystko przemyślane, poukładane...inaczej sie nie wyluzuje.
Rzadko sie kłócimy a jak juz to on rzuca fochy o zupełne pierdoły..
..jak sobie poradzić z tym fochem? ,po prostu łazi naburmuszony i milczy..
macie jakieś rady?

..no juz zdążyliśmy sie pogodzić... zawsze sie przepraszamy na wzajem , buzi, buzi i jest ok..

ale i tak musze popracować nad tym żeby bylo lepiej.. i ja musze byc bardziej systematyczna i bardziej sie koncentrowac na tym co trzeba..
a on musi wyluzować... bo ja nie znoszę perfekcjonizmu*
i fochów !

*(bo mama cale życie biegała ze szmatą i niszczyła mi psychikę tym swoim wrednym egocentrycznym, histerycznym, hipochondrycznym, i perfekcjonistycznym charakterem )


rubia - 3/5/2010 godz. 15:22

quote:
a na dodatek mój men sztrzelil focha... jak ja nie cierpię męskich fochów..
jak sobie poradzić z tym fochem? ,po prostu łazi naburmuszony i milczy..
macie jakieś rady?


n.i.x., możesz tylko przeczekać. Iść do kina, spotkać się ze znajomymi, przekopać ogródek albo napisać wiersz. Jak wrócisz, to on już nie będzie pamiętał o co mu chodziło Nie ma innej drogi, mówi Ci to doświadczona mężatka, której mąż regularnie strzela takie fochy, że aż w zachodniopomorskiem słychać (a jesteśmy z Małopolski).
Ech, mężczyźni! Jak ich nie kochać, nawet mimo tylu paskudnych wad?


n.i.x - 3/5/2010 godz. 15:46

dzięki, ... ogólnie to mam zawsze problem z tym żeby nie myśleć o tym o co mu może chodzić...
Mam bogatą wyobraźnię, wymyślam sobie najgorsze rzeczy, ale przecież z doświadczenia wiem ze to pierdoła...
no i rzeczywiście teraz tez tak było...
Przeczekać to jest rzeczywiście najlepsze wyjście,... zająć sie czymś i o tym nie myśleć, dzięki


Dzierzba - 3/5/2010 godz. 16:51

n.i.x
No cóż trzeba chyba jeszcze parę wieków by ludzie zaczęli odczuwać coś więcej aniżeli wrodzony egoizm i wygodnictwo kosztem cierpienia innych gatunków
co do facetów ja nie jestem dobrym doradcą (rozwódka), ale napiszę Ci tak z tego co piszesz na forum można łatwo zorientować się, że jesteś wrażliwą i wspaniałą osobą, a do tego nie boisz się taakich pająków pamiętaj kobieta zawsze w życiu musi więcej udźwignąć, a macierzyństwo to poza pięknymi chwilami, mnóstwo wyrzeczeń, poświęceń i w ogóle ciężka praca na resztę życia więc BĄDŹ SOBĄ I NIE POZWÓL SIĘ ZMIENIĆ, WIERZ W SIEBIE bo w życiu chyba tyle możemy najwięcej zrobić dla samych siebie, wsłuchać się w siebie i być ze sobą zgodnym inaczej nigdy nie będziemy zadowoleni
ja żadnemu facetowi nie pozwoliłam wprowadzać zmian w moje życie i przekonania, ale jak już pisałam mnie nie wyszło...choć jestem w 100% zadowolona z mojego życia i wcale nie żałuję wręcz przeciwnie, ale to indywidualna sprawa


sublime86 - 3/5/2010 godz. 17:08

n.i.x. życzę powodzenia w relacjach damsko-męskich, też bym chciała mieć takie problemy- aktualnie jestem na etapie poszukiwań tego jedynego- bo najwyraźniej (jak to wciąż słyszę) "jeszcze nie nadszedł ten moment" ;/
póki co powrót do szarej rzeczywistości- w maju czeka mnie ciężka przeprawa- już w tym tygodniu pierwsze egzaminy, w przyszłym kolokwia i zaliczenia prawie codziennie- a na koniec obrona która zbliża się już wielkimi krokami...brrr...póki co jeszcze tego wszystkiego nie ogarniam i dostaję gęsiej skórki na myśl o trzech literkach przed imieniem i nazwiskiem no ale co ma być to będzie, a za maturzystów trzymam jutro kciuki.Połamania piór!


n.i.x - 3/5/2010 godz. 20:01

dzięki ...
właściwie nie powinnam narzekać bo te jego fochy to raczej jedyna wada..
na prawdę po wielu cierpieniach wreszcie trafiłam na wspaniałego faceta...
chociaż taki milczący foch doprowadza mnie do wściekłości mimo mojego na ogół spokojnego charakteru.

Niema nic gorszego niż niepewność... bo to zżera od środka..
szczególnie jak sie jest po przejściach i gdzieś tam w duszy tkwi obawa..

[edytowane 3/5/2010 przez n.i.x]


MuayThai89 - 4/5/2010 godz. 11:07

JUTRO MATEMATYKA !!!!!!


Pacyna - 4/5/2010 godz. 18:50

Jestem dziś tak zmęczona i podkur*iona polską służbą zdrowia, że ograniczę się tylko do powiedzenia, że moja stała 6. ma wywierconą dziurę, ząb jest martwy (o.O), jutro idę na rentgen owego zęba. Potem albo leczenie, albo wyrwanie.
Nienawidzę dentystów.


JAGA - 4/5/2010 godz. 19:26

współczuję Pacyna, mam nadzieję, że jutro trafisz na dobrych specjalistów.
Ja też dziś się denerwuję z powodu lekarza-ginekolog, która przepisała mi lekarstwo, które w przypadku ciąży można stosować jedynie w ostateczności a powód dla którego mi go przepisała nie jest na tyle poważny.


Bellis_perennis - 4/5/2010 godz. 19:49


Zawsze możesz się skonsultować z innym

Mnie lekarka kazała brać tabletki na podwyższenie ciśnienia.... A nawet nie miałam żadnych szczegółowych badań

[edytowane 4/5/2010 przez Bellis_perennis]


n.i.x - 4/5/2010 godz. 21:07

lekarze tak czasem maja..aptekarze tez..pytam sie tu, pytam sie tam..a przychodzę do domu ,czytam ulotkę
i dupa blada...


Lily - 4/5/2010 godz. 21:14

Jaga, a co to za paskudztwo? Mnie kiedyś lekarka przepisała hormon, a nawet nie spytała, czy nie mam problemów zdrowotnych, a próbach wątrobowych czy innych badaniach nie mówiąc... przeczytałam ulotkę i nie wzięłam tego leku.


MuayThai89 - 4/5/2010 godz. 21:18

Dlatego ja nigdy nie chodze po lekarzach i im nie ufam...


JAGA - 5/5/2010 godz. 05:27

Lily: ten lek do Gynalgin , przeciwbakeryjny i przeciwgrzybiczny. Tylko, że gin stwierdziła jedynie, że trochę nie podoba jej się środowisko pochwy, ale nie jest to grzybica (oczywiście ta diagnoza byłą "na oko", bez badań szczegółowych). Ja nie odczuwam żadnych dolegliwości typu swędzenie, upławy itp
Cytat z ulotki: " Leku nie wolno stosować w okresie ciąży jeśli nie jest to bezwzględnie konieczne".- brr...
Za tydzień idę na kolejną wizytę-tym razem do mojej gin (tamta wyjątkowo ją zastępowała w czasie zwolnienia) i poproszę o ponowną diagnozę i przypisywanie mi tego typu leków tylko w faktycznej konieczności. A póki co kupię korę dębu-z tego co się orientuje można jej używać w ciąży, siostra polecała mi też propolisowe czopki.
Boję się używać czegokolwiek (nawet zioła) bez konsultacji z lekarzem, a z drugiej strony jeśli faktycznie zaczyna mi się coś robić to tydzień "nicnierobienia" może dużo znaczyć.


Lily - 5/5/2010 godz. 09:08

Aaaa, to na pewno jest jakiś lepszy zamiennik, choćby probiotyk typu Gyntima. Nie dziwię się, że tego nie wzięłaś, zwłaszcza że nie jest to jakaś ostra infekcja do pilnego leczenia.


Dzierzba - 5/5/2010 godz. 09:19

JAGA
Nie przejmuj się takie zmiany w środowisku pochwy w czasie ciąży to normalne (ja to przerabiałam). O dzidziusia nie martw się w przypadku zażywania jakiś w miarę bezpiecznych leków przeciwgrzybicznych bo on jest zabezpieczony czopem płodowym i tylko w przypadkach jego naruszenia (wówczas występuje sączenie wód) coś może przedostać się do jego "środowiska bytowania" , ale Twój gin. by to od razu zauważył. Lekarz też wie co przepisuje więc trzeba myśleć pozytywnie
Większośc leków ma takie zalecenia by nie stosować gdyż producenci nie przeprowadzają żadnych badań w tym kierunku i jest to dla nich zabezpiecznie przed ewentualnym roszczeniem.
Lekarze znają listę związków chemicznych, których stosowanie kategorycznie wyklucza się w czasie ciąży więc czasem po prostu trzeba troszeczkę im zaufać


JAGA - 5/5/2010 godz. 13:13

dzięki dziewczyny za rady. Do bezwzględnego zaufania w stosunku do lekarzy mam mieszane uczucia


Fatty - 5/5/2010 godz. 17:14

Nic mi się nie chce, niechcemisię, niechcemisię, niechcemisię, niechcemisizm.
Siłę mam jedynie aby dogryzać.


Pewnie PMS powiedział mi ktoś... ale PMS trwający 2 miesiące?

Kaput. Idę spać.

edit.

Olaboga! Miałam dziś pierwszy dzień nową stażystkę - co za typ! Wszyscy byli dziś dla niej przemili, a ta non stop pyskowała i co chwila się stawiała... a myślałam, że w pierwszych dniach pracy ludzie chcą wypaść jak najlepiej

[edytowane 7/5/2010 przez Fatty]


MuayThai89 - 8/5/2010 godz. 00:40

Wracajac do tematu n.i.x to zazdroszcze twojemu facetowi takiej kobiety jak ty ...
Tez chce miec kobiete taka jak ja co pije piwo, ma nogi na kanapie i chodzi ze mna na mecze(a nawet jezdzi tak jak niedlugo do Nowego Sacza) i oglada "fajty do nocy...

CHWALA TOBIE i szczescie dla twojego faceta ..


n.i.x - 8/5/2010 godz. 14:29

dziękuje za komplement
Nie martw sie, tez znajdziesz taka która będzie Cie wspierać w Twoim hobby..
ja tez sie staram , bylam prawie na każdym koncercie mojego ...
a teraz jak juz nie jest w zespole to słucham jak brzdęka na gitarze i go pocieszam jak marudzi ze mu cos nie wychodzi. ... chociaż słuchu to ja nie mam
kiedys sie napaliłam na naukę gry na perkusji ..miałam juz swoje pałeczki
..i nic z tego nie wyszło

a to muszę wam pokazać...
mój kocik zrobił sobie piątkowy post ;P ..albo tez przeszedł na wegetarianizm :
[/URL]


rubia - 8/5/2010 godz. 18:30

n.i.x. , koty jedzą trawę ze względu na trawienie: wymiotują po niej i dzięki temu pozbywają się kłaczków sierści, którą połykają przy lizaniu futra. A przy okazji może to jakiś koci smakołyk, kto wie? (oczywiście nie tak pyszny jak kocimiętka )
Ech, śliczne masz to dziecko, tylko pozazdrościć!


MuayThai89 - 8/5/2010 godz. 20:57

Zupelnie jak bym widzial swoja kiare...Ona tez ma takie male i zielone oczka


kropkaaaa - 11/5/2010 godz. 17:32

w czwartek ustny polski. nie zdam. stanę przed komisją i nie będę wiedziała co mam mówić.


xxl - 11/5/2010 godz. 17:39

Ja też mam polski w czwartek, jakoś wkuwam swój tekst, choć idzie opornie kropkaaaa, na pewno zdasz, ważne tylko by jakoś zacząć, nie zaciąć się i powiedzieć COŚ. No, chyba że nie masz przygotowanej żadnej prezentacji Potem trza się wspomagać planem wypowiedzi i jakoś pójdzie Najpaskudniejsza z matur, ale jeszcze dwa dni i z głowy.


Blanka - 11/5/2010 godz. 17:56

No to ja dołączam do grona zdesperowanych maturzystów, również mam w czwartek ustny polski. Myślę, że najgorsze i tak za mną, bo dopiero poznałam co to stres, gdy miałam rozszerzenie niemieckiego ustne...Prezentację niby mam, ale kto wie, o co mogą zapytać... W każdym razie życzę powodzenia


MuayThai89 - 11/5/2010 godz. 18:18

Ja tez mam ustny polski w czwartek ale w nastepnym tygodniu. I bardzo dobrze bo nie mam jeszcze przygotowanej prezentacji (jak zwykle wszystko na ostatnia chwile robie)...
Ale nie jestem rekordzista, moj kolega mial dzisiaj odpowiadac a prezentacje napisal wczoraj ...

Juz przeczytalem "Dzume", przeczytam jeszcze "Apokalipse" i prezentacja zostanie napisana w mig ... Najwazniejsze ze najgorszy egzamin juz mam za soba ktory zdawalem dzisiaj, czyli ustny angielski...
no i chyba bede jedyna osoba w klasie co mature napisze(o ile nie zalame sie na polskim co watpie) ;/;/;/...

I powodzenia dziewczyny w czwartek


kropkaaaa - 11/5/2010 godz. 19:05

prezentację mam i ją wkuwam na pamięć, bo mówić nie potrafię. mogę napisać książkę pięknym językiem, ale jak mam coś powiedzieć przed ludźmi to jest masakra. ;p

ale dzisiaj uznałam, że skoro zdałam na prawo jazdy za pierwszym razem (a to był stres ogromny) to z głupim polskim też sobie poradzę. ;D po polskim jeszcze tylko chemia i ustny angielski i... wakacje!

powodzenia wszystkim!


MuayThai89 - 11/5/2010 godz. 20:06

Ty bedziesz miec wakacje, a ja bede musial przygotowywac sie do egzaminow technicznych...

Maskara, jak je zdam to bedzie cud, obym mial te 75%


rubia - 12/5/2010 godz. 12:07

Spokojnie, zdacie wszyscy. Trzymam za Was kciuki.

quote:
mówić nie potrafię. mogę napisać książkę pięknym językiem, ale jak mam coś powiedzieć przed ludźmi to jest masakra. ;p


Skąd ja to znam...


MuayThai89 - 12/5/2010 godz. 22:26

quote:
Spokojnie, zdacie wszyscy. Trzymam za Was kciuki.

quote:
mówić nie potrafię. mogę napisać książkę pięknym językiem, ale jak mam coś powiedzieć przed ludźmi to jest masakra. ;p


Skąd ja to znam...


Ja tak nie mam (i cale szczescie)...
Wole wszystko mowic swoimi slowami niz tymi co jakis mondrala powiedzial...


kropkaaaa - 13/5/2010 godz. 21:01

i jak tam dzisiejsze ustne? ;D


Bellis_perennis - 13/5/2010 godz. 21:23

Prześladuje mnie chroniczny pech
Najpierw niezdanie wyjściówki przez to, że zabrakło mi 0,25pkt, potem komisyjne wyjście z ćwiczeń bo prowadzący nie chciał mnie dopytać. Przez to, że facet jest roztrzepany pomylił formę zaliczenia, byłam przygotowana na coś innego, nie zdałam skończyło się to warunkiem.
Warunek pierwsze koło z całości jest jutro. Normalnie czas zaliczenia to 2h, nam dano tylko 1h!!!! Mamy zaliczać na kompach chyba z średniowiecza, non stop się wieszają, napisanie z 1h to jakiś absurd, abstrakcja! Prowadzący zgodził się na to abyśmy przynieśli własne laptopy. Na mój nie da się wgrać tego choler**** programu statystycznego więc poprosiłam kumpelę aby mi pożyczyła swój laptop, ładnie zainstalowałam SAS, zrestartowałam u niej, wszystko ślicznie, wracam do domu....... I NIE MOGE GO WŁĄCZYĆ mnie jest chyba dane nie zdac tego znowu..... A najgorsze jest to, że umiem i lubię statystykę
I pewnie przyjdzie mi tez kupować jej nowy komp......................

I NIE MOGE SIĘ STĄD WYLOGOWAĆ

[edytowane 13/5/2010 przez Bellis_perennis]


hipiska - 16/5/2010 godz. 12:32

Okropnie się czuję. Kompletnie nie radzę sobie z emocjami. Próbuję się czymś zająć , ale i tak kończy się na tym, że wpatruję się w sufit albo w tzw. dal i próbuję powstrzymać łzy, które napływają mi do oczu. Rozmowa z kimkolwiek kończy się na tym, że nie potrafię, chyba głównie ze strachu, powiedzieć o co chodzi. I w rezultacie coraz bardziej mi to doskwiera. Mam dość kompletnie wszystkiego. Najchętniej zasnęłabym i obudziła się w poukładanym, spokojnym świecie, w którym każdy dzień jest lepszy od poprzedniego , a nie tak jak u mnie-zupełnie odwrotnie. Wiem, że użalanie się nad sobą nie jest żadnym rozwiązaniem, ale nie mam z kim szczerze porozmawiać, więc może chociaż tutaj wyrzucę z siebie część tego co mnie tak tłamsi.


Pacyna - 16/5/2010 godz. 16:43

Nie chcę się bawić w panią psycholog, ani jakiegoś specjalistę, ale myślę, że czasami należy dać sobie właśnie czas na takie 'nicnierobienie', na nieradzenie sobie z tym, co nas otacza. I łez czasami nie należy powstrzymywać, tylko się wypłakać, plakać jak małe dziecko, które sobie stłucze kolano.

Nie wiem, droga hipisko czy są jakieś powody tej melancholii, czy coś się wydarzyło w Twoim życiu, czy to jest coś bardziej spontanicznego, co przecież się zdarza, ale pamiętaj, że takie chwile też są w życiu potrzebne, trochę oczyszczają z tej całej codziennej frustracji i zgorszenia otaczającą nas rzeczywistością.

Co do użalania się nad sobą - nie jest do rozwiązaniem, ale czasem trzeba. Tylko pamiętaj, że nie należy za bardzo się w to bagno zagłębiać. Trzeba to skończyć, kiedy przyjdzie na to czas, kiedy stwierdzisz, że masz nowe siły na pokonywanie nowo-starych przeszkód.

Nie chcę się wymądrzać, chcę tylko powiedzieć, że znam doskonale Twoją sytuację z autopsji, kiedy stan nieogarniania jest tak wielki, że nie masz siły wstać z łóżka.

Wspieram Cię, jak tylko mogę. Trzymaj się ciepło!


rubia - 18/5/2010 godz. 12:58

Pomijając problemy z wysłaniem wiadomości na priva, napisałam pół godziny temu długaśnego maila do przyjaciela, a kiedy chciałam go wysłać...onet odmówił współpracy. Pewnie przez pogodę- Kraków pod wodą, strach z domu wychodzić, brrr!! Lubię deszcz i zimno, ale to już przesada!


xxl - 18/5/2010 godz. 14:03

Poczty bywają kapryśne, dlatego warto przed wysłaniem tekstu skopiować go sobie do notatnika.


katrinko - 18/5/2010 godz. 14:43

Dziś szykujemy się na powódź


MuayThai89 - 18/5/2010 godz. 14:56

quote:
Pomijając problemy z wysłaniem wiadomości na priva, napisałam pół godziny temu długaśnego maila do przyjaciela, a kiedy chciałam go wysłać...onet odmówił współpracy. Pewnie przez pogodę- Kraków pod wodą, strach z domu wychodzić, brrr!! Lubię deszcz i zimno, ale to już przesada!


quote:
Dziś szykujemy się na powódź


Wspolczuje...Wiem jakie to jest straszne, bo dwa dni temu jechalem do Nowego Sacza i po drodze widzialem zalany dom i rwace rzeki jak opentane...

A tak juz wygladal stadion na ktorym bylem dzien po meczu
http://demotywatory.pl/1601512/Pech


n.i.x - 19/5/2010 godz. 09:50

jakaś polska modelka... zrobiła sobie sesje w roli rzeźnika...
masakra...dosłownie..
nie wiem czemu to ma służyć..prawie anorektyczka ćwiartuje królika..
ja wiem ze jest moda na szokowanie ale to już jest obrzydzanie...
Tak jak juz gdzieś pisałam...za nie długo gównem sie będą smarować bo wszystko inne już było....
Inna zaś niedawno paradowała na golasa zasłaniając sie krzyżem niby w obronie zwierząt...
Madonna tez nie raz zbezcześciła krzyż ... to jest przykre.

pomarudzone..


____________________
powódź tez mnie dołuje...
myśmy mieli lekko zalana piwnice
ale to jest pikuś w porównaniu z tym koszmarem który inni przechodzą.
smutne..

[edytowane 19/5/2010 przez n.i.x]


Dzierzba - 19/5/2010 godz. 18:44

czemu jak tak częto trafiam na bydlaków
nie chodzi o relacje damsko-męskie z tych zawiłości dawno się wycofałam


sublime86 - 19/5/2010 godz. 19:09


Czasami odnoszę wrażenie że wszyscy wokół mnie 'wiedzą lepiej'- a ja ze swoim idealistycznym podejściem do życia powinnam się schować gdzieś do szafy


maciek52 - 19/5/2010 godz. 19:21

quote:
Dziś szykujemy się na powódź

Brrr! Ja mieszkam na Kozanowie (osiedle we Wrocławiu). To najniższe miejsce w mieście, dobrze, że mieszkam na 11 piętrze.
PS: Do Odry mogę dojść w 10 minut, a woda nie płynie spacerowymi krokami.

[edytowane 19/5/2010 przez maciek52]


Lily - 19/5/2010 godz. 19:29

MuayThai89, to stadion Sandecji?

U mnie woda już opada, natomiast rodzice mieszkają nad Wisłą i tam jest krytycznie.


MuayThai89 - 19/5/2010 godz. 21:59

Tak to stadion Sandecji...

A teraz czas na moje marudzenie...
Jutro matura ustna z polaka!!! Niby wszystko cacy bo wiem co tam jest napisane, ale jak dzisiaj to mowilem na probe i wyobrazilem sobie komisje to zaczolem sie jakac i zapominac niektore kwestie ( ...

Mam nadzieje ze jutro tak nie bedzie, a jak tak, to bede musial liczyc tylko na pytania, bo na te nie powinienem miec problemu odpowiedziec...


brzozka2410 - 20/5/2010 godz. 06:25

MuayThai89 jak wrócisz to opowiedz jak było! Ciekawa jestem bo czeka mnie to w poniedziałek a to jak dla mnie najbardziej stresująca matura...angielski ustny mnie jakoś nie ruszył, ale jak myślę o polskim to zapominam jak się nazywam. W ogóle to pisał tu ktoś biologię lub chemię? Trudną biologię w tym roku zrobili, zresztą chemię też nie najłatwiejszą...z obu przedmiotów wychodzi mi 70-75% ale to za mało by dostać się na weterynarię ale trudno spróbuję za rok poprawić tak widocznie musiało być


kropkaaaa - 20/5/2010 godz. 08:59

jak ja zdałam ustny polski to w też musicie. ;p
pisałam biologię i chemię. biol to był koszmar. myszki świecące na zielono. ;p a chemia lajt.
powodzenia na ustnym.


MuayThai89 - 20/5/2010 godz. 12:43

MASAKRA!!!!
Zapomnialem jezyka, co chwila sie zawieszalem, jakalem, powarzalem zdania i troche tez zapomnialem... Ale najbardziej dobil mnie poczatek... Gdy nauczycielka powiedziala ze moge juz zaczynac, to mnie ogarnela taka tepota i nie moc ze nie wiedzialem od czego zaczac i pierwsze co powiedzialem to "O k**wa, ja p*****le" ...
by mowic cos dalej musialem wziasc trzy glebsze oddechy...
Ale najwazniejsze ze zaliczylem, bo na studia gdzie chce isc nawet nie patrza na polski

A najgorsze jest to ze poszly sie marnowac godziny poswiecone na przygotowanie tej prezentacji, bo jakies tam marne zaliczenie nie bylo tego warte


kropkaaaa - 20/5/2010 godz. 12:49

quote:

Ale najwazniejsze ze zaliczylem, bo na studia gdzie chce isc nawet nie patrza na polski


ustne na żadne studia nie są brane pod uwagę i to jest najgłupsze.


MuayThai89 - 20/5/2010 godz. 13:12

Mi chodzilo ogolnie o sam polski


rubia - 20/5/2010 godz. 13:32

quote:
MASAKRA!!!!
Gdy nauczycielka powiedziala ze moge juz zaczynac, to mnie ogarnela taka tepota i nie moc ze nie wiedzialem od czego zaczac i pierwsze co powiedzialem to "O k**wa, ja p*****le"


Szkoda, że nie widziałam min członków komisji...
A poważnie: rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo sama forma polskiego ustnego jest, moim zdaniem, kompletnie pozbawiona sensu. Gratuluję zdania. To był już ostatni egzamin?


MuayThai89 - 20/5/2010 godz. 14:09

Maturalny tak, ale czekaja mnie jeszcze dwa zawodowe za miesiac(21,22 czerwca). Pierwszy teoretyczny skladajacy sie z dwoch czesci, zamknietej(50% by zaliczyc) i z otwartej(30% by zaliczyc), oraz czesc praktyczna (75%na zaliczenie)...


sublime86 - 21/5/2010 godz. 18:50

Tak słucham dzisiaj wiadomości -radio mode on non-stop i nie mogę uwierzyć w to co slyszę- nie ogarniam tego wszystkiego co się wokół mnie dzieje- człowiek siedzi w domu w warunkach cieplarnianych a gdzie indziej ludzie walczą z żywiołem, ewakuują całe wsie, woda przerywa wały...ech, nie wiadomo cieszyć się że nas to omija czy płakać z tymi rodzinami://

ps: Muay Thai gratuluję polskiego- jak dla mnie forma tego egzaminu też pozostawia wiele do życzenia...no i powodzenia na zawodowych

[edytowane 21/5/2010 przez sublime86]

[edytowane 21/5/2010 przez sublime86]


MuayThai89 - 21/5/2010 godz. 21:27

sublime86 dzieki ...


Maksymilian1997 - 22/5/2010 godz. 13:12

Mam dość patrzenia na mode mojego kolegi z klasy , który ma zęby jak królik zachowuje się jak osiol i ma śmiech jak gówno z pieprzem


MuayThai89 - 22/5/2010 godz. 16:20

Maksymilian1997 nie bulwersuj sie ... Troche tolerancji i spokoju... Ja tez nie lubie wszystkich stylow ubierania, no ale przeciez nie bede za to kogos bil i obrazal


Aguśka - 22/5/2010 godz. 17:55

quote:
quote:
Dziś szykujemy się na powódź

Brrr! Ja mieszkam na Kozanowie (osiedle we Wrocławiu). To najniższe miejsce w mieście, dobrze, że mieszkam na 11 piętrze.
PS: Do Odry mogę dojść w 10 minut, a woda nie płynie spacerowymi krokami.

[edytowane 19/5/2010 przez maciek52]


No i Kozanów zalany...A było 13 lat na zabezpieczenie tego osiedla..ale nie, bo po co?
Pffff.


Maksymilian1997 - 22/5/2010 godz. 18:12

MuayThai89 hahahaha


Ja chciałem napisać morde xD


MuayThai89 - 22/5/2010 godz. 18:19

Maksymilian1997 to nawet... Nie ladnie tak ... Nie kazdy musi byc przystojny jak Brat Pit ...


Nela89 - 22/5/2010 godz. 20:26

quote:
quote:
quote:
Dziś szykujemy się na powódź

Brrr! Ja mieszkam na Kozanowie (osiedle we Wrocławiu). To najniższe miejsce w mieście, dobrze, że mieszkam na 11 piętrze.
PS: Do Odry mogę dojść w 10 minut, a woda nie płynie spacerowymi krokami.

[edytowane 19/5/2010 przez maciek52]


No i Kozanów zalany...A było 13 lat na zabezpieczenie tego osiedla..ale nie, bo po co?
Pffff.


Bardzo Wam wszystkim współczuję. Widziałam w telewizji, to co się u Was działo dzisiaj i nie mogę pojąć skali tej tragedii. Współczuję też czasu, który nastąpi po opadnięciu poziomu wody i tych wszystkich bzdur, których będziecie słuchać, a które będą wypowiadały władze. Przebywam teraz w Opolu, które pamięta rok 1997 i mówię Wam, że ludzie mają od kilku dni strach w oczach. A padać nie przestaje. Pozalewało wiele okolicznych wsi i miast, Opole się trzyma, ale gdzie te wszystkie wały, pogłębione koryta? Strach pomyśleć, że zalewa się małe miejscowości, aby ratować miasta.

Wracając do sprawy Kozanowa, słyszałam relacje mieszkańców. Władze twierdziły, że wszystko jest pod kontrolą, wały były budowane w dużej mierze przez samych mieszkańców, którzy ratowali się później pontonami, a mamy XXI wiek..

[edytowane 22/5/2010 przez Nela89]


Maksymilian1997 - 23/5/2010 godz. 07:37

Ja nie moge na niego patrzeć , bo mnie wkurza


mary - 24/5/2010 godz. 13:39

a ja jestem wkurzona bo: zdrowie mi nawala, i musze czekac na wizyte u endokrynologa, zbliza sie sesja, prawdopodobnie oblalam dzis analityczna, mam cholerny katar a jutro kolo z botaniki, w głowie mi dudni, chcac sobie pomoc wzielam zasr... gripex i dostalam fazy jakbym conajmiej pol litra wypila, bedac "pod wpływem" nagadalam mojemu misiowi ze jest meska szowinistyczna swinia i zjechalam go za zlo tego swiata.... oj zły dzien zły


Pacyna - 24/5/2010 godz. 18:01

Ja nie wiem, nie ogarnim, nie rozumiem. Nie ogarniam tego, co się dzieje. Nie mieszkam w terenie bezpośredniego zagrożenia powodzią, ale jednak coś tam wylewa, dziś się tak poschizowałam w szkole, że się 3 razy na jednej lekcji popłakałam i gdyby nie kumpel to bym się nie uspokoiła. A teraz burza u mnie idzie. Naprawdę, ja zwykle się burz nie boję, ba! - ne boję się nigdy, a teraz na samą myśl, że mogłoby nie przestać padać przez najbliższe godziny robi mi się słabo.


n.i.x - 24/5/2010 godz. 19:58

tez sie nigdy nie bałam burzy..uwielbiałam te błyski i grzmoty...i deszcz...
do puki nie znalazłam się w jej centrum..
wtedy dowiedziałam sie co to jest prawdziwa burza..
uderzało tak jakby zaraz za oknem... płakałam ze strachu..
Od tej pory przy każdej burzy jestem strasznie niespokojna..nie śpię i się modle...aż się skończy.

A ta powódź jest straszna i smutna..


Dzierzba - 24/5/2010 godz. 20:49

Powódź jest smutna, ale postępowanie niektórych ludzi dotkniętych tą tragedią jest niezrozumiałe.
Znajomy weterynarz wczoraj wrócił z Sandomierza i mówił jak strażacy opowiadali, że wielu ludzi po prostu nie chce się ewakuować oraz swoich zwierząt. Kiedy już zalało ich zabierali, a zwierzęta (krowy, bardzo dużo świń, psy przywiązane łańcuchami do bud) po prostu się potopiły. Teraz lamentują, że stracili dobytek....?
Ja tego nie rozumiem.
Jestem w stanie zrozumieć, że nie chcą zostawić domów bo oczywiście w nieszczęściu trafiają się tacy, którzy na tym zyskują-szabrownicy, ale czemu nie chcieli oddać do transportów zwierząt???

[edytowane 24/5/2010 przez Dzierzba]


MuayThai89 - 25/5/2010 godz. 02:27

Smutne to jest... Ja tez bym nie chcial odejsc od swojego domostwa, ale zwierzeta sa nic nie winne i powinno sie je ratowac...


Sagamore - 27/5/2010 godz. 09:07

Boston znowu przegrał...wiem, że nikomu nic to nie mówi ale jeśli ktoś zna jakieś sposoby, sprawdzone metody by drużyna, której się kibicuje zwyciężyła to proszę o pomoc..może mam dać na tacę w kościele albo odprawić jakieś czary voodoo? następny mecz już w piątek H.E.L.P.


MuayThai89 - 27/5/2010 godz. 09:19

Sagamore pewnie chodzi ci o koszykowke Celtiku ...
Jest duzo sposobow na to by druzyna lepiej grala...
Najdelikatniejsze to jest umieszczanie transparentow mowiacych o niezadowoleniu kibicow z postawy druzyny i pisaniu do prezesow pism...
Nastepny to jest roznego rodzaju akcje np. protest polegajacy na niedopingowaniu, nie wchodzeniu na stadion/hale, a ostatnio kibice LKSu nawet zatrzymali autokar pilkarzy i powiedzieli ze jak ich zobacza na dyskotekach lub w kasynach to beda "lamani"


Sagamore - 27/5/2010 godz. 14:27

no zgadza się
tyle, że ja i tak nie chodzę na ich mecze bo chwilowo nie mam jak - TD Garden w Bostonie jest deczko daleko LOL no nic chyba będę musiał zapytać się wujka Googla w tej sprawie ^^


greene - 27/5/2010 godz. 14:53

Magisterka, jak ja tego nie lubie Poprawianie, edytowanie, justowanie, literówki, przecinki, błędne przypisy, akapity, marginesy.... Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!
Nigdy więcej studiów!


Mokosz13 - 31/5/2010 godz. 19:38

Jutro egzamin z rosyjskiego...jak ja nie lubie tego języka! I jak ktoś powie mi jeszcze raz, że to łatwy język to go uderze ściśniętą ręką, na której noszę pierścionek!!!


rubia - 1/6/2010 godz. 18:15

Mokosz, język jest piękny, melodyjny! Ale nie uderzaj, bo zgadzam się, że nie jest prosty. Wprawdzie słówka i gramatyka dość łatwo "wchodzą", ale akcent jest piekielnie trudny. Znam jako- tako rosyjski, nawet sobie radzę z prostymi tłumaczeniami, a z akcentem wiecznie mam problem. Mam nadzieję, że poszło z górki
Jestem dziś zła, bo wygospodarowałam kilka godzin na wizytę u babci i płacąc rano w kasie PKP za bilet banknotem 50-złotowym (cena biletu: ok. 7 zł, 40 km do przebycia). usłyszałam najpierw jakieś nieartykułowane dźwięki z ust pani kasjerki, a później, wyraźnie rozwścieczona, zamknęła drzwi swojej "dziupli" i nie pytając mnie czy mam czas czekać i czy godzę się na "ucieczkę" z moimi pieniędzmi, poszła je rozmieniać, burcząc pod nosem "Od rana będą mi tu przyłazili z grubymi [tu niecenzuralne słowo]. Czekałam jakieś 10 minut przy okienku. W tzw. międzyczasie pojawiło się kilkoro rodaków, którzy się natychmiast zniechęcili pustą kasą oraz grupka angielskich turystów, którym wyjaśniłam o co chodzi z rozmienianiem, a oni byli tak zdumieni, że odchodząc z niedowierzaniem kręcili głowami.
Kiedy pani wreszcie wróciła i wydała mi resztę, wytłumaczyłam jej spokojnie, że to trochę niepoważne, że szef powinien rano zadbać, żeby był bilon, że nigdzie w Europie do takich sytuacji nie dochodzi...i zostałam zakrzyczana. Dowiedziałam się m.in., że tej pani nic to nie obchodzi i to nie jest jej problem.
Jak w tej sytuacji Europa ma nas traktować poważnie, skoro ciągle klient musi przychodzić w charakterze przestraszonego petenta??? I to na Dworcu Głównym jednego z największych polskich miast, gdzie aż się roi od zagranicznych turystów!

[edytowane 1/6/2010 przez rubia]


katrinko - 2/6/2010 godz. 13:34

Są takie dni, kiedy niczego nie przypalam... zazwyczaj, kiedy niczego nie gotuję :/ (no chyba że prasuję)


xxl - 5/6/2010 godz. 20:56

Szczurek Amant umarł...


JankeS - 5/6/2010 godz. 21:43

Bardzo mi przykro jeszcze niedawno pisałaś że zaczyna mu się poprawiać...


jazz - 5/6/2010 godz. 22:28

przykro mi ( trzymaj się jakoś...


hipiska - 6/6/2010 godz. 12:03

Ojej Wiem co czujesz, ponad rok temu straciłam swojego ukochanego psa. I kiedy patrzę na jej zdjęcia ( które zresztą mam na biurku ) mam wrażenie jakby to było wczoraj....


PanikowaNevcia_xD - 6/6/2010 godz. 12:23

quote:
Szczurek Amant umarł...




Bardzo mi przykro.
Współczuję.


mary - 7/6/2010 godz. 16:10

zostalam wyzwana od schizofreniczki bo toleruje mojego chlopaka miesozerce a dokladniej to ze on trzyma obiad na meblach, kiedys zwrocilam uwage moim wspolokatorom ze nie zycze sobie kosci na stole itp, ze do tego jest kosz itp a dzis zostalam zjechana jak bura suka ze to ze mieso Sebastiana zajmuje nasza czesc mebli, nie dosc ze mieszkam z miesozercami, ze Sebastian je mieso to jeszcze musialam oberac, za nic za niewinnosc, przeciez to nie moja padlina lezala. Dłuzej tu nie wytrzymam! Szukam nowego mieszkania we wrocławiu, najlepiej kawalerki zebym nie musiala sie meczyc ze wspolokatorami, bo juz dosc lez przez nich wylalam.


PanikowaNevcia_xD - 7/6/2010 godz. 16:15

Ne no, przegięli...
Przecież chyba mogli się domyśleć, że nie masz z tym nic wspólnego i powinni byli z nim pogadać...


mary - 7/6/2010 godz. 16:39

generalnie to dziwni ludzie, segreguja smieci tzn resztki organiczne oddzielaja je do starych butelek po wodzie takich duzych 5 cio litrowych :/ i uzywaja tony woreczkow foliowych, woreczki sa wszedzie nawet pod prysznicem... Jakas sila wyzsza mnie nimi pokarala.


PanikowaNevcia_xD - 7/6/2010 godz. 17:13

O rzesz ty...
Naprawdę niezbyt miło...


Likwidator - 7/6/2010 godz. 19:00

quote:
Szczurek Amant umarł...




:[ szkoda, współczuję. A jak się mają pozostałe szczuraski???


xxl - 7/6/2010 godz. 20:30

Dzięki Wam. Już się w miarę otrząsnęłam, choć wciąż dziwnie odkrajać od marchewki dwa kawałki, a nie trzy Pozostali panowie mają się dobrze, Denat nabrał nawet ostatnio trochę ciała, upodabniając się do Grubego, co w sumie mnie cieszy, bo zawsze był chudzielcem.


JAGA - 8/6/2010 godz. 04:36

przykro mi xxl. Martwiłam się o Denata-myślałam, że został sam. Dobrze, że ma drugiego kolegę, mniej przeżyje stratę Amanta.


Fatty - 9/6/2010 godz. 20:56

Bardzo mi przykro z powodu Ogoniastego



Moja przeszłość wróciła z zagranicy - serce łopoce, żołądek ścisnął się w kształt ogryzka.
Boję się, że ją spotkam - a prawdopodobieństwo jest duże. Olaboga, bać się kobiety w ciąży...


kropkaaaa - 9/6/2010 godz. 22:50

a ja bym chciała ponarzekać na facetów, a szczególnie na jednego... :/


n.i.x - 10/6/2010 godz. 12:06

ach faceci... mężuś sie uczy i uczy bo sesje ma ...
a maluszek w ten upal biega bez pieluchy i narobił na podłogę..
hehe ..ale nie jest źle .. właściwie to płakałam ze śmiechu .
A jedyne co mnie martwi to to ze w ogrodzie panują komary, kleszcze a nawet pchły mimo ze koty
były zabezpieczone... masakra... to jest prawie jedyne robactwo którego nienawidzę..pasożyty
Kilka dni temu mały miał mikroskopijnego kleszcza.. mimo ze tez go zabezpieczam...
musieliśmy jechać do lekarza i dostał antybiotyk.
Ale przecież cale lato przed nami..boje sie ze będzie tego więcej a przecież nie będę go faszerowała antybiotykami.
Musze poczytać czy są jakieś szczepionki ...ale to tez jest dla mnie paskudztwo...

Dzierzba.. a co u Ciebie ?... po tej powodzi to chyba w całym kraju robactwo sie rozmnożyło,
a juz ostatnio balas sie gzów i podobnych robali.
Twoje zwierzaki tez nie będą miały łatwo.


Aguśka - 10/6/2010 godz. 12:51

Faceci;/ Ale chyba tylko "moj" facet jest tak na maksa beznadziejny że momentami pięść się zaciska...


Bellis_perennis - 10/6/2010 godz. 13:00

quote:
Musze poczytać czy są jakieś szczepionki ...ale to tez jest dla mnie paskudztwo..

No bo jest. Ja jestem zaszczepiona na kleszczowe zapalenie mózgu które w sumie jest rzadkie a sama szczepionka droga w zasadzie to trzeba zrobić całą serię :/ Nie zrobiłabym tego gdyby nie to, że mnie zmuszono Niestety tylko na to można się zaszczepić jeśli chodzi o kleszcze. Na boreliozę nie ma szczepionki a to z nią jest problem.


jazz - 10/6/2010 godz. 13:26

żołądek znowu się odezwał i boli jak cholerka


Blanka - 13/6/2010 godz. 10:33

przeoczyłam istotny, a zarazem b. smutny fakt, że paprykarze firmy Sante mogą mieć w swoim składzie mleko i jaja


Bellis_perennis - 13/6/2010 godz. 10:41

Daj spokój przeoczyć zawsze coś można ja mam fajny przepis na domowy paprykarz, jest smaczniejszy i 100% wegański
http://puszka.pl/przepis/3971-paprykarz_pasta_ryzowa_z_socz ewica_.html
Polecam po co sobie strzępić nerwy


Blanka - 13/6/2010 godz. 10:54

ostatnio zrobilam paprykarz domowej roboty, jednak nie wyszedl mi za dobry. Mysle, ze to kwestia doprawienia sprobuje z tym przepisem, dzieki


Fatty - 13/6/2010 godz. 17:08

Rażąca niesprawiedliwość na uczelni.
Zaczynam żałować, że nie mam długich nóg i cudnej buzi - miałabym czwórkę bez pisania egzaminu.

Doktorek stracił w moich oczach.


JAGA - 13/6/2010 godz. 17:30

serio Fatty? A ja naiwnie myślałam, że zdawanie "na ładne nogi" i "głęboki dekolt" to tylko taki mit, który opowiada się jako fajne historyjki przy piwie. Eh...nie znoszę czegoś takiego Mam nawet manie, żeby przypadkiem nie mieć ciut głębszego dekoltu żeby ktoś sobie czegoś o mnie na egzaminie nie pomyślał, tylko teraz to mam problem-ciążowy biust ciężko jest ukryć


PanikowaNevcia_xD - 13/6/2010 godz. 18:44

quote:
przeoczyłam istotny, a zarazem b. smutny fakt, że paprykarze firmy Sante mogą mieć w swoim składzie mleko i jaja

Osz kurde...!! Serio?
Taaa, pewnie o tym "zagrożeniu", które napisali na opakowaniu, czytałam jak jeszcze byłam wegetarianką, to może nie zwróciłam na to uwagi...
Kurczę, muszę powiedzieć mamie, żeby mi go czasem jutro nie kupiła...
Tylko jak ja mam jej to teraz powiedzieć, kiedy jest na mnie wściekła?
Nie wiem, wolę się nie odzywać... Będę musiała ją jutro rano złapać i jej powiedzieć.


Fatty - 13/6/2010 godz. 20:26

quote:
A ja naiwnie myślałam, że zdawanie "na ładne nogi" i "głęboki dekolt" to tylko taki mit, który opowiada się jako fajne historyjki przy piwie. Eh...nie znoszę czegoś takiego


też tak myślałam, dlatego niemal z nóg mnie zwaliło: pięknookie, długonogie sarny które w życiu książki z logiki w wypielęgnowanej łapce nie miały mają 4 w indeksie bez podchodzenia do egzaminu


hipiska - 13/6/2010 godz. 20:40

Właśnie chyba straciłam ważną dla mnie osobę..........


PanikowaNevcia_xD - 13/6/2010 godz. 21:04

quote:
Właśnie chyba straciłam ważną dla mnie osobę..........

Kogo?
Co się stało?


hipiska - 13/6/2010 godz. 21:09

Straciłam dobrą znajomą, bo przestała chcieć być moją znajomą - to tak najkrócej i najbardziej obrazowo.
Próbuję zająć się czymś innym , ale cały czas myślę co zrobiłam źle, czy mogę to jeszcze naprawić.
Niestety nie należę do osób, które z takimi kwestiami szybko przechodzą do porządku dziennego.


xxl - 13/6/2010 godz. 21:44

Nawet w towarzystwie bliskich dręczy mnie poczucie niższości


jazz - 13/6/2010 godz. 22:22

quote:
Nawet w towarzystwie bliskich dręczy mnie poczucie niższości


a ja ci mówię że nie masz racji tak myśląc
jesteś bardzo wartościową osobą głowa do góry!!!


Fatty - 14/6/2010 godz. 05:42

quote:

Niestety nie należę do osób, które z takimi kwestiami szybko przechodzą do porządku dziennego.


Trzymam kciuki aby siły Ci dopisały - parę lat temu utraciłam tak przyjaźń(?) która liczyła sobie wiekszą część mojego życia - bolało jak diabli.

Trzeba czasu, czasu, czasu...


Blanka - 14/6/2010 godz. 12:56

quote:

Osz kurde...!! Serio?
Taaa, pewnie o tym "zagrożeniu", które napisali na opakowaniu, czytałam jak jeszcze byłam wegetarianką, to może nie zwróciłam na to uwagi...
Kurczę, muszę powiedzieć mamie, żeby mi go czasem jutro nie kupiła...
Tylko jak ja mam jej to teraz powiedzieć, kiedy jest na mnie wściekła?
Nie wiem, wolę się nie odzywać... Będę musiała ją jutro rano złapać i jej powiedzieć.

serio, serio. I Siemię lniane od Sante też może mieć śladowe ilości mleka w składzie :|

Poza tym źle się dzieje. Od dwóch dni boli mnie głowa, tak jakby mi słoń nadepnął na środek czaszki, mam światłowstręt i małe zawroty. Mam nadzieje, że to przez pogode.


xxl - 14/6/2010 godz. 13:34

Informacja o "śladowych ilościach" jest dla alergików i wcale nie znaczy, że mleko, jaja, itd. są składnikami produktu. Jeśli nie jest się uczulonym, można ją zignorować.


hipiska - 14/6/2010 godz. 17:40

quote:

Trzymam kciuki aby siły Ci dopisały - parę lat temu utraciłam tak przyjaźń(?) która liczyła sobie wiekszą część mojego życia - bolało jak diabli.

Trzeba czasu, czasu, czasu...


Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę to osobę widywać niemalże codziennie Ale muszę sobie dać radę. Świat się nie kończy.


hipiska - 15/6/2010 godz. 18:08

Po raz kolejny przekonałam się, że ludziom nie warto ufać Umiesz liczyć - licz na siebie - od dziś moja mantra.


PanikowaNevcia_xD - 16/6/2010 godz. 15:45

Droga hipisko...
To prawda, nie wszystkim ludziom powinno się ufać.
Ale są też tacy, którzy są warci zaufania i na pewno takich jeszcze znajdziesz.
Nie przekreślaj wszystkich ludzi...


Do Blanki: Kurde, może jeszcze ich kotlety sojowe też?? xDD


marta030978 - 16/6/2010 godz. 15:55

quote:
Po raz kolejny przekonałam się, że ludziom nie warto ufać Umiesz liczyć - licz na siebie - od dziś moja mantra.

Niestety to jest dewiza dzisiiejszych czasów. Trudno dziś o prawdziwą przyjażń, taką bezinteresowną zmajomość.


rubia - 16/6/2010 godz. 16:11

quote:
quote:
Po raz kolejny przekonałam się, że ludziom nie warto ufać Umiesz liczyć - licz na siebie - od dziś moja mantra.

Niestety to jest dewiza dzisiiejszych czasów. Trudno dziś o prawdziwą przyjażń, taką bezinteresowną zmajomość.


Współczuję, Hipisko. Utrata przyjaciela zawsze jest bolesna; spotkało mnie to kilkakrotnie.
Dla mnie definicja przyjaźni jest banalnie prosta: przyjaźń= lojalność+ inspiracja, bo cała reszta jest wtórna. Jako inspirację rozumiem takie poglądy przyjaciela, poparte jego życiem i działaniem, które dają mi siłę i ochotę aby samej się rozwijać. Nie na zasadzie wampiryzmu, bo sama też staram się być "dawcą" a nie tylko "biorcą". Próbuję dawać swój czas, uczucia, wiedzę, gotowość wysłuchania, itp., ale nigdy kosztem siebie samej.
Mój ukochany Goethe powiedział kiedyś: "Nigdy nie należy tracić czasu z ludźmi, których ani my nie potrzebujemy, ani oni nas."

[edytowane 16/6/2010 przez rubia]


PanikowaNevcia_xD - 16/6/2010 godz. 16:59

No cóż, co racja to racja...


rubia - 16/6/2010 godz. 17:33

quote:
quote:
A ja naiwnie myślałam, że zdawanie "na ładne nogi" i "głęboki dekolt" to tylko taki mit, który opowiada się jako fajne historyjki przy piwie. Eh...nie znoszę czegoś takiego


też tak myślałam, dlatego niemal z nóg mnie zwaliło: pięknookie, długonogie sarny które w życiu książki z logiki w wypielęgnowanej łapce nie miały mają 4 w indeksie bez podchodzenia do egzaminu


Oooo! Bardzo nieładnie (delikatnie mówiąc). No cóż, poziom kultury najwyraźniej nijak się ma do poziomu wykształcenia. Za moich studenckich czasów nie spotkałam się z takimi zachowaniami, bo wśród wykładowców dominowały panie ok. 50-tki, które z kolei były wyjątkowo cięte na dziewczyny w ciąży, argumentując: "albo studia, albo dzieci". Co ciekawe, część z nich sama urodziła przed zrobieniem magisterki.


rubia - 17/6/2010 godz. 17:20

Mam akurat chwilę ulgi w cierpieniu, ale poskarżę się: od wczoraj kolejna "ósemka" daje mi w kość. Odzywa się co kilka miesięcy, ale wyrosnąć nie chce. Jeśli historia się powtórzy, to znów czeka mnie koczowanie w przychodni, w nadziei, że dentystka coś zaradzi (bo Dentosept i inne płukanki działają tylko na początku)
Ząb mądrości, myślałby kto. Tfu!


Fatty - 18/6/2010 godz. 05:53

Rubio, a Baikadent? Mnie pomógł nieco, uporać się ze stanem zapalnym który towarzyszył "mądremu" zębowi - niemal chodziłam wtedy po ścianach , obecnie ząb jest w stanie uśpienia, drę na myśl kiedy się obudzi.


Czuję się niewiarygodnie tępa - cały dzień wczoraj pochłaniałam wiedzę z książek i nic.
Odpuszczam sobie ten przedmiot, wezmę się za pozostałe.


JAGA - 18/6/2010 godz. 06:27

Zęby mądrości rosnące na raty albo wrastające w inne zęby-okropność! Ta "mądrość" ma za wysoką cenę.

Fatty, ja też czuję się tępa-jutro egzamin z historii średniowiecznej Polski-epoka, biorąc pod uwagę inne, jest spoko...nawet ją lubię. Ale co z tego? Zakuwam już kolejny dzień-od 8 rano do północy (z małymi przerwami na amu i herbatkę) i czuję cholerną pustkę w głowie A egzamin oczywiście ustny....co nakręca mi stres jeszcze bardziej. Już dziś śnił mi się ten egzamin, ale po usłyszeniu pierwszego pytania obudziłam się- szkoda, bo moje sny są często prorocze

p.s czy w ciąży można brać coś bezpiecznego/ziołowego na uspokojenie?


n.i.x - 18/6/2010 godz. 07:20

jak dobrze pamiętam to melisa jest bezpieczna.
A ja akurat mam w ogrodzie i chyba tez będę sie musiała napić tego ziółka
bo trochę sie denerwuje.


rubia - 18/6/2010 godz. 08:02

quote:
Rubio, a Baikadent?


Ooo Dzięki, Fatty, nie słyszałam o takim preparacie, ale zapytam w aptece.


sublime86 - 18/6/2010 godz. 17:02

quote:
jak dobrze pamiętam to melisa jest bezpieczna.



Melisa jest jak dla mnie zawsze niezawodna, z tym że czuję się po niej troszkę "zamulona" a to raczej nie jest wskazane przy intensywnej nauce Ale wiem też, że są dostępne bez recepty ziołowe tabletki które uspokajają i są całkiem bezpieczne (niestety nie pamiętam nazwy). Zawsze można zapytać w aptece

No i oczywiście trzymam kciuki za wszystkich zmagających się z sesją- łączę się w bólu bo znam go, oj znam aż za dobrze

[edytowane 18/6/2010 przez sublime86]


hipiska - 20/6/2010 godz. 18:20

Nic nie idzie po mojej myśli, wszystko się komplikuje. Mam dość ciągłego stresu i napięcia. Nie radzę sobie. Niech to wreszcie się skończy.....


Maq - 26/6/2010 godz. 18:33

Wybieram się na kampanie wrześniową! ha!

-edit-
Tak w ogóle wybrałbym się na rower, bo ładna pogoda, ale rower mam w rozsypce, a zbieram się do zrobienia jego już dłuższy czas, większość części już pokupowałem, ale się kurzą ;p, jeszcze została piasta tylna do kupna;p, może w poniedziałek wybiorę się do rowerowego w końcu.

[edytowane 26/6/2010 przez Maq]


jazz - 26/6/2010 godz. 18:54

najbliższa mi osoba olała mnie totalnie (
nie mogę sobie z tym poradzić


PanikowaNevcia_xD - 26/6/2010 godz. 19:16

quote:
najbliższa mi osoba olała mnie totalnie (
nie mogę sobie z tym poradzić


Co się stało?


hipiska - 27/6/2010 godz. 11:46

quote:
najbliższa mi osoba olała mnie totalnie (
nie mogę sobie z tym poradzić


Domyślam się co czujesz, sama coś takiego nadal przeżywam, tyle, że ta osoba nie jest moją "najbliższą", ale również jest dla mnie bardzo ważna.Chyba nie ma na to żadnej rady, trzeba to przetrawić. Ja niestety sobie z takimi sytuacjami kiepsko radzę, więc raczej nie jestem w stanie niczego sensownego ci doradzić.


AinEingarp - 27/6/2010 godz. 12:47

Czas na mnie? Też sobie ponarzekam.
No więc, no więc. Za 5 dni wyjeżdżam na obóz sportowy (jiu-jitsu) do Wisły. Boję się, nie wiem jak to będzie z jedzeniem. Co prawda, na kartce napisane mam, że jestem wegetarianką, ale zawsze wpychają trupa na talerz - znam to z obozów harcerskich, mam nadzieję, że teraz tak nie będzie.
Hmm. Jeszcze, nie mogę wytrzymać w swoim domu. Znowu z powodu mojego wegetarianizmu, jestem taka jedyna w domu, a to się wiąże z tym, że nie jestem za bardzo tolerowana. Gdy nadchodzi pora obiadu.. Często mama leje smalcem ziemniaki, a jak to robi, to na cały dom, że się tak wyrażę, cholernie śmierdzi. A mi od tego zapachu robi się nie dobrze, i zbiera na wymioty i ogólnie nie mogę wytrzymać. A okapu nie włączy na największy stopień, bo jest głośny. (Aaaa!). I co ja mam zrobić..? Wtedy najchętniej bym wyprowadziła. -.-


hipiska - 30/6/2010 godz. 18:04

Co za dzień
Rodzice mają mega problem, ja nie potrafię im pomóc. Strasznie mi z tym źle.
Przed chwilą chciałam sobie chociaż nieco poprawić humor koktajlem arbuzowo-bananowym, ale wyszedł ohydny i pozostał tylko niesmak.


fasolencja - 30/6/2010 godz. 18:15

Spalone plecy! Boli!
Zapamiętać - nigdy nie pić piwa w południe na molo!


n.i.x - 1/7/2010 godz. 11:48

uśmiechnijcie sie chociaż Wy..
Ja dzisiaj sie popłakałam... dla nie których to może byc błachy problem.. może i jest..
Nieraz pisałam ze mam piękną łąkę za ogrodem.. często tam pstrykałam fotki.
Teraz robią tam jakąś drogę do boiska czy placu zabaw...
Zniszczyli łąkę... ogromne ciężarówy i koparki kopia i kładą betony.. kilka metrów za moim płotem.
Tak mi zle.. Tu jest tak głośno...śmierdzi smarem czy asfaltem ohyda...
Cale życie czułam sie tu prawie jak na wsi , mimo ze na skraju miasta..a jednak bylo cudnie..
I tak sie wyprowadzam..ale wiem ze tu kiedys wrócę ..
Na szczęście posadziliśmy parę lat temu mnóstwo drzewek, choinek.. i to będzie nas jeszcze oddzielać..
Oby to była tylko spokojna droga dojazdowa i nic więcej...


adamrozew - 1/7/2010 godz. 19:01

Zycie nabiera przyspieszenia. Nie wiem co sie dzieje, ale to nie tak mialo byc. Wyczerpalismy chyba juz liste zdarzen granicznych.
Rok temu nawet nie caly, mojemu bardzo bliskiemu przyjacielowi spalil sie syn, pisalo o tym na pasku wiadomosci TVN24, kilka dni temu znajomej syn nurkujac utonal, tez o tym pisalo na pasku wiadomosci. W kraju jest nas chyba 35 mln. to chyba latwiej wygrac milion w totolotka, niz obok siebie miec 2 takie podobne tragedie.
Od pol roku walczymy z choroba nowotworowa zony, idzie w dobrym kierunku, ale znowu sytuacja graniczna. Wczoraj jadac dosc szybko, samochod z naprzeciwka skrecajac wymusil pierwszenstwo, tamty do kasacji z obcietym przodem nasz wystrzelone poduszk i nie tylkoi, mysle, ze tylko dzieki klasie auta nikomu nic sie nie stalo, ale nie wiele brakowalo.Auto mialo 3 lata i bylo niezwykle Byl autem na wiele wiele lat, samochodem marzeniem, pewno juz takiego nie bede miec, zal i smutno, ale sobie racjonalizuje zyjemy ... i co to znaczy wobec tragedii dziejacych sie obok nas. Nic to bylo jednak tylko rzecz. Straz Miejska ktora byla na miejscu zdarzenia opowiadala o znajomym ktory utopil sie plywajac na desce dzien wczesniej! Same sytuacje graniczne. A rono podpisalismy umowe na kredyt na duza inwestycje domowa - wiec sie nie dajemy idziemy do przodu. Ale limit nieszczesc w otoczeniu chyba sie juz powinien wyczerpac. Statystycznie za duzo
Dobrze, ze jest muzyka
http://www.youtube.com/watch?v=5lMbVzFtvM8

[edytowane 1/7/2010 przez adamrozew]

[edytowane 1/7/2010 przez adamrozew]

[edytowane 1/7/2010 przez adamrozew]


hipiska - 1/7/2010 godz. 21:25

Adamie, chyba cię rozumiem. Od roku również trzymają się mnie nieszczęścia i chociaż próbuje udawać sama przed sobą, że jest ok to nie zawsze mi się to udaje. Tłumacze sobie to tym, że widocznie tak musi być. Sytuacje graniczne - ciężkie i niechciane, ale równocześnie najlepsze lekcje życia.


n.i.x - 2/7/2010 godz. 11:27

a ja sie tu nad zniszczoną łąką użalałam..wstyd..
No ale ja dobrze sobie zdaje sprawę ze są takie tragedie.
Moj sąsiad ma raka skory... biedny.. teraz ma juz różne komplikacje... ciężko..
Parę lat temu inny sąsiad umarł na raka płuc..
i to nie tacy starzy . jeden po 40tce drugi przed.
Innym sąsiadom ,których nawet nie znam umarło roczne dziecko ... to chyba najgorsze..
Moją rodzinę chyba anioły chronią bo tyle nieszczęść uniknęliśmy ze szok..oby tak było dalej..
Codziennie się modle i dziękuje ze tak jest.


Fatty - 5/7/2010 godz. 20:16

Wrócę do błahych powodów do marudzenia: przydałby mi się kopniak w dupinę, bo nie mogę ruszyć z miejsca.


n.i.x - 5/7/2010 godz. 20:48

a wracając tez do mojej łąki...to jest afera...
Pod pretekstem zasypania dołu i stworzenia tam parkingu czy czegoś ..(była mowa nawet o placu zabaw)
ciężarówki bezprawnie zaczęły zasypywać dół gnijącymi śmieciami...
ale ogromny smród ich zdradził i ludzie wezwali straż miejską...
W efekcie prace ustały.. a w powietrzu paskudny gówniany smród.
Myślałam ze teraz od poniedziałku coś z tym zrobią a tu nic...
Na szczęście dól jest daleko od mojego ogrodu i tylko ta droga do niego leci kilka metrów za płotem.
Nie wiem jak to sie skończy... Czasem jak wiatr zawieje to idzie sie porzygać...
współczuje tym co maja ten dol zaraz za płotem.


PanikowaNevcia_xD - 6/7/2010 godz. 07:33

quote:
ciężarówki bezprawnie zaczęły zasypywać dół gnijącymi śmieciami...


Jakim prawem??
Pogięło ich??


No dobra, skoro jesteśmy przy śmieciach...
Niedaleko mojego domu jest las. I nie dość, że jedni debile zaśmiecają ten biedny las, to ja już nie mówię o tych, co bezprawnie cały dzień jeżdżą tam sobie tymi swoimi quadami!!!!
Piszę o tym, bo przedwczoraj ktoś podpalił opony na polance przy lesie... Nie dość, że wielki dym i smród, to jeszcze ogień mógł przejść do lasu, a nawet komuś mogło się coś stać!!!!
Bardzo kocham ten las i przykro mi, że ludzie tam go traktują...
I jak mają tam mieszkać jakiekolwiek zwierzęta? Nic dziwnego, że oprócz ptaków nie ma innych zwierząt...


(


Fatty - 7/7/2010 godz. 19:50

Kopniaka, kopniaka!

Mnóstwo osób chciałoby być w mojej sytuacji - a ja zakorkowałam i ruszyć nie mogę.

Zrzędu, zrzędu.

Gderu,gderu, wark.


PanikowaNevcia_xD - 7/7/2010 godz. 22:47

<kopie> Wystarczy?


Fatty - 8/7/2010 godz. 16:40

O dzięki Ci dobra kobieto


braad - 8/7/2010 godz. 18:40

co tam dziateczki marudeczki slychac, dawno mnie tu nie bylo ale widze, ze marudzenie jak zwykle na topie ...



____________________________________________________________________
Potrzebujesz wejść wyżej lecz na drugie piętro równie dobrze możesz wejść schodami drewnianymi giętymi, może tam gdzieś na końcu pokoju zobaczysz drzwi drewniane, które prowadzić będą do każdego wnętrza.


adamrozew - 8/7/2010 godz. 19:48

Leze z bolem gardla i temperatura (po lekach) nie mam na nic sily.


Blanka - 8/7/2010 godz. 20:26

quote:
Leze z bolem gardla i temperatura (po lekach) nie mam na nic sily.


wspolczuje i zycze zdrowia, ja tez w domu siedze i lecze gardlo, zawsze zlapie jakies dziadostwo latem

quote:
co tam dziateczki marudeczki slychac, dawno mnie tu nie bylo ale widze, ze marudzenie jak zwykle na topie ...


braad czemu mnie to nie dziwi, że akurat napisałeś w tym temacie Milo Cie tu widziec znowu !


Fatty - 8/7/2010 godz. 21:04

Witamy ojca tematu

quote:
marudzenie jak zwykle na topie ...


jako matka "Weselnika" ze smutkiem przyznaję, że już dawno zostałam w tyle - taki naród marudzący.


hipiska - 8/7/2010 godz. 21:10

Ach, jak ja kocham ten temat - stworzony dla mnie No cóż - moja słaba i depresyjna natura znowu zaczyna dawać o sobie znać. Nic mnie nie cieszy ( choć właściwie nie ma co ), nie robię nic, aby to zmienić. Nie lubię siebie, a najbardziej odpycha mnie moje lenistwo i odrętwienie z , którego nie chce mi się wyzwalać. Żyję z dnia na dzień, bo plany nijak mają się do ich realizacji. Zazdroszczę ludziom , którzy żyją "po coś", mają pasje, coś co sprawia, że budzą się rano pełni radości. Ja moją pasje porzuciłam kilka lat temu ze względów zdrowotnych, natomiast teraz nie mogę do niej powrócić ze względów materialnych. A jestem zbyt mało kreatywna żeby wymyślić coś nowego. Zresztą takie hobby wymyślane na siłę jest wg.mnie niewiele warte....Eh...


Bellis_perennis - 9/7/2010 godz. 13:40

Myślałam, że jak wrócę do domu to będę mogła dodać swój wpis w weselniku bo spędziłam naprawdę cudowny tydzień z wspaniałymi ludźmi ale wróciłam do domu i od razu awantura.... Przypomniałam dlaczego tak bardzo pragnęłam się przeprowadzić.

[edytowane 9/7/2010 przez Bellis_perennis]


sublime86 - 9/7/2010 godz. 20:05

quote:
Przypomniałam dlaczego tak bardzo pragnęłam się przeprowadzić.


Bellis, ja mam w domu dokładnie to samo, nie przejmuj się- rodzice są od tego żeby marudzić, Póki się mieszka pod jednym dachem- niestety, trzeba się dostosować. Ale po studiach na pewno znajdziesz fajną pracę i dadzą spokój- będzie dobrze

A ja dzisiaj się porządnie zdenerwowałam- jechałyśmy z koleżanką na rowerze i na dość ruchliwej ulicy zauważyłyśmy potrąconego kota- z początku wydawało nam się, że już nie żyje bo leżał nieruchomo, w dodatku śmignął tam jeszcze jeden samochód i po prostu przejechał przez to miejsce i nawet nie raczył się zatrzymać na szczęście kotu się nic nie stało. Okazało się, że żyje- Chciałam mu pomóc i przenieść na pobocze, ale ledwo go dotknęłam a zaczął się sam bardzo gwałtownie poruszać i zachowywać bardzo agresywnie- stwierdziłyśmy że jest w szoku i postanowiłyśmy wezwać weterynarza. Oczywiście najpierw musiałam zadzwonić do domu i tu najgorsze: od ojca usłyszałam: tylko nie wplątuj się w żadne koszty! lepiej go zostaw itd. Koniec końców podał mi ten numer, ale zdenerwowałam się na niego strasznie. Weterynarz przyjechał i stwierdził że kot dojdzie do siebie i sam wróci do domu, zagadał też do sąsiadów- żeby przekazali że zajmie się kotem za darmo, jak go do niego przyprowadzą. Właścicielką okazała się jakaś pani, która zaraz potem wróciła. Kiedy sąsiedzi ją poinformowali o incydencie zaczęła się żalić, jaka to ona biedna, że tyle ma tych kotów- no ogólnie nie wyglądała na zbyt przejętą I teraz nie wiemy, co się stanie z tym kotkiem. Mam nadzieję że weterynarz wiedział co mówi i że kot faktycznie dojdzie do siebie. Tylko że boję się że ta właścicielka nie raczy się tym zainteresować, no chyba że sąsiedzi dopilnują...ech...a moi rodzice...szkoda gadać, wstydzę się po prostu, z kim mieszkam


brzozka2410 - 9/7/2010 godz. 20:57

quote:
Oczywiście najpierw musiałam zadzwonić do domu i tu najgorsze: od ojca usłyszałam: tylko nie wplątuj się w żadne koszty! lepiej go zostaw itd.


Jakbym slyszala moich rodziców ja to się czasami zastanawiam w kogo ja się wrodzilam...


Fatty - 9/7/2010 godz. 21:08

U mnie podobnie- zawsze bronię się tym, że to na co przeznaczam własnoręcznie zarobione złotówki to moja sprawa.

brzozka, piękne mordki w avatarze masz


fasolencja - 9/7/2010 godz. 21:09

Nie marudźcie na mieszkanie z rodzicami
Zakupy zrobią, zajmą się podczas choroby, pranie ogarnięte, czasem obiad. A tak, weź i się człeniu o wszystko martw. Rachunki, zakupy, jak to zrobić, żeby przeżyć 2 tygodnie za 30 zł i takie tam przyziemne problemy
Oczywiście, wszystko ma swoje dobre i złe strony.


Fatty - 9/7/2010 godz. 21:23

Się zgodzę.

Ostatnio chłopię w pracy buldożyło się na swoich rodzicieli i kombinowało "iść na swoje" - podejrzewam, że prędko z podkulonym ogonem wracałby do mamy - typ dużo gadający a wybitnie mało zaradny.
Co ciekawe: gdy prezentował mi źródła awantur z mamą szukając zrozumienia, ja stałam murem za jego mamą: bo świętą rację ma kobiecina susząc mu łeb o tych parę spraw zapalnych


adamrozew - 9/7/2010 godz. 22:03

Jako rodzic protestuję, nie jestesmy od tego by marudzic, ja z synem mam uklad partnerski (jest extra facetem, chociaż niebezpiecznie szczerym - mowi to co mysli ), przez to niektorych to szokuje. W kazdym razie staramy sie wzajemnie nie marudzic


PanikowaNevcia_xD - 9/7/2010 godz. 23:38

quote:
O dzięki Ci dobra kobieto


Nie ma za co, nie ma za co.


A co do rodziców...
Wiadomo, każdy rodzic jest inny. Z moimi jest różnie, czasem dobrze, czasem źle.
Jak to z rodzicami. xDD

A tak nawiasem...
Wiecie, gdzie można znaleźć motywację?


Fatty - 10/7/2010 godz. 10:26

Jak znajdę źródło motywacji, to się podzielę.


Wzięłam wolne, aby się uczyć : i zdaje się to być awykonalne, cały czas mam telefony z pracy (21 połączeń od rana! ). Co się skupię to znowu dzwonią.


22 połaczenia. Wrrr.


PanikowaNevcia_xD - 10/7/2010 godz. 14:40

quote:
Jak znajdę źródło motywacji, to się podzielę.
quote:


Z góry dzięki! xDD


quote:
Wzięłam wolne, aby się uczyć : i zdaje się to być awykonalne, cały czas mam telefony z pracy (21 połączeń od rana! ). Co się skupię to znowu dzwonią.


22 połaczenia. Wrrr.

Nie no, współczuję...
Nie potrafią sobie bez Ciebie poradzić?


Fatty - 10/7/2010 godz. 14:41

Zawsze można to przyjąć za dobry omen: że niby niezastąpiona jestem


PanikowaNevcia_xD - 10/7/2010 godz. 15:35

Racja!

A jak tam nauka idzie? xDD


Blanka - 12/7/2010 godz. 11:42

Mam dość upałów. Chcę jesień!


n.i.x - 12/7/2010 godz. 11:57

a u mnie niby juz dobrze ale ogólnie to masakra bo śmierdzi paskudnie.

Sprawa nielegalnego zasypywania dołu śmieciami (który miał być zasypany gruzem i ziemia w celu wybudowania na nim placu zabaw) zainteresowała sie gazeta.
Pod moim płotem chodził reporter z Dziennika Zachodniego...
całkiem miły chłopak ..powiedziałam co wiem i skierowałam do ludzi mieszkających bliżej dołu .

i oto co napisał w artykule :
http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/280735,cuchnaca-reku ltywacja-wysypiska-w-bytomiu,id,t.html

Tak jak pisze w artykule tak dzisiaj od 9ej w tym okropnym upale wywożą śmieci i smród jest obrzydliwy.
Miejmy nadzieje ze sie to jak najszybciej skończy.


PanikowaNevcia_xD - 12/7/2010 godz. 18:17

quote:
Mam dość upałów. Chcę jesień!


Kochana, zgodzę się z Tobą!!
Też mam ich dość. :/


Pacyna - 12/7/2010 godz. 19:12

i oto co napisał w artykule :
http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/280735,cuchnaca-reku ltywacja-wysypiska-w-bytomiu,id,t.html

200 ton odpadów?! No ludzie, świat chyba oszalał. Dobrze, że się tym ktoś zainteresował, bo to przecież jakieś nienormalne jest, żeby sobie 'dzikie wysypisko' robić w miejscu, w którym mają bawić się dzieci. Jejku.

A co do upałów - gdyby nie hektolitry zimnej wody oraz chłodzenie karku i głowy, to dzisiaj bym chyba zdechła z tego gorąca. No ale tak to już jest - jesienią tęsknimy za latem i na odwrót. Łech.


PanikowaNevcia_xD - 13/7/2010 godz. 17:44

Nie no, z tymi odpadami to przegięcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak tak można?!

quote:
No ale tak to już jest - jesienią tęsknimy za latem i na odwrót. Łech.


Widzę, że jestem wyjątkiem, bo jak jest zima, to jestem nyappy.


adamrozew - 14/7/2010 godz. 18:22

Marz aby pojechac konno, tak w terenie.Ale to niemozliwe na ten moment


DaveDorian - 14/7/2010 godz. 18:24

quote:
quote:
Mam dość upałów. Chcę jesień!


Kochana, zgodzę się z Tobą!!
Też mam ich dość. :/


A ja kocham lato i upały.


Lily - 14/7/2010 godz. 18:26

Ja też lubię lato. Ale to nie ten temat


DaveDorian - 14/7/2010 godz. 18:31

Ano rzeczywiście, hahaha, nie spojrzałem.


rubia - 15/7/2010 godz. 13:56

A ja przez te obrzydliwe, paskudne, nieludzkie upały nabawiłam się przeziębienia: gardło spuchnięte, nos zapchany, samopoczucie koszmarne. Dobrze, że to nie angina (tfu, tfu! przez lewe ramię!), bo akurat jest sezon anginowy. Wszystko przez popijanie zimnych napojów z lodówki
Ja chcę do Irkucka!!!


hipiska - 15/7/2010 godz. 18:23

Awantury, sprzeczki, stos niepotrzebnych wypowiedzianych w emocjach słów. Smutne, że rodzina nie potrafi się wspierać w trudnych chwilach....Ale może trzeba się do tego przyzwyczaić?


sublime86 - 15/7/2010 godz. 18:23


A mnie tak jakoś smutno dzisiaj Słucham muzyki żeby się jakoś podnieść na duchu...


n.i.x - 15/7/2010 godz. 20:36

miałam na nodze kleszcza ...taki miniaturowy ze myślałam ze to pchła..i go w momencie wyciągnęłam,
później patrze a to kleszcz .. Trochę sie boje... jestem w ciąży...
Ale słyszałam ze jak do 24 godzin sie paskudę wyciągnie to nie zdąży bakterii wpuścić...
Teraz mam schizy , wszystko mnie swędzi ..
Zobaczę jutro czy sie pojawi jakiś obrzęk.. bo jeśli nie to będę spokojna.


PanikowaNevcia_xD - 15/7/2010 godz. 22:03

Kleszcza...
N.i.x., oby to nie było nic wielkiego...

Pozwolicie, że sobie ponarzekam.
Ktoś kiedyś powiedział, że Koziorożce lubią sobie utrudniać życie...
I miał cholera rację! :/

Postanowiłam dodać wiele istotnych informacji do notki o zespole Panik na Wikipedii...
Niby przestałam już być ich fanką, ale to taki mały prezent na pożegnanie dla polskich fanek. xDDD
No o i teraz nad tym pracuję, ale jest mały problem, bo ten zespół jest na tyle głupi, że nie potrafił powiedzieć wszystkiego o przeszłości zespołu i teraz mam mnóstwo sprzecznych informacji...
Niby z tego jakąś prawdę wyciągam, ale czy to na pewno ta właściwa?

Cholera... :/


Pacyna - 16/7/2010 godz. 21:46

A mnie osa użądliła, do jasnej cholery.


Bellis_perennis - 16/7/2010 godz. 22:00

n.i.x miałaś kleszcza? Wiesz ja non stop łażę po chaszczach różniastych jak to biolog i w tym roku NIC nie złapałam... Ty to masz niezłego pecha

Koledzy z Ukrainy wracają do domu pojechałabym z nimi, szkoda się rozstawać


Blanka - 17/7/2010 godz. 10:23

męczarni ciąg dalszy. Cale szczęście, że są wakacje, można jakoś się uchronić przed temperaturą. Naprawdę współczuję wszystkim, którzy teraz pracują. Trzymajcie się chłodno!


Fatty - 17/7/2010 godz. 17:39

quote:
Trzymajcie się chłodno!


awykonalne: ja dziś miałam w pracy 36 *C, chłodno mi było przez chwilę po zejściu z drabiny(bo na górze chyba dobijało 40*C )

Nigdy z nikim nie rozmawiam na pewien temat, ale teraz muszę: a ona poszła w pierony, nie mogę jej złapać nijak.
Olka wróć...

[edytowane 17/7/2010 przez Fatty]


PanikowaNevcia_xD - 17/7/2010 godz. 18:35

Rozumiem was, też mam dość tego upału...
Na razie lato ma dla mnie tylko jedną zaletę: Wakacje.

Poza tym, należę do nielicznej grupki osób na świecie, które nie chcą być opalone...
Muszę ciągle się smarować kremem z filtrem... SPF 50+.

Wiem, że to nie ten temat, ale jest na tym forum ktoś z okolic Torunia, kto chciałby szczeniaczka?
Mojej koleżance oszczeniła się psinka i szuka właścicieli dla piesków. Jak nie znajdzie, małe zostaną utopione...


hipiska - 17/7/2010 godz. 20:18

Przez te upały dostałam jakiegoś koszmarnego uczulenia Niech wreszcie trochę się ochłodzi!


Fatty - 18/7/2010 godz. 20:48

Taka to złośliwość mamuśki natury: w zimie chciała nas zamrozić, a teraz ugotować.


Marudzę bo prędko nie zasnę: a dużo spraw mi się kołacze pod sufitem, myśli jeżdżą na motorach i odnawianymi golfami, piszczą oponami na zakrętach, czuć spaloną gumę a dym uchem mi wychodzi.


PanikowaNevcia_xD - 18/7/2010 godz. 21:23

A u mnie dzisiaj ciepło nie było!
Troszeczkę powiało chłodem.
Nawet deszczyk pokropił... Cudnie było!!

EDIT: Ale żeby nie było, że za bardzo odbiegam od tematu...
Dzisiaj pojechałam z koleżankami do Galerii Copernicus i popsułam sobie tym humor. xDD

[edytowane 18/7/2010 przez PanikowaNevcia_xD]


hipiska - 19/7/2010 godz. 21:04

Przeraża mnie jak moi dziadkowie traktują moich rodziców, Mają w nosie ich problemy, udają, że są z kosmosu i nie widzą co się dzieje. A rodzice wielokrotnie im pomagali kosztem tego, że sami również popadali z tego powodu problemy. Ale zawsze myśleli, że to naturalne, że jeśli ktoś bliski ma problem - to mu się pomaga. Po prostu i bez namysłu. Okazuje się , że dla dziadków nie jest to oczywiste. Najważniejsze, że oni są zadowoleni, jeżdżą 4 razy w roku na wczasy, a dzieci? Dzieci mają radzić sobie ZAWSZE same i ZAWSZE być na zawołanie rodziców.
Kiedy mam jakikolwiek problem mam pewność, że zawsze mogę zwrócić się do rodziców i nigdy nie zostanę odprawiona z kwitkiem, natomiast oni ze strony swoich rodziców takiego "luksusu" nie mają.
Kocham moich dziadków, ale coraz mniej ich lubię.....


jazz - 20/7/2010 godz. 09:43

nienawidzę rasistów

niestety muszę wpisać się dzień po dniu
21lip był dniem tragicznym
zmarły 2 psiaki z zaprzyjaźnionej fundacji (
i moja mama miała (niegroźny)wypadek samochodowy !
czarna środa!!!!!!!!!!
mam nadzieję że czwartek będzie troszkę lepszy

[edytowane 21/7/2010 przez jazz]


PanikowaNevcia_xD - 22/7/2010 godz. 22:42

Hipiska, Jazz - Współczuję...

Cholerka!!! Jest tak ciepło, że nie wyrabiam!!! Spać nie mogę!!!


Leonard_Zelig - 24/7/2010 godz. 12:35

dobrze, a zatem :

od 16 lat szukałam cholernego sensu życia. bezskutecznie. Wie ktoś jak przestać ?


rubia - 24/7/2010 godz. 13:10

To się nazywa mistrzostwo świata: pierwszy wpis na forum i od razu w marudniku

Od 16 lat, powiadasz? To całkiem niedługo A poważnie: po co chceszprzestawać? Sam proces szukania już ma sens i świadczy o człowieczeństwie (oj, a trudno teraz znaleźć człowieka wśród ludzi ). Może nigdy nie znajdziesz, ale szukaj wytrwale, bo co Ci innego pozostało?


katrinko - 26/7/2010 godz. 16:51

Nowy kot w domu, chyba na głowę upadlam, może nadawałoby się to do weselnika, ale... zanim się dogadają z psem, trafie chyba do wariatkowa


adamrozew - 26/7/2010 godz. 20:57

Mam dzisiaj zly nastroj, nosze w sobie duzo niepokoju. dawno tego juz nie było. Bez przyczyny . mam lęk o przyszłosc, że coś spie... .Niby wszystko w granicach normy ale . Siedze w pracy i ratuję sie muzyką na razie. Nie znosze takich stanów u siebie.

___________________________________________________________________________

Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął: - Tygrysku...! - Co Prosiaczku? - NIC - odparł Prosiaczek biorąc Tygryska za łapkę - chciałem się tylko upewnić czy jesteś...

___________________________________________________________________________

[edytowane 26/7/2010 przez adamrozew]


Bellis_perennis - 27/7/2010 godz. 14:19

Nie ma to jak nawalony glina dobijający się w środku nocy do prywatnych pokoi, chcący się bić, machający legitymacją i twierdzący że nikt mu nic nie zrobi bo w końcu jest policjantem. To nie jest normalne, prawda?


Pacyna - 28/7/2010 godz. 06:18

Tak, nie ma kiedy lać, tylko akurat wtedy, gdy mam wizję kilkudniowego spania niemalże na gołej ziemi. Ja pitolę, ale będzie błoto. Niemniej - na Woodstocku nie będę sama, więc jakoś mnie to pociesza. Ech. Do zobaczenia, bądź przeczytania, Forumowicze .


Fatty - 28/7/2010 godz. 07:38

Kicham aż dom się trzęsie, smarkam jakby ktoś na tubie grał - nie wiem czy to alergia czy przeziębienie. I królestwo za nieprzemakalne buty


Maq - 28/7/2010 godz. 09:23

Od pewnego czasu nic mi się nie chce, mam strasznego lenia, tylko tak sobie wegetuję.
W sumie to nawet nie mam z kimś gdzieś się wybrać, bo albo wszyscy znajomi wyjechali za granicę do pracy, albo na wakacje, ew. tak jak mi nie chce im się ruszać kupra z domu
W sumie pogadałbym z kimś, no ale właśnie, nie mam z kim...

Ale dobra, ruszam kuper i idę na pocztę powysyłać parę rzeczy.


Bellis_perennis - 1/8/2010 godz. 19:23

Kurczę... Nie lubię pisać o takich rzeczach ale osoba bliska mojemu sercu mnie ewidentnie OLEWA... Przykre to, że coś co utrzymywało się przez tyle lat rozpadło się jak domek z kart.


PanikowaNevcia_xD - 1/8/2010 godz. 19:38

quote:
Kurczę... Nie lubię pisać o takich rzeczach ale osoba bliska mojemu sercu mnie ewidentnie OLEWA... Przykre to, że coś co utrzymywało się przez tyle lat rozpadło się jak domek z kart.


Niestety, często się tak zdarza...
A jak to się stało? Właściwie co się tak do końca stało?


hipiska - 1/8/2010 godz. 20:50

quote:
Kurczę... Nie lubię pisać o takich rzeczach ale osoba bliska mojemu sercu mnie ewidentnie OLEWA... Przykre to, że coś co utrzymywało się przez tyle lat rozpadło się jak domek z kart.


Samo życie. Wielokrotnie mnie to spotkało, po ostatnim takim incydencie obiecałam sobie, że już do nikogo się nie "przywiąże". Póki co nawet mi to wychodzi. Nie przejmuj się Bellis ( wiem, że łatwo powiedzieć ) , i tak nic na to nie poradzisz.


rubia - 1/8/2010 godz. 20:56

Bella, może jeszcze jest szansa?... W każdym razie ściskam Cię serdecznie, bo utrata przyjaciela zawsze boli


hipiska - 1/8/2010 godz. 21:07

Szansa jest zawsze, więc głowa do góry.
Mój powód do narzekania? Strasznie boli mnie kręgosłup i prawa noga . W sumie to już od dawna, ale teraz coraz dotkliwiej i muszę się zmobilizować żeby wreszcie udać się do jakiegoś rehabilitanta. Tak to jest jak człowiek całe życie się garbi i nie słucha ortopedy
Boję się myśleć co będzie ze mną za 50 lat , o ile będzie mi dane doczekać tego czasu.

[edytowane 1/8/2010 od hipiska]


Fatty - 2/8/2010 godz. 07:41

Na popsucie lub rozpad relacji z bliską osobą czas jest dobrym lekarstwem - człowiek zdąży sobie wszystko na nowo poukładać i tylko czasem westchnie, bo stary uraz ukłuje.
W każdym bądź razie ściskam Bellis wirtualnie, bo wyobrażam sobie jak może boleć


hipisko, działaj - jak się za siebie weźmiesz, to jeszcze będziesz super sprawną babcią ale obawy mam podobne do Twoich, wizję mam trącącą czarnym humorem a mianowicie na starość widzę powrót do przeszłości: niegdyś siostra woziła mnie w wózku, śmiejemy się, że na starość będzie to samo: ona o laseczce będzie pchać mój wózek i będziemy zdrowo ględzić...


Polazłam z samego rana do sklepu zoo aby rybom nowe menu skomponować i zaprawiłam się na cały dzień straszliwymi widokami... obrałam kierunek na akwarium z welonami(jam stara weloniara), gdzie welony są trzymane ze zwykłymi karasiami i poczułam jakbym w łeb oberwała. Na powierzchni pływały 2 pozbawione ogonów trupy karasi - zastanawiałam się co mogło je ogonów pozbawić, przecie karasie nie są do tego zdolne,a zaraz wszystko jasne było.
Były jeszcze 2 żywe karasie, jeden z głową pokrytą pleśnią i drugi już bez płetwy ogonowej(zeżarta przez pleśń), miotający całym ciałem aby się poruszyć - ten widok będzie mnie długo prześladować
Nigdy nie kupię tam zwierza.


[edytowane 2/8/2010 przez Fatty]


Bellis_perennis - 2/8/2010 godz. 09:02

Obecnie nie nazwałabym jej przyjaciółką... Prawda jest taka, że wali się to już od dobrego roku. Po prostu kariera naukowa przysłoniła jej wszystko a do tego facet twierdzący, że wegetarianizm to skończony de*ilizm.
Nie uważam aby to się dało naprawić, nie ufam jej, ona mnie nie rozumie a ja nie rozumiem jej.

Ostatnio zrobiłam coś co jest bardzo sprzeczne z moimi zasadami i potrzebowałam pomocy, wsparcia. Ona nawet nie wie co się u mnie dzieje a ile można się prosić o kontakt.

Głęboko wierzę w przyjaźń. Mam przyjaciółkę która zawsze może do mnie się zwrócić (nawet w środku nocy) i ja do niej też Ech i to w jakich sytuacjach, mogłabym godzinami opowiadać

Przykre to takie jak sobie człowiek uświadomi, że coś jest ewidentnie skończone.

Dzięki dziewczyny za słowa otuchy

Hipisko na rehabilitacje mykiem, moim rodzicom pomogła

Fatty jakiś skończony idiota musi pracować w tym sklepie o.O

[edytowane 2/8/2010 przez Bellis_perennis]


verufer - 2/8/2010 godz. 09:28

Hipisko, proponuje zwrocic sie o pomoc do rehabilitanta o wdziecznym imieniu Rower Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze naprawde dziala... Bardzo dlugo przesladowal mnie taki sam bol jak opisujesz. W ta zime doszedlem do takiego stanu, ze nie bylem w stanie sie podniesc z pozycji lezacej, ba, nawet zmienic pozycji bez przeszywajacego bolu w kregoslupie... Teraz jest prawdziwa bajka, juz dawno nie odczuwalem tego bolu, a wszystko wlasnie dzieki jezdzeniu na rowerze... Najwazniejsze to odkryc odpowiednia pozycje w jakiej musisz jezdzic, by efekt byl jak najszybszy, ale da sie to bez problemu zrobic samemu, jak znajdziesz odpowiednia to po zejsciu z roweru od razu wyczujesz roznice Pozdrawiam


Lily - 2/8/2010 godz. 09:41

A mojemu niemężowi lekarz rehabilitacji powiedział, żeby właśnie na rowerze nie jeździł, bo to na kręgosłup szkodzi (chyba chodzi o to, że drgania się przenoszą itd.). No cóż, on się nie stosuje Ale ten lekarz uważał też, że nie należy chodzić po kilka kilometrów (a jeżeli już, to z kijkami), i można pływać. Tak więc pływanie i samochód - żadnego ruchu! Takie to porady lekarzy bywają


verufer - 2/8/2010 godz. 10:08

Lily, pewnie nie powinienem podwazac slow lekarza, skoro sam lekarzem nie jestem, ale wydaja mi sie ciut dziwne... Jesli to o drgania chodzi to zawsze mozna uzyc roweru stacjonarnego, zreszta teraz sa tez rowery z amortyzacja Co do chodzenia to fakt, wczesniej potrafilem regularnie robic po kilkanascie kilometrow a i tak bol nie znikal, moze nawet sie nasilal... A plywanie chyba tylko odciaza kregoslup, nie pozwala wzmocnic miesni wokol niego tak jak rower, wiec to tylko ukrywajacy problem srodek przeciwbolowy... Zreszta co lekarz to zapewne inna opinia na ten temat, wiem tylko ze dla mnie rower zdzialal cuda w tej kwestii


Bellis_perennis - 2/8/2010 godz. 10:13

Pływanie jest bardzo dobre na kręgosłup (wzmacnia mięśnie jednocześnie nie obciążając kręgosłupa) i byłam zawsze przekonana, że rower też. Nie chodzi tu przecież o jazdę po górach tylko po przyzwoitych prostych drogach.


hipiska - 2/8/2010 godz. 20:20

Na rowerze jeżdżę. Nie ma żadnej amortyzacji, tzw. "rower miejski" Z basenem też się przeproszę , ale dopiero we wrześniu, bo w mojej mieścinie jest zamknięty i nie mam za bardzo możliwości dojazdu do Łodzi aktualnie. Do rehabilitanta też się wybiorę , tylko najpierw muszę poukładać parę innych spraw.


Maq - 3/8/2010 godz. 10:13

Jutro wybieram się na chirurgiczne usunięcie zęba (ósemki) bo mi rośnie poziomo, auć!


Fatty - 3/8/2010 godz. 18:12

Maq - bądź dzielny. Tak Cię znieczulą, że nic nie będziesz czuł, tylko będziesz słyszał podejrzany szczęk narzędzi dentystycznych


Jestem wielka i nadęta- paskudnie się czuję. Nie powinnam się tym przejmować, ale odczuwam tak wielki dyskomfort we własnej skórze, że nie potrafię myśleć o niczym innym.


PanikowaNevcia_xD - 3/8/2010 godz. 18:35

A ja pozwolę sobie ponarzekać, że jakoś ostatnio w ogóle nie mam ochoty się ruszać...
Ani biegać, ani ćwiczyć... Rower nie chodzi w grę, bo od kilku lat mam do niego uraz. xDD
Cholera, jak się zmobilizować mam? xDD


Lily - 3/8/2010 godz. 19:19

quote:
Jutro wybieram się na chirurgiczne usunięcie zęba (ósemki) bo mi rośnie poziomo, auć!

Współczuję. Ja chyba się nigdy nie zdecyduje na to


rubia - 3/8/2010 godz. 19:52

quote:
Jutro wybieram się na chirurgiczne usunięcie zęba (ósemki) bo mi rośnie poziomo, auć!


Ojojoj! Trzymam kciuki, bo wiem co to znaczy Pierwsza ósemka wyrzynała mi się na raty przez...siedem lat! Teraz męczę się z drugą, też na raty. Mam nadzieję, że trzeciej nie będzie Trzymaj się, Maq.


Maq - 3/8/2010 godz. 20:28

@Fatty - ja się nie obawiam samego zabiegu, bardziej się martwię co po nim będzie. Bo oczywiście w trakcie będzie znieczulenie to powinno to jakoś pójść, gorzej jak po zabiegu dostanę jakieś zapalenie czy mi spuchnie, to jest najgorsze ;p
Ale przynajmniej się cieszę że będę miał już to z głowy, akurat rosną mi 3 ósemki które same w sobie mnie nie bolą, ale ta jedna co rośnie poziomo wypychała siódemkę i robił mi się stan zapalny, a to był ból na dobre kilka dni, przy czym żadne tabletki przeciwbólowe ani antybiotyki nie pomagały, jedynie to chłodna woda na chwilę koiła ból. Najgorzej że taką akcje to miałem w ostatniego sylwestra, z tego powodu był niezwykle udany! jakoś 3 miesiące póżniej miałem powtórkę z rozrywki, ale za to przyzwyczaiłem się do wizyt u dentysty, bo jakoś od początku roku to byłem z 7-8 razy ;p A na początku w ogóle dentystka nie zauważyła że to z winy ósemki i rozwiercała mi sąsiednie zęby wokół których miałem ten stan zapalny
Miałem mieć tego zęba usuniętego już jakoś na początku maja, ale na zdjęciu panoramicznym przed zabiegiem okazało się że mam w jakimś innym zębie zmiany i trzeba go najpierw wyleczyć, żeby nie było z jego powodu komplikacji, bo usunięcie chirurgiczne to zbyt poważny zabieg. A ostatnio był sezon urlopowy itp, i w sumie idę dopiero jutro

[edytowane 3/8/2010 przez Maq]


Lily - 3/8/2010 godz. 20:31

No właśnie, ja też się boję komplikacji po. Zaopatrz się w Eludril, ponoć świetny po takich zabiegach...
Ja ostatnio miała miłe leczenie kanałowe i jeszcze mnie czeka dużo leczenia, ale za mało kasy na to wszystko mam. Ech.


Maq - 3/8/2010 godz. 20:37

Ja mam o tyle szczęście że moja ciotka jest dentystką i przyjmuje akurat w moim mieście, więc mam "preferencyjne warunki".

A z tego co wiem to chirurg przypisuje jakieś tabletki i płyt do płukania po zabiegu, ale jak coś to będzie trzeba się uśmiechnąć do ciotki po receptę na ketonal.

Ten Eludril to wykręca twarz? Bo na co dzień używam zwyły Listerine i to początkowo strasznie wykrzywiało, ale z czasem się przyzwyczaiłem, bo np. płyn od Colgate to łagodniutki jest ;p

I dzięki wszystkich za słowa otuchy.

[edytowane 3/8/2010 przez Maq]


Maq - 4/8/2010 godz. 12:34

Byłem umówiony na dzisiaj, ale okazało się że nie miałem żadnego zabiegu tylko chirurg robił najpierw rozeznanie, a termin zabiegu został ustalony na przyszły wtorek, więc nadal mam całą szczękę, ale bynajmniej Pani chirurg twierdziła że ząb mocno siedzi i jest blisko nerwów, przez co może się okazać że nerw zostanie przy zabiegu naruszony i przez jakieś pół roku mogę stracić czucie w części twarzy :/ Więc nie ciekawie, ale jestem cały.


fasolencja - 4/8/2010 godz. 12:43

quote:
bynajmniej Pani chirurg twierdziła że ząb mocno siedzi i jest blisko nerwów, przez co może się okazać że nerw zostanie przy zabiegu naruszony i przez jakieś pół roku mogę stracić czucie w części twarzy :/ Więc nie ciekawie, ale jestem cały.

Skoro bynajmniej, to nie masz się czym martwić ;P


katrinko - 4/8/2010 godz. 12:47

quote:

Skoro bynajmniej, to nie masz się czym martwić ;P


Moja dentystka już pół roku temu wysyłała do chirurga szczękowego, ale się nie wybrałam do dziś.


sublime86 - 5/8/2010 godz. 20:12

Niech mnie ktoś nauczy asertywności!


PanikowaNevcia_xD - 6/8/2010 godz. 08:24

Maq, będę trzymać kciuki, żeby wszystko poszło dobrze!

Sublime, czyżby coś złego się stało?


rubia - 6/8/2010 godz. 08:46

quote:
quote:
bynajmniej Pani chirurg twierdziła że ząb mocno siedzi i jest blisko nerwów, przez co może się okazać że nerw zostanie przy zabiegu naruszony i przez jakieś pół roku mogę stracić czucie w części twarzy :/ Więc nie ciekawie, ale jestem cały.

Skoro bynajmniej, to nie masz się czym martwić ;P


Ty bestyjko złośliwa!
Wiem wiem, język ojczysty...


sublime86 - 9/8/2010 godz. 19:23

quote:
Sublime, czyżby coś złego się stało?


Dochodzę do wniosku, że nie nadaję się do pracy w warunkach "pod presją" człowiek chce dobrze, ale nie da się chodzić non-stop jak automat- zwłaszcza tłumacząc. Chciałabym w przyszłości pracować w tej branży, więc pewnie będę się musiała uodpornić


Maq - 9/8/2010 godz. 20:16

quote:
quote:
quote:
bynajmniej Pani chirurg twierdziła że ząb mocno siedzi i jest blisko nerwów, przez co może się okazać że nerw zostanie przy zabiegu naruszony i przez jakieś pół roku mogę stracić czucie w części twarzy :/ Więc nie ciekawie, ale jestem cały.

Skoro bynajmniej, to nie masz się czym martwić ;P


Ty bestyjko złośliwa!
Wiem wiem, język ojczysty...

Ja żem bynajmniej tak mioł. ;p

Dzięki za zwrócenie uwagi, czasem jednak jest tak, że człowiek uczy się od kogoś innego danego słowa, nie wiedząc jakie tak naprawdę ma znaczenie i jak je prawidłowo powinno się używać.


vegesmile - 12/8/2010 godz. 12:45

*** ***** ***** ***** ****** **** ********** ****** !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Fatty - 13/8/2010 godz. 07:13

Mam 35 * C w pracy - roztapiam się!!

Do pracy na 9, wstałam o 7 i nie zdążyłam kanapek zrobić: znowu przez 8 h będę pompować kawę aby głód zabić.


PanikowaNevcia_xD - 13/8/2010 godz. 10:41

Sublime, Fatty i cała reszta - Współczuję, cokolwiek złego się stało.

A teraz pozwolę sobie ponarzekać. xDD

No więc za tydzień (a dokładniej za 8 dni) mój kuzyn ma ślub i urządza wielkie wesele. Oczywiście jadę tam razem z rodzicami. I oczywiście ja jadę niechętnie, bo zwyczajnie wesel nie znoszę! A w szczególności wiejskich wesel!!
Wkurzająca muzyka, gadanie podstarzałych ciotek i pełno mięsnego żarcia i ciast...
Nie dość, że muszę tam jechać, to jeszcze będę musiała wziąć ze sobą jakiś prowiant, bo kilka długich godzin tam jednak spędzę...
Nie mówiąc już o tym, czy rodzina pogodzi się z tym, że "mała Ewcia" (Grrrrrrrrrr!!! Nie znoszę zdrobnień!) słucha metalu i rocka ( i J-Rocka^^), ubiera się na czarno i jest weganką...


Bellis_perennis - 13/8/2010 godz. 11:08

Nevcia rozumiem Cię.... Ja w wrześniu mam przyjęcie weselne kuzynki... Dodam, że ma być to bardzo kameralna impreza. Jej rodzina jest bardzo nietolerancyjna, jedzą chyba praktycznie TYLKO samo mięso. Jestem zaproszona z osobą towarzyszącą i mimo, że jakiś wegus do towarzystwa by się znalazł (mięsożercy nie wezmę bo wyczuje złośliwy klimat i będzie sobie po mnie jechał razem z resztą rodziny jak tylko wypiją kielicha) ale no sorry nie będę chłopa ciągać z sobą tylko po to aby głodował i słuchał głupich komentarzy... :/


PanikowaNevcia_xD - 13/8/2010 godz. 12:00

Dzięki za zrozumienie. ;*
I współczuję...
Ale jeśli znasz jakiegoś wegusa i będzie chciał Ci towarzyszyć, to nie będziesz miała tak źle i tego Ci życzę.
Poza tym, jesteś dorosła, łatwiej Ci będzie się bronić...
A ja? O kurde, już trafia mnie szlag...
Ale pocieszam się tym, że prawdopodobnie zrobię show na tym weselu. No bo kto normalny przychodzi na wesele w glanach i na czarno. xDDD

A u Ciebie długo to będzie trwać?


rubia - 13/8/2010 godz. 12:37

Bellis, Nevcia- współczuję. Może jednak udałoby się przekonać rodzinę do przygotowania jakichś wege dań? Czasem można do tego przekonać zatwardziałych mięsożerców, tym bardziej, że jako gospodarze powinni zadbać o dobre samopoczucie gości. Miesiąc temu byłam na weselu kuzynki, która, ku mojemu zaskoczeniu, pomyślała o mnie i o moim mężu i zorganizowała mnóstwo pysznego wege jedzenia- aż nas brzuchy rozbolały z obżarstwa, a przygotowane na wszelki wypadek kanapki przywieźliśmy z powrotem do domu
Zresztą, to wszystko jest głównie kwestią wyczucia i kultury, a dopiero później tego, czy ktoś sam je mięso czy nie. Sałatek pewnie nie zabraknie, chociaż z czysto wegańskimi może być problem


Bellis_perennis - 13/8/2010 godz. 12:46

quote:
Zresztą, to wszystko jest głównie kwestią wyczucia i kultury

No właśnie tego akurat TEJ mojej rodziny niestety brakuje...
Mam znajomych którzy zawsze o mnie pamiętają, ciocię która zawsze robi dla mnie pyszną sałatkę ale tutaj będę u takiej skrajnie nietolerancyjnej części rodziny.
Z ludźmi od strony mamy nie ma takiego problemu. Mój chrzestny nawet sam pomagał mi załatwiać na ostatniej stypie wegetariański zestaw. Rzec można, że był ze mnie dumny.
quote:
A u Ciebie długo to będzie trwać?

Nie wiem, nigdy nie byłam na weselu. Z tego co wiem to jedynie, że ma być mało ludzi.
Ech kochany wujek dla swojej najdroższej córeczki specjalnie ubije na tę okazję świniaka

A tak w ogóle mój mysz jest na wykończeniu...Obiecałam sobie, nigdy więcej gryzonia. Nigdy! Za krótko żyją a mój męczy się od tygodnia.

[edytowane 13/8/2010 przez Bellis_perennis]


jazz - 13/8/2010 godz. 12:52

ja na weselu jem sałatki i owoce i na kretyńskie komentarze odpowiadam równie kretyńsko ,generalnie gdzieś mam to co ludzie sobie mówią
wam dziewczyny też radzę
bellis proponuje jednak zaprosić kolegę wege na wesele zrobicie furorę jako para dziwaków niejedzących mięsa ,a na każdy kretyński przytyk można wymyślić równie debilną odpowiedz


Bellis_perennis - 13/8/2010 godz. 12:55

quote:
bellis proponuje jednak zaprosić kolegę wege na wesele zrobicie furorę jako para dziwaków niejedzących mięsa ,a na każdy kretyński przytyk można wymyślić równie debilną odpowiedz

uwielbiam Cię


PanikowaNevcia_xD - 13/8/2010 godz. 13:33

quote:
quote:
bellis proponuje jednak zaprosić kolegę wege na wesele zrobicie furorę jako para dziwaków niejedzących mięsa ,a na każdy kretyński przytyk można wymyślić równie debilną odpowiedz

uwielbiam Cię


Tak, to było boskie

Rubia, tylko że u ja jadę na wesele do rodziny mojej mamy, a tam nikt nie wie, że jestem weganką...
A teraz nie będę załatwiać specjalnego żarcia, bo już na to za późno, poza tym nie chcę kłopotów robić. Ewcia zawsze sobie poradzi.
Bellis, współczuję z powodu gryzonia... Pamiętam, miałam kiedyś chomika i żył bardzo krótko...
A co do wesela, na które idziesz... Jazz ma rację, weź kogoś ze sobą, nie będziesz sama.


Bellis_perennis - 13/8/2010 godz. 15:19

No chyba macie dziewczyny rację

Fatty wiem po sobie, że to trudne acz niemożliwe do zrobienia ale kanapki najlepiej przygotować dzień wcześniej


Fatty - 13/8/2010 godz. 15:29

Bellis - produkcję kanapkową dzień wcześniej potrafię praktykować gdy do szkoły jadę: ot kanapki czekające w lodówce to ok. 15 minut na sen więcej. W okresie wakacji ni chu chu nie umiem się zmobilizować.

I bierz pod pachę tego wegusa i zawojujcie imprezę - w kupie siła


quote:
Obiecałam sobie, nigdy więcej gryzonia. Nigdy! Za krótko żyją a mój męczy się od tygodnia.


a któregoś dnia stanie się tak, że spojrzą na Ciebie ślepka jak paciorki i to NIGDY rozmyje się jak plakatówki na deszczu...


PaNevciu - dasz radę , zapisz w pamięci rozkoszny wyraz twarzy gości gdy zobaczą, że przyjechałaś z własną wałówką



Bellis_perennis - 13/8/2010 godz. 15:36

quote:
PaNevciu - dasz radę , zapisz w pamięci rozkoszny wyraz twarzy gości gdy zobaczą, że przyjechałaś z własną wałówką

A najlepiej zrób zdjęcia 3d i wrzuć na forum ja też chcę to zobaczyć
quote:
a któregoś dnia stanie się tak, że spojrzą na Ciebie ślepka jak paciorki i to NIGDY rozmyje się jak plakatówki na deszczu...

tak też myślałam, że ktoś tak napisze

[edytowane 13/8/2010 przez Bellis_perennis]


PanikowaNevcia_xD - 14/8/2010 godz. 21:34

quote:
quote:
PaNevciu - dasz radę , zapisz w pamięci rozkoszny wyraz twarzy gości gdy zobaczą, że przyjechałaś z własną wałówką

A najlepiej zrób zdjęcia 3d i wrzuć na forum ja też chcę to zobaczyć


Jest mały problem - nie mam aparatu i nie mam nikogo, to by mi pożyczył... :/


Fatty - 15/8/2010 godz. 06:32

Zapamiętaj i namaluj :>



Pacyna - 15/8/2010 godz. 10:23

Dzisiaj wyjeżdżam. Za cholerę się nie mogę zebrać w sobie, aby chociaż stwarzać pozory pakowania. I choć wiem, że sama ta czynność potrwa najwyżej godzinę, ze sprawdzeniem na liście wszystkiego, prasowaniem i składaniem, bo jestem wprawiona w bojach, to jednak taaaaaaaaaak mi się nie chce. Nie umiem, nie mogę. Chcę tam jechać, ale na samą myśl, że mam teraz coś zacząć robić, nie wiem, jakaś pustka w głowie. Nie będę tu za niczym tęsknić (może prócz jedzenia), część przyjaciół jedzie ze mną, część nas dzisiaj pożegna. Zresztą wyjeżdżam na półtora tygodnia. Ale mam jakąś blokadę. Nie wiem co się dzieje.


hipiska - 15/8/2010 godz. 15:40

Stres - mój największy wróg. Wrednisko nie chce mi dać spokoju.


PanikowaNevcia_xD - 16/8/2010 godz. 12:07

quote:
Zapamiętaj i namaluj :>


Na szczęście sprawa aparatu została rozwiązana.

Pacyna - Zebrałaś się w końcu w sobie? xDD

Hipiska - A cóż Cię tak stresuje?

< Cholera jasna, ja zaraz nie wytrzymam!! :/ >


Fatty - 18/8/2010 godz. 10:40

Dentystka robi na mnie doświadczenia ze znieczuleniem - wyszły mi żyły na policzkach...


PanikowaNevcia_xD - 18/8/2010 godz. 21:35

quote:
Dentystka robi na mnie doświadczenia ze znieczuleniem - wyszły mi żyły na policzkach...


Auć... Boli?


Pocahontas - 18/8/2010 godz. 21:39

Fatty, lepiej wazaj bo jeszcze Ci zostanie. brr... Pamiętam jak miałam znieczulenie, raz jedynie, kiedyś daaawno, straszne uczucie, takiego unieruchomienia. W ogóle dentysta mi sie źle kojarzy, ale to chyba kazdemu


Wege-mewka - 23/8/2010 godz. 14:35

A ja sobie ostatnio uświadomiłam ile czasu zostało do końca wakacji.... O.o I mnie szlag trafia. -.-''
Poza tym myślę, że to jest najgorszy rok (do tej pory napewno) mojego życia. Pewnie ma to też związek ze śmiercią mojego dziadka niecałe 20 dni temu... ;(

A w ogóle ostatnio mam problemy z weganizmem. Grr. Głupie ciastka. I lody też niestety kuszą jak jestem na mieście. Ale te dodatki E, koszenila itp mnie przerażają.


hipiska - 23/8/2010 godz. 14:51

quote:

A w ogóle ostatnio mam problemy z weganizmem. Grr. Głupie ciastka. I lody też niestety kuszą jak jestem na mieście. Ale te dodatki E, koszenila itp mnie przerażają.


Nie jestem weganką, ale z tego co wiem to ciastka ZŁOTOKŁOSE ( zwykłe i kokosowe) są wegańskie.
A jeśli chodzi o lody, to sorbety Grycan - wegan i przy okazji bez sznura E.

[edytowane 23/8/2010 od hipiska]


Biofeedback - 23/8/2010 godz. 14:53

Na zdenerwowanie i niecierpliwienie się(niepokój, smutek) jest dobra fioletowa odzież i ładny zapach do pokoju


hipiska - 23/8/2010 godz. 14:55

quote:
Na zdenerwowanie i niecierpliwienie się(niepokój, smutek) jest dobra fioletowa odzież i ładny zapach do pokoju


Taaaa? U mnie to jakoś nie działa


Biofeedback - 23/8/2010 godz. 15:05

Hipiska? Ty to chyba pod wlos mnie bierzesz


Pacyna - 25/8/2010 godz. 13:09

Wczoraj wróciłam ze Zlotu w Krakowie. Już mam małą popowrotową depresję. Poznałam tylu świetnych ludzi, a tu nagle trzeba się z nimi żegnać, żegnać z tym cudownym klimatem, za chwilę również z wakacjami. Ten wyjazd mnie bardzo pozytywnie naładował, ale dziś mi smutno. I tak dobrze, że dziś na pocieszenie spotkanie z przyjaciółmi, a jutro prawdopodobnie dwudniowy wyjazd do Wrocławia, bo chyba bym dziś nie wytrzymała z tego żalu. Mega, mega smutno.


jazz - 25/8/2010 godz. 13:15

niedoczynność tarczycy


PanikowaNevcia_xD - 26/8/2010 godz. 09:32

Jazz, współczuję Ci, naprawdę. Nie wiem, jak to jest, ale na pewno nie jest przyjemnie...

Pozwolę sobie na mały offtop i powiem Wam parę rzeczy na temat wesela, którego tak się bałam...
No więc nie było a tak źle. Oprócz tych wszystkich mięsnych dań, znalazły się błogosławione owoce. Nikt nie zjadł ich tyle, ile ja.
Rodzina zaakceptowała to, że jestem weganką (chociaż chyba nie wszyscy się dowiedzieli xDD) i słucham metalu. Jak to powiedział mój kuzyn (który idzie do 4 klasy), kiedy rozmawialiśmy o drugiej nad ranem: "Zauważyłem, że lubisz się ubierać na wojskowo".
Cóż, glany robią swoje.
Nawet fajnie było, tylko co jakiś czas chodziłam do samochodu, by przegryźć trochę chleba (żeby nie jeść samych owoców xDD) i "doładować akumulatory", czyli posłuchać chociaż jednej piosenki Dir En Grey. Bo za długo przy disco polo nie wyrabiam. xDDD

I ogólnie spełniło się jedno z moich marzeń - na poprawinach miałam okazję przez chwilę potrzymać gitarę elektryczną.


Ale tak całkiem od tematu nie odbiegnę i powiem, że na poprawinach glany zaczęły mi się rozklejać... Dzisiaj idę do szewca, by je odebrać...


hipiska - 26/8/2010 godz. 12:27

Znowu to zrobiłam - najpierw powiedziałam , potem pomyślałam. Zepsułam atmosferę i teraz jest beznadziejnie.


Biofeedback - 26/8/2010 godz. 16:43

Zjadłem za dużo sałatki, brzuszek mnie troszke boli.


Fatty - 28/8/2010 godz. 20:35

Na nosie mym zagościł tak wielki pryszcz, że aż nadałam mu imię.

Zygfryd się zowie.


Mokosz13 - 28/8/2010 godz. 21:41

Obiecałam sobie, że nie będę narzekać na ludzi, ale jak ich słucham albo czytam (co wypisują za glupoty na forum), to mam ochote uderzyć się pięścią prosto w głowę. Oszołomy są wśród nas...


sublime86 - 29/8/2010 godz. 18:12

quote:
Oszołomy są wśród nas...


No cóż...czasami ktoś po prostu potrzebuje rady albo pomocy- może niekoniecznie jest oszołomem, choć przyznaję że i mnie czasami drażnią niektóre wypowiedzi z forum (były tu takie trolle, oj były...)

A ja mam problem bardziej przyziemny- kupiłam śliczne czółenka na jesień w Deichmannie, niestety po powrocie okazały się trochę za ciasne A nie wymienią mi ich już, bo wyszłam na trochę na chodnik przed dom, żeby je wypróbować i podeszwy się lekko starły
Słyszałam o domowej metodzie poszerzania- zamoczyć buty w occie- może tego spróbuję


BaziaBazia - 29/8/2010 godz. 18:49

martwię się, bo nie wiem jak tu zacząć. A długo się zabierałam, żeby tu zacząć w ogóle...


Blanka - 29/8/2010 godz. 19:04

quote:
Na nosie mym zagościł tak wielki pryszcz, że aż nadałam mu imię.

Zygfryd się zowie.





PanikowaNevcia_xD - 29/8/2010 godz. 19:49

quote:
Na nosie mym zagościł tak wielki pryszcz, że aż nadałam mu imię.

Zygfryd się zowie.





PanikowaNevcia_xD - 1/9/2010 godz. 04:23

Nie nie nie nie nie nie nie NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja nie chcę do szkoły!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na ósmą mam rozpoczęcie... Pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

( ( ( ( (


Fatty - 1/9/2010 godz. 07:28

PaNevciu - bądź dzielna

Mnie w rozpoczynaniu szkoły podoba się niezmiennie jedno - nowe zeszyty Dziewicze takie, nie muśnięte jeszcze długopisem, ołówkiem, zakreślaczem, mazakiem, kleksem nie naznaczone, jeszcze ze wszystkimi kartkami- ojoj. Z tego powodu, mimo iż ja zaczynam się szkolić dopiero pod koniec miesiąca, zeszyt już dawno nabyłam, i głaszczę sobie go od czasu do czasu


bułek - 1/9/2010 godz. 09:11

Rozpoczęcie nie jest obowiązkowe .


rubia - 1/9/2010 godz. 09:47

Nevcia, dasz radę Ten tydzień już się w zasadzie nie liczy: pojutrze wekend, a przez te dwa dni chyba będzie w szkole bardziej, hm hm, organizacyjnie. Co tydzień dwa dni ulgi w cierpieniu, w październiku Dzień Nauczyciela, więc pewnie będą uroczyste akademie zamiast lekcji. 11 listopada wypada w czwartek więc pewnie będzie długi wekend. Później Boże Narodzenie, ferie zimowe, Wielkanoc, majówki- zleci te parę miesięcy ani się obejrzysz. Druga połowa czerwca w sumie też już się nie liczy, bo 22. wolność!
(Przynajmniej ja tak sobie tłumaczyłam w czasach szkolnych )


hipiska - 1/9/2010 godz. 12:34

Klasa maturalna....Czuję, że nie zmobilizuję się do nauki, póki co nic mi się nie chce, chciałabym żyć samymi przyjemnościami, a to niemożliwe niestety
No cóż - trza by się wziąć w garść


PanikowaNevcia_xD - 1/9/2010 godz. 13:38

Dziękuję kochani za słówka otuchy! ;*

Bułek, skoro to nie jest obowiązkowe, to na cholerę tam poszłam?! xDDD
Ale przynajmniej nie zmuszano mnie do pójścia na mszę po rozpoczęciu...

Hipisko... Tak, musisz wziąć się w garść.
Powodzenia! ;*
Ja też muszę wziąć się w garść, właśnie rozpoczęłam trzecią gimnazjum...

Skoro jest już rok szkolny, to ja chcę już święta!!! xDD


Pocahontas - 2/9/2010 godz. 17:54

Ja moge ponarzekać na pierwszy dzien szkoły z dwóch, w sumie trzech powodów... Dzis mialam fizyke -,- nienawidze fizyki. Mam taką okropną babe od fizyki, wstrętna wredna, chamska, nieuczciwa. Cieszyla sie, ze nikt nie ma parasolki a mocno padało... I własnie drugi powod, to taki ze wracalam do domu w mega deszczu. A trzeci to ze w poniedziałki koncze po 16 i do tego fizyką... a jeszcze lepiej.. w ten poniedziałek w środku mamy dwa WF-y ... -.- no i w sumie jeszcze jedna rzecz. Na ten rok szkolny mamy z 30 lektór... a nauczycielka od polskiego mówiła, że jeszcze coś nam doda.


mia_22 - 3/9/2010 godz. 19:51

A mnie dobijaja ludzie ktorzy nic nie rozumieja i wysmiewaja sie z kazdego kto odbiega od ogolnie przyjetych przez spoleczenstwo norm i pogladow. Tzeba im uswiadamiac jak pewne sprawy wygladaja ale po cholere jesli reaguja smiechem i prymitywnym stwierdzeniem " tak jestesmy skonstruowani, tak jest przyjete" albo bardziej zalosne" przeciez ja ich nie zabijam" .U mnie w otoczeniu takich jak ja maja za czubka i wszystko co powiem jest wysmiewane albo pada usprawiedliwienie takie jak powyzej. Wegetarianin...jeszcze ujdzie ale weganin? "wariactwo, smiechu warte, chore, samobojstwo" i td. Zawsze musi pasc jakas glupia docinka podczas jedzenia albo szydzace spojrzenie ze strony rodzenstwa. Juz nie mowiac o otoczeniu i znajomych..nikt tego nie rozumie...wiem ze wam to nie jest obce :/

PS. Pocahontas wiem, szkola to meczarnia hehe a fizyka uuuu tez jej nie znosilam i babka tez byla postrachem ;D Jedyne pocieszenie to to ze szkola kiedys sie konczy i z perspektywy czasu mozna potem powiedziec, szybko zlecialo ;D
A ktora klasa?


Pocahontas - 3/9/2010 godz. 21:40

Mia 22, nie marudź , jakbyś poznała śmietanke towarzyską mojej klasy to byś się dopiero załamała

Klasa 2LO. Dzis sie dowiedziałam, że w 3 klasie nie ma chemii, fizyki, biologii i PO. Radocha (wiem, ze z drugiej strony zły temat ale skoro juz tutaj pytasz...), że nie mamy fizyki i chemii, ale biologie lubię wiec troche mi smutno No, ale cóż i tak jak mnie coś interere to sama sobie czytam

[edytowane 3/9/2010 przez Pocahontas]


Fatty - 4/9/2010 godz. 15:05

Wielkie sprzątanie czas zacząć.



i niechże się ktoś wpisze do weselnika!

[edytowane 4/9/2010 przez Fatty]


Pocahontas - 5/9/2010 godz. 07:21

Jutro poniedziałek. Po szkole w domu, o 17 najgorszy dzien u mnie w szkole, dla mojej klasy... Ale mają nam zmienić i będziemy konczyć po 13 a nie po 16


lekki123 - 6/9/2010 godz. 06:25

w poniedzialek dopiero o 17, to wam pojechali i to z grubej rury tak na sam poczatek tygodnia, wspolczuje, u mnie w liceum to najgorsza byla chyba sroda, z tego co pamietam, w poniedzialki to nigdy nam nie dowalali tylu lekcji.

ale jesli zmienia to nie ma sie co martwic


Pacyna - 6/9/2010 godz. 14:58

No ja w czwartek na "dzień dobry" miałam 9 lekcji. Tak, żeby sobie przypomnieć jak milutko się wraca do domu o 16.30.

Pomarudzę sobie na nauczycieli. Co lekcję słyszę o MATURZE. Że czas się już określać, srata tata. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie była w 2. klasie. Tak, ja rozumiem, że trzeba już się ukierunkować, ale to od dawna spędza mi sen z powiek. Nie spodziewałam się, że z takiej rury wylecą nagle.


Pocahontas - 6/9/2010 godz. 15:10

quote:
w poniedzialek dopiero o 17, to wam pojechali i to z grubej rury tak na sam poczatek tygodnia, wspolczuje, u mnie w liceum to najgorsza byla chyba sroda, z tego co pamietam, w poniedzialki to nigdy nam nie dowalali tylu lekcji.

ale jesli zmienia to nie ma sie co martwic


Maja nam zmienić, bo gdyby nie fizyka po 2 wfach to konczylabym o 13:15. I jak juz zmienia to wtedy tez srode bede miala najciezsza. Zazwyczaj jest tak ze sroda jest najciezsza bo jest najlepszy podział na tydzien szkolny: do środy - masakra, po środzie - luz


hipiska - 8/9/2010 godz. 17:52

Jestem złem wcielonym, najbliżsi mi ludzie mnie nie rozumieją, ale co najgorsze - ja sama siebie nie rozumiem. Wszystko mnie przerasta, jestem słaba. Dość, dość, dość! Mam dość. A co w tym wszystkim jest najgorsze? Nie mam komu tego powiedzieć, przestałam ufać ludziom.


Biofeedback - 8/9/2010 godz. 17:59

quote:
Jestem złem wcielonym, najbliżsi mi ludzie mnie nie rozumieją, ale co najgorsze - ja sama siebie nie rozumiem. Wszystko mnie przerasta, jestem słaba. Dość, dość, dość! Mam dość. A co w tym wszystkim jest najgorsze? Nie mam komu tego powiedzieć, przestałam ufać ludziom.


Najważniejsze że Kwiaty Cię rozumieją, uwierz mi One Ci pomagają, kto gada z Kwiatami dzisiaj?, nikt, bo nikt Ich nie rozumie. rozmawiają zapachem ze słoneczkiem i wodą i ziemią.


bułek - 8/9/2010 godz. 18:02

Najgorsze to nie mieć z kim pogadać. Jeśli masz problemy to wal do mnie (gg czy cuś), chętnie wysłucham no i może coś doradzę .


hipiska - 8/9/2010 godz. 18:13

quote:

Najważniejsze że Kwiaty Cię rozumieją, uwierz mi One Ci pomagają, kto gada z Kwiatami dzisiaj?, nikt, bo nikt Ich nie rozumie. rozmawiają zapachem ze słoneczkiem i wodą i ziemią.


Trochę mnie rozbawiłeś Kwiaty niestety mi nie pomagają

Bułek dzięki za wsparcie, ale już tak mam, że nie za bardzo lubię "wywnętrzać" się na komunikatorach czy przez smsy.


Sagamore - 9/9/2010 godz. 10:05

koleś z roboty zwinął mi samochód sprzed nosa na którego czekałem 2 miesiące
Myślałem, że normalnie urwę mu łeb ze złości ale ostatecznie uratowało go jego kierownicze stanowisko... Ludzie bywają podli


Pocahontas - 9/9/2010 godz. 14:44

Saga, a on wiedział, że ma być dla Ciebie? Może to była 'niecelowa złośliwość'


Sagamore - 9/9/2010 godz. 17:40

wiedział, wiedział. Tacy są ludzie Poca...


Pocahontas - 9/9/2010 godz. 18:00

Kiedyś sie odegrasz, zobaczysz


bułek - 9/9/2010 godz. 18:45

Weź mu gwoździem przejedź. Porysowanego nie będzie chciał .


Biofeedback - 9/9/2010 godz. 19:42

To jest znak że awansujesz i będziesz więcej zarabiał pieniędzy.


Sagamore - 9/9/2010 godz. 19:42

juz o tym myślałem.. ale sam bym potem nie chciał takim jezdzic
Poca jasne, że sie odegram - już zamówiłem nowszego i z mocniejszym silnikiem hehehe

[edytowane 9/9/2010 od Sagamore]


Bellis_perennis - 13/9/2010 godz. 08:26

che zmienić fryzurę (już od pół roku) ale nie mam pomysłu jak


Biofeedback - 13/9/2010 godz. 08:34

Na punk'a


Sagamore - 13/9/2010 godz. 10:00

Nie słuchaj go Andżi


rubia - 13/9/2010 godz. 10:40

Ech, wyspać się w końcu! Siedzę ostatnio do późna, a nie mogę odespać rano, bo codziennie ok. 5 am budzi mnie uciążliwy ptasi sąsiad (mam bardzo czujny sen ) . Nawet nie wiem, jak mu na imię. Bella, może Ty, jako wytrawny ornitolog będziesz wiedziała kto się tak niemiłosiernie wydziera? Przypomina to trochę wronie "kra, kra", tylko ma wyższy ton i jest dużo szybsze, jak seria z karabinu maszynowego: "krakrakrakrakrakrakra". I tak w regularnych odstępach przez 10-15 minut. Masz może jakieś pojęcie, kim jest mój prześladowca? Mieszkam na miejskim osiedlu- dużym ale zielonym. Dominują tu sroki, gołębie, wróble, wrony i sikorki. Czasem widuję coś przypominającego pliszkę. Kto mnie tak nęka??? Masz pomysł?


Bellis_perennis - 13/9/2010 godz. 11:55

quote:
Ty, jako wytrawny ornitolog

aby móc być nazywanym ornitologiem trzeba sobie zasłużyć, przede mną jeszcze dłuuuuuga droga

Rubio posłuchaj tego nagrania, najpierw jest bębnienie ale pod koniec usłyszysz to o co mi chodzi. Trafiłam? Wprawdzie to nie jest krakrakrakra ale nie mam innego pomysłu dzięcioły zielone można spotkać a miastach, szczególnie jeśli mają pod dostatkiem drzew z miękkim drewnem
http://ptaki.polska.pl/multimedia/multimedia,Dzieciol_zielo ny,id,204584,cid,966.htm


Lily - 13/9/2010 godz. 12:34

Dzięcioł zielony ma głos przypominający niezbyt przyjemny śmiech. Ostro skrzeczy też sójka, może to ona? http://ptaki.polska.pl/multimedia/multimedia,Sojka,id,204568, cid,966.htm


Bellis_perennis - 13/9/2010 godz. 13:11

Lily a mnie to jak odzywa się dzięcioł zielony nie przypomina śmiechu Ale ja zawsze wszystko kojarzę inaczej hihi Sójki bardzo lubią naśladować inne ptaki. Widziałam już taką co udawała głos srokosza i inną myszołowa. Ale najbardziej rozwaliła mnie taka co płakała jak dziecko.
Fajnie by było Rubio jakbyś go zaobserwowała


[edytowane 13/9/2010 przez Bellis_perennis]


rubia - 13/9/2010 godz. 15:08

Bellis, Lily- dzięki wielkie za sugestie, ale nie wiedzieć czemu nie mogę odtworzyć tych nagrań Spróbuję jeszcze raz później.
Bella, nie mogę się draniowi przyjrzeć, bo u mnie o 5 rano jest jeszcze ciemno. Gdyby czasem miał skłonności do wydzierania dzioba w ciągu dnia, to byłoby łatwiej, ale uparł się, niestety, że będzie moim budzikiem


Biofeedback - 13/9/2010 godz. 15:50

Może jakiś bocian.


rubia - 13/9/2010 godz. 15:58

quote:
Może jakiś bocian.


Bociany omijają mnie szerokim łukiem. Wcale nie mam im tego za złe


rubia - 14/9/2010 godz. 09:10

Dzięcioł zielony. Na 91%
Na szczęście dziś trochę zaspał i "zadzwonił" dopiero o 5:50.
Lily, to faktycznie brzmi jak złośliwy rechot


Bellis_perennis - 15/9/2010 godz. 21:31

Ale się rozczarowałam....Od pewnego czasu korzystam z bardzo dobrego portalu przyrodniczego i na forum tego portalu znalazłam temat atakujący wegetarian i to na dodatek bardzo prymitywnie i bezpodstawnie. Jest mi przykro, że wśród miłośników przyrody znajdują się tacy prostacy.


lekki123 - 16/9/2010 godz. 21:05

Moze to poprostukaras ich nawrocil

Za jakis czas pewnie zmadrzeja


Bellis_perennis - 17/9/2010 godz. 09:47

Chyba sam w to nie wierzysz


Sagamore - 17/9/2010 godz. 18:14

Bella napisz co to za portal przyrodniczy bo pewno sporo użytkowników tego forum jest ciekawych


hipiska - 17/9/2010 godz. 20:11

Boli.....Noga Ból promieniuje od kręgosłupa i jest strasznie uciążliwy. Biorę się za siebie ( który to już raz obiecuję to sobie? ). W każdym razie tak dalej być nie może i w związku z tym od października basen 2 razy w tygodniu i raz zajęcia o wdzięcznej nazwie "zdrowy kręgosłup" prowadzone przez fizjoterapeutów.


lekki123 - 18/9/2010 godz. 20:21

quote:
Chyba sam w to nie wierzysz


Mysle, ze to calkiem mozliwe - internet jest pelen idiotow

Nie wiedzialas o tym


rubia - 24/9/2010 godz. 14:41

Walę głową w ścianę. (Niestety, nie znalazłam odpowiedniej ikonki)


Maq - 28/9/2010 godz. 18:41

Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć czy płakać, ale w piątek zgubiłem swój telefon, tak to już jest jak się ma napięty plan dnia i wszystko się robi w pośpiechu.
Z jednej strony jestem finansowo w plecy, w końcu zgubiłem półroczny telefon, ale za to z drugiej mam przynajmniej teraz święty spokój i nikt mi nie truje za przeproszeniem tyłka ;p Człowiek uzyskał tym samym jako taką wolność ;p

No ale cóż, w dzisiejszych czasach bez telefonu to jak bez ręki, także będę musiał zadzwonić do operatora aby wydali mi duplikat karty i kupić ten sam telefon co utraciłem, w końcu zbytnio się już do niego przyzwyczaiłem :/


Fatty - 1/10/2010 godz. 10:44

5 dni zakłóconego rytmu dnia i wciąż nie mogę dojść do siebie.
To straszliwe - wszakże młody ze mnie żbik, i powinnam w miarę szybko się regenerować.
Nic mi się nie chce, zewsząd słyszę, że się zapuściłam ( na co odpowiadam, że nie jest tak źle bo jeszcze zażywam kąpieli ), dzisiaj przypominam bombę zegarową.

I jeszcze ten GŁÓD. Wielki, wściekły, stały. Nie mogę się niczym zapchać, jem i jem, a brzuch dalej się skręca


nova.nike - 5/10/2010 godz. 17:13

Czuję się tak jakby ze mną zerwano, więc kiepsko Nie mogę powiedzieć że to zerwanie, koniec jakiegoś związku, bo znałam chłopaka od 2 tyg. Ale świetnie się nam rozmawiało, zawsze po 5-6 godz. na każdym spotkaniu, sporo nas łączyło, zamiłowanie do sportu, raczej spokojna osobowość, podobne zainteresowania filmowe i muzyczne, a także poglądy polityczne. Niestety był to mięsożerca, ale trudno, stwierdziłam, że trzeba być tolerancyjnym, dać szansę, może ktoś też się kiedyś przekona do moich racji. Tymczasem dziś, w mailu(!faceci jeśli już róbcie to osobiście!) oznajmiono mi, że to że jestem wege to zbyt duża przeszkoda i że nie jest możliwy taki związek,który byłby na pewno pełen walk i kłótni, Chamstwo Jak tu kurczę w takim razie poznać jakiegoś wege, żeby być z kimś, móc z kimś dzielić swe radości i smutki, stworzyć jakies baby wege;( skoro wege chłopaaków jak na lekarstwo ;(


PanikowaNevcia_xD - 7/10/2010 godz. 05:21

Załamka, depresja i nie wiem, co jeszcze.
Czy ja nigdy nie mogę spełnić jednego ze swoich marzeń?!?! ;(


fasolencja - 7/10/2010 godz. 06:16

quote:
stworzyć jakies baby wege;(

ale przecież wege bab jest pod dostatkiem ;D
a tak na poważnie, to wcale nie jest powiedziane, że tylko z wegetarianinem można stworzyć szczęśliwy związek ;> Rozumiem Twój smutek, ale dwa tygodnie to strasznie krótko. więc dobrze, że człowiek okazał się beznadziejny już teraz, niż miałoby się to okazać za pół roku.


Fatty - 7/10/2010 godz. 06:47

Skoro delikwent zbiesił się z powodu(generalizując) zawartości talerza, to wart zachodu nie był.

PaNevciu - trzym się i walcz.


Ja w całej ospałości swojego charakteru pozwoliłam osobom w domu i w pracy wejść mi na głowę - i ostatnio odbieram zmasowane ataki.... bo jak nikt tego, nie zrobi, to oczywiście, że Lidka musi to zrobić. Szlag.


Bellis_perennis - 7/10/2010 godz. 09:12

quote:
Ja w całej ospałości swojego charakteru pozwoliłam osobom w domu i w pracy wejść mi na głowę - i ostatnio odbieram zmasowane ataki.... bo jak nikt tego, nie zrobi, to oczywiście, że Lidka musi to zrobić. Szlag.

Mnie ostatnio koleżanka próbowała wejść na głowę. Skończyło się tym, że musiałam postawić sprawę jasno a teraz po prostu się do niej nie odzywam. Muszę odpocząć. Wszystko ma swoje granice a ja miałam już na serio dość próbowania ile może sobie pozwolić w stosunku do mnie... Kiedy powiem "nie pomogę ci". Nie ma to jak próby wykorzystanie dobrej woli innych.... Uważajcie na takie osoby.


xxl - 7/10/2010 godz. 11:30

Cholernie trudne studia sobie zawidziałam. Zaczynam się zastanawiać, co mogłabym robić, kiedy już zawalę. Sprzątaczka? Kucharka? Obieraczka cebuli? Ewentualnie ucieknę od życia i zamieszkam w dziczy, gdzie wkrótce wykituję na jakąś tropikalną chorobę/zakażenie/rozszarpią mnie dzikie zwierzęta..


JAGA - 7/10/2010 godz. 13:44

xxl- no coś Ty..jaka sprzątaczka? Jesteś mega zdolną osobą i bardzo w Ciebie wierzę. A początki zawsze są trudne...a jak powoli zaczniesz "rozgryzać" poszczególne zajęcia to zobaczysz, że "nie taki diabeł straszny jak go malują". Trzymam kciuki


wild_strawberry - 7/10/2010 godz. 17:19

trudno o wege faceta ;]

ja ostatnio na głowie mam dyplom i jestem przerażona, odrzucili moj temat po wakacjach bo promotor przeoczył, że instytut ma wytyczne co do tematów i musiałam wymyśleć nowy, ok, wymyśliłam, ale jak sobie pomyśle o nadchodzącej pracy to załamka, jeszcze na dobre płótna nie mam, a na szajsie robić nie chcę, a wogóle to płótna na krośnie przekleja się żelatyną lub klejem kostnym i to jest jedyna rzecz której w moim wege życiu przeskoczyć nie mogę. Wystarczy ;]


PanikowaNevcia_xD - 8/10/2010 godz. 05:44

quote:

PaNevciu - trzym się i walcz.


Dzięki ;***


XXL, zgodzę się z Jagą. Na pewno dasz sobie radę.

Nova.Nike, nie warto się załamywać z powodu takiego dekla. Na pewno znajdziesz kogoś lepszego.

Fatty... A zbuntować się nie możesz? ;P


quote:
a wogóle to płótna na krośnie przekleja się żelatyną lub klejem kostnym i to jest jedyna rzecz której w moim wege życiu przeskoczyć nie mogę.


Kiedyś czytałam, że części instrumentów też przykleja się klejem pochodzenia zwierzęcego...


Fatty - 8/10/2010 godz. 07:12

quote:

Fatty... A zbuntować się nie możesz? ;P

bunt był, ale się złamałam.


xxl - obudź w sobie wojownika, zakreślacze miej za barwy wojenne, książki za pożywienie, a gdy odsieją połowę naboru zatańcz dziko, że jesteś wśród tych którzy wytrwali. Tak mało jest lekarzy wet. z sercem do zwierza


Wczoraj zdecydowałam uśmiercić Rybosława [nagle się pogorszyło, stracił kontrolę nad ciałem]], Boję się pójść zobaczyć, czy go zabiłam, czy jednak nie.


PanikowaNevcia_xD - 8/10/2010 godz. 12:59

quote:
Wczoraj zdecydowałam uśmiercić Rybosława [nagle się pogorszyło, stracił kontrolę nad ciałem]], Boję się pójść zobaczyć, czy go zabiłam, czy jednak nie.

Hmmm???? Mogłabyś wyjaśnić?


hipiska - 8/10/2010 godz. 20:49

quote:
Cholernie trudne studia sobie zawidziałam. Zaczynam się zastanawiać, co mogłabym robić, kiedy już zawalę.


Jakbym słyszała moją kumpelę , z którą wczoraj rozmawiałam. ( zaczęła studiować historię sztuki ). Myślę, że pierwsze wrażenie może spowodować szok, a potem będzie już tylko lepiej. Trzymam kciuki.

Mój powód do narzekania? Znowu mega katar i nic nie idzie po mojej myśli ( właściwie to już powinnam się do tego przyzwyczaić). A ponadto czarno widzę maturę , zwłaszcza to co po niej.

[edytowane 8/10/2010 od hipiska]


katikity - 9/10/2010 godz. 10:27

Czy moge i ja ??
Wkurza mnie codzienne gotowanie no prawie codzienne miecha mojemu mezowi , ciagle sluchanie wywodow ze wykonczy mnie to zielsko (warzywa) a najbardziej wykozystywanie mnie przez moje pseudo kolezanik wrrrrrrrrrrrr
Ja pomagam a te mi tylek obrabiaja i badz tu wesola


bułek - 9/10/2010 godz. 11:16

quote:
Czy moge i ja ??
Wkurza mnie codzienne gotowanie no prawie codzienne miecha mojemu mezowi , ciagle sluchanie wywodow ze wykonczy mnie to zielsko (warzywa) a najbardziej wykozystywanie mnie przez moje pseudo kolezanik wrrrrrrrrrrrr
Ja pomagam a te mi tylek obrabiaja i badz tu wesola


Możesz mu nie gotować? Ręce ma dwie i może sobie sam zrobić. Innym wyjściem jest szybki rozwód .
Przestań pomagać pseudo koleżankom, albo im powiedz - obrabianie dupy = zero pomocy. Jeśli nie pomoże to odcinasz się od nich. Wiem, że to łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić, ale chyba jedyne wyjście. Rispekt musi być .


wild_strawberry - 9/10/2010 godz. 11:28

quote:

Wkurza mnie codzienne gotowanie no prawie codzienne miecha mojemu mezowi , ciagle sluchanie wywodow ze wykonczy mnie to zielsko (warzywa)


gratuluję wytrzymalosci i cierpliwości ja bym w d.. kopnęła
a na serio to rzeczywiście ja np. nie robię mięsnego jedzenia, ale rozwiązałam to w inny sposób - robię swoje jedzonko, np. pastę z czerwonej fasoli i czosnkiem na kanapki żeby było na parę dni, a mój chlopak dorzuca sobie jakieś salami do tego czy co mu tam pasi, generalnie do każdej potrawy da się dopasować jakieś mięso, jeżeli już zyjesz z mięsożercą, a plus tego taki, że ja po jakimś czasie zauważyłam, że coraz rzadziej sobie to mięso dorzuca bo mu się nie chce, a może po prostu powoli woli bez ;]


Fatty - 9/10/2010 godz. 15:41

quote:
quote:
Wczoraj zdecydowałam uśmiercić Rybosława [nagle się pogorszyło, stracił kontrolę nad ciałem]], Boję się pójść zobaczyć, czy go zabiłam, czy jednak nie.

Hmmm???? Mogłabyś wyjaśnić?


uśmierciłam swoją rybę, bo nie było już nadziei na poprawę. Wyczekaną, wymarzoną. Wychowaną od chudego wypierdka po okazałe, 14 centymetrowe rybsko.
Miałam irracjonalną nadzieję, że jeszcze się ocknie i że ratowanie zacznę od nowa.
Ajjj... białas pływa sam, nad towarzystwem zastanowię się jak pozbędę się gupików. Marzy mi się o kolorze calico, ale jak znam życie urzeknie mnie jakiś paskud.


hipiska - 9/10/2010 godz. 16:03

Odmówiłam, nie czułam się na siłach. I teraz już nie istnieje, ważne jest zdanie innych, nie moje. Ja już jestem i zawsze będę , więc po co zważać na moją opinię? Ważni są inni, trzeba zjednywać sobie "przyjaciół". Kosztem kogoś bliskiego - a tam, nie istotne.
Ręce mi opadły. Czuję się tragicznie - ktoś kto powinien mieć moje zdanie na jednym z pierwszych miejsc ma mnie i moje uczucia kompletnie gdzieś. Z rodziną wychodzi się dobrze, ale tylko na zdjęciach.

[edytowane 9/10/2010 od hipiska]


n.i.x - 10/10/2010 godz. 08:13

znam to Fatty...
cierpiące ryby daje sie do zamrażalki żeby tak jakby zasnęły..
podobno wtedy można im ulżyć i ukrócić cierpienie. (jesli o tym mowisz)
Tak samo robi sie z pająkami ...
Jakieś 3 lata temu moja Milka (grammostola rosea) miała syndrom dyskinetyczny (czy jakoś tak) ta choroba atakuje nerwy i pająk sie strasznie męczył.. nie kontrolował ruchów ,cały czas podskakiwał i sie trząsł.
Ta choroba jest jeszcze do końca nie poznana ale chorych pająków raczej nie da sie odratować.
Dalam ją do zamrażalki zapakowaną w papierowa torebkę...
Biedny tata myślał ze to zamrożony pączek...


PanikowaNevcia_xD - 11/10/2010 godz. 02:53

quote:
quote:
quote:
Wczoraj zdecydowałam uśmiercić Rybosława [nagle się pogorszyło, stracił kontrolę nad ciałem]], Boję się pójść zobaczyć, czy go zabiłam, czy jednak nie.

Hmmm???? Mogłabyś wyjaśnić?


uśmierciłam swoją rybę, bo nie było już nadziei na poprawę. Wyczekaną, wymarzoną. Wychowaną od chudego wypierdka po okazałe, 14 centymetrowe rybsko.
Miałam irracjonalną nadzieję, że jeszcze się ocknie i że ratowanie zacznę od nowa.
Ajjj... białas pływa sam, nad towarzystwem zastanowię się jak pozbędę się gupików. Marzy mi się o kolorze calico, ale jak znam życie urzeknie mnie jakiś paskud.


Aha... Współczuję...

quote:
Z rodziną wychodzi się dobrze, ale tylko na zdjęciach.


O tak! Zgodzę się z tym. I szczerze współczuję...

quote:
Biedny tata myślał ze to zamrożony pączek...

Hmmm?!?!?
...


katikity - 11/10/2010 godz. 06:18

bulek dzieki za rady wlasnei robie segregacje kolezanek bardzo ostra z mezem wyjasnilam pare spraw i oswiecilam ze jak mnie wyreczac nie bedzie w obowiazkach domowych ja nie bede miecha pichcic
rozwodu nie chce bo fajny facet jest mimo ze padline jje



wild_strawberry fajny patent z ta pasta i ja musze tak rozwiazac sprawe i jeszcze nakazac jesc w kuchni bo widze ze starszy syn bardziej z mojego taleza wyjada niz z taty , chce miesko a potem moje kotlety warzywne wcina wiec nadzieje mam ze on sie przekona i tylko tata osamotniony zostanie

Fatty musialas to baaardzo przezyc wspolczuje ja sie zastanawiam nad wzieciem jakiegos zwierzaka do domu



n.i.x z tym zamrazaniem to fakt tez o tym slyszalam a tata dobral sie do "paczka"???


n.i.x - 11/10/2010 godz. 07:20

No tata myślał ze to pączek albo jakieś ciastko zamrożone lezy w papierowej torebce.
rozwija a tam w pudelku pająk.. no i dostał lekkiego szoku..
teraz to może śmieszne ..
ale wtedy to przezywałam bardzo...to był pająk z charakterkiem.
Byla jasno brązowa, dlatego nazwalam ją Milka...
Nie bala sie tak jak inne pająki i zawsze odważnie szla w moja stronę jak cos robiłam w terrarium
bo czekała juz na jedzonko.
teraz został mi juz jeden włochacz..to samica ale od maleństwa jest
"potworkiem ciasteczkowym"
Jest juz duża..czarno pomarańczowa (brachypelma smithi)
jeden z najpiękniejszych pająków


fasolencja - 21/10/2010 godz. 11:47

Śnieeeeeeg!!! nieeeee!!! Mało tego, śnieg z deszczem i do tego grzmoty. Fuuuuuuu!!!
Cóż, jedyna dobra strona zimy jest taka, że wymraża kleszcze i wiosną jest ich mniej No i czasem jest ładnie ;D


Fatty - 21/10/2010 godz. 16:14

Nogi odmawiają posłuszeństwa, pora nauczyć się chodzić na rękach.

I jeszcze z pracy mi dzwonią, że kasa nie zgadza się o 600 zł. No qwa jak


Mokosz13 - 26/10/2010 godz. 08:18

Zmieniłam stancje i zamieszkałam z ludzmi, do których zupełnie nie pasuje.
Teraz się męczę, a fajnych ofert wynajęcia pokoju w Toruniu już nie ma!!!
Ja chcę do domu!!!


xxl - 26/10/2010 godz. 17:37

Umarł szczurek Denat... beze mnie.


Fatty - 26/10/2010 godz. 17:51

Bardzo, bardzo mi przykro, trzym się


PanikowaNevcia_xD - 26/10/2010 godz. 18:17

Biedny... ;(
Moja kondolencje.


sunflower_ren - 27/10/2010 godz. 15:43

xxl, piękny szczurek, przykro mi


JAGA - 27/10/2010 godz. 16:14

to bardzo smutne, że nie mogłaś być przy nim gdy umierał. Przykro mi.


Fatty - 28/10/2010 godz. 06:47

Dopadłyśmy tatę z metrówką, aby go zmierzyć i w ramach prezentu zakupić mu kurtkę zimową.
Guzik.

Kurtki były do rozmiaru 64, tata plasuje się daleko poza tabelą... o diecie nie chce słyszeć


rubia - 6/11/2010 godz. 16:05

Jestem chora, a zamiast poleżeć 2-3 dni w łóżku muszę biegać z gorączką i załatwiać różne sprawy. Dodatkowo wkurza mnie fakt, że o ile pierwsze mecze siatkarskich MŚ nadawał Polsat, to te kolejne można obejrzeć tylko w Polsacie Sport, którego nie mam. Takich rzeczy się nie robi choremu człowiekowi! Wrrr...


Fatty - 6/11/2010 godz. 20:38

Jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść!


PanikowaNevcia_xD - 7/11/2010 godz. 13:31

To dlaczego nic nie jesz? xDD


bułek - 7/11/2010 godz. 17:48

Fatty, wpadaj do mnie na jedzenie. Czemu jesteś ciągle głodna?

[edytowane 7/11/2010 przez bułek]


hipiska - 7/11/2010 godz. 18:18

Mam już dość czekania. Czemu marzenia nie chcą się spełniać?


Fatty - 7/11/2010 godz. 19:14

Jestem pusta w środku, więc jem, jem, jem i jem aby tę przestrzeń zasypać.

Aktualnie przesadziłam, i bolący brzuch nie pozwala mi się wyprostować
Nie mam czegoś takiego jak uczucie sytości,gdy kończę ucztę, to przeważnie już z bólem brzucha.


xxl - 7/11/2010 godz. 19:21

Też bym żarła, bo jestem cała w stresie i poczuciu nienadawania się do niczego, ale na (nie)szczęście nie mam niczego odpowiedniego w zasięgu rąk.


Lily - 7/11/2010 godz. 19:27

Fatty, to już chyba takie bulimiczne, co?
Ja też nie mam uczucia sytości, zawsze jestem chętna na jedzenie. Muszę się strasznie hamować...


bułek - 7/11/2010 godz. 19:39

Fatty, pamiętasz o powolnym jedzeniu? Czy łykasz wszystko strasznie szybko?


Fatty - 7/11/2010 godz. 19:50

Napadowe,ale nie bullimiczne- jedzenie nie wybiera się w drogę powrotną, w przyspieszoną senesem ewakuacyjną też nie - spokojnie się trawi.

Jem błyskawicznie - próbowałam jeść wolniej, ale z marnym skutkiem, ponieważ nie mogę się doczekać aż skończę i wezmę kolejną porcję i kolejną. "Zasypanie" żołądka to warunek mojego poczucia bezpieczeństwa i błogości... Jedni mają uczucia, drudzy mają frytki.



Czekolada gorzka, nr 1, 2 i 3... zasypujemy, zasypujemy, szaleństwo trwa ide po kanapki

[edytowane 7/11/2010 przez Fatty]

edit. 12.11.

Bolą mnie nogi, bolą, bolą, bolą...

[edytowane 12/11/2010 przez Fatty]


wild_strawberry - 7/11/2010 godz. 21:51

quote:
Też bym żarła, bo jestem cała w stresie i poczuciu nienadawania się do niczego


ja w takich stanach mam totalnie na odwrót - zupełny brak apetytu i potrafie schudnąć nawet 3 kg dopoki nie nastąpi poprawa humoru .. mam wrażenie zaciśniętego gardła i nawet smaki są mdłe i nijakie


Mokosz13 - 7/11/2010 godz. 22:16

A ja czuje się źle. Pragnę wrócić do domu, zaszyć się w swoim pokoju z zieloną herbatą i płytą Jazz&the City! Mam dość studiów, moich wspóllokatorów i w ogóle wszystkiego! Uciec stąd jak najdalej...


sunflower_ren - 8/11/2010 godz. 09:51

quote:
Mam dość studiów, moich wspóllokatorów i w ogóle wszystkiego! Uciec stąd jak najdalej...


Skądś to znam - miałam tak nieraz podczas studiów, głównie na początku, kiedy w ogóle wątpiłam czy dobrze wybrałam. Przeczekaj, będzie lepiej. 3mam kciuki

A tak marudnikowo to: pogoda straszna, pada i szaro, pewnie znów będę zasypiać, bo mam tak na taką pogodę no i się nie wyspałam (chyba ze 2 godziny się męczyłam z zaśnięciem). Macie też jakieś problemy ze snem? Bo ja albo nie mogę zasnąć albo się budzę po kilka razy, albo niby wszystko ok, bo spię w miarę długo i beż wybudzania, ale budzę się niewyspana;/ No a jak już jestem zmęczona przez takie kilkudniowe problemy se snem to dobrze śpię, ale jak się wyśpię to znów się zaczyna;/


xxl - 13/11/2010 godz. 21:00

Pół roku po maturze, a nie potrafię robić tego, czego uczyłam się przez 3 lata w liceum... porażka.

Poza tym wracam do Wrocławia, a Grubasek zostaje z powrotem Żarach. Jednak tu jest jego dom, tu jest sobą. Będzie mi go brakowało, tym bardziej, że wyczułam pod jego skórą dwa niemałe guzy...

[edytowane 14/11/2010 od xxl]


Fatty - 15/11/2010 godz. 15:41

Bidny ogoniasty..


Zmaściłam fakturę. Wielkie darcie i oskarżenia. Boli głowa.
Muszę się napchać

edit
i nie chce mi sie iść do pracy bo pewnie wrócą te rozdarciuchy

edit.
moje kończyny dolne, ała.

[edytowane 18/11/2010 przez Fatty]


Paulina160587 - 17/11/2010 godz. 20:30

Niedługo święta:/:/:/ czas obżarstwa ponad granice, przepych, marnotrawstwo, cierpienie, śmierć.. w sklepach już klimatyczne wystroje o tym przypominają brr


Bellis_perennis - 17/11/2010 godz. 20:49

Jutro ćwiczenia z rzeźnickich przedmiotów a oprócz tego chyba łapie mnie jesienna deprecha. Ogólne zdemotywowanie i niechęć robienia czegokolwiek. Nie chce mi się nic...


Fatty - 19/11/2010 godz. 21:32

Znowu zawaliłam w pracy ;(

Za dużo, za szybko, za gwarno, mój łeb i moje łapska


jazz - 19/11/2010 godz. 23:07

jestem wkurzona na "fundacje" dokładnie 2 różne fundacje ,mam do oddania nowiuśką niezniszczoną dużą budę dla psa zgłosiłam 2 fundacją że oddam tą budę za darmo i co ?zero odzewu !!!!gdzieś to maja ale jak bym miała kasę to by się bili o nią


hipiska - 21/11/2010 godz. 22:03

Przeszywający ból od wrednego kręgosłupa i głowa pękająca od jednego, ciągle takiego samego zmartwienia. Źle.


PanikowaNevcia_xD - 23/11/2010 godz. 20:05

Nie, nie. nie i jeszcze raz nie!!
Ja nie chcę żadnej wojny!!
Nieważne, czy Polska, czy Korea Południowa, nie chcę i już!!
Niech te walki się skończą!

Mam nadzieję, że nic więcej z tego wszystkiego nie wyniknie...


gosqa - 24/11/2010 godz. 11:59

uff...matura, matura i tylko matura
juz nie moge. w ciagu ostatnich 5 dni spalam 8 godzin.
ZOMBIE

a jak juz zasne to mam takie koszmary ze od razu sie budze. dzis np nie pamietam co mi sie snilo, ale bylam w stanie takiej polswiadomosci. czulam z zamknietymi oczami, ze kreci mi sie w glowie, przestalam oddychac a potem wyrwalo mnie z tego tak jak np wynurza sie z wody osoba, ktorej zabraklo tlenu. najgorsze ze bylam wszystkiego swiadoma i nic nie moglam zrobic

[edytowane 24/11/2010 przez gosqa]


Fatty - 28/11/2010 godz. 10:29

Nabije sobie treściwego posta :


Blueberry - 28/11/2010 godz. 15:22

Ech, widzę że jest więcej osób jak ja, mających problem z "zapychaniem się"
A co do rady żeby po prostu wolniej jeść: niektórzy nie potrafią. Jak próbują wolniej i mniejsze kęsy to jest 10x gorzej
Zazdroszcze ludziom co nic nie jedza jak im jest zle, tez bym tak chciala ;(

[edytowane 28/11/2010 od Blueberry]


Paulina.mk - 30/11/2010 godz. 20:38

Ja nie pomarudzę ani nie ponarzekam... Chcę się wyżalić...
Suczka mojej przyjaciółki urodziła 8 szczeniąt... Ma 2 nierasowe beagle i uważa, że jest hodowlą...


[edytowane 30/11/2010 przez Paulina.mk]


PanikowaNevcia_xD - 1/12/2010 godz. 19:28

Po wizycie u okulisty.
Wada wzrosła do -3.00...


Paulina.mk - 1/12/2010 godz. 20:58

PanikowaNevcia_xD to nie tak źle! Ja mam na jednym oku -5, a na drugim -6,75


fasolencja - 1/12/2010 godz. 21:25

Nie narzekajcie Ja mam krótkowzroczność i astygmatyzm, w lewym szkle mam cylinder -8 ;]


Fatty - 2/12/2010 godz. 08:34

Mam problem z ...rudymi rybami.

Białasom nic - zdrowiuśkie. Zrobię rudemu izolatkę, bo boje się o białe


bułek - 2/12/2010 godz. 12:41

Bierzcie przykład z Fasoli. Chociaż ma "musztardówki" na oczach to się nie przejmuje tym. Minus i minus daje plus .


rubia - 2/12/2010 godz. 16:12

quote:
w lewym szkle mam cylinder -8 ;]


Fasolko, twardzielka z Ciebie. -8!!! Ja noszę szkła -4, sfera (choć też mam jedno oczko "bardziej" i lekki astygmatyzm, którego na razie jeszcze nie trzeba korygować), ale przyznam szczerze, że bez okularów lub soczewek widzę wszystko jak za mgłą. U okulisty jestem zawsze załamana, że potrafię przeczytać bez zgadywanek tylko literki z górnych rzędów. Na szczęście topografię mieszkania znam, a na ulicy zawsze ktoś życzliwy się znajdzie Kiedyś mój mąż miał niemiły zwyczaj wdeptywania rano w moje okulary, ale na szczęście osiedlowy optyk jest bardzo wyrozumiały, a ja też się nauczyłam pilnować "musztardówek" jak oka w głowie. Kiedyś słyszałam teorię, że minusy w pewnym wieku "wyrównują się", ale chyba należałoby to między bajki włożyć...
Nevcia, mój przyjaciel ma w jednym oku minus, w drugim plus, nie nosi okularów i prowadzi samochód, od lat bez żadnych stłuczek, kolizji, o wypadkach nie wspomnę. Dasz radę, nie jest źle


AnnCo - 2/12/2010 godz. 17:03

quote:
quote:
w lewym szkle mam cylinder -8 ;]


Nevcia, mój przyjaciel ma w jednym oku minus, w drugim plus, nie nosi okularów i prowadzi samochód, od lat bez żadnych stłuczek, kolizji, o wypadkach nie wspomnę. Dasz radę, nie jest źle



Matko, jesli ten znajomy ma wade plus 0,5 i minus0,5 to faktycznie mała różnica ale jak to 5 to bałabym sie z nim wsiąść do auta a może tych stłuczek poprostu nie zauważał, wiec dlatego myśli ze ich nie ma

ja też mam wadę wzroku, w jednym oku minus 0,5 a w drugim 0,25, widzę normalnie, ale prawo jazdy mam juz terminowe...:<


rubia - 2/12/2010 godz. 17:21

quote:
Matko, jesli ten znajomy ma wade plus 0,5 i minus0,5 to faktycznie mała różnica ale jak to 5 to bałabym sie z nim wsiąść do auta a może tych stłuczek poprostu nie zauważał, wiec dlatego myśli ze ich nie ma


Oj nie, aż tak mijający się z rzeczywistoscią to on nie jest Prowadzi po prostu bardzo ostrożnie, nie szarżuje i nie udaje króla szos. A że powinien nosić okulary to inna sprawa. Tlumaczyłam, prosiłam, ale cóż poradzić na upartego osiołka, z którym nawet własna żona sobie nie radzi?
Wydaje mi się, że problemem krótkowidza nie jest nawet sama wada wzroku, tylko tempo, w jakim się ona pogłębia. Jedni co rok muszą zmieniać okulary, a inni- jak np. ja- przez 20 lat mają prawie tyle samo dioptrii. A wcale się nie oszczędzam: jestem molem książkowym, ślęczę godzinami przed komputerem, tymczasem inni jedzą marchewki, robia sobie okłady i niewiele im to daje.
Pomarudzę jeszcze na medialną histerię związaną z zimą i ze śniegiem. Strasznie mnie to złości, bo zima jest od tego, żeby było zimno i żeby padał śnieg, latami nikt nie robił z tego problemu. A teraz tacy sie wszyscy delikatni zrobili, że na marne -5C reagują conajmniej jak na atak obcych cywilizacji. Wstyd!


PanikowaNevcia_xD - 2/12/2010 godz. 19:18

Tak... Okulary noszę od 2007 roku. Zaczynałam od wady w prawym oku -0,5 i w lewym oku -0,75. Za 22 dni kończę 15 lat.
Nawet okulistka jest załamana tym szybkim postępem... To już będą moje czwarte szkła...


fasolencja - 2/12/2010 godz. 20:00

Ja noszę okulary od przedszkola. Mam krótkowzroczność w lewym oku -2, w prawym -0,75 do tego dochodzi astygmatyzm, lewe oko to 8 prawe 0,5, a okulistka powiedziała, że lewe wymaga cylindra -10, ale ze względu na to, że wcześniej miałam tylko połówkę to nie można od razu dać takiego dużego skoku. A w życiu przebrnęłam już przez masę pingli Te z przedszkola do tej pory pamiętam - miały grube landrynkowo różowe oprawki i różowy łańcuszek
Nevcia, nie martw się. Jeśli będziesz miała dobrze dobrane szkła, to krótkowzroczność ma szansę się cofnąć, zwłaszcza, ze jesteś taka młoda


rubia - 2/12/2010 godz. 20:01

Nevcia, ale może to jest tylko taki skok? U mnie też wada szybko rosła właśnie w okresie dojrzewania, też od jakiegoś -0,5, a później stanęła w miejscu i trzyma sie mniej wiecej na tym samym poziomie. Glowa do góry!
Fasol: różowe oprawki i różowy łańcuszek? We wczesnej podstawówce miałam "plusy", które po roku mi się wyrównały do zera, ale w życiu nie zapomnę tego szkaradzieństwa, które nosiłam na nosie!! Boże, co ja bym wtedy dała za parę różowych "pingli"!

[edytowane 2/12/2010 przez rubia]


PanikowaNevcia_xD - 3/12/2010 godz. 13:45

Dzięki Wam wszystkim za słowa pocieszenia! ;*
Mam nadzieję, że stanie się tak, jak mówicie.


marta030978 - 3/12/2010 godz. 14:57

Mam dość jazdy pociągami! Dziś stałam godzinę na mrozie(dworzezec jest w remoncie) czekając na pociąg. A ten w rezultacie nie pojechał, został odwołany : ((


marta030978 - 3/12/2010 godz. 15:01

quote:
Tak... Okulary noszę od 2007 roku. Zaczynałam od wady w prawym oku -0,5 i w lewym oku -0,75. Za 22 dni kończę 15 lat.
Nawet okulistka jest załamana tym szybkim postępem... To już będą moje czwarte szkła...

Nie martw się. Ja zaczęłam nosić okulary w wieku 10 lat. Jestem krótkowidzem. Wzrok co pół roku systematycznie mi się pogarszał. Dopiero, gdy miałam 27 lat ustabilizował mi się. W chwili obecnej mam wadę -5,75 i -5.0. Na szczęście są teraz szkła wycinane z grubości- także tej wady nie widać.


Bellis_perennis - 3/12/2010 godz. 15:04

Coś wiem na ten temat, kompletna masakra, czytałam słowa rzecznika pkp w sieci i brzmiały one mniej więcej "walczymy o to aby w ogóle jeździć"... Opóźnienia idą w godzinach, szyny pękają, tory są zasypane śniegiem, sieć trakcyjna się zrywa. Jechałam pociągiem z zepsutym ogrzewaniem ale cieszyłam się, że w ogóle jedzie, był spóźniony 2godz.... Drzwi od wewnątrz były ośnieżone i oszronione, bałam się,że ich nie zdołam otworzyć Wkur****ją mnie też na maxa podróżni wyżywający się na kierownikach/konduktorach pociągu...To przecież nie ich wina, że są opóźnienia i wszytko się psuje ale w takich sytuacjach widać, że ludzie mają tendencje do zachowywania się jak bydło...:/ a biedny kierownik pracuje w takim stresie i zimnie za wszawe pieniądze

ps okulary są seksowne

[edytowane 3/12/2010 przez Bellis_perennis]


Lily - 3/12/2010 godz. 15:54

Trzeba być teraz wyrozumiałym dla drogowców, kolejarzy itp., to naprawdę nie ich wina, że nas zasypuje. Jazda autem też niewiele zmienia, bo można trafić na zator i stać nie godzinę, ale kilka...


xxl - 3/12/2010 godz. 16:33

Komunikacja miejska też wysiada. Dzisiaj dotarcie na uczelnię zajęło mi 80 minut :/


fasolencja - 3/12/2010 godz. 16:39

To samo z pocztą! Proszę nie psioczyć na pocztę!
W Olsztynie w radiu były komunikaty, żeby wsiadać w autobus, który pierwszy podjedzie, bo nie wiadomo, czy ten na który czekamy się zjawi. Takim sposobem miałam po drodze na uniwerek 3 przesiadki ;D Czas był rekordowo długi, ale swoje zrobił też śnieg po kolana i słynne olsztyńskie sygnalizacje świetlne ;D
Kontynuując temat okularów, to ja je bardzo lubię, nie lubię tylko jak mi w zimie zaparowują ;D wchodzę do sklepu czy autobusu i kabum - pojawia się mgła gęsta jak mleko xD


Fatty - 3/12/2010 godz. 18:27

Na sprzedawców w sklepach też się nie złośćcie- bo często mają za dużo na łbie. Wczoraj pewien pan dążył do konfrontacji ze mną, jestem zaprawiona w bojach więc z uśmiechem, spokojnie odpowiadałam na zarzuty(uśmiech w takim wypadku bardzo denerwuje oponenta... ) i go olałam - ale jeszcze 2 lata temu taki wredny klient rozstroiłby mnie całkowicie i pewnie nie spałabym w nocy.


Co do drogi - odkąd sypnęło śniegiem nie musiałam nigdzie jechać, ale w niedzielę muszę się wybrać na uczelnię: i tak się obawiam, że w związku z problemami z transportem moja wielka miłość do zimy zblednie nieco.


niebo - 3/12/2010 godz. 19:26

" Ogólnie to nie narzekam, ale dzisiaj troche muszę.... :)'
Chodzenie do III klasy gimnazjum to straszna rzecz, nauczyciele powariowali. Ledwie skończył sie listopad pełen sprawdzianów, a już nadchodzi kolejna fala tego cholerstwa. Jak jest spokój to jest, a jak zbierze się na robienie testów-to wszystkim na raz.
Do tego śnieg.... Na prawdę fajnie patrzeć na zaśnieżony las przed okno, ale wydostać się stąd bliżej cywilizacji stanowi nie lada wyczyn.
+ moje kolejne zmartwienie - mama zaczyna planować zakupy świąteczne-lista jest pełna nazw różnych części zwierząt. Podsuwam jej różne książki i artykuły którymi ostatnio żyję, ale wegetarianki to niestety z niej nie będzie :(


PanikowaNevcia_xD - 4/12/2010 godz. 11:04

Oj, jak ja was rozumiem...
Te autobusy... Masakra po prostu. Jeśli w poniedziałek będę już szła do szkoły, to chyba pójdę na pieszo... Bo nie chcę się spóźnić. xDD

A co do 3 gimnazjum... Niebo, jak ja Cię rozumiem! Sama jestem w tej klasie... I ciągle nas wszystkim zamęczają... 2 dni nie byłam w szkole i boję się teraz wrócić... Pewnie będzie mnóstwo zaległości...

Bellis... Okulary są sexy na niektórych osobach. ^^ Ale nie na wszystkich. xDD


AnnaBarbara - 7/12/2010 godz. 19:21

Nie chciałam tak od razu marudzić, ale obudziłam się dzisiaj rano z paskudną anginą, która jak dla mnie jest najgorszym choróbskiem! Oczywiście mój organizm ani myśli walczyć z patogenami, dlatego od rana jestem pięknie osłabiona mając 35 stopni (od czasu do czasu +0,5).
I - dziwna sprawa - chyba od tego zrobiły mi się straszne zakwasy na całym ciele (bo żadnego nadprogramowego wysiłku fizycznego nie miałam). Czuję nawet mięśnie międzyżebrowe...


Fatty - 7/12/2010 godz. 19:29

AnnaBarbara, takie uroki choróbska - gdy mnie zlapało, bolało mnie nawet gdy przypadkowy podmuch włoski na ręce mi zmierzwił

Trzym się ciepło i do zdrowia wracaj


AnnaBarbara - 7/12/2010 godz. 22:03

Ach dziękuję!
Jutro odwiedzę kochaną służbę zdrowia a dzisiaj musi mi pomóc ciepła herbatka


fasolencja - 7/12/2010 godz. 23:11

Aaaaa! Zapalenie migdałków to jest najgorsza choroba przeziębieniowa! Może konkurować jedynie z zapaleniem zatok! Przechodziłam to jakieś pół roku temu i było po prostu okropnie. Spuchnięte migdałki całe w białych glutach i przełyk skurczony do rozmiaru jednogroszówki. Nie mogłam przełykać śliny, jeść, mówić. A do tego jeszcze gorączka. Uch. Teraz mam manię dbania o gardło, owijam je szalikiem przy najlżejszym podmuchu i nie piję nic zimnego ani gazowanego.


Fatty - 18/12/2010 godz. 20:15

Smutna i zmęczona. A nie mogę iść lulu bo nauka.


hipiska - 19/12/2010 godz. 21:53

Znowu się zadręczam. Dlaczego nie potrafię się cieszyć tym co mam? Sama siebie nie rozumiem. Poza tym jestem zmęczona, mam na głowie mnóstwo prozaicznych problemów , bynajmniej nie błahych, a poza tym boję się przyszłości, ponieważ nie mam na siebie pomysłu.


Fatty - 24/12/2010 godz. 19:59

hipisko, czasami pomysł napatoczy się sam.


Nie wiem jak odpoczywać aby wypocząć. I coś jeszcze.


hipiska - 24/12/2010 godz. 22:27

Mam nadzieję , że się napatoczy, aczkolwiek ostatnio oderwałam się trochę od rzeczywistości i nie myślę o tym co powinno zaprzątać moją głowę.

Dzisiejszy powód do narzekania - meeeeeeeega katar. Rekompensuję sobie dobrym, średnio zdrowym i kalorycznym jedzeniem.
Poza tym wigilia jak zawsze - nie obyło się bez kłótni


PanikowaNevcia_xD - 25/12/2010 godz. 01:00

quote:
nie obyło się bez kłótni

Skąd ja to znam... xDD
A co konkretniej się stało?


Fatty - 25/12/2010 godz. 07:16

quote:
ostatnio oderwałam się trochę od rzeczywistości i nie myślę o tym co powinno zaprzątać moją głowę.

i bardzo dobrze! Gdy główkujesz nad tym o czym "powinnas" możesz nie zauważyć tego co Ci się napatoczy


Domyślam się, być może błędnie, że chodzi o kształcenie? Jeżeli nic odpowiedniego się nie napatoczy, warto zrobic sobie przerwę. Gdybym nie ulegała wpływom nie zaliczyłabym falstartu na kierunku którego szczerze nie lubiłam, i nie męczyłabym się tam roku Teraz jestem na kierunku z którym przyszłości nie wiążę(być może mi się odmieni) ale go lubię, poza kwestiami politycznymi interesuje mnie wszystko


Bellis_perennis - 25/12/2010 godz. 09:50

quote:
nie obyło się bez kłótni

A ja wolałabym kłótnie niż zamartwianie się bo tata jest na izbie przyjęć w szpitalu... Na samą wigilię go wypuścili ale zaraz po świętach szereg badań, bieganie po specjalistach i może nawet szpital. Raczej szpital na pewno bo tak mu powiedzieli, że ma się przygotować psychicznie.


PanikowaNevcia_xD - 25/12/2010 godz. 14:46

Bellis, współczuję Ci szczerze...
I Twojemu ojcu oczywiście...


rubia - 25/12/2010 godz. 18:07

Oj, Bella...Ściskam Cię i tulę. Będzie dobrze, jestem myślami z Tobą


Bellis_perennis - 25/12/2010 godz. 21:37

Dzięki dziewczyny


Pietras1988 - 25/12/2010 godz. 21:56

ja od kilku lat nie mam dziewczyny i czuję się z tym bardzo źle. Moim ideałem jest piękna vegetarianka, która nie lubi imprezować, ale to chyba tylko marzenia ;(.


xxl - 26/12/2010 godz. 00:08

Pietras, sugeruję, byś pisał mniej wiadomości, a w zamian dłużej się zastanowił przed ich wysłaniem. Nie chcę być złośliwa, jedynie zwrócić na to uwagę.


Pietras1988 - 26/12/2010 godz. 09:13

dziękuję za sugestię, ale raczej nie skorzystam


Fatty - 26/12/2010 godz. 10:09

Znajdź wszystkożerne dziewczę i przekabać ją na wege oczarowując swoim kunsztem kulinarnym.


Pietras1988 - 26/12/2010 godz. 10:16

quote:
Znajdź wszystkożerne dziewczę i przekabać ją na wege oczarowując swoim kunsztem kulinarnym.


nie umiem gotować i nie zamierzam się uczyć ;]


Fatty - 26/12/2010 godz. 10:37

quote:

nie umiem gotować i nie zamierzam się uczyć ;]


szukaj witarianki.


Pietras1988 - 26/12/2010 godz. 12:29

quote:
quote:

nie umiem gotować i nie zamierzam się uczyć ;]


szukaj witarianki.


dla mnie to nie jest śmieszne...


bułek - 26/12/2010 godz. 14:49

A może warto się nauczyć? To nie jest wcale takie trudne, chociaż na początku pewnie będzie sprawiało kłopoty, a czynności proste będą wymagały 2x ilości czasu. Życie w pojedynkę wymusza nauczenie się gotowania. Nie wiem jak Ty, jako wegetarian, się żywisz, bo nic nie piszesz. Na gotowcach długo się nie da ujechać, a rodzinka różnie traktuje tą dietę. Nie zawsze szczerze przygotuje jakiś posiłek etc.

Ja akurat gotuje, bo to moja pasja (tzn. nie robię tego dla kobiet), ale umiejętność gotowania przez facetów wzbudza podziw/zachwyt płci pięknej i to może być dla Ciebie szansa. Sam się z tym często spotykam. Wirtualnie (np. na forum, blogu, gg) jak i w realnym świecie. Zawsze masz kolejny argument, aby oczarować partnerkę.

[edytowane 26/12/2010 przez bułek]


n.i.x - 26/12/2010 godz. 15:10

a ja przejedzona....

Ballis 3-mam kciuki

Pietras miłość przychodzi niespodziewanie i to przeważnie nie jest ten wymarzony ideał , ale życzę Ci znalezienia tej wegetarianki.
A co do gotowania to nie trzeba mieć zdolności tylko zdać sie na intuicje..
ja wszystko robię "na oko" i wychodzi.


Fatty - 26/12/2010 godz. 15:23

quote:
(...)życzę Ci znalezienia tej wegetarianki.



która to przemieni Cię w kłębek nerwów, taki jaki tylko kobieta potrafi i z tegoż kłębka szalik sobie wydzierga, aż zatęsknisz do pojedynczego stanu...


Boli mnie, jak się czepiam to mi lepiej.


Pietras1988 - 26/12/2010 godz. 15:35

dzięki dziewczyny. Niestety teraz trudno znaleźć w ogóle jakąś fajną, bo teraz większość to niestety dziwki lub zajęte . Co do mojego żywienia to powiem tak - na stancji głoduję, w weekendy przyjeżdżam do domu i dużo jem :/


Lily - 26/12/2010 godz. 16:08

No proszę, jaki miły forumowicz. Dziwki lub zajęte. Bez komentarza.


Pietras1988 - 26/12/2010 godz. 18:08

quote:
No proszę, jaki miły forumowicz. Dziwki lub zajęte. Bez komentarza.


napisałem, że większość, a poza tym w tych czasach naprawdę tak jest :/


Mokosz13 - 26/12/2010 godz. 18:56

quote:
Niestety teraz trudno znaleźć w ogóle jakąś fajną, bo teraz większość to niestety dziwki lub zajęte


Ble, ble, ble...gadanie frustrata, żeby się jakoś wytłumaczyć.

Wracając do tematu...kończą się Święta!


Bellis_perennis - 26/12/2010 godz. 20:55

quote:
Ble, ble, ble...gadanie frustrata, żeby się jakoś wytłumaczyć

No na tym forum zawsze musi być jakiś frustrat.

Co do marudzenia to coś mnie przeziębienie bierze, święta się skończyły..


PanikowaNevcia_xD - 26/12/2010 godz. 21:02

Pietras, może i jestem za młoda, żeby się mądrzyć, ale zgodzę się z N.i.x. - miłość przychodzi niespodziewanie i często nie jest to ta wymarzona osoba...
A gotować warto się nauczyć. Przynajmniej wiesz, co jesz. xDD
No i Bułek ma rację z tym, że umiejętnością gotowania możesz oczarować swoją wybrankę.
Co jeszcze... Nie wszystkie kobiety to dziwki. Otwórz się bardziej na świat, a się przekonasz. xPP

Mój powód do narzekania? Chcę zamówić 2 płyty z amazon.com i nie chcą przyjąć karty... ;/ ;/


n.i.x - 26/12/2010 godz. 21:10

quote:


napisałem, że większość, a poza tym w tych czasach naprawdę tak jest :/


wcale ze nie....
po prostu wartościowi ludzie nie zawsze rzucają sie w oczy...

rada szamana Rafiki:
Patrz poza to, co widać!
czyli w serducho

Hakuna mattata ...
życzę Wam na ten nowy rok więcej wiary w dobrych ludzi
pozdrawiam


Bellis_perennis - 26/12/2010 godz. 21:19

Do takich ludzi trzeba też z złośliwym uśmieszkiem i broń bosze nie dać po sobie poznać, że się denerwuje. Sama się znudzi. Współczuję takiej teściowej zouzy :/


MuayThai89 - 26/12/2010 godz. 21:20

Typowe ludzkie, stereotypowe myślenie...
Normalnie zero równouprawnień...
Jak facet zalicza panienki to jest nazywany "alfa" i ten "fajny"...
A jak dziewczyna chce się zabawic, to już jest nazywana "dziwką"...

Sam osobiście nie preferuje takiego stylu życia, ale jak ktoś tak lubi, to tego nie oceniam i uważam że to jego wybór. W końcu żyjemy w kraju "wolności"...


Bellis_perennis - 26/12/2010 godz. 21:23

Uważam, że wszystko jest ok jeśli się nie krzywdzi innych. Jeśli ktoś jest sam niech robi co chce. Chociaż sama tak nigdy nie postępowałam i tego nie rozumiem.

[edytowane 26/12/2010 przez Bellis_perennis]


hipiska - 26/12/2010 godz. 22:26

Boli noga , nie wiem jak sobie ulżyć. Zamęt w głowie - i na to niestety też nie znam sposobu


PanikowaNevcia_xD - 26/12/2010 godz. 22:48

Moja rada - muzyka jest dobra na wszystko.
Albo spróbuj się wyciszyć i uspokoić ten zamęt w głowie... lub do uporządkować.
Co do bólu nogi... Na to rady nie znam... Może spróbuj o nim zapomnieć, zajmując się czymś innym.


Fatty - 27/12/2010 godz. 07:42

Bellis, trzymam kciuki za tatę.

hipisko- a cóż jest przyczyna bólu? Rozjechałaś się na drodze?


quote:
Normalnie zero równouprawnień...
Jak facet zalicza panienki to jest nazywany "alfa" i ten "fajny"...
A jak dziewczyna chce się zabawic, to już jest nazywana "dziwką"...


tak jest, i jest to bardzo ciekawe - bo zaczyna się już od dzieciństwa. Chłopcy mają przyzwolenie na rozbijanie kolan, sianie zniszczenia do pewnego stopnia i "łobuzowanie", a z kolei dziewczynka ma być cicha, grzeczna, czyściutka ,dla wszystkich serdeczna, jeżeli jej coś nie pasuje musi przemilczeć, bo małej damie nie wypada. A potem wyrasta z małej, grzecznej kobieta, która poprzez schematy których uczono ją całe życie odezwać się nie potrafi, ale ciśnienie w środku nieraz mało jej nie rozerwie

Czasami takie stereotypy sieją tez same kobiety - jestem chaosem, gdzie ja, tam bajzel , i niegdyś koleżanka wystartowała do mnie "Utrzymuj porządek, bo jesteś dziewczyną!"


rubia - 27/12/2010 godz. 09:27

quote:
koleżanka wystartowała do mnie "Utrzymuj porządek, bo jesteś dziewczyną!"


Udusiłabym gołymi rękami
Ja jeszcze lubię kiedy koleżanki mówią: "Wiesz, tak Ci się wydaje, bo nie masz dziecka. Jak się ma dziecko, to dopiero wiadomo, co to jest życie i małżeństwo" oraz "To może zrobimy sobie babski wypad na zakupy ciuchowe?" Wrrrrr...Nie chcę miec dzieci, a zakupów nie znoszę, ale przede wszystkim uważam, że myślenie stereotypami cofa w rozwoju intelektualnym

Żeby zupełnie nie off-topować: jestem najedzona po uszy, liodówka pełna, a gości nie da się zaprosić, bo wszyscy sa w podobnej sytuacji. Ech, biedne brzuszysko...


Bellis_perennis - 27/12/2010 godz. 10:23

quote:
tak jest, i jest to bardzo ciekawe - bo zaczyna się już od dzieciństwa. Chłopcy mają przyzwolenie na rozbijanie kolan, sianie zniszczenia do pewnego stopnia i "łobuzowanie", a z kolei dziewczynka ma być cicha, grzeczna, czyściutka ,dla wszystkich serdeczna, jeżeli jej coś nie pasuje musi przemilczeć, bo małej damie nie wypada. A potem wyrasta z małej, grzecznej kobieta, która poprzez schematy których uczono ją całe życie odezwać się nie potrafi, ale ciśnienie w środku nieraz mało jej nie rozerwie

Czytałam o takich bardzo fajnych badaniach.Prowadzono je na dzieciach: były dwie klasy przerabiające z matematyki ten sam materiał ale w jednej klasie podkreślano wyższość męskich umiejętności matematycznych, w drugiej traktowano chłopców i dziewczynki na równi. Tam gdzie dziewczynkom wmawiano, że są gorsze faktycznie osiągały gorsze wyniki. W drugiej klasie wyniki były wyrównane. Moim zdaniem podobnie jest z prawem jazdy. Dookoła wygaduje się bzdury że kobiety są gorszymi kierowcami i faktycznie są ale wynika to nie z braku jakiś umiejętności tylko z tego, że wmawia im się cały czas że w tej dziedzinie są gorsze. Siła sugestii... Przykre to. A najbardziej przykre, że spotykam się też z takimi postawami w swoim otoczeniu. Zwykła dyskryminacja.
Co do tego, że facet może się puszczać na lewo i prawo i jest na to przyzwolenie społeczeństwa wynika tylko i wyłącznie z ewolucji. Mężczyźni są zaprogramowani aby zapładniać jak największą ilość kobiet za to kobiety muszą kombinować aby zatrzymać przy sobie samca. Przykre i głupie :/ ale mamy w sumie własny rozum prawda?


jazz - 27/12/2010 godz. 12:50

mam strasznego doła egzystencjalnego (


Fatty - 27/12/2010 godz. 17:19

quote:
Nie chcę miec dzieci, a zakupów nie znoszę


ja również. Zakupy uwielbiam: spożywcze
Lobby macierzyńskie też nieraz daje mi w kość - kolezanki planują, marzą, twierdzą, że gdy "zajdę(tfu! tfu!) przejdzie mi niechęć do dzieci, te dzieciate snują opowieści o czarach macierzyństwa, fikołkach w brzuchu.
W takich wypadkach nuce sobie piosenkę M.Jakubowicz :
"Baju baju, ględu-ględu
idzie gęś do punktu lęgu,
ja wysiedzieć nic nie muszę
stoję w kolejce po duszę"




quote:
były dwie klasy przerabiające z matematyki ten sam materiał ale w jednej klasie podkreślano wyższość męskich umiejętności matematycznych, w drugiej traktowano chłopców i dziewczynki na równi.

ha! ja doświadczyłam czegoś takiego
W 4 klasie podstawówki moja klasa miała nowa nauczycielkę matematyki - do tego czasu sprawa wyglądała tak, że klasowy babiniec z matematyki wiódł prym. Owa nauczycielka podświadomie faworyzowała chłopaków, często podkreślała, że chłopcy lepiej radzą sobie z przedmiotami ścisłymi(gdy pierwszy raz to powiedziała, z niedowierzania wywaliłam na nią takie oczy , że az zapytała czy dobrze się czuję") i w efekcie pod koniec roku wyrosło ok 5 chłopskich orłów z matmy, co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia.


PanikowaNevcia_xD - 27/12/2010 godz. 21:46

Przytyłam 3 kg, nadal nie mogę zamówić moich ukochanych płyt i zgubiłam ukochanego kolczyka... ;//

It's the Black Flag, Motherfucker!!


Tess - 3/1/2011 godz. 14:44

Ooo temat dla mnie! Bo obiecałam sobie w nowym roku że przestanę marudzić, ale skoro to tak rozwinięty wątek to wstyd się nie przyłączyć...

Obiecałam sobie przez święta zrobić tyyyyle i nauczyć się drugie tyyyyle do moich szkół i co? Nico


PanikowaNevcia_xD - 4/1/2011 godz. 20:43

quote:
Obiecałam sobie przez święta zrobić tyyyyle i nauczyć się drugie tyyyyle do moich szkół i co? Nico

Wiesz... Chyba skądś to znam. xDD
Dużo było tych planów? xDD


jazz - 5/1/2011 godz. 22:37

chyba wchodzę w fazę kryzysu 30 (


Tess - 6/1/2011 godz. 18:25

Hmm.. Jeszcze przez przerwą pełna werwy i zapału.. taa... wyliczyłam sobie, że gdybym przeznaczyła jeden dzień na jeden przedmiot od początku świąt aż do nowego roku, to i tak zabrakłoby mi dni... Więc lekko nie będzie

Ale właśnie jestem w połowie sprzątania biurka, jak tylko zbiorę siły na ukończenie tego dzieła, może w końcu wezmę się za jakieś konkrety... Przynajmniej na to liczę - to takie moje prywatne feng shui

A u Ciebie jak bardzo źle jest?


Fatty - 6/1/2011 godz. 21:16

jazz, życzę siły aby z doła się wygrzebać


Ja mam lenia. Przede mną kupa materiałów do przyswojenia na za tydzień, a ja nie mogę wziąć się w garść, aż wnętrzności moje grymaszą na sam widok 5 kupek(kupek? kup!) kserówek
Teraz mam lenia, po tym weekendzieo ile nic nie zrobię będę mieć panikę,

[edytowane 6/1/2011 przez Fatty]


Bellis_perennis - 6/1/2011 godz. 21:29

duuuuuuuuuuszo pracy


Lily - 6/1/2011 godz. 21:32

Zima to zła pora roku na naukę. Lato też
Ja mam trochę inną robotę, ale też nie chce mi się okropnie.


xxl - 6/1/2011 godz. 21:35

Dołączam do ogólnego marudzenia na nawał niezbyt podniecającej roboty


Bellis_perennis - 6/1/2011 godz. 22:03

No u mnie to nie tylko nauka ale zwykla praca...do tego w trybie ekspresowym musialabym skonczyc mgr :/


Fatty - 6/1/2011 godz. 22:07

Czyżby wszyscy zapadli na Nie-chce-mi-sizm?


lekki123 - 6/1/2011 godz. 22:52

Jak mi sie nie chcialo to robilem wszystko niechcacy


hipiska - 7/1/2011 godz. 21:33

quote:
Czyżby wszyscy zapadli na Nie-chce-mi-sizm?


Ja z całą pewnością. Znowu brakuje mi motywacji


waris - 8/1/2011 godz. 14:48

jestem tak zła że nie da się tego opisać kupiłam ostatnio sobie witaminę b12i żelazo dzisiaj wzięłam ulotkę która jest w środku i czytam a w składzie żelaza jest ŻELATYNA!!!!!!!!mam pytanie czy może ktoś wie czy w każdym żelazie jest ,żelatyna?


Lily - 8/1/2011 godz. 15:33

Na pewno nie w każdym, ale większość komercyjnych tabletek ma jakieś składniki odzwierzęce. A po Co ci żelazo? Bez badań nie powinno się brać, no chyba że wiesz, że masz niedobór.


Bellis_perennis - 8/1/2011 godz. 15:37

Suplementacja żelaza kiedy jest się zdrowym może jedynie zaszkodzić.

Jestem od kilku dni na diecie i mam dzisiaj mega ochotę na coś konkretniejszego :/


Sagamore - 8/1/2011 godz. 15:50

quote:
Czyżby wszyscy zapadli na Nie-chce-mi-sizm?


niektórzy rodzą się z tą przypadłością



ps Andżi tylko nie zjedz mi Dżekiego


waris - 8/1/2011 godz. 15:51

ktoś mi powiedział, że powinna łykać żelazo jak przestałam jeść mięso!wszyscy mądrzy z tego widać!wiec mówicie że prędzej mi zaszkodzi niż pomoże!


Fatty - 8/1/2011 godz. 16:51

Gdyby człek nie wiedział, że jest na diecie, to smaczki na coś konkretniejszego nachodziłyby go rzadziej.. a tak, to odnoszę wrażenie, że sama wieść o odchudzaniu stanowi dla organizmu znak, że kulinarne fantazje czas zacząć.


Uczę się i nie wiem czego się uczę. Zniechęcona jak diabli.


Lily - 8/1/2011 godz. 17:53

quote:
ktoś mi powiedział, że powinna łykać żelazo jak przestałam jeść mięso!wszyscy mądrzy z tego widać!wiec mówicie że prędzej mi zaszkodzi niż pomoże!

Absolutnie! Jeżeli chcesz zadbać o żelazo, to jedz produkty bogate w żelazo (zielenina, pestki, rodzynki itd.), ale nie łykaj nic bez potwierdzonego badaniami niedoboru.


Bellis_perennis - 8/1/2011 godz. 18:12

Waris przeczytaj sobie ten temat i nie łykaj niepotrzebnie chemii
http://wegetarianie.pl/XForum-viewthread-tid-3667-page-1.ht ml
Ja jestem wege od trzech lat i nigdy nie brałam żelaza.

I nie słuchaj mięsożerców którzy o wegetarianizmie nic nie wiedzą.


waris - 8/1/2011 godz. 19:48

dzięki dziewczyny


lekki123 - 9/1/2011 godz. 21:46

od paru dni mam ciezkiego dola i wogole jest mi zle, mam juz po prostu dosyc wszystkiego, mam dosyc udawania, ze wszystko jest ok, gdy po raz kolejny budze sie rano, gdy otwieram oczy i patrze na swiat ( ( ( (
ktos mnie znowu oszukal, zabawil sie mna zreszta jak zwykle, mam jud dosyc wszystkiego ( ( (
samotnosc mnie dobija ( ( (


PanikowaNevcia_xD - 10/1/2011 godz. 01:55

Lekki, uszy do góry! Nie warto przez całe życie się załamywać...
Trzeba znaleźć sens swojego życia...
A właściwie to coś konkretnego się stało?


lekki123 - 13/1/2011 godz. 05:06

Nie potrafie sie dogadac z pewna osoba, tylko tyle a moze az tyle, ale juz mi lepiej.
Dzieki Nevcia za zainteresowanie, to mile, juz mi lepiej


PanikowaNevcia_xD - 13/1/2011 godz. 16:48

Nie ma za co.^^ Zawsze staram się pomóc, albo chociaż wysłuchać.
A co się stało, że nie możecie się dogadać?


Blueberry - 13/1/2011 godz. 17:22

Pozwole sobie też się wywnętrznić. Nie chce mi sie nic, a musze napisac i oddac rozdział magisterki...
Nieeeeee chceeeeee miiiiii sieeeeeee (

[edytowane 13/1/2011 od Blueberry]


Maksymilian1997 - 14/1/2011 godz. 16:57

za dużo muzułman się rodzi , a europa w tyle musimy się intensywniej rozmnażać


lekki123 - 14/1/2011 godz. 17:24

quote:
A co się stało, że nie możecie się dogadać?


Ciekawosc to pierwszy stopien do piekla
znam sie z pewna osoba juz pare lat, zaproponowala mi spotkanie, nie odpisala na e-maila wiec ja jej niezbyt dyplomatycznie wygarnalem co o niej mysle, i na propozycji sie skonczylo,

zupa byla za slona


PanikowaNevcia_xD - 14/1/2011 godz. 17:34

Tak, wiem. ale ja bym to bardziej nazwała "chęcią pomocy" niż ciekawością. xDD
Wygadać się czasem trzeba.

Ojoj... To nieciekawie...
A chciałbyś się z nią jednak spotkać?


lekki123 - 14/1/2011 godz. 18:25

zeby tylko spotkac...

chcialbym ja zabrac gdzies daleko i zeby nikt tam nas nie znalazl

[edytowane 14/1/2011 przez lekki123]


PanikowaNevcia_xD - 14/1/2011 godz. 18:29

To może postaraj się z nią pogodzić...?


lekki123 - 14/1/2011 godz. 18:35

latwo powiedziec

my sie juz staramy pogodzic od pieciu lat


PanikowaNevcia_xD - 14/1/2011 godz. 18:39


To czemu bez skutków?


lekki123 - 14/1/2011 godz. 19:06

sam chcialbym wiedziec


PanikowaNevcia_xD - 14/1/2011 godz. 20:11

Hmmm... Niech pomyślę...
Kiedy ostatni raz próbowałeś złapać z nią kontakt?


lekki123 - 15/1/2011 godz. 05:47

przed paroma dniami,

wyslalem Ci moje gg na PW jesli chcesz pogadac to sie odezwij tak na forum to tak nie mam za bardzo ochoty pisac o tym

Pozdrawiam


AnnaBarbara - 15/1/2011 godz. 19:38

Chciałam pomarudzić sama na SIEBIE. Przez swoje lenistwo, otępienie i brak siły do czegokolwiek zawalę kolokwium zaliczeniowe z anatomii w poniedziałek

PS Pogoda za oknem wcale nie zachęca do życia!

[edytowane 15/1/2011 przez AnnaBarbara]


rubia - 18/1/2011 godz. 19:19

Dopadło mnie jakieś grypopodobne coś: gorączka, kaszel (chociaż tyle dobrze, że bez kataru) i ogólne rozbicie. Wypiłam już tyle wody i herbaty z cytryną, że powinnam chyba pęknąć jak mój ziomal- smok wawelski.
A robota leży i czeka na zmiłowanie...


Lily - 18/1/2011 godz. 19:27

Herbata z cytryną wychładza, polecam raczej gotowany wywar z majeranku (może być z miodem). Zdrówka, rubio!


rubia - 19/1/2011 godz. 08:08

Dzięki, Lily. O tym, że herbata wychładza nie miałam pojęcia- wydawało mi się, że jest dokładnie na odwrót. Zresztą, chciało mi się po prostu wszystkiego, co mokre i kwaśne, ale dziś wypróbuję majeranek.


Blueberry - 19/1/2011 godz. 10:13

A mi sie nadal nie chce pisać magisterki, a termin oddania rozdzialu coraz blizej...


rubia - 19/1/2011 godz. 10:32

Gdzieś czytałam, że "misie niechce" to najczęściej spotykane misie w Polsce


Blueberry - 19/1/2011 godz. 10:42

Dobre
A pisało tam jaki jest sposób na te misie?


rubia - 19/1/2011 godz. 12:52

Obawiam się, że wyłącznie siła woli


SIMA - 19/1/2011 godz. 14:39

Musze sie wygadać bo w te święta umarł mój ukochany burasek.Kocurek mial 17 lat,do tej pory dochodze do siebie,juz troche mineło a i tak co jakis czas mam napady placzu.Był ze mną ponad połowe życia i nigdy nie wyobrazałam sobie ze moge go stracić.


Fatty - 19/1/2011 godz. 17:28

Trzym się Sima

[edytowane 19/1/2011 przez Fatty]


PanikowaNevcia_xD - 19/1/2011 godz. 19:33

Współczuję, Sima...


A teraz ja ponarzekam... Ostatnio było dobrze, ale dziś dopadł mnie jakiś smutek... Mam wrażenie, że nikomu nie jestem potrzebna...


SIMA - 19/1/2011 godz. 20:01

PanikowaNevcia,też miewam takie dołki, w sumie to każdy mógłby powiedzieć ze nie jest nikomu potrzebny,ale ja uwazam że kazdy z nas ma swoją rolę do spełnienia na tym świecie nawet gdy czasem człowiek czuje sie samotny i nierozumiany.Powiem szczerze ze nie chciało mi sie życ jak stracilam ukochanego kota,ale los zadecydował za mnie ze musze wziąśc sie wgarść i dał mi w tym czasie drugiego czarnuszka ktorym teraz musze sie zajmować.Nic nie dzieje sie w zyciu przez przypadek, przez 17 lat nie przyplatal mi sie zaden kot...a w tym czasie co odchodził mój kocurek ta kotka po prostu wepchala mi sie do domu i to ona swoim zachowaniem i uporem po prostu kazała mi sie sobą zająć i pokochać.


Lily - 19/1/2011 godz. 20:03

SIMA, bo koty mają 9 żyć i wracają w innym ciele Przykro mi z powodu Twojej straty, wiem, jak to jest...


SIMA - 19/1/2011 godz. 20:35

Lily,dokładnie to co Ty powiedział mi ostatnio mój weterynarz,coprawda troszke w innym znaczeniu,a mianowicie w takim,że z jego doswiadczen weterynaryjnych wynika iż kot potrafi przeżyć tak cięzkie choroby, którym człowiek czy pies by nie podołał.Więc stwierdzenie ze kot ma 9 żyć wcale nie jest wyssane z palca


Fatty - 25/1/2011 godz. 21:04

Wielbię opracowywać tekst i pisać notatki - wypunktowywać, zakreślać, tworzyć mapy myśli, rysować asocjogramy... ale teraz musze strawić taką ksiązkę, której ni cholery nie moge przyswoić i psioczę nad brakiem talentu literackiego profesora który książki jest autorem
Podejrzewam, że prostą rzecz rozciąga na powierzchnię rozdziału, wywija nią koziołki, kreśli parszywe labirynty, utrudnia wszystko siejąc co chwila jakieś kosmiczne arcyskomplikowane słownictwo a moim zadaniem jest odgadnąć co on w tym rozdziale tak zakamuflował...
Całą radość z tworzenia notatek diabli wzięli, bo ni cholery nie wiem o co chodzi, na której koncepcji się skupić.... a przecie gdy w końcu spłodzę te notatki to mam to "umiec jak amen w pacierzu" bo będzie opisówka. Ajajajajaj... warku, warku.


Bellis_perennis - 26/1/2011 godz. 15:26

bosze jak mnie irytują szowiniści!!!!! Normalnie wykastrowałabym aby nie przekazali swoich wadliwych genów dalej...........

aha i jeszcze jeden powód do marudzenia... nie mogę się skupić na nauce a mam jej duuuuuuszo ;(

[edytowane 26/1/2011 przez Bellis_perennis]


Mokosz13 - 26/1/2011 godz. 16:45

Jak ja nienawidzę niesprawiedliwych wykładowców...jak jakaś głupia panienka uśmiechnie się kilka razy i powie, jaki to ma pan ładny sweterek i potem przeczyta referat o teologii wyzwolenia to ma 5. A jak tu człowiek trudzi się, żeby przyswoić ludziom w sposób interesujący ekologizm i opowiada o nim, to zaprzeproszeniem k***a dostanie 4- i jeszcze usłyszy, że się troche pani motała... Aż się we mnie gotuje...


Fatty - 26/1/2011 godz. 19:50

Mokosz, znokautuj go w myślach, wiedz, że jesteś od niego mądrzejsza i idz dalej bo na to się nic nie poradzi - przed wakacjami pomstowałam podobnie, bo jedna sarna długonoga, druga sarna pięknooka (żadne orły) dostały bez niczego 4 w indeks, a reszta, w tym niedługonoga i niepięknooka ja , siedziała i pisała egzamin.

Cóż, uroda przemija, czar czasami nie działa, ale wiedza i pasja trzyma się długo.


fasolencja - 26/1/2011 godz. 19:55

A mi się parę razy udało dostać dobrą ocenę/uzyskać informację/zostać przepuszczoną w kolejce dzięki uśmiechowi i wystraszonemu spojrzeniu. Chociaż średnia jestem i ludzie nie lubią rudych xD


Blueberry - 26/1/2011 godz. 20:20

Pozwolę sobie się wywnętrznić na forum publicznym: chcą mi pod oknami puścić trasę szybkiego ruchu!!! Pod samym blokiem!!!
Pod moim pięknym, nowym blokiem na ślicznym zielonym osiedlu na które sie wprowadzilam pół roku temu ( (

[edytowane 26/1/2011 od Blueberry]

[edytowane 26/1/2011 od Blueberry]


Bellis_perennis - 26/1/2011 godz. 21:03

Jeśli to Cię pocieszy to z jednego mojego okna widać las z innego tory i ekrany przeciwdźwiękowe. Mieszkam obok skrzyżowania trasy kolejowej i trasy szybkiego ruchu. Żeby było śmiesznie obok jest las. Samachody to nic, gorsze są pociągi


Fatty - 29/1/2011 godz. 19:00

A jednak, pożalę się na niesprawiedliwa wykładowczynie.


Kolokwium napisawszy opuściłam salę po ok 45 minutach(kolokwium dwuczęściowe, łącznie przewidziane na 50 min), tematy wyczerpawszy - w zbliżonym czasie co większość.
Zostały 4 sztuki które dane kolokwium "pisały" jeszcze godzinę dłużej...
Ciekawostka - zdała tylko ta czwórka z relacji tych szczęściar wynika, że wykładowczyni prac nie czytała, tylko na nie zerkała , kreśliła ocenę i odkładała.


Załamać się nie załamię, ale troszkę zgrzytam zębami na fakt, że poświęciłam na naukę sporo czasu a jej nawet nie chciało się czytać.
Teraz idę do weselnika


hipiska - 30/1/2011 godz. 14:15

Wszystko dzisiaj idzie nie tak. Chciałabym zostać sama i słyszeć jedynie muzykę....


xxl - 30/1/2011 godz. 14:42

Cykam się przed egzaminami :/


sublime86 - 2/2/2011 godz. 15:40


Tęsknię za Espanią
Teraz się zapowiada że dopiero na wiosnę wrócę tam w odwiedziny do moich amigos ...

Póki co pocieszam się nartami, hodowlą kiełeczków i czytaniem


Fatty - 3/2/2011 godz. 20:21

Nie mam siły


hipiska - 6/2/2011 godz. 13:54

Znowu to zrobiłam. Zachowałam się wobec moich rodziców jak ostatni parszywiec. Sama nawet nie wiem jak to nazwać. Nie mam do siebie siły. I co najgorsze - nie mam pomysłu jak ich przeprosić i czy w ogóle próbować , obawiam się, że mogę tylko pogorszyć sytuację. Tyle, że to też jest beznadziejna opcja. Jak ja bym chciała wreszcie nauczyć się panować nad tym co mówię, a nie tak paplać bez sensu co tylko mi się w tej durnej głowie uroi. Jestem cholernie zła. Na siebie.

[edytowane 6/2/2011 od hipiska]


Melis - 7/2/2011 godz. 19:03

i nadszedł moment, kiedy i ja, i cała moja mięsożerna rodzina siedzi wkurzona na bezmyślnych idiotów. wczoraj ktoś wyrzucił psa na drodze, podobno biegał potem za każdym samochodem... ech, znieczulica ludzka nie zna granic.


PanikowaNevcia_xD - 7/2/2011 godz. 19:04

Hipiska, współczuję... Nie będę pytać, co się stało, bo rozumiem, że może nie masz ochoty mówić...

Kurde... Tęsknię, strasznie tęsknię...


hipiska - 7/2/2011 godz. 22:40

Nie tyle co nie miałabym ochoty mówić, co wstyd mi za siebie i dlatego nie opisuję szczegółów.
Dzisiaj natomiast złapał mnie dół iście dziecinny, naiwny i zupełnie bezsensowny - w koło zadawałam sobie pytanie : Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe? Aż mi wstyd, że dopadają mnie takie retoryczne pytania,. W ogóle ostatnio znowu mi ciężej. Coś co miało dać mi radość obraca się przeciwko mnie, nie radzę sobie z obowiązkami ( głównie przez własne lenistwo ) i nie spełniam swoich oczekiwań. Dawna aspiracje zupełnie się ulotniły, popadłam w marazm, szarość. A do tego ten ciągły, przeszywający ból nogi i ciągłe chodzenie po lekarzach, czego szczerze nienawidzę.


xxl - 14/2/2011 godz. 19:20

Szczurek Grubasek umarł. Jego serduszko zatrzymało się podczas operacji. Zgasło moje stadko.


Fatty - 16/2/2011 godz. 09:31

Trzym się, xxl


Bellis_perennis - 16/2/2011 godz. 18:58

Chore zatoki, chore uszy do niedawna w parze szło zapalenie spojówek. A w kolejce do lekarza można spokojnie wyzionąć ducha.
Dodatkowo dużo do nadrabiania... oj dużo, dużo :/ to nie jest dla mnie dobry czas na chorowanie. Jak pech to pech.


marta030978 - 17/2/2011 godz. 08:54

Ojej Bellis uważaj z tymi zatokami, bo to poważna sprawa. U mnie w pracy dziewczyna- ma ciągle z tym problem-bardzo często boli ją głowa, bierze leki przeciwbólowe- okazało się ,ze ma ropę w głowie- pozostałość po zatokach i teraz będzie miała ściąganą ta ropę. Masakra. Dlatego ważne jest,zeby nosić czapkę zimą (gadam jak własna mama) . pzdr


Blueberry - 17/2/2011 godz. 10:10

Ech, Bellis, ja też niedawno przeszłam zapalenie ucha, wiem co to za ból , szczerze współczuję, mam nadzieję, że szybko wyzdrowiejesz...


Bellis_perennis - 17/2/2011 godz. 10:10

Marto już raz miałam mieć robioną punkcję ale z jakiegoś bliżej mi nieznanego powodu obyło się bez. Jutro mam laryngologa. Zobaczymy co z tego wyniknie. Na zatoki choruję od bardzo dawna. Czy chodzę w czapce czy bez :/ Nawet głupia infekcja gardła kończy się chorymi zatokami.
Blueberyy dziękuję

[edytowane 17/2/2011 przez Bellis_perennis]


waris - 17/2/2011 godz. 10:45

Belis dużo zdrówka


Bellis_perennis - 17/2/2011 godz. 10:57

Dziękuję bardzo


marta030978 - 17/2/2011 godz. 14:08

Bellis, poniewaz ja ciagle mam problemy ze stanem zapalnym ucha -zawsze mi pomaga lampa solux., fajnie nagrzewa. Spróbuj moze Tobie pomoże.


rubia - 17/2/2011 godz. 15:19

Bella, trzymaj się zdrowo


n.i.x - 22/2/2011 godz. 18:21

ludzie... jestem juz kilka dni po terminie porodu a dzidziol nadal sobie leniuchuje
i nie chce wyjść .... aaaaaaaaaaa
Zrobiłam juz wszystko co tylko idzie, porządki, ćwiczenia, ,wszelakie herbatki , i nic...
z nudów co chwile siedzę przy kompie huśtając sie na tej olbrzymiej piłce do ćwiczeń i zaśmiecam fora miliardem postów i tematów.
co tu robić?


PanikowaNevcia_xD - 22/2/2011 godz. 19:07

quote:
co tu robić?

Czekać. xDD
Mam nadzieję, że maleństwo niedługo ujrzy światło dzienne... ^^

Bellis, jak tam się trzymasz?


fasolencja - 22/2/2011 godz. 19:39

Moja praca mnie wykańcza. Poza tym, jak teraz słyszę, że ktoś się gdzieś odwoływał, pisał reklamacje itd., to dostaję wysypki i w moim towarzystwie jest to faux pas ;p Od razu mi się przypominają ci wszyscy ludzie, którzy będą się awanturowali o głupią złotówkę, albo wszczynali awantury o to że sami (!) nie przeczytali postanowień umowy.
Nosz cholera mnie bierze.


Bellis_perennis - 23/2/2011 godz. 09:19

Jakoś żyję Nevciu

Fasol nie ma nic gorszego nisz praca w obsłudze. Okropność! Doświadczyłam i nie mam zamiaru powtarzać.


n.i.x - 23/2/2011 godz. 09:48

a u mnie ciągle nic
dzidzia sobie smacznie śpi w brzuchu a ja juz nie wiem co mam ze sobą zrobić...
Chciałabym mieć to juz za sobą..
Jak do jutra nie ruszy to będę musiała juz isc leżeć do szpitala..


Nantosvelta - 23/2/2011 godz. 20:21

n.i.x trzymam kciuki Żeby Twój poród był jak u mojej siostry: 8 minut i po sprawie

A ja jestem rozdarta pomiędzy nadopiekuńczością, zbyt rozwiniętą empatią, (jednak >.< zbyt małym poziomem asertywności i czuję się źle z tego powodu >.< I nie mówcie, że skoro nie do końca podoba mi się w mojej pracy, to mam ją zmienić, bo sobie to codziennie powtarzam.

Najsmutniejsze, że kilka dni temu zmarł mój znajomy z dzieciństwa Miał 23 lata i się zaczadził Czemu ze świata najwcześniej odchodzą ludzie, których uśmiech przesłania wiele?


jazz - 24/2/2011 godz. 08:10

dzisiaj o 7,30 musiałam uśpić mojego pieska ( ( ( (


waris - 24/2/2011 godz. 08:47

rok temu przeżyłam to samo współczujętrzymaj się mocno.


Bellis_perennis - 3/3/2011 godz. 12:05

Oblałam egzamin z hodowli zwierząt. Facet zadawał mi pytania na które nie mogłam znać odpowiedzi bo nie było to przerobione na zajęciach. Upierał się, że mówił o tym... Resztę przepuścił. Pytania mięli banalne.

Jestem wściekła


Fatty - 3/3/2011 godz. 12:40

Bellis, następnym razem pokaz mu co potrafisz. Razi mnie coś takiego.


Załatwienie praktyk studenckich to wcale nie taka prosta sprawa :/ : "Pani kierownik nie wyraża zainteresowania". Coz im to szkodziło, przecie chyba wytrzymaliby ze mną te 13,5 dnia...

Jutro ciąg dalszy poszukiwań.


Natknęłam się gdzieś na artykuł o sowie - w czasie meczu piłkarskiego została trafiona piłką i spadła - gdy leżała bezbronna i oszołomiona uderzeniem, jeden z piłkarzy z premedytacją kopnął ptaka (z jaką siłą kopią piłkarze! ) - ptaszyną zajęli się weterynarze ale poprzez kopnięcie doznała takich urazów wewnętrznych, że nie udało się jej uratować


[edytowane 3/3/2011 przez Fatty]


Bellis_perennis - 3/3/2011 godz. 12:44

quote:
Bellis, następnym razem pokaz mu co potrafisz. Razi mnie coś takiego.

To wcale nie jest takie proste, obawiam się że skończy się to komisem. Ale komisa się nie boję bo nasz dziekan jest super. Tylko to taka straszna strata czasu... Jest już 2tyg po sesji poprawkowej.


PanikowaNevcia_xD - 6/3/2011 godz. 10:30

Dziś egzamin do bierzmowania. ;/


bułek - 6/3/2011 godz. 16:53

Bierzmowanie, a za kilka lat apostazja .


PanikowaNevcia_xD - 6/3/2011 godz. 20:29

Tak Bułku, dokładnie. xDD

Lepiej nie mówić.


czarna - 16/3/2011 godz. 23:17

I znowu 0 checi do życia wkopałam sie w takie gówno ,że szkoda pisać...


cienkun - 17/3/2011 godz. 16:42

A nie chryn strzela jak szukam pracy. A może ktos z Was mnie zatrudni?
Co za kanał!


annadagmara - 17/3/2011 godz. 18:17

A ja do pracy właśnie się wybieram. Bardzo mi się nie chce.


marta030978 - 17/3/2011 godz. 19:37

quote:
A ja do pracy właśnie się wybieram. Bardzo mi się nie chce.

normalne- ja mam tak codziennie rano. Najgorsze jest to poranne wstawanie. Pozdr


waris - 22/3/2011 godz. 12:22

coś mi ostatnio nic się nie chce


Fatty - 5/4/2011 godz. 12:25

Od rana znoszę rozwrzeszczane, rozwydrzone, rozplute dzieciaki i doszłam do wniosku, że środki antykoncepcyjne to skarb


cienkun - 5/4/2011 godz. 12:55

quote:
Od rana znoszę rozwrzeszczane, rozwydrzone, rozplute dzieciaki i doszłam do wniosku, że środki antykoncepcyjne to skarb


Prawda.


bułek - 5/4/2011 godz. 14:19

Od razu mi się przypomniała ta (zakazana) reklama:
http://www.youtube.com/watch?v=nojWJ6-XmeQ


Ayna - 7/4/2011 godz. 18:39

Nie lubię marudzenia i zdaje się mi że podświadomie unikam ludzi którzy często narzekają.
Teraz nie mogę nie wspomnieć o tym co mnie smuci.
Minął już tydzień odkąd pożegnałam na zawsze moje ukochane zwierzę i ciągla nie mogę zapomnieć.Po miesięcznym leczeniu nie wiadomo na jaką chorobę zeszło i nie wiem dokładnie co się stało, sekcja nic nie wykazała....a ja cierpię.[*]


cienkun - 7/4/2011 godz. 18:59

Twoje zwierze zakończyło swój pobyt w tym ciele. Teraz rozpoczęła się dalsza część jego podróży. Dla czego jesteś smutna? Przecież celem tej podróży jest wolność...
Może energię swych uczuć wykorzystasz do opieki nad innym istnieniem, które będzie potrzebowało przewodnika podczas swojego pobytu w zwierzęcym ciele.
Nie smuć się. Wiem jak to jest, ale wszystko ma swój kres. A koniec jednego jest początkiem drugiego.


Lily - 7/4/2011 godz. 19:25

Cienkun, pocieszenie do dupy prawdę mówiąc :/


Fatty - 7/4/2011 godz. 20:19

Trzymaj się Ayna


rubia - 13/4/2011 godz. 19:28

Ech...wszystko się popsuło ( (to tak ogólnie) (
Przy okazji muszę się przyznać, że ignorowanie przeze mnie różnych zaproszeń na FB nie wynika z lekceważenia zapraszających, tylko raczej z mojej ignorancji technicznej. Mam mizerne doswiadczenie z forami, komunikatorami itp., bywam na nich baaardzo rzadko.


PanikowaNevcia_xD - 15/4/2011 godz. 09:25

A ja ponarzekam na brak neta.
I nawet nie mam czasuw chodzić na forum. ;/
Teraz sobie siędzę na infie i korzystam, ale zaraz dzwonek...

Przynajmniej egzaminy gimnazjalne mam sa sobą.


waris - 15/4/2011 godz. 19:44

wrr boże jak ja nienawidzę sklepów zoologicznych!tylko kasa się liczy, sprzedają te maleńkie króliki,które jeszcze powinny być z matką po to by tylko jakieś nawiedzone mamusie ze swoimi córeczkami je kupiły bo są małe a później do kosza................


jazz - 15/4/2011 godz. 20:50

tak strasznie zawiodłam się na przyjaciółce że płakałam pół dnia ( ( (


jazz - 17/4/2011 godz. 17:02

dlaczego ludzie nie mówią sobie wprost o miłości !!! tylko cierpią w samotności ,albo popełniają jakieś desperackie kroki !!!
wszystko byłoby prostsze gdybyśmy mówili szczerze o uczuciach.


cienkun - 17/4/2011 godz. 17:13

Bo Swiat nie patrzy dobrze na okazywanie sobie uczuć, a ludzie, nie wiem czemu, chcą się koniecznie do tego Swiata dostosować.


Bellis_perennis - 17/4/2011 godz. 17:19

Cienkun Ty się lepiej pocieszaniem nie zajmuj.

Jazz tak to już jest, że mówienie o uczuciach zawsze jest najtrudniejsze...


annadagmara - 18/4/2011 godz. 15:26

Mąż chory. Ciężko, obłożnie chory. Od wczorajszego wieczoru walczy o życie a ja muszę przy nim siedzieć i wyrywać go ze szponów śmierci. Leży teraz biedny, trawiony gorączką. A ta gorączka najgorsza.... wacha się od 37.2 do 37.8.
Nie wiem czy jeszcze jest sens wzywać karetkę, czy może od razu lecieć po czarny welon.


rubia - 18/4/2011 godz. 16:47

Annadagmara, serdecznie współczuję. Mój parę razy w miesiący jest w stanie krytycznym z powodu skaleczenia się w palec.


Tess - 22/4/2011 godz. 15:39

Mam coraz mniej czasu na napisanie dwóch rozdziałów pracy licencjackiej a nie chce mi się tak bardzo, jak jeszcze nigdy. Ja chcę wakacje...


sunflower_ren - 22/4/2011 godz. 17:57

A ja nie mogę znaleźć pracy Jak tak dalej będzie czeka mnie przeprowadzka ;/


fasolencja - 22/4/2011 godz. 18:22

Wiem o czym mówisz - szukałam pracy przez pół roku. Wszędzie szukają młodych ludzi, jeszcze studiujących, z doświadczeniem w jakiejś specjalistycznej dziedzinie i z pełną dyspozycyjnością. Dobra strona jest taka, że czasem można się pośmiać z ogłoszeń zamieszczanych w internecie , np. atrakcyjną studentkę do biura, pannę zatrudnię, tudzież studentki do pracy na wideoczatach z obcokrajowcami
Bądź dobrej myśli i póki co bierz coś dorywczego - jakieś inwentaryzacje itd.


hipiska - 22/4/2011 godz. 21:05

Źle się czuję, nic mi się nie chce, jestem w kompletnym polu w przygotowaniach do matury. Jestem zła na siebie, że nie potrafię wziąć się w garść. Nie mam siły.


PanikowaNevcia_xD - 27/4/2011 godz. 17:08

Szukam lekarstwa na złamane serce.


Fatty - 27/4/2011 godz. 17:19

Zostać strzygą. Strzygi mają serca dwa.

A tak serio: leczniczy jest czas i bardzo lecznice jest zaangażowanie w jakieś zajmujące zajęcie: działa jak plasterek z lekką emulsją do ran gojenia.


annadagmara - 27/4/2011 godz. 17:46

quote:


A tak serio: leczniczy jest czas i bardzo lecznice jest zaangażowanie w jakieś zajmujące zajęcie: działa jak plasterek z lekką emulsją do ran gojenia.

Popieram całkowicie najlepiej jak zajęcie sprawia przyjemność. Może masz jakieś hobby które musiałaś zawiesić ze względu na sercołamacza? Takie pomaga podwójnie.
Dodatkowo działają typowo kobiece pocieszacze: fryzjer, maseczka itd. Może jakaś drobna zmiana wyglądu? Nic radykalnego, zmiana koloru lakieru do paznokci potrafi zdziałać cuda.


PanikowaNevcia_xD - 27/4/2011 godz. 17:53

Dzięki dziewczyny! ^^ Jeszcze to przemyślę, coś powinno się znaleźć.
Może jeszcze jakieś rady? xD


annadagmara - 27/4/2011 godz. 18:01

quote:

Może jeszcze jakieś rady? xD

Jedna. Skuteczna, kontrowersyjna i nie dla estetek. Chcesz?


Bellis_perennis - 27/4/2011 godz. 18:01

Mnie na różne smutki pomaga wieczór spa coś w stylu jak pisała AnnaDagmara ale tak porządnie: peeling, gorąca kąpiel z pachnącym i aromatycznym płynem. Wszystko dla ciała i duszy. Do tego może być maseczka, jakaś zmiana fryzurki, może jakiś nowy drobiazg? Mogą to być zwykłe kolczyki albo lakier do paznokci. A przed tym wszystkim ja tam lubię się poruszać. Kąpiel w olejkach eterycznych jest o niebo lepsza po solidnym wysiłku. Ale jak tam kto lubi A na sam koniec jak już będziesz cudna i pachnąca wypad z koleżanką. Ot na zwykłe lody ale żeby pogadać. Sposobów jest mnóstwo
Normalnie chyba sobie bez okazji zrobię taką aromatyczną kąpiel...

quote:
Jedna. Skuteczna, kontrowersyjna i nie dla estetek. Chcesz?

Hej hej ja też chcę wiedzieć!

[edytowane 27/4/2011 od Bellis_perennis]


annadagmara - 27/4/2011 godz. 18:17

Proszę: idziemy do zaprzyjaźnionej stajni ( to przecierz oczywiste, że każdy taką ma ), i oferujemy sprzątniecie boksu. Czyli wybieranie gnoju widłami. Samo w sobie ustawia odpowiednio hierarhię wartości, a dodatkowo można sobie wyobrażać dowolną rzecz na temat sercołamacza. (koleżanka z pracy kiedy zostaje porzucona wyobraża sobie że ukochany do niej wróci jak wybierze wszystko do zera- dwukrotnie porzuciła widły z okrzykiem " a w d... go mam").
Sprawdzone nawet na "niekoniarzach" Działa, i zasoby środków terapeutycznych nieograniczone.


Bellis_perennis - 27/4/2011 godz. 18:43

Haha no rzeczywiście pojechałaś ostro biorąc pod uwagę ilość energii którą potrafię mieć w sobie jak jestem wściekła to mogłabym wypolerować szczoteczką do zębów wszystkie stajnie w Wielkopolsce Ale na razie nie ma potrzeby


lekki123 - 27/4/2011 godz. 19:01

Mozna sie jeszcze zakochiwac tak troche w innych osobach to naprawde pomaga zapomniec o tej osobie, po czyms takim to najwazniejsze jest wyjscie z domu i poznawanie innych nowych ludzi.

Glowa do gory Newcia wszystko bedzie dobrze i najwazniejsze pomysl, ze w tym wszystkim to wlasnie ta druga osoba stracila kogos wartosciowego - Ciebie, to tez pomaga


PanikowaNevcia_xD - 27/4/2011 godz. 21:11

Kochani, dziękuję Wam wszystkim! ^^
Annadagmaro, świetny pomysł, ale stajni zaprzyjaźnionej nie mam... xDD


an - 27/4/2011 godz. 21:27

quote:
Szukam lekarstwa na złamane serce.
ja też I sposobu na odkochanie się
Ale do rzeczy.
To jak się przeżywa jakieś wydarzenia zależy od osobowości, ja niestety zawsze bardzo ciężko przechodziłam takie historie. Ostatnio już bardziej staram się korzystać z doświadczeń (mam swoje lata i doświadczenia w tym zakresie, więc trochę już można z czego).
Dodatkowo ponieważ zdawałam sobie sprawę, że na pewno będzie załamanie i głębsza depresja się czai, postanowiłam temu zapobiegać. Stosuję od jakiegoś czasu naturalny suplement antydepresyjny. Postanowiłam wypróbować tryptofan w formie przetworzonej czyli 5-HTP - z tego następnie tworzy się serotonina. Zrobiłam tylko jeden błąd, że w pewnym momencie przerwałam suplementowanie na około 2 miesiące (jeszcze przed tym najgorszym), bo zdawało mi się, że mam objawy uboczne (ale musiałam sobie je wmówić, bo teraz biorę większą dawkę i żadnych nie ma).
No i sama nie wiem, czy w końcu zaczęło działać, czy jeszcze wzmocniło ten efekt to, że mam ostatnio myśl, że dobrym sposobem będzie (wiem, że nie dobrym, ale w tej sytuacji warto chociaż udawać) zainteresować się kimś innym, nawet niepoważnie, nie angażując się. Oczywiście może mi się tylko wydaje, że jest lepiej ale warto to przetestować (mam na myśli naturalny środek antydepresyjny)
Ten suplement jest nieszkodliwy. Zanim zaczęłam go stosować, czytałam o nim - o wynikach badań naukowych w których były pozytywne efekty. Oczywiście każdy jest inny i nie na wszystkich to samo działa.
Jakby ktoś chciał więcej inf, to służę pomocą.
Pozdrawiam

[edytowane 27/4/2011 przez an]


jazz - 27/4/2011 godz. 22:29

lekarstwo na złamane serce mówicie????

moja przyjaciółka znalazła takowe,
mianowicie 5 tyg temu poznała kogoś i za miesiąc wychodzi za niego za mąż
boszzzzzzzzzzzzzz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

ja przez nią po nocach nie śpię już nie wiem co mam jej mówić i co mam jeszcze zrobić ????
dziewczyna oszalała a ja jestem bezradna i nie wiem jak jej pomóc (zaznaczam że nie jest to pierwszy podlotek ma 30 lat)


Lily - 27/4/2011 godz. 22:52

A są jakieś wątpliwości co do pana młodego?
Wiesz, tak naprawdę staż narzeczeński nie decyduje o trwałości małżeństwa. Nie sposób przewidzieć, czy im się ułoży, czy nie, nawet gdyby się spotykali przez 2 lata. Kiedyś małżeństwa były aranżowane i też niekoniecznie nieszczęśliwe. Ja bym się nie wtrącała...


jazz - 27/4/2011 godz. 23:06

też bym się nie wtrącała gdybym nie usłyszała tekstu pod tytułem
"gdyby tylko (pan x) się odezwał to odwołuje wszystko "

kochani jak można poznać kogoś w 5 tyg?! próbowałam sobie to wyobrazić i nie ogarniam
nie ogarniają wszyscy którym o tym mówię ,
ona kocha jednego a za drugiego wychodzi za mąż !!!


an - 27/4/2011 godz. 23:19

quote:
też bym się nie wtrącała gdybym nie usłyszała tekstu pod tytułem
"gdyby tylko (pan x) się odezwał to odwołuje wszystko "

kochani jak można poznać kogoś w 5 tyg?! próbowałam sobie to wyobrazić i nie ogarniam
nie ogarniają wszyscy którym o tym mówię ,
ona kocha jednego a za drugiego wychodzi za mąż !!!


Jedyne co mi się w takiej sytuacji nasuwa, to namówić ją na rozmowę z psychologiem, chociaż przypuszczam, że nie będzie chciała.
Uważam, że skoro nadal to tamten poprzedni jest najważniejszy, to może co najmniej skrzywdzić tego nowego, może tez i siebie jeśli po czasie stwierdzi, że to był błąd. Jest możliwe, że się w tym nowym zakocha, a uczucie do poprzedniego z czasem przejdzie, a nawet zamieni się w mało przychylne, że ten nowy związek zacznie się rozwijać. Ale nie wiemy co siedzi w jej psychice.
Ten ślub może być taką 'nieudolną' próba ratowania się przed totalnym załamaniem, udowadnianie sobie, że ktoś jest mną zainteresowany... Może też ona tym ślubem chce się w pewnym sensie odegrać (o ile poprzednia miłość wie o nowym i o ślubie) - pokazać poprzedniemu, że ją traci, oczekując, że on zmieni zdanie.
A może źle to zinterpretowałam, nie wiem z jakich powodów poprzednie uczucie nie miało szans.


[edytowane 27/4/2011 przez an]


jazz - 27/4/2011 godz. 23:33

an piszesz dokładnie to o czym ja cały czas myślę !!!!!!!!!!!!!!!!
potrzebowałam upewnienia się czy jednak się nie mylę DZIĘKUJE

niestety na wizytę u psychologa nie da się namówić już nawet proponowałam jej zbadać poziom hormonów ale nic nie trafia
jeśli tylko mówię to czego ona nie chce słyszeć to udaje że tego nie słyszy i już !

olałabym to wszystko ale jest to osoba mi bardzo bliska i nie mogę patrzeć spokojnie jak się pogrąża ;(


an - 28/4/2011 godz. 00:05

Chociaż ... właśnie mi się przypomniało. Miałam tak, że szukałam kogoś nowego, znalazłam go, przechodziłam przez zauroczenie tym kimś nowym, nie mogąc jednocześnie do końca pogodzić się z nieszczęśliwym zakończeniem poprzedniego uczucia, łudząc się jeszcze, że może coś się zmieni - tak było w początkowej fazie - tj tego pierwszego zauroczenia nowym. Później w końcu w tym "nowym" się na dobre zakochałam.
Dużo zależy od tego w jakim stopniu ten ktoś nowy "jest w naszym typie". Jeśli jest nim zafascynowana, to oczywiście może się to pogłębić i zmienić w to największe uczucie. Ale też tak szybkie sformalizowanie związku jest łapaniem okazji jaka się nadarzyła, żeby nie przepadła w razie czego. Jeśli okaże się nieporozumieniem, to rozstanie będzie bardziej skomplikowane. Oczywiście w fazie zauroczenia się o rozstaniu nie myśli Ale jeśli jest zakochana naprawdę i on tez, to kto wie
Chyba namieszałam teraz


PanikowaNevcia_xD - 28/4/2011 godz. 04:50

Jazz, musisz koniecznie z nią porozmawiać! Jeśli ten "Pan X" by się nagle odezwał, to ta dziewczyna tylko zrani tego drugiego... A nawet jeśli się nie odezwie, to ten związek może okazać się totalną porażką...
No i 5 tygodni to za krótko, by od razu brać ślub...


jazz - 28/4/2011 godz. 09:44

no byłoby to żałosne gdyby odezwał się np 2 tyg przed ślubem ,a ona odwołała by wszystko ,najbardziej ucierpi wtedy ten nieszczęsny dzieciak(jest od niej młodszy 6lat)
zastanawiam się co to będzie ,i już się poddaje bo próbowałam wszystkiego

.dzięki że mogę się wyżalić potrzebowałam tego.
cóż pozostało mi tylko szukać kiecki na tą porażkę roku;/


Bellis_perennis - 28/4/2011 godz. 09:48

Mnie się w ogóle wydaje, że ona to wszystko robi tylko i wyłącznie aby wzbudzić zazdrość byłego licząc, że wróci z podkulonym ogonem.


annadagmara - 28/4/2011 godz. 10:04

Może ma nadzieję, że X wkroczy w momencie wygłaszania formuły "Ktokolwiek zna powody, dla których tych dwoje nie może zawrzeć małżeństwa, niech mówi teraz lub niech zamilknie na wieki"....
Może powiedz jej, że w Polsce tej formuły się nie wygłasza....


waris - 28/4/2011 godz. 19:24

ślimaki na działce zjadły mi cukinię i dynięznów będę musiała sadzić


jazz - 28/4/2011 godz. 19:34

to przynajmniej teraz są najedzone i szczęśliwe
(w każdej sytuacji staraj się znaleźć dobre strony)


waris - 28/4/2011 godz. 19:39

jak kocham zwierzęta to one są straszne to te bez domków, mogły chociaż po jednym zostawić ale w sumie nie zjadły mi szpinaku


jazz - 28/4/2011 godz. 20:58

też nie cierpię tych oślizgłych bez domków
ale grunt że szpinak masz szpinak jest najlepszy na świecie


waris - 28/4/2011 godz. 21:00

no właśnie wiem tylko nie wiem dlaczego wiele osób go nie lubi


jazz - 28/4/2011 godz. 21:02

nie martw się więcej dla nas jak inni nie jedzą

i z marudnika zrobił się weselnik


waris - 28/4/2011 godz. 21:05

nie wiedzą co tracą


Fatty - 29/4/2011 godz. 08:35

Ja natomiast uważam, że pomrowy i śliniki luzytańskie( czyli oślizgłe bez domków) są urocze.


quote:
szpinak jest najlepszy na świecie


zrobiłam kiedyś zapiekankę ziemniaczano-szpinakową - do tej pory żal mi tych ziemniaczków Przez ohydny szpinak same smak zmieniły, danie wylądowało w koszu - calutkie, wraz z podsmażonymi na złoto kartofelkami


Lily - 29/4/2011 godz. 08:37

Jaki ohydny szpinak? Żartujesz prawda?


waris - 29/4/2011 godz. 08:41

to zależy jakiego użyłaś??najlepszy do zapiekania jest świeży, a nie mrożony zmielony
a inaczej byś mówiła jakbyś sobie nasadziła różne warzywka,a one wszystko zjadły w tamtym roku była plaga


Bellis_perennis - 29/4/2011 godz. 08:53

Niech mnie ktoś zmusi do pisania mgr bo... siedzę i nic nie robię od kilku dni tylko szperam w necie a powinnam pisać. Analizy mam już skończone. Tylko przelać na papier.

A od szpinaku wara! Szpinak niczym ambrozja jest


an - 29/4/2011 godz. 08:55

To ja się do czegoś przyznam - szpinak pierwszy raz skonsumowałam 2 lata temu (a mam już trochę lat), znajoma zaproponowała coś ze szpinakiem - z puszki. No i nie było straszne A tak bardzo zawsze bałam się jego smaku Ale rzeżuchy bym nie zjadła, jej zapach mnie odrzuca.
Z wieloma rzeczami tak mam, że jeśli w dzieciństwie nie poznałam smaku, to trudno mi się przekonać do spróbowania. Tak miałam np z kiwi albo jeszcze niedawno z różnymi melonami, ale się przełamałam Albo niektórych nieznanych owoców nie kupuję, bo nie wiem nawet czym są i co w nich jest jadalne, a co nie




waris - 29/4/2011 godz. 08:57

rzeżuchę też lubię jakaś dziwna chyba jestem
Bellis co masz zrobić jutro zrób dzisiajwięc bierz się do roboty im szybciej zaczniesz tym szybciej skończyszpowodzenia na obronie


Bellis_perennis - 29/4/2011 godz. 09:02

No właśnie obrona to następny powód do narzekania. Kto to wpadł na pomysł aby pytać nie z tematu pracy. Dostanę pytanie z fizjologii albo biochemii i co zrobię? Uśmiechnę się i powiem, że nie wiem Moja uczelnia ma coraz bardziej "genialne" pomysły. Gdyby chociaż podano nam zakres materiału, jakieś zagadnienia ale co mam przypominać sobie całe 5 lat nauki?

I nie dziękuję coby nie zapeszać.

[edytowane 29/4/2011 od Bellis_perennis]


Fatty - 29/4/2011 godz. 21:15

quote:
Jaki ohydny szpinak? Żartujesz prawda?



widocznie większość z Was ma coś z Popeye, ja natomiast szpinaku nie przyswajam, brrrr....


waris - 29/4/2011 godz. 22:23

coś ostatnio chodzę za późno spać


waris - 1/5/2011 godz. 09:30

pogoda mnie dobija


PanikowaNevcia_xD - 1/5/2011 godz. 10:06

Waris, a jaka jest u Ciebie pogoda?


waris - 1/5/2011 godz. 10:21

pada deszcz


annadagmara - 1/5/2011 godz. 11:04

Pogoda super do jazdy.
Ja zapomniałam, że jest długi weekend i w piątek zamiast jechać do hurtowni, zamówiłam karmę dla psa przez internet. Zostałam bez kasy na psie żarcie (zrobiłam już przelew), i bez karmy, którą dostarczą pewnie w środę. Wrr...


PanikowaNevcia_xD - 1/5/2011 godz. 13:26

Waris, ja kocham deszcz! <3
Annadagmaro, współczuję...
Mi za to coś dzieje się ze skórą i nie mam pojęcia, co to. ;/


waris - 1/5/2011 godz. 13:39

PanikowaNevcia_xD, ale jak tak dalej będzie padać to mi wszystko co zasadziłam albo mi zjedzą ślimaki,albo mi pognije dlatego mam już dość dego deszczu
Może masz uczulenie na jakiś kosmetyk???


PanikowaNevcia_xD - 1/5/2011 godz. 15:38

Jak tak, to rozumiem, że masz go dość...
Myślałam, ale w tym przypadku by wchodził w grę tylko krem z filtrem 50+ z Ziaji, ale on jest dla dzieci, no i rok temu tego nie miałam.
A jeśli pomyślę o waniliowym mleczku do ciała z Yves Rocher, to od razu odpada, bo na twarzy go nie używam, a troszeczkę na twarzy też mam... ;/


annadagmara - 1/5/2011 godz. 17:00

quote:
..
Myślałam, ale w tym przypadku by wchodził w grę tylko krem z filtrem 50+ z Ziaji, ale on jest dla dzieci, no i rok temu tego nie miałam.
/
Czemu używasz takiego wysokiego filtra? Akurat w tym produkcie składniki są "ciężkie" i mogą osobie w Twoim wieku "pozatykać" pory- stąd możliwa wysypka. A jeżeli masz krem z zeszłego sezonu to nawet jeżeli jest "w dacie", to lepiej go juz nie używać.
Ps. pies do środy na ryżu i marchewce...


PanikowaNevcia_xD - 1/5/2011 godz. 18:46

Biedny piesio... Ale powinien wytrzymać.
No bo... Nie znoszę opalenizny... To trochę próżne, ale lubię bladość. No i jak jestem tak blada, to trochę boję się tak bez niczego wystawiać.
A dlaczego nie powinnam zeszłorocznego używać?


annadagmara - 1/5/2011 godz. 19:09

Świetnie, białość skóry dowodzi "wysokiego pochodzenia"
Tylko 50 to bardzo wysoko założę się że 30 to max czego potrzebujesz (zwłaszcza w Polsce).
YR ma dobre i bardzo "lekkie" filtry, więc jeżeli upierasz się przy 50 to lepiej z tej firmy.
Są droższe od ziaji ale polecam mój patent: wybieram się do YR pod koniec sierpnia, kupuję kilka kremów od 15 do 50 w cenie co najmniej 50% niższej niż zazwyczaj. Nie otwieram, w domu pakuję je do lodówki, i w kwietniu kiedy w sklepach pod tym względem pustki, mam już wszystko pod ręką.
Dlaczego nie powinno się używać kremu z zeszłego roku? Ponoć coś niedobrego dzieje się z filtrami ok pół roku od otwarcia. Rada pochodzi z TVN Style (pani dermatolog się wypowiadała), niestety nie słuchałam uważnie, ale jeżeli to ważne to mogę poszukać po necie tej wypowiedzi.


an - 1/5/2011 godz. 19:13

quote:
No bo... Nie znoszę opalenizny... To trochę próżne, ale lubię bladość. No i jak jestem tak blada, to trochę boję się tak bez niczego wystawiać.
Ale wiesz, że w ten sposób (choćby przez używanie filtrów anty uv) uniemożliwiasz sobie metabolizm witaminy D w skórze? W tej sytuacji powinnaś suplementować tę witaminę cały rok, z samych jajek czy produktów mlecznych nie da się zapewnić odpowiedniej dawki. (a jej niedobór wpływa na zaburzenia nastroju)
quote:
A dlaczego nie powinnam zeszłorocznego używać?
Czasami takie kosmetyki się psują.
W ten sposób dostałam kiedyś ostrej reakcji alergicznej.


PanikowaNevcia_xD - 1/5/2011 godz. 19:33

Dzięki za rady!
Aniu, domyślam się, dlatego suplementuję. Na razie mlekiem sojowym z Alpro Soi, ale czegoś lepszego szukam.


waris - 2/5/2011 godz. 20:11

w czwartek w Krakowie ma padać deszcz po prostu super niby 0,1mm,ale zawsze coś w maju żeby śnieg padał !już mam dość tej beznadziejnej pogody!


mary - 5/5/2011 godz. 09:10

nie dostałam wymarzonej pracy, mimo kwalifikacji i wielkiej chęci kontaktu z nietoperzami :/
jakby nieszczęść było mało, dziś udupiłam zaliczenie cw z botaniki i chcąc niechacac chyba będę musiała zlorzyc podanie o komisa lub jakoś dogadać sie z prowadzącymi, co nie będzie łatwe. Laptop mojego chłopaka padł i będę musiała się swoim podzielić.
kończy mi się kasa i ogólnie jest nie ciekawie.

Zna ktoś jakąś organizacje która potrzebuje wolontariuszy we Wroclawiu. najlepiej jeśli nie trzeba wiele umieć i można wybrać sobie godziny "pracy" bez większych grafików. muszę się czymś zając bo zwariuje.


Bellis_perennis - 5/5/2011 godz. 09:25

A spróbuj w stowarzyszeniu dla natury wilk. Bo oni są chyba ze śląska i można się załapać na fajny wolontariat. Wydaje mi się, że u nich można się wiele nauczyć.
Możesz poszukać też wolontariatu w jakiejś organizacji na rzecz zwierząt domowych. Tam prawie zawsze chcą wolontariuszy.

Powodzenia w szukaniu biologicznej pracy bo wiem, że trudno o taką

[edytowane 5/5/2011 od Bellis_perennis]


mary - 5/5/2011 godz. 09:29

dzieki


Mokosz13 - 5/5/2011 godz. 19:25

To ja dzisiaj ponarzekam, że mam za mało czasu...doba powinna mieć 48 godzin! Przez brak czasu nie wiem nawet w co ręce włożyć tzn. wiem w kieszenie, ale to nic mi nie pomoże. Przez ten cholerny brak czasu nie mogę nawet uczestniczyć w tygodniu weganizmu w Toruniu! :/ Marzy mi się święty spokój!


MannaPoranna - 5/5/2011 godz. 19:56

Kilka dni temu straciłam moje jedyne źródło dochodu (oprócz małego stypendium, ale jeszcze tylko na maj i czerwiec..), czyli pracę w której robilam od ponad trzech lat.
Dlaczego?
Ano po prostu, przecież umowa wygasła. O co mi chodzi?
Przecie kryzys w firmie jest (k*wa ten rzekomy kryzys jest wszędzie, moja psychika go już w ogóle totalnie podłapuje).
Do tego mam nieopłacone dwa miesiące uczelni i nie mam z czego jej opłacić, a do tego musze sobie doliczyć koszty poedjścia do tego je*anego licencjata. który kosztuje 500 zł! (jak nietrudno się domyślić: nie mam).
Z pracą licencjacką jestem obecnie w totalnie czarnej d*pie, gdyż za chwilę powinnam już ją cała mieć gotową, a ja dopiero zaczęłam drugi rozdział. Nie mówiąc już o tym że nasza szacowna jaśniepani promotorka ma nas również w totalnej d*pie i nawet na maile nie raczy odpisywać ! (już się nie mogę doczekać, gdy na 2 dni przed terminem złożenia prac dostanę od niej maila z tysiącem poprawek do wprowadzenia!)
Nienawidzę swojej grupy, która stanowi bandę rozpieszczonych, bezmózgich, tępych dzieciaczków bogatych rodziców, które sobie co roku jeżdża ot tak do Chin, bo mają takie widzimisię, bo im "Starzy" (cytat, ja tak nie mówię) za to płacą!
Nienawizę tej jeb*nej niesprawiedliwości, w której ja od dwóch prawie 3 lat zapieprzam po to aby pogodzić pracę z dziennymi zajęciami, i żeby móc wyjechać na jeb*ane stypendium, a i tak nadal mnie na to nie stać!
Nienawidzę tego, że mimo że chcę się uczyć, to nie mogę poświęcić na to tyle czasu ile bym chciała, bo non stop ostatnio myślę tylko o tym za co się utrzymam, bo tak to ku*wa jest gdy się nie ma bogatych "Starych"!
Nienawidze tego chorego systemu panującego w naszym pięknym kraju, który sprawia że moja Mama po ponad 30 latach pracy, gdy teraz ją straciła, nie ma nawet prawa do jakiegokolwiek zasiłku! Na jakieś 3 lata przed emeryturą!
I tego, że z naszą jeb*ną służbą zdrowia, człowiek prędzej zdechnie, niż dostanie się do jakiegokolwiek specjalisty, a lekarz robi łaskę że w ogóle się człowiekiem zajmie. Nienawidzę tych kolejek do lekarzy i wiecznie stękających na swój los pieprzonych emerytów. Nienawidzę tego, że to co mi się należy z tytułu mojego stanu zdrowia jest z każdej strony mi non stop obcinane i odbierane!!
Tego, że w tym zas*anym kraju NIC mi nie przysługuje.
I jeszcze tego, że wszystko drożeje, a moja wypłata jest z roku na rok coraz niższa.
Wszystko mnie wku*wia!! Mam dość dość dość!
Napiłabym się czegoś mocniejszego, ale nie mam za co!


Lily - 5/5/2011 godz. 20:03

Manna , współczuję, rozumiem...


fasolencja - 5/5/2011 godz. 21:01

Manna, a gdzież to takie cuda w tym kraju jak płatne studia dzienne?


jazz - 5/5/2011 godz. 21:02

ile nienawiści ,ale jakie to prawdziwe wszystko -przykro mi

osoba która przez 5 lat (nazywała się moją "przyjaciółką") z powodu expresowego zakochania i expresowego ślubu totalnie mnie olała i już dla nie j nie istnieję

im mniej osób kochasz tym mniej cierpisz .... niestety taka prawda


Bellis_perennis - 5/5/2011 godz. 21:08

Manna współczuję... a Ty jesteś na WSB?

Mnie czeka w tym miesiącu bieganie po lekarzach. Znam ten ból. Najgorsze są komentarze starych bab w stosunku do mnie. Jakbym nie miała prawa chorować bo jestem młoda.

[edytowane 5/5/2011 od Bellis_perennis]


MannaPoranna - 5/5/2011 godz. 21:22

fasolencjo , na prywatnych uczelniach.. (wciąż żałuję wyboru, ale niestety okoliczności mnie do tego zmusiły). A będąc na tej uczelni to ja bym mogła jeszcze o wieeelu cudach opowiedzieć!

Lily, jazz, dzięki..

Bellis_perennis , ja na WSJO jestem.. (ostrzegam: cokolwiek by się działo w Waszym życiu, trzymajcie się od tej pseudo uczelni -z-daleka-)

A co do starych bab i ich komentarzy.. doskonale wiem o czym mówisz.. "A ta młoda to też chora??".. nie kurde, jestem u lekarza bo mi rozrywek brak

I jeszcze ich perfidne oddechy na mym karku, gdy siedzę w tramwaju, a siedze bo tak bo nie mogę długo stać i co! Nasze społeczeństwo jest takie ograniczone!


A tak btw. JAZZ, mi też się właśnie 5letnia przyjaźń sypie. Osoba, w którą wierzyłam najmocniej na świecie, robi teraz takie rzeczy, że patrzeć na to nie mogę. A komentować też już nie mam siły.
Dodam że 'przyjaźń' to dla mnie bardzo mocne słowo, obdarzyłam nim jedną osobę w moim życiu. Właśnie tą :|

[edytowane 5/5/2011 od MannaPoranna]


Bellis_perennis - 5/5/2011 godz. 21:26

Bogu dzięki ja już kończę edukację a na koniec moja uczelnia chce nam dokopać i eksperymentuje na nas...
Manna jeśli będziesz na sobotnim spotkaniu to pogadamy chyba bo mamy wspólne tematy- zdrowie hihi jakbyśmy były na emeryturze/rencie

[edytowane 5/5/2011 od Bellis_perennis]


MannaPoranna - 6/5/2011 godz. 12:43

No zobaczymy :)

Taaaa, jak to ja zawsze mówię: "My, emeryci tak mamy.." -.-


tru - 6/5/2011 godz. 13:56

quote:
Napiłabym się czegoś mocniejszego, ale nie mam za co!

Przynoszę na jutro 2 wina.


rubia - 6/5/2011 godz. 18:17

Od dziś się odchudzam ( Zaplanowałam sobie zrzucenie 5 kg w dokładnie trzy tygodnie, ale 4kg też mnie ucieszą- mam niezłą przemianę materii, więc jest to do zrobienia (kiedyś zrzuciłam 12 kg w 6 tygodni). Najgorsze pokusy? Pieczywo, makarony, ser i nieregularne posiłki (słodyczy nie tykam). Najgorszy wróg? Lenistwo i zdradzieckie koleżanki= brak ruchu.


annadagmara - 6/5/2011 godz. 19:07

Trzymam kciuki. Ja się teoretycznie zbieram do diety. Konsekwentnie od jutra.


MannaPoranna - 6/5/2011 godz. 19:08

quote:
Przynoszę na jutro 2 wina.



Bellis_perennis - 7/5/2011 godz. 17:39

Czy można mieć alergię na materiały z lnu? Jeśli tak to mam alergię na moje ukochane, nowe spodnie


annadagmara - 7/5/2011 godz. 18:45

Bellis wypierz je co najmnej dwukrotnie i porządnie wypłucz.Najprawdopodobniej to reakcja na środek którym "sypana" jest odzież i pościel na czas transportu.


Bellis_perennis - 7/5/2011 godz. 18:53

Prałam je ale jestem pełna nadziei, że masz rację bo chyba się zapłaczę. Nigdy wcześniej nie miałam takiego problemu.


tru - 9/5/2011 godz. 20:35

Nie mam zmywarki


xxl - 9/5/2011 godz. 22:04

Wymieniłeś/przerobiłeś na pralkę?


Tess - 10/5/2011 godz. 20:29

A ja miałam wczoraj głupią sytuację, bo dostałam prezent od koleżanek z uczelni, między innymi naszyjnik z... rzemykami. No nie pomyślały kompletnie, ale już nic nie mówiłam, przecież nie będę robiła wyrzutów ludziom którzy właśnie mnie obdarowują.
Aż mi się dzisiaj w nocy śniło że jem sushi i dopiero gdy kończyłam zorientowałam się, że tam rybki w środku są! Może to moje sumienie się odezwało...


tru - 10/5/2011 godz. 20:53

quote:
Wymieniłeś/przerobiłeś na pralkę?

Nie Człowiek zawsze chce to czego nie ma


jazz - 10/5/2011 godz. 22:00

wielka kłótnia z rodzicielką i cały dzień martwej ciszy z fochami!!!!!!!!!!a taki piękny dzień był i słoneczko


waris - 11/5/2011 godz. 09:33

francowate kleszcz wbił się klementynie w nos czeka mnie dziś weterynarz


Bellis_perennis - 11/5/2011 godz. 09:40

A jakiego używasz środka na kleszcze?
Ja takiego http://www.fiprex.pl/
Mam psa od 12 lat i mieszkam przy lesie. Kiedyś zdarzało się że wyciągałam mu po 10-20 kleszczy w ciągu jednego dnia! Teraz góra 1-2 w tygodniu. Polecam.


waris - 11/5/2011 godz. 09:52

królik mi złapał kleszcza


Bellis_perennis - 11/5/2011 godz. 09:57

To nieco zmienia postać rzeczy nasz wet z którym mamy zajęcia mówił aby takich zwierzaków raczej nie wypuszczać ale... Jak jest tak ciepło to jak tu zwierzakowi nie pozwolić pohasać?


waris - 11/5/2011 godz. 10:02

no,ale....najważniejsze że są zaszczepione,ale wstręciuch w nos się jej wbił


PanikowaNevcia_xD - 15/5/2011 godz. 13:56

Brzuch boli jak cholera. Poniżej żołądka. Nie mam miesiączki. Zaniepokojeni rodzice uznali, że powinien zbadać mnie lekarz. A że niedziela dziś, to tylko do szpitala.
Przyjęli mnie dopiero w trzecim szpitalu. A bo nieletnia, bo to, bo tamto... W końcu zostałam zbadana. Lekarz stwierdził, że powinnam wziąć No-spę, a jak do jutra nie przejdzie, to do lekarza wtedy.
Przed wyjazdem do szpitala mama mi dała Ibuprom Max. Nie pomógł. Mam mega wyrzuty sumienia. No-spa też je wywoła. ;/
I nie zjem sobie dziś wegańskiego spaghetti...


waris - 15/5/2011 godz. 14:11

PanikowaNevcia_xD a próbowałaś zrobić sobie zimne okłady???
majowy numer vege zaginął na poczcie po prostu mamy tak zajebistą pocztę,że szok!!!!


cienkun - 15/5/2011 godz. 14:14

Próbowałaś rumianku, mięty, melisy? Może coca coli spróbuj?


waris - 15/5/2011 godz. 14:18

widzę,że dużo osób wieży w moc uzdrowicielską coca-coli
nawet lekarka mi kiedyś to zaproponowała


cienkun - 15/5/2011 godz. 14:21

Bo coca cola powstała jako lekarstwo...


PanikowaNevcia_xD - 15/5/2011 godz. 18:56

Coca-coli nie znoszę, o okładach nie pomyślałam, a ziółek w domu nie było. Najważniejsze, że przeszło, szkoda tylko, że wbrew moim przekonaniom...


hipiska - 16/5/2011 godz. 08:03

Ciągle się zamartwiam i nie mogę nad tym zapanować

[edytowane 16/5/2011 od hipiska]


Margott - 16/5/2011 godz. 08:21

Wyjdź na rower, przespaceruj się na świeżym powietrzu, pobiegaj po parku.. mi to pomaga.

Ostatnio niestety mam wręcz odwrotny problem - wcale się nie martwię. 20 maja mam ostatnią maturę, ustną z polskiego, a jeszcze nie mam prezentacji napisanej.. zapowiada się Wielka Improwizacja.


MannaPoranna - 16/5/2011 godz. 12:22

Wyrzyguję już uszami swoją pracę licencjacką :(
Rower i przewietrzenie mózgu wczoraj nie pomogło, po prostu -nie-mogę-już-na-nią-patrzeć-


bułek - 16/5/2011 godz. 15:19

MannaPoranna, miałem podobnie z magisterką. Była jak teściowa - nie mogłem na nią patrzeć, odwlekałem i tylko czas straciłem, bo trzeba było w końcu bronić. Weźmiesz się w garść to szybciej się pozbędziesz ciężaru. Ja wiem po sobie. Teraz mam błogi spokój i zajmuje się nowymi rzeczami .


xxl - 16/5/2011 godz. 18:24

Gust muzyczny moich współlokatorek jest niewyobrażalnie straszliwy.


MannaPoranna - 16/5/2011 godz. 19:29

quote:
MannaPoranna, miałem podobnie z magisterką. Była jak teściowa - nie mogłem na nią patrzeć, odwlekałem i tylko czas straciłem, bo trzeba było w końcu bronić. Weźmiesz się w garść to szybciej się pozbędziesz ciężaru. Ja wiem po sobie. Teraz mam błogi spokój i zajmuje się nowymi rzeczami :).


Bułek... zazdroszczę... ten błogi spokój tak błogo brzmi..
A moja "teściowa" nadal siedzi mi na karku.. i nie chce zleźć...


XXL, znam to !!
Właściwie to moje nawet nie muszą puszczać muzyki. Wystarczy że się odezwą, a mi ręce opadają :D


PanikowaNevcia_xD - 17/5/2011 godz. 06:51

Xxl, szczerd wyrazy współczucia...
Pocieszę Cię tym, że niedaleko mnie mieszka taki ktoś, kto w ciepłe dni otwiera okno i puszcza na cały regulator disco polo...
W tym roku planuję odwet...


waszakicia - 17/5/2011 godz. 07:10

Tyle mnie tu nie było, przyszła i od razu chce narzekać hehhe nie nie nie
siedze w domu i nudze sie...
Dzis wolne od pracy wiec to raczej powod do radosci niz do narzekania
Tylko pogoda nie dopisuje ;/


Margott - 17/5/2011 godz. 08:12

Jeszcze jak mieszkałam w internacie, to był koszmar. Jak tylko kierowniczka wychodziła, jakieś stuknięte małolaty z pokoju obok puszczały techno tak głośno, że aż szyby drżały, po prostu miodzio.
Raz tak miałam gdzieś koło północy. Spałam już, a te wyleciały ze swoim techno. Ja niewiele kontaktując, wymacałam na stoliku pierwszą płytę, jaka mi się nawinęła, i w ramach odwetu także puściłam na cały regulator. Okazało się, że były to kolędy.
Tiaa.. kolędy w marcu i to jeszcze z pokoju ateistki i agnostyczki. Dzień później załatwiłam od kolegi z klasy lubującego się w nagłośnieniu porządniejsze głośniki, i jak tylko spróbowały znowu wyjechać z techno, ja je skutecznie przytłumiłam płytą Behemota niegdyś pożyczoną od sąsiada. Więcej już nie próbowały nawet.


cienkun - 17/5/2011 godz. 08:15

quote:
Okazało się, że były to kolędy


Fatty - 18/5/2011 godz. 17:25

Zginęła mi ryba.

Przez wzgląd na wielkość miała immunitet na bycie zjedzoną, być może pożegnała się z tym światem - ale w akwarium jej nie mogę znaleźć.

Jeżeli wyskoczyła to będzie klops - pomijając to, że zwierzątka szkoda, to ja koło akwarium mam bajzel pierwsza klasa, mogę jej w porę nie odnaleźć...


Bellis_perennis - 18/5/2011 godz. 17:28

Nie ma to jak ludzka zawiść.
Ktoś okrada moim rodzicom ogród. A ogródek zadbany, wypielęgnowany... W zeszłym roku ktoś nam ukradł wszystkie gruszki a teraz padło na kwiatki.
Najśmieszniejsze jest to, że gdyby ta osoba była uczciwa i zapytałaby to moja mama chętnie by się podzieliła ale widać łatwiej komuś ukraść niż poprosić


annadagmara - 18/5/2011 godz. 17:40

Ogrodniczy przesąd głosi, że "proszone" się nie przyjmie. Kradzione ponoć przyjmuje się najlepiej. Wiem, że to słabe pocieszenie ale to oznacza, że ktoś uważa Twoich rodziców za mistrzów sadzenia.

[edytowane 18/5/2011 od annadagmara]


Bellis_perennis - 18/5/2011 godz. 18:28

Owoce gruszki też?
No cóż...taki świat.

Aha i jeszcze jedno. Przeszłam chyba zatrucie pokarmowe lub jakąś wirusówkę. Ale żyję i mogę już jeść w miarę normalnie.


Fatty - 18/5/2011 godz. 19:34

Moja kuzynka jakiś czas temu tez przechodziła zatrucie pokarmowe... okazało się, że to "zatrucie" nosiło nazwę "2 miesiąc ciąży" Oczywiście, ja Cię nie straszę, tak mi się tylko skojarzyło




Co do okradania: mojemu wujkowi dziabnęli satelitę, lampki solarne i coś jeszcze. Obronna sunia spała w ganku, nawet oka nie otworzyła Skutek tego był jednak pozytywny: przygarnęli psa, aby wspomógł ich psinę w stróżowaniu.


Margott - 18/5/2011 godz. 19:48

quote:
Ogrodniczy przesąd głosi, że "proszone" się nie przyjmie. Kradzione ponoć przyjmuje się najlepiej. Wiem, że to słabe pocieszenie ale to oznacza, że ktoś uważa Twoich rodziców za mistrzów sadzenia.

Hm.. to dlatego pewnie plastikowe wianki też ktoś na cmentarzu u siebie przyjmuje, bo co i rusz giną z grobu babki. Nie wiem, jak ludziom nie wstyd kraść z cudzych grobów wieńca?!

[edytowane 18/5/2011 od Margott]


Bellis_perennis - 18/5/2011 godz. 19:58

Nigdy w życiu nic nie ukradłam i nie wiem na prawdę jak tak można. A za to mnie chyba z 4 razy :/

quote:
Moja kuzynka jakiś czas temu tez przechodziła zatrucie pokarmowe... okazało się, że to "zatrucie" nosiło nazwę "2 miesiąc ciąży" Oczywiście, ja Cię nie straszę, tak mi się tylko skojarzyło

A ja oczywiście wcześniej wcale o tym nie myślałam i wcale nie mam zamiaru biec do apteki z płaczem po test ciążowy jeśli mi się miesiączka spóźni
quote:
Co do okradania: mojemu wujkowi dziabnęli satelitę, lampki solarne i coś jeszcze. Obronna sunia spała w ganku, nawet oka nie otworzyła Skutek tego był jednak pozytywny: przygarnęli psa, aby wspomógł ich psinę w stróżowaniu.

Ja sobie pomyślałam aby naszego domowego psa zostawiać w ogrodzie latem na noc jak będzie ciepło ale mam stracha, że złodzieje mu zrobią krzywdę. Bo to taka sierotka może i bojowa ale stara.


Fatty - 18/5/2011 godz. 19:58

My znaleźliśmy na to patent... jeżeli jakaś kompozycja kwiatowa to tylko w gipsowanej misie, ciężar robi swoje, lepkim raczkom dźwigać się nie chce


quote:
ale mam stracha, że złodzieje mu zrobią krzywdę. Bo to taka sierotka może i bojowa

chyba, że mu sprawisz ochroniarza


Jeszcze co do marudzenia: nie mogę się zebrać do kupy no



[edytowane 18/5/2011 przez Fatty]


Bellis_perennis - 18/5/2011 godz. 20:31

quote:
chyba, że mu sprawisz ochroniarza

Ja już od dawna chcę drugiego pieska ale niestety nie mieszkam sama. Jak widzę ogłoszenia adopcyjne to serce mi się kraje i wzięłabym wszystkie te psiaki bezdomne do siebie gdybym tylko mogła
Na razie jako obstawę mogę dać mojemu psu chomika


MannaPoranna - 18/5/2011 godz. 21:26

A mi się serce kraje, gdy słyszę, że ludzie potrafią zapłacić jakieś horrendalne kwoty, za pieska/kota z rodowodem, podczas gdy tyle ich czeka na ciepły dom w schroniskach.
Nigdy nie rozumiem: PO CO?
Jest tyle zwierząt potrzebujących domu....


Fatty - 19/5/2011 godz. 06:11

Manna, nie w psach z rodowodem problem tylko tych w typie rasy produkowanych na masową skalę. Jeżeli człek by stwierdził że nie wyda 1,5- 2 tysięcy zł na psa rasowego, to wtedy wdepnąłby do schroniska, a tak to udaje się na giełdę i kupuje coś w typie danej rasy za 200zł.
Oczywiście nie wszystkie hodowle rodowodowe przykładem świecą, zdarzają się też czarne owce.
Teraz to i rasowców pełno... pamiętam jeszcze kiedy amstaffów i husky było mało a teraz? W schroniskach tego pełno, bo moda się skończyła, a okazało się, ze pies nie tylko jest piękny ale jakieś wymagania ma...


quote:
Na razie jako obstawę mogę dać mojemu psu chomika


a może gęsi?


Co do kradzieży - niektórzy ludzie się nie wstydzą. Kiedyś babka na odmowę rabatu odpyskowała "proszę przekazać szefowi, że rabat to już z póki sama sobie wzięłam", w pierwszym tygodniu gdy zamontowano u nas bramki wpadły 2 osoby: stałe klientki
Raz babcia próbowała mi dziabnąć znikopis, zanim zaczęła próbę oglądnęła się do tyłu w prawo: pech chciał, że ja stałam z tyłu, po jej lewej stronie, więc gdy tylko pewna, że jest niewidzialna rozpoczęła wkładanie zabawki do reklamówki odkaszlnęłam sobie, a kobiecina zesztywniała i zaraz zaczęła mnie wypytywać o jakieś błahostk(zagadanie, żeby zetrzeć wrażenie).

Po sąsiedzku mam szmateks- utrapieniem są "gangi" nastolatek, które kradną ciucha za 3 zł dla sportu.
Ciekawym zjawiskiem sa kradzieże rodzinne- prawie jak animal planet! Grupa jest świetnie skoordynowana. Matka zabrała swoje 2 pisklatka do szmateksu, najmłodsza stała przy drzwiach, starsza na samym przodzie zagadując sprzedawczynię a mamuśka z tyłu ładowała do torby
Niegdyś znajomej Pani wyniesiono 2 kurtki skórzane(700 zł każda), trzeciego dnia złapały złodzieja, który jak gdyby nigdy nic wychodził z kurtką na grzbiecie, że to niby jego

Inne panie opowiadały, że musiały b.pilnować czapek i kapeluszy męskich: bo panowie zakładali na głowy mierząc i wychodzili.


Na mojej działce wybito szybę i ukradziono b.stare radio - bo wyglądało jak wieża Boli fakt, że to musiał być ktoś znajomy bo kto by wiedział, że taki sprzęt tam mamy?

Reasumując - ludzie to cholery

[edytowane 19/5/2011 przez Fatty]


cienkun - 19/5/2011 godz. 06:43

quote:
A mi się serce kraje, gdy słyszę, że ludzie potrafią zapłacić jakieś horrendalne kwoty, za pieska/kota z rodowodem, podczas gdy tyle ich czeka na ciepły dom w schroniskach.
Nigdy nie rozumiem: PO CO?
Jest tyle zwierząt potrzebujących domu....



Nie oceniaj. To też ma sens.
Na pewnym forum w podobnym temacie padło takie stwierdzenie:
quote:
Masz żonę/dziewczynę ??
Wybierałeś sobie ??
Czy może wziąłeś pierwszą lepszą ??
A wiesz ile jest bezdomnych kobiet potrzebujących dachu nad głową i rodziny ??
Też mieszkają w schroniskach i na ulicach.



Cos w tym jest...


Bellis_perennis - 19/5/2011 godz. 08:22

Nie podoba mi się porównanie psa do kobiety co wspólnego ma przygarnięcie psa z związkiem? Rozumiem, że chodzi o to że nasz partner życiowy musi spełniać pewne określone cechy i ktoś może mieć wymagania w stosunku do psa (wygląd, charakter itd). Ale nie porównujmy związku z przygarnięciem psa! Brak słów. Osoba która to wymyśliła chyba nigdy w życiu nie była zakochana i nie ma wyobraźni.... Szowinistyczny i bezsensowny tekst.

Są inne oprócz tych co wymieniła Fatty powody bezdomności. Brak odpowiedzialności, wyrzucanie psów na ulicę, niepotrzebne rozmnażanie nie tylko tych w typie jakiejś tam rasy ale też kundli. Psów z rodowodem wcale nie ma tak wiele.


MannaPoranna - 19/5/2011 godz. 13:18

Ok, to może inaczej ujmę to, co miałam na myśli.
Nie interesuje mnie to czy rodowód, który posiada pies jest autentyczny, albo i nie.
Nie interesuje mnie to, czy to jest "prawdziwy" rasowiec, czy "nie-prawdziwy".
Miałam na myśli to, że nie rozumiem tego jak można w ogóle tak duże (dla mnie nawet te 300-400 zł za psa to jest DUŻO) pieniądze przeznaczać na to, aby móc wybrać sobie np. odpowiedni kolor nosa, czy kształt tyłka zwierzęcia.
gdybym się decydowała na psa, na pewno nie to byłoby pierwszym kryterium o jakim bym myślała. Więcej! W ogóle bym na to nie wpadła.
Bo pierwsze co przyszłoby mi do głowy, to wyjazd do schroniska.
I jeszcze pewnie wyszłabym stamtąd z płaczem, że nie mogłam zabrać ich wszystkich.

No ale cóż, każdy ma inne priorytety.


quote:

Nie oceniaj. To też ma sens.
Na pewnym forum w podobnym temacie padło takie stwierdzenie:

quote:
Masz żonę/dziewczynę ??
Wybierałeś sobie ??
Czy może wziąłeś pierwszą lepszą ??
A wiesz ile jest bezdomnych kobiet potrzebujących dachu nad głową i rodziny ??
Też mieszkają w schroniskach i na ulicach.



Cos w tym jest...


Po pierwsze nie oceniam, tylko wyrażam swoje zdanie.
Po drugie po przeczytaniu Twojego, wręcz niesmacznego (zgadzam się z Bellis_), cytatu którego nie będę komentować bo aż brak słów,
nadal nic mi się nie rozjaśniło ...


A jeszcze taka historia: mojej znajomej rodzice kupili sobie ostatnio jakiegoś super wypasionego turbo odrzutowego KOTA za jakieś 3 tys.
Teraz ojciec chodzi po domu i irytuje się tylko na wszystkich, żeby pilnowali zamykania okien i drzwi.. żeby mu te 3 tys. nie uciekły.
Cóż, jak kto lubi. Ja nie preferuję.

Także Cienkun uważaj, bo żona to Ci nawet przy zamkniętym oknie może uciec


Fatty - 19/5/2011 godz. 15:55


Nie interesuje mnie to czy rodowód, który posiada pies jest autentyczny, albo i nie.

powinien być autentyczny, trochę odejdę od tematu:dla osób gustujących w rasowcach rodowód to nie tylko papier- dzięki temu świstkowi można sprawdzić kto z kim jest skoligacony, co ma znaczenie ogromne jeżeli chodzi o poprawę zdrowia w rasie. Jakiś czas temu miłośnicy bullmastiffów wzięli się za swoją rasę która kuleć zaczęła: zdarzały się szczenięta chore, z wadami, więc na tapetę wzięto rodowody: okazało się, że wspólnym mianownikiem dla wszystkich przypadków było to, że miały w rodowodzie pewnego pięknego championa. Pies coprawda sam zdrowiuśki, ale przekazywał jakieś wadliwe geny - psisko to i wszelkie zwierzęta z nim spokrewnione(również zdrowe) wycofano z hodowli.

Podobnie w przypadku bullterrierów wykryto, że jeden z reproduktorów przekazuje pewną wadę- rozmnażania nie, dodatkowo właściciele psów z nim spokrewnionych wiedzą , że mają swoje psiaki obserwować czy przypadkiem choroba u nich się nie objawi.

U bezrodowodowych takiego wywiadu się nie przeprowadzi.


quote:
aby móc wybrać sobie np. odpowiedni kolor nosa, czy kształt tyłka zwierzęcia.


to nie tylko pupa czy nosek To często określone predyspozycje, dla pasjonatów również historia, nieraz styl życia(przekłady tekstów dot danej rasy, podróże, importy)


Rasa to taka ściągawka - jeżeli człowiek szuka psa o danych cechach to wygodnie jest sięgnąć. Ktoś chce sprężynę do współpracy to wybierze border collie, ktoś chce energicznego szaleńca do uprawiania sportu to wybierze pit bulla, komuś marzy się stróż to optuje za CAO, ktoś chce kumpla do przejażdżek rowerowych to inwestuje w wyżła. Taka droga na skróty.


Dużo osób mających rasowe, ma, miało kundelki w tym tez znajdy, ja nigdy jakoś nie łapałam tego konfliktu rasowy kontra kundelek. Kto ma mieć psa schroniskowego t na pewni tam zawędruje.

Co do uciekającego kota - choćbym zwykłego buraska miała, to gdyby był niewychodzący zachowywałabym się tak samo



A tak marudnikowo: łapiszcza mnie bolą.


[edytowane 19/5/2011 przez Fatty]


xxl - 19/5/2011 godz. 16:05

Nasza pani Profesor od genetyki mawia, że nazwać kogoś kundlem to komplement Wystarczy właśnie spojrzeć na to, co się dzieje z rasowcami.


Fatty - 19/5/2011 godz. 16:15

No

Mój Czaruch miał większość chorób typowych dla chow-chow, Gizmiszon niby jedna ze zdrowszych ras ,a a egzemplarz wadliwy, gardziołko się psuje. Znajomy kundelek lat 10 weterynarza w celu zabiegu odwiedził w całym życiu tylko raz, gdy zaliczył wybity bark w wyniku zderzenia z samochodem: poza tym zdrowiuśki zawsze.
Mimo to nadal mam świra typowo rasowego.

[edytowane 19/5/2011 przez Fatty]


Bellis_perennis - 19/5/2011 godz. 20:03

Niektóre rasy są bardzo obciążone bo i hodowcy często nie są uczciwi a polski związek kynologiczny przymyka oko bo ma kasę z każdego rodowodu. Czasami psy w typie jakiejś rasy (tzw rasowe nierodowodowe) są zdrowsze od tych z rodowodem.

Jakbym miała mieć psa z rodowodem to tylko dla charakteru np czechosłowackiego wilczaka. To moja najukochańsza, wymarzona rasa z która prawdopodobnie nie dałabym sobie rady do tego mają fenomenalny wilczy wygląd, robią ogromne wrażenie.



Inne rasy które mi się podobają to np saluki, hart afgański, malamut, samojed czyli rasy pierwotne, mające wiele z wilka.

[edytowane 19/5/2011 od Bellis_perennis]


Fatty - 19/5/2011 godz. 20:50

quote:
Czasami psy w typie jakiejś rasy (tzw rasowe nierodowodowe) są zdrowsze od tych z rodowodem.



ja spotykałam się z tym, że jednak bardziej chorowite (długo byłam zaprawiona w TTB - wiele osób zaczynało od psiaka bez papierów,gdy decydowali się na drugiego psiaka, brany był już z hodowli) efekt tego, że często kojarzy się byle co z byle czym(na zdrowie, badania etc nie bacząc), byle w typie.
Przerasowiony niedobrze, podrasowiony tez nie:p



Mnie kręcą stróżujące niedźwiadki- kaukazy, cao, komondory, ostatnio czytam o ca de bou(odpowiada mi charakter, wizualnie brakuje mi futra ... a mam 8 kg Gizmoszki i się cieszę


[edytowane 19/5/2011 przez Fatty]


Bellis_perennis - 19/5/2011 godz. 21:00

quote:
ja spotykałam się z tym, że jednak bardziej chorowite - efekt tego, że często kojarzy się byle co z byle czym(na zdrowie, badania etc nie bacząc), byle w typie.
Przerasowiony niedobrze, podrasowiony tez nie:p

Tak ale niektórzy hodowcy robią taki myk, że kryją matkę (X) i córkę (Y) ojcem tej młodej suni a wszystkie szczenięta obu suń w rodowodzie mają wpisane że matką jest X. Czyli część miotu jest z związku kazirodczego i może być bardzo obciążona genetycznie. Informacje mam od hodowczyni. Uczciwej, żeby nie było A do tego dochodzi krycie za kryciem suni aż do wyczerpania, tylko dla kasy. Oczywiście hodowca hodowcy nierówny.

Fatty a berneński pies pasterski albo owczarek podhalański?

[edytowane 19/5/2011 od Bellis_perennis]


Fatty - 20/5/2011 godz. 17:47

Inbred nie zawsze jest zły, ale taka ściema jest zła, oj tak.

Wymienione kłapciaczki jakoś mi nie podchodzą.


Jestem do zadu. Przyszłam z pracy z zamiarem, że będę się uczyć na jutro, a walnęłam się spać i oczęta otworzyłam dopiero przed chwilą.


fasolencja - 20/5/2011 godz. 18:35

Alergia atakuje. Położyłam się na chwilę spać w dzień. Obudziłam się z nasilonym katarem, kicham od kilku dni i mam dziwną chrypę :/ A do tego dosyć słabo się czuję. Mimo wszystko idę za chwilę na juwenalia, gdzie jest pełno drzew i kwitnących roślin.
Najgorsze jest to że jedyne tabletki, jakie mi zostały to te po których strasznie chce się spać ;<


Fatty - 20/5/2011 godz. 19:43

quote:
jedyne tabletki, jakie mi zostały to te po których strasznie chce się spać


ja mam spanie, po flonidanie


fasolencja - 20/5/2011 godz. 19:51

Ja mam po Claritine :/


Lily - 20/5/2011 godz. 20:04

A niby właśnie Claritine nie wywołuje senności, tylko preparaty z cetyryzyną...


n.i.x - 20/5/2011 godz. 22:31

a u mnie na 4 pietrze upał.. ja nie wiem co będzie w lato ..
chyba piekarnik


Margott - 21/5/2011 godz. 21:38

Teraz ja ponarzekam..
Nudzi mi się piekielnie, skończyłam już rok szkolny (klasa maturalna) i nie mam co robić, nie mam prawie z kim robić - grono przyjaciół mam niewielkie, wszyscy porozjeżdżali się w rodzinne strony.
Pieniędzy nie mam prawie żadnych, więc opcje koncertów, wyjazdów czy spotkań w pubach odpadają. Nie mam też możliwości zarobienia - kończy się rok szkolny i prawie nikt już nie potrzebuje korków, pracy też nie mogę znaleźć żadnej. A próbowałam prawie wszędzie, nawet na kasjerkę w marketach, mimo że nie powinnam ze względu na problemy z kręgosłupem..
No cóż, jeszcze raz przejrzę prasę, ogłoszenia, popytam. Nawet się nie spodziewałam, że sytuacja jest tak beznadziejna z szukaniem pracy. Przez cały miesiąc udało mi się trafić tylko w jedną ofertę, ale ostatecznie wzięli kogo innego, bo nie mogłam zacząć od samego początku maja - matury. Miodzio.


jazz - 22/5/2011 godz. 22:35

jestem wściekła !!! osoba która zapewniała zawsze że mnie kocha i nie chce mnie stracić i że strasznie jej na mnie zależy -właśnie mnie rzuciła myślałam że dam radę jakoś ale widzę że nie daję masakra! wychodzi na to że im mniej osób się pokocha w życiu tym mniej człowiek mniej cierpi...

a może lepiej cierpieć niż nic nie czuć? (


xxl - 22/5/2011 godz. 23:03

Jazz, przykro mi, zwłaszcza teraz kiedy pewnie nie możesz liczyć na wsparcie swojej przyjaciółki...
Ja jeszcze nigdy nie byłam zakochana, ale kiedy słyszę takie historie, coraz dalej odsuwam od siebie myśl o tym.


jazz - 22/5/2011 godz. 23:20

ale to właśnie o tą przyjaciółkę chodzi ,mówiąc o miłości ,mówie o niej nie wiem czy to typowe ale ja mam właśnie takie przyjaźnie gdzie zapewniamy się o wzajemnej miłości

były w moim życiu 2 takie dziewczyny teraz została tylko 1


PanikowaNevcia_xD - 23/5/2011 godz. 09:07

Jazz, szczerze współczuję. Czy to stało się przez tego jej faceta?

Nadal nie mogę zapomnieć o moim byłym. Jak dziś go zobaczyłam, to w środku zaczęłam się trzęść... Chciałabym ciągle przy nim przebywać i na niego patrzeć, ale z drugiej strony najchętniej bym go unikała... Po****ło mnie do reszty... ;/


jazz - 23/5/2011 godz. 10:52

no przez faceta właśnie ,poznała faceta i zmieniła się o 100% olała wszystkich swoich znajomych teraz są tylko i wyłącznie jego znajomi i oczywiście ON ;(potrafi udawać że np nie poznaje bądź nie widzi ludzi na ulicy( i to nie tylko o mnie chodzi)
myślałam że jakoś do tego przywyknę naprawdę ale ciężko mi idzie

a propos byłych; ostatnio po 3 latach spotkałam swojego byłego od zawsze bałam się tego spotkania ponieważ w przeszłości zrobiłam mu straszną krzywdę ale o dziwo podszedł do mnie i najnormalniej w świecie rozmawialiśmy.
chyba do wszystkiego potrzebny jest czas...


PanikowaNevcia_xD - 23/5/2011 godz. 12:07

Jak dla mnie, to dziwnie się zachowuje ta twoja przyjaciółka. To nie fair z jej strony. A ona tak wprost powiedziała Ci, że nie chce Cię znać?

Może... Jak na razie to wiem tylko tyle, że nadaj go kocham i głupio zrobiłam... Wiem, jak na mój wiek, to dziwnie to brzmi...


waris - 23/5/2011 godz. 18:16

jazz trzymaj się.a gadałaś ze swoją koleżanką o jej zachowaniu???


Nonprofit - 23/5/2011 godz. 18:59

Jazz, ale kto ma na Twoją przyjaciółkę taki wpływ? Bo z tego, co tu wyczytałem to można dojść do wniosku, że Twoja przyjaciółka albo przeżywa chwilową przemianę, albo nie traktuje Waszej przyjaźni serio. Jakoś
trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto jest bliski sercu, nagle zmienia się w osobę obojętną. Tak jak zauważyła to Waris, rozmowa może rozwiać wątpliwości. Najgorsze są właśnie niejasności, jeśli chodzi o przyczyny tego postępowania.
A przede wszystkim to trzymaj się Jazz, bo życie jeszcze przed Tobą i zawsze można spotkać na swojej drodze przyjaźń życia.
PanikowaNevcia, może uczucie do niego zmalało, lecz jeszcze ogień się tli?


jazz - 23/5/2011 godz. 19:16

moim zdaniem to taki kryzys wieku i jakieś załamanie...


PanikowaNevcia_xD - 23/5/2011 godz. 20:27

Nonprofit, tak do końca to ciężko jest mi określić moje uczucia, więc ani się z Tobą nie zgodzę, ani nie zaprzeczę. Wiem tylko, że cholernie chciałabym cofnąć czas, by nie popsuć tego, co było...
Jazz, jeśli to kryzys wieku, to może jej przejdzie?


Nonprofit - 24/5/2011 godz. 16:06

Nevcia, nie powiem, że wiem, co czujesz, bo nie jestem, po pierwsze, w takim stanie, a po drugie aż do takiego rozdarcia wewnętrznego jeszcze nie doszedłem(i oby to nie nastąpiło). A czy Ty jesteś powodem rozpadu, który nastąpił, czy nie? Są inne przyczyny? A wiek nie jest wcale czymś, co powoduje, że uczucia przeżywane przez Ciebie są dziwne, choć niektórzy mogą to tak postrzegać.
A może powinnaś porozmawiać ze swoim byłym i wytłumaczyć kwestie, które Was podzieliły i przez to uda się reaktywować związek?


Bellis_perennis - 24/5/2011 godz. 16:35

PaNevciu w życiu jeszcze nie raz zranisz i zostaniesz zraniona. Ale zawsze są z takich nieprzyjemnych spraw jakieś korzyści. Dzięki temu się uczymy i stajemy się mądrzejsi.

Jazz a może koleżanka wymaga przyjaźni bezkrytycznej? Ja się ostatnio z tym spotkałam. Kilka lat znajomości, wiele razy sobie pomagałyśmy, kiedyś jechałam w środku nocy z nią do szpitala oddalonego od naszego miejsca zamieszkania o 100km (bo ona ufa tylko jednemu lekarzowi, tylko on ją poprawnie zdiagnozował). RAZ skrytykowałam jej zachowanie a na prawdę miałam powód bo było po prostu skandaliczne. Teraz się nie odzywa, wiele razy zabiegałam o kontakt. Wiem, że ma dobre serce ale nie czasem ludzie do siebie nie pasują. W przyjaźni też.


PanikowaNevcia_xD - 24/5/2011 godz. 16:46

To ja z nim zerwałam, ale to dlatego, bo czułam, że on coraz częściej mnie olewał, czasem zachowywał się dziwnie i ciężko mu było znaleźć dla mnie czas. Czasem ciężko nam było się nawzajem zrozumieć. Kiedy powiedziałam, że to koniec, argumentując oczywiście, to on powiedział tylko "Jak chcesz". Dopiero później dostałam obszerną wiadomość na gadu. Potem na gadu pogadaliśmy i zapytał, czy do niego wrócę. Powiedziałam, że chcę porozmawiać normalnie, w cztery oczy. Rozmowa nigdy się nie odbyła.
Miesiąc po zerwaniu pisaliśmy trochę na Facebooku (na gadu nie mogłam, bo net padł i nadal go nie mam). Doszedł do wniosku, że najwcześniej to o reaktywacji można pomyśleć we wakacje, bo szkoła = brak czasu. Kit, że jesteśmy jeszcze w tej samej szkole. Uznałam, że powinnam dać sobie spokój. Potem pewnego dnia w szkole zapytał, czy chcę reaktywacji. Powiedziałam, że tak do końca nie jestem pewna, bo boję się, że wszystko się powtórzy. On na to, że dałby sobie chyba spokój. Od tej pory cisza.


Bellis_perennis - 24/5/2011 godz. 16:49

Olej dzieciaka


PanikowaNevcia_xD - 24/5/2011 godz. 17:14

quote:
Olej dzieciaka
Próbowałam. xD Coś mi nie poszło. xD


Fatty - 24/5/2011 godz. 17:37

4 czerwca mam poważny egzamin do którego powinnam opanować 4 książki+ kupę materiałów z wykładów. Wiem, że nie zdążę i tak mnie to obezwładniło, że całkiem się w garść wziąć nie mogę.


PanikowaNevcia_xD - 24/5/2011 godz. 19:44

Fatty, w takim razie potrzebna Ci mobilizacja! Może ktoś z Twojego otoczenia może Ci pomoże w ogarnięciu tego? No bo chyba zawalić nie chcesz. xDD


Fatty - 25/5/2011 godz. 06:34

Powtarzają mi żebym dupinę ruszyła, ale jakoś tak siły brak.


Bellis_perennis - 25/5/2011 godz. 07:42

Fatty doi roboty a nie na forum ślęczysz Ja mam już początek i koniec pracy mgr


Fatty - 25/5/2011 godz. 08:34

W sklepie nie umiem się skupić Ogólnie mam z tym problemy, ale tutaj wybitnie.


rubia - 25/5/2011 godz. 11:10

Jazz, współczuję, też znam takie patologiczne przypadki odsunięcia się od dawnych przyjaciół z powodu zakochania, ale jeśli przyjaciółka już się do Ciebie nawet na ulicy nie przyznaje, to lepiej machnij na nią ręką. Wiem, że to boli, sama przeżyłam coś podobnego z "przyjaciółką", po ponad 11 latach (choć tu akurat powodem nie był facet, tylko zwykła nielojalność połączona z wazeliniarstwem i cwaniactwem), ale nie żałuję, że nasze drogi się rozeszły. Może kiedyś umówię się z nią na kawę i pogaduchy o pupie Maryni, ale nic więcej. Czasem po latach z ludzi wychodzą brzydkie rzeczy, osobiście uważam, że nie warto ciągnąć takich związków. PS Ja też przyjaciołom (płci obojga) nieraz mówię, że ich kocham- kto powiedział, że istnieje tylko jeden rodzaj miłości? Nawet tej damsko-męskiej?
A ja mam mamę w szpitalu i najchętniej tak bym sobie zaklęła, no normalnie tak bym zaklęła&#8230; ale nie chcę, żeby mnie xxl sprała po tyłeczku za niekulturalne wypowiedzi. Cóż, porzucam sobie mięsem w czterech ścianach


cienkun - 25/5/2011 godz. 12:28

Faaajnie jest mieć przyjaciela. Ale może jednak lepiej nie. Wrogowie wszak ranią mniej.
Niestety, a może stety, nie mam przyjaciela.
Za to mój kumpel od chyba ponad 2 mcy nie odbiera ode mnie telefonu. ??? Nie wiem czemu.


PanikowaNevcia_xD - 25/5/2011 godz. 18:05

Cienkun, ja też nikogo nie nazywam przyjacielem. Tak jest lepiej.

Czasem mam wrażenie, że śmierć to najlepsze rozwiązanie wszystich problemów.


annadagmara - 25/5/2011 godz. 19:04

Skarbie, co Ty piszesz?
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to chyba jakieś służby na Ciebie nasłać. Po IP niech Cię namierzą i uratują. Jak na filmach....


Nonprofit - 26/5/2011 godz. 18:54

Nevcia, świat jest okrutny i stawia przed nami wiele przeszkód. Pomimo wszystko...co Ty piszesz, dziewczyno? Z całym szacunkiem, ale gadanie o śmierci w tak młodym wieku jest mocno nierozważne. Jeśli nie nękają Cię przewlekłe choroby i jesteś pełnosprawna, to nie należy o tak nieprzyjemnych rzeczach nawet myśleć. Ja rozumiem, że bywają chwile, kiedy można poczuć się bezradnym wobec rzeczywistości, lecz nie poddawaj się, Nevcia, nie poddawaj się! Jeszcze przyjdzie czas na refleksje na temat końca życia. Mam nadzieje, że nie myślałaś o tym?


JAGA - 27/5/2011 godz. 06:03

Rubio-przykro mi bardzo. Przesyłam uściski-bądź silna i myśl pozytywnie.

Bliska mi para rozchodzi się po kilkunastu latach związku, z dziećmi na karku, dodatkowo jedna ze stron nie szczędzi drugiej kłamstw i przykrości. Smutne, ciągle nie mogę w to wszystko uwierzyć. Jeszcze mój Dziadzio wylądował w szpitalu i możliwe, że bez operacji się nie obejdzie (a operacja, narkoza itd w wieku 87 lat to nie taka prosta sprawa).


rubia - 27/5/2011 godz. 06:27

Dzięki, Jaguniu. Z mamą już troszeczkę lepiej (ma ciężką niewydolność nerek) i nie będzie konieczny zabieg, którym nas straszyli lekarze. Teraz tylko trzeba czekać, aż się jej poprawi i modlić się, żeby od leżenia plackiem nie złapała zapalenia płuc.
Ściskam też Ciebie i trzymam kciuki za Twojego Dziadka.


cienkun - 27/5/2011 godz. 06:28

quote:
.

(a operacja, narkoza itd w wieku 87 lat to nie taka prosta sprawa).


Spokojnie. Mój dziadek też miał narkozę. Co prawda w nieco młodszym wieku, bo chyba miał 83 lata. Ale jednak. I wszystko było OK.

quote:
Jeszcze przyjdzie czas na refleksje na temat końca życia. Mam nadzieje, że nie myślałaś o tym?


Spokojnie. Takie refleksje to nic niewłaściwego. Nie oznaczają wcale mysli samobójczych. Świadczą jedynie filozoficznej naturze człowieka.

[edytowane 27/5/2011 przez cienkun]


PanikowaNevcia_xD - 27/5/2011 godz. 20:26

quote:

Spokojnie. Takie refleksje to nic niewłaściwego. Nie oznaczają wcale mysli samobójczych. Świadczą jedynie filozoficznej naturze człowieka.


Dzięki Cienkun! ^^
Przyznaję, że mam takie myśli, ale wiem też, że nic nie zrobię w tym kierunku. Ale lubię się nad tym zastanowiać.

Hmm... Ja nie wiem, czy narkoza w wieku 87 lat jest bezpieczna, ale życzę udanej operacji i powrotu do zdrowia!!


jazz - 29/5/2011 godz. 15:42

właśnie wypełniłam formularz spisu powszechnego MASAKRA!!!!
tak idiotycznego formularza nie wypełniałam nigdy ,kto to w ogóle wymyślił ?!
tylko mi ciśnienie podniosło!


Lily - 29/5/2011 godz. 17:28

Jazz , miałaś rozszerzony? Ja miałam zwykły, to było akurat proste jak budowa cepa Choć byłam w sumie ciekawa tego rozszerzonego.


jazz - 29/5/2011 godz. 19:09

nie dość że rozszerzony, to jeszcze musiałam wpisywać każdego osobnika w moim "gospodarstwie domowym"
nigdy więcej debilnych spisów !

wiecie co chciałabym mieć tylko takie stresy w życiu;(
dostałam wezwanie do skarbówki a nie wiem po co bo nie napisali po prostu wezwanie i już ,i jestem w ciężkim stresie ,bo skarbówka=problemy!!!!!!!!!!!!!!!

[edytowane 29/5/2011 przez jazz]


Nonprofit - 29/5/2011 godz. 19:12

PanikowaNevcia, czyli to tylko niewinne rozmyślania, które nie prowadzą do radykalnych czynów? W takim razie wybacz mi moje podejście. Sądziłem, że jesteś już w desperacji... Rozważanie na temat śmierci w jakiejś części(czasem większej, czasem mniejszej) poszerza naszą duchowość, o ile nie jest to rozważanie samobójcze...Ale skoro nie o samobójstwo chodzi, to w porządku. I życzę Tobie, aby Twojej głowy( a także duszy i serca) nie trapiły żadne troski, których i tak jest zbyt wiele na tym świecie. Rubio, powodzenia dla mamy. Jaga, oby dziadek
wyszedł z tego i by wszystko dobrze się ułożyło.


PanikowaNevcia_xD - 29/5/2011 godz. 19:30

Kiedyś myślałam nad samobójstwem. Ostatnio znów zaczęłam, ale po dłuższych przemyśleniach dochodzę do wniosku, że spróbuję żyć. Otacza mnie wielu wspaniałych ludzi i nie będę się zabijać przez jedną osobę.
I nie przepraszaj, bo nie masz za co. Dzięki takim ludziom wierzę, że jednak warto żyć.
Nie spodziewałam się tylko, że z powodu tego zdania będę miała pewną wizytę w domu...


rubia - 30/5/2011 godz. 06:56

Jazz, spokojnie, pewnie coś źle wpisałaś w rozliczeniu. Też mnie kiedyś wzywali, bo pomyliłam rubryki i wpisałam parę cyferek nie tam, gdzie być powinny. Bez paniki, raczej Cię nie wsadzą , ale trochę się wysiedzisz w urzędzie nad poprawkami.

quote:
Rubio, powodzenia dla mamy.


Dziękuję. Na szczęście powoli wychodzi na prostą- jeszcze z tydzień-półtora i powinna być w domu.


Lily - 30/5/2011 godz. 07:04

Jazz , współczuję, ja mam zawsze stres, że mnie wezwą, teraz czekam już drugi miesiąc na zwrot kasy i wciąż się boję No ale może zapomniałaś się podpisać czy coś. Najważniejsze, że złożyłaś zeznanie, największe kary są za brak,a tak to tylko korekta.


jazz - 30/5/2011 godz. 08:18

30zł !wezwali mnie o 30zł !!!!!!! cały weekend steru
jednak naprawdę nie warto stresować się na zapas


Lily - 30/5/2011 godz. 08:23

Ale co 30 zł? Nie dopłaciłaś?


jazz - 30/5/2011 godz. 09:27

podatek od nieruchomości z ubiegłego roku niedopłata 30zł!


n.i.x - 31/5/2011 godz. 06:55

hej, bądźcie zawsze dobrej myśli, nie dajmy sie zawładnąć pesymizmowi.
a ja się boje kleszczy.... czasem końca świata... ale wole o tym nie myśleć...
życzę Wam udanego dnia


Lily - 31/5/2011 godz. 09:00

Arya, ja się pocieszam, że jak w warzywie jest robak, to znaczy, że nie są chemią za bardzo potraktowane. Niedawno miałam ślimaczki w sałacie

n.i.x, kleszczy to ja się też boję, a konkretnie boreliozy - wstrętna, podstępna choroba...


Nonprofit - 31/5/2011 godz. 19:44

Nevcia, jakie spotkanie, o ile można wiedzieć? Czyżby ktoś się zaniepokoił tym, co my tu wypisujemy?
n.i.x, ciekawe podejście, skoro bardziej boisz się niewielkich stworzeń niż globalnego unicestwienia. A tak serio, to to podejście jest racjonalne, jeśli spojrzeć ile końców świata już przeżyliśmy...normalnie jesteśmy twardzi! Fakt, z nadejściem lata znacznie wzrasta możliwość "przyniesienia" do domu kleszcza. Ale nie możemy cały czas zaprzątać sobie tym głowy, choć trzeba być czujnym.


Fatty - 31/5/2011 godz. 20:09

quote:
4 czerwca mam poważny egzamin do którego powinnam opanować 4 książki+ kupę materiałów z wykładów. Wiem, że nie zdążę i tak mnie to obezwładniło, że całkiem się w garść wziąć nie mogę.


dalej nic. Rozkładam książki, zaczyna mnie trząść, składam książki.



bolą odnóża, bardzo bolą.

[edytowane 31/5/2011 przez Fatty]


rzymianin - 31/5/2011 godz. 23:15

No właśnie kleszcze i te głupie komary.
Kota to niemal codziennie muszę z kleszczy obierać,bo jak nie to będą zasysać z biedaka.
A z komarami to jeszcze tragedii nie ma, przynajmniej takiej jak w zeszłym roku.Ale jak zawsze denerwują.


cienkun - 1/6/2011 godz. 06:39

quote:
właśnie wypełniłam formularz spisu powszechnego MASAKRA!!!!
tak idiotycznego formularza nie wypełniałam nigdy ,kto to w ogóle wymyślił ?!
tylko mi ciśnienie podniosło!


A kto takie cos roznosi? Pytam, żebym wiedział komu nie otwierać...



Bellis_perennis - 1/6/2011 godz. 08:34

quote:
No właśnie kleszcze i te głupie komary.
Kota to niemal codziennie muszę z kleszczy obierać,bo jak nie to będą zasysać z biedaka.
A z komarami to jeszcze tragedii nie ma, przynajmniej takiej jak w zeszłym roku.Ale jak zawsze denerwują.

Polecam fiprex lub frontline. Kiedyś ściągałam czasami z psa po 20 kleszczy dziennie a teraz? Góra 2 miesięcznie.


n.i.x - 1/6/2011 godz. 14:20

co do robali to wczoraj przy zbieraniu czereśni jeden wpadł mi miedzy cycki ale nie spanikowałam bo widziałam ze to taki nie gryząco-klujący ..taki podłużny żuczek
W warzywkach na patelnie tez znalazłam kiedys cos obrzydliwego ..prawdopodobnie byl to grzyb albo cos zgniłego ..ale strasznie mnie to obrzydziło, od tej pory nie jem niczego co ma te chińskie grzyby mun.


lekki123 - 1/6/2011 godz. 17:57

quote:
Czasem mam wrażenie, że śmierć to najlepsze rozwiązanie wszystich problemów.


Our dream

Ukradniemy Bogom ogien
podarujemy dzieciom slonce
bedziemy good

Damy Prometeuszowi nowa watrobe
pozniej nauczymy go pic
prosto z gwinta ognista wode
bedziemy hot

Nauczymy Ikara latac
a Dedala spadac
bedziemy crazy

Bedziemy palic glupa
a pozniej buraka ze wstydu
pozwolimy dmuchawcom odleciec
bedziemy free

Pojedziemy do Ursusa
uwolnimy orke
ocalimy dzdzownice
bedziemy greenpeace

Rozdziobia nas kruki, wrony
bedziemy black eyed peas

W deszczu wyjdziemy na ulice
w pelerynach bedziemy protestowac
przeciwko zabijaniu nudy
wyslemy ja na Arktyke
tam i tak wieje tylko nuda
bedziemy cool

Spojrzymy prawdzie prosto w oczy
powiemy jej, ze strach ma wielkie oczy
bedzie klamac jak z nut
byleby tylko go nie spotkac
bedziemy bad

Uciekniemy tam daleko
stad nie widac
bedziemy blind

Zgubimy sie by odnalezc sie po latach
schowamy sie by wyjsc z ukrycia
bedziemy lost

Zaglebie sie w Ciebie
abys mnie mogla posiasc w zaszczycie
bedziemy very deep i very high
like stars on the sky

Hej Malenka nie zapominaj, ze ja Cie kocham i eRZet tez

bohomaz milosny specjalnie na poprawe Twojego humoru
tak mi to przyszlo do glowy ostatnio


eRZet - 1/6/2011 godz. 18:35

quote:
Hej Malenka nie zapominaj, ze ja Cie kocham i eRZet tez




No tak, oczywiście że tak, ale... nie no tak, wiadomo

quote:
Zaglebie sie w Ciebie
abys mnie mogla posiasc w zaszczycie



\m/


[edytowane 1/6/2011 od eRZet]


lekki123 - 1/6/2011 godz. 18:45

mi osobiscie sie to najbardziej podoba
zreszta niech sie Nevcia wypowie to dla niej


PanikowaNevcia_xD - 2/6/2011 godz. 04:33

Lekki123, wiesz, że uwielbiam Twoje wiersze! ^^
I ten też mi się podoba. ^^

eRZet, też o tym pomyślałam.

Kochani jesteście!

Nnprofit, pozwolisz, że przemilczę tą sprawę... Najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze.


n.i.x - 2/6/2011 godz. 14:34

dzisiaj słyszałam reklamę produktów mięsnych w radiu z hasłem : " radości nigdy dość "..
brak słów....


Fatty - 2/6/2011 godz. 15:29

Zrobiłam z siebie niezłe widowisko.

Oskarżono mnie o coś, czego nie zrobiłam - chodzi o głupią pierdołę(o termin wniesienia na grafik które soboty nie ma mnie w pracy).., a zareagowałam płaczem którego od kilku godzin nie umiem pohamować. Współpracownicy zdębieli, a co dopiero klienci których jeszcze przez2 godziny obsługiwałam obficie łzami( i rzadkimi smarkami) się zalewając ... tak bardzo już boli mnie od tego łeb, ale nie potrafię przestać, samo leci.... Co za idiotka ze mnie.


n.i.x - 2/6/2011 godz. 15:42

hej, nie przejmuj sie napij sie drinczka tak jak na avatarku..
co ja bym dala za piwo..


Fatty - 2/6/2011 godz. 15:52

Obawiam się, że zamiast pohamować ten potok to by go jeszcze podkręciło... Jeszcze ta świadomość, że tyle łez, a takie nic.


lekki123 - 2/6/2011 godz. 17:35

quote:

eRZet, też o tym pomyślałam.

Kochani jesteście!



glodnemu chleb na mysli

a eRZet kocha inaczej


eRZet - 2/6/2011 godz. 17:38

Nie inaczej, tylko dogłębniej


xxl - 2/6/2011 godz. 19:51

Tęsknię za moimi szczurkami - za mizianiem po brzuszkach, patrzeniem jak śpią, dzieleniem się smakołykami, nocnym chrobotaniem... za troszczeniem się o kogoś.

Poza tym już drugi raz w tym tygodniu przeżyłam w autobusie chwile grozy, gdy zaleciało spalenizną. Przeraża mnie myśl, że mógłby stanąć w płomieniach.


PanikowaNevcia_xD - 2/6/2011 godz. 20:25

quote:
Nie inaczej, tylko dogłębniej

Czyli jak?

xxl, nie dziwę się, ale musisz wziąć się w garść. Może nowy szczurek by pomógł?


xxl - 2/6/2011 godz. 20:33

Niestety nie mam ani czasu, ani warunków mieszkalnych na nowych pupili.


PanikowaNevcia_xD - 2/6/2011 godz. 20:34

Przykre...
Cóż, z czasem pewne przywykniesz...
Wiem, marne pocieszenie...


eRZet - 2/6/2011 godz. 20:42

Wykipiał mi sok brzoskwiniowy z agarem, cała kuchenka jest teraz w galaretce

quote:
Nie inaczej, tylko dogłębniej

quote:

Czyli jak?



Lepiej się zamknę, bo jeszcze mnie zabanują



[edytowane 2/6/2011 od eRZet]


PanikowaNevcia_xD - 2/6/2011 godz. 21:50

eRZet, to napisz mi na privie. xD Nie zabanują, a i tak się dowiem.


Fatty - 3/6/2011 godz. 04:43

xxl, a triopsy? Żadna to namiastka inteligentnego szczura któremu można dać buziaka a on populsuje ślepkami, ale zawsze jakaś namiastka dbania o kogoś: trzeba doprowadzić do wylęgu, stworzyć środowisko i zadbać aby w ciągu 60 dni swojego życia przekopnica dobrze się czuła. Zaletą jest, że potrzebują niewielkiego pojemnika(przez pierwsze dni wręcz wskazany kubeczek jednorazowy bądź słoik)


jazz - 3/6/2011 godz. 09:20

muszę przyznać że z braku wiedzy sprawdziłam co to te triopsy?
i stwierdzam że to okropne!!! na samą myśl o tych stworzonkach dostaje ciarek
no ale rozumiem że każdy lubi co innego

xxl przykro mi że nie możesz sobie pozwolić na pupila ,wiem co to znaczy bo sama też nie mam możliwości finansowych żeby mieć boksera (
ale szczurki są mniejsze niż pies i potrzebują mniejszego nakładu finansowego i na twoim miejscu nie powstrzymałabym się od adopcji milusińskiego
(ja myśle bardziej sercem niż rozumem)


n.i.x - 3/6/2011 godz. 10:04

fajne te triopsy.. ale jesli chodzi o robactwo to mam juz drewnojady, jako pokarm dla pająka.
Myślałam tez o karaczanach ..tez ciekawe stworki.. ale facet by mnie chyba pogonił na drzewo..
juz ostatnio miałam kazanie po tym jak jeden drewnojad przegryzł pudełko i uciekł.


Fatty - 3/6/2011 godz. 10:23

quote:
(
ale szczurki są mniejsze niż pies i potrzebują mniejszego nakładu finansowego i na twoim miejscu nie powstrzymałabym się od adopcji milusińskiego



potrzebują nakładu typu miejsce, czas czy uwaga, dodatkowo xxl chyba nie bardzo może trzymać ogony, tam gdzie mieszka w czasie studiów.
Gdy szczuras zachoruje finanse też potrafią dać się we znaki.


rubia - 3/6/2011 godz. 12:53

No i w końcu stało się. Żona przyjaciela zaczęła po latach przejawiać zazdrość z powodu naszych relacji. Cóż, zrzucę winę na hormony, bo to fajna kobieta, ale nie było przyjemnie, kiedy wbijała mi jedną szpilę za drugą.
Ech, my kobiety...


xxl - 3/6/2011 godz. 14:17

quote:
ale szczurki są mniejsze niż pies i potrzebują mniejszego nakładu finansowego i na twoim miejscu nie powstrzymałabym się od adopcji milusińskiego
(ja myśle bardziej sercem niż rozumem)


Mi serce nie pozwoliłoby trzymać zwierzaki przez całe życie w klatce. Nie mogłabym ich puszczać luzem po wynajmowanym pokoju, bo po pierwsze byłoby to niebezpieczne dla nich (niepozabezpieczane kable itd.) a po drugie to straszni niszczyciele i sikuny. Nie wiem, czy to nie przesada, ale mama twierdziła, że zapachy z mojego pokoju czuć było na dole w przedpokoju, choć ja tam nic nie czułam. Lubię aromat szczurków, zostawiłam sobie nawet na pamiątkę jeden nieuprany hamaczek.

Brakuje mi towarzystwa zwierząt. One tak dobrze na mnie wpływają, a tak rzadko mogę z nimi obcować. Więcej czasu spędzam z martwymi - 3 do 8 godzin tygodniowo.

Fatty, dzięki za propozycję Trochę się obawiam, że łatwo by było te triopsy nieumyślnie uśmiercić, ale poczytam o nich

[edytowane 3/6/2011 od xxl]


cienkun - 3/6/2011 godz. 14:26

Fajne som!
Ale ja ostatnio, stwierdzam że żadnego więcej trzymania zwierząt. Jest mi coraz to bardziej przykro że muszę im wydawać jakieś polecenia i nie mogą sobie chodzić, gdzie im się podoba i żyć jak im się podoba. To tylko takie moje subiektywne odczucie.


Fatty - 3/6/2011 godz. 20:39

xxl, tylko nie lej wody z akwarium I nie bój nic, tyle lat przetrwały, nie zaszkodzisz populacji

Ja myślałam, że się przekopnicom przysłużę nalewając wody z akwarium(woda dojrzała) - nie wylęgło się nic. Potem doczytałam, że triopsy raczej nie wylęgają się w wodzie w której "czuć rybą" - u syna mojego szefa który zalał odstaną kranówką pływa już kilkanaście przezroczystych pyłków kurzu z ogonem.


Tess - 6/6/2011 godz. 19:32

A ja idę jutro do lekarza bo ostatnio coraz częściej leci mi krew z nosa i zaczynam się i niepokoić i denerwować. Dzisiaj nie mogłam kupić rolek, bo miałam krwotok Mam nadzieję, że to nic poważnego..


eRZet - 6/6/2011 godz. 20:40

Nowa praca okazała się koszmarna, jutro nie idę, pewnie mi dadzą dyscyplinarkę na świadectwie. W ogóle mi źle (


jazz - 6/6/2011 godz. 20:45

aż tak było źle?! ja jutro idę na próbę do nowej pracy zobaczymy jak mi pójdzie?
nie wiem czy zauważyliście ale z pracą jest teraz ciężko ,rozsyłam cv i cisza!!


xxl - 6/6/2011 godz. 20:50

A ja mam ogromnego doła przed sesją, nie wyobrażam sobie, jak się z tym wszystkim wyrobię. Egzamin z anatomii za dwa tygodnie, a nie ma kiedy się uczyć, bo po drodze jeszcze pięć kół. Nie wiem, w co ręce włożyć, chyba do wanny z prądem.


jazz - 6/6/2011 godz. 20:54

xxl będzie dobrze dasz radę nie łam się kobieto!!


eRZet - 7/6/2011 godz. 10:20

quote:
aż tak było źle?!

Strasznie, choć może to tylko moja wina
Kilkaset osób w firmie, siedzących przy biurkach ustawionych jedno przy drugim, praca skrajnie monotonna, ale trudna (opierająca się na formułach excelowych i głupich makrach). Poza tym jest taki program, w którym trzeba rozliczać każde pół godziny. Porażka.
Ale jakoś się dogadaliśmy i mnie puścili.

quote:
nie wiem czy zauważyliście ale z pracą jest teraz ciężko ,rozsyłam cv i cisza!!

Ale to nasza wina, bo jak wysyłamy dużo cv to kto ma to przeglądać?

A bardziej poniżające od pracy (czyli dyskusji nie prowadzących do niczego i wkręcania klientom, że nie, to nie jest tak, że nasza firma po raz kolejny sp...ieprzyła coś w ten sam sposób) jest tylko jej szukanie.


cienkun - 7/6/2011 godz. 12:17

quote:
Ale to nasza wina, bo jak wysyłamy dużo cv to kto ma to przeglądać?


Błagam, powiedz że jaja sobie robisz!


eRZet - 7/6/2011 godz. 12:57

No właśnie nie

Ja wiem, że winni są kapitaliści, system, pracodawcy, itd ale gdyby każdy z nas (poszukiwaczy) wysyłał cv tylko tam, gdzie naprawdę chce pracować... no powiedzmy jedno, dwa na miesiąc, to byłoby prościej. Ludzie wysyłają nawet po kilkadziesiąt dziennie!
Trudno się dziwić, że potem proces rekrutacyjny wygląda, jak wygląda.


cienkun - 7/6/2011 godz. 13:07

Jestem w szoku po prostu...

To chyba normalne że każdy wysyła wszędzie tam, gdzie mogą go przyjąć.

"Gdzie chce pracować"? A kto pracuje tam gdzie sobie wymarzył? Nie znam takich.
Stopa bezrobocia jest porażająca...


eRZet - 7/6/2011 godz. 13:23

Wyobraźmy sobie, że - w obecnej, kiepskiej sytuacji - każdy wysyła maksymalnie jedno cv tygodniowo. Nie byłoby lepiej?


cienkun - 7/6/2011 godz. 13:37

Statystycznie, nie.

A jeszcze frustrująca jest powszechna praktyka zatrudniania pracownika na umowę zlecenie, o dzieło, agencyjną, na stanowiskach, gdzie powinna być to umowa o pracę.
Jest to zwyczajne łamanie praw pracownika.


bułek - 7/6/2011 godz. 14:27

Erzet, ja wysyłam bardzo mało CV-ek, bo wybieram te prace, do których potencjalnie się nadaje. Gdybym wysyłał tam gdzie chce pracować, to prawdę mówiąc nie wysłałbym nigdzie, bo w okolicy nie potrzebują.

Śmieciowe umowy to jest skandal. Pracodawcy mają pracowników gdzieś, bo bardzo często jest umowa o dzieło, zlecenie i inne śmieciowe zamiast porządnej o pracę :/.


waris - 9/6/2011 godz. 15:29

nic mi się nie chce,na wszystko mam mało czasu ostatniono i jeszcze ten gołąb ze zwichniętą łapką


tru - 10/6/2011 godz. 21:21

Przyjeżdżam jak co rano rowerem do pracy - patrzę a tam tak zapchane obcymi samochodami gości, którzy przyjechali, że nie ma jak przejść między nimi.
Narzekam sobie pod nosem:
- wszędzie te drogi i parkingi już rowerem nie ma gdzie nawet jeździć
Wchodzę do środka, rozbieram się, z biura obok dochodzą przyjezdne odgłosy narzekania przy kawie:
- dróg nie ma już nawet samochodem nie ma gdzie jeździć


cienkun - 11/6/2011 godz. 16:18

Ja tam jak jadę rowerem to rozumiem kierowców, a jak jadę samochodem to rozumiem rowerzystów. Nie rozumiem tylko skąd tyle złości na drodze. Aż kipi. Ktos na kims wymusi pierwszeństwo czy co innego, nawet niechcący i już się wyzywają. Czemu?


tru - 12/6/2011 godz. 07:12

Myślę, że przyczyną jest to, że chamskie zachowanie rodzi chamską reakcję, nawet u całkiem zrównoważonego człowieka. A na drogach chyba widać ile tego jest. Jak ktoś mnie przepuszcza na pasach to aż nieswojo obracam się zszokowany, patrzę na rejestrację, czy to aby na pewno polak.

W naszym kraju jest w ogóle mnóstwo chamstwa. Najlepszy przykład - fora. Są tematy, które mogą budzić emocje - zrozumiałe, ale u nas wystarczy wyszukać dowolną rozmowę, nawet o rzepaku, a 2 strony później na bank będzie obrzucanie się gównem i wyzywanie Polak ma to do siebie, że każdy siedział w rzepaku od 20 lat i co inni mogą o tym wiedzieć.


MannaPoranna - 12/6/2011 godz. 15:36

quote:
ale gdyby każdy z nas (poszukiwaczy) wysyłał cv tylko tam, gdzie naprawdę chce pracować...


...to ciekawe kto by siedział na kasach w Lidlu ;)


tru - 13/6/2011 godz. 18:25

Czemu pomimo koszulki z Vaderem, durne baby z Intermarche dalej nie rozumieją, że Mrocznemu Lordowi Sith nie proponuje się zabawy w zdrapkę


jazz - 13/6/2011 godz. 18:34

hahaha może je Vader rajcuje))))))


fasolencja - 13/6/2011 godz. 18:36

Ponieważ "durne baby" mają taki odgórny nakaz od przełożonych, a jak go nie wykonają, dostają minusa do wypłaty ;]


Bellis_perennis - 14/6/2011 godz. 16:45

Ej wiecie co ktoś sobie skopiował mój autorski przepis z tej strony na jakąś stronę kulinarną i nie podał źródła. Nawet im się nie chciało zmienić treści!!! a na dodatek na zdjęciu do tego przepisu jest jakieś paskudztwo wyglądające jak mięso. Tak w ogóle można?

[edytowane 14/6/2011 od Bellis_perennis]


fasolencja - 14/6/2011 godz. 17:04

Nie można, Bellis. Napisz do autora, jeśli to jakiś zorganizowany portal, powinna być możliwość wysyłania prywatnych wiadomości. Niech poda źródło, albo usunie. Dowód, że Ty byłaś pierwsza jest na tej oto stronie. Ludziom często się wydaje, że "pożyczenie" cudzych zdjęć albo innej wartości intelektualnej jest nieszkodliwe, tym bardziej w internecie. Nic bardziej mylnego to jest naruszenie praw autorskich, tym bardziej, że przepisu nie zamieściłaś tutaj w celach komercyjnych.

[edytowane 14/6/2011 od fasolencja]


Admin - 14/6/2011 godz. 17:07

Bellis, mogę prosić na priv adres tej strony?
Eh, nie pierwszy to już raz i poniekąd nie da się tego uniknąć, ale dobry obyczaj nakazywałby przynajmniej podpisanie przepisu, zamiast przywłaszczania. Kiedyś napotkałem dziesiątki przepisów z naszej strony skumulowane w jednym miejscu, bez słowa o źródle...


Bellis_perennis - 14/6/2011 godz. 17:09

Adminie podam Ci nawet link do tego przepisu.

Wiecie ja się dziele swoimi przepisami po to aby ludzie mogli z nich korzystać a nie kraść. Przecież zapytać nie boli a ja bardzo chętnie bym się zgodziła. Już się biorę za porządek i poszukam czy na tym portalu nie ma przypadkiem innych moich przepisów.

EDIT:
Adminie nie wiem co się stało ale w trakcie pisania priva wiadomość automatycznie się wysyła! Dwa razy pod rząd mi się tak zrobiło. Wrzucam link tutaj
http://allrecipes.pl/przepis/2079/sznycle-wegetaria-skie.as px

[edytowane 14/6/2011 od Bellis_perennis]


tru - 14/6/2011 godz. 17:46

Przeszedłem narodowy spis czy nie jestem żydem, czy innym mącicielem, żeby wiedzieli po kogo i gdzie przyjść - ale mój wynik to na szczęście krew czysta. Pamiętajcie że zostały jeszcze 2 dni na internetową wersję !


cienkun - 14/6/2011 godz. 18:08

Ja tam się nie spisuję


Bellis_perennis - 14/6/2011 godz. 18:13

A wiesz, że za to jest kara pieniężna?


cienkun - 14/6/2011 godz. 18:19

Jak za wiele rzeczy... Nie pytaj, nie zrozumiesz


Lily - 14/6/2011 godz. 18:33

Ja się sama spisałam, ale do nas do domu żaden rachmistrz nie przyszedł...


fasolencja - 14/6/2011 godz. 18:58

Mnie najbardziej wkurzyły te pytania o miejsce zamieszkania i o zameldowanie. Kompletna nieznajomość realiów - 90% osób wynajmujących stancje nie zgłasza tego do US, a w spisie trzeba podać dokładne dane osoby, do której należy mieszkanie, dane innych domowników itd. Co to kogo do cholery obchodzi, czyje jest mieszkanie w którym mieszkam i do czego to komuś potrzebne...


Lily - 14/6/2011 godz. 19:00

Ale te dokładne dane to tylko w rozszerzonym, ja podałam swój adres, pod którym mieszkam, a nie jestem zameldowana i o nic więcej mnie nie pytali. Tylko mnie zdziwiło, że od razu wyskoczyły moje wszystkie dotychczasowe adresy...


eRZet - 14/6/2011 godz. 19:21

quote:
A wiesz, że za to jest kara pieniężna?


Kara jest za ODMOWĘ spisania się, a nie za nie spisanie.

Mnie tak łatwo nie znajdą


MannaPoranna - 14/6/2011 godz. 19:30

O, dzięki za przypomnienie!
Ja się spisałam i nic mnie nie wkurzyło (sory za ten pozytyw w tym temacie).
A powiadomienie o spisie dostałam sms'em już dawno temu.


tru - 14/6/2011 godz. 20:04

O ile miejsce zamieszkania można zrozumieć (bo jak wspomniano nikt zdrowy psychicznie nie melduje się tymczasowo) - mnie bardziej zirytowała owa przynależność etniczna, w jakim języku rozmawiam w domu i czy identyfikuję się z prawdziwym wolakiem. Po co oni chcą to wiedzieć...


AnnaBarbara - 14/6/2011 godz. 20:12

U mnie natomiast mimo wielkich chęci okazało się, że ktoś już się podszył pod mój pesel i nie mogę wziąć udziału w spisie. Naprawdę chciałam to zrobić!

Poza tym... głupia sesja ;(


MannaPoranna - 14/6/2011 godz. 20:44

quote:
(bo jak wspomniano nikt zdrowy psychicznie nie melduje się tymczasowo)


hm... chyba że jest np. na tyle chory psychicznie, aby chcieć się choćby zarejestrować w Urzędzie Pracy .. :P
A jeśli do tego dany UP znajduje się w innym mieście zamieszkania, niż nasz stały meldunek, potrzebny jest przynajmniej ten tymczasowy.
Sądzę z resztą, że znalazło by się więcej jakichś biurokratycznych sytuacji o których nie wiem, w których taki meldunek jest potrzebny.


fasolencja - 14/6/2011 godz. 21:09

Mi raczej chodziło o to, że nikt kto ma mieszkanie do wynajęcia nie idzie do skarbówki, żeby dobrowolnie dzielić się swoim zarobkiem. Zameldowanie tymczasowe to pożyteczna sprawa przydaje się np. do stypendium socjalnego.


MannaPoranna - 14/6/2011 godz. 21:16

A to tak, to racja. Chociaż są też różne sytuacje. Np. właściciel mieszkania w którym ja wynajmuję, ma sporych rozmiarów własną firmę. I jeśli ot tak kupuje sobie mieszkanie, to jest na tyle "publiczną" osobą, że prześwietlenie tego co robi z tym mieszkaniem (czy np. sobie dorabia wynajmując), jest kwestią kilku sekund. Dlatego mamy podpisane umowy (wow, moje piąte mieszkanie, a pierwszy raz mi się to zdarza).


rubia - 15/6/2011 godz. 13:36

W kwestii spisu: jestem zła, bo mamę spisałam internetowo bez najmniejszego problemu, a siebie nie mogę Kombinuję, zmieniam dane do kontaktu (raz podaję stacjonarny, raz komórkę lub adres e-mail) i nic! A przecież jestem zameldowana na stałe (od 20 lat!) w mieszkaniu, którego jestem od dwóch lat współwłaścicielką.
Zaczyna mnie to niepokoić- może ja nie istnieję?

quote:
Mi raczej chodziło o to, że nikt kto ma mieszkanie do wynajęcia nie idzie do skarbówki, żeby dobrowolnie dzielić się swoim zarobkiem.


Zawsze pomogą "życzliwi" sąsiedzi- na moich rodziców- tyle, że do spółdzielni i w trochę innej sprawie meldunkowej- donosił nadgorliwy emeryt z tej samej klatki


Naja - 15/6/2011 godz. 15:30

quote:
W kwestii spisu: jestem zła, bo mamę spisałam internetowo bez najmniejszego problemu, a siebie nie mogę Kombinuję, zmieniam dane do kontaktu (raz podaję stacjonarny, raz komórkę lub adres e-mail) i nic! A przecież jestem zameldowana na stałe (od 20 lat!) w mieszkaniu, którego jestem od dwóch lat współwłaścicielką.
Zaczyna mnie to niepokoić- może ja nie istnieję?


przy rejestracji podajesz nip czy nazwisko rodowe matki i adres?
ja miałam problem kiedy nie wpisywałam nip'u tylko właśnie to nazwisko, czytałam potem że GUS ma u większości osób źle wpisane to nazwisko w papierach.

[edytowane 15/6/2011 od Naja]


rubia - 15/6/2011 godz. 15:55


przy rejestracji podajesz nip czy nazwisko rodowe matki i adres?




Wiesz, że możesz mieć rację? Wpisuję za każdym razem nazwisko rodowe matki (papiery z NIPem mam gdzieś w katakumbach), a że to nazwisko jest podwójne, a ja noszę jeszcze inne- po mężu- to może stąd zamieszanie? Hmm... Trzeba będzie udać się pod ziemię


bułek - 15/6/2011 godz. 16:48

Po NIP-ie Cię poznają . Kilka dni temu spisywałem koleżankę mojej mamy (byłem od obsługi kompa) i był problem przy nazwisku rodowym. Osoba ta na szczęście przypomniała sobie NIP i było wszystko ok.


Margott - 15/6/2011 godz. 16:52

O, jak trafiłam w temat, akurat przedwczoraj też napadł babsztyl na mój dom i spisywał wszystkich po kolei. Spokoju nie zaznam w własnym domu, sprowadziłam się dopiero parę dni temu i bam!

Już mniejsza o sam czas stracony, zdenerwowałam się na swoją rodzicielkę. Ostatnio jakikolwiek kościół na oczy widziała 2 lata temu (ślub w rodzinie), kościół niby olewa a na spisie - katoliczka. Już mniejsza o nią, jak chce być hipokrytką to proszę bardzo. Ale po co się upierać, zaręczać, męczyć się i nie wiem jak jeszcze gimnastykować, żeby dowieść, że ja też jestem katoliczką?
Zaparłam się zadnimi łapami, że przynajmniej ja nie będę nic przekłamywać, a ta znosi po kolei jakieś katechizmy i obrazki, które w ręce miałam ostatnio kilkanaście lat temu.


bułek - 15/6/2011 godz. 17:10

Mnie trochę wkurzył ten spis. Przed byłem happy, że podam swoją niewiarę i wreszcie może będzie mniej tych katolików niż 90%. Po tym jak się dowiedziałem, że tylko ok. 20% badanych (czy ile dokładnie?) to pytanie otrzyma to się załamałem. Oczywiście ja, matka, nawet koleżanka matki nie dostaliśmy pytań o wiarę tylko o przynależność narodową, język itp. Nawet 5 minut to nie trwało.

Może twoja matka boi się, że ktoś to sprawdza? Wielu ludzi jest przy wierze, chodzi do kościoła, bo boi się ostracyzmu tzw. "co ludzie powiedzą".

[edytowane 15/6/2011 przez bułek]


Lily - 15/6/2011 godz. 17:13

Ja też to chciałam dostać, a nie miałam. Gdybym się spisywała u rodziców, to trafiłabym na wersję rozszerzoną. Mimo to sądzę, że katolików okaże się trochę mniej niż w poprzednim.


Margott - 15/6/2011 godz. 17:19

quote:
Mnie trochę wkurzył ten spis. Przed byłem happy, że podam swoją niewiarę i wreszcie może będzie mniej tych katolików niż 90%. Po tym jak się dowiedziałem, że tylko ok. 20% badanych (czy ile dokładnie?) to pytanie otrzyma to się załamałem. Oczywiście ja, matka, nawet koleżanka matki nie dostaliśmy pytań o wiarę tylko o przynależność narodową, język itp. Nawet 5 minut to nie trwało.

Może twoja matka boi się, że ktoś to sprawdza? Wielu ludzi jest przy wierze, chodzi do kościoła, bo boi się ostracyzmu tzw. "co ludzie powiedzą".

[edytowane 15/6/2011 przez bułek]

Jest w tym nieco prawdy. Niby spore miasto, nikt by nosa nie wsadził w cudze sprawy, jednak trochę pewnie się obawiała takich "co ludzie powiedzą". Zupełnie jakby rachmistrz od razu po spisie poleciał do najbliższej parafii i kablował, który śmiał się przyznać.

A nawet nie słyszałam o tym, że nie wszyscy mogą mieć wersję rozszerzoną. Bez sensu z leksza. Albo, albo. Albo wszystkim da się taką możliwość przy okazji spisywania, albo nie zawraca się głowy dla tych 20%.


Lily - 15/6/2011 godz. 17:22

Ale z tą wersją rozszerzoną to jest śmiesznie, bo mają ja te same osoby (a właściwie mieszkania), co w poprzednim spisie - moim zdaniem powinni inaczej wylosować.


rubia - 15/6/2011 godz. 17:41

quote:
Po NIP-ie Cię poznają


Lepiej po NIPie, niż po chipie. Przynajmniej na razie


hipiska - 15/6/2011 godz. 17:59

No to sobie ponarzekam-wczoraj paskudna rozmowa z mamą, która uświadomiła mi jak wielki popełniłam błąd nie mówiąc jej prawdy. W nocy koszmarny ból brzucha, dopiero najsilniejszy nurofen pomógł. Zasnęłam na niecałe pół godziny, więc na egzamin wstałam nieprzytomna. Ból powrócił i 4 godziny nad kartką były istną męczarnią (zwłaszcza, że z pełnym pęcherzem, nie zdążyłam pójść do toalety ). Egzamin raczej nie poszedł rewelacyjnie. Ciężka noc i dzień, proszę o lepszy zestaw wydarzeń dzisiaj wieczorem i jutro


Margott - 15/6/2011 godz. 18:38

quote:
Ale z tą wersją rozszerzoną to jest śmiesznie, bo mają ja te same osoby (a właściwie mieszkania), co w poprzednim spisie - moim zdaniem powinni inaczej wylosować.

Tym bardziej bez sensu. Dowiemy się w takim przypadku, czy gorliwa katoliczka nadal podaje się za katoliczkę, czy ateista nadal utrzymuje, że jest ateistą. Zmiana pewnie niewielka będzie.

Hipisko, jutro będzie lepszy dzień!


tru - 15/6/2011 godz. 20:05

Ja nie miałem żadnego pytania o wiarę....
Jak zwykle czeski film...
polski chyba ? wolski...


Fatty - 17/6/2011 godz. 17:14

Wczoraj przekarmiłam pieseczka(niechcący)
Dziś pod nieobecność domowników, psinę spięło i dokonała artystycznej rzeżby, a raczej obrazu z brązu na środku mojego pokoju.
Już niby uprzątnięte, ale nadal skądś mi zalatuje, nie wiem skąd...


Tess - 17/6/2011 godz. 20:00

Zginęła mi teczka w której miałam indeks. Znając moją szkołę, żadna moja ocena z trzech semestrów nie jest nigdzie zapisana i nie wiem co, zacznę od początku chyba. Szukając teczki znalazłam za to książkę kucharską której ostatnio nie mogłam znaleźć. Nie wiem czy się śmiać cy płakać.


eRZet - 17/6/2011 godz. 20:20

Ej no, może wykładowcy gdzieś sobie zapisali? Trzeba indywidualnie popytać. Mojej kumpeli też zginął indeks kiedyś, chodziła po wszystkich i jak już udało jej się odzyskać wszystkie oceny to indeks się znalazł. Wtedy dopiero można się wkurzyć!

Wymyśliłem sobie studia zaoczne i teraz muszę się uczyć. A już nie pamiętam, jak się to robi
W ogóle mi nie idzie!
A jako, że jestem (na razie) na bezrobociu, to ewentualne dostanie się tam i tak nie ma sensu.


MannaPoranna - 17/6/2011 godz. 22:33

Jasne, że ma sens!
A na co chcesz się dostać?


To teraz ja marudzę: SESJO wynoś się (co by bardziej wulgarnych słów nie użyć) stąd... ale już.......


eRZet - 17/6/2011 godz. 22:39

Na latynoamerykańskie na UW
Historia i polityka to spoko, ale kultura i geografia to masakra.


MannaPoranna - 17/6/2011 godz. 23:35

Wow, latynoamerykańskie, fajnie :D
U mnie to raczej odwrotnie by było: kultury i geografii mogę się uczyć i to z chęcią. Za to na samą myśl o wszelkiej historii dostaje gęsiej skórki...

A bezrobocie, jak sam powiedziałeś, chwilowe. Toteż myślę, że nie warto rezygnować z planów.


eRZet - 17/6/2011 godz. 23:40

Dlatego właśnie tam nie ma odpowiednich ludzi, bo albo lubisz historię i politykę albo kulturę.
Ale nawet jak się nie dostanę to już nie żałuję, np:

1838 - prezydent Meksyku gen. Antonio Lopez de Santa Anna traci w bitwie lewą nogę i każe ją pochować z całym ceremoniałem państwowym i upamiętnić stosownym obeliskiem




MannaPoranna - 17/6/2011 godz. 23:44

Rozumiem, że z tą nogą to Twój Plan "B" gdybyś się nie dostał, tak?


xxl - 19/6/2011 godz. 12:15

Wpadły mi w łapy pytania z zeszłorocznego egzaminu z anatomii. A myślałam, że jestem dobrą studentką...


Tess - 19/6/2011 godz. 16:19

Znalazła się teczka z moimi pracami, ale indeksu dalej ni ma. Czary? Przynajmniej wydrukowali mi nową kartę więc nie jest źle.

eRZet, studia fajna rzecz, a kierunek ciekawy, będziesz hablar espanol Chociaż ja osobiście już mam dość, miejmy nadzieję obronię licencjat pod koniec miesiąca, drugą szkołę skończę w połowie przyszłego roku akademickiego i na razie tyle, żadne magistry już mnie nie kręcą...

Co do ogólnego znienawidzenia sesji jestem jak najbardziej za hasłem studia pier*ol jedi zostań. Damy radę!


eRZet - 19/6/2011 godz. 16:32

No ja miałem kilkuletnią przerwę, więc mogę sobie pozwolić teraz na dwa lata studiów

Pada
Złapałem gumę
I do tego nic mi się nie chce

[edytowane 19/6/2011 od eRZet]


hipiska - 22/6/2011 godz. 21:03

Zgubiłam telefon mamy, zrobił mi się koszmarny zajad, zaczynam się stresować trzydziestym czerwca. Poza tym pewna sprawa nie idzie po mojej myśli, także powodów do radości póki co brak. No i jeszcze te ósemki wredne.


MannaPoranna - 23/6/2011 godz. 08:32

Nie chce mi się uczyyyyć!!!

Ok, dzięki, już mi lepiej.


Fatty - 23/6/2011 godz. 13:59

Mnie też się nie chce a tak planowałam ,że cały czwartek w książkach przesiedzę...


Moje nerwy wiszą na włosku.


xxl - 23/6/2011 godz. 14:04

Dołączam do klubu, dziewczyny. Dziś dla mnie ostatni dzień nauki (oby). Mówię sobie: lepiej teraz niż w sierpniu, nie po to ryłam cały rok, żeby dać się uwalić na sam koniec.

A poza tym im dłużej mieszkam w wielkim mieście, tym lepiej rozumiem "Dzień świra"

[edytowane 23/6/2011 od xxl]


Margott - 23/6/2011 godz. 20:40

Jak tak wejść tutaj i was poczytać, to człowiek dostaje gęsiej skórki, naprawdę!
Jestem świeżo po maturze i studia są mi obce. Nie, to nie może być aż tak ciężkie, będę optymistką do października przynajmniej.

quote:
Rozumiem, że z tą nogą to Twój Plan "B" gdybyś się nie dostał, tak?


MannaPoranna - 30/6/2011 godz. 23:35

Jestem pijana i żałosna . Czeago chcieć więcej?


bułek - 1/7/2011 godz. 00:22

Czemu żałosna?


Fatty - 1/7/2011 godz. 05:35

Czasami gdy ma się w czubie po szumnym stadium "superbohatera" przychodzi stadium "jestem żałosny" ale nie wiem czy to o to chodzi .


Mam książki, mam teksty. Mam Google, mam wszystkie notatki z wykładów. Mam też pytania których części mogę spodziewać się na teście i co? Opracowałam 10% dalej nie rusze bo w ksiązkach nie widać, notatkach tez, a gogle nie zna


eRZet - 15/7/2011 godz. 20:53

quote:
Czasami gdy ma się w czubie po szumnym stadium "superbohatera" przychodzi stadium "jestem żałosny"

Czasami stadium "jestem żałosny" przychodzi już na początku

Podoba mi się kawałek "Hunting song" Korpiklaani (nie będę cytował, ale wiadomo, o co chodzi). Co gorsze, wcale nie jest mi z tym źle!
...źle mi tylko dlatego, że nie jest mi z tym źle


Maq - 16/7/2011 godz. 19:12

Za kilka dni stanę się oficjalnym bezrobotnym
Wkurzyłem się i rzuciłem kierownikowi na biurko wypowiedzenie, bo nie będę znosił poniżania, ani tym bardziej nie pozwolę decydować komuś o mojej przyszłości, bo miałem propozycje rozwoju i przejścia do innego działu, jednak mój dotychczasowy kierownik powiedział kategoryczne nie, ponieważ nie ma teraz czasu i ochoty szukasz kogś na moje miejsce i go szkolić. Niech chciał mnie puścić, no to cóż i tak teraz musi kogoś znaleźć za mnie

Za dużo ciekawych ofert niestety nie ma, a jak już coś jest to najczęściej na drugim końcu Wrocławia, a perspektywa 20km dojazdu do Wrocławia, następnie przepchania się przez całe miasto nie jest zbyt przyjemna. Dlatego szukam czegoś w Centrum Wro albo od mojej strony.

Jak na razie wysłałem jedynie kilka aplikacji, odezwała się jak dotąd tylko jedna firma po tygodniu czasu, co najciekawsze umówili się ze mną w Poniedziałek na spotkanie z firmy na którą zupełnie nie liczyłem ze się mną zainteresują, wysłałem do nich swoje dokumenty jedynie od tak, bo co mi było szkoda ;p, tym bardziej że papiery miałem praktycznie gotowe. Człowiek się trochę stresuje, ale zobaczymy co z tego wyniknie, nawet jak się nie uda to i tak będę podbudowany że z takiej firmy raczyli się do mnie odezwać.


hipiska - 25/7/2011 godz. 08:29

Znowu te okropne zajady, tym razem po jednej stronie, ale za to aż w trzech miejscach. Mała rzecz, a taki dyskomfort .


cienkun - 25/7/2011 godz. 10:40

quote:
Znowu te okropne zajady, tym razem po jednej stronie, ale za to aż w trzech miejscach. Mała rzecz, a taki dyskomfort .


Masć cynkową próbowałaś?

edit.
A mnie dobija to lato. Przez tą pogodę robię się strasznie melancholijny. bleee!!

[edytowane 25/7/2011 przez cienkun]


PanikowaNevcia_xD - 25/7/2011 godz. 13:20

Mój ojciec wychodzi z domu, to ja się biorę za ćwiczenie wokalu. Śpiewam sobie, growluję, wrzeszczę... I kiedy się już rozkręcam, ojciec wraca do domu.

Niech on już znajdzie pracę, bo ja w ogóle mam przez to gówno, a nie wakacje! ;(
(Nie mówiąc także o kwestii finansowej, ale nie mam teraz ochoty na to marudzić.)


hipiska - 25/7/2011 godz. 20:57

quote:

Masć cynkową próbowałaś?



Maść cynkowa ma działanie wysuszające, nie sądzę żeby była dobra na zajady.


sunflower_ren - 26/7/2011 godz. 06:39

quote:
quote:

Masć cynkową próbowałaś?



Maść cynkowa ma działanie wysuszające, nie sądzę żeby była dobra na zajady.


łykaj Bcompositum


rubia - 26/7/2011 godz. 14:13

Boże, żeby tak mi się chciało, jak mi się nie chce! Tak źle to już dawno nie było- najchętniej zrobiłabym sobie piżamową resztę tygodnia, z książkami i muzyką, łaskawie przyjmując dostawy żywności od wolontariuszy- najlepiej, żeby zostawiali prowiant przed drzwiami, żebym mogła uniknąć kontaktów ze światem...
Ech, rozmarzyłam się...


hipiska - 26/7/2011 godz. 20:55

Mam wątpliwości. Nie wiem czy dobrze zrobiłam składając papiery na socjologię zamiast na psychologię (również się dostałam). Za późno na zmianę decyzji, ale zaczynam żałować... . Niech mi ktoś powie, że socjologia jest ciekawsza i zapewnia lepsze perspektywy, proszę!!!

[edytowane 26/7/2011 od hipiska]


eRZet - 26/7/2011 godz. 21:11

Perspektywy po studiach humanistycznych? Na politechnikę trzeba było iść, jeśli chcesz mieć perspektywy.
Ale skoro już dokonałaś wyboru, to miło mi powitać cię w gronie ludzi, którzy nic nie umieją i muszą ściemniać na każdym kroku
Imho socjologia JEST ciekawsza i daje więcej możliwości, więc nie martw się!


an - 26/7/2011 godz. 21:54

Moje podejrzenie co do zajadów - niedobory, takie których morfologia krwii nie wykaże.
Niedoborom sprzyja zarówno takie sobie odżywianie jak i stres, a w przypadku wege istotne są m.in. żelazo, witamina B2, ale i inne witaminy B
Kto wie, może nawet cynk
a przy okazji - jak ktoś chce sobie zbadać poziom żelaza, to niech zbada ferrytynę

Jeszcze co do maści cynkowej, to dla mnie zawsze jest tłusta, raczej nic mi nie wysuszała (może pasta cynkowa wysusza), ale może u mnie inaczej to działa ; )


Fatty - 27/7/2011 godz. 10:22

quote:
Niech mi ktoś powie, że socjologia jest ciekawsza i zapewnia lepsze perspektywy, proszę!!!


socjologia to dobra baza wypadowa na inne kierunki - jeżeli chodzi o studia magisterskie badz podyplomowe: o profilu prawnym, ekonomicznym, psychologicznym, politologicznym etc.
Zazwyczaj uważa się ją za kierunek ściśle humanistyczny, tylko w takim razie czemu raczą nas sporą dawką statystyki?


Jak się jest sprytnym, aktywnym to o przyszłość nie ma się co martwić. Warto brać udział w jakichś projektach, jezeli Cię to kręci to prowadzić już własne amatorskie badania(pomocna może być ksiązka E. Babbie'go), konkursach, warsztatach - po prostu się udzielac i zdobywać doświadczenie.
Z tego co się ostatnio orientowałam, ludzi po socjologii poszukiwano w zawodach związanych z rekrutacją etc.


Nie znam Twojego programu nauczania historii w liceum, ale u mnie edukacja ZAWSZE kończyła się na wałkowaniu II WŚ, a to co po niej było traktowane po macoszemu(chyba uznano, że czasy te są dostatecznie świeże i nauczac o nich nie trzeba) - a tu się okazało, ze wykładowcy załamywali ręce nad naszą szczątkową znajomością czasów "najnowszych" Ba, byli przerażeni! Warto więc nadgonić czasy powojenne, socjalizm, PRL, gospodarkę, transformacje systemowa, klasy etc bo to będzie sie przewijać i na ekonomii, i na wielkich strukturach i na społecznościach lokalnych i na zmianach społeczeństwa i na wstepie do socjologii...


Ja obecnie jestem jedną nogą na 3 roku socjologii(jeszcze zaliczenie praktyki), specjalność: praca socjalna. Jako iż zacięcia naukowego we mnie brak(socjalnego tym bardziej ), po zdobyciu licencjatu planuję ugryźć coś innego. Tylko jeszcze nie wiem co


hipiska - 27/7/2011 godz. 20:27

Co do historii w liceum-u mnie również czasy II wojny światowej były na topie
Jak myślicie, czy po licencjacie z socjologii jest możliwe przeniesienie się potem na psychologię? Psychologia jest bowiem jednolita magisterska, więc obawiam się, że może takiej możliwości nie byc.

[edytowane 27/7/2011 od hipiska]


jazz - 28/7/2011 godz. 20:00

chyba się zakochuję w swoim dawnym prawie przyjacielu i nie potrafię tego powstrzymać ,a on ma dziewczynę od 3 lat


hipiska - 28/7/2011 godz. 21:14

quote:
łykaj Bcompositum


Może tak zrobię, ale obawiam się, że to wyeliminuje problem tylko na krótko. Wczoraj byłam u dermatologa, przepisała mi krem i tabletki (niestety nie jestem w stanie odczytać nazw). Jutro chyba udam się do apteki.
Morfologię (dość dokładną), gdzie miałam sprawdzany m.in. poziom żelaza, cukru, cholesterol, OB, enzymy wątrobowe itd. miałam robioną w połowie maja bieżącego roku. Internista stwierdził, że gdyby przyczyna leżała w chorobie to już wtedy byłoby coś nie tak w badaniach. Nie dał mi skierowania na ponowne badania. Sama już nie wiem co o tym myśleć. Zastosuje się do zaleceń dermatologa, zobaczymy.
Jeśli chodzi o zdrowie to poniekąd pozytywne jest to, iż okazało się, że nie muszę usuwać póki co ósemek. Chirurg powiedział, że to na razie zalążki zębów, a stan zapalny, obrzmienie dziąsła i lekki powiększenie węzła jest naturalne.
Swoją drogą nie lubię w sobie tego, że za bardzo przejmuję się swoim i bliskich mi osób zdrowiem. Wszyscy próbują mnie z tego "wyleczyć", ale bezskutecznie .


Bellis_perennis - 30/7/2011 godz. 09:24

Dlaczego w tym cholernym kraju wszystko robi się po znajomości? Mam już serdecznie dość tego, że są równi i równiejsi

[edytowane 30/7/2011 od Bellis_perennis]


Pocahontas - 30/7/2011 godz. 09:37

Kazdy kto nie ma znajomosci ma tego dosc ale to tez troche ludzkie, wiadomo np. ze wolisz zatrudnic corke, syna, brata, kuzyna, niz kogos obcego.

[edytowane 30/7/2011 od Pocahontas]


Bellis_perennis - 30/7/2011 godz. 10:30

Zamilcz lepiej. Nie o to chodziło.
Zanim napiszesz na drugi raz coś głupiego, pomyśl.


annadagmara - 30/7/2011 godz. 12:28

quote:
Dlaczego w tym cholernym kraju wszystko robi się po znajomości? Mam już serdecznie dość tego, że są równi i równiejsi

[edytowane 30/7/2011 od Bellis_perennis]


Bellis: też masz znajomości, ponoć każdego z nas dzieli tylko sześć osób od np Billa Gatesa. Teoretycznie (min) po to powstały portale społecznościowe. Również tutaj jest wiele życzliwych Ci osób, może ktoś będzie mógł pomóc?
Co do załatwiania "po znajomości"... teoretycznie wolałabym aby wszystko było sprawiedliwie i uczciwie, ale w praktyce, jeśli będę miała możliwość jakimiś prwatnymi kanałami przesunąć sobie termin zabiegu, to nie zawacham się ani chwili.


Lily - 30/7/2011 godz. 12:32

quote:
Dlaczego w tym cholernym kraju wszystko robi się po znajomości? Mam już serdecznie dość tego, że są równi i równiejsi

[edytowane 30/7/2011 od Bellis_perennis]

I w dodatku trzeba mieć twarde łokcie


rubia - 30/7/2011 godz. 12:51

I w dodatku trzeba mieć twarde łokcie




I jeszcze jedną twardą część ciała . Zwłaszcza, jak się ma miekkie serce


Bellis_perennis - 30/7/2011 godz. 12:58

quote:
Bellis: też masz znajomości, ponoć każdego z nas dzieli tylko sześć osób od np Billa Gatesa. Teoretycznie (min) po to powstały portale społecznościowe. Również tutaj jest wiele życzliwych Ci osób, może ktoś będzie mógł pomóc?

Szczegółowo nie mogę opisać ale generalnie sprawa wygląda tak, że prosiłam kogoś wysoko postawionego o załatwienie czegoś tak jak ja chcę bo inaczej nie mam możliwości. Usłyszałam "nie bo to kłopot". Potem okazało się, że to co kłopotem niedawno było przestało być w stosunku do TRZECH innych osób. Dodam, że dwie z nich miały powody takie same jak ja ale ta ostatnia dziewczyna już nie. W zasadzie to mogła poczekać. Wszystko było załatwione cichaczem ale laska jest tak głupia, że się pochwaliła na fejsbuku. Teraz mam dowody i nie zawaham się ich użyć. Aha i już uczciwość mi przeszła, chyba się wyleczyłam tym ostatnim policzkiem. Teraz to ja uruchamiam swoje znajomości.
quote:
Co do załatwiania "po znajomości"... teoretycznie wolałabym aby wszystko było sprawiedliwie i uczciwie, ale w praktyce, jeśli będę miała możliwość jakimiś prwatnymi kanałami przesunąć sobie termin zabiegu, to nie zawacham się ani chwili

Jakiego zabiegu? No z lekarzami to też dużo do mówienia. Najgorsze jest to, że gdyby to wszystko było dobrze zorganizowane to nikt by się nie musiał przepychać a tak to można umrzeć czekając na diagnozę. Jak chodzi o moje zdrowie to też bym się nie patyczkowała.
quote:
I w dodatku trzeba mieć twarde łokcie

I kopać w krocze


cienkun - 30/7/2011 godz. 16:56

quote:
I kopać w krocze

Dziewczynki też?


hipiska - 30/7/2011 godz. 21:38

Łykałabym te tabletki B compositium, ale ten skład-niepokoi mnie lak żółcieni pomarańczowej, talk i powidony. Czytałam, że mogą nie być wegetariańskie. Czy ktoś wie może czy ten suplement jest w pełni wegetariański?


eRZet - 30/7/2011 godz. 22:26

Nie no, talk to minerał, żółcień jest syntetyczna, co najwyżej szkodliwa (lak żółcieni, E110 jest wegański). O powidonie w życiu nie słyszałem.

EDIT:

quote:
As a food additive, PVP is a stabilizer and has E number E1201. PVPP is E1202. It is also used in the wine industry as a fining agent for white wine. Other references state that polyvinyl pyrrolidone and its derivatives are fully from mineral synthetic[11] origin. Therefore, its use in the production should not be a problem for vegans.


Jest ok

[edytowane 30/7/2011 od eRZet]


waris - 1/8/2011 godz. 18:43

najazd ślimaków na działce
tofu naturalne podrożało o prawie 70 gr w ciągu miesiąca to jakaś paranoja!( teraz kosztuje 4,2 )
po ile Wy kupujecie???

[edytowane 1/8/2011 od waris]


Fatty - 2/8/2011 godz. 11:03

U mnie 3,99 zł.


hipiska - 2/8/2011 godz. 17:51

Nie lubię ostatnio naturalnego i kupuję tylko wędzone i marynowane. W zależności jakiej firmy spotkam trzeba wydać ok. 4,50 zł (Polsoja) do nawet 6,50 zł (czeskie). Preferuję czeskie, jest zdecydowanie lepsze.


Lily - 2/8/2011 godz. 21:44

6,50 za czeskie to mocno przepłacone. No ale wiadomo, pośrednicy muszą zarobić. Tylko czemu w Polsce zawsze najwięcej...
Ja czeskie wędzone uwielbiam


jazz - 2/8/2011 godz. 22:32

po raz 2 w tym roku miałam robioną plastykę paznokcia ,całą noc nie spałam z bólu (


Fatty - 6/8/2011 godz. 06:03

jazz, już lepiej?


Bellis_perennis - 8/8/2011 godz. 15:56

PKP achhh te PKP...
W piątek spędziłam 6h w polu z powodu awarii sieci trakcyjnej. Moja podróż z Poznania do Wawy trwała 9h. To mój rekord. Dzisiaj wracając kupiłam bilet na 1 klasę której nie było


rubia - 8/8/2011 godz. 17:53

Bella, w październiku 2010 odjeżdżałam w Katowicach z peronu, którego w ogóle nie było Ja sobie dałam radę, ale co mieli powiedzieć cudzoziemcy, którzy za skarby świata nie byli w stanie zrozumieć "angielskiego" sączącego się z megafonów?

Nie chcę martwić klientów PKP, ale na przyszłą środę zapowiedziano strajki. 24 godziny lub dłużej. A ja się do babci wybierałam (


eRZet - 8/8/2011 godz. 19:06

O, ja z Wawy do Bydzi jechałem, staliśmy w Błoniu przez godzinę, pociąg nagle ruszył zostawiając połowę pasażerów na torach. Potem w Sochaczewie nam powiedzieli, że będzie "małe" opóźnienie (zaledwie kilka godzin). Na szczęście wiozłem rower więc wróciłem sobie z powrotem do Wawy. Tylko ciemno było i nic nie wiedziałem... I komary mnie pogryzły... I w ogóle miałem inne plany na piątkowy wieczór... I plecak trochę mi ciążył... I w ogóle to był kiepski dzień

... ale nie padało


Lily - 8/8/2011 godz. 19:30

Głowa mnie boli, kot mi nie daje spać po nocach, jestem wykończona...


Bellis_perennis - 8/8/2011 godz. 20:41

quote:
O, ja z Wawy do Bydzi jechałem, staliśmy w Błoniu przez godzinę, pociąg nagle ruszył zostawiając połowę pasażerów na torach. Potem w Sochaczewie nam powiedzieli, że będzie "małe" opóźnienie (zaledwie kilka godzin). Na szczęście wiozłem rower więc wróciłem sobie z powrotem do Wawy. Tylko ciemno było i nic nie wiedziałem... I komary mnie pogryzły... I w ogóle miałem inne plany na piątkowy wieczór...

To trafiłeś na tą samą awarie tylko ja kwitłam w pociągu jadącym do Wawy.
quote:
Bella, w październiku 2010 odjeżdżałam w Katowicach z peronu, którego w ogóle nie było

O tym peronie było dość głośno w mediach mnie się zdarzyło, że zapowiadano w poznaniu pociąg który miał odjechać z peronu 2, którego wtedy nie było bo był rozebrany (i nadal jest). Podróżni nieźle panikowali, szczególnie obcokrajowcy


Lily - 9/8/2011 godz. 07:21

Ale ten peron 5 w Katowicach już jest, tylko idzie się do niego całkiem inaczej niż do pozostałych Nota bene byłam w Katowicach w sobotę i parę razy zabłądziłam przez tę budowę dworca.


cienkun - 11/8/2011 godz. 15:58

Z oferty deichmanna zniknęła firma bluefin a mi się właśnie kończą trampki do taiji a tak dobrze mi się w nich ćwiczyło, a niedługo obóz treningowy i nie bardzo wiem skąd wziąć takie buciki, bo większość szaolinek jest mi za luźna bo mam niskie podbicie i mi ze stopy zjeżdżają, a te były idealne dla mnie


kazik84 - 13/8/2011 godz. 07:09

A ja się przeziębiłam Od trzech lat co i raz mi się to zdarza. A przecież dbam o dietę. Jestem wege od ponad 9 lat. Wcześniej przez kilka lat nie chorowałam. Zaczęło się po studiach, jak poszłam do pracy Taka ładna pogoda, długi weekend, a ja muszę w łóżku leżeć


xxl - 13/8/2011 godz. 08:25

Ja dopiero co wyszłam z przeziębienia ze spóźnionym zapłonem, które dopadło mnie na początku tygodnia. Woodstockowe harce w lodowatej wodzie doprawione przemoczeniem w deszczu po powrocie do domu - i z nosa kapie Na szczęście nie na tyle, bym musiała leżeć w łóżku.

Ładna pogoda? Gdzie?? Jeśli miałabym na coś narzekać, to właśnie na pogodę - co godzinę pada, chmurzy się, nie ma jak wyjść z domu. Do kitu.


kazik84 - 13/8/2011 godz. 09:27

Ja też pewnie po Woodstocku...

Pogoda ładna się zapowiadała w Poznaniu - rano piękne słońce świeciło, teraz trochę pochmurno


Fatty - 13/8/2011 godz. 13:16

Nie mogę sobie poradzić ze zmianą alergiczną na rękach - smaruję to paskudztwo, nawilżam a i tak robi się paskudna skorupa, skóra mi pęka gdy zginam palce


JAGA - 13/8/2011 godz. 13:23

quote:
Ale ten peron 5 w Katowicach już jest, tylko idzie się do niego całkiem inaczej niż do pozostałych Nota bene byłam w Katowicach w sobotę i parę razy zabłądziłam przez tę budowę dworca.


Peron 5 jest faktycznie w dziwnym miejscu, przejezdnym współczuje. A tak w ogóle Lily to następnym razem zapraszam na kawę albo spacer do Rosarium

Zdrowiejcie dziewczyny!

Nie mam na co narzekać...idę do Weselnika


Maq - 20/8/2011 godz. 06:43

Nie rozumiem kobiet, ech...


kazik84 - 20/8/2011 godz. 17:24

Zapewne nie jesteś z tym sam. Mój chłopak też twierdzi, że nie rozumie kobiet. Czasami...


Fatty - 21/8/2011 godz. 06:17

Trudna rzecz, zrozumieć kogoś kto przeważnie sam za cholerę nie wie o co mu chodzi


bułek - 21/8/2011 godz. 12:52

Początkowo nie chciałem uzewnętrzniać swoich żalów, ale jednak się podzielę. Na trasie swojego przejazdu do pracy i z powrotem widziałem dużo potrąconych przez samochody zwierząt. Wszystkim się "dostało" - ptakom i ssakom. Zawsze jak widzę zwłoki zwierzaka to we mnie buzuje, ale wracając w piątek po 22 zobaczyłem rozjechanego jeżyka . Smutno mi było i zarazem byłem wkur.... na blachosmrody i ich kierowców.


cienkun - 21/8/2011 godz. 16:17

Uwierz, bułek, ludzie w znakomitej większości nie rozjeżdżają tych zwierzaków celowo.


Maq - 29/8/2011 godz. 09:14

dopadla mnie depresja... ;/

w duzym skrocie byla dwojka bardzo dobrych przyjaciol, jednak przynajmniej jedno poczulo cos wiecej do drugiej osoby, w momencie gdy ona byla w zwiazku.

Zdecydowalem sie zakonczyc nasza znajomosc bo kazda dodatkowa chwila spedzona z nia przyprawilaby mnie o jeszcze wiekszy bol w przyszlosci, dlatego wolalem lepiej teraz troche pocierpiec.

Ech... a teraz zostalem calkiem sam teraz zostalem calkiem sam


rubia - 29/8/2011 godz. 14:32

quote:
Ech... a teraz zostalem calkiem sam teraz zostalem calkiem sam


<rubia głaszcze Maq'a po główce i ociera łzy>

Na szczęście życie nie znosi uczuciowej próżni i ten stan na pewno nie będzie trwał wiecznie. Też kiedyś byłam ciężko zakochana w kimś, kto akurat nie mną był zainteresowany. Odchorowałam to, a teraz nie żałuję, że tak się stało; nadal się kumplujemy, a ja nie wyobrażam sobie, żebym mogła być z kimś innym niż ta małpa, mój mąż , za którego dalabym się żywcem pokroić. Może to jeszcze nie jest Twój czas, a Ta Jedyna gdzieś tam jest, tylko jeszcze oboje o tym nie wiecie. Życzę powodzenia, jak już się rany zagoją.


Maq - 29/8/2011 godz. 15:04

Tylko najgorsze jest to że właśnie jestem przekonany że ona także czuje do mnie coś więcej, ale jej moralność nie pozwala na zerwanie z obecnym chłopakiem :/
Ech.. strasznie mi jej teraz brakuje, bo nawet nie mam z kim porozmawiać


rubia - 29/8/2011 godz. 16:33

Maq, chyba powinieneś porozmawiać z tą dziewczyną i wyłożyć kawę na ławę, nawet jeśli miałoby boleć. Przynajmniej będziesz coś wiedział, zamiast dryfować w oceanie spekulacji ("jestem przekonany" nie znaczy "wiem", a bycie z kimś, kogo się nie kocha, moim zdaniem nie jest moralne).
Nie chciałam być brutalna ani Cię urazić, ale musisz się konkretnie dowiedzieć, na czym tak naprawdę stoisz.
Pozdrawiam


Maq - 29/8/2011 godz. 17:38

U niej zmienia się to jak w kalejdoskopie, raz wyznaje mi że mnie kocha (jednocześnie snując różne fantazje z nami), po kilku godzinach jednak nic do mnie nie czuje, bo kocha obecnego i go nie zostawi. I tak co kilka dni zmiana zdania, ech... a z jej opowiadań odbieram że nie jest z tamtym szczęśliwa w związku, zresztą poznaliśmy się miesiąc temu w momencie gdy nie byli ze sobą od 2 miesięcy, jednak po kilku dniach naszej znajomości wróciła do niego ("bo nie chcę być sama").

Raczej nie mam co się oszukiwać i wrócić do szarej rzeczywistości bez niej bo to nie ma sensu. Mam wrażenie że zabawia się moimi uczuciami , a tak dobrze się nam zawsze wspólnie spędza czas i rozmawia.

[edytowane 29/8/2011 od Maq]


Bellis_perennis - 29/8/2011 godz. 17:57

Bawi się i to perfidnie. Daj sobie spokój bo zniszczy Ci życie.


rubia - 29/8/2011 godz. 18:19

Bella ma rację, nie wygląda to za dobrze.
Swoją drogą, mężczyzna to jednak wyjątkowo krucha i delikatna pod wzgledem emocjonalnym istota. I nie ma w tym moim stwierdzeniu nawet cienia ironii


eRZet - 29/8/2011 godz. 19:23

quote:
Bawi się i to perfidnie. Daj sobie spokój bo zniszczy Ci życie.

A o to nietrudno

Ale w ogóle co to za problemy? Zejdźmy na ziemię: Do domu wszedł mi tak olbrzymi pająk, że w ogóle nie mogę się otrząsnąć


Andzia83 - 29/8/2011 godz. 19:51

quote:
Do domu wszedł mi tak olbrzymi pająk, że w ogóle nie mogę się otrząsnąć

eRZet - ja też się boję pająków i mimo że mieszkam na 3 piętrze to często nieproszone wchodzą przez okno lub balkon, ale moja kotka się z nimi rozprawia, a ja jej w tym nie przeszkadzam
Maq - wiem że łatwo mówić, ale odpuść ją sobie... Pisałeś że poznaliście się miesiąc temu, więc to chyba nie jest wielka miłość... Oczywiście nie bagatelizuję Twoich uczuć, ale postaraj się spojrzeć na tę znajomość z dystansem i sam przemyśl, czy ta Osoba jest godna Twoich uczuć, skoro raz mówi, że kocha (będąc z innym), a zaraz się wypiera... Skoro jest taka niezdecydowana, to skąd wiesz czy np. będąc z Tobą nie postępowałaby tak samo? Do miłych pogawędek z pewnością spotkasz jeszcze bratnią duszę, czego Ci życzę

[edytowane 29/8/2011 przez Andzia83]


Maq - 29/8/2011 godz. 22:11

Dziękuję za wasze słowa, dałem juz sobie spokój z nią, rozumiem że kobieta zmienną jest, ale bez przesady.
Przez pewien czas na pewno będzie to bolało, bo przywiązałem się do niej, ale z czasem dojdzie pewnie do etapu kiedy będę to wspominał z uśmiechem politowania.

To może się zareklamuję: jestem 23-letnim samotnym wege facetem z okolich Wrocławia.
Heh, ogłaszać się w temacie "Marudnik i Narzekacz", do czego to doszło.

A teraz wracam do mojej ukochanej samotności, bo przynajmniej na nia mogę liczyć.

[edytowane 29/8/2011 od Maq]


bułek - 30/8/2011 godz. 10:11

Przeziębion i grzeje się w łóżkolandii.


eRZet - 1/9/2011 godz. 21:34

Upaćkałem brzoskwinią nową książkę o nazistach


hipiska - 1/9/2011 godz. 21:38

Czuję strach.

[edytowane 1/9/2011 od hipiska]


Bellis_perennis - 7/9/2011 godz. 17:14

Nie no po prostu wszystko ma swoje granice, zaraz się wścieknę komputer wyrzuce za okno albo jeszcze gorzej. Nie wiem dlaczego mnie tak pokarało ale promotorów to ja sobie zawsze źle dobieram, w tym tempie się nie obronię do końca świata. Ciągle COŚ! Ja wiem część błędów to moja wina i biję się za to w piersi ale jak do cholery ktoś mi karze setny raz robić wykres w inny sposób to mnie szlak trafia albo raz mu sie podoba zakres w tekście a raz nie... toż to woła o pomstę do nieba, ile straconego czasu i nerwów... a praca teoretycznie napisana, to tylko poprawki.
Nie, wcale nie jestem wku*wiona


Fatty - 7/9/2011 godz. 17:41

Moja koleżanka, jako pamiątkę trzyma 2 z licznych wersji swojej pracy magisterskiej - 1 w której promotorka naniosła poprawkę i kolejną, w której kazała poprawić... swoje własne słowa i zalecenia z poprawki wcześniejszej


Bellis_perennis - 7/9/2011 godz. 17:44

Tylko ja się obawiam, że to mi się odbije na ocenie a chciałabym 5 :/ chyba mogę się pożegnać... A z jego maili bije wyraźne zirytowanie moją osobą. A ja się na prawdę staram :/

edit: no i zapomniałabym, że przeszłam awarie sprzętu, problemy z programem statystycznym generalnie złośliwość przedmiotów martwych. Chyba ciąży nade mną jakaś magisterska klątwa.

[edytowane 7/9/2011 od Bellis_perennis]


Fatty - 7/9/2011 godz. 17:49

Bellis, może zrób sobie dzień bądź godzin parę wolnego od tego całego szurum burum - zafunduj sobie relaks, spacerek, ciacho słodkie bądź skocz na siłownię i kop w worek treningowy aż trocinami i watoliną pluć zacznie.

[edytowane 7/9/2011 przez Fatty]


kazik84 - 9/9/2011 godz. 17:50

Mam w domu armagedon W moim bloku wymieniają rury. Mam dziury w ścianie do sąsiada obok i pode mną - w łazience i w kuchni. Jak w takiej sytuacji korzystać z łazienki? Mam nadzieję, że jutro skończą.

Taki to mój odpoczynek w weekend po ciężkim tygodniu w pracy. A jutro będzie trzeba jeszcze cały ten burdel posprzątać (


n.i.x - 9/9/2011 godz. 18:10

a u nas w dzień rury wymieniają w ziemi niedaleko a do tego codziennie z rana kosza trawę i jest mnóstwo hałasu,
i oczywiście sąsiad tez co chwile wierci..
http://demotywatory.pl/2786612/Gdzie-bys-nie-zamieszkal


Fatty - 10/9/2011 godz. 12:38

Obecnie to moja rodzina jest takim wiercącym sąsiadem - meble skręcają

Mam gorączkę, jestem smarkata i rzężąca- a wcale zimno nie jest, ciekawe co zimą będzie.


Bellis_perennis - 10/9/2011 godz. 14:53

Co to plaga jakaś?
Nasi sąsiedzi też coś dłubali ale mnie to średnio rusza. Przekochani są, nigdy nie wchodzimy sobie w paradę. Kiedyś jak pękły nam rury i ich zalaliśmy to razem pomagaliśmy im sprzątać a oni sam wymieniać rury, Bez pretensji, pełna współpraca.


eRZet - 10/9/2011 godz. 14:57

quote:
i rzężąca


Jej, przeczytałem to zupełnie inaczej...

Część dzisiejszej trasy rowerowej wiodła wzdłuż kanału - bardzo fajnie, z jednej strony rzeka, z drugiej zarośla, drzewa, strumyk, ogólnie czad
Jedyny problem to muszki - a raczej ich tysiące, chwilami myślałem, że to deszcz pada. Miałem ich chyba kilkaset na sobie...


Bellis_perennis - 11/9/2011 godz. 09:11

Bosze jak mnie czasami irytują ludzie... Najbardziej pseudo miłośnicy zwierząt którzy wściekają się gdy ktoś chce oddać swojego psa i szuka mu domu. Bo jak tak można, to członek rodziny. A w kuchni pewnie teraz pichci się schaboszczak. Myślałam, że się uodporniłam ale nadal mnie to wkurza ;/


Fatty - 11/9/2011 godz. 15:16

Mnie tak raz rozwaliła znajoma - jej kot przyszedł do domu albo pobity, albo po spotkaniu z samochodem, w stanie poważnym, na co ona zareagowała tym, iż 3 lata temu go zszywali, 2 lata temu też, w tamtym roku tez wydała sporo kasy na zwierza ratowanie.. więc teraz ma go w dupie
Zamknęła kocinę w budynku gospodarczym, co by sumienie na częsty widok kota jej nie gryzło, zapewniając wode i jedzenie ale opieki medycznej niet. Na sugestię, że skoro nie zamierza leczyć, to niech podda go eutanazji aby zwierz się nie męczył naskoczyła iz "nie ma serca czegoś takiego zrobić".
Zwierz po kilku dniach przeniósł się na lepszy świat, a gdy potem usłyszałam opowiadania jak płakała i jaką ceremonię mu odprawiła to mnie telepało.


cienkun - 11/9/2011 godz. 17:20

quote:
Bosze jak mnie czasami irytują ludzie... Najbardziej pseudo miłośnicy zwierząt którzy wściekają się gdy ktoś chce oddać swojego psa i szuka mu domu. Bo jak tak można, to członek rodziny. A w kuchni pewnie teraz pichci się schaboszczak. Myślałam, że się uodporniłam ale nadal mnie to wkurza ;/



Czyż dobra rodziny nie przedkłada się nad dobro obcych?
Też łatwiej mi zrozumieć jedzenie mięsa, niż oddawanie psa z którym bylismy iles tam lat z przyczyn innych niż paraliż właściciela... Poza tym, jak masz psa, to raczej będzie Ci się pichciło w kuchni jakieś mięcho...

edit. Tylko znowu nie zacznij mnie wyzywać




[edytowane 11/9/2011 przez cienkun]


Lily - 11/9/2011 godz. 17:42

Hmm, ja też nie rozumiem oddawania psa, dla mnie to ostateczność - gdy np. ktoś jest ciężko chory i na 100% nie będzie mu w stanie zapewnić opieki. Ale na pewno nie dlatego, że zmienił plany życiowe. Równie dobrze można by oddać dziecko, bo się np. chce wyjechać do pracy.


Bellis_perennis - 11/9/2011 godz. 17:58

No jasne ja bym swojego psa nie oddała... ALE nie znacie paru szczegółów. Pies był 'prezentem' i jest jeszcze bardzo młody, w zasadzie to szczeniak a ta kobieta wyjeżdża za granicę. Wytrząsać się powinno nad osobą która ten prezent sprawiła a nie na tej babce. Fakt, że zbyt późno zaczęła szukać psu domu i za to powinna dostać ostro po głowie. Co to za pomysł aby kupować zwierzę w prezencie? To nie zegarek. No i jeszcze ważna rzecz. Nie każdy lubi zwierzęta, nikogo do tego nie można zmusić.


lililea - 11/9/2011 godz. 21:29

Fatty zabiłaś mnie swoją historią !!!
Poważnie, aż mi się nie chce komentować...

A co do mojej bolączki.
Właśnie wracam ze spotkania z przyszłą rodziną. Cały weekend słuchałam jakie są zalety diety Dunkana i jak się nie da inaczej schudną. Nerwy mnie nosiły tak, że w pewnym momencie musiałam ugryźć się w palec dosłownie (byłam akurat odwrócona tyłem) żeby nic nie powiedzieć.
Powiedziałam tylko, że uważam dietę za niezdrową, kiedy zaczęto namawiać mojego narzeczonego żeby na nią przeszedł. Oczywiście zostałam zakrzyczana. A parę dni wcześniej słyszałam jak to oni współczują rybom, to tak na nich patrzą.
Taka przeplatanka współczucia dla zwierząt z zachwalaniem Dunkana.

Dobrze, że jestem już w domu.


annadagmara - 12/9/2011 godz. 03:42

quote:
Równie dobrze można by oddać dziecko, bo się np. chce wyjechać do pracy.

Tak też bywa... nie wierzę, że nie znasz pojęcia "eurosierota"...

A ja ponarzekam troche bardziej przyziemnie.
Wychodząc do pracy ubrałam się jak na sybir, bo przecież będzie zimno jak będę wracać. Nie było zimno, spociłam się jak mysz...
(kilka godzin później)
Córka w szpitalu. Po omdleniu w szkole. Czeka mnie starcie z lekarzami.

[edytowane 12/9/2011 od annadagmara]


bułek - 13/9/2011 godz. 09:33

Wczoraj pod koniec pracy skaleczyłem się w palec (pod paznokieć się machnąłem). Prawie zemdlałem z bólu. Chciałem wracać rowerem ale kierownik mnie nie chciał puścić. Niestety przez to rower trzeba było zostawić pod firmą. Mam nadzieję, że jeszcze tam stoi. Kurcze taki biedny sam, przez całą noc... smutno mi bez niego . Na szczęście niedługo jadę do pracy i go przytule .


xxl - 13/9/2011 godz. 09:57

Już nigdy nie zostawię swojego indeksu w czyichś rękach. Moje zasłużone stypendium jest zagrożone


Fatty - 15/9/2011 godz. 18:44

xxl, i jak sprawa indeksowa?

annadagmara, co z córą?


Ja się martwię czy uznają mi praktyki, nie było mnie na spotkaniu odnośnie praktyk i polegałam na jak się teraz okazuje niekompletnych wskazówkach od koleżanki.

[edytowane 15/9/2011 przez Fatty]


xxl - 15/9/2011 godz. 19:51

Fatty, przez kilka tragicznych godzin byłam nawet przekonana, że nie wpiszą mnie na drugi rok Ale udało się wszystko załatwić (pozdro dla mamy, że jej się chciało mnie wieźć i wspierać), zdobyć ostatni podpis i zdać indeks, więc jestem uspokojona. A kto dostanie stypendium w tym roku, to nawet w dziekanacie nie wiedzą, jeszcze nie znają nawet zasad i kryteriów przyznawania. Ale i tak liczę, dzięki za zainteresowanie


Fatty - 16/9/2011 godz. 07:14

To trzymam kciuki, tego prawego nieco lżej, bom się weń ciachnęła.

W Rzeszowie też kombinują z zasadami przyznawania, według tamtegorocznych zasad łapałabym się na najniższy pułap , ale teraz wymyślili, że stypendia dostanie tylko 10 % osóbz roku (czyli na przykłądzie mojego roku: 3 szczęśliwców)o najwyższych średnich[ z tym, że sami jeszcze nie mają pewności], więc baj, baj myśli o kieszonkowym

[edytowane 16/9/2011 przez Fatty]


xxl - 16/9/2011 godz. 07:58

U nas chodzą ploty, że 10% z całego wydziału, ale kto tam wie. Wolałabym, żeby zostało po staremu, wtedy każdy może sobie sam policzyć, czy się łapie, ile mu brakuje do progu i czy warto się do czegoś szczególnie przyłożyć. "10% najlepszych" brzmi dla wielu nierealnie i zniechęcająco, bo nie ma jak porównać swoich wyników na tle innych.


waris - 20/9/2011 godz. 09:04

mój franuś (królik) ma łapkę w gipsie


Fatty - 20/9/2011 godz. 11:22

Oj Trzymam kciuki za szybkie łapki gojenie.


hipiska - 20/9/2011 godz. 11:35

Nie mam kondycji, muszę się wziąć za siebie.


Fatty - 24/9/2011 godz. 06:13

Polecam zapisać się na jakieś zajęcia - w grupie ćwiczących i z instruktorem który pokieruje a i huknie kiedy trzeba łatwiej o mobilizację. Ja długo się wstydziłam, w końcu się przełamałam: formą nie zachwycam, ale wszakże jestem tam, żeby jej nabrać


annadagmara - 25/9/2011 godz. 14:16

Byłam wczoraj z córką u fryzjera. Miało być podcięcie końcówek ale skończyło się na krótkiej fryzurce ( wzór: Alice z sagi zmierzch). Młoda wygląda super, fryzura ładnie się układa sama i nie sprawia problemów...

Właśnie wpisałam w google: skup włosów cennik. Jesteśmy parę stów w plecy


cienkun - 25/9/2011 godz. 16:42

Było trzeba oddać dla chorych na raka...


hipiska - 25/9/2011 godz. 18:29

quote:
Polecam zapisać się na jakieś zajęcia - w grupie ćwiczących i z instruktorem który pokieruje a i huknie kiedy trzeba łatwiej o mobilizację. Ja długo się wstydziłam, w końcu się przełamałam: formą nie zachwycam, ale wszakże jestem tam, żeby jej nabrać


Na razie chodzę na basen (niezbyt regularnie niestety), od przyszłego tygodnia będzie już wf na uczelni (mam nadzieję, że dadzą nam wycisk).
Póki co bezzmiennie boli noga (od kręgosłupa), czuję się jak stara rencistka .

[edytowane 25/9/2011 od hipiska]


Fatty - 28/9/2011 godz. 06:04

Odwieczne problemy ze skype. Rano rozmawiali, wieczorem już nas nie słychać, a w międzyczasie ja okupowałam komputer, więc moja wina.

Jak skype się pierniczy to zawsze w ten sposób, ustawienia, ok, mikrofon włączony... i diuupa.


waris - 30/9/2011 godz. 19:01

mam 27 lat,a dalej jestem naiwna i głupia i wierzę ludziom


annadagmara - 30/9/2011 godz. 19:34

Coś konkretnego się stało?
Mnie te cechy też z wiekiem nie przeszły...


waris - 30/9/2011 godz. 19:46

a parę rzeczy się skumulowało


xxl - 1/10/2011 godz. 00:04

Poprztykałam się z najlepszym kumplem. Wiem, że on się pierwszy nie odezwie, bo miał rację, a ja nie mam nic do powiedzenia, bo nie mam rozwiązania. Niefajnie.


kazik84 - 1/10/2011 godz. 15:56

xxl - skoro kumpel miał rację, to może mu to po prostu powiedz? I powinno być dobrze...

Ja mam znowu w domu armagedon Remon łazienki - od wtorku i końca nie widać. Wszędzie kurz. Jak ja nie cierpię remontów. Najgorsze,że nie mam wpływu na nic, bo mieszkanie nie moje. Nawet mój kot już jest nerwowy i ma dość.

Dotego po wakacjach od września wróciłam na jogę. I zdążyłam pójść dwa razy, a później ciągle coś na drodze mi stawało


Fatty - 6/10/2011 godz. 17:08

Fajerwerki z indeksem

Zdałam indeks, myślałam, że cacy a tu się okazuje że brak mi wpisu z egzaminu w indeksie(dr wypełniła kartę ale zapomniała o indeksie, a ja to przeoczyłam)- jadę wyjaśniać w sobotę, stresa mam


zaneta83 - 6/10/2011 godz. 17:56

oj mnie tez niedlugo remont czeka, zrywamy sufity, wymieniamy kaloryfery. ale bedzie bajzel!


rubia - 6/10/2011 godz. 18:56

quote:
Jak ja nie cierpię remontów.


Uuuu...właśnie odczuwam ten ból na własnej skórze, a raczej uszach: wczoraj sąsiadka wymieniała drzwi wejściowe i okna- wiertara hulała przez dobre 9 godzin- a dziś o 7 [tak!!!] rano zadzwonił do mnie pan z ekipy remontowej z nieśmiałym zapytaniem, czy mógłby przez nasz balkon wejść sobie do sąsiada piętro niżej, bo inaczej całości nie ogarnie. No żesz! Odesłałam go na drzewo, tzn. na jutro o jakiejś normalnej porze. Jak znowu zadzwoni o 7, to przysięgam, że za kudły wytargam!!


zaneta83 - 6/10/2011 godz. 19:23

jeny za oknem robi się coraz zimniej no i częściej pada) brrrrr idzie zima.

dzisiaj wybrałam się do Lidla specjalnie po orzechy włoskie. kupuje w Lidlu bo większe paczki a tu niespodzianka - nie było moich orzeszków


bułek - 6/10/2011 godz. 19:36

Ciepło jest co Wy gadacie . Dzisiaj zasuwałem w t-shircie i spodenkach rowerem i nie było zimno. Tylko trochę wiało.

Czekam na Alsan i nie mogę się już doczekać. Chcę wypróbować pewien przepis


zaneta83 - 6/10/2011 godz. 20:10

a coz to za przepis bo chyba nie jestem w temacie jesli mozna spytac


waris - 7/10/2011 godz. 10:16

w gardle mnie drapie, nos zatkany po prostu cudownie!brakuje tylko gorączki...


zaneta83 - 7/10/2011 godz. 14:58

quote:
w gardle mnie drapie, nos zatkany po prostu cudownie!brakuje tylko gorączki...

poradziłabym ci czosnek z mlekiem gorącym no i wygrzać się porządnie


Fatty - 7/10/2011 godz. 15:54

Wypisałam mega fakturę z talonów - wklepywałam i sprawdzałam 4 godziny, jestem z siebie dumna .
Staram się być bardziej uporządkowana

Pozytywnym akcentem jest tez to, że nie mam zjazdu w niedzielę - wybory, ach wybory, więc stawię się tylko w sobotę i mam nadzieję wyjaśnię w dziekanacie sprawę indeksową.


Daiana - 8/10/2011 godz. 07:27

Kolczyk w karku, który wczoraj sobie sprezentowałam okazał się źle zrobiony. Za płytko i muszę wyjąć szybko, żeby blizn nie było a tak go polubiłam...

[edytowane 16/10/2011 od Daiana]


zaneta83 - 8/10/2011 godz. 19:27

dziś po raz pierwszy zrobiłam sobie zielony koktajl. dodałam salat , seler naciowy , pomidora, paprykę czerwona no i banana. ten banan zepsuł cały smak koktajl był ohydny , nie dałam rady go wypić . następnym razem muszę dodać chyba więcej owoców.


eRZet - 15/10/2011 godz. 21:21

No i tyle z wolnego weekendu w przyszłym tygodniu
Mam szkołę w ten weekend i następny.
A do przeczytania tyyyyyyyle, że nie wiem, za co się zabrać

Robię za to tendencyjne notatki. Np z opisów nowo odkrytego przez Hiszpanów świata (XVI w.):
"Legwan (...) - lepiej go zjeść niż oglądać", "Opos jest wysłannikiem diabła", "Krokodyl to infernale monstrum"

EDIT: I jeszcze ominął mnie protest
http://cia.media.pl/warszawa_wkurwieni_przeciw_prekaryzacji_p od_lokalem_krytyki_politycznej

[edytowane 15/10/2011 od eRZet]


annadagmara - 15/10/2011 godz. 21:32

Co do oposa to...zawsze to podejżewalam...

Mam potężne zaległości związane z porządkowaniem garderoby. Jak tak dalej pójdzie to letnie rzeczy pochowam dopiero z okazji porządków przedświątecznych


Fatty - 16/10/2011 godz. 16:52

Nie chowaj, będzie jak znalazł na lato


Weselnik nie tykany, co z Wami ludzie?


marta030978 - 17/10/2011 godz. 07:25

No i złapała mnie grypa.... Paskudny wirus trzyma mnie już czwarty dzień i nie chce odpuścić. A ja już mam dosyć leżenia w łóżku, kaszlu,kataru, ogólnej niemocy...


eRZet - 23/10/2011 godz. 19:48

13 godzin zajęć, picie na mieście, 3 godziny snu i 10 godzin zajęć, czyli krótka historia pod tytułem: Dlaczego normalni ludzie nie studiują zaocznie xD


cienkun - 23/10/2011 godz. 20:03

Skończ z piciem, a ile Ci snu przybędzie!


Fatty - 23/10/2011 godz. 20:32

No masz, 3 lata studiuję zaocznie i ani kropli alkoholu na zjeździe... mam się czuć wybrakowana?


zaneta83 - 25/10/2011 godz. 08:44

o nieee!! mamy w domu remont. chlopaki rysowali na suficie kreda sproszkowana linie (kolor czerwony) bo chcemy miec lampki ledowe w jednym rzedzie no i ubrudzili mi sofke!!! sofka wykonana jest jakby z zamszowego materialu.
jestem zla na maksa!!! szukalam i nie moge znalezc czym to doczyscic!!!
poratujcie!!!


Daiana - 25/10/2011 godz. 19:26

Chyba jeszcze nie mówiłam. Było pierwsze spotkanie uczniów w sprawie studniówki - koleżanka podjęła temat mojego weganizmu coby mi posiłek inny załatwić i tylko jedna osoba się wstawiła - reszta twierdzi, że za dużo problemów (nie wiem co tam dokładnie mówili bo tylko przewodniczący klas i zastępcy byli). Będę o to walczyć. Wezmę numer do tych od kateringu jak już się załatwi jakiś i porozmawiam, żeby mi coś upichcili (najwyżej jeżeli nie będzie innego wyjścia to będę utrzymywać, że to uczulenie - może będzie mnie kłopotu, chociaż nie wiem czy już nie za późno skoro koleżanka już o tym mówiła...). Nie wiem co zrobić w sumie, ale nie mam zamiaru płacić za śmierć na talerzu (jeżeli go będę miała to będę musiała zmusić partnera do weganizmu na jeden wieczór).


rubia - 26/10/2011 godz. 06:01

No i stało się: dopadła mnie dżuma. Gardło mam zdarte jak papierem ściernym, a nos zatkany. A tak się broniłam!


cienkun - 26/10/2011 godz. 06:27

quote:
No i stało się: dopadła mnie dżuma. Gardło mam zdarte jak papierem ściernym, a nos zatkany. A tak się broniłam!


Współczuję. Dżuma to straszna choroba...

Ja się nie daję. Na bieżąco płukanie roztworem rumianku nosa metodą jala neti i gardła. Miód i inne takie pradawne praktyki

[edytowane 26/10/2011 przez cienkun]


Bellis_perennis - 26/10/2011 godz. 07:35

No tak zaczyna się sezon chorobowy :/ współczuję.


bułek - 26/10/2011 godz. 11:24

(g)rubia no co Ty .
Niedługo zima i mam nadzieję, że będzie fajny zimowy sezon rowerowy. Specjalnie na tą okazję nabyłem rower marki składak za 50 zł .


cienkun - 26/10/2011 godz. 11:47

Jeszcze powiedz że zamierzasz jeździć po śniegu na oponach "Zebra"...


eRZet - 26/10/2011 godz. 11:50

Oj tak, ja też nie mogę doczekać się mrozu
Zakupiłem coś takiego:
http://allegro.pl/ogrzewacz-chemiczny-do-rak-dloni-only-hot-7 h-i1819217168.html
Jeśli to wyeliminuje problem zamarzających palców u rąk to będę śmigał całą zimę

Rower za 50zeta na zimę to niezła cena, na serio.

[edytowane 26/10/2011 od eRZet]


rubia - 26/10/2011 godz. 19:00

quote:
Niedługo zima i mam nadzieję, że będzie fajny zimowy sezon rowerowy. Specjalnie na tą okazję nabyłem rower marki składak za 50 zł .


Ech, zazdroszczę...Gdybym mieszkała w równie pieknej okolicy jak Ty, to już dawno odżałowałabym na rower nie 50, ale nawet 65 zł!

Ale nam, hutasom, zawsze wiatr w oczy wieje


kazik84 - 28/10/2011 godz. 20:18

Mi jest smutno (to chyba nie jest dobre słowo), bo po 3 latach rozstaję się z chłopakiem. Ja wege, on nie, i to nagle się stało dla niego nie do wytrzymania, a raczej dla jego matki (

Powiedział, że rozumie, że nie jem mięsa i ryb, ale ogłabym się złamać i jak jestem u niego to zjęść to ciasto (nie jem jajek) ( Stwierdził, że jestem zbyt ortodoksyjna (dążę do weganizmu, krok po kroku rezygnuję z kolejnych produktów pochodzenia zwierzęcego) - tak mówi jego rodzina i znajomi. Słów mi zabrakło...

Oczywiście to nie jedyny powód rozstania, ale tak mi się przykro zrobiło.


annadagmara - 29/10/2011 godz. 04:32

kazik84 : głowa do góry! Rozstania są nieprzyjemne, ale zazwyczj tak bywa, że po uczuciu żalu i straty przychodzi uczucie ulgi.
Pociesz się tym, że rozstajecie się teraz, kiedy jeszcze nie ma np dzieci. Od faceta, który przesadnie kieruje sie zdaniem mamusi dotyczącym ewentualnej żony lepiej uciekać wcześniej.
Wyobraź sobie, że za kilka lat jego mama miałaby wpływ na wychowanie waszego wspólnego dziecka.
Trzymaj się. W razie potrzeby służę radami porozstaniowymi.


Bellis_perennis - 29/10/2011 godz. 09:04

kazik84 uwierz, że po jakimś czasie będziesz bogu dziękować, że tak się stało. Bo jak dla niego ma takie znaczenie zdanie innych to sory... Nie skomentuję bo szkoda klawiatury


kazik84 - 29/10/2011 godz. 10:02

Dzięki za wsparcie.

Wiem, że w końcu będzie lepiej, tylko muszę to jakoś przetrwać. Najgorsze, że przez jakiś czas jeszcze będziemy mieszkać razem. Niby rozmawiamy, ale to wszystko jest takie puste. Pewnie jakbyśmy zerwali i przestali się widywać, byłoby łatwiej.


Bellis_perennis - 6/11/2011 godz. 09:10

Wnioski z wczoraj:
Najbardziej denerwują mnie fanatyczni obrońcy kotków i piesków głosząc swoje bardzo agresywne i rasistowskie hasła (np przeciw Azjatom) jednocześnie zjadając cheeseburgera z MC albo kurczaka z KFC nie widząc w tym nic złego.


Fatty - 8/11/2011 godz. 18:02

quote:
jednocześnie zjadając cheeseburgera z MC albo kurczaka z KFC


Uwarunkowania kulturowe, cóż poradzić. Badania pokazują, że zwierzęta gospodarskie uważa się za mniej inteligentne, mniej zdolne do cierpienia niż zwierzęta trzymane jako pupile domowe.


cienkun - 14/11/2011 godz. 13:34

No i mlekomat zniknął. Ni ma!


Bellis_perennis - 14/11/2011 godz. 15:12

quote:
quote:
jednocześnie zjadając cheeseburgera z MC albo kurczaka z KFC

Uwarunkowania kulturowe, cóż poradzić. Badania pokazują, że zwierzęta gospodarskie uważa się za mniej inteligentne, mniej zdolne do cierpienia niż zwierzęta trzymane jako pupile domowe.

Ależ ja to rozumiem natomiast irytuje mnie przeświadczenie o ich własnej etyczności i wspaniałości oraz łatwość z jaką przychodzi im bluzganie na innych. Rozumiem, że ludzkie ręce zawsze będą splamione krwią, nawet najbardziej etycznego weganina i niestety trzeba się z tym pogodzić ale chyba większy szacunek mam do ludzi którzy potrafią powiedzieć "mam to wszystko gdzieś" niż robiących z siebie na siłę ubermiłośników zwierząt i przyrody. A niech jakiś weg spróbuje chociaż mruknąć na temat produkcji mięsa to od razu zostanie okrzyknięty fanatykiem przez "prawdziwych i jedynych miłośników" zwierząt, takich którzy mają prawo do obrażania innych kultur bo jak można jeść pieska. Bo znęcanie się nad psami i kotami to "realne problemy" a reszta to wymyślanie i fanaberia.
Wiem, że nic odkrywczego nie napisałam ale denerwuje mnie to, że w środowiskach ludzi walczących o prawa zwierząt zawsze będą jakieś spięcia. A wystarczyłoby trochę samokrytyki i konsekwencji. Nie oceniam ludzi przez pryzmat zawartości talerza ale jak ktoś pisze, że najchętniej wyrżnąłby w pień wszystkich chińczyków (a uwierzcie, że użyłam bardzo łagodnego określenia) a jednocześnie wspiera chów przemysłowy to już jest kosmiczna hipokryzja.


eRZet - 14/11/2011 godz. 16:07

Bellis, może - jak sama stwierdziłaś - nie jest to odkrywcze, ale dobrze prawisz.
Polejcie jej!

quote:
Nie oceniam ludzi przez pryzmat zawartości talerza ale jak ktoś pisze, że najchętniej wyrżnąłby w pień wszystkich chińczyków (a uwierzcie, że użyłam bardzo łagodnego określenia) a jednocześnie wspiera chów przemysłowy to już jest kosmiczna hipokryzja.


Ale dlaczego? Przecież to ma sens. Jeśli "chińczyki" są do wycięcia, to czemu miałbym przejmować się świniami? Więcej jeszcze: jedno z drugim się łączy, bo możemy taką nację przyrównać do zwierząt i pieczemy dwie pieczenie (sojowe) na jednym ogniu.

quote:

Badania pokazują, że zwierzęta gospodarskie uważa się za mniej inteligentne, mniej zdolne do cierpienia niż zwierzęta trzymane jako pupile domowe.


Tak na marginesie: kiedyś, jak byłem mały, jeszcze w podstawówce, było takie czasopismo "Zwierzaki" (i powiązane z nim: "Zwierzaki-plakat" i "Kwak"). Pamiętam, że był tam artykuł o świniach, w którym stało jak wół... no w każdym razie pokazywał on inteligencję świń, stwierdzał, że są one jednymi z najbardziej inteligentnych zwierząt, a żyją w brudzie dlatego, że to człowiek stworzył im takie warunki.
Nic ująć, ewentualnie dodać trochę


annadagmara - 14/11/2011 godz. 17:49

Łojezu...ja też czytałam "Zwierzaki" Czemu teraz nie ma takich gazet dla dzieci? Moja córce został taki chłam jak "Kaczor Donald" itp

Co do hipokryzji: czasem bywa tak, że ci co najgłośniej krzyczą, mają najwięcej na sumieniu.
Zauważyłam też, że dla każdego słowo "hipokryzja" znaczy co innego. I tak jak na dobrą sprawę każdy jest nietolerancyjny, tak każdy pewnie w jakimś stopniu jest hipokrytą.


Bellis_perennis - 14/11/2011 godz. 18:16

Ależ całkowicie się zgadzam, każdy jest hipokrytą, nikt nie jest idealny przecież ale mierzi mnie całkowity brak samokrytyki co niektórych idealnych wręcz obrońców piesków i kotków

quote:
Ale dlaczego? Przecież to ma sens. Jeśli "chińczyki" są do wycięcia, to czemu miałbym przejmować się świniami? Więcej jeszcze: jedno z drugim się łączy, bo możemy taką nację przyrównać do zwierząt i pieczemy dwie pieczenie (sojowe) na jednym ogniu.

Niech zjedzą chińczyków jak już ich wyrżną w pień przynajmniej nic się nie zmarnuje


eRZet - 14/11/2011 godz. 18:19

quote:
Łojezu...ja też czytałam "Zwierzaki"


A masz trzy pierwsze numery? Bo ja mam dopiero od czwartego
Od co najmniej 10 lat ich nie przeglądałem, ale pamiętam, że czwarty był zielony, z kameleonem, a piąty niebieski, z sową


annadagmara - 14/11/2011 godz. 19:07

A wiesz, że jest szansa, ze mam? Znacznie obniza ja fakt, że w miedzyczasie były dwie powodzie (u nas wszystko co "napewno się jeszcze przyda" składa się w garażu), ale sprawdzę.
Miałam na pewno, najbardziej mi się podobał konkurs na ostatniej stronie.


xxl - 14/11/2011 godz. 20:08

quote:
Moja córce został taki chłam jak "Kaczor Donald" itp

10 lat temu to było czadowe czasopismo Mam z 300 numerów i chętnie do nich wracam. Przestałam kupować, gdy ilość reklam i zapychaczy zaczęła przewyższać ilość komiksów i ciekawostek. Podobnie z Focusem.


sunflower_ren - 14/11/2011 godz. 21:11

quote:
No i mlekomat zniknął. Ni ma!


A skąd konkretnie? Bo nie wiem ile ich było w G-dzu. Jak z Lotniska to moja mum będzie niepocieszona


cienkun - 15/11/2011 godz. 08:46

Z Lotniska na pewno. Nie wiem czy nie wszystkie przypadkiem.


Fatty - 16/11/2011 godz. 11:12

Muszę się jakoś odstresować bo przez sen jak mantrę powtarzam zapewnienie o nienawiści do ludzi, szczególnie do dzieci, i notorycznie śnią mi się toalety - ponoć oznaka przeciążenia

Sęk w tym, że nie mam kiedy się odstresować


fasolencja - 16/11/2011 godz. 14:02

Mam tak samo - święta się zbliżają i w pracy ciągle kolejka. Ludzie mają miny jakby cisnęło ich na kupę, a ja muszę być miła, nie mam czasu iść do toalety ani zjeść kanapki. Najgorsze, że każdemu wydaje się, że jest pępkiem świata, a ja odpowiadam za całe zło. Ludzie są okropni, niemili i chamscy, a także stwierdzam z przykrością, że przodują w tym kobiety.


Fatty - 16/11/2011 godz. 16:21

Fasolencja, toć klient nasz pan, więc ów klient rozumuje iż osoba obsługująca to jego sługa, stąd to chamstwo i wybuchy złości. Ogólnie naród nasz jest bardzo bojowy i podejrzliwy, albo za drogo: "chcą zedrzeć", a jak promocja to "za tanio! pewnie chcą oszukać".

I tak, płeć babska jest bardziej konfliktowa i nastawiona na krzykliwe boje - w pracy i z facetami raczej nie ma problemów, a jak jest, to da się go sprawnie rozwiązać. Kobiety lubią wrzask, obelgi, groźby, straszenie sądem - ogólnie są o byle co zażarte i niezwykle widowiskowe w swej złości.


kazik84 - 16/11/2011 godz. 17:12

Moim zdaniem bez różnicy - facet czy baba - potrafią być tak samo chamscy. W mojej przynajmniej pracy płeć nie ma znaczenia.


annadagmara - 16/11/2011 godz. 17:23

Dla równowagi: w mojej pracy płeć klijentów robi różnicę. Nigdy nie zostałam zwyzywana przez kobietę.


eRZet - 16/11/2011 godz. 17:35

Laski ode mnie z pracy potrafią kłócić się przez telefon bez powodu tak bardzo, że chwilami im zazdroszczę. Czasami okazuje się, że nie miały racji i to jest megazabawne.
Zresztą wolę, jak gadają przez telefon, bo wtedy nie podają sobie przepisów ani nie wykładają swojej wizji świata


fasolencja - 16/11/2011 godz. 20:14

Jeśli o moją pracę chodzi moją idolką jest Pani Halinka
http://www.pani-halinka.pl/comic/filter/2011-11/
;3


bułek - 16/11/2011 godz. 20:34

quote:

eRZet:
Zresztą wolę, jak gadają przez telefon, bo wtedy nie podają sobie przepisów ani nie wykładają swojej wizji świata


Rozbawiłeś mnie tym. Wychodzi na to, że niektórym kobietom wystarczy dać telefon żeby się zamknęły (przy czym w Twojej sytuacji nadal gadają, ale już rzeczy mniej wkurzające zapewne). To tak jak dziecku zabawkę

[edytowane 16/11/2011 przez bułek]


xxl - 29/11/2011 godz. 20:20

Przeglądam zdjęcia moich szczurasów i zaczyna mi doskwierać myśl, że długo jeszcze nie będę mogła się nikim włochatym opiekować.


motylek8725 - 5/12/2011 godz. 18:17

Ehhh, pozwolę sobie ponarzekać to może mi ulży
Znów, po raz 6 w przeciągu ostatnich 4 miesięcy, mam zapalenie gardła Już odczuwam nawet nie frustrację a bezsilność..Czy ktoś wie jak naturalnymi sposobami można się pozbyć gronkowca z gardła?No właśnie, pewnie nikt i tutaj jest problem:/Antybiotyki tylko go uodparniają i coraz częściej powodują nowe infekcje I jak tu żyć normalnie jak nie potrafię się pozbyć tego okropieństwa


cienkun - 6/12/2011 godz. 07:59

Ha, ja dzisiaj też miałem poranny ból gardła i katar. Oj ciężko mi się ćwiczyło, ciężko.


Fatty - 6/12/2011 godz. 18:28

Tak się jakiś czas temu cieszyłam, że cała paszcza zdrowa, a tu plomba zrobiła trach! i mam dziurzysko bezplombowe... trzeba sobie sprezentować plombkę na święta


cienkun - 6/12/2011 godz. 18:44

współczuję. To potrafi zezłościć. Ja się wybieram i wybieram na kontrolę, ale się wybrać nie mogę. Znowu będzie mi dentystka marudziła że nie dałem sobie zęba wstawić, ale i tak ją lubię. Dzięki niej mam min. ząb, który przez kilka lat był tylko szkieletem zęba, a ona go dała rade naprawić.


kazik84 - 6/12/2011 godz. 21:02

Ja ostatnio skończyłam leczenie i na razie mam spokój


jazz - 7/12/2011 godz. 15:12

dzisiaj -kanałowe leczenie jedynki


Pocahontas - 7/12/2011 godz. 19:18

quote:
dzisiaj -kanałowe leczenie jedynki

Masakra, wspolczuje nie mialam tego, ale moja siostra owszem i mówiła ze to cholernie boli. Mi było kiedys blisko do takiego leczenia i dentystka(a chodze do prywatnej, delikatnej) ostrzegała ze to jest cholernie bolesne.


waris - 7/12/2011 godz. 19:19

mam dosyć dzisiejszego dnia!!!!!!!!


kazik84 - 7/12/2011 godz. 19:33

quote:
mam dosyć dzisiejszego dnia!!!!!!!!


Już prawie się kończy, a jutro będzie lepiej


cienkun - 7/12/2011 godz. 19:39

quote:
quote:
dzisiaj -kanałowe leczenie jedynki

Masakra, wspolczuje nie mialam tego, ale moja siostra owszem i mówiła ze to cholernie boli. Mi było kiedys blisko do takiego leczenia i dentystka(a chodze do prywatnej, delikatnej) ostrzegała ze to jest cholernie bolesne.


Nie prawda. Miałem szóstke robioną i jedyną nieprzyjemną rzeczą jest smak chloru


n.i.x - 7/12/2011 godz. 19:40

znalazłam piękne buciorki veganskie new rock...!!!

http://www.rockmetalshop.pl/product-pol-39565-buty-damskie- NEW-ROCK-5373-S1-Plataforma-tacon-rock-acero-box-negro.html

i mnie na nie nie stać w tej chwili..


Fatty - 7/12/2011 godz. 19:41

nix, ale w tej chwili "produkt jest nieodstępny" więc nic nie straciłaś


jazz - 7/12/2011 godz. 19:45

cienkun- każdy ma inny próg bólu ,mnie akurat nic nie bolało było ok

n.i.x -buciki śliczne ,na tej stronce są przecudnej urody glany ,normalnie zakochałam się


cienkun - 7/12/2011 godz. 19:50

leczenie kanałowe nie może boleć, bo przecież wcześniej ząb zostaje zatruty i jest martwy.

edit. A ja jestem przeziębiony jednak. Pewnie jak zwykle się szybko uwinę z tym, ale nie lubię tego, bo mi bardzo nie dyspozycja fizyczna wpływa na zdrowie psychiczne (i tak wątłe) i robie wtedy głupie rzeczy i czuje się strasznie sfrustrowany tym.


[edytowane 7/12/2011 przez cienkun]


jazz - 7/12/2011 godz. 19:54

masz rację


tru - 7/12/2011 godz. 20:10

Chyba zatracamy swoją tożsamość narodową...
Gdy o tej porze pada śnieg prawdziwy Polak narzeka, że pada, gdy nie pada - prawdziwy Polak narzeka, że nie pada. Tymczasem wszyscy cieszą się z pogody, coś dziwnego się dzieje...
Więc przynajmniej ja to muszę nadrobić i ponarzekać że nikt nie narzeka


[edytowane 7/12/2011 przez tru]


bułek - 7/12/2011 godz. 20:23

Mnie zawsze trochę bolało nawet po wytruciu zęba. Nie cierpię chodzić do dentysty-sadysty . Ostatnio mnie zaczął pobolewać ząb, który jest po kanałowym leczeniu. Pamiętam słowa dentystki, że już później jest do wyrwania, więc dobrze, że przestał. A wszystko przez to, że jadłem krem czekoladowy - wegański. Widocznie czekolada się tam dostała. Zawsze mnie po płynnej czekoladzie boli ten ząb .


cienkun - 7/12/2011 godz. 20:30

widocznie cos spieprzyła, bo nie powinien boleć.


Lily - 7/12/2011 godz. 21:22

Do leczenia kanałowego robi się znieczulenie, gdyż inaczej boli okropnie, zwłaszcza jak ząb się zatruwa (i obumiera nerw). Przy czym ja miałam 3 kanałowe bez znieczulenia i jedno ze znieczuleniem (dentystka się uparła). No ale ja jestem twarda u dentysty
Nie boli dopiero później, jak ząb jest martwy, tylko że to trochę trwa, nie zawsze po pierwszym zabiegu nerw obumrze.


cienkun - 8/12/2011 godz. 08:38

no mnie chodziło o same leczenie kanałowe, a nie o przygotowanie do niego.
Chociaż mnie umieszczanie trucizny też nie bolało, ale było robione ze znieczuleniem.

A ja mam taką przypadłość, że lubię znieczulenie. Nie wiem czemu, ale zawsze wprawia mnie w dobry nastrój i jestem po zabiegu zawsze szczęśliwy


Lily - 8/12/2011 godz. 10:16

Ja nienawidzę tego zdrętwienia. Raz po wyrywaniu zęba z 2 znieczuleniami miałam brak czucia w połowie twarzy...

Pada u Was śnieg? Bo u mnie tylko deszcz leje... Czesi zapowiadali, że śnieg będzie powyżej 400 metrów,a tu jeszcze troszkę do tego brakuje.


cienkun - 8/12/2011 godz. 10:22

Ja chyba lubię to odrętwienie A poza tym zawsze dostaje napadów głupawki po znieczuleniu i gadam sam ze sobą.

U mnie tylko deszcz. A za śniegiem wcale nie tęsknie. Za mrozem też nie.

[edytowane 8/12/2011 przez cienkun]


annadagmara - 8/12/2011 godz. 10:32

W Krakowie też pada.
Dołączając się do wyznań stomatologicznych: kiedyś po usuwaniu zęba poszłam na lody. Bakaliowe, więc jak mi się coś pod zęby dostało to myślałam, że to jakis orzeszek albo rodzynka i gryzłam.
Rany, które sobie wygryzłam w ten sposób na języku i wew stronie policzka leczyłam prawie trzy tygodnie.


marlena_p - 8/12/2011 godz. 19:14

quote:
W Krakowie też pada.
Dołączając się do wyznań stomatologicznych: kiedyś po usuwaniu zęba poszłam na lody. Bakaliowe, więc jak mi się coś pod zęby dostało to myślałam, że to jakis orzeszek albo rodzynka i gryzłam.
Rany, które sobie wygryzłam w ten sposób na języku i wew stronie policzka leczyłam prawie trzy tygodnie.


oj...współczuje i wszystko co kwaśne zjadłaś to bolało


annadagmara - 8/12/2011 godz. 19:34

A tam kwaśne...najlepiej było jak sobie syropek na wieczór wypiłam. Łyżeczkę melissany na lepszy sen.
Jedyne 66% czystego alkoholu.


motylek8725 - 8/12/2011 godz. 22:17

Zaczęliście pisać o zębach i właśnie wczoraj mnie rozbolał O kanałowym leczeniu to ja nawet myśleć nie chcę, kilka lat temu leczyłam szóstkę kanałowo i dentystka nie wytruła jej całkiem, tak jej się spieszyło i w ten sposób sprawiła, że mój ząb cały się rozpadł i pozostały po nim jedynie szczątki z korzeniem w środku, a na dodatek choć jest już jedynie do usunięcia, mogę to zrobić tylko chirurgicznie bo złączony jest jak wszystkie u mnie zresztą, z korzeniami innych No i wczoraj do tego tunelu wpadł mi kiełek soczewicy i ból był nie do zniesienia
Ehhh, cóż za specyficzne szczęście bo jeszcze przed tą pechową szóstką, miałam również drugą do kanałowego i dzięki wspaniałej pani dentystce musiałam się poddać cięciu
Choć po tamtym zdarzeniu zostało jedynie okropne wspomnienie, teraz chodzę z resztkami kolejnego zęba i próbuję się zmusić do usunięcia, a boję się bólu niesamowicie...Moje wrażenia z tamtego okresu są mało przyjemne i prawie 2 dni przespane z wyczerpania po bólu i te uczucie wystającej kości bleeeeee No ale trzeba iść bo to i tak nieuniknione Cieszcie się, że chociaż wyrywać możecie bez problemu jakby co


braad - 8/12/2011 godz. 22:35

powiem jedno, przestancie w koncu narzekac, przeciez za oknem taka piekna deszczowa pogoda, mozna wyjsc w podkoszulce przeziebic sie i wziasc wolne na tydzien, czyz to nie piekne ?


annadagmara - 8/12/2011 godz. 22:39

quote:
powiem jedno, przestancie w koncu narzekac,


Powiedział autor wątku służącego do narzekania...


Lily - 8/12/2011 godz. 22:48

Ja miałam korzeń 6 zaplątany w korzeń 7, więc poszły w ruch najpierw końskie kleszcze, potem wiertło, a na końcu dentysta powiedział: A teraz podejdź do lustra i zmyj sobie krew z twarzy


cienkun - 9/12/2011 godz. 09:55

A ja dalej chory. Dzisiaj dopiero gorączka lekka (37,5) się pojawiła. |Nie wiem czy to wróży koniec choroby. Wszak już 3 dzień, czyli powinno już być koniec. Jestem niecierpliwy jak małe dziecko. Ja chce wreszcie isć poćwiczyć, a tu mam sił tyle, że ledwo udało mi się wyjść z psem na spacer na scieżke do lasku komunalnego, a każdy oddech mi sprawiał trudność.
Ja już chce byc zdrowy!


cienkun - 12/12/2011 godz. 20:16

już mi od tych zatok plomby w zębach bolą i pół twarzy mi drętwieje.
Po dzisiejszej suanie ciut lepiej oddychałem, ale to nie na zbyt długo.
(ale i tak oddycham przez nos! Co jest sukcesem po ostatnich dniach...) A teraz znów mi trochę gorączka wzrosła. Może po saunie się jeszcze nie wystudziłem nie wiem. Chyba mi nie zaszkodziło okno otwarte w holu sauny. Ale nie, bo ciało było jeszcze rozgrzane, a po saunie prosto do samochodu i do domu, to chyba nie. Ale i tak jest masakra. Ostatnio chyba 5lat temu tak długo byłem chory...

[edytowane 12/12/2011 przez cienkun]


MannaPoranna - 13/12/2011 godz. 05:17

quote:
Ja chyba lubię to odrętwienie :) A poza tym zawsze dostaje napadów głupawki po znieczuleniu i gadam sam ze sobą.



Hehe, ja mam podobnie. To takie śmieszne uczucie, gdy połowy twarzy nie czuję.

Co do kanałowego, to miałam ze 2 czy 3 zęby robione i żaden mnie kompletnie nie bolał (a oczywiście nasłuchałam się przerażających historii nt. kanałowego). No, ale zawsze miałam znieczulenie.

Aha, miałam ponarzekać. No więc dołączam się do całego sztabu narzekającch na przeziębienia. Ja już 6 dzień w domu... I wcale nie czuję się lepiej :|

Narzekanie nr 2: totalnie nie mogę się skupić na nauce. No po prostu totalnie. A egzaminy tuż tuż :|


cienkun - 13/12/2011 godz. 08:53

Ja dzisiaj się rejestruję do stomatologa. Pewno na styczeń albo luty będzie termin...
Przez te zatoki, jeden plombowany ząb w nocy dał mi taki piękny koncert, że modliłem się do Boga, we wszystkich religiach jakie mi przyszły do głowy, o litość...
Wysłuchał mnie rano i wreszcie udało mi się zasnąć. Dopiero co wstałem


Fatty - 14/12/2011 godz. 18:39

Jak ja nienawidzę dzieci...


cienkun - 14/12/2011 godz. 20:10

Ja ostatnio szedłem przez osiedle i jechał na owerze chłop z dziewczynką na bagażniku i ona śpiewała jakąś piosenkę o choince z reklamy (nie wiem czego to reklama) i pomyślałem, jakie to żałosne! Smutne i żałosne. Ale tak wygląda w głowach większości dzieci. Najciemniejsza, ciemność!


annadagmara - 16/12/2011 godz. 06:02

Próbowano mi ostatnio w pracy wmusić śledzia. Niestety nie udało mi się "wylawirować" i trzeba było się ujawnić. Obyło się bez linczu, ale miło też nie było. Zwłaszcza jak wyszlo, że córka też mięsa nie je.


cienkun - 16/12/2011 godz. 09:00

No bez jaj! Co to znaczy: "miło też nie było"?? Musi być miło! Dla mnie wszyscy muszą być mili. Nie ma innej opcji.


Fatty - 16/12/2011 godz. 09:54

Mam do napisania na zaliczenie projekt socjalny - projekt socjalny autorstwa 2 osób.

Nijak nie potrafię zachęcić koleżanki do współpracy... rzucałam aluzjami aby może coś poprawiła, coś dopisała, to usłyszałam "Spoko, Jak chcesz, to Ci to druknę" Rzuciłam prosto z mostu aby może napisała jakiś rozdział to było :"Jaaa???" - a kto? przecież razem mamy pisać .
Chciałam ją zaangażować w szukanie materiałów to mi odpisała, że nie bo będzie.... oglądać czarodziejkę z księżyca. Nie wiem, rozbawić mnie to miało?


Zła jestem, ona nie pracuje więc teoretycznie ma te parę h więcej aby podskoczyć do biblioteki czy poszukać materiałów, ale nie, jeszcze zarzuca mnie prośbami czy bym jej kawałka pracy licencjackiej nie napisała

Ba! U kogoś potrafi zobaczyć "nicnierobienie" - mamy tez na projekcie grupę 3 osób, 2 orlic i jednego "lesera" , to szydzi z tej trzeciej, że dołączyła się do tej grupy aby nic nie robić .


annadagmara - 16/12/2011 godz. 10:13

No u mnie w pracy jeszcze nie wiedzą, że muszą być dla mnie miili. A najdziwniejsze w tym jest to, że dla większości naskakujących na mnie panienek jestem przełożoną. Nigdy tego nie podkreślałam, starałam się mieć koleżeńskie układy, to teraz mam za swoje.
Za to już wiem na czyje uchybienia w pracy przymykać oko, a na czyje nie. Pewne trzy panie bedą bardzo skrupulatnie rozliczane ze swoich obowiązków.

A teraz ponarzekam na pogodę: ja chcę jeździć po lasach w bajkowej scenerii, jak z "Kronik Narnii", a tu nie dość, że na śnieg się nie zanosi, to jeszcze dzisiaj musiałam jeżdzić w letniej czapce z daszkiem.

Fatty: a nie możesz oddać pracy podpisanej tylko swoim nazwiskiem? Koleżanki nie wytrącaj z poczucia bezpieczeństwa, niech Ci coś druknie i tyle

[edytowane 16/12/2011 przez annadagmara]


cienkun - 16/12/2011 godz. 12:14

Ej, Annadagmara, no ale z kolei nie możesz osobistych urazów przelewać na grunt służbowy. Po prostu czasem trzeba komus wytłumaczyć dosadnie, czego się sobie nie życzy i to wszystko.


annadagmara - 16/12/2011 godz. 12:56

Mogę. Nie mam na myśli tego, że będę ją jakoś gnębić bezpodstawnie. Aż taką suką to nie jestem.
Ale..opiszę sytuację wprost, bo nie mam głowy do metafor.
Wielkiego szefa zazwyczaj nie ma (fizycznie), pomniejsze decyzje podejmuję ja. Np mogę w wyjątkowych sytuacjach "wypuścić" kogoś wcześniej do domu.
Pewna panna zawsze wychodzi 40 minut wcześniej, bo tak ma ułożone busy do domu, że gdyby wyszła zgodnie z umową, to na "następny musiałaby czekać ".
Ok dwa miesiące temu, WS się o tym dowiedział i to ja dostałam wiekszą zj...tzn to mnie bardziej szef okrzyczał niż ją. I w sumie miał rację, bo niewiele brakuje do tego, żeby połowa personelu nagle zapragnęła wychodzić wcześniej.
Czyli od dwóch miesięcy "wypuszczajac" ją wcześniej narażam się na hm...duże nieprzyjemności.
A w rozmowie, która wynikła "ze śledzia" owa panna powiedziała takie zdanie: "Trzeba być kretynką, albo mieć za dużo czasu, żeby czytać składy." I okrasiła to szyderczym śmiechem.

Nie wiem czym trzeba być, gdzie trzeba mieć instynkt samozachowawczy, lub ile odłożone na koncie, żeby tak się odezwać do osoby, od której zależy czyjś komfort pracy, więc tego głośno nie skomentowałam.
Po prostu następnym razem, jeśli panna zacznie mi "zdawać" pracę na godzinę przed zamknięciem, to powiem (zgodnie z prawdą), że WS mi nie dał zgody na takie praktyki.

W przypadku pozostałych dwóch panien, myslę, że wystarczy, że przestanę robić za nie to co należy do nich.


cienkun - 16/12/2011 godz. 13:02

Jak się cieszę że jestem facetem i mogę po prostu dać komus w mordę
Wystarczyło jej powiedzieć, że sama jest kretynką, bo:

quote:
żeby tak się odezwać do osoby, od której zależy czyjś komfort pracy,

i po sprawie.
Najlepiej wszystkie zadry, załatwiać od ręki. Zdrowiej. Nie ciążą potem na wątrobie.


annadagmara - 16/12/2011 godz. 13:12

Nie powiem jej "Jesteś kretynką", z wielu powodów. Min dlatego, że to by była diagnoza nie obelga, a lekarzem nie jestem i do wygłaszania diagnoz nie mam prawa.
I zwróć uwagę na fakt, że to nie jest żadna niecna intryga. Ja tylko przestaję pozwalać wchodzić sobie na głowę.


cienkun - 16/12/2011 godz. 13:16

nie, no to oczywiste że nie będzie się usługiwać osobom, które nam robią źle...

quote:
Nie powiem jej "Jesteś kretynką", z wielu powodów. Min dlatego, że to by była diagnoza nie obelga, a lekarzem nie jestem i do wygłaszania diagnoz nie mam prawa.


jak uważasz ...


Greeney - 16/12/2011 godz. 14:21

Cały dzień mi zimno A jak mi zimno to mnie paraliżuje i nie jestem w stanie nic robić. A paradoksalnie ruch rozgrzewa, ehh..


fasolencja - 16/12/2011 godz. 14:55

annadagmara, ja sobie nie wyobrażam odezwać się w ten sposób do swojej przełożonej 0_o Ten kto tak robi sam jest kretynem. Jesteś chyba dla nich za dobra. Musisz powiedzieć, że Wielki Szef zabronił wcześniejszego wypuszczania do domu. Chciałabym pracować w takiej firmie, gdzie wcześniej puszczają. Ja zostaję czasem 2 godziny dłużej aby dokończyć zaczętą robotę, bo nie lubię kiedy ktoś po mnie coś dokańcza ;p
Niektórzy mają w życiu za mało pokory, ale też sami się jej nie nauczą.


annadagmara - 16/12/2011 godz. 15:05

fasolencja: Dzięki za wsparcie.
A ja po prostu mam kolejną lekcję z cyklu "Brak dystansu i przyjacielskie relacje bardziej szkodzą niz pomagają"


Fatty - 16/12/2011 godz. 16:37

To jest tak, że niektórzy jak nie mają "bata nad dupą", za dobrze im jest to zaczynają kombinować i o szacunku zapominają.


Praktykantki u mnie w pracy olewały mnie totalnie bo taka sympatyczna, uśmiechnięta, kazała mówić do siebie po imieniu, jeżeli o zrobienie czegoś je poprosiłam to rozciągały w nieskończoność... Z kolei przy stażystce chodziły jak w zegarku: bo dziewczę wprowadziło pewien dryl, huknąć się nie bało, non stop znajdowało im zajęcie- jej się kłaniały mówiąc dzień dobry
Czasami dystans jest wskazany, bo niektórzy ludzie to trąby i nie docenią.


quote:
Ja zostaję czasem 2 godziny dłużej aby dokończyć zaczętą robotę, bo nie lubię kiedy ktoś po mnie coś dokańcza ;p


u mnie podobnie- są ludzie, jest przemeblowanie regałów, to się zostaje dłużej, natomiast dzisiaj 2 panów zakładało nam monitoring Gdy wybiła 16 panowie wiertarki puścili i szykują się do domu- szef zauważył, ze została im JEDNA listwa do przykręcenia(wkręcenie 3 kołków - chwilkę by to zajęło) i czy by nie mogli tego dokończyć... na co oni, że NIE, bo nadgodzin ciągnąć nie będą i przyjdą jutro





[edytowane 16/12/2011 przez Fatty]


Lily - 16/12/2011 godz. 16:42

Ja akurat jestem raczej z tych nadobowiązkowych, ale to fakt, wielu ludzi potrzebuje bata nad sobą, bo inaczej myślą, jak by tu kogoś wykiwać :/ Z drugiej strony nie można z góry traktować ludzi jak potencjalnych krętaczy, tropić, śledzić i poganiać...


eRZet - 16/12/2011 godz. 16:59

O, ja też kiedyś byłem nadobowiązkowy i 100% czasu pracy (nawet jedząc kanapki) poświęcałem na pracę właśnie.
Jakiś czas temu zmądrzałem
Na złą drogę sprowadziła mnie praca, gdzie nie było nic do roboty.
Teraz uważam, że każdy pracodawca to oszust i staram się nie poświęcać na pracę więcej niż 2 godziny dziennie. A poza tym pisze referaty i takie tam


lynks - 16/12/2011 godz. 17:54

Praca, to najbardziej prymitywny sposób spędzania wolnego czasu..

Właśnie dlatego zatrudniłem się w budżetówce


cienkun - 16/12/2011 godz. 19:47

quote:
NIE, bo nadgodzin ciągnąć nie będą i przyjdą jutro

Osobiście, to pochwalam takie podejście. Pracować rzetelnie, ale 8 godzin to 8 godzin.
edit. wynalazek Henrego Forda, tak apropos

[edytowane 16/12/2011 przez cienkun]


Fatty - 16/12/2011 godz. 20:31

quote:
Pracować rzetelnie, ale 8 godzin to 8 godzin.



ja tam bym wolała poświęcić parę minu, wleźć na drabinę, wkręcić te 3 kołki i zakończyć sprawę. No cóż, jak mają służbowe autko niechaj jeżdżą i tracą paliwo.


cienkun - 16/12/2011 godz. 20:31

Paliwo też służbowe.


jazz - 19/12/2011 godz. 00:38

dostałam dzisiaj anonimowego sms-a na temat mojej znajomej mało przyjemnego.
nie wiem od kogo ,nie wiem w jakim celu ?
poczułam się jakbym miała 15 lat dosłownie ,myślałam że tylko dzieciaki odstawiają takie cyrki a tu sie okazuje że ktoś w moim otoczeniu czyli koło 30 urządza sobie przedszkole
tym samym ja i osoba która była w tym sms-e opisana miałyśmy fatalny wieczór...
ech co zrobić ? "całe życie z wariatami" (


annadagmara - 19/12/2011 godz. 04:25

Niestety nie tylko dzieci się tak zachowują. teraz będzie samokrytyka
Ok trzy lata temu mieliśmy duży problem z koleżanką. Problem, można powiedzieć, higieniczny.
Tzn dziewczę, delikatnie mówiąc, nieświeżo pachniało. A im dalej w godziny pracy, tym zapach bardziej powalał. Żadne aluzje do niej nie trafiały, zachodziła obawa, że trzeba będzie się posunąć do rozmowy wprost. Przy czym ani ja, ani żaden z moich szefów nie wiedzieliśmy jak to powiedzieć nie urażając dziewczyny. No i gdzieś tam padł min pomysł kupienia lewego numeru i napisania smsa w stylu "Ludzie, którzy spędzają z tobą czas nie mogą wytrzymać zapachu twojego potu. Proszę myj się dwa razy dziennie i używaj antyperspirantu".
Nie doszło do tego, ale było blisko.


cienkun - 19/12/2011 godz. 08:34

quote:
tym samym ja i osoba która była w tym sms-e opisana miałyśmy fatalny wieczór...
ech co zrobić ?
olać

quote:

myślałam że tylko dzieciaki odstawiają takie cyrki

Dzieciaki moga być w różnym wieku. Pod 40 też Ja tam planuje być dzieciakiem aż po grób... ale sms mnie nigdy nie bawiły.

[edytowane 19/12/2011 przez cienkun]


Oldek - 19/12/2011 godz. 11:48

quote:

Dzieciaki moga być w różnym wieku. Pod 40 też



Jestem po 40 a już mi, ktoś zdążył powiedzieć że, głupieję na stare lata (bo przeszedłem na wegetarianizm).
A przecież jest napisane:

quote:
Jestem jak niemowłę, które jeszcze nie poczuło się dzieckiem (na tym świecie). Samotny i zagubiony, jak gdybym nie miał dokąd pójść...
Tylko ja jeden różnię się od innych ludzi i cenię sobie czerpanie pokarmu z matki (-natury).
TAO-TE-KING (rozdz. XX) (Przeł.: Tadeusz Żbikowski)

Ucisz zgiełk żądz swych, a prawda święcie
Sama ci skarb da swój tajemniczy.
TAO-TE-KING (rozdz. IV) (Przeł.: Jan Lemański)

http://www.youtube.com/watch?v=vnP-__wW0Xc

Albowiem do takich należy Królestwo Boże.
Nowy Testament (Łuk 18, 17)


Więc czy ten ktoś może mieć rację?

A może ja dziecinnieję? Sam cię zastanawiam czemu nie jestem taki jak inni. Pierwsze oznaki uwiądu starczego? Tak wcześnie . Iść do lekarza?

Po za tym uważam że pisanie anonimowych sms-ów, listów itp. jest wstrętne i ja w to cię nie bawię.


Bellis_perennis - 19/12/2011 godz. 16:45

quote:
Nie powiem jej "Jesteś kretynką", z wielu powodów. Min dlatego, że to by była diagnoza nie obelga, a lekarzem nie jestem i do wygłaszania diagnoz nie mam prawa.

No diagnoza jest błędna bo to nie kretynizm ale skrajny kretynizm


AnnaBarbara - 20/12/2011 godz. 13:51

Mój tato został dzisiaj zabrany do szpitala z powodu bólów brzucha
Nikt nie wie co mu jest i nie mamy z nim kontaktu od czterech godzin. Ile mogą trwać badania? Czekanie jest okropne nawet nie mam czym zająć myśli!

Nienawidzę wtorków


cienkun - 22/12/2011 godz. 09:05

Spadł śnieg. Nie lubię śniegu. Nie lubię mrozu. Nie lubię zimy. Nie lubię świąt. Nie lubię sylwestra. Nie lubię, nie lubię, nie lubię.


sunflower_ren - 22/12/2011 godz. 10:51

cienkun , a dużo tego śniegu w G-dzu? Bo ja się wybieram w sobotę na święta, więc chce się psychicznie przygotować Bo w Bydg też coś padało, ale mało (na szczęście).


cienkun - 22/12/2011 godz. 10:57

niewiele, (tyle co nic szczerze mówiąc) ale starczyło żebym poczuł że jest zima


Bellis_perennis - 22/12/2011 godz. 10:57

quote:
Spadł śnieg. Nie lubię śniegu. Nie lubię mrozu. Nie lubię zimy. Nie lubię świąt. Nie lubię sylwestra. Nie lubię, nie lubię, nie lubię.

E tam, czas na sanki


sunflower_ren - 22/12/2011 godz. 11:27

quote:
niewiele, (tyle co nic szczerze mówiąc) ale starczyło żebym poczuł że jest zima


uff, to mi ulżyło, oby w ciągu paru dni się to nie zmieniło też nie cierpię zimy
A na sylwestra jadę na południe Polski, więc tam na bank śnieg będzie..buu (


cienkun - 23/12/2011 godz. 09:43

nNie martw się, dzisiaj nie ma sladu sniegu w G-dzu a temperatura jutrzymuje się na +. Nie jest źle.

A ja wczoraj juz przeszedłem pierwszy świąteczny kryzys. (ostatnio mam kryzys co 3 dzień, więc nie wiem czy mogę mówić o kryzysie świątecznym ) Jak się całkiem nie rozpadnę do końca tego roku, to będzie dobrze.


bułek - 23/12/2011 godz. 13:54

quote:
E tam, czas na sanki


Albo na rower. Na niego zawsze jest pora .


cienkun - 24/12/2011 godz. 11:24

3 dni byłem zdrowy. No i dostałem odpału i dzis już jest gorzej. Sam siebie nienawidzę.


waris - 30/12/2011 godz. 19:59

mój psiak ma raka złośliwego,prawdopodobnie 40 tygodni życia zajebisty rok!!!!


cienkun - 30/12/2011 godz. 20:14

Nie załamuj się. Weterynarze mogą jedynie stwierdzać co może być. Bez pozwolenia Nieba, nawet lisć z drzewa nie spadnie. Moja suka z dzieciństwa żyła ze złośliwym rakiem (żyła normalnie) ładnych pare lat, zanim jej życie dobiegło końca.


waris - 30/12/2011 godz. 20:23

wiesz ona ma tylko 10 lat, więc jak myślę,że może umrzeć za jakieś 10 miesięcy to się nie mogę z tym pogodzić takie są rokowania....może być inaczej ,ale na pewno to nie będzie z 7-10 lat tylko może 2-3 lata...a u nas psy zawsze żyły bardzo długo tzn 20, 17 lat, więc różnica jest bardzo duża dla mnie....ale może będzie dobrze...........


eRZet - 31/12/2011 godz. 11:17

Ależ mi ciężko, te sylwestry [dla mnie to impreza dzień przed i dzień po, bo samego sylwka bojkotuję - ale tak biernie, na własny użytek] mnie wykończą


cienkun - 31/12/2011 godz. 12:19

Mi też ciężko. Mam ataki nerwicowe. (ja chyba jestem psem )


jazz - 31/12/2011 godz. 16:19

jest 17 a już jacyś debile strzelają petardami!!! mój pies ma stres na maxa a to dopiero początek ,ludziom chyba mózgi wyparowały przez tego sylwestra


cienkun - 31/12/2011 godz. 17:16

I tak jest lepiej niż przed kilkoma laty. Tzn. jest lepiej dla tego, że w kraju jest gorzej i ludzi nie stać.


jazz - 15/1/2012 godz. 23:37

czuje się dzisiaj tak niesamowicie samotna ,że aż brak słów


cienkun - 16/1/2012 godz. 08:37

A ja się zrobiłem wrażliwy ostatnio. Ciotowacieję. A do tego nie mogę się na nic zdecydować i ciągle zaprzątają mą głowę rozważania. Nie mogę zasnąć wieczorem, w nocy mam koszmary ( a przy najmniej intensywne sny) a rano wstaję niewyspany. I mam ciągle stany pobudzenia nerwowego. Ustępują tylko podczas i nie długo po ćwiczeniach.


eRZet - 16/1/2012 godz. 09:11

quote:
czuje się dzisiaj tak niesamowicie samotna ,że aż brak słów


Witaj w klubie.

quote:
w nocy mam koszmary


A ja nie mam

I w ogóle pożyczyłem internet i teraz w domu jestem offline i jeszcze zero wdzięczności.
A ten weekend był straszny.


Bellis_perennis - 16/1/2012 godz. 09:36

A próbowaliście tuż przed snem medytować?

quote:
I w ogóle pożyczyłem internet i teraz w domu jestem offline i jeszcze zero wdzięczności.

Powiedzieć to w twarz osobnikowi bo jak kogoś nie stać na głupie "dziękuję" to już przesada. Chociaż takie zachowanie też jest ryzykowne bo niektórzy są na tyle cwani, że jeszcze zrobią z siebie ofiarę


eRZet - 16/1/2012 godz. 10:04

quote:

Powiedzieć to w twarz osobnikowi bo jak kogoś nie stać na głupie "dziękuję" to już przesada. Chociaż takie zachowanie też jest ryzykowne bo niektórzy są na tyle cwani, że jeszcze zrobią z siebie ofiarę


Wszystko zależy od tego, czy wiążesz z tą osobą jakieś nadzieje

A można medytować po to, żeby mieć koszmary?
Ja miałem chyba ze 2 razy w życiu i to było wspaniałe i chcę jeszcze.


Lily - 16/1/2012 godz. 10:09

Co jest przyjemnego w koszmarach? Chyba za dobrze Ci się żyje eRZet


eRZet - 16/1/2012 godz. 10:19

Lily,
wcale nie za dobrze
I wiem, że takie koszmary dla niektórych to prawdziwy problem i powinienem dziękować, że nie mam problemów ze snem (a to jedna z nielicznych rzeczy, z którymi nie mam problemów).
Ale nic nie poradzę, że takie koszmary dla mnie to fajna sprawa


cienkun - 16/1/2012 godz. 11:00

Nie wiem co jest przyjemnego w budzeniu się niewyspanym, ale różne są zboczenia. Ja normalnie nie miewam koszmarów, ani nawet jakichś snów zbyt poukładanych, ale ostatnio chodzę znerwicowany i to od tego.


jazz - 17/1/2012 godz. 00:14

myslałam ze pewną osobe mam już z głowy w moim życiu ,ale ona ciągle wraca i z buciorami włazi w mój świat jest jak chwast którego nie można się pozbyć i zabiera mi wszystko co kocham (


cienkun - 17/1/2012 godz. 12:29

Wyrwij chwasta!!


eRZet - 17/1/2012 godz. 13:01

Jeśli coś złego - w tobie wyRASTA
Nie czekaj - RWIJ CHWASTA




A mi jest tak strasznie źle, że aż nie wiem, co robić.


jazz - 17/1/2012 godz. 14:12

dzieki chłopaki troche mnie to rozbawiło poszłam spać o 7 nad ranem myśli kłębiły mi sie w głowie

eRZet co sie dzieje? coś konkretnego czy tylko życie cie dopadło?
jak nie wiesz co robić to z kimś pogadaj czasami to pomaga.


bułek - 17/1/2012 godz. 14:27

quote:

eRZet:
Wszystko zależy od tego, czy wiążesz z tą osobą jakieś nadzieje



eRZet, ale podziękowanie za coś jest podstawą! Jak ktoś nie potrafi spełniać minimum przyzwoitości to jest zastanawiające.

[edytowane 17/1/2012 przez bułek]


fasolencja - 17/1/2012 godz. 20:27

nie od dziś wiadomo, że mężczyźni wolą zołzy
jazz, chyba trafiłaś na wampira emocjonalnego. Miałam to samo i dobrze Ci radzę - odetnij się od dziada póki nie jest za późno. Zniszczy Tobie życie i zrobi ofiarę z siebie. Rozmowy tu na nic, trzeba twardo walczyć o swoje, nikt o Ciebie nie zadba lepiej niż Ty sama. W każdym razie trzymaj się.


jazz - 18/1/2012 godz. 19:27

fasolko dziękuję ,ale tu chodzi jednak o kobietę jest jak napisałaś ona niszczy mi życie i robi ofiarę z siebie ,ja ją wywalam drzwiami z życia ,ona pcha sie oknem pół roku miałam święty spokój a tu nagle to samo


fasolencja - 18/1/2012 godz. 20:22

to o kobietach bylo do erzeta ;D
doskonale Ciebie rozumiem bo mialam do czynienia z toksyczna przyjaznia. nie od poczatku byla taka,a ja przegapilam moment w ktorym osoba ktora kochalam zaczela niszczyc mi zycie. do tej pory potrafi powiedziec cos co zaboli ale przynajmniej na co dzien nie niszczy mi psychiki swoimi oskarzeniami. musisz byc bardzo silna.


bułek - 18/1/2012 godz. 22:34

quote:

nie od dziś wiadomo, że mężczyźni wolą zołzy


No to jestem inny albo jakiś dziwny.
Kobiety wolą chamów?

[edytowane 18/1/2012 przez bułek]


jazz - 18/1/2012 godz. 22:36

dziwne to może ale coraz częściej chyba tak


fasolencja - 18/1/2012 godz. 22:40

wypowiedz nawiazuje do tytulu popularnego poradnika dla kobiet i miala byc zartobliwa ;p


Fatty - 19/1/2012 godz. 07:24

quote:

Kobiety wolą chamów?


znam dużo dziewczyn które wolą tzw. "niegrzecznych chłopców", a potem cierpią przez te preferencje

Ja wolę grzecznych, np. w "Ogniem i Mieczem" chętnie zawiesiłam oko na dzikim Bohunie, ale tak jak Helenka, zabujałabym się w Skrzetuskim, bo dobry chłop


Zołza siedzi w każdej- ja długo myślałam, że jej nie mam, a jednak


cienkun - 19/1/2012 godz. 08:09

quote:
znam dużo dziewczyn które wolą tzw. "niegrzecznych chłopców", a potem cierpią przez te preferencje

Ale "niegrzeczny chłopiec" i cham to dwie różne rzeczy!
Cham, to ktos kto pierdzi przy jedzeniu, nazywa swoją babe babą , albo dupą, i mówi: wypie...laj do kuchni pozmywać naczynia i mi nie przeszkadzaj bo mecz oglądam
A "niegrzeczny chłopiec", to ktos skory do bójek, rozrób, awantur, ale nie musi być wcale chamem.


xxl - 21/1/2012 godz. 13:12

Definicja sesji według xxl: czas, w którym wydatki na słodycze przewyższają wydatki na jedzenie


marta030978 - 25/1/2012 godz. 09:03

Jestem sama w domu. Wczoraj mój D pojechał na tydzień do Krakowa, na szkolenie. Ja musiałam zostać- mam wolne od pracy, ale studia na głowie. Wczoraj byłam zaliczać przedmiot i babka zdenerwowała mnie strasznie. Pisałam poprawkę i pytam się jej, co będzie jak nie zaliczę (ponieważ jest to poprawka trzeba mieć 70%)a ona na to, to weżmie pani warunek. Szczena mi opadła. Myślałam,ze normalnie mozna będzie poprawiać w sesji poprawkowej. Czekam teraz zdenerwowana na wyniki, nie mogę się za nic zabrać....


cienkun - 25/1/2012 godz. 09:45

Nie mam ostatnio z rana ochoty na jedzenie. Tzn. nie jestem najedzony, tylko nie chce mi się gryźć i połykać. Dzisiaj zmęczyłem kubek siemia, banana i jabłko. Na tradycyjną kanapkę bym nawet nie spojrzał.


Fatty - 25/1/2012 godz. 21:06

Mam tyle do zrobienia, tak mnie to przytłacza... że nie robię nic

[edytowane 25/1/2012 przez Fatty]


motylek8725 - 26/1/2012 godz. 00:11

Fatty, chyba włącza się u Ciebie mechanizm obronny Za dużo na głowie i organizm się buntuje

A ja mam totalnego lenia, czuję się ciągle jakaś zmęczona i wszystko odkładam na później
Strasznie mnie to denerwuje ''muszę zrobić to, to i to, ale najpierw pójdę po to i zrobię tamto, ale troszkę odpocznę aaa i herbatki się napiję bo mam ochotę''i wychodzi na to, że nie robię nic z tych rzeczy albo tylko połowę bo tak przesuwam, że w końcu brakuje mi czasu, który spożytkowałam na...Nicnierobienie Co za frustrujące zachowanie

[edytowane 26/1/2012 przez motylek8725]

[edytowane 26/1/2012 przez motylek8725]


eRZet - 26/1/2012 godz. 07:38

Czy - jeśli jadę ścieżką rowerową (odśnieżoną), a obok jest chodnik (również odśnieżony) i ścieżką idzie koleś, widzi mnie, a ja jeszcze dzwonię, a ten krzyczy: "sp***dalaj kut**ie" i wystawia rękę w ostatnim momencie (którą chyba mu złamałem) - to czy mam prawo zawrócić, podjechać i dać mu w mordę?


cienkun - 26/1/2012 godz. 09:37

Nie. Powinieneś, jak na Katolika przystało, powiedzieć: Boże bądź miłościw mnie grzesznemu.
A tak w ogóle to skąd ta agresja?!


eRZet - 26/1/2012 godz. 09:45

No i tak właśnie zrobiłem (choć głównie dlatego, że mógł mi oddać ).
Piesi na ścieżkach rowerowych wywołują we mnie straszliwą agresję i nic na to nie poradzę (wyjątek stanowi sytuacja, kiedy chodnik jest nieodśnieżony, a ścieżka czysta, ale to zdarza się rzadko). Natomiast kiedy jadę po chodniku (czego staram się unikać) jestem potulny jak baranek


bułek - 26/1/2012 godz. 11:41

Piesi na ścieżce wkurw.... mnie. Czasem zwracam uwagę, żeby zeszli, ale nie zawsze mi się chce i do wszystkich nie dotrę.

eRZet, musiałeś nieźle jechać, żeby gostkowi przeszczepa złamać . Wyzwiska do Ciebie były nie na miejscu.

Też bardzo rzadko poruszam się chodnikiem. Najczęściej wtedy, gdy jezdnią musiałbym robić kółko. Wtedy ustępuje pierwszeństwa pieszemu i nie spieszę się. Blachosmrodziarze w PL są niebezpieczni. Czasem jak jeden z drugim mnie wyprzedza to mam duszę na ramieniu, ponieważ nie zachowują odstępu. Latem jeszcze kątem oka zobaczę jak się zbliżają. Zimą gdy mam czapkę na uszach tłumiącą dźwięk i zasłaniającą widok do tyłu to jest nieciekawie.


Lily - 26/1/2012 godz. 11:41

Niestety pieszy, a nawet cała rodzina z wózkiem na ścieżce rowerowej to nierzadki widok... w dodatku łażą jak nieprzytomni (tzn. tak to wspominam, bo na rowerze nie jeżdżę, a tu, gdzie teraz mieszkam, nie ma ścieżek).


bułek - 26/1/2012 godz. 11:49

Ludzie są "daltonistami" lub po prostu nie spoglądają pod nogi. Ścieżki rowerowe w wielu miastach są najczęściej oznaczone innym kolorem i specjalnie oznakowane. Pomijam znaki pionowe, które można przeoczyć i zapomnieć). Zdarzało mi się czasem przejść kawałek po ścieżce, ale orientowałem się w porę i jeszcze żaden rowerzysta nie popsuł sobie przeze mnie nerwów. Najgorsi są tacy przechodnie, którzy pomimo zwrócenia uwagi sądzą wykłucają się bądź reagują agresywnie.


eRZet - 26/1/2012 godz. 11:52

No właśnie o to chodzi. Czasami układ ścieżek i chodników jest idiotyczny, czasami oznaczenia są złe, czasami po prostu ktoś nie zauważy, zagapi się, zapomni... różnie to bywa.
Ale są granice przecież, dla idiotów nie ma litości!


cienkun - 26/1/2012 godz. 13:05

A rowerzyści też swoim zachowaniem nie są w niczym lepsi od kierowców taksówek i autobusów Każdy widzi drzazgę w oku bliźniego, a belki w swoim oku nie dostrzega


bułek - 26/1/2012 godz. 16:40

Ne prawda. Apage ciekun. Rowerzyści przejmują to forum .


Vegeta169 - 26/1/2012 godz. 16:55

A ja wrócę do tematu sesji, także Xxl moja definicja sesji wygląda tak, że głębokość du*y w jakiej znajduje się student podczas sesji jest wprost proporcjonalna do długości ch**a położonego na naukę w trakcie semestru. żarty żartami ale naprawdę jestem w d**ie strasznej


xxl - 26/1/2012 godz. 18:52

Cóż za głęboka treść, zachowam sobie ten cytat I zmykam do swojej "d***", mam dużo do nadrobienia :/

[edytowane 26/1/2012 od xxl]


Vegeta169 - 26/1/2012 godz. 20:49

i to jeszcze jak głęboka ale jaka prawdziwa za to


jazz - 26/1/2012 godz. 22:12

coraz mniej wierzę w zdrowy styl życia ,jem same naturalne produkty nieprzetworzone ,nie używam cukru ,białego pieczywa,czy produktów z paczek, żadnych używek typu papierosy ,alkohol ,narkotyki zero fast foodów!
i non stop coś mi dolega non stop jestem na coś chora łapie wszelkie wirusy już jestem tym faktem zmęczona ,nawet nic nie mówię w otoczeniu bo wstyd, zaraz wytknęliby mi wegetarianizm


Lily - 26/1/2012 godz. 22:33

Jazz , nie każdemu to samo służy... i nie każdy ma "naturalnie silny organizm". Niektórzy jedzą byle co i czują się świetnie, inni muszą się nieźle napocić, by dojść ze swoją dietą do ładu i ustawić ja tak, by pomagała, a nie szkodziła. Ja np. mam od zawsze problem z zaparciami, co z tego, że jem wszystko razowe, że staram się dużo pić, że jem rozmaite produkty, po których ktoś inny nie wyszedłby z WC, skoro to na mnie nie działa
A u Ciebie - może za dużo surowego? Wychładzające pożywienie typu kanapki, owoce południowe, nabiał? Wbrew pozorom to nie służy naszym organizmom zazwyczaj, a wegetarianom w szczególności.


tru - 26/1/2012 godz. 22:52

A może woda ? Wiadomo jak jest ważna. Nic nie da zdrowa dieta gdy woda w mieście zatruta. Powietrze ? A Praca/szkoła ? Może tam być klimatyzacja zamiast świeżego powietrza. Uczulenia ? Może kombinacje tych czynników ? Albo w ogóle nie chcę już stresować ale jakiś azbest w domu czy coś... ?


jazz - 26/1/2012 godz. 23:40

azbestu na szczęście nie ma już piszę już bo jakieś 4 lata temu zniknął z dachu ,nie jem samego surowego codziennie jem ciepły posiłek ,właśnie najbadziej dobija mnie to że moje otoczenie jedzie na śmieciowym jedzeniu i maja się świetnie ,ja natomiast ledwo daje rade

Lily z tymi zaparciami mam identycznie jak ty,na wodą wcześniej się nie zastanawiałam ale czy miało by to aż tak duży wpływ?

wdg: tego jak się odżywiam powinnam mieć rewelacyjną cerę ,piękne lśniące włosy i paznokcie, super sylwetkę i siłę i energie ,a nie mam nic z tego co wymieniłam


motylek8725 - 27/1/2012 godz. 00:47

Ahhh jazz, to prawie tak jakbym słyszała samą siebie Ja też jestem strasznym chorowitkiem, wystarczy, że ktoś jest przeziębiony i na mnie kichnie a ja już się zarażam, nie mówiąc już o częstych zapaleniach gardła powodowanych przez gronkowca.. Zresztą prawie codziennie coś mnie boli, jestem niesamowicie delikatna, łamią mi się paznokcie, wypadają włosy itp. Odżywiam się teraz dobrze, zresztą kiedy robiłam niedawno badania, wszystko było idealnie a mimo to, jestem jakaś niemrawa A jeśli chodzi o wodę to ma ona bardzo duże znaczenie, dzięki odpowiedniemu nawodnieniu organizmu pozbywamy się toksyn, odżywiamy komórki ciała czyli wpływamy na włosy i paznokcie a także na cały układ odpornościowy, tak więc im więcej ilości wody spożywanej w ciągu dnia tym lepiej.
Ja akurat mam z tym problem, od dziecka bardzo mało piłam i trzeba było mnie wręcz do tego zmuszać, raz nawet bardzo niebezpiecznie się odwodniłam, ale tutaj miały też duży wpływ moje nerwy, co zresztą pewnie destabilizuje mój system odpornościowy Teraz się pilnuję żeby pić jak najwięcej, ale to nigdy nie jest woda w czystej postaci bo nie cierpię jej smaku i chyba przez to sama sobie szkodzę pijąc tylko herbaty Soków też nie lubię bo są słodkie i zimnawe co podrażnia moje gardło, więc ograniczam się do ciepłych napojów takich jak właśnie herbaty czy kawy.Chyba jednak będę musiała się przełamać i zacząć pić hektolitrami wodę mineralną jak moja mama, która opróżnia dziennie co najmniej 2 litry plus inne napoje i trzeba przyznać, że praktycznie wcale nie choruje a jeśli już to może złapie ją jakieś leciutkie dwudniowe przeziębienie raz na rok, dwa
Aha jazz, na zaparcia woda jest bardzo ważna, im więcej pijesz tym lepiej trawisz, tak przynajmniej słyszałam Też kiedyś miałam kłopoty z zaparciami, ale od kiedy zmuszam się do wypijania większej ilości w moim przypadku herbat, nie mam w ogóle problemów z wypróznianiem

Haha, chyba z tego zmęczenia nie doczytałam dokładnie, że mieliście na uwadze nie dobroczynne działanie wody na zdrowie a akurat wodę, która szkodzi:p No ale i tak pasuje do tematu zdrowia, odporności i ładnej cery itp więc zostawiam posta Hmmm to może jak woda zanieczyszczona to lepiej mineralną

[edytowane 27/1/2012 przez motylek8725]

[edytowane 27/1/2012 przez motylek8725]


cienkun - 27/1/2012 godz. 08:07

Jazz, a może to to, co masz napisane pod nickem?

edit.
Każdy rodzi się z innym zapasem qi.
Pewna Francuzka która miała grubo ponad sto lat, zapytana o tajemnicę swojej długowiecznosci, odpowiedziała: "W wieku 90 lat rzuciłam palenie" ...



[edytowane 27/1/2012 przez cienkun]


Bellis_perennis - 27/1/2012 godz. 09:13

To, że trzeba pić dziennie 2 litry wody to mit wielkich koncernów, szczególnie propagowany przez danone.

quote:
właśnie najbadziej dobija mnie to że moje otoczenie jedzie na śmieciowym jedzeniu i maja się świetnie ,ja natomiast ledwo daje rade

Niestety to wszystko zależy od organizmu, ja też muszę się męczyć aby utrzymać dobre wyniki krwi. Wcześniej myślałam, że to dlatego bo nie do końca trzymam się wszystkich zasad zdrowego żywienia no ale są tacy wegetarianie którzy jedzą byle co a wyniki krwi mają lepsze ode mnie.


annadagmara - 27/1/2012 godz. 09:29

quote:
To, że trzeba pić dziennie 2 litry wody to mit wielkich koncernów, szczególnie propagowany przez danone.


Dzięki Bellis, właśnie miałam się rozpisać że to mit. Zdrowemu czlowiekowi te dwa litry wody do niczego są niepotrzebne (pomijając ekstremalne sytuacje), a choremu (np na nerki) mogą zaszkodzić.
Przypomniał mi się epizod jak przez prawie miesiąc musiałam się mieścić w litrze płynów na dobę. Wliczając w to zupy i zawartość wody w owocach. Hardkor...


eRZet - 27/1/2012 godz. 09:43

2 litry wody to spokojnie wypijam (albo ponad litr + litr self-made soku)
A Muszyniankę to mogę pić bez ograniczeń.

To naprawdę propaganda koncernów? Macie jakieś teksty na ten temat?


annadagmara - 27/1/2012 godz. 09:57

quote:

A Muszyniankę to mogę pić bez ograniczeń.

A teraz zobacz jaką ma zawartość sodu.
Jak będę się konsultować z nefrologią to poproszę o wskazanie jakiejs odpowiedniej literatury.


eRZet - 27/1/2012 godz. 10:00

kation sodu: 62 mg/l
A to źle?

Ja wiem tylko tyle, że ma dużo wapnia (180 mg/l) i magnezu (142 mg/l) a to podobno dobrze.
Smakuje mi, a ja muszę pić bo umrę!


annadagmara - 27/1/2012 godz. 10:25

quote:
kation sodu: 62 mg/l
A to źle?

Wg mnie to dużo. Cisowianka (dla porównania) ma 10 mg/l

Tak na szybko to znalazlam to
http://butterlandnet.blox.pl/resource/medyczne_mity.html


Lily - 27/1/2012 godz. 10:32

W dużych ilościach można pić raczej wody źródlane, nie mineralne...


rubia - 27/1/2012 godz. 13:03

quote:
quote:
Zdrowemu czlowiekowi te dwa litry wody do niczego są niepotrzebne (pomijając ekstremalne sytuacje), a choremu (np na nerki) mogą zaszkodzić.


Annadagmara, skąd masz te informacje? Co do zdrowego człowieka, zgadzam się, że dwa litry dziennie to przesada, ale żeby dotyczyło to chorych na nerki?
Moja mama ma przewlekłą niewydolność nerek, stadium 3 (wskutek radioterapii 20 lat temu), miewała hemodializy, jest od siedmiu lat regularnie konsultowana w poradni nefrologicznej i lekarze wręcz zalecają te dwa litry płynów dziennie, bo inaczej poziom kreatyniny wzrasta do absurdalnych wartości. Nic z tego nie rozumiem...


jazz - 27/1/2012 godz. 13:10

no to mi namieszaliście z tą wodą
ja należe do tych co żłopią hektolitry herbat i kaw
,w momencie w którym dopijam herbatę już gotuje wodę na następną, serio u mnie w domu już taki nawyk czajnik pracuje na okrągło! nie wiem czy to dobrze czy źle to moja jedyna używka.

cienkun zgodzę się z tobą że to ma związek z depresją ,wczoraj usiadłam z moją rodzicielką i przeanalizowałam wstecz moje życie i wychodzi na to że ja już się taka urodziłam
wieczne zmęczenie ,niechęć ,niezadowolenie.ale nawet jak się postaram i sprubóje coś zmienić wychodzę tylko na tym gorzej szczególnie od strony fizycznej bo do tej psychicznej już się przyzwyczaiłam.


annadagmara - 27/1/2012 godz. 17:11

quote:


Annadagmara, skąd masz te informacje?


Od lekarzy, ktorzy od dwudziestu lat prowadzą moją nerkę.
Rożne są schorzenia nerek, ja akurat muszę się zmiescić w dwóch litrach ze wszystkim: zupy, owoce itp bo inaczej puchnę.

quote:
lekarze wręcz zalecają te dwa litry płynów dziennie


Płynów a nie wody, to wberw pozorom różnica. No i przy problemach z nerkami niewskazane są wody z wysoką zawartością sodu.


rubia - 27/1/2012 godz. 17:47

Fakt, przy schorzeniach nerek bywa różnie, chociażby z białkiem- mama niby powinna ograniczać, ale ze względu na ogólne wyniszczenie organizmu właściwie nie ma zaleconej żadnej restrykcyjnej diety.
Te dwa litry w jej przypadku to MINIMUM, więc oprócz wody w pokarmach musi dużo pić. Co do sodu, to oczywista oczywistość, że trzeba sprawdzać jego zawartość (sama mam nadciśnienie, więc pilnuję). Mniej niż Cisowianka miała go na pewno Dobrawa i jeszcze jedna woda, taka z mamą i niemowlęciem na etykiecie- niestety, obie marki porwało jakieś złe mzimu, przynajmniej w mojej części Krakowa
Tak mi się zresztą wydaje, że mimo wszystko lepsza butelkowana mineralna, niż herbatki parzone na tym, co płynie z kranu. Ostatnio kupiliśmy z mężem nowy czajnik- po trzech dniach używania musieliśmy go czyścić z osadu...


cienkun - 27/1/2012 godz. 18:13

Ja z czajnika leję wodę przez sitko
Ale nie dla tego że jest taka brudna, bo jest u nas woda czysta, tylko dla tego że jest bardzo "ciężka" i w czajniku osadza się kamień który potem wylata

A piliście Krystynkę? Taka słona. Pewnie też ma czegoś tam dużo, ale jest bardzo smaczna.

[edytowane 27/1/2012 przez cienkun]


Vegeta169 - 27/1/2012 godz. 22:03

Nie nawiążę do tematu wody, przepraszam. Ale muszę się wyżalić. Właśnie bardzo bliski przyjaciel z którym chciałam się podzielić przemyśleniami na temat weganizmu, przekonana że mnie poprze oczywiście, napisał mi coś co tak mnie zdołowało że się popłakałam z nerwów Kurw.. a byłam przekonana że jest za mną czuję się zawiedziona i rozczarowana

[edytowane 27/1/2012 przez Vegeta169]


annadagmara - 27/1/2012 godz. 22:09

quote:
Nie nawiążę do tematu wody, przepraszam.


Nie, to my przepraszamy za OT.

A z "przyjaźniami" to już czasem tak bywa, że się rozpadają. Nie tylko z powodu weganizmu itp.


xxl - 27/1/2012 godz. 22:22

Z wypowiedzi Vegety nie wynika, że znajomość się rozpadła. Przyjaźń nie znaczy, że trzeba się we wszystkim z sobą zgadzać, inaczej w ogóle nie mielibyśmy przyjaciół. Sztuką trwać mimo różnic.


jazz - 27/1/2012 godz. 22:32

z tą przyjaźnią to różnie bywa
masz rację xxl " Przyjaźń nie znaczy, że trzeba się we wszystkim z sobą zgadzać"
ale od najbliższej osoby oczekujemy że stanie zawsze po naszej stronie, niezaleznie od tego co zrobimy
Vegeta169 przykro mi że się zawiodłaś wiem co czujesz ponieważ pół roku temu zostałam zdradzona przez "przyjaciółkę"


Vegeta169 - 27/1/2012 godz. 22:43

Ale ta osoba pisząc do mnie użyła "argumentu"- Człowiek został stworzony do jedzenia mięsa,niestety, ale tak wyglada ewolucja. Nawet same zwierzęta zjadaja inne zwierzeta i uwierz ze te zjadane cierpia nieraz bardziej niz te zabijane przez człowieka.
przecież to wypowiedź półmózga a nie człowieka bardzo inteligentnego za jakiego go miałam, nie wiem co mu odbiło i przez to czuje takie zdziwienie, że aż boli.
*przy okazji ja chyba zrobiłam OT, ale nie mogę, no nie mogę

[edytowane 27/1/2012 przez Vegeta169]


motylek8725 - 27/1/2012 godz. 22:49

Właśnie dlatego ja nie mam ''przyjaciół'' Po co wciąż się zawodzić Nie no, żartuję, to też żadne dobre wyjście z sytuacji uczynić z siebie niemalże odludka jeśli chodzi o bliższe relacje z ludźmi, no ale cóż, nie mam cierpliwości do ciągłego obdarzania zaufaniem i zrażania się Eee tam, u mnie w słowniku słowo zaufanie prawie nie istnieje..Rezerwuję je sobie tylko dla miłości partnerskiej a i tak ciężko z tym czasem

Co do wody, jednak nie uważam, że to mit. Ale mogę się zgodzić, że płyny to nie to samo co woda..Ja akurat muszę pić ok 2 litrów dziennie, płynów oczywiście, bo bardzo się denerwuję i zdaniem lekarzy to mnie odwadnia Kiedyś jako dziecko nawet w szpitalu wylądowałam i musiałam pić pod nadzorem po 10,11 szklanek dziennie, fuuuuj Teraz wolę nie ryzykować i się pilnuję z piciem. A ogólnie mnie tam lekarze mówili, że im więcej płynów, zwłaszcza czystej wody, tym lepsza gospodarka organizmu i oczyszczanie z toksyn, lepsza cera itp. Tak więc nie wiem, namieszaliście mi

Vegeta, przepraszam, że opowiem się za Twoim przyjacielem, ale uważam, że nie powinnaś aż tak się zrażać do niego po tej wypowiedzi..Przecież on ma prawo inaczej myśleć, mieć inne poglądy i nie zgadzać się z Tobą. Przyjaźń nie polega na narzucaniu sobie sposobu bycia i myślenia. Jasne, ze mogłaś się poczuć z tym źle i trochę się zawieść, ale po co ma Cię okłamywać jeśli właśnie tak a nie inaczej podchodzi do tematu?Szczerość to podstawa.Przecież przyjaźń nie ogranicza się tylko do teorii wegetarianizmu i jedzenia mięsa To dokładnie tak samo jakbyś starała się mu wmówić, że Bóg istnieje i wszystko jest stworzone na jego podobieństwo a on upierałby się, że to nie prawda. Fakt, że przynajmniej takie myślenie nie przyczynia się do krzywdy innych istot, ale cóż, nic nie możesz zrobić. Musisz zaakceptować inność drugiego człowieka nawet jeśli to Cię boli.

[edytowane 27/1/2012 przez motylek8725]

[edytowane 27/1/2012 przez motylek8725]


xxl - 27/1/2012 godz. 22:54

quote:
ale od najbliższej osoby oczekujemy że stanie zawsze po naszej stronie, niezaleznie od tego co zrobimy

Jakoś nie potrafię się z tym zgodzić, choć nie umiem tego dokładnie uzasadnić. Nie jestem bezkrytyczna wobec swoich znajomych i nie oczekuję, że oni też mi będą przytakiwać w każdej sytuacji tylko dlatego, że ja to ja.


Lily - 27/1/2012 godz. 22:56

Jeśli chodzi o picie, to warto obserwować swój mocz - jeśli jest ciemny, to warto pić więcej, jeśli jasny, przezroczysty jak woda, to nie trzeba się zmuszać. Wypicie bardzo dużej ilości wody (liczonej w wiadrach) może doprowadzić wręcz do śmierci, ze względu na zaburzenie równowagi elektrolitowej. Żeby woda się wchłaniała i była "wymieniana" w organizmie, trzeba pić powoli, najwyżej pół szklanki naraz, inaczej ona sobie przelatuje dalej i zaraz ją wydalamy, nie spełnia swojej funkcji oczyszczającej tak jak byśmy chcieli, jedynie zmusza nerki do pracy.


motylek8725 - 27/1/2012 godz. 23:06

Lily, dzięki za informacje To chyba nadal muszę się trzymać większej ilośći płynów bo akurat moja barwa moczu jest dość ciemna


jazz - 27/1/2012 godz. 23:14

xxl mówiąc przyjaciel mam na myśli jedną konkretną osobę ,a nie całą hordę znajomych może mam archaiczne podejście do tego tematu
choć po moich ostatnich przeżyciach nieco sie zmieniłam i już nikogo nie nazwałabym chyba przyjacielem ech ale zaznaczam to tylko moje osobiste przemyślenia

a z tym moczem to ja też nie sprawdzę ponieważ jem dużo buraków i mój mocz jest czerwony

[edytowane 27/1/2012 przez jazz]


Vegeta169 - 27/1/2012 godz. 23:35

Ja nikogo nie nazywałam przyjacielem, aż do teraz. I znowu muszę wrócić do swojej dawnej teorii xD widzę że chyba nie warto nikogo uważać za osobę która zawsze zrozumie. Ludzie są różni, racja.. Tylko trochę przykro tak się zawieść. Co do Waszego tematu to ja muszę pić dużo wody, inaczej mam problemy z cewką moczową


motylek8725 - 27/1/2012 godz. 23:55

Vegeta, uważam, że jesteś chyba zbyt wrażliwa i idealizujesz troszkę pojęcie przyjaźni, dlatego też jest Ci tak ciężko gdy okazuje się, że inność człowieka wpływa na Wasze wzajemne relacje i burzy wszystko co starasz się między Wami zbudować. Jednak ta opinia to nie krytyka, przeciwnie, jesteś głębiej nastawiona na moralność i oddanie w przyjaźni, na samo jej pojęcie i to jest naprawdę plus choć efekty takiego postrzegania już takie plusowe przynajmniej dla Ciebie nie są..Sama pragnęłam znajdować w ludziach prawdziwe wartości o co bardzo trudno, szukałam czegoś co zadowoliłoby mnie w pełni, ale spasowałam gdy kilka razy zobaczyłam, że chyba żyję zupełnie gdzie indziej niż bym chciała a prawdziwych przyjaciół już nie ma..
Najprostszym sposobem na pozyskanie przyjaciela jest miłość partnerska bo wiadomo, że przyjaźń przeważnie idzie z nią w parze.
A inni ludzie, obcy jako przyjaciele?Cóż, ze świecą szukać i parzyć się po drodze co nie na moje emocjonalne i honorowe siły

[edytowane 27/1/2012 przez motylek8725]


Vegeta169 - 28/1/2012 godz. 00:22

Poddaje się. Normalnie życzcie mi żebym olewała wszystko dookoła i pogodziła się ze światem w jakim żyje


motylek8725 - 28/1/2012 godz. 00:40

Sobie też kiedyś tego życzyłam Ale jeśli jesteś wrażliwa i posiadasz jakieś ideały to raczej olewanie wszystkiego będzie dla Ciebie rzeczą niemożliwą tak jak dla mnie Zresztą, zamiast starać się być taką jak wszyscy bezduszni i puści ludzie, ciesz się, że jesteś wyjątkowa Trochę pocierpisz, ale czyż nie warto w imię pięknych ideałów i wartości? Ja tak to sobie teraz tłumaczę i staram się być dumna, że jestem taka głupia i miękka
Oczywiście mam tutaj na myśli moje nastawienie do wartości bo do naiwnych w stosunku do ludzi raczej nie należę, ba, ja im nigdy nie wierzę

[edytowane 28/1/2012 przez motylek8725]


Vegeta169 - 28/1/2012 godz. 00:58

To widzę Motylek że podobne jesteśmy


motylek8725 - 28/1/2012 godz. 01:21

Cieszy mnie to Przynajmniej nie jestem jedyna na tej dziwnej planecie

[edytowane 28/1/2012 przez motylek8725]

[edytowane 28/1/2012 przez motylek8725]

[edytowane 28/1/2012 przez motylek8725]


cienkun - 28/1/2012 godz. 15:54

Ja myślę jednak, że osoby o zbyt odmiennych poglądach w kluczowych tematach, nie dadzą rady się przyjaźnić.
Chyba że są na tyle taktowne, aby przemilczać swoje zdanie. Wtedy taka sztuka mogłaby się udać. Ja jednak do taktownych nie należę, więc w moim przypadku to by nie wypaliło.

[edytowane 28/1/2012 przez cienkun]


Fatty - 28/1/2012 godz. 20:00

przymroziłam sobie pazurki

[edytowane 28/1/2012 przez Fatty]


lililea - 28/1/2012 godz. 20:53

Ej Vegeta169, powiem ci, że tak ta wypowiedź była kretyńska i tyle. Trza se po prostu znaleźć innego przyjaciela na to miejsce to zajmuje trochę czasu, nie przeczę, ale da się. Nie ma co przekreślać wszystkich.

Ja na przykład mam znajomych, którzy już ze mną nie walczą na temat wegetarianizmu i weganizmu. Dają mi się wygadać, jak mam potrzebę i tyle, współczują mi że się mnie inni czepiają, współczują mi że nie umiem nic poradzić na to, że zwierzęta się tak traktuje.. Nie próbują mnie namawiać na mięso, ja ich nie namawiam żeby przestali.

Jak ktoś ci próbuje mówić co powinnaś robić, albo do czego jesteś stworzona - należy mu grzecznie wyjaśnić gdzie masz jego opinie na ten temat i ludzie się powoli uczą, że sobie tego nie życzysz. A jak nie słucha to można powalczyć na argumenty - tylko tu trzeba być przygotowanym, jak wygrasz to więcej też cię nie zaczepią . Wygrać to znaczy usłyszeć głupi komentarz w stylu - ja tam nie wierzę naukowcom, który wiadomo że jest chwytaniem się brzytwy.

Bo generalnie mam wrażenie, że od namawiania nikt jeszcze na wegetarianizm nie przeszedł - to się dzieje jakoś inaczej, nie wiem jak, ale namawianiem można sobie tylko wrogów narobić.


Vegeta169 - 29/1/2012 godz. 14:10

A ja tam "nawróciłam" dwie osoby i jestem z siebie dumna wracając do tej sytuacji chodzi o to że pierwszy raz usłyszałam od kogoś bliskiego takie debilizmy, dlatego tylko byłam w szoku Lililea. Ale dziękuję Wam wszystkim za nawiązanie do tego, przynajmniej nie czuję że "przesadzam" albo że "ludzie są stworzeni do jedzenia mięsa" koniec tematu


bułek - 29/1/2012 godz. 15:22

No to i jak pomarudzę. W zeszłym tygodniu w środę leżałem chory w łóżku i traf chciał że ktoś dzwonił w sprawie pracy. Przełożyłem na poniedziałek, ale nie mam pewności czy ktoś jeszcze zadzwoni. To jest kurde pech,,,


xxl - 29/1/2012 godz. 15:27

A ja mam jutro trudny egzamin i to przed samym obliczem Profesora. Trzęsę portami i wytrzepuję nogawką. Proszę trzymać kciuki
No, jak już Wam to powiedziałam, to siara będzie nie zdać


cienkun - 29/1/2012 godz. 15:37

mam tak słabą pamięć, że jak położę packę z przyprawami gdzieś w kuchni i wezmę do ręki co innego, to nie mogę odszukać paczki z przyprawami, którą miałem w ręku minute wcześniej


Vegeta169 - 29/1/2012 godz. 16:14

Powodzenia xxl egzaminy.. tez mam


lililea - 29/1/2012 godz. 17:21

W piątek zdaje na certyfikat za 1000zł a nic się nie uczę. Cały dzień oglądam Big Banga. Nie mogę się zmusić. A w tygodniu do pracy i pewnie też nic nie zrobię. :/


Powodzenia xxl

[edytowane 29/1/2012 od lililea]


motylek8725 - 30/1/2012 godz. 22:39

Ehhh, muszę sobie pomarudzić..Mam dość tego, że ciągle mi coś jest, przez te nerwy jestem taka nieodporna.. Mam dość tego psychicznego katowania się moimi obsesjami i nerwicy, poczucia izolacji i wewnętrznej samotności, mam dość swojego lenistwa i bezsilności, stania w miejscu, moja wina a jednak nie ma kto kopnąć mnie w d..ę żebym się w końcu wzięła w garść, łajza jedna
Ostatnio też mam straszną dekoncentrację, nalewam płynu do naczyń na patelnię zamiast oleju, w sklepie stoję na środku i zastanawiam się po co tam w ogóle jestem, zapominam gdzie przed chwilą coś dałam, łapię się, że czasem kogoś nie słucham, podczas przebierania się zakładam nie to co trzeba najpierw i później mam zawias co teraz bo mi coś nie pasuje, ale nie wiem jak to naprawić Nie wiem czy brak jakiejś witaminy czy ja po prostu jestem taka roztargniona przez swoje beznadziejne nastroje Wkurzam się o byle co i już nie chce mi się dalej pisać Takie tam Ulżyło

Ahaa, dwa dni temu miałam chwilowy wzlot i zaczęłam ćwiczyć i spacerować żeby się jakoś oderwać od głupich stresów, wczoraj byłam nawet zadowolona, ale dziś rano wszystko zniknęło bo znów mnie dorwała dolegliwość Musiała teraz?Ehh i wszystko na nic, z tych moich górnolotnych planów wszystko nagle wzięło w łeb Całkowite zniechęcenie.

[edytowane 30/1/2012 przez motylek8725]


Vegeta169 - 31/1/2012 godz. 00:09

Ja zazwyczaj kopię ludzi w d.. żeby się wzięli w garść szkoda ze mnie nie ma kto kopnąć


motylek8725 - 31/1/2012 godz. 00:23

Vegeta, kopnij mnie Przynajmniej jedna z nas się weźmie w garść bo ja akurat chyba kopać nie umiem to Ci za bardzo nie pomogę

[edytowane 31/1/2012 przez motylek8725]


Vegeta169 - 31/1/2012 godz. 01:20

Kop! a tak serio to nie ma co się śmiać, do bani jest takie roztargnienie i brak umiejętności ogarnięcia się wiem po sobie...


motylek8725 - 31/1/2012 godz. 01:24

Ehhh, prawda..


Vegeta169 - 4/2/2012 godz. 01:38

Jestem po cholernie ciężkich kilku dniach, nieprzespanych nocach i co...? I nie śpię. I musiałam przeryczeć kilka godzin żeby móc cokolwiek zrobić. Czasami jestem taka miękka że nie odnajduję się w paru kwestiach :/


motylek8725 - 4/2/2012 godz. 02:03

Vegeta, ja ryczę średnio co drugi dzień
A tak ogólnie nie śpisz bo im bardziej jesteś zmęczona i zdołowana tym trudniej jest zasnąć
Ja też jestem miękka i cóż, w ogóle się nie odnajduję
Ale to, że przeryczałaś kilka godzin mogło być Ci potrzebne żeby wyrzucić złe i ciężkie emocje, to oczyszczające i z tego co słyszałam jest lepsze niż trzymanie głęboko w sobie tego wszystkiego, co się namnaża, tyka i później wybucha często w postaci załamania psychicznego i zdrowotnego niestety
A jak miałaś kilka ciężkich dni to zrozumiałe, że musiałaś jakoś odreagować, może dzięki temu będzie Ci lepiej..
Zrób kilka głębokich wdechów, powiedz parę razy do siebie na głos, że wszystko jest w porządku i może napłyną do Ciebie lepsze emocje Ja tak robię i czasem pomaga ...Na chwilę


Vegeta169 - 5/2/2012 godz. 19:52

Widzę że z Motylkiem przejęłyśmy panowanie nad marudnikiem Co do odreagowania to fakt, czasami trzeba. Nie ma co na siłę udawać że wszystko gra, lepiej się zamknąć w pokoju i dać upust emocjom. Mnie tam płacz pomaga. Ale już jest dobrze! jest dobrze... jest dobrze.. jest dobrze...


motylek8725 - 5/2/2012 godz. 19:58

A jakże
Czasem wydaje mi się, że powoli powinnam się nazywać ''marudnik''
Jest dobrze! Pomogło?


Vegeta169 - 5/2/2012 godz. 20:11

Pomogło


motylek8725 - 5/2/2012 godz. 20:12


cienkun - 6/2/2012 godz. 08:27

Mnie ostatnio pogarda przepełnia. Gardzę wszystkimi i samym sobą. Wczorajszy dzień był paskudny. Dzisiaj za to czuję się winny czasu zmarnowanego na te ohydne emocje zachowania. Teraz jest nie najgorzej, ale jedna iskra wystarczy aby znów wzniecić pożar pogardy dla wszystkiego i wszystkich.


annadagmara - 6/2/2012 godz. 17:48

Czeka mnie pierwszy wieczór w pracy po nieobecności spowodowanej dosyć nieprzyjemnymi zdarzeniami.
Denerwuję się.


motylek8725 - 6/2/2012 godz. 20:18

Cienkun, często zdarza mi się czuć taką pogardę wobec innych i siebie, to strasznie wkurzające Chyba mamy jakieś stany depresyjne

annadagmara, niezbyt dobra ze mnie pocieszycielka, ale na pewno wszystko będzie dobrze Wiem, że łatwo jest mówić, ciężko takie zdenerwowanie wyeliminować, ale tak jak ostatnio mam w zwyczaju mówić innym...Powtarzaj sobie na głos z pełnym przekonaniem, że wszystko jest i będzie dobrze a Ty jesteś silna i podołasz, skup się nad tymi słowami a w jakimś stopniu Ci ulży i poczujesz się podbudowana Gdzieś kiedyś wyczytałam, że to prosty sposób na kontrolowanie emocji i zwalczenie stresów i u mnie niejednokrotnie troszkę pomogło
A ja wczoraj na przykład sobie coś ubzdurałam i znów beczałam, że nikomu na mnie nie zależy a wszystko to kłamstwo i powierzchowność Co za głupi powód do dołowania się


Vegeta169 - 7/2/2012 godz. 02:38

A ja się uczę ostro, egzamin o 9 i prawdopodobnie do 9 będę się uczyć. Co tak samo prawdopodobne, to oprócz mojego wyglądu zombie rano, wykładowca będzie złośliwy i (pomimo wszelkich starań) nie zdam. A jak nie zdam to czeka mnie warunek
AnnaDagmara trzymam kciuki żeby ten wieczór nie był taki zły jednak... Mam nadzieję że napiszesz w weselniku że było ok Cienkun spokojnie.. A zresztą co ja będę, wiem jak to jest.

[edytowane 7/2/2012 przez Vegeta169]


motylek8725 - 13/2/2012 godz. 23:28

No to standardowo powracam jak bumerang na najczęściej odwiedzany przez siebie temat ostatnimi czasy
Znów mam dość bo zabolał mnie kieł i nie chce przestać już od jakichś 3 dni, musi być dziura, której za bardzo nie widzę Żeby było śmieszniej to akurat teraz nie mam kasy żeby iść do dentysty W dodatku mam tak perfidny nastrój, że nic się nie chce i jeszcze natknęłam się na jakiś artykuł o przewlekłej depresji zwanej dystymią czy coś takiego, co łączy się z natręctwami, fobią społeczną i odkładaniem rzeczy na później,brakiem motywacji...Wszystko niestety do mnie pasuje Już się w tym pogubić można, ZOK, DDA, nerwica lękowa i jeszcze jakaś dystymia może?No chyba, że mi się wydaje Jutro idę do apteki kupić sobie tabletki na podły nastrój, może pomogą Jennyyyyy, jak mi się nic nie chce


cienkun - 14/2/2012 godz. 07:55

Współczuję z powodu zęba. Co do tabletek na depresję bez recepty, to nie chciałbym Ci psuć efektu placebo, ale na mnie na przykład nigdy nie działały. Jedyne co na mnie działało z apteki bez recepty, to etanolowy wyciąg z dziurawca. (tylko trzeba zaznaczać że na depresję, bo jest jeszcze wyciąg z niewielką ilością etanolu, na żołądek. Mnie tak kiedyś farmaceutka oszukała i sprzedała mi niewłaściwy, mówiąc że to nie ma różnicy!)


motylek8725 - 14/2/2012 godz. 23:19

cienkun, dzięki za pocieszenie
Coś tam kupiłam, zobaczymy, jak nie zadziała to znaczy, że lekarz mi został Wolałabym jednak żeby pomogło bo mam bardzo niechętne podejście do różnych medykamentów na receptę zwłaszcza na stany nerwicowo-depresyjne Boję się otępienia tyle, że teraz jestem nie lepsza


annadagmara - 15/2/2012 godz. 12:58

motylek a jaki jest skład tych tabletek? Nie ma w nich przypadkiem dziurawca?


motylek8725 - 15/2/2012 godz. 19:59

annadagmara, tak, jest w składzie dziurawiec. Podobno zazwyczaj on działa na stany depresyjne, a przynajmniej na te lekkie. A coś jest z nim nie tak?


annadagmara - 15/2/2012 godz. 20:21

Z dziurawcem wszystko ok (chyba), ale uważaj żeby Ci się przebarwienia nie porobiły.
Wbrew pozorom promieniowanie teraz jest bardzo silne a dziurawiec zwiększa fotowrażliwość.
Zalecam stosowanie kremu z wysokim filtrem.


motylek8725 - 15/2/2012 godz. 20:52

W ulotce właśnie jest napisane, ale myślałam, że tylko w lecie gdy jest bardzo słonecznie To niedobrze, nie chcę mieć twarzy w plamach Dzięki za radę annadagmara, kupię sobie jakiś odpowiedni krem, mam nadzieję, że zapobiegnie temu


jazz - 21/2/2012 godz. 22:36

ciag dalszy historii o ex-przyjaciółce co w 3 tyg za mąż wyszła...
myślałam że mam już ją z głowy ,bo przecież od pół roku jest "szczęśliwą" mężatką
a tu się okazuję że niestety nie ,oczywiście ona jak bumerang wraca i mąci jak tylko może ,dlaczego nie zostawi mnie w świętym spokoju nie chcę mieć z nią nic wspólnego a ona bruździ i bruździ


cienkun - 25/2/2012 godz. 14:56

No i zaczęło się szukanie półbutów do chodzenia Chyba nie muszę nic więcej dodawać? A ja nienawidzę kupować przez internet. Ja po prostu muszę przymierzyć żeby dobrze kupić.


motylek8725 - 25/2/2012 godz. 17:58

Ehh, nie dość, że ciągle mam beznadziejny nastrój to jeszcze dopadło mnie to koszmarne zmęczenie z którym borykam się już od ponad 2 tygodni..Chodzę jak zombie, nie mam na nic siły, ciągle płaczę jak jakaś nienormalna, a na sam widok jedzenia mam mdłości Wcześniej cierpiałam na bezsenność, teraz śpię za długo, najchętniej zwinęłabym się w kulkę i zahibernowała Jem te tabletki z dziurawca na poprawę nastroju, ale nic nie pomagają Jennnyy, czy ja kiedyś przerzucę się w końcu z tego marudnika na weselnik?Co za marna egzystencja Nie wiem co mnie dopadło, ale tak mi się nic nieeee chceeeeee i nie chce mi się, że mi się nie chce


annadagmara - 26/2/2012 godz. 05:01

Rada może cokolwiek kontrowersyjna, ale może spróbuj tak: posmaruj się kremem z bardzo wysokim filtrem i idź na solarium. Na 10 minut. Po tak długim bezsłonecznym okresie powinno Ci (przynajmniej chwilowo) pomóc na psychikę.
Tylko nie lekceważ części dot smarowania się filtrem, bo sobie krzywdę zrobisz.


motylek8725 - 26/2/2012 godz. 20:05

annadagmara, jak w najbliższym czasie nadal będę taka zdołowana to chyba naprawdę rzucę się na solarium Właśnie ostatnio zauważyłam, że odczuwam wzmożoną tęsknotę za słońcem choć w lecie raczej od niego stronię Może nie lubię w nadmiarze No, ale teraz jest tak szaro i ponuro, że pewnie braki wychodzą Heh bez wysokiego filtra w dodatku z dziurawcem w organiźmie pewnie wyglądałabym po 10 minutach solarium jak salamandra plamista


eRZet - 26/2/2012 godz. 21:44

Zrobiłem powódź, rozciąłem sobie palec, kopnął mnie prąd i zbiłem najfajnieszy talerzyk. Niech ten dzień już się skończy


motylek8725 - 26/2/2012 godz. 21:47

eRZet, o rany, rzeczywiście masz pechowy dzień, współczuję Nie martw się, jeszcze tylko godzina i piętnaście minut


cienkun - 27/2/2012 godz. 08:47

motylku, na mnie też nie działały tabletki, więc się nie martw. Spróbuj roztworu etanolowego z dziurawca z Phyto pharm o którym wyżej pisałem. Jest dobry.


motylek8725 - 27/2/2012 godz. 20:00

cienkun, dzięki za radę Bo rzeczywiście już tyle tych tabletek zjadłam i nie widzę poprawy nastroju za bardzo Pomógł Ci ten roztwór znacząco?Czyli można go dostać w każdej aptece?Mam nadzieję, że mi też farmaceutka nie wciśnie roztworu na żołądek

[edytowane 27/2/2012 przez motylek8725]


cienkun - 28/2/2012 godz. 07:45

Motylku mi pomógł ten preparat, ale ja go stosowałem z powodu chwilowego doła spowodowanego smutnym dla mnie zdarzeniem. Ale spróbuj. Nie jest drogi i Ci nie zaszkodzi.


motylek8725 - 3/3/2012 godz. 23:28

Jennyyy i znowu ten narzekacz
Cienkun, dzięki, spróbuję
A wracając do moich dzisiejszych marudzeń, miałam taki wkurzający dzień Ja czasem naprawdę mam siebie dość Zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę Wstałam dziś rano (dla mnie to jak środek nocy)i wybierałam się w miarę normalnie, ale jak zwykle tak przeciągnęłam, że pozostało mi 5 minut do autobusu a normalnie idzie się tam w 15 Zlatywałam ze schodów i zorientowałam się, że chyba nie mam getrów (potrzebne do występu) i się wróciłam, szukam, nigdzie nie ma, myślę, ze może wsadziłam do torebki więc zleciałam na dół i już miałam z klatki wychodzić a tutaj szukam, szukam i nie mam telefonu i znów do góry z wrzaskiem otwierać, muszę znaleźć komórkę!!Patrzę, mam ją w torebce, wybiegam, zostało 3, 4 minuty, klnę jak szewc, biegnę jak Pamela Anderson w ''Słonecznym patrolu'' otwieram drzwi od klatki i akurat szła jakaś Pani sąsiadka o kulach, a mój mózg nie działał za dobrze, nie mogłam się spóźnić bo by mnie udusili, więc zamiast stanąć i potrzymać jej drzwi (strata kilku sekund) to zamachnęłam nimi mocno żeby zdążyła wejść i wystrzeliłam jak z procy słysząc jak za mną biedna musiała zahaczyć je nogą żeby się nie zamknęły Odwróciłam się żeby krzyknąć, że przepraszam, ale zapomniałam co miałam powiedzieć a Pani stała i patrzyła na mnie ze zdziwieniem Pewnie pomyślała sobie że jestem potworem Męczy mnie to do teraz, ależ niekulturalne zachowanie, to nie pasuje do mnie normalnie A na autobus zdążyłam na ostatnią chwilę (cud) tyle, że wtedy pomyślałam czy nie lepiej by było się spóźnić, ale przynajmniej nie zachować się tak okropnie Ale czegoś się nauczyłam: Koniec z robieniem wszystkiego na ostatnią chwilę Konieccccc Ileż to już razy mama mi to wytykała, niepotrzebne nerwy, stresy, że nie zdążę i jeszcze głupie zachowania po drodze plus nieartykułowane dźwięki, ale dopiero teraz dotarło A getry oczywiście ciamajda(mam na myśli siebie) upchała do szafki z bielizną, ja kiedyś głowy zapomnę Mieliście kiedykolwiek epizody zachowań, których się później wstydziliście i żałowaliście?

[edytowane 4/3/2012 przez motylek8725]

[edytowane 4/3/2012 przez motylek8725]


Nela89 - 4/3/2012 godz. 01:15

quote:
Rada może cokolwiek kontrowersyjna, ale może spróbuj tak: posmaruj się kremem z bardzo wysokim filtrem i idź na solarium. Na 10 minut. Po tak długim bezsłonecznym okresie powinno Ci (przynajmniej chwilowo) pomóc na psychikę.
Tylko nie lekceważ części dot smarowania się filtrem, bo sobie krzywdę zrobisz.


Nie stosuje się do opalania w solarium kremów z filtrem przeznaczonych do opalania na Słońcu!!!!!!!!!!!! W solariach są specjalne kosmetyki, mega nawilżające i to je należy stosować. W dobrym solarium doradzą odpowiednio.


motylek8725 - 4/3/2012 godz. 01:51

Dzięki Nela
Jak na razie i tak mam zakaz wstępu na solarium bo jadę na takich lekach gdzie w połączeniu ze sztucznym nasłonecznieniem mogłoby być dość nieciekawie Zresztą do tego jeszcze łykam dziurawiec, tak więc odpada


annadagmara - 4/3/2012 godz. 04:40

quote:


Nie stosuje się do opalania w solarium kremów z filtrem przeznaczonych do opalania na Słońcu!!!!!!!!!!!! W solariach są specjalne kosmetyki, mega nawilżające i to je należy stosować. W dobrym solarium doradzą odpowiednio.


Nie stosuje się, bo co? Krzywdę zrobią? Nie. A, że się człowiek nie opali to inna sprawa.
Na solarium można chodzić również dla podniesienia nastroju, a nie wyobrażam sobie, żeby atakować tak skórę promieniami UVA bez żadnej ochrony.


cienkun - 4/3/2012 godz. 08:11

Annadagmara, nie doczytałaś chyba wypowiedzi Neli.
Motylku, nie przejmuj się. Nie przytrzymanie drzwi to jeszcze nie brak kultury.
A ja też się cofam ciągle jak wychodzę, bo zawsze czegoś zapomnę.

A mnie nie chcieli zatrudnić w sklepie z butami z ceraty i kartonu
A miałem nadzieję że będę jak All Bundy

[edytowane 4/3/2012 przez cienkun]


annadagmara - 4/3/2012 godz. 09:49

Ależ przeczytałam dokładnie. Ale moze coś mi umknęło, naprowadź mnie proszę.


cienkun - 4/3/2012 godz. 15:16

Bo ona pisała, że trzeba używać kremów, tylko innych, bardziej nawilżających, ale nie pisała że bez filtrów


fasolencja - 4/3/2012 godz. 15:28

Filtry na pewno nie zaszkodzą, a w solarium i tak dostaje się chusteczki nawilżające, więc można miec i jedno i drugie ;p


motylek8725 - 4/3/2012 godz. 15:44

Cienkun, dzięki, trochę podniosłeś mnie na duchu
Jednak powinnam w końcu przestać robić wszystko na ostatnią chwilę bo to często naprawdę stresujące zwłaszcza dla nerwicowców Poza tym można nieźle sobie namieszać i głowy zapomnieć


annadagmara - 5/3/2012 godz. 04:17

Napiszę tak: nie ma medycznych bądź kosmetycznych przeciwwskazań do stosowania kremów z filtrem (tych normalnych, "letnich") w solarium. Jeżeli jednak ktoś chodzi na solarium po to, żeby się opalić, to faktycznie nie ma to sensu, bo nawet najsłabszy filtr uniemożliwia opalanie się w ten sposób.
A co do nawilżania skóry, to np Iwostin Solercin 50+ ma więcej składników nawilżających niż niejeden supernawilżający, wysokopółkowy krem do twarzy.


xxl - 6/3/2012 godz. 16:42

Na uczelni rozwiązano moją "klasę" i porozrzucano nas trójkami do pozostałych grup rocznika - do bani Dla mnie to problem, bo poza moją grupą znam ludzi tylko z widzenia, osobiście - pojedyncze osoby . Trudno mi się będzie odnaleźć. Plus inni prowadzący, po których nie wiadomo, czego się spodziewać. Takich rzeczy nie powinno się robić w środku semestru.


Fatty - 6/3/2012 godz. 19:19

xxl, jako introwertyk ceniący sobie stałość i jasność reguł wyobrażam sobie co czujesz.. trzymaj się, ja trzymam kciuki za szybką adaptację do tego przemieszania.


cienkun - 6/3/2012 godz. 19:20

Gorszy dzień dzis, a wczoraj było już tak dobrze. Zaczęło się tym, że postanowiłem sobie trochę dłużej pospać. Jak wychodziłem to świeciło słońce i zmyliło mnie to, tak więc ubrałem za cienkie kalesony i na spaceru z kundlicą było mi zimno. Tak mnie to sfrustrowało, że po powrocie do domu pociąłem sobie przedramię i straciłem cały dobry nastrój. Potem siedziałem wciąż pobudzony i sfrustrowany przed komputerem i frustrowałem się jeszcze bardziej tracąc przy tym czas. Odechciało mi się robić sobie obiad, więc go nie zrobiłem. A teraz się zastanawiam, jak to możliwe że takie cos mnie wyprowadziło z równowagi. Poza tym mam tragicznie słabą pamięć.
Nie muszę używać zakładek bo pamiętam na której stronie skończyłem czytać którą książkę, ale nie potrafię zapamiętać co mam zrobić danego dnia czy kupić. A jak sobie napiszę na kartce, to zapominam że mam taką kartkę przy sobie. To jest jakiś koszmar!


xxl - 6/3/2012 godz. 19:23

Dzięki Fatty. Cóż, w nowej grupie przynajmniej plan zajęć korzystniejszy.

Cienkun, rozważałeś wizytę u psychologa?


cienkun - 6/3/2012 godz. 19:30

XXL, nawet nie wiesz ilu tzw. specjalistów ja zaliczyłem w swoim życiu i ile leków. Na mnie to nie działa zwyczajnie. Teraz jadę bez leków od ponad roku chyba. Ogólnie nie jest źle tak na co dzień, ale bywają i dni gorsze. Ostatnio przez to przedwiosnie, jest ich więcej.

edit. Tzn jadę na preparatach ziołowych. Ostatnio na szyszkach chmielu które mnie wyciszają.

[edytowane 6/3/2012 przez cienkun]


xxl - 21/3/2012 godz. 13:35

Przeżywam mały kryzys uczciwości połączony z frustracją. Ile zostało jeszcze osób, które nie ściągają? Czuję się jak ginący gatunek.


cienkun - 21/3/2012 godz. 14:11

Wszyscy ściągamy Tylko każdy co innego


xxl - 21/3/2012 godz. 14:25

Chodzi mi o ściąganie w szkole.


eRZet - 21/3/2012 godz. 15:02

Ja nie ściągam od baaaaaaardzo bardzo dawna.
A mam koleżankę na roku, która jest tak w połowie z Francji i nie mogła uwierzyć, jak w jakimś ksero gościu robił sobie ściągi


Bellis_perennis - 21/3/2012 godz. 15:43

quote:
Przeżywam mały kryzys uczciwości połączony z frustracją. Ile zostało jeszcze osób, które nie ściągają? Czuję się jak ginący gatunek.

Ja też nigdy nie ściągałam, jak już to dawałam ściągać innym.


cienkun - 21/3/2012 godz. 15:44

Domyśliłem się XXL o co Ci chodziło i postanowiłem się pobawić w grę słów
Ja też ściągałem w szkole. Chociaż nie zawsze. Czasami. To przecież nic złego.


robbak - 21/3/2012 godz. 17:59

Cienkun, naprawdę myślisz, że to nic złego? W szkole jeszcze mnie to nie drażniło, z resztą zdarzało mi się ściągać w krytycznych momentach, ale teraz(kiedy studiuję) myślę, że za ściąganie powinno się skreślać z listy, bo brak wiedzy może mieć poważne konsekwencje, gdyby danemu typowi udało się trafić do zawodu - bez znaczania, jakiego, dotyczy to chyba wszystkich. Do tego jawna niesprawiedliwość dotykająca tych uczciwych, kiedy cheaterzy mają sie lepiej, a gówno wiedzą.
(Nie offtopuję - marudzę na powszechność i akceptowalność zwykłego oszukiwania ).


Lily - 21/3/2012 godz. 18:44

Ściąganie ściąganiu nierówne. Co prawda edukację mam już raczej za sobą, ale moje ściąganie z własnoręcznie zrobionych papierowych ściąg a dzisiejsze wsparcie technologiczne... to jest kolosalna różnica. To pierwsze wydaje mi się o wiele uczciwsze, to drugie bardzo niemoralne. Tak, wapniara jestem. No i zależy też od tego, co to za przedmiot i czy wart tego, aby się go uczyć - przecież wiadomo, że zawsze na studiach są przedmioty, które na nic się nie przydają, ale zdać trzeba.


bułek - 21/3/2012 godz. 22:46

Przez całą swoją edukację czasem ściągłem, ale to też "w krytycznych momentach", bo zawsze się tego bałem i miałem takie poczucie złego postepowania. Na studiach praktycznie nic, bo tu konsekwencje wydawaly się gorsze. Jak coś ściągałem to raczej przez podejrzenie od kogoś, prośbę o "cynk" niż jechanie z kartki (chociaż pamiętam jeden egzamin gdzie miałem dużo ściąg, ale okazały się kompletnie bezużyteczne).
Nie umiałem ściągać, bo nerwy mnie zdradzały i frustrowało mnie, że innym wychodziło i miały lepsze wyniki (chociaż wiedza mniejsza).

Powinny być jakieś restrykcje za ściąganie, z wywalaniem włącznie to by się bractwo nauczyło .

Ciekun: nie tnij się

[edytowane 21/3/2012 przez bułek]


n.i.x - 30/3/2012 godz. 16:45

mam psychofana , od kilku dni zaczęły sie głuche telefony. powinnam sie bać?
ciekawe czy to ten sam typek który juz od ponad roku co kilka dni zagląda na moj profil NK.


Ja kiedys robiłam ściągi ale raczej tylko dla utrwalenia wiedzy bo i tak nie miałam odwagi z nich korzystać.


eRZet - 30/3/2012 godz. 17:13

quote:
mam psychofana , od kilku dni zaczęły sie głuche telefony. powinnam sie bać?
ciekawe czy to ten sam typek który juz od ponad roku co kilka dni zagląda na moj profil NK.



Było startować w wege-sexy konkursie?

Czytam książkę o prekolumbijskie mezoameryce, tak dokładnie, z robieniem notatek, a tu od 273 do 288 nie ma stron
Za to kilkanaście wcześniejszych jest w promocji podwójnie
I co teraz?
Sprawdzę inny egzemplarz, potem uderzam do wydawnictwa, ostatecznie do autorki.
No czemuuuuuuuuu?


n.i.x - 5/4/2012 godz. 07:10

heheh moje zdjęcia akurat byly nudne, skromne i wcale nie seksowne . hehe nie no ,ten koleś to pewnie jakiś znajomy sie bawi albo jakiś zakochany nieszczęśnik.


cienkun - 1/5/2012 godz. 07:30

Termometr mnie oszukał. Pokazywał 17*C i wyszedłem na godzinę w bluzie i się chyba przeziębiłem. ( Mam kaszel i czuję się jakbym miał zaraz byc chory. KU<>A!!!!!!!


bułek - 1/5/2012 godz. 10:04

W bluzie???
U nas tak gorąco że krótkie gacie i t-shirt jest standardem .


cienkun - 1/5/2012 godz. 13:29

o 7:30 na termometrze na który juz padały promienie słoneczne było 17*C, czyli jak dla mnie, to nie jest temperatura na krótkie spodenki. Ale oczywiście ludzie pop...li w podkoszulkach, więc pomyślałem, że mi, jako że zawsze jest mi nieco zimniej niż innym, będzie OK w bluzie. Niestety pomyliłem się. Jutro zakładam bluzę i cienką kurtkę.
A w ogóle to jutro wychodzę z domu przed 6, więc będzie golfik, bluzka i wełniany swetr z kapturem. Mam inne odczuwanie temperatury niż inni.


rubia - 4/5/2012 godz. 16:20

Stara ciotka rubia dała się ...ć "fachowcowi" na 40 zł; zorientowała się "o so chozi" dopiero po wyjściu pana. Kasa przepadła, bo nie udowodnię młodzianowi, że mnie oskubał (jakoś tak nie wpadłam dotąd na zainstalowanie w domu CCTV), ale uderzę do jego szefa i nie omieszkam wspomnieć o incydencie; może nie tylko ja zostałam zrobiona w bambuko.

A wszystko przez to, że od kilku lat trafiałam wyłącznie na uczciwych i niedrogich fachowców, ktorzy najwyraźniej uśpili moją czujność...

quote:
Mam inne odczuwanie temperatury niż inni.


Cienkun, chyba Ci zazdroszczę. Dla mnie maksymalna temperatura do życia to +18 C; przy takich upałach, jak ostatnio, cierpię, zrzędzę i jestem uciążliwa dla otoczenia.


cienkun - 5/5/2012 godz. 08:37

EEe tam. Mnie mechanik samochodowy naprawia kolejny raz "ciężkie palenie z zimnego", a auto jak ciężko paliło, tak ciężko pali, a teraz do tego jeszcze kopci, przy czym wymjienił już trzy różne rzeczy, które tanie nie były. Taki mały bonusik dostałem w postaci chmurki za samochodem.


Fatty - 14/5/2012 godz. 19:29

Musze ukatrupić rybkę :/


cienkun - 14/5/2012 godz. 21:35

czemu??


Lily - 15/5/2012 godz. 09:46

quote:
o 7:30 na termometrze na który juz padały promienie słoneczne było 17*C, czyli jak dla mnie, to nie jest temperatura na krótkie spodenki. Ale oczywiście ludzie pop...li w podkoszulkach, więc pomyślałem, że mi, jako że zawsze jest mi nieco zimniej niż innym, będzie OK w bluzie. Niestety pomyliłem się. Jutro zakładam bluzę i cienką kurtkę.
A w ogóle to jutro wychodzę z domu przed 6, więc będzie golfik, bluzka i wełniany swetr z kapturem. Mam inne odczuwanie temperatury niż inni.

Nie masz czasem niedoczynności tarczycy? To nie jest normalne, żeby przy takich temperaturach jeszcze się trząść z zimna.


cienkun - 15/5/2012 godz. 12:03

Nie trząsłem się, ale czułem dyskomfort, a zwłaszcza w lesie, gdzie jak mniemam wilgoć była większa a temperatura po nocy jeszcze nieco niższa.
Tarczycę miałem przynajmniej kilka lat temu w normie.


temat od
http://www.wegeaktywni.pl/

adres strony www
http://www.wegeaktywni.pl//modules.php?op=modload&name=XForum&file=viewthread&fid=19&tid=1962